Skip to main content

Full text of "Zydzi lwowsey na przełomie XVIgo i XVIIgo wieku"

See other formats


This  is  a  digital  copy  of  a  book  that  was  preserved  for  generations  on  library  shelves  before  it  was  carefully  scanned  by  Google  as  part  of  a  project 
to  make  the  world's  books  discoverable  online. 

It  has  survived  long  enough  for  the  copyright  to  expire  and  the  book  to  enter  the  public  domain.  A  public  domain  book  is  one  that  was  never  subject 
to  copyright  or  whose  legał  copyright  term  has  expired.  Whether  a  book  is  in  the  public  domain  may  vary  country  to  country.  Public  domain  books 
are  our  gateways  to  the  past,  representing  a  wealth  of  history,  culture  and  knowledge  that's  often  difficult  to  discover. 

Marks,  notations  and  other  marginalia  present  in  the  original  volume  will  appear  in  this  file  -  a  reminder  of  this  book's  long  journey  from  the 
publisher  to  a  library  and  finally  to  you. 

Usage  guidelines 

Google  is  proud  to  partner  with  libraries  to  digitize  public  domain  materials  and  make  them  widely  accessible.  Public  domain  books  belong  to  the 
public  and  we  are  merely  their  custodians.  Nevertheless,  this  work  is  expensive,  so  in  order  to  keep  providing  this  resource,  we  have  taken  steps  to 
prevent  abuse  by  commercial  parties,  including  placing  technical  restrictions  on  automated  ąuerying. 

We  also  ask  that  you: 

+  Make  non-commercial  use  of  the  file s  We  designed  Google  Book  Search  for  use  by  individuals,  and  we  reąuest  that  you  use  these  files  for 
personal,  non-commercial  purposes. 

+  Refrainfrom  automated  ąuerying  Do  not  send  automated  ąueries  of  any  sort  to  Google's  system:  If  you  are  conducting  research  on  machinę 
translation,  optical  character  recognition  or  other  areas  where  access  to  a  large  amount  of  text  is  helpful,  please  contact  us.  We  encourage  the 
use  of  public  domain  materials  for  these  purposes  and  may  be  able  to  help. 

+  Maintain  attribution  The  Google  "watermark"  you  see  on  each  file  is  essential  for  informing  people  about  this  project  and  helping  them  find 
additional  materials  through  Google  Book  Search.  Please  do  not  remove  it. 

+  Keep  it  legał  Whatever  your  use,  remember  that  you  are  responsible  for  ensuring  that  what  you  are  doing  is  legał.  Do  not  assume  that  just 
because  we  believe  a  book  is  in  the  public  domain  for  users  in  the  United  States,  that  the  work  is  also  in  the  public  domain  for  users  in  other 
countries.  Whether  a  book  is  still  in  copyright  varies  from  country  to  country,  and  we  can't  offer  guidance  on  whether  any  specific  use  of 
any  specific  book  is  allowed.  Please  do  not  assume  that  a  book's  appearance  in  Google  Book  Search  means  it  can  be  used  in  any  manner 
any  where  in  the  world.  Copyright  infringement  liability  can  be  ąuite  severe. 

About  Google  Book  Search 

Google's  mission  is  to  organize  the  world's  Information  and  to  make  it  universally  accessible  and  useful.  Google  Book  Search  helps  readers 
discover  the  world's  books  while  helping  authors  and  publishers  reach  new  audiences.  You  can  search  through  the  fuli  text  of  this  book  on  the  web 


at|http  :  //books  .  google  .  com/ 


Jest  to  cyfrowa  wersja  książki,  która  przez  pokolenia  przechowywana  była  na  bibliotecznych  pólkach,  zanim  została  troskliwie  zeska- 
nowana  przez  Google  w  ramach  projektu  światowej  biblioteki  sieciowej. 

Prawa  autorskie  do  niej  zdążyły  już  wygasnąć  i  książka  stalą  się  częścią  powszechnego  dziedzictwa.  Książka  należąca  do  powszechnego 
dziedzictwa  to  książka  nigdy  nie  objęta  prawami  autorskimi  lub  do  której  prawa  te  wygasły.  Zaliczenie  książki  do  powszechnego 
dziedzictwa  zależy  od  kraju.  Książki  należące  do  powszechnego  dziedzictwa  to  nasze  wrota  do  przeszłości.  Stanowią  nieoceniony 
dorobek  historyczny  i  kulturowy  oraz  źródło  cennej  wiedzy. 

Uwagi,  notatki  i  inne  zapisy  na  marginesach,  obecne  w  oryginalnym  wolumenie,  znajdują  się  również  w  tym  pliku  -  przypominając 
długą  podróż  tej  książki  od  wydawcy  do  biblioteki,  a  wreszcie  do  Ciebie. 

Zasady  użytkowania 

Google  szczyci  się  współpracą  z  bibliotekami  w  ramach  projektu  digitalizacji  materiałów  będących  powszechnym  dziedzictwem  oraz  ich 
upubliczniania.  Książki  będące  takim  dziedzictwem  stanowią  własność  publiczną,  a  my  po  prostu  staramy  się  je  zachować  dla  przyszłych 
pokoleń.  Niemniej  jednak,  prace  takie  są  kosztowne.  W  związku  z  tym,  aby  nadal  móc  dostarczać  te  materiały,  podjęliśmy  środki, 
takie  jak  np.  ograniczenia  techniczne  zapobiegające  automatyzacji  zapytań  po  to,  aby  zapobiegać  nadużyciom  ze  strony  podmiotów 
komercyjnych. 

Prosimy  również  o: 

•  Wykorzystywanie  tych  plików  jedynie  w  celach  niekomercyjnych 

Google  Book  Search  to  usługa  przeznaczona  dla  osób  prywatnych,  prosimy  o  korzystanie  z  tych  plików  jedynie  w  niekomercyjnych 
celach  prywatnych. 

•  Nieautomatyzowanie  zapytań 

Prosimy  o  niewysyłanie  zautomatyzowanych  zapytań  jakiegokolwiek  rodzaju  do  systemu  Google.  W  przypadku  prowadzenia 
badań  nad  tłumaczeniami  maszynowymi,  optycznym  rozpoznawaniem  znaków  łub  innymi  dziedzinami,  w  których  przydatny  jest 
dostęp  do  dużych  ilości  tekstu,  prosimy  o  kontakt  z  nami.  Zachęcamy  do  korzystania  z  materiałów  będących  powszechnym 
dziedzictwem  do  takich  celów.  Możemy  być  w  tym  pomocni. 

•  Zachowywanie  przypisań 

Znak  wodny  "Google  w  każdym  pliku  jest  niezbędny  do  informowania  o  tym  projekcie  i  ułatwiania  znajdowania  dodatkowych 
materiałów  za  pośrednictwem  Google  Book  Search.  Prosimy  go  nie  usuwać. 

•  Przestrzeganie  prawa 

W  każdym  przypadku  użytkownik  ponosi  odpowiedzialność  za  zgodność  swoich  działań  z  prawem.  Nie  wolno  przyjmować,  że 
skoro  dana  książka  została  uznana  za  część  powszechnego  dziedzictwa  w  Stanach  Zjednoczonych,  to  dzieło  to  jest  w  ten  sam 
sposób  traktowane  w  innych  krajach.  Ochrona  praw  autorskich  do  danej  książki  zależy  od  przepisów  poszczególnych  krajów,  a 
my  nie  możemy  ręczyć,  czy  dany  sposób  użytkowania  którejkolwiek  książki  jest  dozwolony.  Prosimy  nie  przyjmować,  że  dostępność 
jakiejkolwiek  książki  w  Google  Book  Search  oznacza,  że  można  jej  używać  w  dowolny  sposób,  w  każdym  miejscu  świata.  Kary  za 
naruszenie  praw  autorskich  mogą  być  bardzo  dotkliwe. 

Informacje  o  usłudze  Google  Book  Search 

Misją  Google  jest  uporządkowanie  światowych  zasobów  informacji,  aby  stały  się  powszechnie  dostępne  i  użyteczne.  Google  Book 
Search  ułatwia  czytelnikom  znajdowanie  książek  z  całego  świata,  a  autorom  i  wydawcom  dotarcie  do  nowych  czytelników.  Cały  tekst 


tej  książki  można  przeszukiwać  w  Internecie  pod  adresem  http :  //books .  google .  com/ 


ŻYDZI  LWOWSCY 
NA  PRZEŁOMIE  XVI  I  XVII  WIEKU 


KONKURS  NAUKOWY  IMIENIA  HIP.  WAWELBERGA 

MONOGRAFIE 

2  HISTORYI  ŻYDÓW  W  POLSCE 


III. 

ŻYDZI  LWOWSCY 

NA  PRZEŁOMIE  XVI  i  XVII  W. 

PRZEZ 

MAJERA  BALABANA 


MAJER  B^LABAN 

ŻYDZI  LWOWSCY 

NA  PRZEŁOMIE 

xvr  i  xvir  wieku 


PRACA  ODZNACZONA  PIERWSZĄ  NAGRODĄ  NA  KONKURSIE 
IMIENIA  HIPOLITA  WAWELBERGA  PRZEZ  WYDZIAŁ  FILOZOFI- 
CZNY C.  K.  UNIWERSYTETU  LWOWSKIEGO 


LWÓW  1906 

NAKŁADEM  FUNDUSZU  KONKURSOWEGO  IM.  H.  WAWELBERGA 
GŁÓWNY    SKŁAD  W  KSIĘGARNI  H.  ALTENBERGA  WE  LWOWIE. 


CZCIONKAMI  DRUKARNI  NARODOWEJ  W  KRAKOWIE. 

Koprodukcja 

„Orbita"  Spółka  z  o.o. 

i  Księgarnia  Polska  A.  i  E.  Neusteinów  w  Izraelu 

Wykonanie  Prasowe  Zakłady  Graficzne  w  Ciechanowie 


Egzemplarz  nr  ...Qm9.. 


Spis  rzeczy. 


8tr. 

Spis  rycin VII 

Przedmowa XXII 

Wstęp XV 

Objaśnienie  skróceń XXIV 

Część  pierwsza:  Ziemia  1  ludzie. 

I.  Topografia  Ghetta 1 

II.  Pożar  z  r.  1671  i  zmiany  terjrtoryalne 20 

III.  Rodziny  żydowskie  we  Lwowie  (Wstęp)      ....  88 

IV.  Izak  Nachmanowicz 41 

V.  Mardochaj  i  Nachman  Izakowicze,   Izrael  Józefowicz  i  zięć 

jego  Jozue  Falk  Kohen 61 

VI.  Proces  z  Jezuitami  i  Miastem B9 

VII.  Dalsze  zmiany  topograficzne  (pożar  w  r.  1616)   .  146 

VIII.  Jakób   Gombrycht,    Kóża   Nachmanowa,   historya  i   le- 
genda o  niej 164 

IX.  Izak   Nachmanowicz   (iunior),   Izak  Markowicz,  Izak   btrn 

Samnel  Halevy 187 

X.  Krakowskie  przedmieście 199 

Część  druga:  Gmina. 

XI.  Organizacya  lwowskich  gmin  żydowskich     ....  231 

Xn.  Porządek  wyboru  zwierzchności 259 

Xin.  Rabinat 267 


VI 

Str. 

XrV.  Stosnnki  prawne,  sądownictwo  nad  Żydami  lwowskimi   .  282 

XV.  Wydatki  i  dochody   Gminy   żyd.;   podatki   płacone  przez 

poszczególnych  członków  gminy 882 

Część  trzecia:  Życie. 

XVI.  Zatrudnienie  Żydów  lwowskich,  pożyczanie  pieni^zy  361 

XVII.  Dzierżawy  dochodów  publicznych 882 

XVni.  Handel 391 

XIX.  Żydzi  tureccy 459 

XX.  Ezemiosło 469 

XXI.  Bezpieczeństwo  w  dzielnicach  żydowskich.  492 

XXII.  Życie  prywatne 508 


Dodatki. 

I.  Bibliografia  i  źródła 551 

n.  Spis  kahalników,  rabinów  i  lekarzy  owego  czasu .  566 

m.  Eegesta  do  procesu  Żydów  z  Jezuitami  (do  §  VI)  572 

Indeks  osób  i  miejscowości 579 

Errata  corrigenda 603 


Spis  rycin. 


Sir. 

Prawie  wszystkie  lyciny  sporządził  z  natury  lub  podług 
fotografii  pan  Franciszek  Eowaliszyn,  dlatego  tam 
tylko  podajemy  nazwisko  rysownika,  gdzie  rysunek  jest  czyjś 
inny. 

1.  Plan  południowo- wscłiodniej  cz^ci  miasta,  pochodzący 
z  czasów  austryackich  t.  j.  z  drugiej  połowy  XVIII  w.  Cały 
plan  znajduje  się  obecnie  w  Archiwum  miejskiem      ...  5 

2 — 4.  Belek  z  najstarszej  miejskiej  synagogi  we  Lwowie, 
odkopany  przy  rozbiórce  domu  1.  29,  przy  ul.  Blacharskiej  (Ży- 
dowskiej). Na  jednej  stronie  (Ryc.  2)  widnieje  imię  A  r  o  n  i  go- 
dło kapłanów;  na  drugiej  (Ryc.)  widsuS  część  daty,  zwyczajem 
żydowskim  przedstawioną  przy  pomocy  jakiegoś  zdania  z  pisma 
Św.  (litery  zastępują  cyfry).  Wobec  tego,  że  część  powierzchni 
belka  jest  obłupana,  nie  można  daty  odcyfrować.  Na  trzeciej 
stronie  (Ryc.  4)  jest  część  liturgii  sobotniej  r:rC2  ntro  nctr^-  Be- 
lek ten  odrysował  p.  Leon  Zweck,  a  w  kilka  dni  po  odryso- 
waniu  spalił  go  właściciel  rozebranego  domu       ....        11 

5.  Kinkiet  (reflektor)  mosiężny  z  dawnej  synagogi  miej- 
skiej, znajdujący  się  obecnie  w  nowej  synagodze  miejskiej  (ul. 
Boimów).  Po  zniesieniu  murów  miejskich  zburzono  dawną  sy- 
nagog^  i  w  latach  1800 — 1804  w  jej  miejsce  wymurowano  nową 
na  wzór  synagogi  przedmiejskiej  powstałej  w  r.  1632.  Zdjęcia 
fotograficznego  dokonał  amator  p.  LeopoldOberhard  15 

6—7.  ELinkiety  mosiężne  z  dawnej  synagogi  miejskiej  znaj- 
dujące się  obecnie  w  nowej.  Hyc.  6  ma  napis  Ver  oraz  sym- 
boliczną postać  wiosny,  Hyc.  7  ma  napis  Hiems  i  symboli- 
czną postać  zimy;  twarze  obu  postaci  są  umyślnie  zniszczone, 
gdyż  u  Żydów  nie  wolno  umieszczać   w   synagogach   żadnych 


vm 

Sir. 
podobizn  ladzkich  lub  zwierzęcych  (II  ks.  Mojż.  XX,  4).  Zdję- 
cia fotograficznego  dokonał  amator  p.  LeopoldOberhard        21 

8.  Kinkiet  z  herbem  „Janina^*  (Sobieskich)  oraz  insy- 
gniami wojennymi  (około  1*5  m.  wysok.).  Znajduje  się  obecnie 
w  nowej  synagodze  miejskiej.  Z  fotografii  rysował  p.  Fr.  Ko- 
waliszyn 25 

Synagoga  Izaka  Nachmanowicza  (ul.  Bla- 
charska L  27). 

9.  Widok  wewnętrzny.  Zdjęcia  fotograficznego  dokonał 
amator  p.  Lisowski S5 

10.  Widok 'zewnętrzny  (rysunek  z  natury).  Na  przednim 
planie  mur  okalaJ%cy  miejsce  s%dów  żydowskich ;  mur  ten  otrzy- 
mał dziś  now%  żelazną  bramę:  z  prawej  strony  Jest  wchód  na  ga- 
leiyę  dla  kobiet 37 

11—18.  Plany  przekrojów  synagogi  Izaka  Nachmanowi 
csa  przed  Jej  rekonstrukcyą  w  r.  15%,  podług  zapisek  w  aktach 
miejskich  i  szkiców  Łozińskiego  (Sztuka  Lwowska  w  XVI 
i  Xyn  w.),  zrekonstruowane 89,  43.  45 

14.  Motyw  z  nad  okna  synagogi 47 

15.  Brama  żelazna  w  S3magodze.  Drewniane  obramienie 
pochodzi  z  drugiej  połowy  XVin  wieku  i  ma  napis  Jeszcze  pó- 
źniejszy (nieuwzględniony  przy  rysunku),  podobny  do  napisu 
nad  wejściem  do  synagogi:  „Świątynia  ta  była  domem  modli- 
twy pana  naszego  i  rabina  autora  „Złotych  podwoi**  (obacz 
tekst  str.  196).  Jest  to  Dawid  ben  Samuel  Halevy,  rabin  przed- 
miejski. Przypuszczamy,  że  musiał  się  tu  modlić  zanim  został 
rabinem  przedmiejskim,  gdyż  nie  możemy  pojąć.  Jak  rabin  przed- 
mieścia mógł  się  modlić  w  mieście.  Około  osoby  Dawida  gru- 
puje się  mnóstwo  faktów  historycznych  oraz  legend,  które 
uwzględnimy   w   następnym  tomie  dziejów  Żydów  we  Lwowie        49 

16.  Skarbony  w  kształcie  kropieinicy.  Puszki  z  nich  wy- 
jęto dla  uwydatnienia  kształtów 51 

17.  Sklepienie  i  wschodnia  ściana  synagogi       ...        63 

18.  Szafa  ołtarzowa  (Aron  Eodesz).  Podług  ryciny  w  „Sztuce 
lwowskiej**,  Łozińskiego 65 

19.  Kinkiet  mosiężny  z  dwiema  symbolicznemi  figurami; 
figura  po  prawej  stronie  trzyma  w  ręku  miecz,  figura  po  lewej 

kulę  (ziemską?)  i  książkę.  W  górnej  części  są  postacie  aniołków        69 

20.  Kinkiet  mosiężny  z  dwoma  gołąbkami.        ...        73 


IX 


8tr. 

21.  KinUet  mosiężny  z  dwoma  lwami  i  napisem  ^2^9  OT  ^\rO** 

^  korona  dobrej  sławy TI 

22.  Ldditarz  mosiężny  śdAnny  z  głow%  Jelenia.  81 

28.  Foel  do  obrzezania  z  napisem  „Oto  krzesło  dla  Elia- 
sza proroka   oby  był  wspominany   ku  dobremu^   (obaoz  tekst 

str.  821  UW  2) 83 

24.  "^i^enie  żydowskie,  dzisiaj,  w  czyści  korytarz,  któ- 
rym się  wchodzi  do  synagogi  i  na  dziedziniec  fiet-Hamidraszu, 
w  czyści  ikład  rupiecL  Okno  wi^enne  Jest  zamurowane  .  91 

26.Lichtarz  mosiężny 99 

26  Pomnik  Nachmana  Izakowicza  (rok  1616)  na  starym 
cmentarzu  żydowskim  we  Lwowie  (zdjęcie  fotograficzne)  .        .      107 

2 .  Skombinowany  plan  dzielnicy  żydowskiej  (Ghetta)  dla 
objaśni  nia  procesu  Żydów  z  Jezuitami  i  Miastem  114 

8.  Pomnik  Jozuego  Falka  (rok  1614)  na  starym  cmenta- 
rzu ż^^owskim  we  Lwowie.  Pomnik  Jest  podzielony  pionową 
linią  a  dwie  części.  W  części  szerszej  (lewej)  Jest  epitafium 
Jozu^,  w  części  węższej  (prawej)  Jest  epitafium  syna  Jego  Sa- 
muel Aleksandra  ben  Jozue,  który  —  o  ile  się  zdaje  —  umarł 
rówpcześnie  z  ojcem  lub  niedługo  po  nim 121 

29.  Ulica  Różana  (dziś  środkowa  część  ulicy  Serbskiej). 
Po  ewej  stronie  dom  Gk>mbrychta,  po  prawej  dom  Niewczasa 
nb.po  kilku  rekonstrukcyach.  Zdjęcia  fotograficznego  dokonał 
amtor  p.  LeopoldOberhard 127 

80.  Herb  miejski  na  domu  GU>mbrychta  (fioimów  80)  z  na- 
piem:  „Aedes  emphiteutica  civitatis  leopoliensis  ab  anno  1688*^ 
('bacz  tekst  str.  155—157) 129 

81.  Klamka  (kołatka)  z  domu  Niewczasa  (Boimów  28)  185 

82.  Klamka  (kołatka)  z  domu  Szmujły  Wiśniowieckiego 
Boimów  82) 189 

88.  Herb  miejski  na  domu  Szmujły  Wiśniowieckiego  (Boi- 
mów 82) 148 

84.  Dom  Salomona  Frydmana  (Boimów  84),  Z  „Patry- 
cyatu^  Łozińskiego.  Dzisiaj  ma  dom  trzy  piętra,  okna  zniżone, 
a  główną  bramę  tak  rozszerzono,  że  prawe  okienko  zostało  usu- 
nięte (obacz  tekst  str.  157) 149 

85.  Herb  miejski  na  domu  Salomona  Frydmana  z  napi- 
sem:   ,^edes  emphiteutica  civitatis  leopoliensis  ab  anno  1688''      159 

86.  Komnata  parterowa  w  domu  Salomona  Frydmana. 
(Dzisiaj  skład  miedzi  właściciela  domu  p.  Jakóba  Bochmisa)     .      161 


Sir. 

87.  Fragment  ze  sklepienia  komnaty  parterowej  domu 
Salomona  Fiydmana 167 

88.  Klamka  (kołatka)  z  domu  przy  nL  Boimów  L  54       .169 

89.  Klamka  (kołatka)  z  domu  przy  ni.  Boimów  1.  S8       .      174 
Kamienica  d-ra  Simchy  Menachem  (pizv  ni. 

Blacharskiej  1.  19). 

Postać  d-ra  Simcliy  Menaohem  należy  historycznis  do 
dmgiej  połowy  XVn  w.  Sam  lekarz  i  syn  lekarza  Jest  Sincha 
najpierw  lekarzem  przybocznym  snitana,  a  potem  Jana  IH  So- 
bieskiego. Czy  Jest  identyczny  z  lekarzem  żydowskim  na  dwtt-ze 
króla  Jana  m  podanym  przez  8alvandy'ego,  należałoby  skm- 
statować.  Postać  to  w  każdym  razie  ciekawa,  a  Jej  znaczeije 
wiród  ówczesnego  żydostwa  Jest  niepospolite.  On  to  Jest  w  la 
tach  1697—1702  prezesem  sejmów  żydowskicli  i  Jako  taki  pod- 
pisuje uchwałę  sejmu  z  27/10  1697  r.  w  Jarosławiu.  Jest  to  ak 
ugody  między  drukarzami  w  Lublinie,  Krakowie  i  Żółkwi  Na 
dokumencie  Jest  Jego  tytuł  „naczelnik,  pan,  książę  i  władca 
Simcha  prezes  sejmu^,  on  zaś  sam  się  podpisuje  „Simcha  Me- 
nachem, syn  Jochanana  Barucha  z  rodu  proroka  Jonasza— lekarz*^ 
W  r.  1701  przypomina  on  w  moc  swego  urzędu  gminom  całej 
Polski  zapadłe  na  sejmie  uchwały,  a  inny  dokument  przez  kan- 
celaryę  sejmu  żydowskiego  wysłany  do  gmin  (12  Kislew  5461 
t.  J.  28/11  1701),  kończy  się  klauzulą  „Oto  słowa  sł3mnego  uczc- 
iwego, pana  i  księcia  potężnego  wśród  lekarzy  dających  leki  dla 
ciała  i  duszy""  i  t.  d.  Umarł  dnia  28  Ador  r.  5462  t.  J.  28  marca 
1702.  Dzień  podany  u  Bubera  (Ansze  szem  str.  215)  środa  Jest 
mylny,  gdyż  w  tym  roku  28  Ador  wypadł  we  wtorek. 

40.  Fasada  kamienicy  (Blacharska  19)   przed  przebudową      17 

41.  Portal  z  kamienicy 18 

42—46.  Konsole  podbalkonowe  (podług  „Patrycy atu""  Ło- 
zińskiego)   18 

47.  Bozeta  ze  sklepienia  sieni  wchodowej  ....      194 

48.  Konsola  podsklepieniowa 196 

(Eyc.  47  i  48  zostały  przez  nieuwagę  drukami  umie- 
szczone odwrotnie). 

49.  Fragment  z  nad  okna 201 

50.  Epitafium  Boży  NachmanoweJ,  ryte  na  odwrotnej 
stronie  pomnika  Nachmana  Izakowicza  (ryc.  26).  O  ile  pomnik 
Nachmana  jest  w  renesansowym  stylu  i  jest  bardz  oozdobny, 

o  tyle  epit^um  Boży  Jest  bez  żadnych  ozdób     ....      205 


XI 


8tr. 

51.  Ogólny  widok  ulicy  Blacharskiej  (Żydowskiej).  Zdję- 
cie fotograficzne  dokonane  od  ulicy  niskiej 211 

52.  Ulica  Boimów  (górna)  i  Szklarska.  Na  prawo  miejskie 
Bet-Hamidrasz,  na  lewo  obecna  szkoła  izraelicka  teńska,  mię- 
dzy oboma  domami  zamknięta  uliczka  Szklarska.  Zupefaiie  na 
prawo  —  arsenał  miejski,  ^  głębi  widok  na  synagogę  Izaka 
Nachmanowicza 221 

58.  Synagoga  przedmiejska  (zdjęcie  fotograUczne)  226 

54.  Kuna  (pręgierz)  z  przedmiejskiej  synagogi  .        •        .      289 

55.  Kawał  ^tarego  cmentarza  (zdjęcie  fotograficzne) .        .      247 

56.  Trzy  pomniki  cmentarne.  Pomnik  Dawida  Halevy'ego 
z  Xvii  w.  Omsteina  i  Abrahama  Kohna  z  XIX  w.  (zdjęcie 
fotograficzne) 258 

57.  Stroje  Żydów  polskich  we  wszystkich  czasach;  prze- 
rysował z  Matejki:   ,,Ubiory  w   dawnej   Polsce^   i   ugrupował 

p.  Józef  Awin 267 

58—59.  Stroje   Żydów  i  Żydówek   polskich  (z  rysunków 

Kossaka) 278—9 

60—61.  Żyd  i  Żydówka  lwowska  w  stroju  szabasowym. 
(Ze  zbioru  rycin  biblioteki  Pawlikowskich  we  Lwowie)  294—5 

62.  Furman  żydowski  (Bałaguła).  (Ze  zbioru  rycin  biblio- 
teki Pawlikowskich  we  Lwowie)    .       - 829 

68.  Żyd  (w  podkasanej  bekieszy),  roznoszący  dary  ówiąte- 
czne.  (Ze  zbioru  rycin  biblioteki  Pawlikowskich  we  Lwowie)    .      887 

64.  Szkolnik  wzywający  do  bóżnicy.  (Ze  zbioru  rycin  bi- 
blioteki Pawlikowskich  we  Lwowie) 849 

65.  Żyd  pobki  (Ebreo  Polacco)  sztych  włoski.  (Ze  zbioru 
rycin  biblioteki  Pawlikowskich  we  Lwowie)         ....      868 

66.  Żyd  polski  (Ebreo  Polacco)  sztych  włoski  (Ze  zbioru 
rycin  biblioteki  Pawlikowskich  we  Lwowie)         ....      875 

67—68.  Strój  Żydówek  pobkich.  (Ze  zbioru  rycin  biblio- 
teki Pawlikowskich  we  Lwowie) 888 

69.  Pieczęć  (na  laku)  Jekusiela  Zelmana  syna  Eleazara 
(z  ugody  o  handel  zawartej  w  r.  1654,  a  wpisanej  do  księgi  227 
w  Archiwum  miasta  Lwowa).  Umieszczona  na  str.  6  w  „Pie- 
częciach żydowskich^*  AdamaChmiela  897 

70.  Pieczęć  Lsaka  Kohen  syna  Abrahama;  z  ugody  w  r. 
1654  (Arch.  m.  Lwowa  księga  227).  Eęce  rozwarte  i  złożone  do 
błogosławieństwa  są  symbolem  kapłaństwa  (Kohen).  Umieszczona 

na  str.  14  w  „Pieczęciach  żydowskich**  AdamaChmiela    .      407 


xn 

•u. 

71.  Piecz^  Arona  sjma  Meszkisz  z  pokolenia  Lewy.  Ku- 
bek Jest  symbolem  czynności  Lewitów;  z  ugody  w  r.  1654 
(Archiwum  miasta  Lwowa  księga  227).  Umieszczona  na  str.  14 

w  ,,Pieczęciach  Żydowskich**  Adama  Chnfiela    .  418 

72.  Piecz^  z  ugody  o  handel  w  r.  1629;  księga  227  w  Ar- 
chiwum miasta  Lwowa 425 

7.  Pieczęć  Józefa  syna  Jeruchima  z  pokolenia  Lewy. 
Z  ugody  w  r.  1629  w  Archiwum  miasta  Lwowa  485 

74.  Krwawnik,  nużący  Jako  medalion.  Lichtarzyk  wcięty 
tak,  że  złoto  z  podstawy  Jest  widoczne,  napis  zawiera  koniec 
błogosławieństwa  odmawianego  przez  kobiety  przy  zapalaniu 
świec  sobotnich.  Z  „Materyałów  sfragistycznych**  Adama 
Chmielą.   Wiadomości  numizmatyczno-archeologiczne  Nr.  59 

(Nr.    z  r.  1904).  Obacz  tekst  str.  54 448 

75.  Zaproszenie  (pisane)  na  ślub  z  końca  XVII  lub  z  po- 
czątku XVIII  wieku.  Wielkość  naturalna,  oiy ginął  na  papierze 
wyciskanym.  Na  czterech  rogach  są  napisy  hebrajskie:  „Głos 
radości  —  i  glos  wesela  —  głos  narzeczonego  —  i  głos  narze- 
«/onej".  Tekst  zaś  w  polskim  przekładzie  jest  następujący: 
..Sprawcie  mi  przyjemność  i  spełnijcie  żądauie  nio,  bym  znalazł 
laskę  w  oczach  ])ana,  by  pan  przyszedł  wraz  z  żoną  na  dzień 
mej  radości  t.  j.  ślub  mej  córki  z  młodzieńcem  M<»jże8zeni,  którj' 
>i*'  odbędzie  z  Bożą  pomocą  w  pi^zyszlą  śro<l<j.  A  będzie  moim 
obowiązkiem  wam  się  odwdzięczyć  przy  woselu  waszych  dzieci. 
UlogoslawioDY  kto  przychodzi  w  imię  Boga!  Otci  słowa  Eliasza 
/  Pogwizdown".    Na  odwrotnej  stronie  Jest  napisana'  adres  za- 

j. roszonego 465 

7().  Dzban  złoty  do  ]K)sylania  lul)  obnoszeniu  podczas  uczty 
wina,  zawartości  około  1  litr.  Na  dnie  g  m  e  r  k  nie  lwowski. 
Dzban  ten  jebt  własnością  nadiniyniera  pana  Emila  de  Mizes 
wp  Lwowie  i  według  tradycyi  tej  rodziny  przekazuje  go  się 
z  |)okolenia  na  pokolenie  już  od  kilku  wieków.   Rysowała  pani 

lleleńaMizesówna 475 

77.  Taca  srebrna  o  dłuższej  średnicy  około  40  cm.  Na  środ- 
ktłwem  polu  scena  biblijna:  „Ońarowanie  Izaka^S  na  obwodzie 
12  znaków  niebieskich.  Na  tej  tacy  podaje  się  chłopców  ży- 
dowskich do  obrzezania.  Własność  d-ra  Samuela  Bapaporta 
we  Lwowie 519 


Oddając  niniejszą  pracę  w  ręce  czytającej  publi- 
czności, muszę  na  tern  miejscu  złożyć  serdeczną  podziękę 
swemu  ukochanemu  profesorowi  drowi  Ludwikowi 
F  i  n  k  1  o  w  i  za  światłe  wskazówki  1  rady,  udzielane  mi 
zawsze  z  największą  gotowością  i  uprzejmością;  w  Jego 
seminaryum  praca  ta  powstała  i  z  biegiem  lat  dosit^gła 
dzisiejszych  rozmiarów.  Za  światłe  wskazówki  metody- 
czne i  redakcyjne  raczy  przyjąć  podziękowanie  reforonl 
komisyi  konkursowej,  Profesor  dr.  Szymon  A  s  k  c- 
n  a  z  y. 

Za  swą  pomoc  i  radę  zechcą  przyjąć  podziękowa- 
nie: profesor  dr.  Oswald  Balzer,  dyrektor  archiwum 
krajowego  we  Lwowie,  oraz  adjunkci  tegoż  archiwum: 
pp.  dr.  Antoni  Prochaska  i  mój  przyjaciel  i  ko- 
lega, dr.  Przemysław  Dąb  ko  w  s  ki. 

Podziękowanie  zechcą  przyjąć:  dyrektor  archiwum 
miejskiego p. dr.  Aleksander  Czołowski,  który  wiele 
dołożył  starań  i  wiele  strawił  czasu  na  wyszukiwaniu 
dla  mnie  cennych  dokumentów  z  nieuporządkowanego 
dotąd  archiwum,  jak  również  świetne  Dyrekcye  biblio- 
tek: Uniwersyteckiej,  Ossolińskich,  Pawli- 
kowskich, oraz  Izraelickiej  gminnej  we  Lwo- 
wie. 

Osobną  podziękę  muszę  złożyć  na  tem  miejscu 
panu  drowi  Mojżeszowi  Schorrowi  za  łaskawe 
odstąpienie  mi  kilkunastu   przepisanych   dokumentów. 


XVI 

z  których  pięć  umieściłem  w  drugiej  części  pracy,  ja- 
koteż  panu  drowi  Zbigniewowi  Pazdrze,  który 
niejedną  cenną  mi  podał  uwagę. 

Rysunki  sporządził  pan  Franciszek  Kowali- 
szyn,  urzędnik  archiwum  miejskiego,  on  też  nie  szczę- 
dził ni  trudu  ni  zabiegów,  by  jaknajdokładniej  je  wy- 
konać; zechce  tedy  na  tem  miejscu  przyjąć  me  najser- 
deczniejsze podziękowanie. 

AUTOR. 


Lwów,  w  grudniu  1905  r. 


Wstęp. 

.Powiadam,  2e  panowie  wielcy  i  monarchowie 
wieicy  po  wszystlcich  ziemiacli,  zwłaszcza  tu  w  Polsce, 
bardzo  się  starają,  żeby  Icrzywdy  i  rzeczy  niesłusznej 
ich  poddani  nie  cierpieli,  nietylko  Żyd,  ale  by  był  Cy- 
gan albo  Tatarzyn**. 

Mo9M€  ds  Mo990  Kohen  w  twęi  repŁict  (C.  L.  3S0, 
pg.  243-260). 

wBo  nie  mamy  na  świecie  ładnych  rozkoszy.  Jako 
w  paAstwie,  tak  w  używaniu  rzeczy  rozkosznych,  jedno 
zawżdy  w  strachu,  a  w  przelęknieniu  i  buzowaniu  je- 
steśmy i  w  łupiestwie  abo  w  karaniu  okrutnych  cza- 
sów swych  bywałych  były*. 

Odpit  Jakóba  Żyda  m  Bsłśyć  na  dyaloci  Mar^tkt^ 
Ogechawiea,  na  który  gaś  odpowiada  Jakóbowi  ty- 
dowi  tenś€  Marcin  CMśćhowie.  W  RakowU,  1681. 
{BrUekntr:  RóśnowUrey  polscy,  tir,  254), 

Wielkie  burze  dziejowe  i  gwałtowne  przewroty 
polityczne  zagnały  Żydów  do  ziem  polskich.  Być  może^ 
ie  pierwsi  osadnicy  żydowscy  jeszcze  w  czasach  rzym- 
skich przybyli  na  ziemie  Sarmatów,  historycznie  da  się 
atoli  stwierdzić  ich  bytność  w  czasach  pierwszych  Pia- 
stów po  upadku  państwa  Chazarów  z  jednej  strony, 
a  po  prześladowaniach  w  Niemczech;  podczas  wypraw 
krzyżowych,  z  drugiej.  Z  dwóch  stron  napływa  tedy  lu- 
dność żydowska  w  te  dzierżawy  i  tu  na  ziemiach  pol- 
skich i  ruskich  ścierają  się  dwa  wpływy:  dawniejszy 
i  nowszy  —  wschodni  i  niemiecki. 

Przeważył  drugi  ilością  przybyszów,  wysokością 
kultury,  jakoteż  rytuałem  religijnym. 


XVI 

Ostatnie  wyprawy  krzyżowe  i  ^czarna  śmierć*  rzi 
ciły  na  te  ziemie  ostatnie  wielkie  gromady  immignu 
tów,  którzy  rozpostarli  się  po  całej  Polsce,  opanowi 
wszystkie  gminy,  narzucając  im  swe  zwyczaje  i  obycziy 
swój  rytuał,  a  szczególnie  swój  j^z\%  po  dzień  dzisic 
szy  wśród  Żydów  utrzymany. 

Wprawdzie  późniejsze  rozruchy  czeskie  oraz  inku 
zycya  hiszpańska  (wygnanie  Maranów)  skierows^  p«wi 
partye  wygnańców  w  te  ziemie,  lecz  czeski  napływ  0( 
czuł  tylko  Kraków,  hiszpańscy  zaś  wygnańcy,  osiedli  i 
chwilę  we  Lwowie  i  Zamościu,  dążąc  tutaj  przez  Geni 
luh  Konstantynopol. 

W  ten  sposób  skonsolidowana  ludność  iydowsh 
dzieli  dolę  i  niedolę  kraju  wraz  innymi  mieszkańcai 
tej  ziemi ;  polityczne  i  ekonomiczne  klęski,  zadawane  kr 
jowi,  oddziaływały  zgubnie  zarówno  na  Żydów,  jak  i  i 
nieżydów,  liczne  węzły  łączyły  ludność  żydowską  z  V 
sem  ludności  miejskiej  i  losem  miast  przez  nich  zami 
szkałych;  były  stosunki  między  poszczególnymi  panai 
a  poszczególnymi  Żydami,  w  miastach  wyrabiały  s 
stosunki  sąsiedzkie,  a  nawet  czasami  przyjacielskie;  le 
naogół  w  tej  Polsce,  w  której  Żydzi  żyli,  jak  na  01 
czasy,  zupełnie  bezpieczni,  nie  za  wypowiedzeniem  j 
dnego  roku',  stały  wobec  siebie  dwie  odrębne  grap 
o  różnym  światopoglądzie,  spreecznych  interesach  ek 
nomicznych,  innych  celach  i  dążeniach. 

/jednej  strony  skonsolidowane  żydost  wo,  jako  I 
kie,  z  drugiej  strony  wszystkie  grupy  religijne  i  spot 
czne,  istniejące  w  Polsce.  Nie  chcemy  tem  powiedzie 
jakoby  wszystkie  te  grupy  były  wrogie  żydostwa  • 
owszem,  niektóre,  jak  szlachta,  popierały  je  na  szkof 
innych  grup  społecznych,  lecz  żywioł  żydowski  był  odr 

'  Jak  w  Preilzo  Czeskiej. 


XVII 

bny,  skonsolidowany,  miał  swe  cele  i  dążenia,  swoje 
instytucye,  urzędy,  sądy,  synagogi,  szkoły,  swe  sejmy 
i  sejmiki,  swą  własną  podatkowość  i  egzekucyę,  swój 
światopogląd,  swycti  wielkicłi  i  małych,  ba,  swe  ulice 
i  miasta,  swój  rytuał  i  swe  odrębne  prawo,  uznane  przez 
Rpltę,  swe  stroje,  zwyczaje  i  obyczaje,  swe  cechy  i  bra- 
ctwa, a  przedewszystkiem  swój  odrębny  i  własny  język, 
używany  w  życiu  rodzinnem  i  w  życiu  gminnem ;  jest  to 
południowo-niemiecki  język,  przeszczepiony  żywcem  na 
ziemię  polską  i  zróżniczkowany  slawizmami  i  całymi 
cytatami  z  talmudu  i  biblii. 

Żydzi  stanowili  w  Polsce  stan  średni,  mieszczański 
i  jako  tacy  zetknęli  się  i  starli  w  swych  dążeniach  z  je- 
dną klasą  społeczną,  t.  j.  z  mieszczaństwem.  Broniło 
mieszczaństwo  swych  praw  i  prerogatyw,  nie  chciało 
udzielić  Żydom  nic  ze  swych  przywilejów  handlowych, 
cechy  zwalczały  przemysł  żydowski,  jak  mogły.  Z  drugiej 
strony  Żydzi  walczyli  wszelką  bronią,  przemocą  i  peł- 
zaniem i  rąbali  jeden  wyłom  po  drugim  w  oszańcowa- 
nem  przywilejami  mieszczaństwie. 

Nie  wolno  nam  zapomnieć,  że  miast  o  wielkim 
pokroju  niemieckim  lub  włoskim  w  Polsce  nie  było. 
Rady  miejskie  regulowały  porządek  w  mieście  li  tylko 
w  zakresie  ściśle  ograniczonym,  ponad  miastami  stał 
król,  a  obok  niego,  a  nieraz  nad  nim  sejm,  wiązany 
instrukcyami  sejmików.  Szlachta  we  własnym  interesie^ 
prywatnym,  dyktowanym  egoizmem  na  szkodę  całości 
państwa,  dążyła  do  złamania  monopolów  miejskich 
i  w  tym  celu  faworyzowała  Żydów. 

Często  gęsto  znajdujemy  w  uchwałach  sejmiku  wi- 
szyńskiego  i  instrukcyach  posłom  udzielanych  wiele 
przychylnych  dla  Żydów  dyrektyw.  Z  drugiej  strony  tam, 
gdzie  chodziło  o  interes  szlachecki,  sejmy  wzbraniały 
Żydom  dzierżawienia  dochodów  publicznych,  rogatek. 


XVIII 

ceł,  myt  i  t.  p.  Lecz  szlachta  rezerwowała  to  dla  siebie 
nie  na  to,  by  siedzieć  na  rogatkach  i  odbierać  myto  od 
chłopa,  lecz  na  to,  by  łatwe  mieć  zyski.  Szukano  więc 
poddzierżawcy,  a  że  Żyd  zazwyczaj  wyższą  płacił  tenutę, 
doszło  do  tego,  że  na  wszystkich  rogatkach  miejskich 
i  królewskich  w  XVII  w.  siedzieli  sami  Żydzi.  Ba,  sam 
rząd,  ilekroć  potrzebował  pieniędzy,  oddawał  Żydom 
w  zastaw  cła  i  myta  na  szereg  lat  naprzód.  Wkrótce 
zmonopolizowali  Żydzi  —  zwłaszcza  na  Rusi  —  ten  ro- 
dzaj zarobkowania  i  często  dyktowali  z  góry  podskar- 
biemu lub  egzaktorowi  wysokość  tenuty. 

Siedząc  na  rogatkach,  egzekwując  podatki,  dzierża- 
wiąc czopowe  oraz  same  karczmy,'  Żydzi  stykali  się 
z  niższemi  sferami  ludności;  często  przychodzi  do  star- 
cia, a  od  tego  do  zaburzeń  na  wielką  skalę. 

Chłop  i  wyrobnik  widzi  w  Żydzie  swego  ciemiężcę, 
jemu  płaci  myto,  sztukowe,  mostowe,  czopowe  i.  t.  p. 
jemu  płaci  często  mieszczanin  szosy  i  nadzwyczajne  po- 
bory, kontrybucye  wojenne;  Żyd  dzierżawi  nieraz  wsi 
i  całe  klucze  i  zmusza  chłopa  do  robót  pańszczyźnia- 
nych, posługuje  się  jego  furmankami,  jego  siłą  fizyczną 

it.  p. 

To  wszystko  potęgowało  antagonizm  rasowy,  odręfan 
nością  życia  żywiony,  dekretami  synodalnymi  podsycany 
i  często  przychodziło  do  zaburzeń,  pożerających  wiele 
ofiar,  krwi  i  mienia. 

Wobec  wszystkich  zabiegów,  przeciw  sobie  skiero- 
wanych, staje  żydostwo  polskie  dobrze  uzbrojone. 
Gmina  żydowska  tworzy  dobrze  zaorganizowane  ciało, 
w  sobie  ściśle  zamknięte.  Gminy  tej  samej  ziemi  nara- 
dzają się  na  zjazdach  ziemskich  nad  sprawami  tejże 
ziemi,  a  ziemstwa  przez  delegatów  pracują  na  sejmach 
żydowskich    nad  dobrem  Żydów  całej  Korony  i  Litwy. 

Tento   sejm  żydowski  jest   uznanym   przez  Rząd, 


XIX 


który  nie  wgląda  wcale  przez  swe  organy  we  wnętrze 
tej  organizacyi,  lecz  posługuje  się  reprezentacyą  żydow- 
ską; jej  to  zleca  podskarbi  wyegzekwowanie  pogłównego 
żydowskiego.  Sejm  żydowski  repartuje  sumę  na  ziem- 
stwa,  ziemstwa  na  kabały,  kabatjr  na  przykabałki,  a  te 
na  poszczególne  jednostki. 

Podobnie,  jak  z  podatkowością,  ma  się  i  z  sądo- 
wnictwem. Sądownictwo  żydowskie  ma  wspólny  punkt 
z  resztą  ludności  u  wierzcbołka  drabiny  hierarchicznej, 
wszystkie  niższe  szczeble  rozchodzą  się  od  siebie  daleko. 

Król,  to  szczyt  hierarchii  sądowniczej,  wspólny  dla 
chrześcijan  wszystkich  stanów  i  Żydów,  a  od  niego  — 
źródła  wszelkiego  prawa  —  idą  w  kierunku  rozbieżnym . 
dla  szlachty  trybunał  koronny,  sądy  grodzkie  i  ziemskie, 
dla  mieszczan  sąd  assesorski,  radziecki  i  ławniczy,  a  dla 
Żydów  sąd  wojewody,  podwojewodziński,  sędziego  i  pi- 
sarza, a  wreszcie  dla  spraw  między  samymi  Żydami: 
sądy  rabinów;  od  nich  nie  masz  żadnej  apelacyi. 

Sądy  rabinów  podlegają  kahałowi,  gdyż  pochodzą 
z  jego  wyboru,  lecz  same  w  sobie  samodzielnie  orze- 
kają o  bycie  i  istnieniu  każdej  jednostki  dotyczącej 
gminy.  Kabał  jest  dla  Żyda  alfą  i  omegą  wszelkiej  władzy, 
jego  konsystorzem,  najwyższą  magistraturą  handlową, 
skarbową,  szkolną,  jego  policyą,  czuwającą  nad  jego 
dolą  i  niedolą,  bezpieczeństwem  jego  ducha  i  ciała. 
Kabał  ma  ewidencyę  wszystkiego,  o  wszystkiem  wie, 
wszystkiem  rządzi,  a  prezes  kahału,  słynny  i  znany 
, Parnas",  to  autokrata  najczystszej  wody.  Biada  temu, 
ktoby  mu  się  śmiał  sprzeciwić! 

I  we  Lwowie  rozwijają  się  stosunki  podobnie 
jak  w  całej  Polsce,  tylko,  że  Lwów  wskutek  swego  po- 
łożenia geograficznego  zajmował  w  Rpltej  szczególniej- 
sze stanowisko. 

Wysunięty  daleko  na  wschód,   tworzy  Lwów  pla- 


XX 

cówkę  dla  kultury  zachodniej.  Tutaj  przyjeżdżają  obcy 
kupcy  ze  wschodu  i  zachodu,  tutaj  zamieniają  swe  to- 
wary z  najdalszych  przywożone  stron,  tutaj  też  kończą 
się  i  rozpoczynają  prawie  wszystkie  handlowe  drogi 
Rpltej. 

Emporium  lwowskie  spowodowało  z  natury  rze- 
czy fluktuacyę  ludności;  prócz  rodzimej  ludności  ruskiej 
i  polskiej  oraz  dawno  osiadłej  niemieckiej,  widzimy  na 
hor}'zoncie  lwowskim:  Serbów,  Turków,  Anglików 
a  szczególnie  Włochów  i   Ormian. 

We  Lwowie  —  w  tem  centrum  handlu  — -  po- 
wstaje centrum  żydowskie.  Od  Przemyśla  na  wschód 
niema  żadnej  większej  gminy  żydowskiej,  a  sam  Prze- 
myśl nie  wiele  ma  Żydów.  Jedyny  Kraków,  dawna  pań- 
stwa stolica,  posiada  więcej  Żydów  niż  Lwów,  a  może 
i  Lublin  ze  Lwowem  szczęśliwie  rywalizuje. 

Na  Rusi  jest  Lwów  gminą  największą,  jest  ^M  i  a- 
stem  i  matką  w  Izraelu"*,  tutaj  szuka  chleba, 
wszystko,  co  za  chlebem  goni,  tutaj  przybywają  żydow- 
scy wygnańcy  z  Czech,  tutaj  próbują  szczęścia  Żydzi 
tureccy  i  włoscy. 

Nie  dziw  tedy,  że.  prastara  gmina  lwowska  prym 
wiedzie  wśród  drobnych  gmin  czerwonoruskich,  które 
powstają  dopiero  w  XVI  i  XVII  wieku;  wszak  wtedy 
dopiero  powstaje  większa  część  miasteczek  na  Rusi, 
dzięki  kolonizacyjnej  polityce  magnatów  polskich,  a  do 
nich  przenoszą  się  Żydzi  lwowscy,  szukający  lżejszego 
zarobku  i  obfltszego  chleba;  nie  dziw  też,  źe  Lwów  rej 
wodzi  na  sejmikach  Ziemi  ruskiej  i  narzuca  swą  wolę 
gminom  okolicznym,  nie  pytając  się  ich  ni  o  radę,  ni 
zdanie. 

W  Kulikowie  lub  Świerżu,  lub  gdziekolwiek 
te  sejmiki  odprawiano,  prezydują  lwowscy  senioro- 
wie,  a   delegacyę   na  sejm  walny  żydowski  w  L  u  b  1  i- 


XXI 

nie  czy  Jarosławiu  również  stanowią  reprezentanci 
lwowskich  kahałów. 

Tak  jak  na  zewnątrz,  tak  też  i  na  wewnątrz  roz- 
wijają się,  w  czasie  przez  nas  rozpatrywanym,  obie 
gminy  żydowskie  we  Lwowie  i  ta  „wśród  murów" 
i  ta  „na  krakowskiem  przedmieściu".  —  Gmin 
tych  członkowie,  przedtem  zdani  na  łaskę  lub  niełaskę 
magistratu  lub  starosty,  zyskują  z  każdym  rokiem  praw 
coraz  więcej,  rosną  w  przywileje  handlowe,  organizują 
przemocą  i  podstępem  cechy  żydowskie,  rozszerzają 
swój  stan  posiadania  w  mieście  i  na  przedmieściach. 

W  organizacyi  gminy  zaszły  w  tym  czasie  powa- 
żne zmiany.  Dawne  rodziny  zyskują  władze  nad  nowo 
przybyłemi,  bogatsze  nad  biedniejszemi,  wytwarza  się 
arystokracya  rodu,  ducha,  a  szczególnie  majątku,  która 
zamienia  się  w  oligarchię  dzierżącą  ster  gminy. 

„Pospolity  człowiek"  żydowski  dźwiga  na  sobie 
podwójne  jarzmo  —  państwowe  i  kahalne  i  napróżno 
<ląży  do  zerwania  tych  więzów:  państwo  się  o  niego 
nie  troszczy,  gdyż  państwo  zna  Żydów  jako  całość,  ka- 
bał zaś  i  jego  rząd  mają  charakter  ściśle  arystokratyczny. 

Na  ten  czas  przypada  rozkwit  nauki  żydowskiej  — 
tal  m ud  u;  to  była  jedyna  gałęż  wiedzy  żydowskiej, 
jakjj  uprawiali  Żydzi  polscy,  i  w  której  osiągnęli  nad- 
zwyczajne rezultaty.  Całe  niższe  i  średnie  szkolnictwo 
żydowskie  było  tylko  przygotowaniem  do  nauki  talmudu. 
I-wów  nie  dał  się  wyprzedzić  innym  gminom  polskim, 
a  były  i  chwile  w  jego  dziejach,  w  których  innym  gmi- 
nom przodował.  We  Lwowie  były  naonczas  liczne  szkoły 
talmudu,  nmóstwo  słynnych  nauczycieli  wykładało  ten 
pr/eilmiot,  liczni  dobrodzieje  —  mecenasi  wspierali  tę 
gałęż  wiedzy,  a  szereg  uczniów  wychodził  ze  szkół 
lwowskich  w  świat,  roznosząc  studyum  talmudu  po 
i\  szystkich  zakątkach  Rpitej  i  daleko  poza  jej  granicami. 


XXII 

Rozwój  gmin  żydowskich  we  Lwowie  osiąga  swój 
punkt  kulminacyjny  w  r.  1648  i  w  tym  roku  rozpo- 
czyna się,  nie  powolny  rozkład,  ale  nagły  upadek. 

Bunt  Chmielnickiego,  najazdy  kozacko  -  tatarskie 
i  kozacko -moskiewskie,  przemarsze  obcych  wojsk  i  ogólny 
rozstrój  w  Rpltej  spowodowały  upadek  miast  w  ogóle, 
a  w  szczególności  miast  na  Rusi. 

I  Lwów  ucierpiał  nadmiernie,  znosząc  liczne  oblę- 
żenia, płacąc  aż  nadto  wysokie  okupy. 

Wraz  z  dobrobytem  miasta  upada  dobrobyt  Żydów, 
mnożą  się  bankructwa,  zanika  kredyt  kupiecki,  han- 
del ze  wschodem  prawie  że  ustaje  zupełnie.  Na  obie 
gminy  żydowskie  spada  jedno  nieszczęście  po  drugiem. 
Bogate  przedmieście  krakowskie  —  osobna  gmina,  li- 
czniejsza może  od  miejskiej  —  staje  się  pastwą  pło- 
mieni, cała  ludność  tego  przedmieścia  garnie  się  do 
miasta;  tutaj  jest  i  takaż  nadto  ciasno,  teraz  na  skutek 
masowej  immigracyi  stają  się  stosunki  nieznośne.  Mie- 
szczaństwo teraz  bardziej  zubożałe,  staje  hardziej  w  obro- 
nie swych  praw  handlowych  i  cechowych.  Żydzi  dobi- 
jają się  do  tych  okopów.  Tymczasem  każdy  dalszy  na- 
pad na  Ruś  lub  Podole,  rzuca  na  bruk  lwowski  setki 
obcych,  szukających  chleba  tutaj,  gdzie  go  nie  star- 
czyło dla  s  w  oi  c  h.  Z  każdym  rokiem  wzmaga  się  w  mie- 
ście walka,  powodowana  nędzą  ekonomiczną  obu  stron 
walczących,  żywiona  niechęcią,  a  podtrzymywana  przez 
wrogą  dla  Żydów  młodzież  szkolną  i  rzemieślniczą.  Na- 
pad uczniów  jezuickich  na  Żydów  w  r.  1663  był  je- 
dnym z  epizodów  tej  zaciętej  walki,  epizodem  krwa- 
wym i  okropnym... 

Nieszczęścia  wewnętrzne  gmin  lwowskich  zachwiały 
ich  znaczeniem  na  zewnątrz.  Podnoszą  się  okoliczne 
miasteczka,  a  wraz  z  niemi  poczynają  szczęśliwie  rywa- 
lizować z  Gminą  lwowską,  tamtejsze  gminy  żydowskie. 


XXIII 

w  drugiej  połowie  XVIII  wieku  poczyna  dumnie  pod- 
nosić swe  czoło,  dawny  przykahałek  lwowski,  a  teraz 
^Wyniosła  stolica*"  (Kirja  Nisgaba)  Żółkiew- 
skich i  Sobieskicłi,  a  obok  niej  widzimy  i  Buczacz,  Ko- 
łomyję, Brzeżany  i  cały  szereg  innych.  Już  nie  gra  Lwów 
dawnej  roli  w  Kulikowie  czy  Świerżu,  a  na  sejmach 
czterech  ziem  widzimy  obok  delegatów  lwowskich,  re- 
prezentantów prowincyi. 

Rok  1648  jest  rokiem  przełomowym  dla  dziejów 
gmin  lwowskich. 

Przedmiotem  naszych  rozpatry  wań  będą  dzieje  Ży- 
dów lwowskich  do  tego  roku,  a  choć  dotyczą  tylko  je- 
dnego miasta,  mimo  to  rozjaśnią  niejedną  kwestyę  do- 
tyczącą Żydów  całej  Polski  i  rzucą  snop  światła  na  dzieje 
Żydów  w  tym  kraju  i  w  tym  czasie. 


Objaśnienie  sicróceń. 

o.  L.  ■=  Castrensia  Leopoliensia  =  Akta  grodzkie  lwowskie  (niedru- 
kowane)  z  archiwum  krajowego  we  Lwowie.  (Pierwsza  liczba 
oznacza  tom,  drnga  stronę  tomu). 

T.  Ł.  =  Terrestria  Leopoliensia  =  Akta  ziemskie  lwowskie  (niedrn- 
kowane)  z  arch.  kraj.  we  Lwowie. 

AGZ.  =:  Akta  grodzkie  i  ziemskie  wydane  drukiem  (liczba  rzymska 
oznacza  tom,  arabska  zapiskę). 

AML.  =  lub:  Arch.  m.  Lw.  Archiwum  miasta  Lwowa,  tamże: 

C  o  n  s  u  1.  —  Consularia  =  Akta  Eady  miejskiej  we  Lwowie. 
Bannita  =  Akta  Ławy  miejskiej  we  Lwowie, 
fasc.  =^  fascykuł  luźny, 
ks.  =  księga  miejska, 
od.  =  oddział  archiwalny. 

HCL.  =  HCSJ.  ~  Historia  CoUegii  Societotis  Jesu  Leopoliensis.  Ma- 
nuskrypt biblioteki  nadwornej  w  Wiedniu,  Nr.  11988. 

Pinaks  =  Pinaks  miasta  Lwowa  =  hebrajska  księga,  złożona  w  bi- 
bliotece izraelickiej  gminnej  we  Lwowie. 

pg.  nr  pagina  ^=  strona  =  str. 

k.  r=  karta  (w  niektórych  księgach  obie  strony  tej  samej  karty  mają 
jedną  liczbę). 

a.  p.  =  antiąua  paginatio. 

vide  Nr.  mat.  :r=  Numer  materyałów  w  II-ej  części  pracy  osobno  pa- 
ginowanej. 


CZĘŚĆ  PIERWSZA 


ZIEMIA  i  LUDZIE 


tydsi  IwowMj. 


I. 

Topografla  Ghetta  K 

Topografia.  2  dzielnice.  2  gminy.  Gmina  zamiejska  Jest  starsza.  Gmln» 
Karaicka.  Co  o  niej  wiemy.  Opis  gminy  miejskiej.  Brama.  Ulica  ży- 
dowska. Stara  synagoga,  Jej  połotonie,  opis  i  bogactwo.  Domy  po  zaoh. 
stronie  ulicy.  Targowica.  Stosunki  Żydów  z  sąsiadami  nieźydowskimL 
Mor  miejski  Mieszkanie  kata.  Męczennica.  Czystość  w  mieście.  Kio* 
nowicza  Roxolania.  Brak  hruko.  Woda.  Ciasnota.  Wzrastanie  ceny 
placów  i  domów.   Plac  pod  fortyfikacyami.   Benepladtom.   Rewersy 

demolacyjne. 

Dwa  wielkie  centra  żydowskie  znajdujemy  we  Lwo- 
wie już  od  najdawniejszych  czasów;  były  to  dwie  odrę- 
bne gminy  administracyjne  i  zupełnie  osobno  zorgani- 
zowane: I.  Gmina  miejska:  communitas  infidelium  Ju- 
daeorum  intra  moenia  civitatis  habitantium  -i^pS  71112  p-p 
(=  święta  gmina  w  pośrodku  miasta)  i  II.  communitas 
infidelium  Judaeorum  in  suburbio  a  Cracoyia  dieto 
t^Sprop-p  (=  święta  gmina  zewnątrz  miasta);  była  to 
gmina  żydowska  na  krakowskiem  przedmieściu. 

Nasuwa  się  pytanie,  która  gmina  była  starszą  i  czy 
wogóle  od  samego  początku  dwie  społeczności  istniały 
we  Lwowie?  Odpowiedź  na  to  znachodzimy  w  historyi 
powstawania  gmin  żydowskich. 

<  Yide  ,3ibUografiQ  i  Źródła^'  (dodatek  I). 


Zawiązkiem  takiej  gminy  —  jak  wiadomo  —  była 
synagoga  i  cmentarz  —  kirhoff  —  okopisko  locus  supul- 
turae  Judaeorum  dSip  n^a  (=  dom  wieczności). 

Następnie,  kiedy  uchwały  synodów  zakazywały  Ży- 
dom uczęszczania  do  publicznycti  łaźni,  wówczas  bu- 
dowano obok  basenów  dla  kąpieli  rytualnych,  takie  par- 
nie żydowskie.  Ostatecznie  przybył  dom  dla  sądów  ży- 
dowskich i  areszt  kahalny. 

Lecz  to  były  późniejsze  atrybuty;  zasadą,  jak  po- 
wiedzieliśmy, była  bożnica,  a  zwłaszcza  cmentarz.  Grdzie 
raz  Żydzi  pochowali  swoich  zmarłych,  stamtąd  już  nie 
odstępywali  za  żadną  cenę  K 

Cmentarz  obu  gmin  znajdował  się  na  krakowskiem 
przedmieściu  od  samego  początku  i  ciągle  powiększany 
przetrwał  tu  do  roku  1855  *.  Również  możemy  obser- 
wować powolne  a  stałe  wnikanie  żywiołu  żydowskiego 
do  miasta,  rodzaj  infiltracyi.  Bogatsze  rodziny  przenosiły 
się  za  wszelką  cenę  do  miasta,  gdyż  tutaj  były  bezpie- 
czniejszemi  przed  wrogiem  wewnętrznym  i  zewnętrznym, 
miały  większe  prawa  handlowe  i  obszerniejszy  samo- 
rząd. Z  końcem  XYI  w.  oddzielają  się  w  zupełności  obie 
gminy,  a  kreowanie  osobnych  rabinatów,  a  tem  samem 
i  sądów  duchownych  uzupełnia  tę  separacyę. 

Zawiązku  gminy  żydowskiej  należy  tedy 
szukać  na  przedmieściu,  a  powinno  się  w  bar- 
dzo dawne  cofnąć  czasy,  bo  już  zapiski  z  r.  1383  i  1384 
wspominają  o  ulicy  żydowskiej  w  mieście  *.  Zresztą  już 

1  Dlatego  zrozomiały  jest  fakt,  że  Jan  Daniłowicz,  pozwalając 
Żydom  osiąść  na  gruntach  obok  żnpy  drohobyckiej  zakazuje  im  sało- 
ienia  tu  swego  cmentarza.  C.  Ł.  885,  pg.  1068—68. 

*  Dziś  zamknięty,  tworzy  olbrzjnni  czworobok  za  aipitaleiii  Ła- 
zarusa  między  ulicami:  Rapoporta,  Szpitalną,  Beizera  i  Eleparowską; 
wchód  od  ul.  Szpitalnej. 

•  Czoło  wski:  „Najstarsza  księga  miejska",  Kr.  zap.  112 i  160. 


Ryc.  1. 

Cz^  południowo-wschodnia  miasta  Lwowa  podług  planu  auttrya- 
ckiego  z  końca  XVJLLl  w.  znajdującego  się  w  archiwum  miejskiem. 

1.  Cerkiew  Wołoska.  2.  Bożnica  Izaka  Nachmanowicza.  4.  Dom  le- 
karza króla  Jana  Ul  d-ra  Symche  Menachem.  8.  Dom  Izaka  Na- 
chmanowicza. 16.  Jatki  miejskie.  12.  Dom  Frydmana.  13.  Dom 
Szmujły  Wińniowieckiego.  14.  Dom  Gk)mbrychta.  15.  Dom  krawca 
Niewczasa.  17.  Arsenał  miejski.  18.  Domy  w  miejscu  dzisiejszego 
placu  Wekslarskiego.  19.  Stara  bożnica  miejska. 

Ulica  Żydowska  =  ul.  Blacharska,   ulica  Żydowska  Nowa  (nazwa 

anstryacka)  dla  górnej  czę^i  ulicy  Boimów  dawniej  „ulica  do  murów 

wiodąca".  Ulica  Różana  dziś  środkowa  cz^  Serbskiej. 


6 

samo  położenie  pierwotnego  Lwowa  (t.  zw.  ruskiego) 
z  główną  arteryą  od  ulicy  Żółkiewskiej  ku  Staremu  Ryn- 
kowi, oraz  późniejsza  dwoistość  gminy  przedmiejskiej 
(na  gruntacti  zamkowycłi  po  prawym  brzegu  Pełtwi 
i  gruntacłi  miejskicti  po  lewym  brzegu)  ^  przyczynia  się 
do  potwierdzenia  naszej  hypotezy  '. 

Istniała  jeszcze  trzecia  gmina  we  Lwowie,  a  była 
to  gmina  Karaicka  czyli  Karaimska.  Gdzie  Karaici 
mieszkali  trudno  dziś  osądzić,  nie  mamy  do  tego  ża- 
dnych danych.  Bezpodstawnem  jest  twierdzenie  Cary, 
jakoby  gmina  karaicka  była  tu  najstarszą,  że  oni  tu  przy- 
byli jako  jeńcy  czy  resztki  Chazarów  i  że  synagoga  ich 
stała  pierwotnie  tam,  gdzie  dziś  miejska  bożnica  się  znaj- 
duje ^.  Całe  to  twierdzenie  nie  wytrzymuje  najlżejszej 
krytyki. 

Czy  państwo  Chazarskie  było  rabanickie,  czy  ka- 
raickie,  to  jest  kwestya  po  dziś  dzień  nierozstrzygnięta 
i  można  wątpić  o  tem,  czy  kiedyś  będzie  rozstrzygniętą. 
Również  granica  państwa  Chazarów  i  sfera  ich  wpływu 
jest  co  najwięcej  hypotetyczną  *.  Faktem  jest,  że  jeszcze 
z  końcem  XY  wieku  istniała  na  przedmieściu  krakow- 
skiem obok  gminy  t.  zw.  w  aktach:  „rabanowe**  gmina  ka- 
raicka. W  latach  70-ych  XVI  wieku  napotykamy  w  aktach^ 
raz  jeden  wzmiankę  o  jakimś  spadku  po  „Karaimie"', 
w  żadnej  atoli  sprawie,  czy  cywilnej,  czy  karnej,  lub  admi- 

>  Yide  niżej,  rozdział  X. 

*  Czołowski:  „Lwów  za  ruskich  czasów^*,  1891  r. 
»  Caro:  „Geschichte",  str.  2—3  oraz  ibid.  uw.  5. 

*  Zwracam  uwagę  na  sprzeczność  rezultatów  do  jakich  się  do- 
chodzi po  przeczytaniu  dwóch  prac:  a)  Potkańskiego.  ^^Kraków 
przed  Piastami^*  i  b)  Gumplowicza:  ,,Początki  religii  żydowskiej 
w  Polsce^^  Pierwszy  każe  państwu  Wielkomorawskiemu  panować  da- 
leko na  wschód  od  Krakowa,  drugi  w  tym  samym  czasie  widzi  tam 
Chazarów. 

*  Yide  akta  gr.  i  z.,  tom  X. 


Distracyjnej  niema  mowy  o  Karaiłach  i  dlatego  musimy 
przypuścić,  że  ustąpili  ze  Lwowa  i  osiedli  w  poblizkim 
Dawidowie,  gdzie  do  niedawna  kilka  jeszcze  żyło  ro- 
dzin. Wprawdzie  pamiętają  starsi  ludzie,  że  Karaici  przy- 
jeżdżali do  Lwowa  dla  obchodzenia  rocznicy  śmierci 
swych  przodków,  pochowanych  na  żydowskim  cmenta- 
rzu, lecz  to  wszystko  odnosi  się  do  Lwowa  austrya- 
ckiego;  tu  zaś  od  czasów  cesarza  Józefa  inne  nastały 
porządki.  Jeszcze  jeden  poszczególny  raz  napotki^em 
Karaitów  i  to  w  dekrecie  królewskim  z  r.  1643  \  adre- 
sowanym do  gmin  lwowskich,  tak  żydowskich  jak  i  ka- 
raickich,  lecz  tu  —  prawie  na  pewne  —  pisarz  miał 
przed  sobą  ogólną  arengę  do  miast  ruskich,  a  tu  prawie 
wszędzie  byli  Karaici.  Niema  tedy  ten  jeden  dokument 
znaczenia  —  ileże  wszystkie  tej  samej  treści  dokumenty 
tylko  do  gminy  żydowskiej  (rabanickiej)  się  odnoszą  '. 

Niemając  tedy  żadnych  danych  o  Karaitach  lwow- 
skich, nie  wrócimy  do  nich  więcej  w  niniejszej  pracy, 
a  zajmiemy  się  tylko  obiema  gminami  żydowskiemi 
w  ciaśniejszem  tego  słowa  znaczeniu. 

W  połowie  XVI  w.  gmina  miejska  była  już  pra- 
wie zupełnie  rozwinięta  i  liczebną  ilością  mieszkańców 
dorównywała  przedmiejskiej.  Mieściła  się  przy  ulicach: 
Blacharskiej  od  przekroju  Ruskiej,  na  Placu  Wekslar- 
skim  i  górnej  części  ulicy  Boimów  (od  Placu  Wekslar- 
skiego  na  wschód).  Ulica  Blacharska  zwała  się  żydow- 
ską =  platea  Judaeorum  lub  judaica  w  potocznem  ży- 
ciu u  Żydów  die  Gass'  (in   der  Gass',  bei  der  Gass'). 

«  C.  L.  894,  pg.  228-4  (Warszawa,  20/1  1643). 

*  Nie  powinny  mylić  badacza  resztki  pomników,  rzekomo  ka- 
raickich,  pokazywane  po  dziś  dzień  na  starym  cmentarzu;  napisy  na 
nich  zupełnie  niecz3rtelne  i  czas  ich  wcale  do  dzisiaj  nie  ustalony. 
Mo«e  zapiska  z  r.  1458.  Akto  gr.  i  ziem.  Nr.  14ia  Tom  XV  nieco 
rozjaśni  ustąpienie  Karaitów  ze  Lwowa. 


8 

Ulica  Boimów  (górna)  nie  miała  oficyalnej  nazwy; 
w  aktach  określają  ją:  ^ulica  do  muru  miejskiego,  od 
murUy  między  domem  x  a  y''^  pod  murem  (scilicet  = 
południowym);  dopiero  na  planie  austryackim,  od  końca 
XYin  w.  nosi  nazwę:  Neue  Judengasse  =  ulica  nowo- 
żydowska  —  nowa  żydowska.  —  Istniały  wówczas  z  dzi- 
siejszycti:  ulica  Szklarska.  Za  Zbrojownią  (nb.  bez  nazw) 
a  z  nieistniejących  „pod  murami^^  (ad  muros  civitatis)  oraz 
boczne  prostopadłe  do  ulicy  żydowskiej.  Z  początkiem 
XYII  w.  zaczęli  się  osiedlać  Żydzi  w  ulicy  Zerwańskiej, 
a  mianowicie  w  jej  części  do  ul.  Różanej.  (Boimów  do 
przekroju  Serbskiej). 

Jedyne  połączenie  tego  Ghetta  z  miastem  było 
u  przekroju  ulic  żydowskiej  i  ruskiej;  tutaj  była 
brama,  którą  zamykano  podczas  procesyj,  rozruchów 
antiiydowskich,  na  noc,  a  może  i  przez  święta  żydow- 
skie. Zwano  ją  pospolicie  ^bramką**,  porta  Ruthenica, 
der  Tojr  (das  Thor)  \  (to  nie  jest  furta  bosacka  po- 
wstała w  połowie  XVII  w.). 

Jakkolwiek  ulica  zwała  się  od  dawien  dawna  ży- 
dowską, mimo  to  mieszkali  przy  niej  i  chrześcijanie 
(zwłaszcza  Rusini)  tutaj   stał   na  parceli  t.  zw.  Oleskiej 

>  Zubrzycki  (w  Kronice)  wie  o  Je]  istnienin.  Nasze  kategoryczne 
twierdzenie  opieramy  na  kilku  aktach,  a  szczególnie  na  dokumencie: 
ConsoL,  tom  Xyin,  pg.  814—16.  (Nr.  mat.  46).  Żyd  ulicę...  kosztem 
swoim  wychędotyó  ma  i  brukiem  wywieść  od  swego  domu  do  bramy 
ruskiej. 

Że  tędy  Jedyne  było  wejście  do  Ghetta,  wynika  jasno  z  opisu 
rozruchów  antiżydowskich  w  r.  1664:  vide  Hist.  Coli.  S.  Jesu  r.  1664. 
(Manuskrypt  bibl.  nadw.),  pg.  278:  Prefekt  Jezuitów  bojąc  się,  by  thmi 
nie  uderzył  na  Żydów:  in  ipso  etiam  capite  plateae  Judaicae  consi- 
stebat,  vir  magnus...  uti  custos  Judaicae  securitatis,  stał  u  wylotu 
ulicy  żydowskiej  Jako  stróż  bezpieczeństwa  Żydów.  Ponadto  gdy  bramę 
zamknięto  tłum  wtargnął  przez  dachy  do  domów  żydowskich  (itum 
per  lecta  ad  lapideas  Judaeorum)  ibidem  !•  c. 


9 

.młyn  koński"  =  kierat,  (niewiedzieć  czy  młyn  czy 
browar)  za  nim  ku  wschodowi  i  murom  dom  nierządu, 
utrzymywany  przez  jakiegoś  „Włoszyna";  między  mły- 
nem, a  lupanarium  było  sporo  miejsca,  a  młynarz  nie- 
raz widział  cienie  przekradające  się  wieczorną  porą  do 
owego  domu.  Przed  młynem  ku  ulicy  był  pusty  plac, 
zarzucony  zgliszczami  dawno  już  zgorzałego  domu.  Plac 
ten  był  parkanem  oddzielony  od  ulicy  żydowskiej,  lecz 
parkan  to  był  zgniły,  po  części  zapadły,  a  wrota  wja- 
zdowe leżały  na  podwórzu. 

Na  północ  od  tej  parceli  był  domek  zwany  „So- 
kołowska'^ (domy  zwano  od  lego,  który  pustą  parcelę 
zabudował)  zniszczony  i  niezamieszkały  (lapidea  ruinosa), 
jeszcze  dalej  domek  Greka  Achellego  „Kostiowska'^ 
I  kilka  innych  domów  i  parcel  chrześcijańskich. 

Wzdłuż  ulicy  zerwańskiej  (Boimów  Nr.  34,  32,  30) 
pod  samym  murem  stała  „Kapnica^^  wraz  z  Woskoboj- 
nią,  oraz  masztamia  miejska,  a  po  południowej  stronie 
ul.  nowożydowskiej  mieściła  się  stara  bożnica.  Była 
to  najstarsza  spójnia  gminy  żydowskiej ;  kiedy  ją  wybudo- 
wano trudno  orzec,  tyle  możemy  stwierdzić,  że  mieściła 
się  na  samym  wylocie  dzisiejszej  ulicy  Boimów,  na- 
przeciw arsenału  i  zajmowała  wraz  z  przybudówkami 
od  strony  ulicy  Boimów  36Vi  a  od  strony  arsenału  68V4 
łokci  geometrycznych,  jak  to  czytamy  w  „Spisie  domów 
miasta  przy  eksakcyi  łokciowej  z  r.  1767*'  znajdującym 
się  w  Archiwum  miejskiem.  Tamto  zwie  się  ta  bożnica: 
^Szkółka  stara  żydowska".  A  przecież  ta  stara  szkółka 
była  do  roku  1582  jedyną  wielką  czyli  główną  syna- 
gogą miejską:  synagoga  civilis  lub  synagoga  Judaeorum 
tatra  moenia  civitatis  habitantium:  i^pS  7110  nDisn  n^s  ^. 

>  Zamknięto  ją  przy  znoszeniu  morów  miejskich,  a  na  jej  miej- 
sca wymurowano  w  latach  1800—1804  nową  wspaniałą  synagogę. 
Nr.  miejsca  190,  w  in  części  miasta.  Na  planie  (Ryc.  1)  1.  19. 


10 

Była  murowana,  miała  około  500  łokci  kwadrato- 
wycli  i  zawierała  mniej  więcej  200  miejsc  parterowycli 
dla  mężczyzn  i  zapewnie  galeryę  dla  kobiet.  Co  do  szcze- 
gółów konstrukcyjnych,  stylu,  wysokości,  nie  da  się  nic 
powiedzieć,  bo  nie  mamy  żadnych  danych.  Bogatą  była 
bardzo.  Pobożność  owego  czasu  była  powszechną  i  od- 
bijała się  na  świątyniach  wszelkich  wyznań.  Niestety 
brak  nam  inwentarzy  apparatów  synagogalnych  wszel- 
kich bożnic,  uciekamy  się  tedy  tutaj  do  wykazu  rzeczy 
zrabowanych  przy  rozruchach  antiżydowskich. 

Szczegółowy  taki  wykaz  istnieje  dopiero  po  t.  zw. 
„Schulergelaur^  t.  j.  napadzie  uczniów  jezuickich  w  r. 
1663  ^  Wprawdzie  80  lat  to  bardzo  wiele,  lecz  nie  na- 
leży zapomnieć  o  tem,  że  od  r.  1582  istniała  druga  bo- 
żnica również  wielka,  rywalizująca  ze  starą,  że  w  mię- 
dzyczasie były  dwa  straszne  pożary  (1571,  1616),  że  po 
pożarze  przedmiejskiej  świątyni  (1624)  ofiarność  tam  się 
zwróciła  i  że  Lwów  przeszedł  dwa  straszne  oblężenia  ko- 
zacko-tatarskie,  zakończone  wielkim  okupem.  Cyfry  z  1663 
są  tedy  mniej  więcej  miarodajnemi  i  dla  naszego  czasu : 

„Rodałów  72;  srebrnych  koron  do  przykazania  bo- 
żego 18  po  85  łutów  —  srebrnych  złoconych  6  (po 
32  łutów;  aksamitnych  zasłon  (paroches)  15;  materyi 
bogatej,  obrusów  i  kap  złotem  tkanych  160;  sukienek 
na  przykazania  160;  50-łutowe  srebrne  lichtarze;  4  lampy 
po  46  łutów;  wielka  liczba  mosiężnych  lichtarzy  wiszą- 
cych, niektóre  po  100  i  50  świec;  srebrne  wałeczki  przy 
rodałach  po  50  łutów;  żelazna  brama;  etc.  etc."  •.  Tyle 
o  starej  bożnicy. 

>  ALM.  fasc.  571,  (u  Kary  bez  podania  źródła,  str.  170). 

'  Dla  porównania  podajemy  tu  wykaz  szkód  w  synagodze 
przemyskiej  poczynionych  dopiero  w  roku  1746,  wi^  prawie 
o  sto  lat  później.  (Schorr:  „Żydzi  w  Przemyślu'',  str.  280,  nr.  mat.  188): 
Rodalów  20  (po  200  z2p.) ;  sukienek  na  przykazania  22  (po  4XXX>  złp.) ; 


11 


h 


II 


o 


o 

►.  • 

O    •© 

Si 

I! 


I 


5  52; 


S 


12 

Druga  strona  ulicy  żydowskiej  (od  Ruskiej  prawa) 
była  zupełnie  zabudowana.  Domy  dwu  i  trzypiętrowe 
ciągnęły  się  wzdłuż  ulicy,  a  by^  i  jeszcze  wyższe  K 
Dachy  drewniane  były  strome,  a  między  wiązaniem  heU 
kowem  mie&ciły  się  pokoje  strychowe,  zajęte  przez  naj- 
biedniejszą ludność.  Okna  tych  pomieszkań  wychodziły 
na  dach,  a  skąp  dachowy  zasłaniał  im  widok  na  ulicę. 
Domy  murowane  mi^  zazwyczaj  schody  wewnętrzne, 
umieszczone  w  ciasnej  klatce  schodowej,  jako  i  dzisiaj 
można  widzieć  w  niektórych  domach  przy  ulicy  bla* 
charskiej  (np.  dom  I.  21).  Domy  drewniane  mii^  za- 
zwyczaj schody  zewnętrzne,  a  pod  niemi  mieścify  się 
miejsca  ustępowe. 

Naprzeciw  łiożnicy,  a  więc  przy  ulicy  nowoży- 
dowskiej  mieścił  się  plac  niewielki  i  tutaj  stały  jatki 
żydowskie*.  Pod  mianem  tem  rozumiano  wówczas 
budy  kramne,  w  których  sprzedawano  wszelkie  mo- 
żliwe towary:  tak  żywność,  jakoteż  sukna,  ubrania  stare, 
karabele,  puhary,  cynowe  naczynia,  wyroby  szmukler- 
skie  i  pozamannicze  i  t.  d.  \  składały  się  na  to  wyroby 
rzemieślników  żydowskich,  towary  kupcom  żydowskim 
pozostałe  po  jarmarkach  (o  tem  w  rozdziale  XY)  oraz 
przepadłe  zastawy. 

S  korony;  tablic  wielkich  i  małych  i  inszej  w  srebrze  aparacyi,  jako 
r%czek  do  wskazywania  na  księgach  czytaj%c  6600  złp.  etc.  Zwracam 
tu  uwagę  na  to,  że  tak  we  Lwowie  Jak  i  w  Przemyślu  wszystko  zra- 
bowanOf  lub  poniszczono,  wykazy  szkód  stanowią  tedy  dosyć  dokła- 
dne inwentarze. 

1  Dwupiętrowa  odpowiadała  naszej  jednopiętrowe]  kamienicy 
piętra  dwoje  t.  ].  teby  dolne  mieszkanie,  drugie  na  piętrze, 
a  potem  dach  stawiano  -•  AML.,  Oddział  Ul  A,  ks.  190,  pg.  184—7. 
(Nr.  mat  65). 

*  w  dzisiejszej  ul.  Szklarskiej,  wskutek  zniesienia  jatek  po- 
wstałej. Spis  domów  miasta  z  r.  1767,  Nr.  miejsca  167,  m  część  miasto. 

>  Consul.  42,  pg.  141. 


13 

Co  się  tyczy  sprzedaży  żywności,  to  na  pierwszem 
miejsca  należy  wymienić:  17  budek  rzeżniczych,  w  któ- 
rych żydowscy  rzeżnicy  sprzedawali  mięso  tak  żydom 
jako  i  chrześcijanom  \ 

Obraz  placu  targowego  uzupełniały  przekupki  ży- 
dowskie obnoszące  w  koszykach  rozmaitego  rodzaju  przy- 
smaki, łakocie,  owoce,  przędzę  i  starzyznę*. 

Domy  żydowskie  łączą  się  podwórzami  lub  tylnemi 
ścianami  oficyn  z  domami  przy  (dzisiejszej  ulicy  Serbskiej) 
ulicy  Szkockiej,  domy  zaś  po  drugiej  (wschodniej)  stronie 
ulicy  Żydowskiej  stykały  się  z  domami  przy  ulicy  Ru- 
skiej (scUicet  pod  kątem). 

Częste  stąd  wynikały  spory  i  zatargi  o  prawo  wła- 
sności wspólnej  ściany,  o  zamurowanie  kloaków,  o  pod- 
niesienie poziomu  piwnicy  i  puszczenie  wody  deszczowej 
lub  zaskómej  do  piwnicy  sąsiada  etc.  etc. 

Tak  skarży  się  przed  Radą  Żyd  Aron,  że  sąsiad  jego 
Marcin  Szkot  wyłamał  mu  ścianę  do  prewetu,  sam  zaj^ 
prewet  i  zamurował  mu  dostęp  *.  —  Innym  razem  spór 
sąsiedzki  między  Żydami  i  ich  chrześcijańskimi  sąsiadami 
załatwia  sąd  polubowny  złożony  z  Andrzeja  Sambora 
Dąbrowskiego  rajcy,  Iwaśka  Domażyrskiego,  Bernatowi- 
cza i  Tarasiewicza;  chodzi  tu  o  mur  graniczny  Ormia- 
nina Mikołaja  oraz  Żyda  Nacłmiana  Izakowicza  i  matki 
jego  Chwały  czyli  Chwalki.  Sędziowie  wyrokują,  że  mur 
ma  pozostać  wspólny,  a  Nachman  ma  ponadto  otrzymać 
33  fl.*. 

Klasycznym  przykładem  sporu  sąsiedzkiego  jest  pro- 
ces Krzysztofo  Giliciusa  vel  Gileika,  kunsztu  chirurgi- 


«  C.  Ł.  868,  pg.  1185  oraz  1211. 

*  AML.   ks.  298  A,  pag.   1106.    Układ  o  kupczenie  z  r.  1681. 
Hr.  mat.  16. 

*  ConmiL  IB.  pag.  1601.  (rok  1684). 

*  ConauL  18,  pag.  476—7,  (8/9  1699). 


14 

cznego  mistrza,  z  Markiem  Izakowiczem.  Na  Wielkanoc 
roku  1612  „weszła^^  woda  do  piwnicy  Marka,  a  on  ją  «spu- 
ścił**  do  piwnicy  Krzysztofo  i  zepsuł  mu  fundamenta 
domu.  Krzysztof  wiedział,  te  ten  dom  należał  do  Izako- 
wicza,  lecz  czy  do  Marka  czy  do  Nachmana,  z  tego  nie 
zdawał  sobie  sprawy. 

Wzywa  tedy  Nachmana^  przed  Radę,  a  gdy  ten 
wcale  nie  stanął,  posyła  pozwy  obu  braciom.  Markowi 
pozew  doręczono;  do  Nachmana  bał  się  wejść  Gilicius 
z  woźnym  miejskim  „ob  praesentiam  multorum  militum 
in  domo  ipsius...*"  gdyż  Nachman  wówczas  pożyczał  pie- 
niądze na  wypłatę  żołdu  (1612  r.).  Skazano  in  contuma- 
ciam  obu  braci  i  teraz  dopiero  stanął  przed  Radą  Ma- 
rek ze  swą  obroną:  stosownie  do  przepisów  prawa  Ma- 
gdeburskiego były  insinuatio,  contradictio  i  to  przez  cały 
rok  1612  i  1613  toczył  się  proces  w  tej  instancyi,  aż 
Krzysztof  założył  apellacyę  do  wojewody  ruskiego  *. 

Mnóstwo  takich  i  tym  podobnych  wypadków  — 
jak  układ  Augustynowicza  z  Izraelem  Józefowiczem  Zło- 
czowskim,  teściem  Jozuego  Falka  o  mur  graniczny  (1585), 
spór  wynikły  w  1616  r.  z  powodu  niedokładnej  styliza- 
cyi  tego  układu  i  t.  d.  —  illustruje  stosunki  sąsiedzkie 
Żydów  z  chrześcijanami. 

Od  strony  południowo-wschodniej  (od  późniejszej 
furty  bosackiej  łukiem  po  dzisiejszą  główną  bramę 
w  murze  bernardyńskim)  okalał  Ghetto  mur  miejski. 
Był  on  gruby  tak,  „że  się  dwa  z  armatą  na  nim  minąć 
mogli^^  i  posiadał  kilka  baszt  ^  z  których  najobronniej- 
szą  była  „szewska^^  Cały  szereg  wklęsłości  sklepionych 
od  strony  miasta  t.  zw.  firamug  (framuga  =  frambuga) 


1  O  rodzinie  Izakowiczów,  obacz  rozdziały  lY,  Y  i  VJLL 

*  Consol.  vol.  24,  pg. :  1075, 1068, 1124, 1181, 1220, 1251, 1442, 1572. 

*  w  całym  morze  było  baazt  18. 


15 


oraz  wazki  szkarp  u  podstawy  muru  —  oto  były  jego 
właściwości.  Kilka  wież  obronnych  wznosiło  się  również 
w  tej  dzielnicy  i  przerywało  jednostajną  monotonność 
fortyfikacyi. 

W  jednej  z  tych  wież  mieszkał  k  a  t  (=  iusticiae 
magister  =  Mało-dobry)  wraz  ze  swą  czeladzią.  Mistrz 
publicznej  sprawiedliwo- 
ści, a  zwłaszcza  czeladź  je- 
go nie  odznaczała  się  bar- 
dzo pokojowem  usposo- 
bieniem, kiedy  komisya 
miejska  na  prośbę  Żydów, 
z  tej  wieży  go  usuwa  [„upa- 
trzywszy, że  takowemi 
przykrościami  częstokroć 
przychodziło  do  tumul- 
tów i  przelania  krwi  (rok 
1616)]  K 

Obok  tej  wieży  była 
drugą,  w  niej  spełniał  kat 
swe  funkcye,  tam  bowiem 
(„męczennica  dla  złoczyń- 
ców bywała")  ■  oraz  (nie- 
kiedy w  niej  zbrodnych 
ludzi  exanimowano)  ^  tu 
więc  brano  podsądnych  na  tortury  i  tu  ich  ścinano.  Do 
atrybucyi  kata  należało  czyszczenie  miasta,  tutaj  tedy 
między  obiema  wieżami  stały  wozy  ku  temu  służące, 
jakoteż  wozy,  na  których  wywożono  skazańców,  podobne 
zdaje  się  do  niemieckich  Eselskarren. 


A^^:-- 

;i^C*V^W 

'■-  '#' 

fi-/, 

^r' 

Ryc.  5. 
Kinkiet  (reflektor)  mosiężny  z  da- 
wnej 83rnagogi  miejskiej,   znajduje 
się  obecnie  w  nowej  synagodze. 


>  AML.  Oddział  HI  A,  ks.  180.  pg.  184—7. 

>  ConsoL  tom  lą  pg.  814—15.  (Nr.  mat.  46). 
•  AML.  Odd.  ni  A,  ks.  190,  pg.  118-16. 


16 

Mimo  to,  że  w  tej  dzielnicy  mieszkał  nadzorujący 
czystość  urzędnik  miejski,  ta  część  miasta  była  najbru- 
dniejszą. Jeszcze  w  roku  1600  czytamy  w  dokumencie  K 
(Oną  ulicę  (scil.  żydowską)  która  bardzo  zaplugawioną 
była  i  t.  d.),  co  dopiero  się  działo  na  jakie  30  —  40  lat 
wstęp.  Nie  przesadził  snąć  Klonowicz  kiedy  w  swej 
„Roksolanii^^  w  ten  sposób  charakteryzuje  Żydów  lwow- 
skich: 

Tu  na  przedmiejskich  kałużach  si^  wiodą 

Chałupy  Żydów  odartych  nędzarzy 

Każdy  Jak  kozieł  oszpecony  brodą 

Z  wieczną  bladością  na  uściech  i  twarzy  itd.  itd.  *. 

Roksolania  została  wydaną  w  r.  1584  a  powstała  na 
parę  lat  przedtem,  jest  tedy  współczesnem  świadectwem. 

Wprawdzie  określenie  „przedmiejskie  kałuże''  wska- 
zywałoby na  gminę  przedmiejską,  lecz  musimy  przypu- 
ścić, ie  Klonowicz  w  ten  sposób  brud  miasta   określił. 

Bruku  wówczas  tu  nie  było  ^  a  wodociągi  miej- 
skie zasilały  tylko  budynki  miejskie,  jak:  Masztarnię 
i  ICapnicę.  Inne  domy  zasilały  się  w  wodę  ze  studzien 
jużto  publicznych,  jużto  prywatnych.  Dopiero  później 
otrzymali  niektórzy  Żydzi  pozwolenie  na  korzystanie 
z  wodociągów  miejskich  za  pewną  opłatą. 

Jak  tedy  widzimy  Ghetto  było  małe  i  ciasne;  a  sta- 
wało się  coraz  ciaśniejsze  z  rozrostem  ludności  żydow- 
skiej. 

Handel  lwowski  potężniał,  jarmarki  i  targi  lwow- 
skie stawały  się  coraz  słynniejsze,  a  tem  samem  coraz 
więcej  uczęszczane,  popyt  za  mieszkaniami  i  sklepami 
stawał  się  coraz  silniejszy,  a  temsamem  ceny  domów 

1  1.  c.  Nr.  mat.  46. 

«  Przekład  Syrokomli.  (Editio:  Wilno,  1861,  etr.  77—8). 

•  Nr.  mat  46. 


17 

szły  nieproporcyonalnie  w  górę.  Miasto  ciasno  nakre- 
ślone wyp^niło  się  po  ostatni  kąt  i  nie  było  nadziei, 
by  Ghetto  się  kiedy  mogło  rozszerzyć. 

Dla  ilustracyi  cen  podajemy  tu  cenę  gruntu  i  domu 
Oleskiego  ^  w  rozmaitych  czasach:  w  r.  1474  — 100 Ma- 
rek (a  48  gr.)  =  159  złp.;  odsprzedano  go  w  r.  1474  — 
130  M.  =  190  złp.;  w  r.  1504  — niema  ceny;  w  r.  1538  — 
połowa  placu  500  złp.,  a  więc  cały  1000  złp.;  1580  — 
przechodzi  na  stałe  w  ręce  żydowskie:  1500  złp.  +  czynsz 
emfiteutyczny.  A  więc  w  ciągu  stu  lat  (1474  —  1580) 
urosła  cena  placu  dziesięciokrotnie  czyli  o  10007o- 

Ten  jeden  przykład  niechaj  narazie  wystarczy  dla 
pouczenia  o  trudnościach  materyalnych,  na  jakie  napo- 
tykał Żyd  chcący  jużto  osiąść  w  mieście,  jużto  wybu- 
dować nowy  dom.  Wobec  okropnej  drożyzny  placów, 
mniej  zamożni  budowali  domy  tanie,  a  szczególnie  dre- 
wniane; lecz  nawet  murowane  kamienice  mają  kominy 
drewniane  i  kuchnie  wcale  niezabezpieczone;  i  tak  czy- 
tamy w  konsensie  na  rekonstrukcyę  budowy  (z  r.  1600): 
„Takie  widząc  jego  budowanie,  że  ze  dwóch  izdebek  dwa 
kominy  wyszły...  rozkazaliśmy  i  obwarowaliśmy  tym 
niniejszym  zapisem,  żeby  z  obu  izdebek  jednym  komi- 
nem murowanym  a  nie  drewnianym  dymy  wy- 
szły" ^. 

Lecz  i  na  tak  małej  przestrzeni  były  różnice  w  ce- 
nach; najdroższe  miejsca  były  przy  ulicy  żydowskiej, 
tańsze  w  bocznych,  a  najtańsze  pod  samym  murem. 

Nie  powinniśmy  bowiem  zapomnieć,  że  Żydzi  tru- 
dnili się  przeważnie  handlem,  a  dla  handlu  dostęp  i  ła- 
twe odnalezienie  producenta  przez  konsumenta  nie  jest 


>  Odnośniki  przy  szczegółowej  histoiyi  tego  płaca  podług  fascy- 
knhi  AML.  Nr.  286,  Yide  str.  66. 
*  Nr.  nut.  46. 

tyitl  lv««My.  t 


18 

rzeczą  obojętną. — ^Zresztą  co  się  tyczy  miejsca  pod  mu- 
rami fortyfikacyjnymi,  to  podług  przepisów 
prawa,  należało  ono  we  wszystkich  miastacłi 
królewskich  do  króla  i  mogło  każdej  chwili 
być  evinkowane.  Skarb  królewski  od  lat  bardzo  da- 
wnych nie  robił  z  tego  prawa  użytku,  przeto  miasto 
uważało  te  place  za  swą  własność  i  jużto  wynajmo- 
wało je  na  składy  drzewa,  jużto  pozwalało  na  nich, 
na  prawie  emfiteutycznem,  budować  domy  drewniane 
„przylepione  do  murów". 

1  tak,  11/8.  1586  r.  wynajmuje  Rada  Żydom  kawał 
placu  koło  prochowni  na  skład  drzewa,  w  r.  1554  otrzy- 
muje Żyd  Mojżesz  pozwolenie  na  zabudowanie  uliczki 
(plateola  deserta)  pustej  na  razie,  w  dożywocie ;  lecz  dom 
pozostał  w  rodzinie. 

Czy  wszyscy  obywatele  wiedzieli  o  tem  do  kogo 
ten  plac  należy,  trudno  kategorycznie  zadecydować;  to 
się  da  z  pewnością  stwierdzić,  że  wiedzieli  o  tem  sto- 
jący u  steru  miasta,  jakoteż  wiedziała  o  tem  oppozycya. 

Rada  nie  sprzedawała  tych  placów,  lecz 
udzielała  prawa  emfiteutu  w  dwóch  posta- 
ciach: 

a)  beneplacitum, 

b)  za  rewersem  demolacyjnym. 

W  obu  wypadkach  usprawiedliwiano  owe  uwa- 
runkowanie potrzebą  publiczną,  wojną  i  t.  p.,  a  zależało 
od  wpływowości  Żyda  nabywcy,  czy  musiał  podpisać 
rewers  czy  beneplacitum. 

Beneplacitum  mniej  więcej  opiewało  tak: 
Itaque  quamdiu  et  qua- 


tenus  hoc  aedificium,  quod 
ipse  de  praesenti  constru- 
xit  stare  ac  durare,  nos  ex 
nostro  beneplacito  permi- 


Pozwalamy  tedy,  by  ten 
budynek,  który  on  teraz 
postawił,  stał  i  trwał... 
kiedy  atoli  ta  część  zaję- 
tej   parceli    do    jakiegoś 


19 


serimus...   quando  autem  przedsiębiorstwa,  lub  po- 

haec  eadem  pars  occupa-  stawienia  domu  miastu 
tae  areae  civitati  ad  ali-  potrzebną  będzie,  zoho- 
quod  incipiendum,  statu-  wiązał  się  z  niej  ustąpić 
endumque  aedificium  erit  i  plac  wyrównać  podług 
necessaria,  de  ea  tunc  ce-  dawnych  granic, 
derę,  ipsamąue...  signis  ac 
metis  antiąuis  complanare, 
coeąuare  sese  obligavit. 
(Arch.  m.  Lw.  fasc.  286, 
Nr.  38)  K 

Rewers  demolacyjny  opiewa  mniej  więcej  tak^: 
„Do  tego  obwarowaliśmy  tym  zapisem...  uchowaj 
Boże  potrzeba  gwałtowna,  żeby  takowe  budowanie  po- 
trzebowano znieść,  wolno  nam  (Radzie)  będzie,  póki 
ona  gwałtowna  potrzeba  wojenna,  znieść,  zrzucić  owo 
budowanie,  tylko  skoro  ustanie  ona  gwałtowna  potrzeba, 
wolno  będzie  temu  (Żydowi),  albo  potomstwu,  albo  ko- 
muby  spuścił  to  prawo  swoje,  takowe  budowanie  swym 
kosztem  postawić". 


>  Nr.  mat.  11. 
«  Nr.  mat  46. 

Oba  formularze  powtarzają  si^  dość  często  z  licznymi  waryan- 
tami;  wybrano  tn  najdokładniejsze,  podlag  AMŁ.  Consal.  18,  pg.  814—15. 


n. 

Pożar  w  T.  1571  1  zmiany  terytoryalne. 

Bezpieczeństwo  ogniowe.  Cznlent.  Skarga  Sodomy.  Pożar  1671  r.  De- 
krety królewskie.  Nowy  kompleks.  Nowy  szkopuł.  Zarząd  miasta. 
Oppozycya  pospolitego  człowieka.  Przychylność  Rady,  a  wrogie  uspo- 
sobienie gmina.  Powody  nienawiści.  Aron  Rabinowicz.  Józef  Salomon 
i  Perec.  Mojżesz  Złotnik  i  spólnicy.  Najem  dwa  baszt  i  wieży.  Izak 
i  Dwora.  Izak  Sisskintowicz  i  historya  jego  domu. 

Z  powodu  tych  trudności  bardzo  powoli  zabudo-' 
wywały  się  nowe  place,  a  w  zamian  za  to  w  starych 
domach  coraz  więcej  gromadziło  się  ludności;  wskutek 
takiej  ciasnoty,  lada  choroba  dziesiątkowała  ludność, 
morowe  powietrze  należało  do  codziennych  gości,  a  ogień 
był  nie  do  ugaszenia. 

Policya  ogniowa  wcale  dla  Ghetta  nie  istniała,  bo 
wszystkie  zakazy  Rady,  Ławy  i  40-tu  mężów  umieli 
Żydzi  jużto  obejść,  jużto  sparaliżować  przekupstwem; 
z  drugiej  strony  trudnem  było  przestrzeganie  wszystkich 
przepisów  z  powodu  ciasnoty  i  biedy.  Na  strychach 
drewnianych  domów  i  w  piecach,  wcale  nie  warownych 
i  bezpiecznych,  ^spuszczano"  łój,  wosk  i  inne  towary  do 
podniety  sposobne,  prócz  tego  palono  srebra,  bez  ostro- 
żności. Jeśli  do  tego  przypomnimy,  gdzie  się  znajdowały 
składy  drzewa  i  że  prochy  były  złożone  we  wieżach 
i  basztach,  otrzymamy  obraz  bezpieczeństwa  ogniowego 
w  Gheccie. 

Zakaz  gotowania  w  sobotę  pociągał  za  sobą  całą 
komplikacyę,  celem  utrzymania  jedzenia  w  sobotę  w  na- 


21 


lełytej  ciepłocie.  Wypalano  w  piątek  dobrze  piec  pie- 
karski, a  wygarnąwszy  zeń  ogień,  wstawiano  weń  jadło 


^.i/^'- 


Ryc.  6. 


Ryc.  7. 


Kinkiety  z  dawne]  synagogi  miejskiej  znajdujące  się  obecnie  w  nowej. 

Nr.  6  ma  napis  „Hiems^S  Nr.  7  napis  „Yer".  Twarze  postaci  są  snąć 

umyślnie  zniszczone. 

soł>otnie  w  garnkach  kamiennych,  następnie  zalepiano 
drzwiczki  powłoką  z  gliny.  Jedzenie  prażyło  się  w  ten 
sposób  przez  całą  noc  i  w  sobotę  do  południa  i  zwało 
się  „Czulent"  ^' 

*  Od  hebrajskiego  słowa  sze^jalin  skorumpowane  8ze'julin  =» 
pozostałe  przez  noc  (jadło).  Jeszcze  dzisiaj  używa  tego  sposobu  orto- 
doksya  żydowska,  nie  chcąc  łamać  zakazu  gotowania  w  sobotę. 


22 


Często  też  napalono  w  piecach  pokojowych  z  piątku 
na  sobotę. 

Otóż  nieostrożność  przy  tym  precedensie  była  czę- 
sto przyczyną  pożaru  pochłaniającego  prawie  całą  dziel- 
nicę. 

I  tak  np.  15  stycznia  1628  ^  skarży  sławetny  Sie- 
mion Sodoma  niewiernego  Notę  *^  wraz  z  rodziną...  „iż 
oni  podług  swego  trybu  żydowskiego,  którzy  wszelakiej 
nieopatrzności  i  nieostrożności  żyć  zwykli  z  piątku  na 
sobotę  przed  zachodem  słońca,  gotując  się  na  sabat 
w  piecach  izdebnych,  jakoteż  innych  gwoli  potrawom 
swoim  zgotowanych  w  piecach  przy  ogniu  na  nocy  na 
cały  dzień  drew  nakładłszy,  przy  potrawach  nie  rozka- 
zawszy palić,  nie  opatrzywszy,  ani  żadnego  starania 
strony  wieczora,  jako  i  po  północy.  A  po  północy  cum 
tota  cohorte  domesticarum  suarum  et  aliis  consanguineis 
podług  swego  trybu  żydowskiego  naprzód  tałmut  i  insze 
ceremonie  w  nabożeństwach  swoich  zwykle  odprawi- 
wszy, picia  i  insze  insolencya  w  tańcach,  jak  przy  sza- 
basach zwykli  odprawiać...  przez  te  swoje  nieopatrzno- 
ści protestanta  jako  i  innych  sąsiadów  mało  nie  spa- 
liwszy, nic  nie  dbając  na  admonicye  sąsiedzkie,  teraz 
znowu  tą  swoją  nieostrożnością  w  paleniu  pieców  (gdzie 
potrawy)  niezmiernem,  protestanta  domem  świeżo  zbu- 
dowanym 2000  fi.  valentem  cum  suppellectili  spalili 
i  w  niwecz  obrócili". 


Trzy  wielkie  pożary  notują  akta  i  kroniki  na  prze- 
łomie obu  wieków:  1571  i  1616  pożar  w  gminie  miej- 
skiej i  w  r.  1624  zupełny  pożar  przedmieścia. 

»  C.  L.  378,  pg.  67. 

*  Nota  »  Nnty  «  Natan. 


23 


Na  razie  opiszemy  pierwsze  dwa,  do  trzeciego  po- 
żaru przejdziemy,  gdy  mówić  będziemy  o  przedmieściu. 


Rok  1571.  Pożar  ten  był  strasznym,  a  wszczął  się 
w  dzielnicy  żydowskiej.  Niestety  brak  w  aktacłi  docho- 
dzeń i  śledztwa  co  do  pochodzenia  jego;  rozmiary  klę- 
ski opisuje  Zimorowicz: 


(Tłómaczenie  Piwockie- 
go,  str.  218). 

Roku  1571  jako  Judasz 
łotr,  współapostołów  swo- 
ich, w  jednejże  łódce 
płynących  o  niebezpie- 
czeństwo przyprawił,  tak 
współimiennicy  jego  (Ży- 
dzi) Rusinów  i  Ormianów, 
sąsiadów  swoich,  w  tenże 
sam  pożar  wplątali  ognia. 
Cała  okolica  miasta  ku 
wschodowi  z  placem  Wo- 
łowym i  wyższą  częścią 
okręgu,  ogień  ze  smro- 
dliwych bud  żydowskich 
wszczęty,  zniweczył;  na- 
wet ruskiej  nie  przepuścił 
świątyni.  Świątynięjednak 
Bożego  Ciała  od  złorze- 
czeń zelżywego  narodu 
wolną,  przez  uszanowanie 
z  daleka  obszedł. 
Zgorzała  tedy,  jak  widzimy,  prawie  cała  dzielnica 
żydowska  wraz  z  sąsiednimi  domami  przy  ulicy  Ruskiej, 


(Editio  Haeck:  str.  132). 

Quemadmodum  Judas 
Trifurcifer  Consecraneos 
suos  eodem  nayigio  fluctu- 
antes,  secum  in  discrimen 
adduxerat,  ita  cognomines 
eius  Judaei,  Russos  Arme- 
nosąue,  vicinos  eodem  vo- 
ragine  ignis  hoc  anno  in- 
volverunt.  Tota  regio  urbis, 
soli  recenti  proprior,  cum 
foro  ł>oario  superioreque 
parte  circuli  flamma,  ex 
olentibus  tal>ernis  Hebrae- 
orum,  disperiit,  neque 
profano  fano  Russico  pe- 
percit,  Mausoleum  tamen 
Corporis  Dominici,  contu- 
meliis  gentis  blasphemae 
exempti,  per  reverentiam 
eminus  circumivit. 


24 

Blacharskiej,  placu  Dominikańskim  wraz  z  cerkwią  Wo- 
łoską nb.  dawniejszą. 

Rada  miejska  chciała  skorzystać  z  pożaru  i  zaka- 
zała budować  drewniane  domy;  wytyczono  też  plan 
ulicy,  by  wreszcie  raz  tą  dzielnicę  uregulować.  Wywo- 
łało to  zrozumiały  popłoch  wśród  Żydów  i  tak  poża- 
rem doszczętnie  zniszczonych.  Rzucono  się  o  pomoc  do 
króla.  Zygmunt  August  wydaje  dwa  dekrety. 

Pierwszym  z  dnia  15/6  b.  r.  (1571)  nakazuje  burmi- 
strzowi, by  nie  szykanował  Żydów  i  pozwalał  im  budo- 
wać domy  jakie  chcą:  „na  swych  starodawnych 
placach  mury  i  drzewem  wedle  przemożenia 
swego"  ^ 

Drugi  jest  aktem  łaski  królewskiej  i  świadectwem 
klęski  gminy  żydowskiej.  Tam  król  zwalnia  Żydów 
lwowskich,  z  powodu  szkód  wyrządzonych  pożarem, 
od  wszystkich  podatków  i  poleca  staroście  lwowskiemu 
Mikołajowi  Herburtowi  z  Fulsztyna,  by  ściśle  się  do  tego 
zastosował  rozkazu  \ 

1  odbudowało  się  Ghetto  na  nowo  bez  ładu  i  bez 
porządku;  tam  nawet  gdzie  dawniej  kamienice  stały 
^budynki  drewniane  dla  zubożenia  teraz  postawiono^S 
Lecz  przy  budowaniu  dała  się  odczuć  straszna  ciasnota, 
a  zwłaszcza  bogatsi  pragnęli  za  wszelką  cenę  przenieść 
się  na  miejsce  wolniejsze. 

Przy  pożarze  poszedł  z  dymem  „młyn  koński^', 
runęła  kamienica  z  domem  nierządu,  nadrusżyły  się 
baszty  miejskie  wraz  z  wieżą  „męczeńską",  spaliły  się 
domki  drewniane  ku  murom  w  ulicy  Nowożydowskiej 
wiodące,  i  zniszczyły  wszystkie  kamienice  chrześcijań- 
skie (Sokołowska,  Kostiowska  etc.)  jeszcze  bardziej  niż 
przedtem. 

>  Castr.  Leop.  884,  pg.  621—2. 
*  Ibidem,  pg.  614—16. 


25 


Ogromny  kompleks  parcel  budowlanych  otworzył 
się  tutaj  po  wschodniej  stronie  ulicy  żydowskiej  ku  mu- 


Ryc.  8. 

Kinkiet  mosi^iny  ze  starej  synagogi,   z  insygniami  wojennymi  ora? 
herbem  Sobietkich  (Janina).   Wysoki  na  160  cm.  Znajduje  się  w  no- 
wej miejddej  synagodze. 

rom  i  trzeba  było  tylko  dużo  pieniędzy,  by  je  u  miasta 
i  prywatnych  właścicieli  zakupić. 

Do  dawniejszych  trudności  natury  prawnej  (rewers 
demolacyjny— beneplacitum)  przybyła  jeszcze  jedna  wy- 


26 

pływająca  z  interpretacyi  wyż  wspomnianego  dekretu  Zy- 
gmunta Augusta  (15/6  1571):  Passus  „wolno  się  na  swo- 
ich starodawnych  placach...  pobudować^Młómaczono 
w  ten  sposób,  że  tylko  na  swoich  dawnych  a  nie  na 
nowych  wolno  się  Żydom  odbudowywać,  czyli,  że 
nie  wolno  Żydom  sprzedawać  prywatnych  no- 
wych parcel,  a  tem  mniej  publicznych. 

Rząd  Gminy  spoczywał  —  jak  w  innych  miastach 
na  prawie  magdeburskiem  —  w  ręku  Rady  miejskiej, 
złożonej  z  12-tu  konsulów;  na  ich  czele  stało  3  pro- 
konsulów,  zmieniających  się  co  miesiąca.  Urząd  konsula 
był  dożywotni,  a  gdy  ubyło  jednego,  pozostali  koledzy 
uzupełniali  się  przez  kooptacyę.  Oprócz  czynności  admi- 
nistracyjnych i  reprezentacyjnych  sprawowała  Rada  są- 
downictwo, jużto  jako  wyższa  instancya,  jużto  jako 
pierwsza  instancya  w  wypadkach  poszczególnych.  Zwy- 
kłe sądownictwo  sprawowała  Ława  z  burmistrzem  czyli 
wójtem  na  czele.  Zwyczajowo  się  ułożyło,  że  jeden  z  kon- 
sulów był  wójtem,  ł^wa  była  też  dożywotnia  i  uzupeł- 
niała się  sama. 

Obie  te  władze  miejskie  miały  dla  swych  człon- 
ków zastrzeżone  pewne  dochody  i  to  dosyć  znaczne; 
szczególnie  Rada  administrowała  samodzielnie  i  bez 
zdawania  rachunku,  dochodami  miejskimi  \  nakładała 
i  ściągała  z  mieszczan  rozmaite  daniny  (szos),  czem  pod- 
burzyła i  zraziła  sobie  mieszczaństwo  lwowskie. 

Rządy  oligarchiczne  były  solą  w  oku  „pospolitego 
człowieka"  i  przez  cały  wiek  XVI  i  początek  XVII-go 
wrzała  walka  mieszczan  z  rządzącym  patr>xyatem. 

Biedniejsze  mieszczaństwo  patrzało  z  zawiścią  na 
bogatych  i  bogacących  się  coraz  bardziej  konsulów 
i  szukało  dokoła   przyczyny  swego   ubóstwa.   Stan   ten 

'  Vide  niżej,  rozdział  VIII. 


27 

wykorzystywali  bogatsi  demagogowie:  (Alembek,  Schar- 
fenberg-Osłrogórski)  i  stawali  na  czele  niezadowolonych, 
do  walki  z  Radą. 

Na  liczne  urgensy  i  prośby  do  tronu,  Stefan  Batory 
utworzył  w  r.  1576  kollegium  40-tu  mężów,  jako  ciało 
kontrolujące  Radę,  a  na  jego  czele  stanął  Regent  40-tu 
mężów  =  regens  civitatis.  Lecz  władza  została  przy  Ra- 
dzie, a  regent  został  trybunem  ludu  zakładającym  swe 
veto  w  jego  obronie  ^ 

Co  się  tyczy  stosunku  tych  władz  do  Żydów,  to 
ich  sądowniczej  kompetencyi  tutaj  rozbierać  nie  bę- 
dziemy (o  tem  rozdział  o  sądownictwie)  *,  zaznaczymy 
tylko  w  ogólnym  zarysie,  że  nierówno,  ba  nawet  prze- 
ciwnie, zachowały  się  wobec  Żydów  z  jednej  strony 
Rada,  a  z  drugiej  40-ci  mężowie. 

Rada  złożona  z  bogatych  kupców,  udoktoryzowa- 
nych  przedsiębiorców  i  dzierżawców  dochodów  publi- 
cznych, lekarzy  i  aptekarzy,  nie  bała  się  wcale  konku- 
rencyi  żydowskiej  —  ileże  sama  regulowała  prawa  ku- 
pieckie wszystkich  warstw  społecznych  w  mieście.  Chcąc 
ponadto,  jużto  dla  siebie,  jużto  miastu  jak  największe 
przysporzyć  dochody,  nie  oglądała  się  na  „uboższą  brać 
ani  na  pospolitego  człowieka"  i  Żydom,  którzy  drogo, 
nawet  bardzo  drogo  się  opłacali,  udzielała  różnych  prae- 
rogatyw,  praw  handlowych  i  przemysłowych.  Zresztą 
Radę  tworzyło  szczupłe  kollegium  złożone  z  12  ludzi 
i  z  tych  alternacyą  co  roku  urzędowało  tylko  6;  otóż 
Żydom  znającym  różne  drogi  i  dróżki  nie  trudno  było 
zjednać  sobie  3—4  konsulów  —  stanowiących  większość 
urzędującej  Rady. 

'  Podług:  „Patrycyatn^  Łozińskiego  oraz  Czołowskiego 
„Organizacjra  dawnych  władz  miejskicli'*. 
»  Cap.  XIV. 


28 

Tak  samo  jak  z  prawami  handlowymi  działo  się 
i  z  konsensami  budowlanymi.  Rada  ciągle  potrze- 
bowała pieniędzy,  miasto  ciągłe  miało  długi;  place 
i  domki  miejskie  w  Gheccie  położone  dla  nieżydów  nie 
miały  większej  wartości,  a  tu  nadarzali  się  bogaci  Ży- 
dzi, którzy  za  wszelką  cenę  je  posiąść  chcieli,  tak,  że 
wysokość  ceny  nie  stanowiła  tu  o  niczem;  Rada  mogła 
cenę  wyśrubować  jak  chciała  w  górę,  prócz  tego  za- 
strzegała sobie  (na  użytek  konsulów)  porękawiczne, 
a  Żyd  płacił  bo  nie  miał  gdzie  mieszkać  mimo  docho- 
dów i  mimo  majątku. 

W  przeciwieństwie  do  Rady,  kollegium  40  mężów 
jako  reprezentacya  drobnego  kupca  i  rzemieślnika  (20 
kupców  i  20  rzemieślników)  widziało  w  Żydzie  swego 
konkurenta,  tern  straszniejszego,  że  dającego— jak  i  dziś— 
wszystko  taniej  i  na  kredyt.  Poszukując  przyczyn  tej 
taniości,  nie  widział  jej  rzemieślnik,  lub  drobny  kupiec 
chrześcijański  w  wyższych  swoich  potrzebach  i  wyma- 
ganiach, lecz  dopatrywał  się  ich  w  oszukaństwie  ży- 
dowskiem,  w  tern,  że  oni  nie  płacili  rzekomo  podatków, 
nie  spełniali  straży  miejskich,  ani  innych  obowiązków  ^, 
ba,  nawet  byli  w  spółce  z  dyabłem  i  zaprzeda  wali  mu 
każdego,  który  z  nimi  miał  jakiś  kontakt  —  jak  tego  chce 
ksiądz  Mojecki  *  lub  M.  Seb.  Miczyński  w  swem  „Zwier- 
ciadle korony  polskiej"*. 

Żydzi  musieli  tedy  w  każdej   sprawie   być   zdecy- 

>  C.  L.  383,  pg.  2397  (Dekr.  z  2/5  1681),  Nr.  mat.  84. 

*  PrzecławMojecki  (Doktor  teologii,  dziekan  kamionecki ) : 
„Żydowskie  okrucieństwa,  mordy  i  zabobony".  Kraków,  1598,  prze- 
druk 1618,  Nr.  bibl.  Ossol.  10361. 

*  M.  Seb.  Miczyński:  „Zwierciadło  korony  polskiej,  urazy 
ciężkie  i  utrapienia  wielkie,  które  ponosi  od  Żydów  Rplta".  Kraków, 
u  Macieja  Jędrzejowczyka  (Nr.  bibl.  uniwers.  Iw.  87,  C.  56,  Nr.  bibl. 
Ossol.  47382). 


29 

dowani  na  dwie  rzeczy:  a)  pozyskanie  sobie  Rady 
i  b)  opłacenie  kosztów  ewentualnego  sporu 
Kwadragintaviratu  z  Radą. 

Gorycz  „pospolitego  człowieka'^  wzmogła  się  teraz, 
kiedy  po  pożarze  Żydzi  zaczęli  skupywać  przeciwległe 
grunta,  a  Rada  gruby  odbierała  pieniądz,  już  to  za 
place,  czy  domy,  jużto  za  konsensy. 

I  tak  np.  w  r.  1589  (28/8)  *  hypotekuje  Grek  An- 
drzej Achelli  sumę  2000  złp.  na  swej  kamienicy 
(znanej  nam  już  „Kostiowskiej^^  od  teścia  Achellego  Ko- 
stia  Rusina)  na  rzecz  Żyda  Arona  Rubinowicza,  do- 
tychczas mieszkającego  na  przedmieściu.  Po  zawarciu 
kontraktu  otrzymuje  Aron  intromissyę  i  zamieszkuje 
stale  tą  kamienicę.  —  Był  to  zwykły  sposób  obchodze- 
nia ustawy,  zakazującej  Żydom  nabywania  nowych  do- 
mów (ut  supra)  (praktykowany  po  dziś  dzień  w  Rosyi). 
Lecz  w  ten  sposób  Rada  nicby  z  tego  nie  miała;  za- 
częto więc  Aronowi  dokuczać,  kwestyonując  jego  prawo 
zastawu  i  czasowego  posiadania  tego  domu.  Aron  chcąc 
utrzymać  się  przy  kamienicy  wypłaca  7/1  1601  r.  Ra- 
dzie: 1000  złp.  i  otrzymuje  w  zamian  prawo  posiadania 
tego  domu,  dopóki  miasto  mu  nie  zwróci  tej  sumy. 
Była  to  tedy  danina  w  formie  bezprocentowej  pożyczki  *. 
Przeciw  tej  całej  transakcyi  z  poduszczenia  „pospolitego 
człowieka^^  protestuje  jakiś  krewny  Achellego  i  zaczyna 
proces  z  Aronem ;  sprawa  opiera  się  o  Trybunał  koronny; 
Aron  wygrywa  sprawę  i  pozostaje  w  posiadaniu  nadaP. 

Inny  przykład  gospodarki  Rady: 

Wiemy,  że  w  r.  1554  Mojżesz  wybudował  do- 
mek pod  murem.   Przy  pożarze  zniszczał  ten  domek, 


1  AML.  fasc.  180  (ex  regestis). 
»  AML.  fasc.  267.  Nr.  26. 
•  AML.  księga  227,  pg.  62. 


30 

a  teraźniejsi  pp.  rajce  obaczywszy,  te  te  lignea  aedificia 
upadały...  maiorum  exemplo  dopuścili  murować  ^  Lecz 
nie  było  to  za  darmo;  za  konsens  zapłacili  obecni  wła- 
ściciele Radzie:  600  złp.,  podpisali  rewers  demolacyjny 
i  zobowiązali  się  do  płacenia  czynszu  emfiteutycznego '. 
Za  to  wymurowali  kilka  domów  niedaleko  muru  (pod 
murem).  Właścicielami  ich  byli:  Józef  Salomon,  ra- 
bin ekscypowany  przez  króla  z  pod  wszelkiej 
władzy  i  poddany  bezpośredniej  jurysdykcyi 
królewskiej^  i  Perec.  Po  rychłej  śmierci  Pe- 
reca 3-ej  jego  synowie:  Salomon  Niemiec 
(Askenassy),  Marek  i  Mojżesz  zawładnęli  sche- 
dą ojcowską*. 

Im  później^  tem  drożej  wysprzedawała  Rada  par- 
cele pod  murami;  i  tak  w  r.  1588^  zapłacili  za  plac 
dotychczas  przez  się  za  4  złp.  rocznie  dzierżawiony: 
JakóbMojżeszowiczsyn,  Lazar  Taussig  i  Izrael 
Janowicz  zięciowie,  Mojżesza  Złotnika  czyli 
Niemca:  1000  złp.  1  tu  podpisano  rewers  demola- 
cjjny. 

Wkrótce  atoli  place  nie  wystarczały  i  Żydzi  zaczęli 
się  przesuwać  pod  same  mury  i  zajmować  wieże  i  baszty. 

I  tak  za  czynszem  4  złp.  wynajęli  ci  sami  Żydzi 
(ut  supra)  dwie  baszty  miejskie  ^;  po  śmierci  pierwszych 
właścicieli  przeszedł  cały  ten  kompleks  domów  wraz 
z   basztami   na   całą  falangę   synów   i   zięciów,   którzy 

»  AML.  ks.  227,  pg.  62. 

*  ibidem. 

*  Schorr:  Organizacja  str.  88. 

^  Między  imionami  zachodzi  tn  niejasność  dla  braku  nazwisk 
a  często  nawet  patronimików;  oparliśmy  się  na  C.  L.  856,  pg.  1406 
oraz  AML.  fasc.  257,  Nr.  28. 

•  Consnl.  17,  pg.  1286—8,  2/2  1588. 

•  Nr.  mat.  47  i  52. 


31 


w  aktach  figurują  pod  zbiorową  nazwą:  „successores 
Jacobi  Mojżeszowicz,  Izraelis  Janowicz  etc.  etc."  K 

Między  obiema  basztami  wyżej  wspomnianemi  znaj- 
dowała się  znana  nam  już  wieża  „dla  męczenników". 

Po  zgorzeniu  „domu  nierządu"  przeniosło  się  do 
tej  wieży  lupanarium  (—  złoczyńców  od  końca  XVI  w. 
torturowano  na  ratuszu  a  tracono  publicznie  — ).  Na- 
czelnik gminy  żydowskiej  '  chcąc  oczyścić  Ghetto  od 
tego  brudu,  wypłacił  Radzie  ryczałtem  200  złp.  i  wziął 
na  wieczną  dzierżawę  tą  wieżę.  Spadkobiercy  jego  mieli 
[rfacić  rocznego  czynszu  2  grzywny.  Kontrakt  opiewa 
na  imię  Izaka  Nachmanowicza  i  jego  żony 
Chwały  vel  Chwalki,  jest  zaopatrzony  klauzulą  ru- 
macyjną  na  wypadek  potrzeby  publicznej  i  nosi  datę 
11/8  1586  ». 

Jeszcze  o  10  lat  przedtem  bo  w  r.  1576  (28  lipca) 
uzyskał  inny  Izak  (imię  ojca  jego  nie  znane)  za  pro- 
tekcyą  IMP.  Sebastyana  Żórawińskiego,  pozwolenie  na 
postawienie  domeczka  drewnianego  (domunculum)  tuż 
oł>ok  wyż.  wspomnianej  wieży  za  czynszem  emfiteuty- 
cznym  1  złp.  15  gr.  i  rewersem  demolacyjnym  *. 

Lecz  zwaliska  domu  nierządu  nie  stafy  długo  pustką. 
Już  w  r.  1590  kupił  je  wraz  z  całym  placem  u  Rady 
Izak  Susskindowicz  i  wypłacił  za  to  1330  złp.  pod- 
pisał ewikcyę  na  rzecz  miasta  w  razie  potrzeby  publi- 
cznej i  zobowiązał  się  do  płacenia  2  złp.  rocznego  czyn- 
szu emfiteutycznego  *.  A  miała  Rada  prawo  do  tej  sprze- 

*  C.  L.  366,  pg.  1406—7  oraz  AML.  fasc.  267,  Nr.  28. 

*  Izak  Nachmanowicz,  vide  rozdział  lY. 

»  AML.  fasc.  177  oraz  fasc.  257,  Nr.  10.  Wieża  ta  —  o  ile  wy- 
nika s  aktów  jest  identyczną  z  basztą  ruską  (fasc.  266). 

*  AML.  fasc  174.  U  tego  to  Izaka  zrabowano  przy  napadzie 
240  n.  gotówką  i  pierścień  wartości  80  fi.  (C.  L.  366,  str.  1166). 

»  Podłng  regestrów  f ascykułów :  f .  888  data  sprzedaży  6/8  1689  r. 
oraz  obacz  AML.  Ck>nsul.,  tom  20,  str.  608. 


32 

dały;  kamienica  ta  była  niegdyś  żydowską.  Ostatni  jej 
żydowski  właściciel  Samuel  wychrzcił  się  w  r.  1484, 
a  gdy  umarł  tiezdzietnie  zostawił  ją  w  spadku  arcybi- 
skupowi Janowi  Strzeleckiemu  ^;  ten  darował  ją  swemu 
kapelanowi  rodem  z  Francyi,  a  kapelan  odsprzedał  ją 
w  r.  1524  Radzie  \  Rada  odnajmowała  ją  na  lupana- 
rium  aż  do  pożaru.  Była  tedy  ta  kamienica  prywatną 
własnością  Rady  a  nie  miasta.  Rada  szukała  kupca  nie- 
żydowskiego  ^  lecz  gdy  się  żaden  nie  trafił,  odprzedała 
ją  Izakowi.  Ten  zburzył  ruderę  i  wymurował  okazały 
dom.  Budowę  prowadził  znany  budowniczy  Paweł  Szczę- 
śliwy. 

Jak  tedy  widzimy  prawie  cała  część  Ghetta  dotych- 
czas pusta,  lub  nieżydowska  przeszła  w  ręce  Żydów. 
Reszta  domów,  parcel  i  budowli  miejskich  przeszła  na 
własność  jednej  rodziny;  dlatego  przerwę  tok  opowia- 
dania i  wyświetlę  stosunki  tej  rodziny. 


'  1  Jan  StTzeleoki  by)  arcybiskupem  lwowskim  od  r.  1481  —  1488 
resp.  1483,  w  dokumentach  jest  tylko  imi^  arcybiskupa  „Jan**  podane, 
a  nazwisko  podług  Pirawskiego:  De  statu  archidieoeeeoe  leop. 
ed.  Finkel-Haeck,  pg.  44. 

•  AMŁ.  ks.  227,  pg.  62  oraz  ks.  224,  pg.  298,  punkt  1. 

*  Nr.  mat  52  (dekret  trybunału). 


m. 

Rodilny  żydowskie  we  Lwowie. 

Bnk  monografii  o  rodzinach  żydowskich.   Watoośó  tej  gaięń.  Brak 

naswiak.  Patronimica  i  inne  imioniska.  Transcrypcya  imion.  Ubóstwo 

Żydów.  Włosi  i  Torcy.  Marrani.  Ich  ustąpienie. 

O  rodzinach  żydowskich  niema  wcale  monografii 
w  literaturze  polskiej.  Je&li  pominiemy  obszerną  roz- 
prawę Kraushaara  o  Jakóbie  Lejbowiczu  Franku  oraz 
kilka  uwag,  więcej  lub  mniej  cennych,  rozrzuconych  po 
rozmaitych  dzi^ch  historycznych,  nie  znajdujemy  nic, 
coby  nam  otwierało  wrota  tak  ważnego  czynnika  spo- 
łecznego, jakim  jest  rodzina.  Bibliografowie  i  historycy 
hebrajscy  (Bułier,  Dembitzer  i  t.  p.),  którzy  całe  ency- 
klopedye  różnycli  miast  zestawili,  nie  wychodzą  poza 
kilka  nieznacznych  uwag,  znanych  z  życia  dotyczącej 
jednostki,  a  co  najwyżej  —  jeśli  chodzi  o  rabina  —  cy- 
tują jego  dzieła  bez  wewnętrznego  związku. 

A  przecież  historya  jednej  rodziny  jest  nieraz  — 
jak  się  przekonamy  —  historya  całej  epoki  jakiejś  gminy, 
a  nawet  liistoryą  całej  ziemi,  nieraz  taka  jednostka  bie- 
rze w  ręce  wszystkie  możliwe  przedsiębiorstwa  jakie 
naokół  się  nadarzają  i  snuje  niejako  przędzę  dokoła  ca- 
łej ziemi.  Lecz  gdy  taka  jednostka  runie,  padają  na  pe- 
wien czas  wszystkie  interesa^  by  napowrót  się  potem 
skupić  w  ręku  innej  jednostki. 

t]r«itl  l«*«M]r.  S 


34 

Dlatego  z  taką  jednostką  liczą  się  urzędnicy  danej 
ziemi,  ba  nawet  król  obdarza  ją  różnymi  ekscepcyami, 
tytułami  i  t.  p.  Pieniądze  i  spryt  stanowią  o  wszystkiem, 
a  do  tego  jest  wymaganą  w  czasach,  o  których  piszemy, 
wiedza  talmudyczna.  Mąż,  który  te  zalety  posiada,  staje 
zazwyczaj  na  pewien  czas  na  czele  swej  gminy,  gmina 
wysyła  go  do  Ziemstwa,  a  stamtąd  jedzie  na  sejmy  ży- 
dowskie ;  tutaj  styka  się  bezpośrednio  z  rządem,  a  zwła- 
szcza z  podsk£urbim  —  nieraz  tą  drogą  dostaje  się  na 
dwór  królewski  i  osiąga  najwyższe,  dla  Żyda  dostępne, 
zaszczjrty.  Zdaje  się,  że  Saul  Wahl,  ów  mityczny  król 
polski,  między  Walezym  a  Batorym  lub  Batorym  a  Trze- 
cim Zygmuntem,  urósł  w  fantazyi  ludu  żydowskiego  po 
tej  zaszczytów  drabinie. 

Lecz  wszystkie  te  jednostki  giną  w  pomroce  za- 
pomnienia, znamy  często  jedną  chwilę,  jeden  epizod 
z  życia  tych  ludzi  —  ich  świetność  (Wahl)  lub  upadek, 
lecz  nie  wiemy  skąd  przyszli,  gdzie  zniknęli,  wśród  ja- 
kich wzrośli  warunków,  nie  znamy  dalszych  losów  ro- 
dziny, bo  brak  nam  owych  głównych  wytycznych  w  dro- 
dze naszych  poszukiwań,  a  są  nimi  nazwiska.  Istnieją 
patronimika:  Mojżesz  ben  Jakób  =  Mojżesz  Jakóbowicz  = 
Mojżesz  Jakóba=M  o  s  z  e  k  Kuby  w  Poznańskiem,  a  M  o- 
szko  Kuby  na  Rusi.  Już  syn  Mojżesza  zwie  się  Mojże- 
szowicz  =  Mojsiejowicz  =  Moszkowicz  i  t.  p.  Wobec 
dosyć  szczupłej  ilości  imion  nadawanych  w  tej  samej 
gminie,  nie  wie  się  często,  czy  się  ma  do  czynienia  z  je- 
dną i  tą  samą  osobą.  Nieraz  na  jednem  miejscu  mamy 
patronicum  j.  np.  Izrael  Josephowicz  (Józefowicz)  (vi de 
cap.  V),  na  drugiem  zaś  mamy  matronimicum :  Izrael 
Eideles  (syn  Adeli  =  Eidele)  i  tylko  dzięki  przypadkowi 
mogliśmy  stwierdzić  tożsamość  tej  osoby  ^ 

»  ConBul.  26,  pg.  729-730. 


35 


Ryc.  9. 
Synagoga  Izaka  Nachmanowicza  (widok  wewnętrzny). 

Już  W  XVI  wieku  napotyka  się  często  ustalone 
określenia  podług  miasta  rodzinnego:  Izrael  Złoczowski, 
Mojżesz  z  Buska,  Hurwitze  od  miasteczka  Horowitz, 
Aron  Reiss*  (od  Rusi?),  Askenassy'  =  ogólne  określe- 
nie niemieckich  Żydów,   a  więc  Mojżesz   Askenassy  = 


»  AGZ.  X  1741-3-4. 
•  Pinaks.  karta  30,  str.  1. 


36 

Mojżesz  NiemieCy  Komprecht  =  Gombrycht  =  Gompert 
i  t.  p.,  Luria,  Auerbach  =  Auerpacht  \  Eilenburg  = 
óhlenberg  \  Graupen,  to  ostatnie  imię  pewnie  od  krup, 
któremi  handlował.  Często  mamy  określenie  podług  za- 
wodów: Mojżesz  Złotnik  i^Mojsey  Aurifał)er)  Mojsze  Mo- 
cher  (kupiec,  przekupień),  często  są  imioniska  jak  Łazarz 
Tłusty,  Mały  Josel,  a  zwłaszcza  u  muzykantów  zwał  się 
od  instrumentu:  Mojsze  Bass,  Chaim  Fidel  i  t.  p.  ^. 

Co  się  tyczy  pisowni  imion,  to  w  aktach  hebraj- 
skich zachowaną  jest  mniejwięcej  ortografia  klasyczna^ 
przyczem  nieraz  zostawiona  jest  forma  zdrobniała  np. 
Temerl  (Tema),  Surale  (Sura)  i  t.  p.  W  aktach  łaciń- 
skich i  polskich  transkrypcya  jest  okropna.  Już  ta  oko- 
liczność, że  Żydzi  polscy  w  swych  długowiecznych  wę- 
drówkach zatracili  czystą  wymowę  hebrajską,  spowo- 
dowała wielkie  zamieszanie  i  skażenie  imion  biblijnych 
do  niepoznania.  Klasyczne  Mose  przekręcano  naMoyse= 
Mojżesz  =  Moszko  =  Mojszały  i  t.  d.  Niekiedy  mamy 
tłómaczenie  imion  na  język  polski:  Zwi  =  Hirsch  = 
Jeleń,  a  syn  zwał  się  Jeleniowicz  (czeskie  Jellinek),  Arje= 
Lew  =  Leo  =  Leib  =  Lewko  i  t.  p.  Wogóle  znacho- 
dzimy  cały  szereg  imion  zniszczonych:  Wołczko  (Wolf) ^9 
Mordko  (Mardochaj),  Jossko  (Józef)  ^  oraz  domorosłe  Mo- 
szko. Im  dalej  w  wiek  XVn  giną  u  mężczyzn  brzmienia  ru- 
skie i  wogóle  słowiańskie,  zostają  atoli  u  kobiet  po  dzień 
dzisiejszy:  Chwała  =  Chwałka  ^  Zlata,  Libe  =  Luba  = 
Lubka=  Lupka  ^,  Dobra  =  Dobryż,  Sława  =  Sluwe  i  t.  p. 

>  ibid.  k.  26,  sta-.  1. 

•  ibid.  k.  14,  str.  2. 

•  Yide  rozdział  XXIL 

«  AMŁ.  fasc  286,  Nr.  19. 

»  Rusa.  Jewr.  Arch.  DI  88—6. 

•  C.  L.  850,  26;6  1696. 

^  W  dziele  Mardochaja  Jaffe:  Łbnn  liabiiz  w^argamaii 


37 


Byc  10. 
Synac^oga  Itaka  Naehmanowiosa  (widok  aewnętrany). 


38 

Otóż  brak  nazwisk,  rozmaita  pisownia  tych  samych 
imion,  brak  papierów  rodzinnych  i  archiwów  familij- 
nych, które  podczas  licznych  rabunków  i  pożarów  po- 
ginęły,  uniemożliwiły  i  nam  zestawienie  większej  ilości 
rodzin.  Tam  gdzie  wątek  się  ciągnął,  akta  milczały 
i  naodwrót.  Tyle  możemy  podać  jako  rezultat  naszych 
badań  nad  kilku  rodzinami  —  a  do  tego  samego  rezul- 
tatu doszedł  Czacki  w  swych  badaniach  nad  Żydami 
w  wieku  XVni  —  że  bogactwa  we  właściwem  tego 
słowa  znaczeniu  u  Żydów  nie  było.  Najbogatszy  Żyd 
lwowski  owego  czasu  jest  żebrakiem  w  porównaniu 
z  takim  Boimem,  Kampianem,  Bandinellim,  już  nie 
mówiąc  o  takim  magnacie  jakim  był  Korniakt  \  W  Pra- 
dze znachodzimy  tak  bogatych  Żydów,  jak  np.  Mardochaj 
Majsel  •,  który  zostawił  516.250  zhr.  (23/4  1601),  podczas 
gdy  Żyd  lwowski  miał  się  wywiązać  z  większej  spłaty, 
bankrutował  i  znikał  z  hor}'zontu,  lub  ginął  w  więzie- 
niu za  długi;  niekiedy  stara  się  taki  bankrut  ratować 
za  wszelką  cenę  i  wszelkimi  sposobami,  lub  lekceważy 
sobie  wyroki  sądowe,  lecz  to  świadczy  raczej  o  anor- 
malnych stosunkach  prawnych  i  egzekucyjnych  w  Pol- 
sce, aniżeli  o  bogactwie  Żydów. 

Przez  jedno,  lub  dwa,  a  najwyżej  trzy  pokolenia  trwa 
bogactwo  i  wpł>'w  jednej  rodziny;  następnie  wszystko  się 
rozlatuje,  a  na  to  miejsce  przychodzą  ludzie  nowi. 

Ważną  różnicę  między  stosunkami  chrześcijańskimi, 
a  żydowskimi  stanowi  jedna  okoliczność. 

resp.  129,  rozstrzyga  tenże  kwestyę  pisania  imienia:  Łubka  i  orzeka, 
ie  powinno  się  pisać  przez  ,,b"  ^2"  od  słowa  lubisz  t.  j.  masz  pociąg 
ku  niej,  a  nie  od  łupisz  t.  zn.  rabujesz.  Poleca  dalej  Jaffe  by  przy 
pisaniu  imion  uwzględniano  gramatykę  języka  do  jakiego  naiety 
„Gdyż  każdy  język  ma  swoją  gramatyk ę*^ 

*  Łoziński:  Patrycyat  315. 

*  Stein:  Gesch.  d.  Juden  in  Bóhmen,  str.  67. 


39 


I  chrześcijanie  i  żydzi  otrzymali  przypływ  wię- 
kszych kapitałów  od  południa  w  drugiej  połowie  XVI 
wieku.  Wielcy  kupcy  włoscy,  genueńscy,  jak  Bandinelli, 
Massari,  Vevelli,  Ducci,  greccy  jak  ELatakallo,  Bałaban 
i  już  raz  wspomniany  Kor- 
niakt,  wprowadzili  do  han- 
dlu lwowskiego  ową  wiel- 
koświatową  uniwersalność, 
nowego  ducha  i  wielkie 
kapitały,  a  przyjęci  gościn- 
nie we  Lwowie  zaaklima- 
tyzowali się  tutaj,  pożenili 
i  wzmocnili  zastępy  obywa- 
telstwa łacińskiego  (Włosi) 
i  ruskiego  (Grecy). 

1  Żydzi  mieli  swój  do- 
pływ. Po  wygnaniu  Marra- 
nów  z  Hiszpanii  w  połowie 
XVI  wieku,  przeniosło  się 
bogate  kupiectwo  żydowskie 
do  Włoch  i  Turcyi,  a  stąd, 
dzięki  mądrej  polityce  Za- 
mojskiego, zaczęło  immigro- 
wać  do  Polski;  Zamość  stał 
się  punktem  oparcia,  a'Lwów 
ogniskiem  handlowem.  Lecz 
jak  przyjęli  Żydzi  lwowscy 
takich  „Franków"  jak  Abra- 
hama Mosso  wysłańca  potę- 
żnego ministra  —  Żyda  tureckiego,  don  Józefa  Nasi,  księ- 
cia Naxosu,  jak  Mojżesza  de  Mosso  i  jego  brata  Mardo- 
chaja,  Dawida  Sydis,  lub  Abrahama  Gambai?  Różnica 
między  sefardyjską  (hiszpańską)  a  asskenazyjską  (nie- 
miecką) kulturą  była  się  już  zarysowała;  wysoko  kul- 


Ryc.  11. 
Zarys  poziomy   synagogi  Izaka 
Nachmanowicza    przed    rekon- 
strukcyą  w  1596  r.    I  przedsio- 
nek, II  i  III  sklepione  izby. 


40 

turni  Hiszpanie  różnili  się  strojem,  mową,  obyczajami, 
nawet  rytuałem  religijnym  i  szeroko  zakreślonjrmi  pla- 
nami handlowymi  od  polsko-ruskich  Żydów.  Konku- 
rencya  zdziałała  resztę.  „Wszyscy  ileście  ich  mieli,  przy- 
jaciele wasi  są  wam  teraz  nieprzyjaciółmi...  i  radziby 
was  z^adzili  i  radziby  was  kupili  i  t.  p.^^  \  pisze  Mo- 
sze  Mosso  do  brata  swego  Mardochaja  w  r.  1587  o  lwow- 
skich Żydach. 

I  Żydzi  tureccy  ustąpili.  Już  z  początkiem  XVII  w. 
nie  masz  ich  w  aktach  sądowych,  a  i  na  cmentarzu  ży- 
dowskim ledwo  jedno  czy  dwa  są  epitafia  ze  zwykłym 
w  tych  wypadkach  dopiskiem:  „aszer  hogla  migaluth 
sephard^*  =  który  uszedł  z  niewoli  hiszpańskiej  *. 


Podając  historyę  kilku  rodzin  lwowskich,  musieli- 
śmy się  ograniczyć  do  materyału  zawartego  w  aktach 
łacińskich  lub  polskich  L  j.  prawie  tylko  do  życia  ze- 
wnętrznego, handlowego.  Wszelkie  testamenty,  zapisy, 
natury  rodzinno-prywatnej  i  t.  d.  zawarte  w  aktach  ży- 
dowskich sądów  duchownych,  nie  istnieją  więcej ;  o  ile 
tedy  ubocznie  lub  okolicznościowo  (Epitafium,  tablica 
pamiątkowa  w  synagodze)  nie  mamy  jakichś  wiadomo- 
ści, możemy  przedstawić  tylko  zewnętrzną  stronę  po- 
szczególnego osobnika,  życie  rodzinne  jest  dla  nas  zam- 
knięte. 


i  AMŁ.  Ind.  Jnd.  civ.  XVI,  pg.  1177  (u  Łoasińakiego  „Patrycyat" 
8tr.  58). 

*  Yide:  Snchystaw  Maoeweih  Kodesz  zeszyt  4.  Sz czegół, 
o  tych  Żydach,  patrz  niiej  przy  baadln  winem  i  mahnazyą,  cap.  XIX. 


IV. 
bak  Nachmmnowlcz. 

Spłtefium  Róży  Nachmanowej  (Złotej  Boty),  Charakterystyka  Żydów 
16  i  17  wieka.  Izak  Nachmanowicz,  Jego  działalność  w  gminie  i  ziemi 
raskiej,  stosunki  handlowe,  zastawy.  Zastaw  skarbu  królewskiego. 
Diiertawa  rogatek,  myt  i  ceł.  Anormalne  stosunki.  Skargi  o  zdzier- 
•two.  Wpływ  Izaka  na  dworze  Zygmunta  Augusta.  Budowa  synagog 
w  świetle  ustawodawstwa  synodalnego,  królewskiego,  oraz  sejmowego. 
Historya  kamienicy  Oleskiej.  Pertraktacye  Izaka  z  gminą.  Budowa 
synagogi.  Opis  Jej.  Bodzina  Izaka.  Jego  śmierć. 

„Tu  pochowana  niewiasta  ksiąt^ca,  potakną  pani, 

Boża,  córka  Jakóba, 

na  dniu  8-cim  na  4-ty  miesiąca  „rzek  stale  płynących"  * 

6896  (1687)* 

Nad  nią  ja  płacze  gdyż  z  nią  runęły  w  domu  Jakóbowym 

radość  i  wesele. 

Korona  upadła,  a  am^lrn^ft.  pomoc. 

I  Jakoby  świecznika  ramiona  złunane,  jego  palniki  i  kwiaty  ozdobne, 


>  MiMiąc  Tiszri  =  D^omm  m^  podług  Oeseniusza  £d.  Xn 
iśr.  85  (\mt)  der  Monat  der  persnnierenden  StrOme. 

*  U  Suchystawa  mylna  data  1685  (5685)  polega  na  podaniu 
nH^  zamiast  „n**.  Akta  i  pomnik  wykazują  nasz  rok.  Błąd  ten  po- 
wtórzyli Karo  i  Buber,  oraz  Jaworski  za  Karą. 


42 

(tak  odpadła  pomoc  tej)  Kobiety,  wńród  wielu  nie  znalazłem  podobnej. 
Królowie  j%  widzieli,  a  ksią^ta  przed  nią  wstawali  dla  oddania  Jej 

[bołdn. 
Oby  jej  dusza  miała  udział  w  tyciu  wiecznem. 
Amen"j». 

Oto  epitafium  Róży  Nachmanowej,  znanej  powsze- 
chnie do  dnia  dzisiejszego  pod  nazwą  Złotej  Róży.  Jest 
ona  najbardziej  typową  postacią  swego  czasu  i  jako  taka 
przeszła  do  łiistoryi,  lecz  z  czasem  zatarły  się  kontury 
i  rysy  rzeczywistości,  a  wpleciona  w  szereg  faktów  tii- 
storycznycłi  rozwiała  się  wraz  z  nimi  w  legendarną 
mgłę,  coraz  to  bardziej  zanikającą. 

A  przecież  Róża  była  postacią  rzeczywistą,  żoną 
wielkiego  kupca  Nachmana  Izakowicza,  a  synową  boga- 
tego fundatora  lwowskiej  synagogi. 

Cała  ta  rodzina,  która  przez  trzy  czwarte  wieku 
trzęsła  Lwowem,  a  nawet  rej  wodziła  na  sejmacli  ży- 
dowskich, to  jedna  z  tych  licznych  rodzin  polskich, 
o  których  wspomnieliśmy  w  poprzednim  rozdziale: 
dziad  zdobył  wielki  majątek,  ufundował  synagogę  i  cały 
szereg  instytucyi  publicznych,  syn  eksponuje  się  za  wiele, 
traci  grunt  pod  nogami  i  tylko  dzięki  sprytowi  i  szczę- 
śliwym okolicznościom,  zyskuje  pod  koniec  życia  równo- 
wagę; wnuk,  wychowany  przez  matkę  w  dostatkach, 
jeszcze  na  ryzykowniejsze  się  puszcza  interesa  niż  ojciec, 
zrazu  zyskuje  honory,  lecz  wkrótce  grzęźnie  coraz  bar^ 
dziej,  aż  wkońcu  traci  wszystko,  co  dwa  pokolenia  mo- 
zolnie nagromadziły  i  ginie  marnie  bez  śladu. 

Przyglądnijmy  się  tym  trzem  pokoleniom,  a  bę- 
dziemy mogli  śmiało  rozciągnąć  analogię  na  rozwój 
ogólny  rodzin  żydowskich  w  Polsce. 

Póki  mężowie  ci  byli  bogatymi  zwano  ich  w  aktach 

*  Całe  epitafium:  Suchystaw,  zeszyt  2.  Kaxx>,  nota  II,  w  j^ 
zyku  hebrajskim.  Yide  rycinę:  60. 


43 

i  w  łydu:  providus,  famatus,  a  nawet  generosus,  gdy 
zoboteli  i  upadli  noszą  tytuły  wszystkich  innych  Żydów : 
perfidus,  infidus,  lub  incredulus. 

Protoplastą  tej   rodziny  był   Izak   Nachmanowlcz 
(syn  Nachmana).  Trudni  się  lichwą  i  pożycza  pieniądze 


Ryc.  12. 
Pnekrój   pionowy  cz^óci  zachodniej  synagogi  Izaka  Nachmanowicza 
przed  rekonstrukcyą  w  1595  r.   Brama  zrekonstruowana  podłóg  mo- 
tywów w  synagodze  zachowanych. 

własne  oraz  kleru  i  panów  świeckich,  dzierżawi  do- 
chody państwowe  i  miejskie. 

Najdawniejsza  o  nim  zapiska  jest  w  r.  1565  ^  i  wów- 
czas już  jest  pierwszym  assesorem  sądu  żydowskiego, 
a  może  zwierzchnikiem  koUegium  dla  spraw  czysto  ży- 

»  C.  L.  382,  8tr.  885  (AGZ  tom  X,  str.  87). 


44 

dowskich.  Nosi  on  tytuł  .doktor*",  a  że  rabinem  nie 
był,  musiał  być  seniorem  generalnym  ziem  ruskich^. 
On  to  jeździ  na  zjazdy  do  Lublina  czy  Jarosławia  i  na 
rekwizycyę  podstarościego  Dąbrowskiego  wypłaca  na 
ręce  starosty  Mikołaja  Herburta  sumę  8000  węg.  dok. 
(w  dwóch  ratach)  suo  et  totius  communitatis  in  regno  Po- 
loniae  et  in  Ducatu  Lituanniae  nomine*"  Jako  kontrybucyę 
wojenną  Żydów  polskich  i  litewskich,  w  myśl  uchwi^ 
sejmu  w  r.  1589*.  Funguje  on  ustawicznie  w  sądzie  ży- 
dowskim i  wszelkie  notatki  wymieniają  go  na  pierwszem 
miejscu  wśród  kolegów  żydowskich  K  On  wypłaca,  jako 
senior,  Żydów  miejskich  wraz  z  kolegą  po  senioracie,  Abra- 
hamem Czechem,  staroście  i  wojewodzie,  należne  czy 
zwyczajowe,  munus  judaicum  charitativum  ^.  W  sporze 
gminy  chrzeiicijańskiej  z  Żydami  o  prawo  handlu  i  kup- 
czenia, zajmuje  Izak  wybitne  stanowisko,  zgłasza  krzy- 
wdy, oblatuje  dekreta  i  przywileje  królewskie^. 

Izak  jest  bogaty  i  rzutki;  na  dowód  niech  posłużą 
cyfry ;  stałe  jego  conto-currente  z  kapitalistą  owego  czasu, 
Konstantym  Korniaktem,  wykazuje  w  rubryce  winien 
w  r.  1591=3400  fl.«,  w  r.  1592  =  2000  fl^  w  rubryce 
ma  w  r.  1593  =  6000  fl.®;  7/1  1588  pożycza  Izak  Toma- 

>  Yide  Schorr:  Organizacja,  str.  11  i  dalsze. 

«  C.  L.  876,  pg.  663,  24/8  1689. 

'  Dekret  (aw.  1,  na  str.  4S)  wylicza  skład  8%da  żydowskiego :  Jan 
Zajdlicz,  poddelegat  (pisarz?  vide  Schorr:  Żydzi  w  Przemyśla,  str.  45), 
Izak  Nachmanowicz,  doktor,  Jakób  Treych,  Jakób  Siisskind,  Na- 
chim  Baruchowicz,  starsi  żydowscy.  Inny  akt — Jedyny  wypis  z  aktów  ży- 
dowskich (Monnmenta  confratemitatis  Staoropigianae,  YoL  I,  pg.  106)  sr. 
1584,  wylicza  sk2ad  s%da :  Wiktoryn  Kowalski,  pods^ek  ziemi  Iw.  i  sędsi* 
żyd.  Izaak,  Abr.  Czech,  Moszko,  seniores  et  perfidos,  Moszko  Szkolnik. 

•  C.  L.  887,  pg.  808. 

»  Yide:  „Handel"*,  Bozdzial  XVin. 

•  T.  L.  82,  pg.  711. 
'  T.  C.  86,  pg.  1122. 

•  Ibid.  pg.  1142. 


45 


gzowi  Starzyckiemu  3200  n.\  w  r.  1592  pani  Katarzynie 
Boreckiej  1000  fl.  u  Kucharskiego  2000  fl.\  Kucharskiemu 
w  r.  1501  =  3000  fl.»,  a  w  r.  1593  temuż  wraz  z  Andrze- 
jem Dąbrowskim = 2150  flA  Wszystkie  te  sumy  połycza 
jułło  na  skrypt,  jużto  na  hipoteki ;  i  tak  np.  hipotekuje 


Rya  18. 

PnekróJ  pionowy  casęki  wichodniej  synugogi  Izaka  Nachmanowicza 

pned  lekoDStmkc^  w  1695  r.  (podług  rysonka  w  „Sztuce  lwowskiej** 

Władysława  Łozińskiego). 

i  przenosi  z  jednej  nieruchomości  Tomasza  Starzyckiego 
na  drugą  sumę  5000  fl.^ 


>  G.  Ł.  845,  pg.  1094  (7/1  1588). 

•  T.  L.  94,  pg.  602. 

•  Ibid.  pg.  894. 

«  T.  Ii.  86,  pg.  1181. 

•  T.  Ii.  82.  pg.  1070. 


46 

Wielką  rubrykę  stanowi  u  Izaka  pożyczanie  pie* 
niędzy  na  zastawy  t.  zw.  ręczne  —  o  ile  nas  pouczają 
akta,  czyni  to  tylko  na  wielką  skalę.  Tak  zastawia 
u  niego  Stanisław  Bonifacy  Mniszek,  kasztelan  sanocki: 
,  namiot  brunatny,  złotogłowy,  z  gałkami  srebrnemi 
i  prętami,  srebrem  powleczonymi,  odebrany  dopiero 
w  16  lat  po  śmierci  Izaka  u  jego  żony  Chwały.^ 

Zapuszczał  się  też  Izak  przy  tem  w  bardzo  ryzy- 
kowne interesa.  Razu  pewnego  zastawił  skarb  królewski 
u  niejakiego  Sulimbeka  (Schulemberg?)  za  sumę  2500  fl. 
,2  obręcze  złote  wielkie,  starożytność  węgierską  zna- 
czące, kubek  złoty  staroświecki  z  kamieniami  i  perłami 
osadzony  i  wierch  puklisty  osadzony  perłami,  wodze  ze 
szczerego  złota  z  gałkami,  wodze  drugie  ze  szczerego 
złota*".  Sulimbek  otrzymał  wkrótce  sumę  napowrót,  lecz 
rzeczy  tymczasem  zastawił  u  Izaka  za  1500  fl.  i  zbie^ 
gdzieś  w  Przemyskie.  Zygmunt  III  odręcznem  pismem, 
datowanem  z  Krakowa  21  maja  1595  ^  poleca  staroście 
lwowskiemu  Mniszkowi,  by  przychwytał  Sulimbeka  i  wy- 
szukał tego  Żyda,  u  którego  te  rzeczy  zastawił,  «gdyż 
mamy  tu  sprawę,  że  rzeczy  skarbowe,  wyżej  opisane, 
zastawił  we  Lwowie  u  Żydów**. 

Izak  już  wówczas  nie  żył,  bo  czytamy  w  aktach, 
że  żona  jego  mieszka  u  syna  Nachmana  i  nosi  tytuł: 
perfida  Chwała,  consors  olim  perfidi  Isak  Nachmano- 
wicz.  Do  jej  mieszkania  schodzi  25/6  1596  r.  woźny 
i  kładzie  areszt  na  wyż  wspomniane  kosztowności,  zo- 
stawiając je  atoli  w  jej  posiadaniu,  aż  do  ukończenia 
sprawy  ^. 


»  C.  L.  866,  pg.  2180—1  (11/7  1611),  vide  «tr.  62. 

>  C.  L.  849,  pg.  1188-9,  Nr.  mat.  40. 

>  C.  Ł.  860  (26/6  1696),  Nr.  mat  42. 


47 


Ryc  14. 
Motyw  z  nad  okna  synagogi  Izaka  Nachmanowicza. 

Drugą  gałęzią  w  zarobkowaniu  Izaka  jest  —  jak 
się  jut  powiedziało  —  dzierżawienie  docliodów  państwo- 
wych i  miejskicli. 

W  roku  1574  *  prowadzi  Izak  spór  z  niejakim  Aro- 
nem  Reissem  o  dzierżawę  myta  i  młynów  gliniańskicli 
u  Mikołaja  Herburta,  starosty  Iwowsldego.  Żydzi  zostali 
winni  Herburtowi  pewną  sumę  i  dlatego  nakazuje  on  im, 
by  na  przyszłość  .skrzynkę*"  przynosUi  do  zamku  i  tu 
się  dzielili. 

Spór  ten  rozsądza  ława  seniorów  żydowskich,  lecz 
gdy  nie  może  przyjść  do  porozumienia,  strony  obie- 
rają sąd  polulK>wny.  Ze  strony  Izaka  zostali  arbitrami 
Barach  i  dr.  Iliasz,  żyd  lwowski,  ze  strony  Reissa:  Sa- 
muel i  dr.  Wolf;  prócz  tego  należeli  do  składu  sądu: 
mieszczanin  Jan  Zeidlicz,  oraz  szlachta :  Jan  Hayder,  Jan 
Kossowski,  pisarz  ziemski  i  Andrzej  Jeżowski.  Superar- 
bitrem  obrano  starostę  Herburta.  Wyrok  wydano  pod 
zakładem  2000  złp.  na  wojewodę  i  renowacyę  zamku. 
Z  regestrów,  prowadzonych  przez  obu  oddzielnie  i  wspól- 
nie, widzimy,  że  obrót  roczny  spółki  wynosił  10407  złp. 
20  gr.    Wykazało  się,  że  Aron  wydzierał  karty  ze  swej 

>  C.  Ł.  885,  pg.  764  i  778. 


48 

księgi,  oraz  nie  dopłacił  Izakowi  przy  obracliunku 
1707  złp.  Wyrok  wydano  w  Lesku  dnia  11  grudnia 
1573  r. 

Dzierżawi  też  Izak  wszystkie  docliody  starostwa 
lwowskiego,  myto  gliniańskie  \  oraz  inne  cła  i  myta,  wy- 
bierane przez  wojewodę  ruskiego  (1588  r.),  a  to  do  spóUd 
z  Dawidem,  względnie  z  jego  sześciu  synami  (Alexan- 
der,  Szmul,  Chaim,  Jakób,  Marek  i  Lewko)*.  Na  tern 
stanowisku  nie  jest  ani  lepszym,  ani  gorszym  od  innych 
celników. 

Różnorodność  rogatek  i  nieznajomość  takst  i  taryf 
powodowała  takie  zamieszanie,  że  prawie  nigdy  nie  wie- 
działa strona,  czy  należycie  u  niej  pobrano  myto  lub 
cło,  lub  czy  jej  nie  oszukano.  Ponadto  szlachta  była 
wolną  od  wszystkich  rogatek;  szlacheckie  rzeczy  wo- 
zili atoli  chłopi  nieraz  w  poświadczenia  niezaopatrzeni, 
celnik  musiał  wierzyć  na  słowo,  lecz  często  nie  wierzył 
i  na  kwit,  węsząc  oszustwo.  Obywatele  różnych  miast 
(Lwów,  Busk  etc.)  mieli  wolne  różne  rogatki;  wskutek 
tego  dochodziło  na  rogatkach  do  bójek,  zdzierstw  i  ogrom- 
nej masy  procesów,  które  opierały  się  o  trybunał  na- 
dworny i  koronny. 

Tosamo  było  z  Izakiem.  27/10  1587  r.  skarżą  go  kupcy 
lwowscy,  Stanisław  Wilczek  i  Stanisław  Scholz  Wolfowicz, 
oraz  aptekarz  lwowski  Jarosz  Witemberg  o  zdzierstwo 
(extorsio  telonei)  i  uzyskują  nawet  prawo  zafantowania 
mu  kamienicy  ^ 

Od  końca  roku  1588  dzierżawi  Izak  wraz  z  synem 
Markiem  oraz  potomstwem  raz  wspomnianego  Dawida, 


«  C.  L.  346.  pg.  794. 

•)  ibid.  pg.  1009-16  (27/10  1687). 

•)  C.  Ł.  846,  pg.  716. 


Ryc.  16. 

Brama  Aelazna  w  synagodze  Izaka  Nachmanowioza. 

(Drawnlane  obramowanie  pockodsl  z  drogiej  połowy  XvuuL^w.). 


if4il  hrtwwj. 


50 

najważniejszy  posterunek  celny  na  Rusi:  Śniatyn^  Od- 
tąd poczynają  się  coraz  to  częstsze  skargi  na  zdzierstwo. 
Doszło  do  tego,  że  trybunał  lubelski  przysądził  poszko- 
dowanemu kupcowi  Fryderykowi  Gallowi,  tytułem  od- 
szkodowania dom  i  sklep,  pozostały  po  Dawidzie,  spól- 
niku». 

Obok  tych  interesów  handluje  Izak  korzeniami  ^. 

Wskutek  tego  stanowiska  w  gminie  i  żydowstwie 
ruskiem,  zażywa  Izak  poszanowania  i  u  nieżydów. 
I  tak  przyjmuje  u  siebie  syndyka  ziemi  lwowskiej  ICra- 
śnickiego  i  pośredniczy  w  wykupnie  zastawionych  przed- 
miotów u  członka  gminy  lwowskiej  ^ 

Nie  składa  również  poniżającej  przysięgi  żydow- 
skiej w  pewnym  sporze,  lecz  odmawia  rotę,  jak  wszy- 
scy inni  obywatele  lwowscy  *. 

Na  jego  wstawienie  się  uwalnia  się  z  więzienia  za 
długi  Marka  Doktorowicza,  lecz  Izak  musi  ręczyć  za  od- 
danie sumy*. 


'  Na  Śniatyn  szła  drog^  z  Multan;  lab  na  Bar,  Podhajce, 
Świerz,  Kimierz,  Winniki  do  Lwowa  (vide  rozdział  XVIII),  vide  C.  L. 
347,  pg.  100  23  6. 

«  C.  L.  346,  pg.  1601  (B;8  1688). 

*  Wykaz  rogatek  Iwowskicłi  C.  Ł.  347,  pg.  893—6:  dnia  26. 1  1680: 
Izak  Nachmanowicz:  pieprza  kamień.  Nr.  mat.  81. 

*  Ktoś  okradł  w  Krakowie  Jana  Wróblewskiego,  sędziego  ży- 
dowskiego i  zastawił  te  kradzione  rzeczy  u  poważnego  obywatela  ży- 
dowskiego we  Lwowie,  seniora  Abrahama  Czecha.  G.  L.  348,  pg.  619 
(27/8  1682). 

*  Kota  Izaka:  Qaod  ipse  nalla  provenienta  censas  et  alias  res 
mobiles  de  arenda  bonorum  oppidi  Gliniany  et  villarnm,  ad  id  per- 
tinentinm  non  recepit  pro  sno  interesse...  ite  enm  Deus  adiuvet. 
C.  L.  337,  pg.  794,  6,7  1678. 

*  C.  L.  347,  pg.  164  11/9  1690.  Prócz  Izaka  ręczyli  za  t%  snmę 
(800  złp.)  syn  jego  Marek,  Abr.  Moszkowicz  i  Abr.  Wolfowicz. 


51 


Lecz  to  wszystko  jest  niczem  w  porównaniu  z  wpły- 
wem Izaka  na  dworze  Zygmunta  Augusta  (a  może  i  Ste- 
fana Batorego).  Izak  pragnie  posiąść  dom  narożny  z  ulicy 
Żydowskiej  na  Ruską.  Dom  ów  należał  do  mieszczanki 
wdowy;   król  odręcznem  pismem  (1571)  poleca  Radzie, 


Ityc.  16. 

Skarbony  w  kształcie  kropielnicy  (na  święconą  wodę)  w  synagodze 

Izaka  Nachmanowicza. 


by  przynajmniej  połowę  placu  oddała  Izakowi,  obiecując 
za  to  swą  łaskę  królewską;  ponadto  posyła  król  dla 
przyspieszenia  tej  sprawy  swego  komornika  Jakóba  Szcza- 
wińskiego z  Warszawy  do  Lwowa.  Rada  nie  mogła  się 


52 

oprzeć  żądaniu  króla  i  oddała  połowę  placu  (od  ulicy 
Żydowskiej  ?)  pod  budowę  Izakowi  Nachmanowiczowi  ^. 


Syt  grosza  i  zaszczytów,  zapragnął  Izak  wymurować 
nową  okazałą  świątynię,  Bogu  na  cliwałę;  był  to  zwy- 
czaj owych  wieków  u  wyznawców  wszystkich  religii; 
powstała  wówczas  cerkiew  wołoska  (r.  1591)  większa 
część  kaplic  w  katedrze  i  t.  d.  i  t.  d. 

Pobożność  była  w  duchu  czasu. 

Podczas  pożaru  (1571)  zgorzała  stara  synagoga,  lecz 
odbudowano  ją  —  była  snąć  atoli  za  małą,  by  pomie- 
ścić tak  rozrastającą  się  gminę,  zwłaszcza  podczas  jar- 
marków, kiedy  tysiące  obcych  Żydów  przebywało  we 
Lwowie. 


Budowa  synagog  w  Polsce  była  w  początkach  istnie- 
nia państwa  —  za  Piastów  —  nieograniczoną.  Zważano 
tylko  na  to,  by  (infideles  Judaei  non  sumptuosam  nec 
notabilem,  sed  mediocrem,  ac  parabilem  synagogam  con- 
struerent*)  świątynia  nie  była  na  zewnątrz  wspaniałą, 
ani  nie  wyróżniała  się  nadmiernie,  lecz  aby  była  śred- 
niej miary  innych  domów.  Wskutek  tego  prawie  wszyst- 
kie bóżnice  murowano  głęboko,  by  módz  mimo  wzglę- 
dnej niskości  budynku,  osiągnąć  wysoką  salę  do  modlitw. 

'  Niestety,  brak  tego  dokumentu  w  księdze  227  AMŁ.;  w  in- 
deksie na  końcu  ksi^  ma  on  numer  23-ci.  Dlatego  podajemy  ten 
fakt  za  Zubrzyckim  (Kronika,  pg.  193),  który  snąć  miał  ten  dokument 
w  ręku. 

s  Dekret  arcybiskupa  Próchnickiego  z  10,8  1624,  C.  Ł.  889,  pg. 
W— 101,  Nr.  mat  78. 


53 

Schodziło  się  zazwyczaj  (i  schodzi  teraz  do  starych)  do 
synagog  schodami  ^ 

Synody  kościelne,  dążące  ustawicznie  do  ścieśnienia 
praw  Żydów,  starały  się  o  ograniczenie  wolnego  prawa 
budowania  bóżnic.  I  oto  jeden  rozdział  z  ustaw  syno- 
dalnych, uchwalonych  za  panowania  Zygmunta  Starego 
na  soborze  w  Piotrkowie,  pod  przewodnictwem  Piotra 
Ganurata'  (1542): 

,...aby  (król)  bóżnice  nowe  nawet  w  Krakowie  wy- 
budowane kazał  zburzyć.  Gdy  bowiem  Kościół  Żydów 
tylko  na  pamiątkę  męki  Zbawiciela  cierpi,  liczba  ich 
tedy  wzrastać  nie  powinna,  a  podług  rozporządzeń  świę- 
tych kanonów,  wolno  im  tylko  stare  bóżnice 
naprawiać,  nie  zaś  nowych  murować*". 


I  Wśród  Żydów  sądzą  powszechnie^  t/e  dlatego  podłoga  bótnic 
jest  niską,  by  modlący  się  mógł  odpowiedzieć  wymaganiom  psalmu 
180.  1.  De  profandis  clamaTL.. 

*  Gmnplowicz:  Ustawodawstwo  polskie  wobec  Żydów,  str.  60. 
Oryginalny  tekst  yide:  Ulanowskl:  Materyały  do  hist.  astawod. 
polsk.  synod.  IX,  str.  67—8.  Uchwały  synodu  piotrk.  1542  sub. 
titulo  12:  Judaeorum  numerus  restringendus :  Sacrosancta  sinodus  se- 
cum  expendens,  quae  et  ąuanta  discrimina  Christianis  et  ecclesiis  ex 
freqQ«ntla  Jndaaomm,  undequaque  ex  regnis  et  yicinis  pulsorum,  in  re- 
gnum  Poloniae  reoeptorum  imminent...  decrevit  agendum  esse  apud 
sacram  Majestatem  regiam  ut  numerum  Judaeorum...  ad  numerum 
certnm  redigere  dignetur.  In  aliis  quoque  locis,  ubi  prius  non  fuerunt, 
illis  incolatum  prohibere,  eMcereque,  ut  domos  a  Christianis  non  emant, 
et  qnas  emerunt,  rursus  reyendant  Christianis...  qua8  nisi  revenderent 
infra  certnm  tempus  illis  per.  Majestatem  regiam  praefixum,  illis  sint 
privati,sinagogasnoyas,  ubiąueetiam  CracoYiae  muro  extru- 
ctas,  destrui  facere  mandet,  licet  enim  in  memoriam  pas- 
sionis  SaWatoris  nostri,  Judaei  ab  ecclesia  tolerentur,  ta- 
men  numerus  eorum  ftugeri  debet  minime,  qui  iuxta  sacro- 
rum  canonum  dispositionem  Teteres  sinagogas  reformarei 
BOTas  autem  praesertim  ex  muro  minime  construere  pos- 
•ant  etc.  etc. 


54 

Kościół  trzymał  się  tego  ściśle  i  biskupi  udzielali 
tylko  w  pewnych  wypadkach  licencyi  na  murowanie 
nowych  bóżnic.  Niejako  zaostrzenie  powyższych  zaka- 
zów zawierają  uchwały  synodu  gnieźnieńskiego  z  r.  1589. 
§  9-ty  opiewa : 

„Żydzi  w  miastach  królewskich,  wbrew  dawnym 
statutom,  pobudowali  sobie  nowe  synagogi  murowane 
i  obszerne,  piękniejsze  jak  kościoły  i  domów  więcej  nad 
liczbę  dozwoloną  prawem;  niech  król  edyktem  surowo 
tego  zabroni"*  ^ 

Ustawy  synodalne  przeszły  do  ustawodawstwa  świe* 
ckiego  i  oto  Władysław  lY,  potwierdzając  Żydom  wolne 
używanie  bóżnic,  pisze  wyraźnie :  salvis  iuribus  Stae  Rom. 
Ecclesiae,  quoad  vicinitatem  et  altitudinem  *.  Utrzymała 
się  tu  tedy  norma:  „ne  Judaei  novas  synagogas  extruere 
audeant*",  Aleksander  zaostrzył  tą  normę  zakazem  odbudo- 
wywania starych  bóżnic:  ,ne  Judaei  novas  synagogas 
extruere,  sed  tantum  veteres  reficere  audeanf*  ^. 

Przywileje  generalne  królów  polskich  nie  zawierają 
w  kwesty  i  stawiania  synagog  nic  pozytywnego;  musimy 
tedy  wyż  wspomniane  normy  uważać  jako  pozytywne 
i  obowiązujące  i  dla  naszych  czasów. 

Co  się  tyczy  sprzedaży  placu  publicznego  (gmin- 
nego), istniał  zakaz  Batorego  z  r.  1578,  określający  wy- 
raźnie: „ne  magistratus  fundos  civiles  alienare  audeat*" 
(by  Rada  nie  odważyła  się  sprzedawać  placów  miej- 
skich) ♦. 


1  Monum.   regni   Pol.,   Tom  III,   str.  117   (Załęskiego:   Jezuici 
w  Polsce,  Tom  I  b.,  str.  502). 

*  Nr.  mat  1(». 

*  Ze  skargi   instygatora  w  dekrecie  król.  z  8/1  1606  C.  Ł.  361 
pg.  216  passim.  (Nr.  mat.  52). 

*  Wywody  instygatora  w  dekrecie  Nr.  mat.  52. 


55 


Wszystkie  konsensy  dotychczasowe  i  późniejsze 
były  z  zastrzeżeniem  ewikcyi,  za  rewersem  lub  beneplaci- 
tnm;  Izak  pragnął  plac  pod  synagogę  swą  kupić  na 
własność  i  posiadanie  i  dlatego  należało  otrzymać 
pozwolenie  Rady,  40-mężów,  kleru,  oraz 
samego  króla,  czyli  wszelkich  istniejących  władz 
państwowych,  miejskich  i  kościelnych.  Nie  było  to  na- 
kazane prawem  pożyty wnem,  lecz  wytworzyło  się  w  pra- 
ktyce. Tak  wynika  z  dekretu  Batorego  z  28/3  1581  r., 
w  którym  „aream,  quandam  vacuam  nuUum  fructum 
ferentem,  antecedente  quoque  ad  id  totius  congregatio- 
nis,  civium  et  incolarum  consensu,  Judaeo  cuidam  Isaaco 
Nachmanowicz  in  eam  rem,  quae  absque  consensu  no- 
stro  firma  esse,  non  potuit,  consentiremus  atque  appro- 
bamus*"  etc.  K 


Plac,  który  Izak  postanowił  kupić,  był  to  znany 
nam  już  plac  , Oleski***.  Były  na  nim,  jak  wiemy,  ruiny 
.młyna  końskiego *",  oraz  pusty  plac  od  ulicy,  oddzielony 
parkanem. 

Pertraktacye  zaczęły  się  już  w  r.  1578  na  9-ty,  lecz 
dopiero  24/9  1580  r.^  uchwaliła  Rada  na  sesyi  sprzedać 
ten  grunt  Izakowi.  W  dokumencie,  stanowiącym  nie- 
jako protokół  z  tej  sesyi,  usprawiedliwia  Rada  tą  sprze- 
daż potrzebą  gotówki  na  wykupno  trzeciej  miary  młyna 
zimnowodzkiego,  o  którą  (Uugi  ze  starostą  się  spór  to- 
czył.   Położony  jest  ten  plac  między  Nachimem  Baru- 


>  AMŁ.  kt.  227  org.  oraz  kopia  w  C.  L.  866.  Oiyginał  na  arka- 
«Q  k*%eym,  pisany  rondem,  opatrzony  podpisem  króla.  Nr.  mat  17. 

•  Vide  plan  (Ryo.  1,  Ł.  2  i  8  oraz  ryc  27). 

*  Nr.  mat  18. 


56 

chowiczem  aFrydą^  We  dwa  dni  później  (26/9)  stanąć 
układ  obopólny  między  Izakiem  a  Radą.    Izak  kupił 

^  Kamienica  oleska  Jeet  Jedyną  w  całym  Lwowie,  której  hirto- 
rya  zachowaną  Jest  w  aktach  przez  przeciąg  kilka  wieków.  Wobeo 
tego,  *e  często  się  z  nią  zetkniemy,  podam  Jej  historyę  pokrótce,  na 
podstawie  fascyknhi  286-go  AMŁ.  złoconego  z  42  dokumentów: 

,Jiapidea  Oleska**  (ni.  Blacharska  27.  Nr.  oonscr.  227).  O  ile 
najdawniejsze  sięgają  zapiski,  należała,  de  Żyda  Wołczka,  telonatora 
(d^ertawcy  ceł),  Rnsi  (Wołczko  był  —  o  ile  się  zdaje  —  faktorem 
króla  Jagiełły).  Po  dmierci  Jego  przeszła  „prawem  kaduka**  na  wła- 
sność króla.  Władysław  m  darowuje  Ją  w  r.  1441  swemu  „żołnierzowi*^ 
Janowi  Sieniawskiemu,  podkomorzemu  i  staroście  przemyskiemu  (Nr. 
dok.  10).  Mimo  protestu  Żyda  Schachny,  wierzyciela  czy  spadkobiercy 
Wotczka,  wprowadził  sąd  ziemski  lwowski  Sieniawskiego  w  posiada- 
nie  (r.  1448)  —  (Nr.  dok.  U).  Po  śmierci  Sieniawskiego  oddziedziczyli 
ten  dom  tona  Jego  Barbara  i  8  synowie:  Jan,  zamieszkały  w  Olesko, 
Dobiesław,  dziekan  radomski  i  Paweł. 

Od  Jana  Oleskiego,  który  kamienicę  odbudował,  otrzymała  ona 
swą  nazwę  (dotychczas  zwie  się  gdzieniegdzie  ,4^araimowska**).  Syno^ 
wie  obdłutyli  ojcowiznę  na  rzecz  Żyda  Samsona,  dzierżawcy  ceł  ru- 
skich; w  r.  1474  zagarnął  Samson  dom  za  dług,  wynoszący  100  ma- 
rek. Samson  umarł  w  tym  samym  roku,  a  tona  Jego  za  dług  skar- 
bowy 180  M.  musiała  oddać  dom  staroście  Bzeezowskiemu.  Dom 
wkrótce  się  spalił,  a  8/2  1504  r.  sprzedaje  Bzeszowski  pusty  plac  mia- 
stu (AGZ.  Xyn  zap.  4060).  Miasto  sprzedało  grunt  Janowi  Boratyń- 
skiemu.  Przeciwko  temu  zaprotestował  następca  w  urzędzie  starościń- 
skim Dobrzeliński  i  od  r.  1628—1544  trwa  spór  o  plac  I  kamienicę. 
ZjeAdtaly  komisye,  produkowano  dekrety  królewskie,  przesłuchiwano 
kilkakrotnie  sąsiadów  (Abrałiama  i  Basię),  w  końcu  utrzymał  się  Do- 
brzeliński, po  załatwieniu  sprawy  na  sejmie  piotrkowskim. 

Lecz  szczęśliwy  posiadacz  miał  ciągle  spory  i  nieprzyjemności 
z  miastem  i  dlatego  sprzedał  połowę  kamienicy  Mikołajowi  Herbor- 
towi  z  Felsztyna,  zwanego  Odnowskim,  za  500  złp.,  a  drugą  połowę 
mu  darował  (?).  Było  to  w  r.  1588.  Zygmunt  I  zatwierdził  kontrakt. 
Lecz  miasto  nie  dało  za  wygraną,  a  Herburt,  chcąc  uniknąć  expen- 
sów,  sprzedaje  kamienicę  Badzie.  Pośredniczy  w  tej  sprzedaży  pisarz 
miejski  Jabłoński.  Od  tego  czasu  kamienica  chyliła  się  coraz  bardziej 
ku  upadkowi,  ai  runęła;  na  jej  podwórzu  stał  młyn,  który  zgorzał 
w  r.  1571. 


57 

grunt  pusty  za  1500  złp.  i  2  złp.  emfiteutu,  oraz  zobo- 
wiązał się  płacić  wszelkie  żydowskie  daniny.  W  zamian 
za  to,  Rada  miała  go  bronić  przed  wszystkimi  preten- 
dentami, jakotei  nigdy  domku  za  nim  nie  wynajmo- 
wać na  lupanar  i  co  rychlej  dom  nierządu  usunąć 
z  wieży.* 

Izak  nie  podpisał  rewersu  demolacyjnego,  lecz 
otrzymał  pełne  prawo  własności  i  posiadania :  „ad  usum 
ntendum,  yendendum,  commutandum,  alienandum,  ex 
nunc  tempore  in  perpetuo*"  *. 

Izak  postarał  się  o  wyż  wspomniane  zatwierdzenie 
lurólewskie  —  quae  absąue  consensu  (regis)  firma  esse 
non  potuit  —  i  otrzymał  je  24/3  1581  r. 

Następnie  ugodził  słynnego  budowniczego  swego 
czasu,  Pawła  Rzymianina  ^  i  ten  wymurował  na  miejscu, 
gdzie  stał  młyn,  nową  piękną  bóżnicę. 

Choć  już  dobrze  było  na  schyłku  XVI  w.  i  rene- 
sans niepodzielnie  dzierżył  rządy  w  sztuce  i  nauce,  mi- 
moto  dziwnym  i  niewytłumaczonym  trafem,  mistrz  Pa- 
weł postawił  bóżnicę  w  stylu  gotyckim. 

Kto  ją  dziś  jeszcze  zwiedza,  odnosi  to  wrażenie,  że 
się  znajduje  w  świątyni  co  najmniej  o  2  wieki  starszej,  niż 
nią  jest  w  rzeczywistości.  Prawie  regularny  kwadrat  16X18 
łokci  —  po  dwa  gotyckie  okna  ze  wszystkich  4  stron  — 
wysokie  gotyckie  sklepienie,  a  na  najwyższym  zworniku 


>  Jak  wtomy,  domek  za  nim  knpU  lasak  StLsaklntowicz,  wieA^ 
mś  „mywińtką**  wydsieriawił  sam  Nackmanowicz. 

*  Nr.  mat  14. 

*  ICaJtter  nazywał  zi^:  Paulnz  Italnz  Murator  de  dncata  Gla- 
aMBZl  (Cklamat)  w  Orysonii,  mnrował  oerkiew  Wołoską  i  szereg  ka- 
pUe  i  domdw  mieszkalnych.  SzcaegtSły  o  nim  u  Łozińskiego:  Sztaka 
lwowska,  sir.  41. 


58 

hebrajski  cytat  „w'jikra  b'szem''  wskazuje  datę  założenia: 
rok  1582  K 

Już  podczas  budowy,  a  może  przed  jej  rozpoczę- 
ciem, starał  się  Izak  o  konsens  arcybiskupa  Solikow- 
skiego,  clicąc  się  zabezpieczyć  przed  skutkami  ustawo- 
dawstwa synodalnego.  Lecz  ks.  Solikowski  nie  cliciał 
za  żadną  cenę  udzielić  konsensu;  ani  prośby,  ani  pro- 
tekcye  nic  zdziałać  nie  mo^  Po  dwakroć  rozpoczynał 
Izak  swe  starania  i  jeszcze  nawet  w  rok  po  otwarciu 
bóżnicy,  kiedy  arcybiskup  wstawił  się  u  Gminy  żydow- 
skiej, by  uwolniła  z  więzienia  swego  jakiegoś  Węgra, 
czynił  próby  w  tym  kierunku;  napróżno!  Arcybiskup 
stał  upornie  przy  swojem  i  ciągle  doradzał  Żydom,  by 
porzucili  co  rychlej  swą  wiarę  i  nie  stawiali  żadnych 
bóżnic.  Z  dumą  donosi  też  o  tem  arcybiskup  do  Rzymu, 
pisząc  pod  datą  27/7  1583  między  innemi:  ^Judaei 
a  me  magnis  precibus  etiam  muneribus  contendunt,  ut 
illis  synagogam,  ab  ipsis  antę  annos  aliąuot  erectam, 
privilegio  conflrmarem,  sed  nihil  impetrant,  neąue  im- 
petrabunt*"  I  *. 

Izak  nie  otrzymał  też  nigdy  tego  pozwolenia,  a  choć 
jego  następcy  w  procesie  z  Jezuitami  na  nie  się  powo- 
łują ^,  mogą  to  śmiało  czynić,  gdyż  Solikowskiego  nie 
było  już  na  świecie. 

Na  frontowej  części  placu  oleskiego  wymurował 
ten  sam  budowniczy  Izakowi  dom  mieszkalny  (dziś  Bla- 
charska 27).    Przez  szeroką  wjazdową  sień  tego  domu 

1  W  języku  hebrajskim  litery ^  zastępują  cyfry ;  DBC  irtp*l  słowa 
OffZ  D+e^+n  =342  =  5342  odpowiada  rokowi  1582. 

*  Theiner:  Annales  ecclesiastici,  tom  Ul,  str.  431—2,  doku- 
ment 42. 

^  C.  L.  361,  pg.  216  i  dalsze.  Mimo  bardzo  skrupulatnych  poszu- 
kiwań, nie  znaleźliśmy  ani  oryginału  ani  kopii,  lub  bodaj  cytatu 
z  tego  konsensUy  choć  wszystko  inne  się  znalazło. 


59 

pozwolił  Izak  ^wszystkim  modlącym  się  przechodu  do 
swej  bóżnicy,  oraz  do  wszystkich  innych  bóżnic'',  lecz 
tylko  na  czas  modlitwy,  oraz  na  pół  godziny  po  tem  ^ 

Synagoga  sama  była  zrazu,  nawet  na  kilka  lat  po 
imierci  fundatora  prywatną  kaplicą  rodzinną.  Tem  mo- 
żemy sobie  wytłumaczyć  fakt,  że  13  lutego  1587  otrzy- 
muje Stanisław  Scholz  Wolfowicz  intromissyę  „in  do- 
mum  lapideam  et  domum  dictam  schola  judaica  '*'. 

Sądy  żydowskie  odbywały  swe  sesye  w  starej  sy- 
nagodze i  jeszcze  dnia  25/9  1603  r.^  zaciąga  się  pozew 
dla  Gminy  żydowskiej  do  aktów  w  dawnej  synagodze 
przechowywanych  „in  acta  contenta  in  synagoga  judaica 
dyHi*".  Lecz  już  20  stycznia  1604^  znajdują  się  księgi 
kahalne  w  synagodze  Nachmanowicza,  gdyż  tego  dnia 
wpisano  pozew  „in  acta  contenta  in  domo  lapidaea  per- 
fidi  Marek  Judaei  leop.  ubi  synagoga  eorum  extructa 
esf.  Co  wpłynęło  wówczas  na  przeniesienie  sądów 
i  ksiąg  kahalnych  do  nowej  bóżnicy,  nie  wiadomo,  dość 
na  tem,  że  stara  bóżnica  stoi  nadal,  modlą  się  w  niej 
jak  dawniej,  jeszcze  w  r.  1663  przy  rozruchach  jezui- 
ckich posiada  bogaty  skarbiec  i  piękną  bibliotekę,  a  istnieje 
jeszcze  w  r.  1767*. 

Na  razie  nowa  synagoga  nie  miała  galeryi  dla  ko- 
biet, ani  podłogi,  lecz  że  wielu  ściągała  pobożnych,  przy- 
stąpił Izak  do  jej  rekonstrukcyi;  miał  bóżnicę  rozszerzyć, 
wyłożyć  posadzkę  kamieniem,  dobudować  galeryę  dla 
kobiet,  kupić  u  Rady  domek  miejski,   stojący  tuż  przy 

>  BMpoiiBiim  Izaka  Halewy,  Nr.  20,  obacz  str.  198. 

>  C.  L.  845,  18/2  1587.  Według  §  7  dekreta  Zygmunta  Augusta 
(ferowany  w  lutym  1689  z  Lublina):  „szkoła  ich  nie  ma  być  pieczę- 
towaaą  albo  arentowaii%  Jedno  o  rzeczy  króla  jegomości*'. 

•  C.  Ł.  856,  pg.  1285. 
«  C.  L.  859,  pg.  84. 

•  Spis  domów  miasta  przy  eksakcyi  łokciowej  1787  r.  w  AML. 


60 

samej  bóżnicy.  Lecz  wśród  przygotowań  do  rekonstm- 
kcyi  umarł  Izak  w  r.  1593. 

Zostawił  on  2  synów,  Mardocliaja  i  Nachmana,  oraz 
córkę,  wydaną  za  kupca  Salomona.  O  zięciu  wiemy  tylko 
tyle,  że  prowadzi  ożywiony  handel  zbożem  z  Ormianami 
Łukaszowiczem  i  Wasiliewiczem,  oraz,  że  sprowadza  do 
Lwowa  wyzinę  i  kobierce  ^ 

Żona  Izaka,  Chwała  lub  „Bogata**,  mieszka  u  młod- 
szego syna  i  trudni  się  pożyczaniem  pieniędzy  na  za- 
stawy, żyje  też  jeszcze  brat  Izaka  Józef,  o  którym  nic 
nie  umiemy  powiedzieć. 

Nagrobka  Izaka  nie  odnalazł  Suchystaw  na  cmen- 
tarzu. 


>  T.  L.  28,  pg.  87.  T.  Ł.  80,  pg.  898,  wykaz  rogatek  z  r.  1571. 

*  C.  L.  845,  pg.  1210:  Iiaaoo  et  Joeepho  Nachmanowloz  fratrlboa. 


Mardochaj  I  Nachman  Isakowlcze.  hrael  Jóiefowlci 
1  xH^  J^SO  Josue  Falk  Kohen. 

Poddał  schedy.  Dwaj  bracia.  Dziertawy  Marka.  Exekacya  podatków. 
Marek  Jako  kupiec.  Celnik.  Dobroczynność  Jego.  Szpital  żydowski.  So- 
kołowska. Fondacye  poboine.  Nachman.  Tytoły  jego.  Bogata.  Itestau- 
raeya  kamienicy.  Wodociągi.  Bekonstrokcya  bóżnicy.  Spór  o  przechód. 
Bodowa  własnego  domu.  Pożyczki  miejskie.  Interesa  pieni^e  Na- 
clunana.  Proces  z  Kupcowiczem  i  Szinterem.  Abrek.  Interesy  z  Ży- 
dami. Dzierżawy  dochodów  publicznych.  Uwięzienie  Szulemberga. 
Niewypłacalność  Nachmana.  Frans  legis.  Nacliman  jako  celnik  lwow- 
ski fiztorsio.  Stosunki  rodzinne.  Boża  Jakubówna.  Izak  Nachmano- 
wicz  (iunior).  Izrael  Józefowicz.  (Eideles).  Pożyczki.  Dzierżawa  klucza 
słoczowskiego.  Zajazd  Swoszowskiego.  Proces.  Bella.  Josue  Falk.  Kilka 
rysów  biograficznych.  Uczniowie  Jego.  Zabójstwo  w  domu.  Śmierć 
Jozuego  i  Izraela. 

Cały  majątek  Izaka  oraz  sferę  jego  interesów  objęli 
jego  synowie  Mardochaj  i  Nachman  (o  zięciu  nic  nie 
wiemy),  oni  to  podzielili  między  siebie  nieruchomości 
pozostałe:  Dom  przed  bóżnicą  rodzinną  posiadł  Mardo- 
chaj, rozszerzył  go  też  natychmiast  przy  pomocy  budo- 
wniczego Pawła  Szczęśliwego.  Basztę  i  dom  narożny 
wzi^  Nachman.  Matka  u  niego  zamieszkała,  otrzyma- 
wszy zastawy  pozostałe  po  mężu.  W  aktach  tytułują  ją 
niekiedy  „pani  matka  Nachmana^^  a  w  potocznem  ży- 
^u  ,tlx>gata^^  K  Ona  to  prowadzi  dalej  interesa  zastawni- 

•  C.  L.  885,  pg.  1172. 


62 

cze  męża,  a  żyje  jeszcze  w  r.  1611  ^  Dokładnej  daty  jej 
śmierci  podać  nie  możemy. 


Obaj  bracia  Nachman  i  Izak  to  dwa  różne  typy 
swego  czasu,  a  choć  obaj  temu  samemu  oddają  się  za- 
jęciu, każdy  czyni  to  na  swój  sposób.  Nachman  jest 
rzutki,  puszcza  się  na  najryzykowniejsze  interesa,  ekspo- 
nuje się  na  zewnątrz,  ile  tylko  się  daje,  jest  w  ciągłym 
kontakcie  ze  światem  nieżydowskim.  Mardochaj  jest 
spokojnym,  ale  energicznym  kupcem,  oddanym  dobro- 
bytowi swej  gminy. 

Zajęcie  jego  stanowią  dzierżawy  dochodów  publi- 
cznych i  to  zrazu  do  spółki  z  ojcem,  a  potem  na  wła- 
sną rękę.  I  tak,  z  Aronem  Rubinowiczem  dzierżavd 
w  r.  1588  myto  w  buseckiem,  Gródku,  Janowie  i  Ka- 
mionce, a  więc  w  całym  obwodzie  lwowskim  *,  w  tym 
też  czasie  jest  spólnikiem  ojca  do  cła  w  Śniatynie^ 
poddzierżawia  też  u  Pawła  Orzechowskiego,  podkomo- 
rzego chełmskiego  i  Mikołaja  Ożowieckiego,  starosty 
chełmskiego,  podatki  jakiejś  części  województwa  ru- 
skiego i  to  do  spółki  z  nieznanym  nam  zresztą  Eliaszem 
Natanowiczem  *.  A  umie  on  świetnie  egzekwować  po- 
datki, bo  oto  niechętnego  do  płacenia  IMP.  Wencisława 
(Yencislaus)  Śliwnickiego  pana  na  Czyżykowie  najeżdża 
wraz  z  Łazarzem  Płachowiczem,  Juda  Tłustym,  Łaza- 
rzem Starszym,  Samuelem  Nachmanem  Esterowiczem, 

»  C.  L.  366,  pg.  2180-1.  „Dnia  7/11  1611  zajmuje  u  niej  woiny 
namiot  brunatny  złotogłowy  z  gałkami  srebrnemi  i  pętami  srebrem 
powleczonymi,  zastawiony  jeszcze  u  Izaka  przez  starostę  Stanisława 
Bonifacego  Mniszka^,  obacz  też  Nr.  mat.  42  oraz  str.  46. 

•  C.  L.  354,  pg.  3654,  v.  366,  pg.  921,  1006,  1096. 

»  C.  L.  346,  pg.  1601  (6,8  1688). 

«  Ck)nsal.  tom  19,  pg.  193. 


63 


Spodkarzem  \  Lewkiem  Cadykiem,  z  rzeżnikami  Samue- 
lem i  Dawidem,  Lewkiem  Michała  oraz  z  furmanami, 
tratuje  pole  i  zmusza  go  do 
wypłacenia  zaległego  po- 
datku *.  Oprócz  tych  dzier- 
żaw prowadzi  on  jakiś 
sklep,  bo  widzimy  ^  że 
sprowadza  100  kos,  300 
miednic,  kobierce,  lam- 
party etc. 

Jako  kupiec  jest  on 
w  walce  Żydów  z  mia- 
stem o  kupiectwo  i  kup- 
czenie, prowodyrem;  ku 
niemu  zwraca  się  też  go- 
rycz bezradnych  miesz- 
czan. Kiedy  wraz  z  innymi 
wraca  z  jarmarku  w  Śnia- 
tynie,  napadają  go  pachoł- 
ki miejskie  na  rogatce  i  do- 
brze go  turbują;  traci  on 
w  tej  ł)ójce  500  złp.  *. 

Lecz  pod  tym  wzglę- 
dem nie  jest  on  lepszym 
od  swoich  konkurentów, 
bo  oto  każe  kupców  prze- 
myskich Michała  Lewkowicza  i  Zelmana  Szkolnika  poj- 


Ryc.  17. 

Sklepienie  i  wschodnia  ściana  sy- 
nagogi Izaka  Nachmanowicza. 


>  Spodkarz  =:  czapkarz  =  spodek  =  kołpak  żydowski. 

'  C.  L.  866,  pg.  1192—94.  dnia  3/9  1608,  vide  nasz   szkic  hist. 
p.  n.  „Zajazd  żydowski",  w  czasop.  „Wschód",  z  r.  1902,  Nr.  118. 

>  O.  L.  847»  pg.  898  (5  7  1591  obi.),  wykaz  rogatek  z  21/4  i  16/7 
1680  r.  Nr.  mat  81. 

«  C.    U  847,   pg.  1121,  relacye  z   18,9   1591,  szczegóły  yide 
rosdsiał  KYUI  „Handel". 


64 

mać  na  jarmarku  w  Śniatynie  i  odwieść  na  swój  fol- 
wark „Koniuszki'';  tam  trzyma  ich  przez  trzy  tygodnie 
ai  do  ukończenia  jarmarku  ^ 

Czy  Koniuszki  były  jego  własnością,  czy  tylko  „te^ 
nutą'^  trudno  dokładnie  osądzić. 

Również  jako  celnik  śniatyński  popada  on  w  kon- 
flikty z  passantami;  między  innymi  pozywa  go  przed 
trybunał  koronny  o  zdzierstwo  Ormianin  lwowski  To- 
rosiewicz  *. 

Marek  nie  trudni  się  lichwą,  chyba  okolicznościowo; 
procesuje  się  wprawdzie  z  Potockim  o  jakąś  sumę,  lecz 
to  nie  świadczy  o  niczem. 

Jest  on  żonaty.  O  żonie  jego  Jicie  (Hitta  vel  Jitta) 
nic  nie  wiemy.  Po  śmierci  ojca  jego  Izaka,  rodzi  mu 
się  syn,  którego  zwą  po  dziadku  Izakiem. 


W  życiu  swej  gminy  odgrywa  Marek  nader  ważną 
rolę.  Jest  on  seniorem  gminy,  oraz  seniorem  general- 
nym Żydów  ruskich  (n:nom  rhnpn  rn:oi  rin  =  epitafium)  * 
i  w  tym  charakterze  wypłaca  wraz  z  ojcem  pogłówne 
oraz  kontrybucye,  zastępuje  gminę  przed  władzami  pań- 
stwowemi,  w  sądach  grodzkich  i  nadwornych,  jedzie 
do  króla  i  t.  d. 

Podobnie  jak  i  inni  z  tego  wieku,  zna  on  dokła- 
dnie talmud  i  w  wolnych  chwilach  oddaje  się  jego 
studyum^.  Jest  bardzo  pobożnym,  odprawia  często  po- 
sty, a  przytem  jest  bardzo  dobroczynnym.   Dba  o  ure- 

>  C.  L.  849.  pg.  1678  (8/5  1595). 

*  C.  L.  851,  pg.  71  (1/2  1597),  szło  o  sukno  zielone  „Schifftach'' 
wiezione  ze  Lwowa  do  Moltan. 

*  Suchystaw  zeszyt  IL  Baber  str.  U7— a  Caro  sir.  161  Nota  IL 
«  Epitaf :  „Nanka  jego  była  wielką"". 


65 


gulowanie  dobroczynności,  zakłada  własnym  kosztem 
szpital  oraz  asylum  dla  przejezdnycn.  Na  ten  cel,  zdaje 
się,  kupuje  u  Rady  za  3500  fl.  starą  ruderę  „Sokołowską" 
przy  ulicy  Żydowskiej,  zo- 
bowiązuje się  płacić  6  złp. 
czynszu  emfiteutycznego, 
oraz  1  złp.  za  wodę.  Było 
to  w  r.  1601  K 

I  ten  dom  przebudo- 
wał Paweł  Rzymianin,  jak 
to  sam  w  r.  1606  zeznaje  \ 
lecz  czy  ta  rekonstrukcya 
nastąpiła  natychmiast  czy 
między  rokiem  1604  a  1606 
trudno  rozstrzygnąć'. 

Z  pertraktacyi  Marka 
z  miastem  wiemy  tyle,  że 
kamienicę  tą  kupiła  Rada 
u  ostatniego  właściciela, 
teraz  zaś  „Magistratus  — 
potrzebując  pieniędzy  — 
aby  się  nie  zdał  w  tej  mie- 
rze Żydom,  opowiedział  to 
communitati,  aby  był  kto 
ex  Catolicis^  a  nawet  ex 
Schismaticis  tę  kamieni 


Kyc.  18. 
Szafa  ołtarzowa  z  synagogi  Izaka 

Nachmanowicza. 
(Podł.  „Sztoki  Iwowsk.""  Łozińskiego). 


czkę  kupił,  aby  tylko  w  żydowskie   ręce   nie  przecho- 
dziła.  A  że  żaden  kupić  nie  chciał,   bo  była  ruinosa, 

>  AML.  fasc  257,  Nr.  25.  Caro,  str.  161,  podaje,  ie  Marek  ka- 
pil  dom  na  licytacji  (?!). 

'  Conanl.  21.  pg.  138. 

*  AML.  ks.  227,  pg.  62,  Paulus  Mnrator,  jest  wzmianka  Jka- 
mlenica  była  i  jest  roinosa**  oraz  Consnl.  21.  str.  138  (r.  1606),  Jam 
budował...  dom  Marków... 


66 

do  tego  żydowskiej  ulicy  przyległa,  a  magistratus  po« 
trzebował  owych  pieniędzy,  jako  swych  własnych,  tedy 
rad  nie  rad  musiał  Żydom  sprzedać'^  ^. 

Oprócz  szpitala  i  przytuliska  złożył  Marek  fundusz 
na  wyposażenie  biednych  dziewcząt,  na  bezprocentowe 
pożyczki  dla  biednych  na  zastawy  (pius  mons),  na  przy- 
odziewanie  ubogiej  dziatwy,  na  rozdawanie  zapomóg 
przed  uroczystemi  świętami,  wysyłał  również  wielkie 
sumy  na  wykupno  jeńców  z  niewoli,  dla  biednych  Ziemi 
Świętej,  ręczył  za  dłużników,  by  ich  uwolnić  z  więzie- 
nia „i  niema  końca  jego  łaski  i  sprawiedliwości  oraz 
hojności*\  Oto  słowa  epitafium  tego  męża. 

Prowadzi  Marek  dom  otwarty,  gości  on  u  siebie 
stale  przejezdnych,  a  szczególnie  młodzież  jesziby  (szkoły 
talmudycznej)  lwowskiej. 

Pięciu  ludzi  przygotowuje  u  niego  ryby 
na  szabas  *  i  to'  niechaj  będzie  miarą  biesiad  sobotnich. 

Jak  długo  żył  Marek  nie  wiemy,  tyle  jest  pewnem, 
że  przeżył  brata  swego  Nachmana,  bo  w  r.  1616  fun- 
guje  jako  opiekun  syna  Nachmanowego:  Izaka. 

W  Pinaksie  rodzinnej  synagogi  był  napis  wysła- 
wiający jego  działalność;  podał  go  nam  Suchystaw; 
czy  dokładnie,  trudno  to  skonstatować. 


Zupełnie  inną  naturą  jest  Nachman  Iza- 
kowicz;  i  on  jest  dobrym  talmudystą,  jak  się  dowia- 

»  AML.  ks.  227   pg.  62. 

*  AML.  acta  banoita  y.  21  z  r.  1599  6^8.  świadkowie  zeznają: 
1)  Śloma:  niosłem  ryby  Markowi  z  rynka  i  widziałem,  2)  Osecia  (f): 
pan  Marek  posłał  mnie  (bym  popatrzy!)  jeśli  ryby  8%  już  przyniesione, 
8)  Abraham  Cliaimowicz:  sprawowałem  ryby,  4)  Dawid  rzeźnik:  sse- 
dłem  pomagać  ryby  ważyć  a  to^.  5)  Abrałiam  Szkolnik:  prosił  mnie 
p.  Marek  abym  ryby  sprawił. 


67 

dujemy  z  nagrobka  *,  zajmuje  się  sprawami  swej  gminy, 
jest  jej  seniorem  do  samej  śmierci  i  dzięki  tym  godno- 
ściom i  zaletom  swoim  zajmuje  na  zewnątrz  wobec 
świata  nieżydowskiego  świetne  stanowisko;  słowa  epi- 
tafium: ^naczelnik  i  książę  i  głowa  rzeczników,  usta  jego 
głosiły  rdzenne  i  rozumne  słowa  wot>ec  królów  i  ksią- 
żąt" nie  są  przesadą.  On  jedyny  ma  wśród  swoich 
współwyznawców  w  aktach  tytuł:  „ci vis  leopoliensis" 
ołx>k  zwyczajnego  tytułu  «Judaeus",  raz  nawet  widzia- 
łem tytuł:  „generosus  Nachman  Izakowicz  Judaeus  '  — 
tytuł  należny  szlachcicowi;  również  w  listach  prywa- 
tnych tytułuje  go  się  „p  a  n",  tak  samo  tytułują  go  woźni 
w  swoich  relacyach  do  grodu  ^.  U  niego  po  śmierci  ojca 
mieszka  „pani  matka"  =  „Bogata",  a  żoną  jego  jest  Róża 
Jakóbówna  z  przydomkiem  „Złota"  „die  guldene  Rojze". 
Syn  ich  Izak  urodził  się  po  r.  1595  t.  j.  po  śmierci 
dziadka. 

Chwała-Bogata  prowadzi  dalej  interesy  męża,  przyj- 
muje nowe  zastawy,  wygadza  sąsiadce  swej  „Fajerce" 
dzierżawczyni  kilku  folwarków  biskupich  i  bierze  do 
siebie  jej  kosztowności  przy  fiantowaniu.  Nachman  jest 
tylko  w  połowie  właścicielem  domu,  w  którym  mieszka, 
łx>  kiedy  w  r.  1599  wybucha  spór  sąsiedzki  o  ścianę 
graniczną  „między  sławetnym  panem  Andrzejem  Miko- 


*  ,.Naaka  nie  była  odeń  daleką,  owszem  był  wielkim  w  naace". 

*  Consal.  22,  pg.  986  ad  1008. 

'  Zofia  Herbnrtowa  z  Radziszowa  wyznawam,  iż  mi  się  dosię 
•teło  od  pana  Nachmana  Izakowicza  Żyda  lwowskiego 
za  r^ojemstwo.  którym©  był  ręczył  przed  JWP.  Poznańskim  za  Ż y  d  a 
Moszka  ze  Szczerca,  który  został  był  winien  za  gumno  Hnmie- 
nieckie.  reszty  (!)  takie  za  arendę  browarną,  za  co  mi  ten  Moszko 
dosyć  nczynił  i  zapłacił.  Z  czego  tak  pana  Nachmana  z  ręko- 
Jemstws,  jako iŻydaMoszka  wolnym  czynię  etc  (C.  L. 366,  pg.  141, 
18,2  1608). 


68 

łajewiczem  Ormianinem,  właścicielem  domu  przy  ulicy 
Ruskiej,  a  Panem  Nachmanem  Izakowiczem  i  Panią  ma- 
tką jego,  Żydy  Iwowskiemi^'  (!),  wówczas  Nachman  pod- 
pisuje wyrok  sądu  polubownego  (po  polsku):  „Nach- 
man Izakowicz  i  za  Panią  matkę  swoje''.  (Szło  tu  snąć 
o  dom  narożny  przy  ul.  Ruskiej,  dziedzictwo  po  Izaku)  ^. 

Dlaczego  Nachman  mieszka  w  tej  kamienicy,  kiedy 
ma  kilka  własnych,  trudno  odgadnąć.  Czy  nowe  stawiał 
na  spekulacye,  czy  przygotowywał  je  dla  swych  dzieci  ? 
Tymczasem  upiększa  swój  dom.  Zaraz  po  śmierci  ojca, 
uzyskuje  prawo  wprowadzenia  doń  wody  z  wodocią- 
gów miejskich.  Osobny  dekret  z  4/4  1595  r.  waruje 
mu  to  prawo  na  zawsze;  wtedy  tylko  przysługuje  Ra- 
dzie zamknięcie  rur  do  domu  tego  prowadzących,  gdy, 
w  razie  potrzeby  wojennej,  to  samo  uczyni  w  domach 
katolickich  ^ 

Równocześnie  pozwala  mu  Rada  podwyższyć  ten 
dom  ponad  miarę  innych  domów  w  ulicy  żydowskiej^, 
pod  warunkiem,  „że  zrzuci  nadwyżkę''  na  wypadek 
wojny. 

Zarazem  otrzymuje  pozwolenie  wybudowania  sobie 
domku  drewnianego  przy  murze  obok  wieży  skazańców. 
W  domku  tym  wolno  mu  będzie  zamieszkać  samemu, 
lub  go  komu  wynająć.  Plac  jest  wolny  od  czynszu  przez 
pierwszych  lat  10,  następnie  będzie  za  niego  płacił  1  zip. 
emfiteutu  rocznie  ^.  Nachman  na  razie  zwleka  z  rozpo- 
częciem budowy,  bo  rekonstruuje  rodzinną  bożnicę. 

Już  bowiem  w  r.  1594  uzyskał  pozwolenie  Rady 
po  pertraktacyach  z  duchowieństwem  metropolitalnem 

'  Consul.  18  pg.  423,  476-7. 
»  Nr.  mat.  89. 

*  Consul.  16,  pg.  470—2:  ultra  modum  et  quantitatem  antiquain 
in  platea  Jndaeorum. 

«  CoBBuL  16,  pg.  660. 


69 


Ryc.  19. 

Kinkiet  (rettektor)  mosiężny  z  dwiema  figurami  z  synagogi 
Izaka  Nachmanowicza. 


70 

na  zamianę  drewnianego  domka  na  zachód  od  syna- 
gogi na  murowany  ^  Mieszkał  tam  dotychczas  szkolnik. 
Miasto  dodało  bezpłatnie  kawał  placu.  Nad  nowem  mie- 
szkaniem szkolnika  miano  wznieść  galeryę  dla  kobiet. 
Znów  ma  robotę  Paweł  Rzymianin  wraz  z  majstrem 
Ambrożym  Przychylnym,  oraz  Adamem  i  Zacharyaszem. 
Ścianę  zachodnią  świątyni  się  przebija,  izby  tam  się 
znajdujące  włącza  się  do  świątyni,  ustawia  się  tęgie 
sklepienie,  a  na  niem  galeryę  dla  kobiet;  na  zachód  od 
tej  dobudówki  urządzono  mieszkanie  dla  szkolnika  (dzi- 
siaj westybul).  Podczas  tej  rekonstrukcyi  modlono  się 
stale  w  synagodze,  ba  nawet  wtedy,  gdy  układano  ka- 
mienną posadzkę.  Utrudniało  to  robotę,  bo  „kiedy  —  ze- 
znaje mistrz  Ambroży  —  się  tam  w  bożnicy  poprawiało, 
abo  posadzka  sadziła,  wtedy  przed  parą,  którą  tam  na- 
tchnęli (scil.  Żydzi)  nie  mógł  człowiek  tam  wytrzymać, 
bo  ich  tam  wiele  bjrwa"  *.  Przez  przedłużenie  ściany  po- 
łudniowej i  północnej  o  12  łokci  uzyskano  prostokąt 
16X33  łokci.  Schody  na  galeryę  dla  kobiet  ułożono  z  ka- 
mienia lecz  nie  przykryto  dachem,  tak,  że  widziano 
schodzące  i  wchodzące  kobiety,  to  sobie  bowiem  Rada 
miasta  zastrzegła  \ 

Kiedy  już  wszystko  było  gotowe,  a  bożnica  nowym 
zajaśniała  blaskiem,  wybuchł  spór  między  oboma  braćmi 
o  prawo  przechodu  przez  sień  domu  ojcowskiego ;  Mar- 
dochaj  godził  się  na  przechód  publiczny  przez  cały  dzień, 
Nachman  zaś  chciał  czas  ten  ograniczyć  do  pory  mo- 
dlitw —  jak  na  to  się  godził  ojciec.  W  międzyczasie  bo- 


1  Consnl.  15,  pg.  1577,  8/8  1594,  Nr.  mat  87,  ...antecedente  ma- 
tura deliberatione  et  accepto  oonailio  a  Bpiritaalibns  personia  ecclesiae 
metropolitanae  leop... 

>  Ck)iiaQl.  20,  8tr.  608  i  21,  str.  188. 

*  Nr.  mat  87. 


71 

wiem  ludność  żydowska  przyzwyczaiła  się  tędy  prze- 
chodzić; spór  wytoczono  przed  Izaka  Halevy'ego  i  ten 
rozstrzygnął  na  korzyść  Mardochaja,  względnie  miasta  ^— 
Przecliód  został  wolny  po  dzień  dzisiejszy. 

Ukończywszy  rekonstrukcyę  bóżnicy  *  zaczął  Nach- 
man  murować  swój  dom  przy  wieży  skazańców;  z  ka- 
mienia i  cegły,  a  nie  jak  pozwolono  z  drzewa.  Dom 
miał  jedno  piętro ;  tak  na  piętrze  jak  i  na  parterze  było 
po  2  pokoje,  komorze  i  sionkach.  Schody  były  zewnę- 
trzne, a  pod  niemi  ustępy.  Cały  dom  (bez  dachu)  był 
wysoki  na  10  łokci,  t.  j.  tyle,  ile  mur  miejski,  a  że  dach 
miał  3  łokcie,  wymurował  Nachman  na  krawędzi  muru 
miejskiego  cienką  ściankę  dla  osłony  dachu.  Dwa  dre- 
wniane kominy  kończyły  dom  ku  górze.  Kiedy  dom 
był  gotów,  komisya  „lonheryi''  miejskiej  skonstatowała, 
te  Nachman  nadużył  konsensu  z  r.  1595.  Rada,  która 
nie  przepuściłaby  nikomu,  oświadcza,  że  „Nachman  Iza- 
kowicz,  Żyd  lwowski,  tak  się  temu  miastu  dobrze  za- 
chował i  dla  pospolitej  miejskiej  rzeczy  i  potrzeby  chę- 
tnie dogadzał,  oddawając  mu  to  z  wdzięcznością  i  t.  d.^^ 
godzi  się  na  to  nadużycie;  Nachman  musi  tylko  wy- 
płacić Radzie  110  fil.,  a  roczny  czynsz  w  kwocie  1  fil. 
zacznie  płacić  od  r.  1600,  a  nie  od  r.  1605. 

Jaką  była  zasługa  Nachmana  dla  miasta,  że  to  jest 
mu  winne  wdzięczność?  Otóż  Nachman  jest  wie- 
rzycielem Rady. 

Miasta  owego  czasu,  a  zwłaszcza  nasze  miasta,  były 
zawsze  w  wielkich  kłopotach  pieniężnych;  wydatki  na 
fortyfikacye  i  obronę  miasta,  opłacanie  urzędników,  po- 
datki, a  przedewszystkiem  stałe  procesy  wyczerpywały 
dochody  kasy  miejskiej.  Sposobu  dzisiejszego  zaciągania 


>  RMponsnm  Isaka  Halevy  Nr.  20:  Ed.  Nea-Witt  1787. 
•  Vide  ryciny  9-26. 


72 

pożyczek  komunalnych  za  pomocą  emisyi  papierów  nie 
znano  jeszcze  i  dlatego  zapożyczano  się  u  osób  poje- 
dynczych, zastawiając  u  nich  jużto  pewne  dochody, 
jużto  budynki  miejskie.  I  tak,  sumę  20000  złp.  pożycza 
Kampian,  mniejsze  inni  mieszczanie.  Od  tych  sum  pła- 
cono słone  procenta,  nie  dziw  tedy,  że  gdy  już  zupi- 
nie brakło  kredytu,  miasto  udawało  się  do  Żydów. 
Znamy  cały  szereg  skryptów  dłużnych  Rady:  Pierwszy 
z  nich  ^  jest  z  dnia  15/1  15%;  tam  pożycza  Rada  na  po- 
krycie długów  miejskich  1000  złp.  i  daje  Nachmanowi  hy- 
potekę  na  stajni  miejskiej,  położonej  przy  ul.  żydowskkj. 
Suma  ta  jest  płatną  za  rok.  W  razie  niedotrzymania  ter- 
minu otrzyma  Nachman  stajnię  w  posiadanie,  na  tak 
długo,  dopóki  miasto  w  rocznych  ratach  po  120  11. 
długu  nie  spłaci. 

Dnia  15/1  1597  prolonguje  Rada  skrypt  na  pół  roku^ 
24/8  1597  kwituje  Nachman  miasto  z  całego  długu  i  na- 
tychmiast wypożycza  miastu  1900  fl.  na  rok  za  hypo* 
teką  na  stajni  (masztami)  i  kapnicy  (woskobójni)  ^.  Dnia 
23/1  1598  kwituje  Nachman  znów  Radę  z  owych  1900  IŁ 
i  pożycza  na  tą  samą  hypotekę  2100  fl.  *. 

Jeśli  się  przypatrzymy  tej  całej  procedurze  kwito- 
wania i  dalszego  natychmiastowego  pożyczania  zrozu- 
miemy, że  tu  dopisywało  się  tylko  procenta  i  odnawiało 
skrypt,  by  uniknąć  skutków  hypoteką  zawarowanych. 

Nie  dziw  tedy,  że  miasto  poczuwa  się  wobec  niego 
do  wdzięczności  i  że  w  aktach  napotykamy  słowa: 
„respectu  ofRciorum  ipsius  in  magnis  necessitatibus  ci- 
vitatis,  penumero,  sponte,  et  gratuite  exhibitorum*^  ^ 

- 

*  Nr.  mftt  41. 

*  CJonsul.  17,  pg.  47—8. 

■  CJonsul.  17,  pg.  46B— 6. 

*  ibid.  pg.  770-72. 

»  Conanl.  16  pg.  171-2- 


73 


Ryc.  20. 
t  (reflektor)  moeięAny  z  gołąbkami  z  synagogi  Izaka  Nachmanowicsa. 


74 

Lecz  murowanie  tylu  domów  było  tylko  ubocznem 
zajęciem  Nachmana;  głównemi  zajęciami  jego  były: 
lichwa,  pośrednictwo  w  niej  i  dzierżawy 
dochodów  publicznych. 

Co  się  tyczy  pożyczania  pieniędzy,  to  robi  Nachman 
najróżnorodniejsze  interesa.  I  tak,  pożycza  ICrzyżakowi- 
czowi  z  Bobrki  80  złp.  ^  en  blanc,  rotmistrzowi  Strusiowi 
zaś  pewną  sumę  na  złotego  koguta  i  to  dopiero  do  spółki 
z  Aronem  Rubinowiczem',  Janowi  Tarnowskiemu 
pożycza  za  poręką  Alexandra  Korniakta  1500  złp.,  pro- 
wadzi exekucyę  na  „Odnów^^  folwark  ręczyciela  i  koń- 
czy sprawę  ugodowo  ^  Ormianinowi  Denowakowiczowi 
pożycza  1152  złp.  ^,  kupuje  pretensye  prawne  zapisane 
na  domu  mieszczanina  Jelonka  za  210  złp.  ^  odbiera 
u  wdowy  Reginy  Lubienieckiej  jakieś  wadyum  120  złp.  ^ 
Kucharskiemu  pożycza  w  r.  1591:  1000  fl.^,  Kahrera 
kwituje  ze  sumy  1880  fl.  ^  Głogowskiemu  na  polecenie 
ojca  pożycza  1100  fl. ',  kontynuuje  długotrwały  spór 
z  mieszczanką  lwowską  Barbarą  Langiszową  o  sumę 
1700  fl.  zahipotekowaną  jeszcze  w  r.  1571  przez  ojca  *^ 

Pieniądze  swe  pożycza  Nachman  kupcom  obcym, 
jakoto  wyżej  wspomnianemu  Kahrerowi,  lub  Pawłowi 
Kupcowiczowi  z  Lublina.  Ten  ostatni  zastawia  u  Nach- 

>  C.  L.  866,  pg.  80  (1608). 

>  ibid.  pg.  185. 

>  ibid.  pg.  688  (26/5  1608),  przeszkoda  w  introminyi  18/8  pg.  1145 
(ibid.)  romacya  26/8  pg.  1161. 

•  C.  L.  860,  pg.  2169  (27^2  1605). 

•  ConsuL  19,  pg.  584  (r.  1602). 

•  C.  L.  362  (r.  1607). 
T  T.  L.  94,  pg.  899. 

•  T.  L.  98,  pg.  266  (r.  159(9. 

•  T.  L.  101,  pg.  210. 

**  Consnl.  15,  pg.  847  —  51  (sprawa  ta  opiera  si^  o  s%d  na- 
dworny). 


75 

mana  100  beczek  miodu  oraz  ^membrany**  Wioteszczyna 
na  1000  fl.  i  Jelonka  na  808  fi.  za  sumę  1200  fl.  Klucz 
do  piwnicy  ma  w  swych  rękach  Nachman ;  zysku,  czyli 
lichwy,  miał  otrzymać  120  fl.,  termin  nieoznaczony  ^ 

Widząc,  że  Kupcowicz  nie  płaci,  a  bojąc  się  kon- 
kursu, porozumiewa  się  Nachman  z  Ławą  i  każe  prze- 
nieść beczki  do  swej  piwnicy.  Dowiaduje  się  o  tem 
inny  wierzyciel  Pawła,  Sebald  Schinter,  kupiec  gdański, 
i  zakłada  protest  przeciw  tej  transmigracyi  jedynej  efe- 
ktywnej własności  dłużnika.  Na  represyę  Schintera  be- 
czki zostały  na  swem  dawnem  miejscu;  Ława  wydele- 
gowała komisyę  i  ta  oszacowała  po  17  złp.  za  beczkę 
miodu  —  było  ich  99  —  a  sprawę  przysądził  prokonsul 
Nachmanowi.  Schinter  apeluje  do  sądu  radzieckiego 
i  dalej  do  króla.  Król  dekretem  z  31/12  1595*  poleca 
Nachmanowi  złożenie  przysięgi  na  słuszność  swych  pre- 
tensyi.  Nachman  objawia  gotowość  złożenia  jej,  jeśli 
strona  przeciwna  złoży  wadyum,  że  się  podda  bezwzglę- 
dnie wyrokowi'.  Rada  odsyła  całą  sprawę  na  „Dwór'*; 
król  zakłada  wysokie  wadyum,  Nachman  przysięga 
i  otrzymuje  miód.  Miód  nie  pokrył  pretensyi  Nachmana 
i  kiedy  Kupcowicz  w  sprawach  handlowych  przyjeżdża 
do  Lwowa,  Nachman  porozumiewa  się  z  Radą,  aresztuje 
go  i  osadza  we  więzieniu  za  długi. 

Aresztowania  dokonali  hajducy  miejscy  bez  docho- 
dzenia instygatora. 

Kupcowicz  wypuszczony  na  wolność,  skarży  Radę 
o  naruszenie  wolności  osobistej  i  trzymanie  go  we  wię- 
zieniu nieprzystojnem  (in  carceribus  minus  decentibus)  *. 

>  Consol.  16,  pg.  372. 

•  Ibid.  pg.  811—12. 

*  Ibid.  pg.  829. 

«  C.  L,  84e,  pg.  868,  25/1    1696  (prote«t),   C.  L.  350,   pg.  864 

(POMW). 


76 

Przytoczyliśmy  ten  jeden  przykład  celem  pokaza- 
nia, ile  zawiłych  interesów  Nacłmian  prowadził.  Poży- 
cza on  również  pieniądze  na  hypoteki  i  tak,  że  wspomnę 
pożyczki  miejskie  na  stajnię  i  kapnicę,  zadzierżawienie 
baszt  i  t.  d.  Otóż  i  prywatnie  eksponuje  się  Nachman; 
Andrzejowi  Abrek  i  jego  żonie  pożycza  200  fl.  na  łiypo- 
tekę  i  prawo  posiadania  2  sklepów  przy  jakiejś  ulicy 
i  piwnicy  pod  nimi.  Dług  ma  być  spłacony  po  2  latach, 
w  razie  niedotrzymania  terminu  po  dalszych  dwóch 
z  trzymiesięcznem  wypowiedzeniem  K  Innym  razem  po- 
życza Nachman  Kasparowi  Slakowy  i  żonie  Katarzynie 
28  złp.  na  zastaw  nieruchomości  *. 

Co  się  tyczy  handlu  pieniężnego  z  Żydami,  nie 
mamy  u  Nachmana  żadnych  danych. 

Jeden  tylko  interes  jest  nam  znany:  Nacłmian  po- 
życza Żydowi  Majkowi  Majko  ^  1300  fl.  na  hypotekę  na 
jego  domu  na  Podzamczu,  zapisaną  w  aktach  żydow- 
skich. Tymczasem  w  r.  1614  umiera  Majk,  a  spadko- 
biercy jego,  widząc  snąć,  że  passywa  domu  przenoszą 
aktywa,  zrezygnowali  ze  schedy;  dom  przeszedł  na  wła- 
sność (jurę  caduco?  lub  za  długi?)  sędziego  żydowskiego 
Leśniowskiego,  ten  oddał  go  Bernardynom  (Braciom 
mniejszym),  a  ci  sprzedali  go  staroście  lwowskiemu 
Mniszkowi.  Nachman  pozywa  Mniszka  do  sądu  burgrał>- 
skiego  (subcastrum),  do  grodu,  a  w  końcu  od  jego  wła- 
snego wyroku  do  króla-.  Czy  wygrał,  nie  wiemy*. 


»  Conanl.  17,  pg.  874  (1B97). 

•  Consnl.  28,  pg.  1206  9/6  1611. 

•  Majko  =  Mojkel  deminut  ^=  Mojsze  ^  Mojśesz. 
«  G.  Ł.  868,  pg.  1817—19  2/9  1614. 

•  Ibid.  1819-21,  11/7  1614. 


77 


Ryc.  21. 

Kinkiet  (reflektor)  moei^y  z  lwami  i  napisem  „korona  dobrej  rjuwy^ 

z  synagog^  Izaka  Nachmąnowicza. 


78 


Wszystkie  te  interesa  nie  wyczerpują  energii  Nach- 
mana,  gdyż  lwią  część  swych  kapitałów  angażuje 
w  dzierżawach  dochodów  publicznych.  I  tak :  z  Izakiem 
Samuelowiczem  i  Moszkiem  Natanowiczem  dzierżawi 
targowe  lwowskie,  oraz  dochody  starosty;  wespół  zaś 
z  mieszczaninem,  Łukaszem  Pełką,  dzierżawi  trzecią 
miarę  browaru  zimnowodzkiego  (V3  miejska  na  Pełkę, 
V8  starościńska,  Nachman),  a  kiedy  w  r.  1604  browar 
zgorzał,  Nachman,  pod  imieniem  swej  żony  Róży,  wy- 
kłada kapitał  na  odbudowanie  go.  Róża  Nachmanowa 
ma  za  to  natychmiast  po  odbudowaniu  otrzymać  ten 
browar  tytułem  dzierżawy*. 

Dnia  23  kwietnia  1603  r.  bierze  w  rękę  Nachman 
interes  krociowy,  bo  poddzicrżawia  u  Dietricha  Schu- 
lemberga,  mieszczanina  gdańskiego,  wszystkie  dochody 
z  żup,  salin,  młynów,  stawów,  lasów,  pól  i  rogatek  kró- 
lewskich u  starosty  lwowskiego  i  Samborskiego  Jerzego 
Mniszka.  Przypomnę  tu,  że  samo  starostwo  lwowskie 
liczyło  30  wsi  i  2  miasta:  Szczerzec  i  Gliniany.  (W  1617  r. 
przyniosło  netto  12.316  złp.).  Nachman  raczej  miał  ad- 
ministracyę  niż  dzierżawę,  bo  był  zobowiązany  do  przed- 
kładania .regestrów  i  kalkulów"  Schulembergowi  i  do 
prowadzenia  dokładnej  ewidencyi  z  inwentarza  żywego 
i  martwego,  robocizn,  prac,  danin,  kopalin  soli,  salin, 
stawów,  ryb,  młynów,  browarów  oraz  wszelkich  na- 
praw. Pisma  urzędowe  do  niego  mają  napis:  .Nachman 
Isakowicz,  judaeus  et  civis  leop.,  factor  et  proventuum 
omnium  tam  ex  zuppis,  salinis,  sumiensibus,  quam  ex 
aliis  pagis,  villis,  praediis  provenientibus  exactor''.  Tu 
należy  zważyć,  ilu  ludzi  zatrudniał  teraz  Nachman, 
ilu  miał  pisarzy  na  komorach,  ilu  poddzierżawców?'. 

<  AML.  fasc.  158  (ex  regestis). 
«  O.  L.  861,  pg.  1097-1101. 


79 

Tymczasem  osławiony  starosta  doliński  Jerzy  Kra- 
sicki napada  na  Schulemberga  w  Przemyślu,  porywa 
go  z  gospody,  unosi  do  Dubiecka  i  tam  osadza  na  2Vt 
roku  w  więzieniu  zamkowem*.  Wydostawszy  się  na 
wolność  żąda  Schulemberg  od  Nachmana  przedłożenia 
i  wypłaty  rachunków.  Nachman  nie  może  czy  nie  chce 
zwrócić  pieniędzy  i  rachunków.  Dochodzi  do  procesu 
w  sądzie  podwojewodzińskim,  wojewodzińskim,  aż 
w  końcu  trybunał  koronny  dekretem  datowanym  z  Lu- 
blina dnia  12  8  1605,  skazuje  Nachmana  in  contumaciam 
na  zapłacenie  100000  węg.  dukatów '. 

Egzekwując  ten  dekret  zeszedł  dnia  1  września 
r.  1606  woźny  do  ghetta  i  chciał  zasekwesłrować  dom  Na- 
chmana. Lecz  Nachman  nie  dał  intromissyi  ^.  Nie  wiemy, 
jak  się  sprawa  skończyła,  nie  mogliśmy  jej  zbadać,  gdyż 
straciliśmy  jej  wątek.  Zdaje  się  atoli,  że  Nachman  wiele 
miał  kłopotu.  Bo  w  latach  1606—9  ustępuje  z  areny 
tycia  publicznego  (vide  proces,  rozdział  szósty)  i  lo- 
kuje swe  kapitały,  już  nie  jako  pożyczki,  lecz  jako  de- 
pozyta. 

I  tak,  jako  depozyt  (fidele  depositum)  pożycza  jeszcze 
w  r.  1615  Aleksandrowi  Zaleskiemu  sumę  2000  fl.  \ 
oraz  inne  sumy  różnym  dłużnikom. 

Lecz  zdaje  się,  że  od  r.  1610  intcresa  jego  są  mniej 
więcej  uregulowane,  sumy  wierzytelne  i  kaucye  dobrze 
zabezpieczone,  kiedy  już  w  tym  roku  aż  do  swej  śmierci 
występuje  jako  dzierżawca  rogatek,  tak  miejskich  jako 
i    starościńskich  K    Odtąd    nazywa  się  już:    Nachman 


»  Łoziński:  „Prawem  i  lewem",  1 1,  itr.  74  (C. L.  856,  pg.  496). 
•  C  L.  861,  pg.  1097^110  . 


•  Ibid.  pg.  1101. 

*  C.  L.  869,  pg.  786-7,  27  7  1616. 
^  C.  L.  864,  pg.  698  (16  0) 


80 

Isakowicz  Judeaus  et  civis  leop.  exactor  telonei,  tam  ci- 
vilis,  quam  castrensis  S  a  skargi  o  zdzierstwo  mnożą  się 
coraz  bardziej. 

Nieformalności  mytnicze  i  nieznajomość  taks,  do- 
wolne ich  pobieranie,  jak  w  całej  Polsce,  tak  też  były 
we  Lwowie.  Wprawdzie  samo  skomasowanie  obu  ro- 
gatek w  jednem  ręku  stanowiło  postęp,  mimo  to  z  dru- 
giej strony,  pobieranie  przez  jednego  podwójnej  sumy, 
wywoływało  u  płacącego  większą  gorycz.  Na  rogatkach 
siedzieli  pisarze  Nachmana,  Dawid  Sienią  i  Moszko 
(1610—1612),  a  w  r.  1616  funguje  jakiś  Marek  (=Mardo- 
chaj)  jako  sługa  i  pełnomocnik  Nachmana '. 

W  r.  1610  skarży  Nachmana  Jerzy  KLrall,  kupiec 
lwowski,  że  pobrał  od  niego  za  solone  ryby  po  4  grzy- 
wny wbrew  wolnościom  lwowian  ',  w  r.  1611,  skarży 
go  szlachcic  Chrościejowski  o  pobranie  myła  od  120 
wołów  (3  węg.  duk.)  wbrew  przywilejom  szlachty*. 

Tytułem  składnego  (myta)  pobierał  Nachman  zwy- 
czajem owego  czasu  część  odpowiednią  towaru;  i  tak 
Janowi  Tyce  konfiskuje  w  r.  1612  cztery  beczki  śledzi, 
w  r.  1613  jedną,  gdy  tenże  do  trzech  dni  myta  opłacić 
nie  chce  ^.  Szlachcicowi  Węgorowskiemu  zabiera  Nach- 
man tytułem  myta  od  6  kamieni  wyziny  «vas  unum  pi- 
scium  salitarum,  alias  beczkę  et  alterum  dictum  wa- 
nienkę*" *.  Sprawa  Tyczy  opiera  się  o  trybunał  koronny^. 
Za  daleko  by  nas  zaprowadziło  wyliczanie  dalszych 
szczegółów  działalności  Nachmana  na  stanowisku  dzie- 

'  C.  L.  365,  pg.  2290. 
«  C.  L.  370,  pg.  1616. 
»  C.  L.  364,  pg.  698. 

*  C.  L.  H65,  pg.  2290. 

»  C.  L,  370,  pg.  129  -3,  10/2  1616. 

•  Ibid.  pg.  1613  (16,2  1616). 

'  Ibid.  pg.  1721-8,  7;8  1616. 


81 


rtawcy  rogatek  lwowskich,  tu  tylko  napomkniemy,  te 
we  wszystkiem  pomagała  mu  żona  jego,  córka  Jakóba 
Róża,  znana  w  aktach  jako  Róża  Nachmanowa.  Oboje 
mają  syna  Izaka  Nachmanowicza,  urodzonego  po  śmierci 


Ryc  22. 
lichtarz  mosi^y  z  głową  jelenia  z  synagogi  Izaka  Nachmanowicn* 


dziadka,  t.  j.  po  r.  1595.  Był  on  tedy  młodym  chłopa- 
kiem, kiedy  ojciec  te  wszystkie  prowadził  interesa,  nie 
znał  więc  interesów  ojca.  Grdy  zaś  Izak  podrósł,  umarł 
Nachman  z  początkiem  lata  1616  r. 

Śmierć  Nachmana  nash^piła  między  19/4  ^  a  30/6  ' 
r.  1616.  ^Dnia  19/4  oddają  jeszcze  małżonkowie  Nach- 
man Izakowicz  i  Róża,  Żydzi  i  obywatele  lwowscy"  Wa- 
lentemu Kęckiemu,  wojewodzicowi  bełzkiemu  sumę 
2049  złp.,  jako  depozyt  asekurowany  na  je^o  dobrach, 

•  C.  L.  870,  pg.  1968. 
«  T,  L.  60,  pg.  246. 

ty4sl  lvov»,,.  • 


82 

dnia  30/6  t.  r.  Róża  już  ma  w  aktach  tytuł :  Rosa  pro- 
vida  consors  relicta  olim  providi  Judaei  Nachmani 
Isakowicz. 

Ona  ściąga  pretensye  męża  w  swojem  i  syna  imie- 
niu, a  opiekunem  obojga  jest  szwagier,  względnie  stryj 
Marek  Izakowicz,  oraz  nieznany  nam  zresztą  Abraham 
Broda.  (Vide  cap.  VIII,  str.  170). 

W  akcie  z  24/9  1616^  czytamy:  Jsaak  Nachmano- 
wicz  filius  et  successor  legittimus,  olim  perfidi  Nachmani 
Isakowicz,  Judaei  et  civis  leop.  nec  non  Rosa  Jakóbówna, 
olim  praefati  consortis  relicta  vidua,  mater  cum  filio, 
cum  asistcntia  perfidi  Marci  Isakowicz  Judaei  et  civis 
leop.  eiusdem  Isak  Nachmanowicz  patrui  germani  et 
praedictae  Rosae  et  illius  filii  tutoris  legittimi*".  Oto  do- 
kładny rodowód  tego  odłamu  rodziny  Nachmana. 


Naprzeciwko  domu  starego  Izaka  Nachmanowicza, 
późniejszej  własności  Marka  Izakowicza,  mieszka  Izrael 
Złoczowski;  w  hebrajskich  aktach  zwie  się  Izrael  Eide- 
les  (matronimicum  =  syn  Adeli).  Jest  on  synem  Adeli 
i  Józefa.  W  łacińskich  aktach  zowie  się  Izrael  Josepho- 
wicz.  Najstarsza  zapiska  o  nim  —  jaką  dysponujemy  — 
sięga  roku  15S5'.  Sfera  jego  interesów  sięga  o  wiele 
dawniej,  gdyż  wspomniana  zapiska  stanowi  środek  ja- 
kiegoś, wielkiego  procesu. 

Dowiadujemy  się,  że  Izrael  zawarł  ze  Stanisławem 
Pstrokońskim,  podstarościm .  lwowskim,  jakąś  umowę 
i  obie  strony  utwierdziły  ją  wadyum  1700  złp.  O  co 
szło  nie  wiedzieć,  tyle  tylko  wiemy,  że  w  r.  1598  po- 


*  G.  L.  870,  pg.  2406-8,  yide  rycinę  26,  str.  107. 
«  T.  L.  86,  pg.  1498. 


83 


żywa  Izrael  Pstrokońskiego  o  część  wadyum  400  złp. 
dla  niedopełnienia  pewnej  formalności  ^ 

Zajęcie  Izraela  jest  takie   samo  jak  Izakowiczów: 
lichwa  i  dzierżawy.   Mieszczaninowi   Szymonowi  Spass 


Ryc  28. 
Fotel  do  obrzezania  z  synagogi  Izaka  Nachmanowicza. 

i  Żonie  tegoż  pożycza  300  złp.  i  tiypotekuje  je  na  ka- 
mienicy Spassów  przy  ul.  Zerwańskiej^  Tytułem  pro- 
centu otrzymuje  posiadanie  K  W  r.  1595  sprzedaje  tą  ka- 
mienicę (przepadła)  viceadwokatowi  Stanisławowi  ze  Zło- 
czowa  ^.—Marcinowi  Konieckiemu  pożycza  Izrael  320  złp. 

»  C.  L.  862,  pg.  901. 

•  Conaol.  16,  pg.  177. 
'  Ibid.  nt  supra. 

*  Ibid.  pg.  422. 


84 

(rok  1592)  \  Jerzemu  Czartoryskiemu  pożycza  7000  złp.— 
największą  sumę  jaką  wówczas  wogóle  je- 
dnemu pożyczono  —  i  pozywa  go  o  zwrot  tejże 
29  marca  1603  r.^ 

Bogaty  ten  człowiek  wydzierżawia  w  r.  1595  12/1 ' 
od  Aleksandra  i  Samuela  ze  Zborowa  Zborowskich,  czę- 
ściowych właścicieli  i  dzierżawców  Złoczowa,  cały  klucz 
złoczowski,  a  mianowicie:  4  stawy  (Białykamień,  Sas- 
sów, Gołogóry,  Złoczów),  myto,  spaśne,  targowe,  dro- 
gowe, młyny,  browary,  słodownie,  palenie  i  wyszynk 
wódki  oraz  robocizny  pańszczyźniane  całego  obwodu 
złoczowskiego  za  roczną  sumę  4000  złp.  płatnych  z  góry. 

Zastrzega  kontrakt:  «że  jegomość  nie  ma  dawać 
swych  świń  do  młyna  na  cały  czas  arendy"  oraz,  że 
Ztiorowscy  mają  Izraelowi  wynagrodzić  stratę,  którąby 
ewentualnie:  „uchowaj  Boże  nieprzyjaciel,  Tatarzy n,  żoł- 
nierz, albo  morowe  powietrze,  ogień,  woda,  porwanie 
stawów  i  młynów  uczyniło". 

I  zaiste  potrzebną  była  ta  klauzula  końcowa,  bo 
oto  podczas  spustu  w  jesieni  r.  15%  najeżdża  pan  Jan 
Swoszowski,  pisarz  ziemski  lwowski,  stawy  ze  swą  dru- 
żyną, odpędza  Izraela  ze  służbą,  obsadza  budy,  urządza 
spust  i  kupcom  lwowskim  tu  przybyłym  sprzedaje  ryby. 
Izrael  jest  w  desperacyi,  przyjeżdża  do  Lwowa  i  stąd 
wytacza  proces  Zborowskiemu  o  zastrzeżone  wadyum 
w  wysokości  sumy  dzierżawnej  (4000  złp.),  Swoszow- 
skiemu  zaś  o  napad.  Druga  skarga  gdzieś  się  zagwo- 
idziła,  pierwsza  zaś  osiągnęła  swój  skutek  po  kilkakro- 
tnych urgensach.  Izrael  otrzymał  prawo  zasekwestro- 
wania  Ztiorowskim   wsi:   „Chilczyce".   Zborowski  Ale- 


«  T.  L.  36,  pg.  998. 

>  O.  Ł.  856,  pg.  d4a 

*  O.  Ł.  855,  pg.  290,  w  calotó  Nr.  nutt  Sa 


85 


ksander  (który  był  firmantem)  nie  wiele  sobie  z  tego 
robił,  wołnego  ze  szlachtą  poszczuł  psami  i  wyrzucił. 
Wskutek  tego  uczynił  instygator  wniosek  na  banicyę. 
Zborowski  i  tego  się  nie  uląkł.  Izrael  stracił  swe  wkłady 
bezpowrotnie  ^ 


Jakkolwiek  gros  interesów  Izraela  było  w  Złoczo- 
wie, mimo  to  stale  mieszkał  on  we  Lwowie,  gdzie  na- 
leżał do  zarządu  gminy  (ojne).  W  r.  1585  wymurował  on 
jednopiętrową  *  kamienicę  przy  ul.  żydowskiej  naprzeciw 
Marka  Izakowicza.  Tył  tej  kamienicy  oddzielony  był 
murem  od  domu  Augustynowicza  przy  ulicy  Zerwań- 
skiej  ^.  Ma  on  córkę  Bellę  (skorumpowane  Bajla)  i  ją 
wydaje  za  słynnego  naonczas  uczonego  Jozuego  Palka 
Aleksandrowicza  z  pokolenia  kapłanów  (perfidus  doctor 
Falk)  znanego  w  literaturze  egzegetycznej  jako:  Joszua 
Fa]k  Kohen.  Pochodził  on  z  południowych  Niemiec  i  był 
uczniem  Salomona  Luryi  oraz  rabina  krakowskiego  Moj- 
żesza Isserlesa.  Zrazu  był  rabinem,  po  kolei,  w  kilku 
gminach,  następnie  osiadł  we  Lwowie  i  poświęcił  się 
nauczaniu.  Teść  kupuje  przy  ulicy  żydowskiej  trzypię- 
trową kamienicę  od  Mikołaja  i  Stanisława  Żółkiewsidch, 
wypłaca  za  nią  2000  talarów  ^  (po  36  gr.  talar)  i  ada- 
ptuje ją  na  szkołę  talmudyczną  \  Szkołą  tą  kierował  Jo- 


«  C.  L.  350,  pg.  959.   C.  L.  351,  pg.  725   i    CL.  362,   pg.  217. 
901  i  1063.  C.  L.  353,  pg.  1942-5  i  2367. 
«  Consul.  26,  pg.  729—30  (AML.). 

*  Acta  Bannita  21,  6/8  1599  (AML.). 

*  T.  L.  31,  pg.  932  (r.  1590). 

^  Dom  ten  stał,  wedle  wszelkiego  prawdopodobieństwa,  na  miej- 
•co  dzisiejszego  doma  przy  al.  Blacharskiej  1.  28.  Dom  ten  zwano 
przez  dhigie  laU  Kamienicą  rabina  „Smai"",  a  w  aktach  miejskich: 
Kamienicą  rabinowską.    Podaje  ją  kilkakrotnie   wspomniany  „Spis** 


86 

zue,  a  wyszli  z  niej  uczeni  tej  miary,  co  autor  dzieła 
Magine  Szelomoh,  Pinkas  rabin  w  Fuldzie,  Ber  Izraelo- 
wicz  Eilenburg  oraz  Abraham  Rappoport  (Schrenzels) 
autor  dzieła:  „Ettian  Haezractii''.  —  Sam  Jozue  jest  au- 
torem kilku  dzieł,  jako  to:  „Sefer  Meirath  Eijnaim''  oraz 
rozprawy  o  lichwie.  Zostawszy  prezesem  zjazdu  czte- 
rech ziem,  wydał  w  r.  1607  zbiór  rozporządzeń  zjazdu, 
do  którego  niżej  wrócimy. 

Miał  on  dwóch  synów:  Aleksandra,  który  umarł 
młodo  i  Józefa  autora  dzieła:  „Ktonet  Pasim''  wydawcę 
dzieł  ojcowskich. 

Ciekawą  sprawę  dotyczącą  teścia  i  zięcia,  podają 
akta  ławnicze:  W  piątek  9/8  r.  1589  pracowali  murarze 
naprzeciwko  u  Marka  Izakowicza.  Patrzą  murarze  — 
było  ich  dziesięciu— a  na  gzymsie  strychowym  u  Izraela 
siedzi  Chonon  Brodaty  (Jochanan)  i  coś  trzyma  w  ręku. 
Siedział  tak  z  kwadrans.  W  tem  z  tej  strony  padł  strzał 
i  jeden  ze  stosarzy  (koilarzy)  Albert  pada  na  ulicy  tru- 
pem, przywalony  cegłami.  Powstało  zbiegowisko.  Mu- 
rarze wybili  szeroką  bramę  i  wpadli  do  domu.  Wycią- 
gnięto Jochanana  z  djrmiącą  krucicą  w  ręku,  oraz  dru- 
giego Żyda  Szymona,  okuto  ich  w  kajdany  i  wrzucono 
do  lochu  ratuszowego.  Trupa  wystawiono  na  widok  pu- 
bliczny w  przedsionku  ratuszowym.  Izrael  i  Josua  mieli 
liczne  przesłuchania  zaraz  w  sobotę.  Plebs  groził  ich 
domowi  zwaleniem.  Wreszcie  starszyzna  uprosiła  bur- 
mistrza, by  trupa  kazał  pochować;  ludność  się  uci- 
szyła*. 


z  r.  1767  i  wówczas  ma  od  frontu  18Vi  łokci  geometr.  i  numer  206 
i  JeBt  własnością  Konwentu  wielkiego  trzewikowych  Karmelitów.  Ka- 
mienica ta  miała  —  wedle  Bubera:  Anaze  Szem,  str.  129  —  zgorzeć 
w  r.  1887. 

'  Acta  Bannita,  tom  21,  6/8  1699. 


87 

Mimo  swego  wielkiego  znaczenia  wśród  żydostwa 
polskiego,  a  nawet  obcego,  odnosi  się  rabi  Jozue  do 
swego  teścia  z  największem  uszanowaniem,  i  nie  waha 
się  wszem  wobec  głosić,  że  tylko  jemu  zawdzięcza  swój 
byt  materyalny,  a  wraz  z  nim  możność  poświęcania 
całego  swego  czasu  nauczaniu  i  studyum  talmudu.  Teść 
utrzymywał  własnym  kosztem  25  uczniów,  a  oprócz  tego 
stale  i  ciągle  wydawał  wielkie  sumy  na  rozmaite  cele 
dobroczynne.  I  tak,  fundował  liczne  synagogi  po  mniej- 
szych miasteczkach  (może  synagoga  złoczowska  jemu 
swe  powstanie  zawdzięcza),  dawał  pisać  rodały,  oraz 
zakupywał  księgi  hebrajskie  i  obdarowywał  niemi  sy- 
nagogi i  gminy,  wyposażył  i  wydał  za  mąż  cały  sze- 
reg biednych  dziewcząt,  «a  ręka  jego  była  szeroką,  a  dom 
jego  był  otwarty  dla  biednych  i  uczonych,  urządził  fim- 
dacyę  dla  biednych  Ziemi  Świętej;  oby  czyny  i  dzieła 
jego  przysłużyły  się  dlań  na  drugim  świecie,  oraz  przy- 
świecały następnym  pokoleniom '',  tak  kończy  długą  po- 
chwałę swego  teścia,  Jozue  we  wstępie  do  swego  dzieła  ^. 

Sam  Jozue  zażywa  jak  największego  uszanowania, 
jużto  dla  swej  ogromnej  wiedzy,  jużto  dla  swego  zna- 
czenia jako  prezes  sejmów  żydowskich.  Uczniem  jego 
jest  późniejszy  uczony  tej  miary  co  Izak  Halevy,  lecz 
obaj  różnią  się  w  swych  zapatrywaniach  na  kwestyę 
lichwy.  Jozue  wprowadza  w  swej  rozprawie  o  lichwie 
TPTi  ^n  pewną  fraus  legis,  o  której  niżej  będzie  mowa. 
Izak  w  swych  responsach  zwalcza  i  piętnuje  lichwę  bez 
względu  na  to,  w  jakiej  formie  się  ją  bierze. 

Podług  Cary  ma  być  Jozue  autorem  znanej  ustawy 
konkursowej,  lecz  hipoteza  ta  jest  mylną,  gdyż  ustawa 
ta  jest  bezwzględnie  późniejszą  i  pochodzi  z  r.  1624. 
(Caro:  Geschichte,  str.  134-Graetz  IX,  str.  578). 

>  Baber:  AnBze  Szem,  Nr.  882,  str.  129. 


3»3  lCi4  T 


kflncną  wnki  korcmą  kapfaBsk%.  kiMnosą  kv 
^ccrmą  dołiYj  skiwr*-  oio  jtóem  zwrot  z  dt 
ffesffi    jiMpasŁ   luęsrabutspcL  świadczący  o  widkkh  te| 

zurmsicii* 


>r:iT*i*w     BKiyi  :.  ^  4.  SMC.  £  J  li 


VI. 
Proces  z  Jezuitami  1  miastem  ^ 

Wstęp.  Pierwsze  kroki  Jeznitów,  początek  procesu.  Przygotowania. 
I  komisya,  sytnacya  w  mielicie.  Bozprawa  na  rataszn.  Zakulisowe 
akłady.  II  rozprawa,  wyrok  komisyi.  Czynności  prawne,  starania 
o  protekeye,  za  kallsami  sądu.  I  rozprawa  apelacyjna  w  Krakowie, 
n  komisya,  protekeye  do  komisarzy.  Czynność  drugiej  komisyi  Roz- 
prawa i  wyrok.  Zakulisowe  starania.  U  rozprawa  w  Krakowie.  Kno- 
wania Jezuitów.  U  rozprawa  apelacyjna  w  Krakowie.  Rokosz  Ze- 
brzydowskiego; deputacye  w  Warszawie.  Oddanie  synagogi.  Upór 
Marka  Izakowicza.  Układ  warszawski.  Rada  wobec  okładu  warszaw- 
skiego. Przerwa  w  procesie.  Król  i  Żółkiewski.  III  komisya.  Kłopoty 
Rady,  zgoda  z  Jezuitami.  Ostatnia  rozprawa  w  Krakowie.  IV  komisya, 
zakończenie  sprawy. 

Na  pierwsze  lata  XVII  wieku  przypada  słynny  pro- 
ces Żydów  z  Jezuitami  i  miastem,  który  stanowi  klasy- 
czny przykład  procesowania  się  w  czasach  Rpltej.  Biorą 
w  nim  udział  osoby  dobrze  nam  już  znane,  juito  jako 
jednostki,  jużto  jako  przedstawiciele  Kahałów  lub  Mia- 
sta, a  wszystko  rozgrywa  się  na  tle  walki  politycznej, 
t.  j.  rokoszu  Zebrzydowskiego,  oraz  religijnej:  katolików 
z  dyssydentami. 

'  Regestra  do  procesu,  vide  dodatek  HI,  przy  końcu  rozprawy. 
Plan  vide  rycinę  27,  str.  116. 


90 

W  pośrodku  stoi  Gmina  żydowska  wraz  ze  swymi 
reprezentantami,  szukającymi  różnych  skutecznych  i  mniej 
skutecznych  sposobów,  jużto  u  jednej  ze  stron  walczą- 
cych, jużto  u  drugiej.  Tu  nie  wchodzi  w  grę  kurtuazya, 
lecz  wszyscy  patrzą  na  swą  korzyść,  szukają  jej  i  znaj- 
dują w  najrozmaitszych  konstelacyach  politycznych. 

Kler  katedralny  niechętnie  patrzy  na  projekt  Jezui- 
tów, zamierzających  we  Lwowie  założyć  szkołę,  która 
zmniejszy  frekwencyę  w  szkole  katedralnej  i  ubróci  do- 
chody jej  nauczycieli.  Do  Jezuitów  odnoszą  się  niechę- 
tnie byli  uczniowie  akademii  jagiellońskiej,  wrogo  pa- 
trzą na  uczniów  Loyoli  wszyscy  dyssydenci  najrozma- 
itszych odcieni,  wyznań  i  obrządków,  a  i  Miasto  Lwów 
nie  chce  ich  przyjąć,  bo  nie  ma  gdzie  ich  ulokować. 
Lwów  jest  ciasny,  mury  zarysowały  mu  granicę,  której 
przekroczyć  nie  było  wolno,  a  tu  Jezuici  szukają  miej- 
sca pod  koUegium  i  kościół. 

Wszystkie  sterania  oraz  prace,  wogóle  dzieje  2jakona  we  Lwo- 
wie, podaje  nam  kronikarskim  sposobem  superior  Zakona  Wielewicz, 
ktdiy  na  podstewie  licznych  notetek,  dokumentów  oraz  ustnej  trady- 
^i,  spisał  „Historyę  Ck>llegii  Societatis  Jesu  leopoliensis^  od  sprowa- 
dzenia Jezuitów  do  Lwowa  przez  arcybiskupa  Solikowskiego  (1581), 
mt  po  Bwoje  czasy  (late  sześćdziesiąte  Xyn  wieku).  Uistorya  ta, 
dalej  spisywana,  sięga  roku  1778  i  urywa  się  z  chwilą  rozwiązania 
Zakonu. 

Część,  odnosząca  się  do  niniejszego  procesu,  zawiera  oprócz 
historyi,  cały  szereg  więcej  lub  mniej  trafnych,  lecz  zawsze  nader 
ciekawych  refleksyi  i  reweUu^  kronikarza,  liczne  epizody,  ora^e 
rzeczywisto  lub  skombinowane,  wogóle  dosyć  pełny  obraz  procesu, 
jak  się  przedstewiał  superiorowi  Zakonu  o  60  lat  później.  Prócz 
Ucsnych  aktów  miejskich  i  grodzkich  nie  wiele  mamy  materyału  dla 
skontrolowania  wywodów  kronikarza,  i  dlatego  musimy  się  często 
sadowdlnić  nakreśleniem  suchego  faktu,  nie  chcąc  podać  jednostron- 
nego dłurazu. 


91 


E^aa5j>i 


Ryc  24. 

Winienie  iydowskie  przy  synagodze  Izaka  Nachmanowicza. 

Dzisiaj  w  caąki  korytarz,  a  w  oi^tó  skład  ropieci). 


VK2 

Od  początku  przybycia  swego  do  Lwowa  rozglą- 
dali się  00.  Jezaici  za  miejscem  dosyć  obszernem,  by 
módz  na  niem  wymurować  kollegium  i  kościół.  Pienię- 
dzy mieli  dosyć,  gdyż  otrzymywali  z  każdym  rokiem 
coraz  więcej  darowizn  w  pieniądzach  i  domach  (doży- 
wocie na  domu  panny  Podsędkównej,  dom  ks.  Oficyała, 
wartości  2000  złp)  i  dlatego  mogli  śmiało  przystąpić  do 
budowy.  Lecz  miejsca  nie  było  w  całem  mieście  i  oto 
postanowił  superior  poszukać  miejsca  wśród  Żydów '. 
Było  to  w  r.  1600. 

Oppozycya  miejska,  .pospolity  człowiek*",  nie  mógł 
jeszcze  dotychczas  przebaczyć  Radzie,  że  wysprzedała 
Żydom  parcele  i  domy  po  wschodniej  stronie  ulicy  Ży- 
dowskiej położone  i  zdradził  Jezuitom  całą  tajemnicę: 
^Rada  sprzedała  nie  swoje  grunta*".  Jezuici 
chwycili  się  tego,  rozpoczęto  poszukiwania,  kiedy  te 
grunta  przeszły  w  posiadanie  miasta  i  ja- 
kiem prawem  nabyli  je  Żydzi  w  latach  1571— 
1601,  jakiem  prawem  wymurowano  tam  bóż- 
nicę, kiedy  nie  było^na  to  osobnego  pozwo- 
lenia króla,  a  o  pozwoleniu  biskupa  ani 
mowy  nie  było'? 

Mając  wpływy  na  dworze  królewskim  przez  Skargę 
i  Bobolę,  pozyskali  Jezuici  króla,  a  ten  wydelegował  do 
Lwowa  koniisyę,  dla  wyszukania  placu  dla  nich,  a  ró- 
wnocześnie pismem  z  dnia  30  lipca  1602  r.  polecił  Je- 
rzemu Mniszkowi,  wojewodzie  sandomierskiemu  i  sta- 
roście lwowskiemu,  by  poparł  zabiegi  tejże  komisyi. 
Niewiadomo,  czy  komisya  zjechała  do  Lwowa  i  czy  co 
zdziałała  -,   dość  na  tem,   że  to  było  początkiem  i  zało- 

»  Hist.  ColJ.,  pg.  33. 

-  Celebratumąue  vero  sit  ille  arbitromm  conventa8,  aut  quo 
successn  faerit  coactos,  non  constat.  (Ibidem,  at  sapra). 


93 

żeniem  procesu.  Odtąd  obracało  się  wszystko  około  je- 
dnego punktu:  Jezuici  zarzucali  miastu  nieprawną  sprze- 
daż, a  Żydom  bezprawne  nabycie  i  posiadanie,  miasto 
broniło  prawności  i  prawomocności  sprzedaży,  a  Żydzi 
prawności  i  prawomocności  kupna. 

Kiedy  superiorem  został  ks.  Adrian  Radzimski, 
wznowił  sprawę  i  poczynił  starania,  by  król  wydelego- 
wał nową  komisyę  ^  W  międzyczasie  stracił  zakon  swego 
największego  patrona :  dnia  17  czerwca  1603  r.  umiera 
arcybiskup  Jan  Dymitr  Solikowski,  a  następca  jego  Jan 
Zamojski  herbu  Grzymała,  biskup  in  partibus  i  opat 
płocki,  jako  były  uczeń  akademii  krakowskiej,  nie  bar- 
dzo lubiał  Jezuitów '.  Niezależnie  od  tego  uzyskują  ojco- 
wie u  króla  nową  komisyę,  w  której  skład  wchodzą, 
następujący  członkowie:  1)  Hieronim  Gostomski  z  Łę- 
czycy, wojewoda  poznański  etc,  2)  Stanisław  Garwaw- 
ski,  kasztelan  płocki  i  gostyński,  3)  Adam  Stadnicki  ze 
Żmigrodu,  kasztelan  i  starosta  przemyski,  4)  Stanisław 
ze  Żmigrodu  Stadnicki,  5)  Jan  Świętosławski,  syndyk 
ziemi  przemyskiej^.  Im  to  poleca  król  bez  ogródek,  by 
zjechali  do  Lwowa,  dla  agnoskowania  gruntów^  które 
należy  odebrać  —  ad  videndos  et  audiendos  fundos 
praefatos,  qui  iuris  regni  sunt,  recuperari.  — -  Szło 
tedy,  jak  widzimy,  tylko  o  grunta  i  domy  żydowskie 
wyżej  wspomniane. 

Lecz  pismo  króla  do  mieszkańców  Lwowa  z  dnia 
5/8  1603  ♦  jest  stylizowane  oględniej  i  omawia  na  wstę- 

'  Hi8t.  Coli. :  secreto  rogata  areas  fisco  regis  snblectas  ab  Regę  im- 
petrat,et  at  a  Judaeis,  nU  illegittimis  poesesoribns  repetantor,  efflagitat 

*  Pirawski:  De  statn  Almae  archidioec.  leop.  ed.  Haeck,  pg. 
47^.  Ustractns  In  Academia  cracoyiensi,  moriens,  pingne  ei  legatom 
MOO  hung.  fl.  reliąnit 

*  AML,  fasa  278,  Nr.  88-89. 

*  AML.  fasa  278,  Nr.  41. 


94 

pie  zadanie  króla  katolickiego,  a  we  właściwej  części 
zawiadamia  król  o  zesłania  komisarzy,  którym  ma 
Rada  wraz  ze  starostą  Mniszkiem  konkretne  w  spra- 
wie placów  przedłożyć  rezultaty.  W  końcu  poleca,  by 
każdy  grunt,  jaki  komisarze  wybiorą  —  czy  prywa- 
tny, czy  publiczny  —  Rada  Jezuitom  odstąpiła,  alt>o 
ułatwiła  nabycie,  mniejsza  o  to,  czy  sposobem  sprze- 
daży, transakcyi,  układu,  lub  rekuperacyi  własności  kró- 
lewskich K 

Dnia  10  września  1603  r.  wysłali  komisarze  do  Rady, 
Ławy  i  całej  społeczności  lwowskiej  list  z  Sandomierza, 
w  którym  oznajmiają,  że  zjadą  dnia  10  października 
w  celu  odzyskania  zatraconych  gruntów  królewskich.  Że 
tutaj  miano  na  myśli  tylko  grunty  żydowskie,  wynika 
z  samego  tekstu,  oraz  z  tego,  że  po  ogłoszeniu  pism  króla 
i  komisarzy  na  ratuszu  (23/9)  odczytano  je  24/9  w  syna- 
godze gminnej  (dawniejszej);  równocześnie  wezwał  wo- 
źny starszyznę  do  stawienia  się  na  dniu  oznaczonym 
i  ostrzegł,  by  nie  ważyła  się  przeszkadzać  pod  jakim- 
kolwiek pozorem*. 

Kopie  pism  wysłano  staroście  Mniszkowi,  a  tekst 
w  całości  wciągnięto  w  akta  grodzkie'. 


1  Ut  haiusmodi  locam,  sea  fandom,  siye  is  pablicns  siye  prlva- 
tUB  foerit,  iisdem  pp.  S.  J.  per  modom  alienationiB,  transactionis,  seu 
oompositionis  yel  recaperaUonis  etc. 
>  O.  L.  856,  pg.  1280-85. 

*  C.  L.  856,  pg.  1282  i  dalsze.  L  Saper  oonsalet  mandatom  re- 
glom poaitom.  IL  simile  mand.  s.  mgfcom  palatinom  Send.  HE.  soper 
Jodaeoe  simile  mandatom. 

I-a  Soper  oonsoles        \  innotescentia 
n-a  Soper  Jodaeoe       >  dominorom 
m-a  Soper  palatinom  /  commlsariorom. 


95 

Żydzi  czynili  jakieś  starania,  by  prace  przyszłej 
komisyi  anicestwić,  może  też  starali  się  przekupstwem 
i  protekcyą  wpłynąć  na  decyzyę  komisarzy,  mieli  nawet 
braciom  Stadnickim  przyrzec  30.000  złp.S  lecz  nie  wiele 
to  pomogło.  Tymczasem  magistrat  miejski  rozpoczął 
nkłady  z  Jezuitami,  a  ponieważ  te  czynności  absorbo- 
wały cały  czas  urzędników,  ogłoszono  dnia  11/9,  a  na- 
stępnie 25/9  zawieszenie  sądów  radzieckich  na  przeciąg 
układów  z  Jezuitami  ^  Nie  doprowadziły  atoli  układy 
do  żadnego  rezultatu  i  komisarze  musieli  wszystko  za- 
cząć od  początku. 


Dnia  10  października  zjechali  tylko  obaj  panowie 
Stadniccy  i  to  bez  wielkiego  pocztu  służby  i  hałasu,  by 
sprawę  po  cichu  załatwić. 

Lecz  na  takie  załatwienie  był  czas  źle  obrany.  We 
Lwowie  było  wówczas  aż  nadto  gwarno  i  rojno.  Urzę- 
dowała tutaj  komisya  dla  wypłaty  żołdu  wojsku,  wra- 
cającemu z  Inflant;  jej  członkowie:  Stanisław  Żółkiewski, 
Piotr  Myszkowski  i  Hieronim  Sieniawski,  wymusili  na 
kupcach  większą  sumę,  celem  uzupełnienia  luk  kaso- 
wych; to  rozgoryczyło  bardzo  kupiectwo  miejskie^. 
Obradował  wówczas  także  we  Lwowie  sejmik  woje- 
wództwa ruskiego,  wśród  którego  była  moc  dyssyden- 
tów  wrogich  Jezuitom  i  królowi,  a  niezależnie  od  tego 


I  Hist  OolL  pg.  86.   ...ipsiB  Stadnickis  JadaeL..  80.000  fl.  offe- 


*  AML.  Hac  70.  ex  regestaris. 

*  Zabnycki:  Kronika,  str.  180—1. 


96 

odbjT^^ał  się  sejm  prowincyonalny  Żydów  z  Rusi,  Po- 
dola, Wołynia  i  Podlasia  ^ 

Mimo  to  rozprawę  rozpoczęto.  Komisarze  zjawili 
się  na  ratuszu,  a  wraz  z  nimi  wszyscy  lwowscy  Jezuici, 
tutaj  czekała  już  Rada  w  komplecie.  Lecz  zanim  się 
coś  jeszcze  zaczęło,  wybiegło  trzecli  radnych  z  sali 
i  udało  się  na  miejsce  obrad  sejmiku.  Tutaj,  w  obecno- 
ści zgromadzonej  szlachty,  ł>łagali  ŹMkiewskiego,  by, 
pomny  ofiar  kupiectwa,  bronił  praw  miasta. 

Żółkiewski  udał  się  na  ratusz,  lecz  tutaj  zbadał 
tylko  legitymacye  komisarzy  i  opuścił  salę. 

Na  sejmiku  zakotłowało  w  międzyczasie.  Nad  kwe- 
styą  gruntów  żydowskich  rozwinęła  się  gorąca  dysku- 
sya  i  18  mówców  broniło  sprawy  żydowskiej,  podczas 
gdy  tylko  2  z  drobnej  szlachty  stało  po  stronie  drugiej  '. 
Le^  sejmik  nie  był  forum  dla  tej  sprawy  —  rozgrywała 
się  ona  na  ratuszu  —  dlatego  udała  się  tam  wielka  ilość 
szlachty,  opuszczając  tłumnie  sejmik. 


Sala  radna  konsulatu  lwowskiego  wypełniła  się  po 
brzegi.  Rada,  Ława,  Kwadragintawirat  w  komplecie, 
komisarze,   wielu  z  palestry  i  kleru,   Jezuici  i  Kabał 


1  Hist  GolLy  pg.  42:  adfaere  et  pnedpuA  JadAeoram  capita 
tnoeni  cirdter  tota  Rassia,  Yolynia,  Podolia,  Podlasiaąne  saae  gentis 
primores.  Załęski,  któiy  nie  ma  Instytacyi  sejmów  źydowskiclL, 
lądzi,  te  ci  Żydzi  się  „zbiegli*^  na  pomoc  swej  braoL  (Jezuici  we  Lwo- 
wie: Przegląd  polała  1880). 

*  Kronikarz  i  do  tyeh  dwóch  nie  ma  zaufania  i  nazywa  ich 
mówcami  JannarcznymŁ  JDu(m  antem  circnmforaneos  cansarom  acto- 
res,  ąoi  caasae  nostrali  attendemnt  —  ted  ne  hi  qnoqiie  aere  iadaioo 
grayes,  yenere  (pg.  42  H.  O.) 


97 

z  Izakiem  Nachmanowiczem  na  czele,  a  pod  ścianami 
mnóstwo  szlachty  coraz  liczniej  z  sejmiku  napływa- 
jącej. 

Zagaja  rozprawę  podstarości  lwowski,  Jan  Zygmunt 
Poradowski,  odczytaniem  pism  króla  i  komisarzy.  Re- 
prezentanci Rady  i  Kahału  a  limine  sprzeciwiają  się  ca- 
łej sprawie,  gdyż  nie  uznawają  władzy  komisarzy :  « Mia- 
nowano 5-ciu,  a  zjawiło  się  2-ch,  po  drugie:  miasta  są 
wogóle  na  podstawie  prawa  Magdeburskiego  wyłączone 
z  pod  jurysdykcyi  komisarskiej,  prócz  2  poszczególnych 
wypadków *".  Na  te  wywody  nie  godzi  się  Poradowski: 
2  komisarzy  ma  tą  samą  władzę,  jaką  5,  komisarzom  zaś 
podlega  miasto,  gdyż  oni  nie  stanowią  sądu  szlache- 
ckiego, tylko  reprezentują  trybunał  królewski. 

Od  tej  interpretacyi  prawa  znosili  mieszczanie  i  Ży- 
dzi rekurs  do  sejmu  walnego,  aby  w  obecności  wszyst- 
kich stanów  zbadać  należycie  kwestyę  kompetencyi. 

Tego  najbardziej  obawiali  się  Jezuici,  znając  dobrze 
zapatrywania  wielkiego  odłamu  szlachty  i  dlatego  mimo 
protestów  zmusili  instygatora-podstarościego  do  konty- 
nuowania rozprawy  i  zakazania  apelacyi  ^  Imieniem  swo- 
ich protestuje  «de  non  promissa  appellatione''  Nachman 
Izakowicz'  i  wyjaśnia,  że  prawo  Magdeburskie  wyklucza 
wszystkie  komisye,  a  temu  prawu  podlegają  i  Żydzi;  wy- 
nika to  ze  statutu  Zygmunta  I  z  r.  1538,  oraz  ze  wszystkich 
przywilejów,  danych  Żydom  lwowskim,  od  Kazimierzow- 
skiego począwszy'.  Co  się  zaś  tyczy  meritum  całej 
sprawy,  to  Żydom  nawet  nie  wolno  układać  się  z  Je- 
zuitami, skoro  miasto  ma  prawo   pierwowykupu  (ewi- 

*  Htot  ColL,  pg.  42. 

>  Nr.  mat.  49,  tamte  Btr.  4  (8),  4  (4)  i  4  (5). 

*  WAród  tych  potwierdzeń  wylicza  i  potwierdzenie  Henryka 
Walezego  (1574),  wbrew  twierdzenia  Nossbauma  (Hist  Y,  str.  168 
niiie  tylko,  te  nie  zatwierdził  Żydom  przywilejów^). 

tjAtl  lv«vMy  7 


98 

kcyi),  zastrzeżone  rewersami  demolacyjnymi,  beneplaci- 
łami  i  t.  p. 

Prokonsul  był  tego  samego  zdania,  ponadto  za- 
rzucał PoradowsUema,  że  samowolnie  obrał  fiinkcyę 
instygatora,  w  piśmie  królewskiem  nikogo  liowiem  nie 
wyznaczono. 

Komisarze  stali  bezradni,  a  ta  w  samej  sali  coraz 
to  głośniej,  strony  odgrażają  się  sobie  wzajemnie,  a  pod 
ratuszem  krzyki  i  wrzaski;  lud  i  kupiectwo  wyrzeka  na 
Jezuitów  \  Uer  katedralny  podburzał  plebs  miejską, 
a  Żydzi  krzyczeli  w  swoich  ulicach,  na  rynku  kotłowało 
się  jak  w  piekle. 

Komisarze,  widząc,  że  wrzask  się  wzmaga,  zam- 
knęli rozprawę,  złożywszy  wpierw  oświadczenie,  że  im 
przeszkodzono  w  urzędowaniu.  —  Teraz  wszyscy  opu* 
śdli  salę. 


Jezuici  nie  kapitulowali;  co  się  nie  dało  zrobić  na 
publicznej  rozprawie,  mo^o  się  udać  w  układach  po- 
kątnych  i  dlatego  jeszcze  tego  samego  dnia  zebrali  się 
komisarze.  Jezuici  oraz  im  sprzyjający  członkowie  Rady 
i  tutaj  zgodzono  się  na  oddanie  Jezuitom  gruntów  i  do- 
mów żydowskich,  bez  obowiązku  zwrócenia  im  kosztów 
ze  skarbca  miejskiego;  stronę  prawną,  względnie  ugodę 
z  Żydami,  mieli  ojcowie  sami  załatwić. 

Po  tej  uchwale  wezwali  komisarze  8  właścicieli 
parcel  żydowskich  i  kazali  im  się  do  3  dni  usprawie- 

1  Eonun  plateaeąne  improbo  nihilominaB  totias  civitati8  fremita 
personant.  Nec  clems  ąoidem  in  nos  favit,  qaia  religiosomm  familias 
tarbo  omnino  corripait.  Omnes  ąoaslibet  machinas  admovere,  qiia 
derom,  ąna  popnlom  incitare..  lingua  pecolanti  nomen  nostrom  pol- 
Inere  (H.  C,  pg.  42). 


99 


Hyc.  26. 
Lichtarz  mosi^y  z  synagogi  Izaka  Nachmanowicza. 


dliwić  z  następujących  dwóch  zarzatów:  1)  że  mimo 
zakazów  królów  posiadają  grunta  i  domy  w  mieicie! 
2)  że  nabyli  je  bezprawnie,  bo  u  tego,  kto  nie  miał 
prawa  je  sprzedać! 


100 

Na  trzeci  dzień  (13/10  poniedziałek)  zebrała  się  po- 
nownie Rada,  przybyli  komisarze,  Jezaici,  oraz  wezwani 
Żydzi.  Obrady  toczyły  się  zupełnie  spokojnie,  nie  było 
demonstracyi,  owszem,  powaby  członek  Rady,  Andrzej 
Dąbrowski  wy^sił  dłuższą  mowę  wiernopoddańczą, 
w  której  zaznaczył,  że  Rada  wita  z  radością  myśl  zało- 
żenia Kollegium  i  wszystko  uczyni  dla  urzeczywistnienia 
tej  myśli,  atoli  bez  uszczerbku  dla  miasta. 

Jezuici  prz3Jęli  tę  mowę  z  wielką  radością;  nie  na 
wiele  się  atoli  to  wszystko  przydało,  gdyż  Żydzi  wcale 
nie  chcieli  komisarzom  odpowiadać,  a  o  usprawiedli- 
wianiu się  nie  było  już  nawet  mowy.  „Żydzi  znają  tylko 
Radę,  u  niej  kupili  swe  place,  z  Jezuitami  zaś  w  żadne 
układy  nie  wchodzą;  w  razie  zgwałcenia  swych  praw, 
wytoczą  pozwy  Miastu  i  Jezuitom'^  ^  Radni  widząc  sta- 
łość Żydów  powoli  przechodzą  na  ich  stronę;  a  wśród 
tego  komisarze,  chcąc  raz  zakończyć  całą  sprawę,  roz- 
strzygają sprawę  kategorycznie  i  mimo  protestów  od- 
dają czworobok  domów  żydowskich  wraz 
z  synagogą  Izaka  Nachmanowicza  na  własność 
00.  Jezuitów.  Stały  tam  domy:  Arona  Rubino- 
wicza,  spadkobierców  Izaka  Nachmanowicza 
t.  j.  Marka  i  Jitty,  Nachmana  i  Róży,  spadko- 
bierców Jakóba  Mojżeszowicza,  Lazara  Taus- 
sig(?),  Izraela  Janowicza,  Mojżesza  Złotnika, 
Józefa  Salomona,  spadkobierców  Salomona 
Niemca,  Izaka  Susskindowicza,  Mojżesza 
Szkolnika  i  nowa  synagoga  Nachmanowicza^ 

Termin  rekursu  był  6-cio  tygodniowy.  Żydzi  na 
miejscu  zj^osili  apelacyę  do  króla.  Na  tern  zamknęli 
komisarze  rozprawę  i  uznali  czynność  swą  za   skoń- 


»  Hist.  Coli.  pg.  46. 
<  Nr.  mat.  49. 


101 

czoną.  Spisano  akt  komisyjny  lecz  co  się  z  nim  potem 
stało,  niewiadomo  ^ 


Żydzi  nie  bardzo  się  przerazili  wyrokiem  komisa- 
rzy, znali  za  dobrze  ustawodawstwo  koronne,  a  szcze- 
gólnie przewlekłą  praktykę  sądową,  by  odraza  dać  za 
wygraną;  rozpoczęli  tedy  esikiem  regularny  przewód 
sądowy,  szukając  zarazem  za  kulisami  rozmaitych  pro- 
tekcyi  i  protekcjrjek.  Tego  samego  sposobu  trzymają  się 
strony  przeciwne  i  odtąd  rozpoczyna  się  pisanie  po- 
zwów, protestacyi  i  reprotestacyi,  manifestacyi  i  reko- 
gnicyi  oraz  szukanie  za  osobami  wpływowemi  bez  liku 
i  miary. 

Rozpoczęli  Żydzi;  dnia  15/10  dał  wpisać  do  aktów 
grodzkich  Nachman  Izakowicz,  imieniem  gminy  żydow- 
skiej kontrowersyę,  w  której  wyłuszczył  systematycznie 
to,  co  powiedział  przy  ustnej  rozprawie '.  Równocześnie 
poczęli  Żydzi  wygotowywać  skargę  do  sądu  nadwor- 
nego i  na  ten  cel  starali  się  o  otrzymanie  z  registratury 
miejskiej  oryginalnych  przywilejów  oraz  kontraktów  ku- 
pna domów  i  placów  zakwestyonowanych.  Lecz  pro- 

>  Opis  caleJ  rozprawy  n  kronikarza  m^y  i  zawiły  uzapetniają 
po  cz^i  akta,  oraz  późniejsze  protesty  i  rekursy,  Nr.  mat  49  oraz 
C.  L.  866,  pg.  1878-B. 

*  Ogromny  ten  sprzeciw  (C.  Ł.  856,  pg.  1859—67,  Nr.  mat  48), 
wyświetla  Jasno  ówczesne  potoienie  prawne  Żydów  lwowskich  w  ieh 
własnej  interpretacyi:  Siedzą  na  prawie  Magdeb.  i  tema  prawu  po- 
dlegają co  do  niemchomości,  osobiście  podlegają  wojewodzie,  ponoMą 
wszelkie  ciężary  miejskie,  powinni  tedy  mieć  wszelkie  prawa;  do  grun- 
tów kupionych  ma  Miasto  prawo  erlkoyi  i  tylko  z  niem  mogą  per- 
traktować. Następnie  są  wyliczone  wszystkie  przywileje  Żydów  lwow- 
skich z  podaniem  krótkiej  treści  każdego.  Akt  ten  możemy  uwmtU 
za  ssmarynsz  przywil^ów  Żydów  lwowskich  po  rok  leOO. 


102 

konsul  zakazał  wydania  aktów  (8/10)  \  a  gdy  Żydzi 
przeciw  temu  wnieśli  protest  do  Grodu  \  reprotestował 
notaryusz  miejski  Uberowicz,  oświadczając  gotowość 
wydania  dokumentów  znajdujących  się  w  archiwum; 
gdzie  się  podział  protokół  komisyi  powiedzieć  nie  może, 
bo  nie  wie  (20/10)  ^.  Pod  tą  samą  datą  dsio  Miasto  wpi- 
sać do  aktów  swą  kontrowersyę,  w  której  dokładzie  spi- 
sano obronę  Rady  przed  komisyą;  miało  to  na  celu 
udowodnienie  przy  dalszej  rozprawie,  że  Rada  dosta- 
tecznie broniła  Żydów  wobec  komisyi  i  Jezuitów^. 

Mimo  oświadczenia  notaryusza  Żydom  dokumen- 
tów nie  wydano,  również  mimo  usilnych  starań,  próśb 
i  protestacyi  nie  mogli  się  doprosić  u  skryby  grodzkiego 
Zaliwskiego,  protoki^  komisyi.  Nikt  w  całym  sądzie 
nie  wiedział  kto  go  przepisywał  i  gdzie  się  podział.  — 
Przepadł  jak  w  wodę. 

Żydzi  bez  dokumentów  wnieśli  skargę  na  Radę,  iż 
mimo  zapisów  i  „warowania^^  nie  broniła  praw  właści- 
cieli: Arona  Rubinowicza  i  innych  „z  okazyi  pewnej 
komisyi",  ani  też  nie  chciała  wydać,  ni  okazać  odno- 
śnych dokumentów.  Ewentualną  szkodę  liczą  sobie  Ży- 
dzi na  100.000  marek  i  taki  rygor  nadają  skardze.  We  dwa 
tygodnie  —  bo  już  5  listopada  —  złożył  woźny  Szymon 
Reszke  z  Pomorzan  pozew  dla  Rady,  Ławy  i  40  mężów 
na  ratuszu. 

Rada  miejska  wysłała  natychmiast  kilku  delegatów 
do  Krakowa  i  dała  im  wszystlde  dokumenty  i  przywi- 


>  G.  L.  856,  pg.  1876. 

>  ibidem. 

•  C.  L.  866,  pg.  1877. 

*  C.  L.  866,  pg.  1878—5.  Charaktorystycznem  Jest,  te  Rada  <^oe 
pokaiaó  oryginalne  przywileje  tylko  królowi,  gdyt  wedle  dekretu  Zy- 
gnranta  I  (1646)  nikomu  innemn  oryginałów  pnedUadaA  nie   wolno. 


103 

leje  dotyczące  tej  sprawy.  Deputacya  ta  miała  do  zała- 
twienia jeszcze  sprawę  Jana  Aleml)eka  dotyczącą  ,ypo- 
spolitego  człowieka*^  i  jego  stosunku  do  Rady. 

Kiedy  Żydzi  widzieli,  że  czas  terminu  się  zbliża, 
a  oni  jeszcze  dokumentów  nie  mają,  posłali  na  ratusz 
Nachmana  Izakowicza  —  wobec  którego,  jak  wiadomo, 
Miasto  miało  obowiązki  —  i  oh  dopiero  uzyskał  to,  że 
burmistrz  napisał  do  Krakowa,  by  tam  Żydom  wydano 
papiery  (8/11)  ^ 

Mimo,  że  delegaci  miejscy  bawili  od  połowy  listo- 
pada w  Krakowie,  nie  jawili  się  na  terminie  i  sąd  mu- 
siał wyznaczyć  termin  drugi  —  secundo  post  poenani 
contumatiae,  —  a  17  grudnia  trzeci  wyznaczyć  termin 
na  15  stycznia  1604  r.  —  tertio  post  poenam  contuma- 
tiae faciendae '.  —  Pozew  ten  doręczono  Magistratowi 
lwowskiemu  na  Sylwestra  1603  r. '. 

W  międzyczasie  obie  strony  szukały  protekcyi 
u  wpływowych  mężów.  Najwięcej  trudu  miała  Rada: 
obronę  przed  Żydami  na  wypadek  przegranej  tychże, 
oraz  staranie  się  za  wszelką  cenę,  by  Jezuitów  nie  wpu- 
ścić do  miasta.  W  tej  myśli  wysłano  ze  Lwowa  2  listy: 
do  Zamojskiego  i  Żółkiewskiego,  w  których  im  wyłu- 
szczono  całą  sprawę,  napomykając  o  ciasnocie  miasta, 
braku  miejsca,  niepokojach  z  powodu  możliwych  scysyi 
z  dyssydentami  i  t.  p.  Obaj  mężowie  starali  się  na  sej- 
miku wiszyńskim  przeciwdziałać  założeniu  kollegium% 
lecz  u  króla  nawet  nie  próbowano  nic  robić,  wobec 
wszechwładnego  wpływu  Skargi,  Boboli,  p-ny  Mejerin 


>  C.  Ł.  866,  pg.  1426. 

*  AML.  fasc.  257,  Nr.  28. 

•  Castr.  leop.  856,  pg.  1605. 
«  Hist  CoU.,  pg.  46-47. 


104 

i  całego  szeregu  kaznodziei^  nauczycieli  i  spowiedników 
Towarzystwa  Jezusowego  ^ 

Wftród  tych  warunków  odbyła  się  rozprawa  w  Kra- 
kowie. Effektywnie  miano  rozsądzić  pretensye  Żydów 
do  Rady,  lecz  przy  tej  sposobności  musiała  przyjść  na 
stM  sprawa  Jezuicka. 


Rozprawa  odbyła  się  w  nalełytym  terminie ',  prze- 
wodniczył jej  sam  król,  strony  jawity  się  na  czas  i  roz- 
wiń^ się  obszerna  dyskusjra*.  Sędziowie  zdali  sprawę 
z  całości  królowi,  a  ten  pochwalił  dotychczasowe  pro- 
wadzenie. Przedłotono  również  królowi  akt  komisyjny— 
kto  go  miał  i  przedłożył  nie¥nadomo  —  i  dyskutowano 
nad  decyzyą  komisy!  i  prawami  Żydów.  Ci  stali  twardo 
przy  swojem,  wykazując^  że  kupili  wszystko  za  drogie 
pieniądze  i  oŚ¥nadczyli  gotowość  złożenia  przysięgi  na 
prawdziwość  swych  zeznań.  Ultimatum  Żydów  było, 
otrzymanie  nowych  siedzib  lub  100.000  marek  odszko- 
dowania. 

Reprezentanci  Miasta  mieli  trudną  obronę :  z  jednej 
strony  odpowiedzialność  wobec  króla  za  zabagnienie 
gruntów  królewskich,  z  drugiej  strony  zobowiązanie  za- 
ciągnięte wobec  Żydów,  dotyczące  obrony  ich  gruntów 
i  placów.  W  wywodach  swych*  wykazywali  mieszcza- 

<  X.  ZdtęBki:  Jezuici  w  Polsce,  I,  u,  ttr.  602  i  nast  Nadworni. 
Jezuici.  EjuneryU  dworska. 

*  Źródłami  do  rozprawy  aą  loine  awagi  kronikarza  (pg.  48) 
oraz  ks.  227,  pg.  62  z  AMŁ.  Dat^  podaje  kronikarz  fałszywą. 

*  Postąnam  atraqae  pars  oompamisset..  nova  apad  ipsnm  re- 
gem  disoossio  fieri  capit 

^  W  archiwum  m.  Lw.  ks.  287,  pg.  62,  znalazłem  kartę  bez  na- 
pisn  i  daty.  Dawny  arohiwarynss,  nie  czytając  tekstn  napisał  na  na- 


105 

nie,  te  Miasto  ciągle  potrzebuje  pieniędzy  na  fortyfika- 
eyBj  grunta  stały  pustką,  a  były  przez  Miasto  dawno  za- 
fiedzone,  Żydom  sprzedawano  w  ostatecznej  potrzebie, 
kiedy  mimo  oroszenia  nie  chciał  ich  kupić  nawet  schy- 
zmatyk.  Te  wywody  dowodziły  w  każdym  razie  pra- 
wności  kupna  przez  Żydów,  a  kiedy  mieszczanie  na 
obronę  swą  pokazali  przywilej  Kazimierza  Wielkiego 
nadający  wszystkim  mieszkańcom  prawo  magdebur- 
skie, przedłożyli  kontrakty  kupna  i  sprzedaży  i  sprawo- 
zdanie z  otrzymanych  pienięd:^,  król  uznał,  że  Żydzi  zo- 
stali skrzywdzeni  i  zniósł  wyrok  Komisyi. 

Dla  załatwienia  sprawy  zamianował  król  równo- 
cześnie nowych  komisarzy,  którzy  do  4  tygodni  mieli 
na  ustnej  rozprawie  w  Krakowie  zdać  sprawę  z  całej 
sprawy. 

Otrzymali  mianowanie:  z  dawnych  obaj  panowie 
Stadniccy,  oraz  Maciej  Pstrokoński  biskup  przemyski 
i  podkanclerzy  państwa,  z  nowych  Stanisław  Golski, 
niedawno  mianowany  wojewoda  ziemi  ruskich,  jakoteż 
Jan  Łahodowski,  właściciel  Winnik  ^ 


Nowi  komisarze  wysłali  pismo  do  Rady  i  Kahału 
już  dnia  20  stycznia  1604  r.  z  wezwaniem  na  nową  roz- 
prawę na  3  lutego  ^ 

Zaczęło   się  znów  szukanie  za   protekcyami  oraz 

główka:  Defentiones  Mtns  contra  Jadaieos  etc.,  faktycznie  Jeet  to 
brulion  obrony  przy  tej  rozprawie.  Bok  1607  połoiony  w  indeksie 
}eel  mylny. 

1  O  Łahodowskich  yide:  Łoziński:  Prawem  i  Lewem,  tom  U, 
sir.  25  i  dalej. 

*  G.  L.  859,  pg.  84.  Dla  Żydów  złoiył  wośny  wezwanie  w  no- 
wej synagodze  Izaka  (yide  rozdział  IV,  str,  59). 


106 

wpływanie  na  komisarzy.  Golski  ^  i  Łahodowski  byli 
przychylni  Żydom,  inni  trzej  skłaniali  się  ku  stronie 
przeciwnej.  Poza  nimi  szukano  również;  Żydzi  lwowscy 
mają  wielkie  wpływy  na  sejmie  żydowskim:  Jozue  Falk 
Kolien  jest  wówczas  prezesem,  a  prócz  tego  fSeuna  przy- 
pisuje wielki  wpływ  na  jednego  z  magnatów  Róży 
Nacłimanowej,  będącej  wówczas  w  kwiecie  wieku.  Nie 
należy  zapomnieć,  że  wówczas  się  ujawniły  pierwsze 
symptomata  rokoszu  Zebrzydowskiego.  Pan  wojewoda 
krakowski  korespondował  jeszcze  z  królem,  lecz  było 
już  napięcie  ogromne.  Niechęć  do  króla  i  jego  stronni- 
ków Jezuitów  wzmagała  się  stopniowo,  ale  stale  i  za- 
częło się  owe  szukanie  między  ludźmi  a  stronnictwami, 
jakie  się  objawia  przy  każdem  rozdwojeniu.  Przez  Je- 
zuitów można  było  trafić  do  dworu  i  króla,  przeciwnik 
króla  był  zarazem  przeciwnikiem  Jezuitów. 

Do  pierwszych  należał  Jan  Szczęsny  Herburt.  Kształ- 
cił się  u  Jezuitów,  dalsze  wykształcenie  oraz  praktykę 
życiową  nabył  na  dworze  kanclerza  2^amojskiego,  na- 
stępnie przeb3rwał  u  stryja  swego  Drohojewskiego,  a  gdy 
tego  w  otwartej  bitwie  zamordował  Stadnicki,  Herburt 
starał  się  o  otrzymanie  osieroconego  po  nim  starostwa 
przemyskiego  *. 

Zaczął  się  tedy  zalecać  królowi  i  od  początku  uwia- 
damiał go  o  wszystkich  knowaniach  Zebrzydowskiego; 
w  tym  też  celu  popierał  Jezuitów,  wyznaczył  dla  nich 
roczną  kwotę  300  złp.  i  jeden  jedyny  bronił  sprawy  ich 
kollegium  na  sejmiku  wiszyńskim  w  r.  1604  ^. 

1  Gk>l8ki  wydaje  dnia  27/1 1604  porządek  wojewódzki  (Nr.  mat.  60). 

*  Niemcewicz:  Dzieje  panowania  Zygmunta  III,  t.  II,  atr.  62, 
oraz:  Prawem  i  Lewem,  Łozińskiego,  ustęp  o  Herbnrcie  II,  168—205. 

*  In  prozimo  enim  Yisnensi  conseesn,  qai  caeteria  tnrbnlantior 
fnit...  solns  iile,  praeter  omninm  opinionem,  cansam  societatis  obtinuit 
et  egregie  nobit...  patrocinatns  eet.  (Hlat.  CoU.,  pg.  60). 


Ryc.  26. 

Pomnik  Nacłimana  Izakowicza  (rok  1616). 

(Na  starym  cmentarza  tydowgkim  we  Lwowie). 


108 

Był  on  dziedzicem  dobromilskim  i  wiszyńskim,  lecz 
nie  posiadał  żadnego  urzędu,  Jezuitom  zależało  zaś  na 
pozyskaniu  osób  wpływowych  a  szczególnie  Żółkiew- 
skiego i  Zamojskiego.  Do  pierwszego  trafili  przez  żonę, 
do  Reginy  Żółkiewskiej  zaś  przez  spowiednika,  Jezuitę 
Galesiusa^;  Żółkiewski  usposobił  dobrze  Zamojskiego, 
a  oprócz  łych  obu,  popierali  gorąco  sprawę  jezuicką: 
Maciej  Szyszkowsłd  biskup  łucki,  kardynał  arcybiskup 
gnieźnieński  Bernard  Maciejowski  i  Jan  Ostroróg',  po- 
znańlski,  malł>orski,  garwoliński  starosta  i  kasztelan  po- 
znański, nie  mówiąc  już  o  Boboli  i  Skardze. 

Trzecia  strona  interesowana— Miasto  — niewyraźną 
grało  rolę  w  tych  przygotowaniach,  wysłało  do  ICra- 
kowa  swego  notaryusza  Andrzeja  Mądrowicza,  lecz  czy 
ten  wyjechał  i  co  tam  ewentualnie  zdziałał  nie  wiadomo. 


Dnia  3  lutego  zjechała  w  komplecie  druga  komi- 
sya;  zlecenie  królewskie  poddawało  jej  rozwadze  trzy 
punkta:  I.  O  jakie  grunta  chodzi?  II.  O  ile  są  odpo- 
wiednie na  wybudowanie  gmachów  jezuickich?  III.  Ja- 
kie wynagrodzenie  mają  otrzymać  Żydzi? 

Komisarze  postąpili  w  myśl  instrukcyi'. 

Najpierw  oglądnęli  domy  i  grunty  oraz  bóżnicę, 
zajmujące  razem  4  parcele  (wszystkich  parcel  żydowskich 
w  mieście  było  11).  Cała  ta  pierzeja  tworzyła  prostokąt 

*  illam.  per  GUesiom  ncerdotem  noetmin,  in  aula  semper  oon- 
fidflnter  agentem,  oaąae  et  nsąne  derincere  contenderamns.  (Hist. 
OolL,  pg.  66)  i  na  innem  miejsca  (pg.  47)  ea  animi  mntatio  debetm- 
Regibiae  ŻóUewska,  ąuae  etc 

*  Gomea  de  Ostroróg  bywa  mylnie  a  kronikarza  tytułowany 
wojewodą  (palatinos). 

*  C.  U  861,  pg.  216. 


109 

140X110  kubików^,  odcięty  ulicą  żydowską  i  nowoły- 
dowską  i  z  takim  trudem  zdobywany  przez  Żydów  od 
r.  1571. 

Następnie  zebrali  się  komisarze  na  poufną  naradę 
i  tutaj  zdania  już  były  podzielone;  wbrew  opinii  trzech 
innych,  Golski  i  Łahodowski  uznali  to  miejsce  za  nie- 
odpowiednie, bo  za  ciasne,  zbyt  kosztowne  i  za  bliskie 
ce^wi  wołoskiej.  Lecz  tych  dwu  komisarzy  prze^oso- 
wano  i  wezwano  reprezentantów  ICahału  i  Rady.  Pierw- 
szym polecono  zastanowić  się,  jakie  miejsca  pragnę- 
liby otrzymać,  gdyby  ich  usunięto  z  dotychczasowych 
siedzib,  względnie  jakąby  dali  sumę  za  zostawienie  ich 
w  spokoju  —  drudzy  mieli  się  zastanowić,  gdzie  należy 
usadowić  Żydów,  gdyby  im  zabrano  ich  place  i  domy. 

Decyzye  miały  strony  zgłosić  nazajutrz. 


Na  drugi  dzień  zebrali  się  komisarze.  Jezuici,  człon- 
kowie Rady  i  Kahału. 

Po  zagajeniu,  upomniał  jeden  z  komisarzy  Żydów, 
by  nie  sprzeciwiali  się  woli  króla  i  zażądał  od  nich  od- 
powiedzi na  zadane  pytania. 

Nachman  Izakowicz  oświadczył  w  imieniu  swoich, 
że  żadną  miarą  nie  ustąpią  ze  swych  siedzib,  lecz  są 
skłonni  do  złożenia  kilku  tysięcy  złp.,  jeśli  król  tego 
wymaga.  W  żadne  szczegółowe  układy  z  komisyą  wda- 
wać się  nie  myślą,  gdyż  to  do  jej  kompetencyi  nie 
należy. 

Po  Nachmanie  zdał  sprawę  ze  swych  poszukiwań 
pełnomocnik  Rady:    -Widzi  on,  że  tu  chodzi  o  sprawę 

■  Hist  Coli.  pg.  52,  jest  podana  miara  ćUago^i  na  knbiki,  lecz 
nie  znamy  wymiaru  tej  jednostki. 


110 

miasta,  lecz  nie  umie  poradzić,  którekolwiek  miejsce 
wśród  murów  Żydom  się  wyznaczy,  trzeba  je  będzie 
odebrać  Chrześcijanom,  nie  można  też  Żydom  oddać 
stajen  i  woskobójni  (i  tak  u  Nachmana  zastawionych), 
gdyż  byłoby  to  ze  szkodą  miasta;  możnaby  ostatecznie 
usadowić  Żydów  pod  zamkiem,  lub  jakąś  basztą,  lecz 
tak,  czy  siak  Rada  nie  może  wykupić  dotychczasowych 
gruntów,  mimo  klauzuli  ewikcyjnej,  gdyż  ani  nie  ma 
pieniędzy,  ani  nie  ma  tak  naglącej  potrzeby. 

Większości  komisyi  nie  przekonały  wywody  Rady 
i  Żydów  i  postanowiono  dokonać  oceny  zakwestyono- 
wanych  domów  i  placów.  Rzeczoznawcy  miejscy  ocenili 
wszystko  na  8.400  złp.,  sumę,  której  Żydzi  na  żaden 
sposób  przyjąć  nie  mogli.  Za  same  place  zapłacili  1k>- 
wiem  przed  wielu  laty  11.240  złp.,  nie  licząc  domów 
i  różnicy  w  cenie  w  10-cio  kroć  narosłej.  Nie  podpisali 
tedy  aktu  cessyjnego  i  zerwali  naradę  ^.  Gdy  i  Rada  nie 
zgodziła  się  na  decyzyę  komisarzy,  nie  chcąc  wypłacić 
Żydom  pobranej  sumy,  komisarze  uznali,  że  wina  jest 
tak  po  stronie  Rady  jakoteż  i  Żydów  —  jednych,  że 
sprzedali,  drugich,  że  kupili  —  quod  et  Judaei  absgue 
consentia  (Regis)  fundos  civiles  aguirerent,  atque  sedes 
suas  in  illa  civitate  pretendere  et  magistratus  fundos  ci- 
viles  alienare  non  potuit  —  i  podali  do  króla  wniosek 
na  ukaranie  winnych;  strony  zasądzone  wniosły  apela- 
cyę  do  sądu  nadwornego  I 


Sprawa  się  wlokła,  a  nie  było  widać  jeszcze  końca. 
Żydzi  nie  mogli,  a  Jezuici  nie  chcieli  ustąpić,   mimo  że 

>  Hist.  CoU.  pg.  54  i  dalsze. 
*  Nr.  mat.  52. 


Ul 

wszyscy  i  prywatnie  i  na  sejmikach  im  doradzali  zgodę; 
sprawa  lwowska  rozogniła  jeszcze  bardziej  nienawiść 
dyssydentów  ku  Zakonowi;  słusznie  też  powiedział  jeden 
z  magnatów  małopolskich,  gdy  go  się  w  tej  sprawie 
radzili  Jezuici  krakowscy:  ^Ojcowie,  ten,  kto  wam  pora- 
dził wszczęcie  sporu  z  Żydami,  był  waszym  największym 
wrogiem"  ^ 

Mimoto  uparli  się  Jezuici  i  chcieli  wytrwać  do 
końca'.  Najbardziej  zachęcał  ich  do  tego  Herburt,  któ- 
rego wpływ  w  tym  roku  doszedł  do  zenitu.  Rokosz 
właśnie  zaczął  głowę  podnosić,  a  królowi  zależało  na 
pozyskaniu  tak  wpływowej  wśród  szlachty  osobistości. 
Herburt  wysłał  superiora  Gajewskiego  z  listami  poleca- 
jącymi do  Krakowa,  by  na  miejscu  poparł  sprawę;  aby 
zaś  Żydom  usunąć  grunt  z  pod  nóg,  oskarżył  Żydów 
lwowskich,  że  przekupili  chłopaka  chrześcijańskiego, 
nakłonili  go  do  kradzieży  hostyi  i  hostyę  tą  następnie 
znieważyli.^ 

Oprócz  tego  wysłał  łlerburt  listy  do  różnych  wpły- 
wowych osób,  by  ich  jak  najlepiej  dla  sprawy  Jezuitów 
usposobić. 

Tymczasem  kanclerz-biskup  Pstrokoński  umyślnie 
spychał  tą  sprawę  z  porządku  dziennego,  chcąc  upa- 
tr^ć  czas  dogodny,  by  król  sam  mógł  rozprawie  prze- 


'  Dyarynsz  Jezuitów  krakowskich  domu  św.  Barbary  (Scripto- 
res  rerom  polonicamm),  tom  II,  pg.  70  ad  Nr.  62  (1604).  Patres,  qai 
Yobis  snasit,  ut  contra  Jndaeos  cansam  moTeretis,  erat  Tester  maxi- 
mns  hostis. 

*  Hist.  Coli.  pg.  65. 

*  Cnins  ąnidem  sacrilegii  sceleris  innoTatns,  eo  fortins  preme- 
ret,  religiosom  yero  exageret  n^otinm  ilUsąne  pondiiB  et  moncentom  (?) 
addideret  (H.  C.  pg.  54). 


112 

wodniczyć,  lecz  gdy  to  za  długo  trwało,  przyszła  sprawa 
przed  sąd  assesorski  ^ 

Dnia  29  listopada  1604  r.  odbyła  się  rozprawa  mię- 
dzy instygatorem  Rządu,  Radą  i  Żydami*.  Jut  2  doi 
przedtem  przyjecliał  do  Krakowa  prowincyał  Zakonu 
i  zamieszkał  w  domu  św.Barlmry;  cłiciał  osobi&cie  przy- 
słuchiwać się  rozprawie'. 


ICażda  strona  stawiła  swycli  oficyalnycłi  obrońców: 
Miasto  zasłępowfli  Mikołaj  Witicowski,  Żydów:  Przewor- 
ski. Nad  każdą  parcelą  rozprawiano  osobno;  dopyty- 
wano się,  kiedy  i  w  jaki  sposób  każdy  dom  lub  grunt 
dostały  się  w  posiadanie  dzisiejszych  właścicieli.  Najgo- 
ręcej walczono  o  parcelę  oleską  (w  protokóle  Nr.  7, 
vide  rozdział  lY,  str.  56  uw.  1).  Miasto  przedłożyło  po- 
zwolenie króla  na  sprzedaż  gruntu  Żydowi,  czem  się  zu- 
pełnie oczyściło  od  winy. 

Co  się  tyczy  Żydów,  to  ci  .popełnili  nadużycie,  bo 
wystawili  na  placu  bóżnicę,  choć  w  dekrecie  na  to  po- 
zwolenia nie  było*".  Żydzi,  chcąc  ocalić  bóżnicę,  twier- 
dzą teraz,  że  to  nie  publiczna  synagoga,  lecz  prywatna 
modlitewnia  —  rodzaj  kaplicy  rodzinnej. 

Po  długiej  dyskusyi  trybunał  zawyrokował,  że: 
miasto  ma  od  Żydów  odkupić  grunta  sprzedane  i  wy- 
nagrodzić inwestycye  włożone.  Co  się  tyczy  bóżnicy,  to 


>  Hist  Coli.  pg.  55. 

*  Protokół  tej  rozprawy  w  oryginale  złoiony  jest  w  aktach  tak 
zw.  alembekowskich  (Es.  224,  oddział  HI,  pg.  298);  równocześnie  roz- 
grywał 8i^  bowiem  w  Krakowie  proces  pospólstwa  przeciw  Badzie; 
snąć  akt  ten  zawleczono. 

•  Dziennik  spraw  domu  św.  Barbary  Scriptores  rerom  poloni- 
canun  t.  II,  pg.  70. 


113 

plac  pozostaje  własnością  żydowską,   a   sama  bóżnica 
ma  być  zbuizoną  lub  eximowaną  i  oddaną  królowi  ^ 

Wyrok  ten  nie  zadowolnił,  ani  Rady,  ani  Żydów 
i  obie  strony  wniosły  apelacyę  do  samego  króla.  W  ten 
sposób  przeszła  sprawa  do  najwyższej  instancyi  i  teraz 
od  decyzyi  króla  wszystko  zależało. 


Gdy  Jezuici  wrócili  do  Lwowa  pierwszą  ich  czyn- 
nością było  wykazanie  Żydom,  że  bóżnica  jest  publiczną 
a  nie  prywatną ;  chcieli  twierdzeniu  Żydów  zadać  kłam, 
by  tern  łatwiej  zagarnąć  bóżnicę.  Było  to  nietrudnem. 
Bóżnica  ta  była  od  lat  kilkunastu  liczniej  odwiedzaną 
przez  pobożnych,  niż  dawna  miejska,  a  od  roku  mieściły 
się  tutaj  sądy  i  odbywały  się  zebrania  starszych.  Dla- 
tego też  wszystkich  12  ekspertów  przesłuchanych  przez 
Jezuitów  13  grudnia  1604  r.^  zeznało  zgodnie,  „że  w  tej 
bóżnicy  więcej  bywa  Żydów,  niż  w  starej,  bo  jest  wię- 
ksza i  piękniejsza,  że  jest  tu  miejsce  na  200  stołków  — 
że  modlą  się  tu  i  bogatsze  i  znaczniejsze  rodziny,  a  na 
galeryi  mnóstwo  kobiet  —  swe  szemrania  odprawuje  — 
że  mają  osobnego  szkolnika  domowego  i  że  świec  wiele 

>  AML.  Ks.  224,  oddział  III,  pg.  2d3. 

Jest  to  protokół  z  rozprawy,  zawierający  motywa  przysądzenia 
kaidej  kamienicy  z  osobna: 

I  De  Dorno  Zyskintowicz 

II  De  Dorno  Isaaci  et  Dworka 

III  De  tentndine  mnrata 

IV  De  area  Jacobi  Mojseowicz 

V  De  area  Josepłii  Salomonowicz 

VI  De  area  fnndl  synagogae. 

VII  De  area  Olesca 

Vni  De  area  Marci  Isakowicz 


114 


Ryc.  27. 
Skombinowany  pUm  Ghetta  dla  objaśnienia  procesu. 


115 

tam  palą*— Zeznawali  dr.  med.  Piotr  Janczyński,  prak- 
tykujący wśród  Żydów,  mieszczanin  Sebastyan  Blarce* 
wicz,  dr.  iuris  Stanisław  Wilger,  ^kłóry  często  dla  spraw 
trudniejszych  potrzebował  przedniejszych  Żydów",  Hie- 
rynim  Wajdols,  krawiec  Jan  Radowski,  aptekarz  Kasper 
Józefowicz,  kosiarz  Sebastyan  Łoziński,  Jakób  Sellabor, 
budowniczowie  Paweł  Rzymianin  i  Ambroży  Przychylny 
oraz  Sarko  i  Zacharyasz^. 

Dalszą  czynnością  Jezuitów  było  zupełne  pozyska- 
nie i  tak  im  już  oddanego  króla.  Kiedy  król  mimo  woli 
ogromnej  wi^szości  panów  i  szlachty  ożenił  się  ze  swą 
szwagrową  Konstancyą  i  w  państwie,  tak  wśród  katoli- 
ków jak  i  dyssydentów  wielkie  było  rozgoryczenie,  pier- 
wsi Jezuici  lwowscy  złożyli  mu  życzenia,  sankcyonując 
niejako  postępek  królewski.  Przy  tej  sposobności  prosili 
króla  (i  królową)  o  rozstrzygnięcie  sprawy  lwowskiej 
na  ich  korzyść  '. 

Było  to  pod  koniec  roku  1605  na  kilka  dni  przed 
rozprawą  apelacyjną^.  Wyjeżdżali  na  nią  ze  Lwowa 
w  zastępstwie  Rady  Stanisław  Anserinus,  w  zastępstwie 
Żydów:  Nachman  Izakowicz,^  Moysa  Doktorowicz,  Żyd 
lubelski  i  adwokat  Laurę ncyusz  Zarębski^  —  oskarżał 


>  Confiularia  20,  pg.  606  i  dalsze.  Z  zeznań  tych  świadków  do- 
wiadajemy  się  o  pomiarach  bóżnicy,  jej  załotonin  etc. 

*  Zaleski  nie  znał  tego  miejsca  n  kronikarza  (Jezuici  w  Polsce 
1,11,  625),  które  brzmi:  nt  quandoquidem  de  causa  leop.  CoUegii  ali- 
qnid  inandisset,  rex  gener  in  sni  gratiam  qaam  primnm  decidere:... 
de  areis  Jndaeomm  collegio  addicendis.  Cni  ąnidem  rex,  SibiUa  potis- 
simnm  nnptiali  celebritati  assensom  negari  non  potnit  (Hist.  Ck>lL  65/6). 

*  Dokładnej  daty  rozprawy  nie  znamy ;  (dekret)  wyrok,  wydany 
dnia  8/1  1605. 

*  Był  on  joź  wówczas  uwikłany  w  proces  znany  nam  z  §  5,  str.  79. 
^  C.  L.  861,  pg.  216,  w  aktach  radzieckich  zaś  Ck>nsul.  an.  1006. 

pg.  44—50,  nazywa  się  Porębski. 


116 

Stanisław  Witkowski.  Rozprawa  ta  była  ostatnim  aktem 
prawnym  w  tej  sprawie,  od  dekretu  tu  zapadłego  nie 
było  odwołania,  dlatego  strony  należycie  się  do  niej 
przygotowały. 


Pierwszy  zabrał  głos  Anserinus,  dowodząc,  że  Rada 
pod  przymusem  sprzedała  grunta,  następnie  przemawiali 
reprezentanci  Żydów  i  przedkładając  przywileje  i  kon- 
trakty kupna  poszczególnych  parcel,  bronili  stanu  po- 
siaduiia,  co  się  zaś  tyczy  bóżnicy  przedłożyli  pozwole- 
nie Stefana  Batorego  i,  o  ile  się  zdaje,  zkądś  wydobyte, 
lub  sfałszowane  pozwolenie  biskupa  Solikowskiego. 

W  końcu  oświadczyli  gotowość  zaprzysiężenia  swoich 
zeznań. 

Teraz  zabrał  głos  Witkowski  i  udowodnił,  że 
wszystkie  kontrakty  Żydów  z  Miastem  są  nieważne,  gdyż 
sprzeciwiają  się  zakazowi  króla  Stefana  z  r.  1578  —  ne 
Magistratus  fundos  civiles  alienare  audeat.  Pozwolenie 
budowania  i  mieszkania,  dane  Żydom  przez  Zygmunta 
Augusta,  dotyczy  tylko  dawnych  przez  nich  okupowa- 
nych placów  —  sedes  antiguas  Judaeis  assignatas.  Prze- 
chodząc do  szczegółowej  dyskusyi,  dowodził,  że  dom 
Izaka  SOsskindowicza  był  już  raz  w  rękach  chrześcijań- 
skich i  to  biskupa,  nie  może  przeto  zostać  w  rękach 
żydowskich;  wszystkie  domy,  mające  klauzulę  demola- 
cyjną,  powinny  być  ewinkowane  —  gdyż  nie  ma  wię- 
kszej potrzeby  —  quam  ea,  quae  ad  cultum  divinum 
spectat.  —  Co  do  bóżnicy,  to  Żyd  popełnił  nadużycie, 
gdyż  w  pozwoleniu  królewskiem  nie  było  wzmianki 
o  synagodze,  ponadto  wybudowanie  nowej  bóżnicy 
sprzeciwia  się  dekretowi  króla  Aleksandra  —  ne  Judaei 
novas  synagogas   extruere  audeant.  —  W   zakończeniu 


117 

swej  mowy  stawia  Witkowski  wniosek  na  oddanie 
wszystkich  gruntów,  domów  wraz  z  bóżnicą  Zakonowi 
00.  Jezuitów. 

Po  wysłuchaniu  stron  wydał  trybunał  dekret  wraz 
z  obszernem  umotywowaniem.  Dekret  dzieli  wszystkie 
parcele  na  3  kategorye: 

I.  Do  pierwszej  kategoryi  zalicza  dom  i  grunt  na- 
stępców Susskindowicza;  wobec  tego,  że  niegdyś  kler 
go  sprzedał,  ma  go  teraz  kler  —  względnie  Zakon  S.  J. 
odkupić.  Rada  ma  tutaj  tylko  pośredniczyć;  właściciele 
otrzymają  tyle,  ile  przed  laty  dali,  oraz  koszta  inwe- 
stycyi. 

II.  Do  drugiej  kategoryi  należą  wszystkie  parcele, 
prócz  gruntu  oleskiego,  a  także  na  tym  gruncie  znajdu- 
jący się  dom  Mojżesza  Szkolnika.  Wszystkie  te  parcele 
i  domy  sprzedała  Rada  wbrew  zakazowi  króla  Stefana, 
ma  tedy  skorzystać  z  rewersów  demolacyjnych,  ewikcyi 
i  beneplacitum  i  odebrać  za  każdą  cenę  cały  kompleks 
za  wypłatą  pobranych  sum,  jużto  za  prywatnym  ukła- 
dem i  to  w  terminie  6-cio  miesięcznym. 

III.  Co  się  tyczy  placu  oleskiego  i  budynków  na 
nim  wymurowanych,  to  nie  chcąc  łamać  pozwolenia 
z  r.  1581,  król  zostawia  plac  i  budynki  w  posiadaniu 
dotychczasowych  właścicieli,  wyjmując  tylko  bóżnicę 
i  dom  szkolnika.  Dom  szkolnika  podpada  pod  punkt  II 
dekretu,  bóżnica  zaś  musi  być  do  8  tygodni  skonfisko- 
waną i  oddaną  00.  Jezuitom,  pod  rygorem  konfiskaty 
całego  gruntu.  Przez  jej  wybudowanie  przekroczono  sze- 
reg dekretów,  przez  instygatora  podanych. 

Dekret  ten  —  jakkolwiek  był  po  myśli  Jezuitów  — 
formalnie  jest  zupełnie  sprawiedliwym,  zwala  bowiem 
całą  karę  na  rzeczywistych  winowajców,  t.  j.  na  Radę 
i  jej  nakazuje  wypłacić  to,  co  nieprawnie  pobrała;  cóż 
z  tego,  kiedy  Żydzi  już  nie  mogli  się  ustąpić,  nie  mając 


118 

gdzie  osiąść?  Sprawa  musiała  się  tedy  dalej 
wlec,  a  odtąd  obie  strony  pracują  usilnie, 
jedna  nad  przyspieszeniem  egzekucyi  wy- 
roku, druga  nad  jej  przewleczeniem.  To  jest 
odtąd  osią  całej  sprawy. 

W  tym  celu  wystarali  się  Jezuici  o  dekret  — dato- 
wany dnia  8/1  1606  r.  —  w  którym  król  poleca  Radzie, 
by  bez  żadnej  zwłoki  przystąpiła  do  wykupna  wskaza- 
nych placów  i  gruntów  ^ 

Już  15  stycznia  zjawili  się  Jezuici  na  Ratuszu  lwow- 
skim '  i  tutaj  na  pełnej  sesyi  Rady,  superior  Radzimski 
i  prokurator  Zakonu  Gajewski,  przedłożyli  dekrety  kró- 
lewskie, prosząc  o  natychmiastowe  przystąpienie  do  ich 
wykonania.  Rada  obiecała^. 

Lecz  łatwiej  było  przyobiecać,  niż  wykonać,  gdyż 
przedewszystkiem  kasa  miejska  była  —  jak  zwykle  — 
pusta,  a  Żydzi  się  jeszcze  nie  ustępowali. 

Dekrety  królewskie  były  wówczas  tak  częste  i  ze 
sobą  sprzeczne,  że  straciły  prawie  na  walorze,  a  gdy 
nie  było  energicznego  powoda,  oraz  silnego  egzekutora, 
zostawały  na  papierze.  Żydzi  nie  zupełnie  tedy  stracili 
nadzieję,  a  mając  za  sobą  wojewodę  Golskiego  i  arcy- 
biskupa Zamojskiego,  spróbowali  jeszcze  swych  sił.  Czas 
był  na  to  dogodny. 


Burza  zawisła  nad  Rpltą.    Knowania  Zebrzydow- 
skiego wyszły  na  jaw   i  przybrały  konkretne  kształty. 


>  Nr.  mat  51. 

«  ConsuL  z  r.  ie06,  pg.  44—60,  Nr  mat.  62. 

'  G.  L.  861,  pg.  2Sk,  relacya  woźnego. 


119 

Wielka  ilość  szlachty  skupiła  się  około  niego,  aby  dać 
wyraz  swym  żądaniom.  Uniwersał  królewski  zwoływał 
na  sejm  walny  do  Warszawy  i  tutaj  miała  się  rozegrać 
kampania.  Wiedział  o  tern  król,  wiedzieli  o  tem  Jezuici ; 
wiedzieli  oni  dobrze,  że  stanowią  jedną  z  wielu  kotei 
niezgody  między  królem  a  ludem  i  dlatego  nie  l)ardzo 
odważnie  i  nie  bardzo  stanowczo  mogli  wystąpić;  wie- 
dzieli o  tem  Żydzi  i  postanowili  wykorzystać  sposo- 
bność i  odwołać  się  w  tej  całej  sprawie  do 
trybunału  koronnego.  Jezuici  bali  się  forum  sej- 
mowego i  trybunału,  a  jasno  charakteryzuje  te  obawy 
kronikarz  ^  Nie  chcąc  zaniedbać  żadnej  sposobności, 
wyjechali  już  w  lutym  do  Warszawy:  Nachman  Izako- 
wicz,  Aron  Rubinowicz  i  Mendel  Szkolnik,  opatrzeni 
przez  Gminę  żydowską  w  najdalej  idące  pełnomocni- 
ctwa^; o  pieniądze  już  teraz  nie  dbano.  Mieli  ci  Żydzi 
w  Warszawie  porozumiewać  się  z  osobami  wpływo- 
wemi,  a  szczególnie  z  arcybiskupem  Zamojskim,  który 
również  na  sejm  wyjechał.  Lecz  na  razie  bardzo  mało 
szlachty  zjechc^o  do  Warszawy.  Pan  wojewoda  krakow- 
ski zwoład  sejmik  do  Proszowic,  a  wskutek  tego  dele- 
gaci żydowscy  nic  zdziałać  nie  mogli. 

*  Oomitia  totios  Hegni  Vftr80vien8ia  impendebant,  gliscente  per 
Poloniam  coniuratomm  insolentia  et  adyenos  regem  snaąne  Maje- 
8tati(I)  conionctas,  torbis  detonantibos,  Judaei  at  inyidias  jsererent, 
nmumąue  profligatam  causam  in  integram  restituerent,  totios  negotii 
telam  (przędzę)  redordiri  Yolentes,  in  honc  nos  campam,  corruptioiii- 
boB  pertextain,  evocamnt.  Postalayemnt  in  ins  comitialibna  indicUe 
agitandum,  prioresąne  nna  nobisciim  arbitroe,  eo  sibi  nomine  dicam 
(proces)  intendentes,  qaod  olim  ipso  hoios  ioridice  disceptationis  initio 
proYocacionea  snas  ad  Comitiale  tribnnal  prorsos  irritas  reddidiitent, 
interdixi88entque  sibi  eo  foro  et  illa  lace,  qaam  pars  adyersa  paran- 
telis  et  fayoribus  mixa  regalibas  e  snae  cansae  dłssidentia.  mordicus 
•emper  refugerit  (Hist.  Coli.  pg.  61). 

*  Oonsnlaria  21,  pg.  288  ad  Nr.  818. 


120 

Tymczasem  mijały  dni  i  tygodnie  i  Jezuici  parli 
na  Radę,  aby  przystąpiła  do  wykupna  gruntów  żydow- 
skich. Rada  nie  bardzo  się  z  tem  spieszyła,  szukała  wy- 
łurętów,  prosiła  o  zwłokę,  porównywała  brzmienie  de- 
kretów z  oryginałami  aktów,  złożonymi  w  archiwum 
miejskiem,  badała  wszystko  powoli,  kwestyonowała 
wiele  punktów  dekretu,  a  w  końcu  zażądała,  by  Jezuici 
przedłożyli  akt  darowizny,  w  którymby  było  powie- 
dziane, co  komu  należy- 

Jezuici  i  na  to  byli  przygotowani;  równocześnie 
z  mandatem  dla  Rady  otrzymali  akt  darowizny  dla  sie- 
bie (8/1  1606)'.  Teraz,  kiedy  Rada  myślała,  że  odwlecze 
egzekucyę,  przedłożyli  ten  akt.  Rada  nie  miała  wyjścia 
i  musiała  przystąpić  do  wykonania  wyroku.  Zaczęto 
od  bóżnicy,  bo  tu  termin  był  najkrótszy,  a  Rada  nie 
potrzebowała  wydać  grosza. 


Strach  padł  na  Gminę  żydowską.  Długi  czas  łu- 
dzono się,  że  Nachman  prześle  jakieś  wieści  z  War- 
szawy, lecz  gdy  to  nie  nastąpiło,  musieli  Żydzi  oddać 
bóżnicę. 

W  przededniu  oddania  kazał  Marek  Izakowicz,  se- 
nior Gminy,  wyprzątnąć  synagogę,  a  dnia  28  lutego 
czekał  u  drzwi  domu  swego  na  komisyę  odbiorczą, 
mając  plan  z  gór}'  ułożony. 

Tegoż  dnia  zebrała  się  na  ratuszu  w  komplecie 
Rada,  Ława,  KoUegium  40  mężów,  sędzia  żydowski, 
imcp.  Krzysztof  Leśniowski,  podstarości  imcp.  Zygmunt 
Poradowski  i  inni  urzędnicy  państwa  pod  wodzą  tak 
niemiłego  Jezuitom  wojewody  Golskiego,   oraz  wszyscy 

«  Hiat.  CoU.  pg.  B9. 

<  AML.  fasc.  278,  oryginał.  Nr.  mat.  51. 


121 


owie  zakonu  Jezuitów^;  towarzyszył  tej  komisy! 
i  generał  koronny,  Szymon  Reszke  z  Pomorzan 


Ryc.  28. 

Pomnik  Jozuego  Falka  (rok  1614). 

(Na  starym  cmentarza  żydowskim  we  Lwowie). 

ma  świadkami  Laurentym  Zaleskim  i  Wincentym 
kowskim  ^ 


Jezuitów  było  wówczas  we  Lwowie  32. 
C.  L.  361,  pg.  339. 


122 

Komisya,  której  asystował  tłum  gawiedzi  ulicznej, 
udaje  się  na  ulicę  Żydowską.  Zbiegowisko  było  wielkie, 
Żydzi  rozpaczali,  Żydówki  wyrywały  sobie  włosy,  ghetto 
wyglądało  jak  w  przededniu  sądu  ostatecznego.  Tylko 
jeden  Marek  stał  spokojny  i  w  asystencyi  starszyzny  ja- 
koteż  woźnego  i  dwóch  świadków  wprowadził  komi- 
syę^  przez  sień  swego  domu  na  podwórze,  otworzył 
l>óżnicę  i  wprowadził  do  niej  wszystkich;  następnie 
przeszedł  z  komisyą  na  galeryę  dla  kobiet,  pokazał,  te 
drzwi  zewnętrzne  wychodzą  do  sieni  sąsiada.  W  ten 
sposób  oddi^  Jezuitom  wszystko  w  posiadanie  i  natych- 
miast pchnąć  woźnego  ze  szlachtą  do  urzędu  aktów 
grodzkich  z  praenotacyą  „iż  się  w  niczem  nie  sprzeci- 
wia dekretowi  króla  Imo&ci,  które  to  oświadczenie  uczy- 
nił przed  urzędem  Imości  pana  wojewody  ruskiego, 
zamkowym  i  miejskim  lwowskim,  przy  czem  byli  (I) 
wiele  ludzi,  tak  stanu  szlacheckiego,  jako  i  miejskiego^'. 

, Tymczasem  począć  się  lud  zbiegać  do  synagogi, 
zewsząd  gratulują  Jezuitom  zwydęztwa,  okrzykami  ra- 
dości napełnia  się  powietrze,  wszyscy  zapomnieli  o  da- 
wnych zawiściach  do  Jezuitów  i  cieszą  się  razem  z  nimi. 
Lud  zaświecił  woskowe  świece  i  wszedł  z  procesyą  do 
synagogi;  tłumnie  wchodzą  wszyscy  na  miejsce,  gdzie 
stała  żydowska  arka  przymierza  i  śpiewając  pieśni  ko- 
ścielne, uświęcają  to  miejsce.  A  ci,  którzy  dla  wielu  za- 
jęć przybyć  nie  mogli  (to  było  w  poniedziałek)  modlili 
się  w  swych  domach  i  pracowniach,  dziękując  Bogu 
za  zwycięztwo  nad  Żydami"— tyle  kronikarz.  —  »A  wśród 
Żydów  była  trwoga,  ból,  jęk  i  westchnienia,  a  wszystko 
spotęgowało  się,  gdy  ujrzeli  na  szczycie  synagogi  krzyi, 
symbol  chrześcijaństwa** '. 


«  O.  L,  861,  pg.  885. 

>  Hitt  Ck>lL,  pg.  60  i  dftLne. 


123 

Po  odebraniu  bóżnicy,  wrócili  Jezuici  z  całą  ko- 
misyą  i  ludem  do  domu.  Droga  prowadziła— jak  wiemy— 
przez  sień  Marka.  On  też  zatrzymał  wszystkich  i  poka- 
zał, że  do  bóżnicy  niema  znikąd  przystępu  tylko  przez 
tę  sień;  zależy  tedy  od  jego  dobrej  woli,  czy  zechce 
przepuścić  kler  i  lud  do  „nowego  kościoła**  czy  nie.  Za- 
proponował tedy  00.  Jezuitom  „aby  mu  tę  bóżnicę  prze- 
dali,  a  na  to  miejsce  inszy  plac  na  to  sposobniejszy  do 
zbudowania  kościoła  i  kollegium  sobie  kupili'^  Gdy  się 
Jezuici  na  to  nie  chcieli  zgodzić,  oświadczył  Marek  ka- 
tegorycznie, „iż  przez  swój  dom  Jezuitom  przejścia  do- 
puścić nie  chce,  nie  może  i  nie  dopuszcza,  gdyż  tego 
w  sobie  dekret  króla  Jmości  niema,  bo  do  niej  z  inszych 
stron  przyjście  i  wyjście  należeć  mogą.  Dlatego  to  oświad- 
czenie czyni,  aby  tem  przejściem  nie  rozumieli,  iż  na- 
byli prawo  do  przejścia  do  bóżnicy".  nOn  i  tak  — wedle 
swego  mniemania  —  oddał  Jezuitom  więcej  niż  im  się 
należy",  ,gdyż  dekretem  tylko  bóżnica  konfiskowaną 
a  plac  i  insze  zabudowania  na  gruncie,  który  zdawna 
zowią  oleskim,  które  używają  nie  do  modlitw,  ale 
do  świeckich  rzeczy  wogóle  są  jemu  (Markowi)  uży- 
wane, to  czyni  z  bojażni,  aby  nie  był  nalezion,  że  czyni 
przeciwny  dekretowi  króla  Jmośći,  dla  różnego  pocią- 
gania króla  Jegomości";  w  końcu  powtórzył  swe  oświad- 
czenie w  jeszcze  kategoryczniejszej  formie  „iż  ja  ani 
przez  ten  ganek  pobożny  z  zadu,  ani  przez  sień  z  przodu, 
chociam  oddał  klucze,  Ojców  Jezuitów  ani  żadnego 
przepuszczać  nie  będę,  terazbym  był  00.  Jezuitów  do 
bóżnicy  nie  wpuszczał,  ale  że  przez  powietrze  trudność 
mieli  do  bóżnicy  przelecieć,  dlatego  im  tylko  ten  raz 
com  przepuścił,  ale  potem  każdemu  tego  przejścia  będę 
bronił".  Jezuici  na  miejscu  przeciw  takiej  interpretacyi 
dekretu  zaprotestowali,  lecz  Marek  na  to  nie  zważał, 


124 

wyprowadził  wśród  ukłonów  komisyę  na  ulicę,  bramę 
zamknął,  a  klucz  schował  do  kieszeni  ^ 

Jezuici  nie  spodziewali  się  po  Żydzie  takiego  hartu, 
to  też  mimo  kategorycznego  oświadczenia  Marka,  wy- 
brał się  nazajutrz  ks.  Gajowski  ze  ślusarzem,  by  napra- 
wić zamki  w  bóżnicy,  jakie  też  było  jego  zdziwienie,  gdy 
zastał  bramę  —  zawsze  na  oścież  otwartą  —  szczelnie 
zamkniętą  i  mimo  pukania  jej  nie  otworzono.  Jezuici 
wnieśli  natychmiast  protest  do  Grodu  (3/3  1606)  i  po- 
stanowili przesłuchać  świadków  na  tę  okoliczność :  któ- 
rędy jeżdżono  do  „młyna  końskiego^'  który  stał  na  miej- 
scu dzisiejszej  bóżnicy  i  czy  wogóle  dom  Marka  stoi  na 
placu  oleskim  *. 

Chcąc,  by  tylko  ich  świadków  przesłuchano  i  to 
na  Ratuszu,  a  nie  w  Grodzie  przeczekali,  dopóki  woje- 
woda i  podwojewodzi,  oraz  sędzia  grodzki  wyjechali  do 
Warszawy  i  na  sejmiki^.  Z  początkiem  kwietnia  prze- 
słuchali: prokonsul  wraz  z  ks.  Radzimskim  kilkunastu 
świadków.  Byli  to  po  większej  części  rzemieślnicy,  za- 
robnicy,  ludzie  ubodzy,  bo  w  proteście  nazywa  ich  Ma- 
rek „nieosiadłymi,  niedostatnimi,  za  czem  świadectwo 
ich  podzierzgane^',  również  nie  przesłuchano  ich  osobno 
lecz  wbrew  ustawie,  razem  *. 


>  Relacye  woźnego  StratiniaBa  z  1/8  1606  r.  C.  Ł.  861,  pg.  885, 
oraz  Szymona  Keszki  z  8/8,  ibid.  pg.  889.  Nr.  mat.  53. 

*  Consnl.  21,  pg.  188. 
»  C.  L.  861,  pg.  441. 

*  Yide  UW.  2.  9  pytań  postawiono  ekspertom:  1)  Koński  młyn 
na  którem  miejsca  stał?  2)  Jako  długi  i  szeroki  był?  8)  Którędy  do 
niego  jeżdżono?  4)  Dom  nierz%da  na  którem  miejsca  stał?  5)  Jako 
dłagi  i  szeroki  był?  6)  Jak  wiele  było  miejsca  między  młynem  a  do- 
mem nierząda?  7)  Jeśli  do  doma  nierz%dnego  chodzenie  było  od  al. 
żydowskiej,  mimo  koński  młyn  i  którędy  i  jaką  szeroką  była  uliczka, 
którą  chodzono?  8)  Jeśli  dom  Marków  dostąpił  więcej  niśli  plac  ku- 


125 

Świadkowie  orzekli,  że  bóżnica  stoi  na  miejsca  da- 
wnego kieratu,  że  do  kieratu  jeżdżono  „placem  pustym 
na  którym  się  Marek  zbudował,  ale  po  tern  budowaniu 
(nie  wiedzą)  przez  czyj  plac  chodzono,  wszakże  (pa- 
miętają), że  kiedy  ten  dom  zgorzał,  tedy  znowu  przez 
ten  plac  chodzono'^  A  więc  nie  było  nigdy  innego  do- 
stępu, li  tylko  przez  dom  Marka.  Nazajutrz  po  dokona- 
nej autopsyi,  roztrząsano  sprawę  na  pełnej  Radzie  (3/4). 
Tutaj  wysłał  Marek  swego  obrońcę,  który  zarzucił  Ra- 
dzie niekompetencyę,  bo  jest  sędzią  we  własnej  spra- 
wie, wykazał  błędy  formalne  przy  przesłuchiwaniu 
świadków,  niedopuszczenie  dowodu  strony  przeciwnej, 
brak  nieposzlakowania  świadków,  a  w  końcu  sprzeci- 
wianie się  dekretowi  króla,  który  tylko  bóżnicę  przy- 
sądził Jezuitom.  Na  następnym  roku  ^  (17/4)  nie  jawił 
się  już  Marek,  zasłaniając  się  niekompetencyą  sądu, 
a  stanąć  dopiero  na  trzeciej  rozprawie  (20/4)  i  wyłu- 
szczył  przez  pełnomocnika,  że  Jezuici  żądają  tego,  co  im 
się  nie  należy.  Rada  uznała  słuszność  wywodów  Marka 
i  uwolniła  go  od  dalszego  usprawiedliwiania  się  \ 

Decyzya  Rady  musiała  wypaść  dla  Żydów  przy- 
chylnie, gdyż  w  przeciwnym  razie  musiałoby  Miasto  na- 
tychmiast przystąpić  do  wykupna  gruntów.  Lecz  w  mię- 
dzyczasie zaszły  wypadki,  które  całą  sprawę  na  inne 
wprowadziły  lory. 

Układ  między  Jezuitami  a  Żydami  w  Warszawie. 

Burzliwy  był  sejm  tego  roku.  Zeszłoroczny  sejm 
zerwano,    miano    tedy    tego    roku    wszystko    załatwić. 

piony  od  ojca  wynosił?  9)  Szkolnik  Mojsze  wiele  placu  dostąpił  i  w  któ- 
mn  miejsca? 

«  C.  L.  861,  pg.  606. 

«  C.  L.  861,  pg.  608. 


126 

Równocześnie,  jak  wiadomo,  zwołał  Zebrzydowski  sej- 
mik do  Proszowic,  ztamtąd  pojecłiał  na  sejmik  mało- 
polski do  Korczyna,  a  w  końcu  na  powszecłiny  zjazd 
rokoszy  do  Stężycy  na  dzień  9/4  1606  r.  Tymczasem  na 
sejmie  walnym  się  burzyło,  zjechał  tułaj  stronnik  Ze- 
brzydowskiego, ^owa  innowierców,  Janusz  Radziwiłł. 
Pod  jego  naporem  i  wpływem  szlachty  małopolskiej 
spisano  grawamina  przeciw  królowi;  a  między  nimi  §, 
że  król  otacza  się  Jezuitami.  Król  na  zarzuty  odpowie- 
dział, lecz  to  nie  uspokoiło  umysłów;  król  sejm  opuścił, 
lecz  nie  długo  potem  Janusz  Radziwitt  opuścił  również 
sejm  i  przeszedł  do  Stężycy.  Wśród  takich  warunków 
miał  trybunał  koronny  rozpatrywać  sprawę  lwowską, 
z  powodu  odwołania  się  Żydów.  Wiedzieli  Jezuici,  że 
pized  tern  forum  przegrają  i  postanowili  ją  odwlec  ^. 
Lecz  to  nie  szło.  Żydzi,  którzy  dotychczas  wszelkich  uży- 
wali środków,  by  sprawę  ugodowo  załatwić,  ba  nawet 
ofiarowali  22000  złp.  odstępnego,  nie  chcieli  stracić  do- 
brego terminu.  Trudności  były  obustronne,  za  wykupno 
gruntów  żądali  Żydzi  krocie,  a  Rada  nie  chciała  dać 
grosza;  w  końcu  wdał  się  w  całą  sprawę  arcybiskup 
Zamojski  i  wraz  z  prowincyałem  Decyuszem  Striverem, 
ks.  Gajewskim  i  delegatami  Żydów  bawiącymi  w  War- 
szawie sporządził  układ,  oparty  na  obustronnych  ustęp- 
stwach. Mocą  tego  układu  ratyfikowanego  dnia 
10/4'  1606  r.  „powinni  dać  ci  to  Żydzi  lwowscy, 
miasto   tych  placów,   domów  i  bóżnicy,   które 

1  Hltt  ColL,  pg.  61  oraz  pg*  64.  Tanmltaote  Regno  comitiiaąae 
per  rokiszianos  grayi  contra  regem  eiąne  adiunctam  sodetatem, 
framita  ao  inyidia  laborantibiis,  instus  tiinor  habebat  Doetros,  ne  in  eo 
demimi  campo  ai  pogna  com  adyersariii  committenda  foret,  yictores  ii 
evaderent,  reaąne  societatia  labefactnretor..  Diiferendnm  totom  in 
alind  tempns  consnltłns  yidebator. 

>  Nr.  mat  54. 


127 


Hyc  29. 

UUca  B<S*ui»  (dom  Oombrychta  i  NtowesMa). 

(ZdJ^ie  fotograficsne  od  ulicy  Boimów). 

między  Żydy  leżą  i  oddawna  już  prawem  służą, 
przez  zamianę:  dom  panny  Podsędkówny  od  do- 
żywocia jej  oswobodzony,  dom  Fanków,  ulicę 
od  furty  miejskiej,  dom  krawca  Mikołaja,  dom 
Włoszyna,  dom  x.  officyała  (lub  2000  złp.)  starą 
szkołę  i  łaźnię  miejską...  których  to  domów 
i  placów,  na  dwóch  kwadratach  położonych 
za  kupnem  żydowskiem,  zapisy  jako  najwa- 


128 

żniejsze  00.  Jezuitom  służyć  i  należeć  mają'^ 
A  więc  Jezuici  mieli  w  zamian  otrzymać  wszystkie  domy 
położone  między  placem  św.  Ducha,  a  niższym  zamkiem 
poprzez  uliczkę,  wiodącą  do  furty  miejskiej.  Tam  mieli 
już  kilka  zapisów  i  tam  pragnęli  osiąść  oddawna;  te- 
raz mieli  to  otrzymać  za  pieniądze  żydowskie  i  mieli 
sposobność  wydostania  się  ex  olidis  secutiyis  Judaeo- 
rum  —  jak  zgryźliwie  swoim  trybem  pisze  Zimorowicz. 
Termin  wykupna  tych  domów  naznaczono  na  15  sier- 
pnia; Jezuici  mieli  się  wystarać  o  zgodę  Rady  i  pozwo- 
lenie króla  i  zrzec  się  wszelkich  pretensyi  do  domów 
i  placów  im  przysądzonych  dekretem  z  dnia  3/1  1606  r. 
Gdyby  Żydzi  nie  chcieli  lub  nie  mogli  wyp^nić  swego 
zobowiązania  do  15/9,  zyskuje  dawny  dekret  moc  obo- 
wiązującą. Już  dnia  21/4  uzyskali  Jezuici  limitacyę  wy- 
roku z  3/1  ^ 

Czy  obie  strony,  podpisując  kontrakt,  były  świa- 
dome zobowiązań  i  ciężarów  na  się  wziętych?  Sądzimy, 
że  tak!  Lecz  jednej  i  drugiej  stronie  chodziło  o  czas; 
Jezuitom,  by  przeczekać  burzę  nad  ich  głowami  zawi- 
słą. Żydom  zaś  o  czas  do  dalszych  pertraktacyi;  zresztą 
jedna  i  druga  strona  mogły  tylko  zyskać  na  zamianie. 


Wszystkie  te  układy  zawarto  bez  wiedzy  i  woli 
najważniejszego  kontrahenta  t.  j.  Rady  miejskiej;  a  prze- 
cież z  nią  należało  się  najpierw  porozumieć,  czy  zechce 
sprzedać  starą  szkołę  i  łaźnię.  To  też  po  powrocie  po- 
słów do  Lwowa  zaczęli  Żydzi  pertraktować  z  Radą 
i  ofiarowali  jej  za  te  dwa  budynki  3000  złp.  Lecz  Rada 
nawet  nie  chciała  o  tern  słyszeć.  Nie  chodziło  na  razie  — 
zdaje  się  o  wysokość  sumy,  choć  i  to  zaważyło  na  szali, 

'  Limitationis  tenor:  Consul.  z  r.  1606/7,  pg.  283-8  (AML.). 


129 


lecz  o  zasadę,  by  nie  wpuszczać  Jezuitów  do  miasta. 
Kiedy  Jezuici  widzieli,  że  sprawa  ugrzęzła,  nie  czekali 
upływu  oznczonego  terminu,  lecz  wpłynęli  na  instyga- 
tora  grodzkiego  Gariciusa,  aby  im  pomógł  w  egzekwo- 
waniu dekretu  z  3/1  1606  r.  Na  wezwanie  instygatora 
udali  się  członkowie  Rady  An- 
serinus,  Albert  Mlisonius,  Wolf- 
gang Scholz  Wolfowicz,  dr.  Je- 
rzy Boim  i  Stanisław  Poznań- 
czyk,  aby  na  miejscu  otakso- 
wać dom  Izaka  Suskindowicza 
odnośnie  do  §  1  dekretu  z  3/1  ^ 
Sflskindowicz  —  a  raczej  ów- 
czesny posiadacz  —  nie  chciał 
zrazu  wpuścić  komisyi,  a  gdy 
na  energiczne   pukanie   otwo-  r  c    30 

rzył,  oświadczył  krótko,  że  nie    Herb  miejski  na  domu  Gom- 
powinien  i  nie  chce  w  żadne         brychta  (Boimów  80). 
układy  wchodzić    z   Jezuitami 

„obstante  amicabili  compositione  inter  PP.S.J.  et  Judaeo& 
leop.  facta"*. 

Komisy  a  odeszła  nie  otaksowawszy  kamienicy; 
dnia  12  lipca*  wezwał  prokonsul  Żydów  na  ratusz;  sta- 
wili się  wraz  z  adwokatem  Mikołajem  Smarzawskim. 
Tutaj  kazano  się  Żydom  usprawiedliwić  ze  swego  po- 
stępowania; Smarzawski  wygłosił  długą  obronę,  w  któ- 
rej wyłuszczył,  że  dopóki  nie  upłynąć  termin  limitacyi, 
Rada  niema  prawa  taksowania  gruntów;  Jezuici  odpo- 
wiedzieli na  to,  że  limitacya  jest  aktem  prywatnym, 
który,  tylko  o  tyle  wstrzymuje  skutki  wyroku  z  3/1,  o  ile  się 


'  Consul.  annue  1606,  pg.  288—7  (5/7  1606). 
•  C.  L.  861,  pg.  978. 
»  C.  L.  861,  pg,  1017. 

tjAti  Iwowtey. 


ISO 

wykonuje  układ  z  19/4,  teraz  zaś,  gdy  się  nic  w  tej  ma* 
teryi  nie  robi,  żądają  od  Rady,  by  natychmiast  przystą- 
piła do  wykupna  gruntów  żydowskich.  Prokonsul  oświad- 
czył gotowość  przeprowac^nia  ekspropriacyi,  skoro  Je- 
zuici złożą  potrzebne  pieniądze,  lx>  Rada  pieniędzy  niema. 
Ks.  Gajowski  orzekł,  że  Jezuici  pieniędzy  nie  dadzą  i  obie 
strony  rozeszły  się  rozsrożone,  a  sprawa  ugrzęzła  na  do- 
bre. Nie  pomó^  tutaj  również  list  Zygmunta  III  z  20 
lipca-  w  którym  upomina  Radę,  by  pomogła  Jezuitom 
w  wykupnie  gruntów  między  placem  św.  Ducha  i  zam- 
kiem. Rada  nie  chciała  dać  i  nie  miała  pieniędzy  i  nię 
zważała  na  nic,  a  tymczasem  zaszły  polityczne  wypadki, 
które  zwróciły  oczy  wszystkich  w  innym  kierunku;  na 
lokalne  spory  nie  było  czasu,  ni  cierpliwości. 


Rokosz  Zebrzydowskiego  wybuchł  w  całej  pełni; 
szlachta  zebrana  w  Pokrzywnicy  pod  Sandomierzem 
12  sierpnia  b.  r.  uchwaliła  67  artykułów,  z  których  28 
żądał  ograniczenia  Jezuitów  na  Poznań,  Kalisz,  Wilno, 
Lublin,  Brunsberg,  Pułtusk,  Jarosław  i  Nieśwież,  przy- 
musowej wysprzedaży  własności  jezuickich  w  innych 
miastach  do  dwóch  lat,  oraz  usunięcia  z  Dworu  „owego 
własnego  instrumentum^'  t.  j.  Boboli  czy  Skargi  *. 

Wszystkie  te  antijezuickie  starania  brano  w  Rzymie 
na  seryo;  jenerał  ich  Aquaviva  upomina  w  liście  dato- 
wanym 5/9  r.  1606  Skargę,  by  odwiedzał  niechętnych 
Zakonowi  panów  i  do  Rzymu  pilnie  donosił  o  tem,  co 
się  dzieje.   Sam  Aquaviva  pisze  do  Jana  Gostomskiego 

1  w  zbiorze  listów  w  Arch.  m.  Lw.  pod  Zygmunt  III,  Nr.  9. 

*  Załuski:  Jezuici  w  PoUoe,  I,  u,  685.  U  Rembowskiego: 
Rokosz  Zebrzydowskiego  Jest  grawaminów  64,  a  antijezuicki  jest  90 
(11,901). 


131 

i  kanclerza  Pstrokońskiego,  jakoteż  rozpisuje  modły 
o  uspokojenie  królestwa;  Skarga  udaje  się  o  protekcję 
do  księcia  Janusza  Ostrogskiego  ^. 

Dnia  13  września  doręczono  królowi  w  Wiślicy 
grawamina;  natychmiast  donosi  o  tem  Skarga  do  Rzymu 
i  w  kazaniu,  wygłoszonem  (17/9)  do  senatorów,  zbija 
zarzuty  wygnania  Jezuitów  z  Krakowa  i  Lwowa. 

Nie  tu  należy  opis  przebiegu  rokoszu  i  całej  akcyi 
Jezuitów,  dość  wspomnieć,  te  papież  Paweł  Y  wysłał 
w  tej  sprawie  brewe  do  Zygmunta  III  dnia  1  czerwca 
1607  r.  —  lecz  było  już  niepotrzebnem;  już  29/5  upadła 
bowiem  sprawa  w  senacie  tak  dalece,  że  Jezuici  na  niej 
jeszcze  wygrali;  wpuszczono  ich  napowrót  do  Torunia. 
Jeszcze  2  miesiące,  a  pokonano  rokoszan  i  rozbito  ich 
wojsko  na  otwarłem  polu. 

Teraz  dopiero  mogli  pomyśleć  Jezuici  lwowscy 
o  uregulowaniu  swej  sprawy.  Wysłane  w  międzyczasie 
do  Rady  listy:  Zygmunta  III  i  biskupa  Pstrokońskiego, 
nie  odniosły  żadnego  skutku  (3/3  1607)  ^ 


Jezuici  zabrali  się  teraz  na  seryo  do  pracy;  wie- 
dząc, że  półśrodkami  nic  nie  uzyskają,  postanowili 
pozyskać  dla  siebie  najwyższe  osobistości  w  państwie. 
Królowi,  który  potrzebował  pieniędzy  na  wypłatę  żołdu, 
pożyczyli  za  pozwoleniem  prowincyała  Strivera,  a  po- 
średnictwem sekretarza  Krzewskiego  10.000  złp.  z  za- 
pisu Elżbiety  Sieniawskiej  i  to  bez  skryptu  dłużnego. 

Żółkiewskiego  umieli  pozyskać  przez  żonę,  na 
którą  — jak  wiemy  — miał  ogromny  wpływ  spowiednik 

1  Zał^ki  ut  sapra,  stir.  639,  88. 

^  AML.,  Zbiór  listów:  pod  Zygmunt  III,  L.  10,  oraz  zbiór  listów 
pod  „P"  L.  71. 


132 

Jezuita  O.  Galezyusz.  Żółkiewski  był  teraz  po  rozgro- 
mieniu wojsk  rokoszycłiy  scłiwytaniu  i  skompromito- 
waniu Herburta,  pierwszą  osobistością  w  Rpltej  —  jej 
pacjrflkatorem. 

Regina  Żółkiewska  umiała  męża  swego  zniewolić 
do  zajęcia  się  sprawą  lwowską;  oto  kiedy  Żółkiewski 
po  zup^nem  ubezwładnieniu  rokoszan  wracał  do  domu 
i  na  zamku  w  Żółkwi  przyjmował  ze  wszystkich  stron 
życzenia,  Żółkiewska  miała  woł>ec  całego  pocztu  rycerzy 
upaść  mu  do  nóg  i  odebrać  od  męża  słowo,  że  w  na- 
grodę zwycięztwa  poprze  lwowskich  Jezuitów. 

Żółkiewski  zabrał  się  też  natychmiast  do  pracy,  na- 
pisał w  tej  sprawie  list  do  króla,  oraz  wysłał  na  dwór 
superiora  Zakonu  z  O.  Galezyuszem. 

Król  przyjął  posłów  na  publicznem  posłuchaniu,  przy 
czem  była  też  obecną  królowa  Konstancya.  Tutaj  miała 
się  powtórzyć  scena  z  zamku  żółkiewskiego;  królowa 
choć  chora,  miała  upaść  do  nóg  małżonkowi  i  prosić 
o  ostateczne  załatwienie  tej  sprawy,  a  król,  podnosząc 
ją,  przyrzekł  to  solennie. 

.Oba  te  fakty  podane  dosłownie  za  kronikarzem  \ 
opisującym  wszystko  z  wielką  drobiazgowością ,  nie 
mogą  niestety  być  skontrolowane  dla  braku  równole- 
głych źródeł,  świadczą  atoli  w  każdym  razie  o  tern,  że 
u  dworu  na  seryo  się  tą  sprawą  zajmowano  i  stanowczo 
chciano  ją  zakończyć  pomyślnie  dla  Zakonu. 

Król  wydelegował  nową  komisyę;  członkami  jej 
zostali  Mikołaj  Daniłowicz,  krajczy  koronny,  drohobycki, 
ł>ełski,  czerwonogrodzki  starosta,  Piotr  Ozga  z  Osy,  sę- 
dzia ziemski  lwowski  i  Jan  Swoszowski,  pisarz  ziemski 
lwowski,   znany  nam  z   afery  złoczowskiej  *;   na  czele 


«  Htet.  CoU.,  pg.  67—69. 
•  Vlde  cap.  V,  star.  84. 


133 

komisyi  stan^  Żółkiewski.  Komisya  miała  oddać  w  po- 
siadanie Jezuitom  starą  szkołę  i  łainię,  oraz  wyznaczyć 
inne  grunta  i  domy  obok  niej  położone. 

Widzimy  tedy,  że  w  międzyczasie  pogodzili  się 
Jezuici  z  Żydami  co  do  wysokości  ekwiwalentu  i  wszelka 
akcya  była  teraz  skierowaną  przeciw  upornej  Radzie. 

W  tej  myśli  wygotowała  kancelarya  królewska  dwa 
mandaty:  jeden-  dla  Żółkiewskiego  i  komisyi,  zawiera- 
jący jej  kompetencyę,  drugi*  dla  Rady;  tam  król  reka- 
pituluje przebieg  procesu,  wyrzuca  Radzie  jej  nielojal- 
ność i  żąda  kategorycznie  (requirimus  serio  a  fidelitati 
vestra...),  aby  miasto  dopomogło  wszelkiemi  siłami  (stu- 
dio, ope,  atque  auxilio  promoveant)  Jezuitom  do  osią- 
gnięcia zamierzonego  celu. 


List  królewski  i  wiadomość  o  przybyciu  nowej 
komisyi^,  wywołały  na  ratuszu  lwowskim  wielką  kon- 
sternacyę.  Postanowiono  bronić  nowych  gruntów  do 
upadłego  i  użyć  wszelkich  środków  prawnych,  a  może 
i  l)ezprawnych,  by  postawić  na  swojem.  Że  rzeczywiście 
się  obawiano  rozruchów,  dowodzi  pismo  królewskie  do 
podstarościego  lwowskiego,  w  którem  mu  się  poleca 
asystowanie  komisyi,  oraz  użycie  wszelkich  środków  na 
wypadek,  gdyby  ktoś  chciał  gwałtem  przeszkodzić  jej 
czynności  *. 

W  połowie  stycznia  zjechała  komisya.  Odbywały 
się  wówczas  we  Lwowie  sądy  ziemskie,  a  że  jarmark 

^  Znany  w  streszczeniu  z  kroniki  Jezuitów  (pg.  70). 

*  AML„  Ks.  227,  4/12  1607. 

•  Hist  ColL,  pg.  7a 

«  C.  Ł.  868,  pg.  426—45. 


134 

styczniowy  był  zazwyczaj  ożywiony,  zjechało  mnóstwo 
sdachty  i  panów. 

Ż^kiewski  przyjechał  z  żoną  i  rozpoczął  swe  czyn- 
ności komisarskie  od  wysłuchania  mszy  św.  u  Domini- 
kanów. Następnie  udał  się  na  ratusz  i  przedłożył  dele- 
gacyą  królewską  oraz  zapowiedział,  że  chce  natychmiast 
rozpocząć  swe  czynności.  Rzeczoznawcy  miejscy,  cech- 
mistrze  i  towarzysze  murarscy:  Wojciech  ICapinos,  Adam 
Pokora,  Paweł  Rzymianin,  Jędryś  Nierychły,  Ambroży 
Przychylny,  Zacharyasz  Sprawny  i  Wojciech  Życzliwy, 
oszacowali  z  jego  polecenia  budynki  miejskie  «nie  dla- 
tego, aby  ją  za  tą  cenę  miał  z  nowej  materyi  murować, 
ale  według  dobroci  tamtych  murów,  które  się  ponaru- 
szały  i  osłabiły  i  matcrya  w  nich  naruszona...  oprócz 
placu,  na  którym  stoją"". 

Otóż  według  tego  oszacowania  były  warte : 

mury     łaźni  1780  złp.,  drzewo  220  złp. 

„      szkoły  1016    „      20  gr.,         „       134    „ 

czyli  razem  otaksowano  oba  domy  na  3150  złp.  20  gr., 
okraso  3000  złp.  \ 

Bezpośrednio  po  tem  oszacowaniu  zeszła  komisya 
na  miasto  i  oddała  Jezuitom  przysądzone  place  i  domy  na 
własność,  nakazując  Radzie  opróżnienie  ich  na  św.  Pas- 
chalisa, t.  j.  początek  maja.  Złp.  3000  zobowiązali  się  do- 
starczyć Żydzi,  zadowoleni  z  takiego  obrotu  sprawy. 

Rada,  która  in  pleno  asystowała  komisyi,  zgłosiła 
na  miejscu  protest  przeciw  zgwałceniu  praw  własności 
Miasta,  komisya  zaś  dała  równocześnie  praenotować 
w  Grodzie  oddanie  na  własność  obu  realności '.  Jednej 


I  Akt  Bzacankowy  w  całości,  Nr.  mat.  67. 
»  C.  L.  368,  pg.  116,  23/1  1608. 


135 


kwestyi  nie  załatwił  Żółkiewski,  lecz  odesłał  ją  z  po- 
wrotem do  króla,  t.  j.  wynagrodzenie  Miasta  za  stratę 
100  złp.,  pobieranycli  rocznie  tytułem  najmu  starej  szkoły. 
Dnia  24  stycznia  zawiadomił  Żółkiewski  oficyalnie 
o  dokonanym  fakcie  króla  i  Radę  miasta  i  opuścił 
Lwów  \ 


Co  miała  Rada  teraz  uczynić  wobec  dokonanego 
faktu? 

Uradzono  jeszcze  raz  wysłać  delegatów  do  Kra- 
kowa z  przedstawieniem  do  króla,  że  miasto  jest  ciasne, 
oraz,  że  Rada  dołoży  wszelkich 
starań,  aby  Jezuici  uzyskali 
wpierw  przeznaczone  grunta 
żydowskie,  byle  tylko  nie  za- 
bierać nowych  domów  i  pla- 
ców. Wyjechali  do  Krakowa: 
Stanisław  Gąsiorkiewicz  (An- 
serinus),  Adam  Śmieszek,  Ka- 
sper Schlegel,  dr.  med.  i  Łu- 
kasz Michniewicz*  i  natych- 
miast poczęli  czynić  starania, 
by  uzyskać  posłuchanie  u  króla. 

Lecz  król  aż  nadto  był  przychylny  Jezuitom  i  rozgnie* 
wany  na  Radę  za  jej  krętactwa,  by  mógł  spokojnie  wy- 
słuchać wywodów  deputacyi;  to  też  już  na  początku 
audyencyi  wpadł  w  furyę  i  dopiero  Skarga  —  który 


Ryc.  31. 

Klamka  z  domn  Niewozaaa 
(Boimów  28). 


'  Oryginał  w  Arch.  m.  Lw.,  ks.  22 
<  AML.  fasc  278,  L.  89  (1,8  1606). 


136 

przedtem  w  złem  iwietle  Radę  lwowską  przedstawiał  — 
musiał  luróla  mitygować  ^ 

Delegacya  wróciła  do  Lwowa  nic  nie  załatwiwszy, 
a  tu  tymczasem  przypadł  termin  płatności  3000  złp.  Ży- 
dzi złożyli  je  do  rąk  ks.  Radzimskiego,  a  ten  chciał  je 
dnia  20/3  wręczyć  na  zamku  niższym  reprezentantowi 
Rady.  Lecz  Jan  Łaszyc,  rajca  miejski,  pieniędzy  nie 
przyj-,  a  podstarości  Poradowski  sam  je  skwitował 
i  odesłał  do  depozytu  grodzkiego.  Rada  wniosła  drugi 
protest  przeciw  zgwałceniu  praw  miejskich  ^  postanowiła 
jeszcze  raz  wysłać  deputacyę  do  Krakowa  i  spróbować 
po  raz  ostatni  szczęścia  w  trybunale  nadwornym. 


Tymczasem  sytuacya  znów  się  zmieniła.  Konstela- 
cye  się  przesunęły  i  to  pod  naporem  następującego  fa- 
ktu. Oto  bogaci  przedmieszczanie  lwowscy,  zwłaszcza 
z  Halickiego,  zapragnęli,  by  ich  domy  się  znalazły  w  obrę- 
bie murów.  Wysłali  deputacyę  do  luróla,  która  przedłożyła 
plan  rozszerzenia  fortyflkacyj  miejskich  w  ten  sposób, 
że  mury  miały  się  ciągnąć  od  Wysokiego  zamku  przez 
Strzelnicę,  Łyczaków,  Rury  (ul.  Kochanowskiego),  Zie- 
loną, Cytadelę,  górę  M.  Magdaleny  (dziś  zniesioną),  ogród 
pojezuicki  do  bramy  Krakowskiej.  Później  ścieśniono 
ten  plan  i  miano  mury  bliżej  dawniejszych  prowadzić. 
Król  zajął  się  gorliwie  tą  sprawą,   bo  było  w  interesie 

>  Hist.  ColL  pg.  72.  Qiiod  tantas  regi  iras  snbito  proritavit  (?)^ 
at  in  ream  prae  foribus  stantem  in  atrio,  acerbe  graviterqae  injectat, 
«tiam  grayiuB  animadvertere  Yoluerit,  ni  Pater  Skarga,  iatios  negotii 
actor  primariuB,  8applex  cum  aliis  intercessiaaet.  Einadem  opera,  hnnc, 
oeterosąue  leopolienaee,  poaito  supercilio  in  saum  conspectam  snpplicea 
r6x  postmodom  dementer  admisit 

•  C.  L.  863  pg.  406  (ąoiefcatdo)  oraz  AML.  fasc  278. 


137 

Rządu  otrzymać  na  Rusi  obszerną  warownię,  bez  wyda- 
nia grosza  ze  skarbca  państwowego.  Decydującym  w  tej 
sprawie  był  jedynie  Żółkiewski  i  jemu  też  oddał  król 
jej  rozpatrzenie  ^ 

Rada  była  od  samego  początku  przeciwną  całej 
sprawie,  rozszerzenie  murów  godziło  na  całość  miasta, 
oraz  na  prawa  i  przywileje  jego  mieszkańców,  a  tu  ma 
Żółkiewski  w  ręku  obie  sprawy:  jezuicką  i  forteczną. 
Wiedziała  Rada,  że  gdy  go  sobie  zrazi  dalszym  uporem 
w  sprawie  z  Jezuitami,  narazi  się  na  gorsze  skutki:  roz- 
szerzenie ustroju  miejskiego  na  korzyść  przedmieszczan 
i  Róg  wie,  jakie  jeszcze  zawikłania. 

Postanowiła  tedy  Rada  poświęcić  już 
i  tak  przegraną  sprawę  jezuicką  dla  dru- 
giej. Nawiązano  z  Jezuitami  stosunki  i  pertraktowano 
kilka  tygodni;  po  pewnej  naradzie  przystąpił  prokonsul 
do  odchodzącego  superiora,  odprowadiził  go  do  bramy 
klasztornej  i  prosił  go,  by  zechciał  wyjechać  z  deputa- 
cyą  miejską  do  Krakowa.  Superior  się  zgodził.  Przed 
wyjazdem  ułożono  się  z  Jezuitami,  że  miasto  ustąpi  za 
odpowiedniem  wynagrodzeniem  starą  szkołę  i  łaźnię, 
zastrzega  sobie  tylko  tą  formalność,  że  król  nie  ogłosi 
swej  ostatecznej  decyzyi  we  formie  rozkazu,  tylko  w  for- 
mie w5rroku  cywilnego  *. 

O  to  mieli  się  postarać  Jezuici.  Wszystko  inne 
miano  W3rrównać  pieniądzmi;  Rada  miała  za  swe  bu- 


1  Przedmieszczanie,  znaj%c  wptyw  Jezuitów,  zwrócili  si^  dó 
nich  po  rad^  —  a  nobis  itaąae  oonfliliain  et  opem  petiere  ^  pisze 
kconikarz  na  stronie  72. 

Cała  sprawa:  Zubrzycki:  Kronika,  8tr.286.  Ten  plan  podjął 
Władysław  lY.   vide  C  zer  mak:   Plany  wojenne  Władysława  IV. 

*  Si  rex  non  per  nudum  imperium,  sed  forma  deoreti  civilis  id 
statuisset.  Hist  CoU.  pg.  72. 


138 

dynki  otrzymać  bezwzględnie  wyższą  sumę  niż  3000, 
stosowny  ekwiwalent  za  czynsz  ze  starej  szkoły,  oraz 
wynagrodzenie  kosztów  nowej  furty  i  nowego  mo- 
stu na  fosie;  Jezuici  zaś  mieli  otrzymać  wysoką  sumę 
na  wykupno  prywatnych  domków  i  placów,  wyliczo- 
nych w  kontrakcie  z  10/4  1606  r.  Tych  pieniędzy  mieli 
dostarczyć  Żydzi  ^.  Po  dokładnem  omówieniu  wszystkich 
szczegółów  wyjechali  do  Krakowa:  Dąbrowski,  Jan  Ju- 
liaszowicz  i  Stanisław  Anserinus,  a  z  nimi  superior  Ra- 
dzimski  K 

Wszystkie  te  układy  nie  uszły  uwagi  Żydów,  bali 
się  oni,  by  nowa  zgoda  między  dawnymi  wrogami  nie 
odbiła  się  na  ich  skórze  i  dlatego  w  ślad  za  deputacyą 
miejską  wysłali  swoich  pełnomocników.  Wyjechali  do 
Krakowa  Marek  Izakowicz,  Aron  Rubinowicz  i  Moszek 
Mendlowicz.  Nachman  jeszcze  się  snąć  nie  wywikłał  ze 
swej  prywatnej  sprawy.  Otrzymali  oni  pełnomocnictwo 
do  zakończenia  sprawy  za  wszelką  cenę;  chodziło 
tylko  o  uwolnienie  bóżnicy  i  domów  żydowskich". 

Obie  deputacye  przybyły  do  Krakowa  na  czas  prze- 
prosin Zebrzydowskiego.  Wielu  magnatów  było  tu  ze- 
branych, by  być  świadkami  tak  długo  oczekiwanej  zgody 
w  Rpltej. 


Zygmunt  III  był  chory  dłuższy  czas  na  febrę;  le- 
dwie wstał  z  łóżka  zajął  się  sprawą  lwowską  i  osobi- 

^  że  sprawy  pieniężne  załatwiono  bez  udzii^  Żydów,  wjmika 
}iiito  z  wysokości  świadooeń^  na  któreby  się  nie  byli  zgodzili,  jożto 
pośrednio  z  ostatniego  dekretu  królewskiego. 

*  Skład  depatacyi:  AMŁ.  ks.  228,  pg.  666. 

s  AMŁ.  ks.  228,  pg.  566. 


139 


ście  przewodniczył  rozprawie  \  Odbyła  się  ona  w  pierw- 
szycli  dniacli  czerwca,  a  stanęli  ze  strony  Jezuitów  ks. 
Piotr  Skarga,  prowincyał  Zakonu  ks.  Fabriciusz,  oraz 
superior  lwowski  Radzimski.  Żydzi  nie  stanęli,  l)o  ich 
sprawy  nie  tu  miano  sądzić.  Miasto  reprezentowała  de- 
putacya  wyż  podana.  Po  rekapitulacyi  całego  procesu 
i  wysłuchaniu  stron,  wydał 
trybunał  wyrok,  datowany  dnia 
11/6  1608  r.  Tam  nakazuje  się 
Radzie,  by  pod  rygorem  utraty 
10.000  węg.  duk.  wadyum  — 
bezzwłocznie  przyjęła  i  pokwi- 
towała sumę  3000  złp.,  złożoną 
w  depozycie  grodu  lwowskiego 
i  oddała  w  posiadanie  łaźnię 
i  szkołę  najdalej  do  6  tygodni. 
Zakazuje  dekret  Miastu  stawia- 
nia jakichkolwiek  przeszkód 
w  skupywaniu  sąsiednich  grun- 
tów i  domów.  Równocześnie 
unieważnia  król  dekret  z  3/1 
1606  i  oddaje  Żydom  domy  za- 

kwestyonowane  tym  wyrokiem.  Dekret  ten  natychmiast 
doręczono  delegatom  lwowskim  \ 

Osobnym  mandatem,  datowanym  również  11/6,  mia- 
nuje król  komisarzy  dla  ostatecznego  uregulowania  tej 
sprawy;  zostali  nimi:  arcybiskup  Zamojski,  biskup  Pstro- 
koński  i  wojewoda  płocki,  Stanisław  Krasiński^. 

Komisya  zebrała  się  natychmiast  do  sformułowania 
układów  przedtem  prywatnie  zawartych.  Znając  chwiej- 


Ryc.  82. 

Klamka  z  domu  Szmujły  Wi- 

śniowieokiego  (Boimów  82). 


ia   do  tej   rozprawy   8%  zawarte   w   ks. 


'  Żródli 
570  AML. 

>  Oryginał  AML.  kg.  228,  pg«  662  ad  111.  Nr.  mat.  5a 
*  Oryginał  w  AML.  kt.  228. 


pg.  680- 


140 

noftć  8tron,  kazała  wszystkim  trzem  stronom  spornym 
założyć  po  2000  złp.  wadyum,  czem  je  zoł>owiązała  do 
bezwzgl^nego  poddania  się  wyrokowi.  Dnia  13  czerwca 
wydała  komisya  swe  orzeczenie,  zawierające  następujące 
punkty: 

1)  strony  poddają  się  bezwzględnie  wyrokowi. 

2)  Żydzi  mają  zapłacić  miastu  za  łaźnię  i  szkołę 
3000  złp. 

3)  Żydzi  mają  zapłacić  miastu  za  furtę  oraz  za  re- 
konstrukcyę  murów  4000  złp.  w  3  ratacli  po  1333  złp. 
10  gr.  na  św  Jana  Chrzciciela  roku  1609,  1610  i  1611. 

4)  Żydzi  mają  płacić  jako  ekwiwalent  czynszu  ze 
starej  szkc^  po  100  złp.  w  latach  1609,  1610, 1611, 1612, 
1613  i  1614,  a  oprócz  tego  w  ostatnim  roku  złożą  ry- 
czałtem 2000  złp. 

5)  Żydzi  zawrą  z  Jezuitami  osobną  intercyzę,  poczem 
wygotują  Jezuici  cesyę  ze  swego  prawa  do  domów  ży- 
dowskich, po  intercyzie  zaś  i  cesyi  wyda  Rada  oficyalną 
kwietacyę  ze  wszystkich  praw  do  posiadłości  żydowskich, 
bez  naruszenia  praw  miejskich,  płynących  z  tytułu  czyn- 
szu gruntowego  lub  pierwokupu. 

6)  Co  się  tyczy  bóżnicy,  to  oddano  ją  Żydom,  lecz 
jako  dom  prywatny,  dalsze  używanie  jej  na  modlitwę 
zależne  jest  „od  woli  króla  JMości  i  woli  arcybiskupa 
lwowskiego*". 

7)  Wszystkie  układy  muszą  być  zatwierdzone  przez 
kancelaryę  królewską  ^ 

Odnośnie  do  tego  dekretu  zawarła  21  czerwca.  Rada 
reprezentowana  przez  Anserina,  Dąbrowskiego  i  Łuka- 
szowicza  z  Jezuitami  układ,   w  którym   omówiono  do- 

'  Oiygiaał  okładu  w  AML  ks.  228.  Kopie  w  aktach  grodzkich 
oraz  lośnych  fascyknłach  AML. 


141 

kładnie  pomiary  domów,  regulacyę  ulicy,  obowiązek 
pomocy  przy  skupywaniu  prywatnych  domków,  a  na- 
wet karność  przyszłych  uczniów  jezuickich  i  t.  p.  Kon- 
trakt ten  sformułował  powołany  ze  Lwowa  syndyk 
miejski:  Scharfenberg-Ostrogórski  ^ 

Dnia  22  b.  m.  upomniał  znów  król  Radę,  by  do- 
trzymała warunków,  zastrzeżonych  dekretami  i  kontra- 
ktem —  snąć  musiały  nastąpić  nieporozumienia  lub  nie- 
l>ardzo  dowierzano  Radzie. 

Nazajutrz,  t.  j.  dnia  23  czerwca,  zawarli  Żydzi  z  Je- 
zuitami ową  zawarunkowaną  intercyzę,  zawierającą  na- 
stępujące punktacye: 

1)  Obie  strony  składają  wadyum  po  11.000  złp. 

2)  Anuluje  się  kontrakt  z  10  kwietnia  1606  r. 

3)  Żydzi  wypłacą  za  dom  podsędkównej  tyle,  za  ile 
go  utargowano  (ile?). 

4)  Na  wykupno  reszty  domów  wypłacą  Żydzi  Je- 
zuitom 11.000  złp.  w  3  ratach.  I.  rata  23/6  1608=^4000  złp. 
n.  rata  23/6  1612  =  4000  złp.  III.  23/6  1613  =  3000  złp. 

5)  Niezapłacenie  jednej  raty  pociąga  za  sobą  pła- 
tność całej  sumy,  lub  utratę  wadyum. 

6)  Gdyby  Jezuici  przed  jakimś  terminem  utargo- 
wali  dom,  muszą  Żydzi  przed  terminem  wypłacić  naj- 
bliższą ratę,  lecz  musi  się  ich  wpierw  o  12  tygodni 
uwiadomić. 

7)  Strony  zobowiązują  się  tą  intercyzę  legalizować 
w  kancelaryi  królewskiej. 

8)  Jezuici  zobowiązali  się  cedować  Żydom  place 
i  domy  im  przysądzone  ^ 


>  Oryginał  polski  w  AMŁ.  ks.  228,  ant  pg.  576  ad  115,  oraz 
kilka  odpisów. 

*  Oryginahi  intercyzy  nie  znalazłem,  posługiwałem  si^  tedy  od- 
pisem, wciągniętym  w  kronika  jezuicką,  str.  75.  Nr.  mat  60. 


142 

Dnia  25  czerwca  wydali  Jezuici  Żydom  cesyą  ze 
wszystkich  domów  i  placów,  przysądzonych  im  dekre- 
tem z  dnia  3/1  1606.  Po  wyliczeniu  szczegółowem  wszel- 
kich domów,  cedują  Jezuici  synagogę,  położoną  między 
ścianami  domu  Markowego,  skonfiskowaną  dekretem 
lurólewskim  i  przysądzoną  Jezuitom,  oraz  wszystkie  inne 
domy  i  grunty,  które  kiedykolwiek  były  oddane  Jezuitom, 
a  są  położone  w  ulicy  Żydowskiej,  nie  zastrzegając  so- 
bie żadnego  prawa  lub  jakiejkolwiek  pretensyi  ^. 

Tego  samego  dnia  aprobował  król  cesyę  i  intercyzę*. 

Dnia  26/6  wydała  kancelarya  królewska  roboracyę 
wszystkich  układów,  deluretów  i  punktacyi,  zawartych 
i  wydanych  dnia  13/6  i  t.  p.  \ 

Po  tych  formalnościach  oddali  pełnomocnicy  syn- 
dykowi Scharfenbergowi  wszystkie  akta,  a  on  zid>ral  je 


PBZEGŁĄI>  ZOBOWIĄZAŃ  ŻYDOWSKICH. 


Żydzi  m»J%  płacić: 


Miastu 

Jezuitom 

1)  23/6  1608 

4000 

2)  24/7  1608 

.    .    8000 

8)  24/6  1609 

.    .    1888-10+100 

4)  24/6  1610 

.    .    I888104.IOO 

5)  24/6  1611 

.    188810+100 

6)  2B>6  1612 

100 

4000 

7)  28/6  1618 

100 

8000 

8)  28/6  1614 

.    .    2000+100 

9600      H 

-      11000  zip. 

»=  20.600  +  nieznaną  warto4ć  domu  podtędkównej. 

>  AMŁ.  ks.  228,  pg.  682. 

'  Ibid.  ant  pg.  584  ad  118. 

*  Approbatio  conditionmn  de  dato  21/6  AMŁ.  ks.  228.  Roboratto 
arbitramenti  ks.  228,  ant.  pg.  669  ad  118.  Approbatio  arbitramenti  ks. 
228,  pg.  672  ad  114. 


143 


do  Lwowa  i  złożył  w  arcliiwum  miejskiem,  gdzie  spo- 
czywają po  dzień  dzisiejszy  (Księga  223). 


Dnia  23  lipca  t.  r.  zjechała  Komisya  ^  dla  ostate- 
cznego wytyczenia  miejsca  i  położenia  kamienia  węgiel- 
nego pod  koUegium  jezuickie. 

Na  zamku  niższym  stają:  Żółkiewski,  Stanisław 
Włodek  z  Hermanowa,   wojewoda  bełzki,  halicki  i  ko- 


Byc.  88. 
Herb  miejski  na  domu  Szmajły  Wiśniowieddego  (Boimów  82). 

łomyjski  starosta,  Sebastyan  Sobieski,  chorąży  koronny, 
Jan  i  Mikołaj  Daniłowicze,  Piotr  Ozga  z  Osy,  Swoszow- 
ski,   Poradowski,  reprezentanci   Rady  i  Kahału.    Tutaj 


1  C.  L.  368,  pg.  961.  Nr.  mat.  61. 


144 

wydaje  podstarotei  z  depozytu  sumę  3000  złp.,  a  po 
skwitowaniu,  przez  Radę,  udaje  się  Komisya  na  miejsce, 
gdzie  miało  stanąć  koUegium  wraz  z  kościołem.  Tutaj 
wytyczył  Żółkiewski  miejsce,  oraz  wyznaczył  domy  pry- 
watne, jakie  ma  się  wykupić.  Tutaj  też  przedłożyła  Rada 
swą  proślię  co  do  fortyfikacyi,  a  Żółkiewski  przyrzekł, 
że  ją  korzystnie  załatwi.  Również  i  Żydzi  prosili  o  po- 
zwolenie odprawiania  nał>ożeństw  w  synagodze,  lecz 
Żółkiewski  na  to  nie  pozwolił,  lecz  utrzymał  w  mocy 
klauzulę  dekretu  z  11/6.  W  końcu  kazał  Żółkiewski 
sporządzić  protokół  swych  czynności  w  formie  uroczy- 
stego aktu  i  wpisać  do  aktów  grodzkich.  Na  tem  zakoń- 
czyła Komisya  swe  czynności. 

Na  tem  też  skończył  się  proces.  Wszelkie  dalsze 
czynności  stanowią  tylko  formalne  zakończenie  sprawy, 
ściągnięcie  zobowiązań  i  pokwitowanie  ich.  Miasto 
umiało  dobrze  dopilnować  terminów,  akta  miejskie  za- 
wierają kwity  na  każdą  poszczególną  ratę. 

Jezuici,  korzystając  z  klauzuli,  dozwalającej  im 
przed  terminem  ściągnąć  pewne  sumy,  pobrali  4/3  1609 
=  2000  złp.,  we  wrześniu  tego  roku  3000  złp.,  w  r.  1610 
=  2820  złp.,  pod  koniec  tego  roku  20  złp.,  w  latach  zaś 
1611,  1612,  1613  po  1000  złp.^  Z  terminów  spłat  możemy 
wnioskować  o  szybkości  w  skupywaniu  domów  pry- 
watnych ;  nie  bardzo  szybko  musiało  to  iść  i  nie  jedną 
musieli  mieć  przeszkodę  od  strony  Miasta,  kiedy  król 
musiał  przypominać  Radzie  jej  obowiązki  (Wilno,  24/8 
1609  r.  Obóz  pod  Smoleńskiem  31/12  1609,  6/5  1610 
it.  p.)^ 


»  Hist  ColL  pg.  76. 

'  a)  AML.  k8.  227,  pg.  86. 

b)  Ibid.  list  pod  Z,  III.  Nr.  14. 

c)  „      „      „      „     „     Nr.  16. 


145 

Żydzi  płacili  punktualnie  wszystkie  raty,  a  oprócz 
tego  czynili  starania,  by  uzyskać  pozwolenie  arcybiskupa 
i  króla  na  odbywanie  nabożeństw  w  synagodze.  Niestety, 
nie  znamy  dokładnego  przebiegu  rokowań,  dość  na  tern, 
że  na  wiosnę  r.  1609,  a  więc  w  pół  roku  po  załatwieniu 
sprawy,  uroczyście  otwarto  świątynię.  Świadczy  o  tern 
całkiem  dokładnie  wstęp,  podany  przez  Izaka  Ben  Sa- 
muela Halevy'ego  (z  pokolenia  Lewi),  do  jego  własnego 
wiersza,  napisanego  na  uroczystość  otwarcia  tej  syna- 
gogi. —  Wiersz  ten,  „Szir  giula*"  —  pieśń  zbawienia  — 
do  dnia  dzisiejszego  się  odczytuje  w  rocznicę  otwarcia 
synagogi,  w  sobotę  pohamanową.  Wobec  nieprzerwanej 
tradycyi  musimy  ten  dzień  przyjąć,  jako  dzień  otwarcia. 

Jakie  ofiary  musieli  ponieść  Żydzi,  zanim  uzyskali 
tę  licencyę,  jest  nam  niewiadomem. 

Na  rok  1613  przypadała  ostatnia  rata  jezuicka  i  tę 
kwotę  odebrał  i  skwitował  rektor,  ks.  Mikołaj  Cy- 
rowski. 

Miastu  mieli  Żydzi  ostatnią  ratę  wypłacić  w  r.  1614. 
Miasto,  potrzebując  pieniędzy,  zażądało  ostatniej  spłaty 
o  rok  wcześniej  i  Żydzi  „ex  tum  accomodando  se  neces- 
sitati  Reipublicae  Civitatis,  et  tempus  solutioni  destina- 
tum,  anticipando"",  wypłacili  sumę  2100  fi.  dnia  15  listo- 
pada 1613  r. 

Kwietacya  wydana  ówczesnym  seniorom  *:  Markowi 
Izakowiczowi,  Izraelowi  Czechowi  i  Aronowi  Rubino- 
wiczowi,  kończy  się  następującą  klauzulą: 

„Atque  ita  parte  ab  utraque  implementum  et  satis- 
factio  arbitramento...  agnoscitur  et  silentium  perpetuum 
pro  praemissis  accasionibus  imponitur**  \ 


»  ConsuL  r.  1613,  pg.  1668. 

'  Regestra  do  procesu  vide  dodatek  III  przy  końca  rozprawj. 

Żjdli  IWOWMJ  10 


146 

Po  dzień  dzisiejszy  wydobywa  w  sobotę  roczni- 
cową szkolnik  z  biblioteki  synagogalnej  stary  manu- 
skrypt pieśni  Izaka,  a  szczupła  garstka  pobożnych  słu- 
cha z  namaszczeniem  wiersza,  odczytywanego  na  pewną 
właściwą  nutę: 

„Wywyższam  Cię,  o  Wiekuisty,  gdyż  otwarłeś  po- 
dwoje tej  świątyni,  a  wrogom  moim  nie  użyczyłeś  ra- 
dości z  mego  nieszczęścia^...  wysłuchałeś  mnie,  gdym 
wołał  do  Ciebie,  a  więc  przyjmij  za  to  me  dzięki.  Wszak 
już  na  równi  potknęła  się  noga  moja,  aleś  Ty  moim 
był  zbawcą...  niech  więc  w  tej  chwili  wesela,  zabrzmi 
pieśń  nowa:  „Chwała  Ci,  Panie,  na  wieki..." 

„...Znalazłeś  nas  na  puszczy...  ocaliłeś  nas  z  Egi- 
ptu... w  Babilonie  nas  nie  opuściłeś...  Chwała  Ci,  Panie, 
na  wieki...  I  Grecy  nam  życie  zatruwalil.. 

„...Cztery  lata  i  sześć  miesięcy  była  świątynia  zam- 
knięta i  już  ją  wróg  miał  zagarnąć,  gdy  Ty,  Panie,  ją 
wybawiłeś,  a  nam  ją  wróciłeś.  I  świątynia  zabrzmiała 
pieśniami  chwały. 

„Chwała  Ci,  Panie,  na  wieki!"*. 

Oto  jedyna  pamiątka  długotrwałego  i  kosztownego 
procesu. 


^  Analog,  do  psalmu  80.  2. 

*  Pieśń  w  całości  drukowana  w  starym  modlitewniku  synago- 
galnym,  a  przedrukowana  u  Suchystawa  i  Gary.  Podaliśmy  wyjątki 
w  tłómaczeniu  dla  illustraoyi. 


vu. 

Pożar  w  r.  1616  i  dalsze  zmUny  topograficzne. 

Bekapitolacya  poprzednich  roasdziałów.  Poiar  z  r.  1616,  wybuch  jego 
i  przebieg.  Dochodzenia  i  śledztwo.  Upór  Żydów.  Pozwolenie  na  daln» 
budowanie  drzewem.  Usunięcie  kata.  Ulgi  podatkowe.  Dalsze  sku- 
pywanie gruntów.  Najem  baszt  i  wiet.  Giembrycht  kupuje  kapnioę 
i  masztamię.  Parcelacya  gruntu.  Nowe  kamienice  pod  murami.  Ulgi 
w  spłatach.  Okna  w  murze  miejskim.  Domy  na  łukach.  Plan.  Bu- 
dowa domu  gminnego  (kahału).  Bruk  i  czystość  w  Gheccie.  Wykaz 
liczebny  parcel  i  kamienic  tydowskich.  Najem  mieszkań  u  chrześcijan. 
Zakaz  z  r.  1688.  Proces  o  zamurowanie  okien  w  murze.  Dekrety  kró- 
lewskie i  komisye.  Wygrana  Żydów. 

Podaliśmy  krótki  zarys  kilku  rodzin  żydowskich, 
które  swym  sumptem  fundowały  wszystkie  prawie 
instytucye  dobroczynne  żydowskie.  Szpital,  przytulisko, 
szkoła  talmudu  i  nowa  a  piękna  synagoga,  oto  są  nabytki 
gminy  żydowskiej  w  czasie  od  r.  1571  do  końca  XVI 
wieku.  Cały  szereg  prywatnycli  domów  murowanycłi 
zajął  dotychczas  puste  place  i  uliczki.  Była  też  i  łaźnia 
żydowska  gdzieś  w  ulicy  Łaziennej  (Bad-gasse)  \  lecz 
gdzie  była  ta  uliczka  i  gdzie  ten  dom,  dokładnie  zba- 
dać nie  mogliśmy. 

Widzieliśmy  też,  że  niektórzy  Żydzi  otrzymali  prawo 
wprowadzenia  do  swych  domów  rur  wodociągowych 
za  pewną  stałą  opłatą,  a  w  r.  1600  poleciło  miasto 
Nachmanowi  Izakowiczowi  wybrukowanie  ulicy  żydów- 

'  Pinaks,  karta  17,  str.  1. 


148 

skiej  od  swego  domu  do  bramy  ruskiej  (żydowskiej) 
„czemu  dosię  uczynił**  ^.  Odrestaurowało  się  tedy  i  uzu- 
pełniło Glietto  po  owym  strasznym  pożarze  w  r.  1571; 
lecz  ciasnem  być  nie  przestało.  WoJnego  miejsca  nie 
było  tu  już  ani  krzty.  Tylko  kapnica  i  masztamia  zaj- 
mujące wielki  kompleks  ^  oraz  ulica  wzdłuż  murów  oto 
byfy  jeszcze  jedyne  miejsca,  które  Żydzi  mo^i  zająć. 

Jak  wiemy  były  kapnica  i  masztarnia  przez  pe- 
wien czas  zastawione  u  Nachmana  Izakowicza,  lecz  zdaje 
się,  że  miasto  je  wykupiło,  skoro  na  nowo  były  w  po- 
siadaniu Rady. 

Niedługo  cieszyło  się  atoli  Ghetto  spokojem,  po  nie- 
szczęsnym a  kosztownym  procesie  przyszła  nowa  plaga. 
Nasza  „Judenstadt**,  jak  już  wiemy,  była  rozsadnikiem 
wszelkich  nieszczęść.  I  tak,  po  kilku  zarazach  niszczą- 
cych Lwów,  przyszedł  pożar  w  r.  1616. 

Bojąc  się  kontroli  kupców  i  cechów  miejskich  Ży- 
dzi —  uprawiający  niedozwolony  paktami  handel  —  cho- 
wali po  piwnicach  beczki  z  wódką,  oliwą,  łojem  i  t.  p. 
.smelcowali*'  złoto,  srebro,  wosk,  łój  i  t.  p.,  zapalne 
ma^eryały  po  ciasnych  i  drewnianych  kątach  pod  stry- 
chami \  nie  dziw  tedy,  że  musiało  przyjść  do  nieszczęścia. 

We  czwartek  dnia  26  maja  roku  1616  o  godzinie 
9-ej  wieczór*  wszczął  się  pożar  w  drewnianym  domu 
Izraela  (Janowicza?)  tuż  za  domem  Marka  Izakowicza. 
W  jednej  chwili  dom  drewniany  stanął  w  płomieniach. 
Wiatr  był  straszny.  Płomień  przerzucił  się  na  dom  Izaka 
S&skindowicza,  a  stamtąd  idąc  wiatrem  południowo- 
zachodnim  na  kapnicę  i  masztarnię  i  dalej  na  mur  miej- 


>  Consnl.  18,  pg.  814—16. 

'  Dziś  8toj%  na  tern  miejsca  domy  Nr.  80,  82,  84,  til.  Boimów. 

»  AML.  fasc.  267,  Nr.  29. 

^  ibidem,  godzina  21  odpowiada  naszej  9-ej. 


m 


11K1MJU.[;2UH 


Dom  Salomona  Frydmana  (Bolmdw  84).  (Z  „Patrycy  a  tu  **  ł.ozfifliklegó), 
(ObawG  teiit  i^.  1&7). 


I 


150 


ski  K  W  ciągu  nocy  ogień  .kilkadziesiąt  kamienic  ży- 
dowskich, ruskich  i  trzech  katolickich  (!)  do  szczętu 
zniósł,  baszty,  wieże,  blanki  na  murach  i  spichlerz  miej- 
ski popalił*" '.  Zgorzały:  cała  ulica  żydowska,  część  by- 
dlęcej i  ruskiej  \ 

Zimorowicz  w  następujący  sposób  opisuje  pożar. 


Oryginał :  Ed.  Haeck, 
str.  176. 

26  martii  incendium. 
Daemonia  circumforanea 
ignem  orcinum  secum  fer- 
re,  Judaei  cohaerendes  eo- 
rum,  faces  itidem  excidii 
Hierosolimitani  in  sinu  suo 
portantes,  hoc  anno  pa- 
łam fecerut,  quo  a  fronte 
ad  calcem  scelerata  insula 
eorum  tota  conflagravit, 
fomite  ex  olidis  gurgu- 
stiis  ipsorum  sumpto.  Quin 
etiam  contigua  tecta  ar- 
mamentarii,  propugnacu- 
lorumąue,  insuper  postica 
Armenorum  Russorum- 
que  eodem  torrente  flam- 


Tłómaczenie  Piwockie- 
go,  str.  290. 

Że  złe  duchy  publicznie 
ogień  piekielny  z  sobą  no- 
szą. Żydzi  ich  współdzie- 
dzice pochodnie  także  zgu- 
by jerozolimskiej  na  swo- 
im łonie  nosząc,  w  tym 
roku  dowiedli,  którym 
z  początku  do  końca  ich 
występna  siedziba  cała 
zgorzała  z  ich  zakątków 
smrodliwych  początek 
wziąwszy,  nadto  przyległy 
dach  zbrojowni  i  waro- 
wniów  (!)  tudzież  tylna 
część  Ormianów  (!)  i  Ru- 
sinów tymże  płomieni 
spłonęły  nawałem  i  t.  d. 


marum  absorpta  sunt  etc. 

Nie  będę  się  wdawał  w  szczegółowe  opisy  owej 
strasznej  nocy.  Straż  miejska  starała  się  zrazu  gasić,  wia- 
drami skórzanymi  —  lejąc  wodę,  lecz  na  próżno!  Przez 
cały  piątek  (27/5)  trwał  pożar,  a  w  sobotę  zgliszcza  je- 


'  AMŁ.  Consol.  26,  pg.  848-68. 

«  AML.  fasc.  257,  Nr.  29. 

*  AML.  Consnl.  26,  pg.  848-68. 


151 

szcze  tliły.  Tego  to  dnia  wysłała  Rada  komisyę  miej- 
ską wraz  z  woźnym  dla  skonstatowania  przyczyny 
pożaru.  Dochodzenia  na  ratuszu  nie  dały  bowiem  po- 
zytywnego rezultatu.  Jedni  twierdzili,  że  Izrael  topił  łój, 
inni,  że  ktoś  „na  pan  wie  obok  drewnianej  ściany  wa- 
rzył ryby" ^ 

lUedy  komisarze  Jan  Alembek  i  Wojciech  Gładysz 
«tam  przyszli  do  Sokołowskiej  kamienicy  ^  mówili  do 
żydówki,  która  klucze  do  sklepu  i  piwnicy  miała,  aby 
im  te  gmachy  otworzyła.  Zrazu  porwała  się  była  do 
otwierania,  ale  zaś  postrzegłszy  się,  nie  chciała  żadną 
miarą  otwierać,  odzywając  się  na  gospodarza  swego,  że 
ł>ez  niego  nie  śmie  tego  uczynić,  który  potem  przyszedł- 
szy i  drugich  Żydów  do  siebie  wziąwszy,  sprzeciwili  się 
i  nie  chcieli  odemknąć  sklepów  onych**. 

Komisya  nic  nie  sprawiwszy,  wróciła  na  ratusz, 
a  za  nią  przyszli  dwaj  seniorowie  Marek  Izakowicz  i  Ma- 
rek Moszkowicz  (bliżej  nam  nie  znany),  z  zapytaniem, 
co  ta- komisya  ma  znaczyć. 

Na  co  im  pp.  Rayce  powiedzieli:  -Widzimy  w  was 
upór  i  nieposłuszeństwo  wielkie  urzędowi  zwierzchniemu, 
żeśmy  i  w  ten  czas  gdy  się  ten  ogień  zawziął  i  szerzył 
słali  po  was  na  Ratusz  i  wczora  także  kilkakroć,  a  nie 
chcieli  przyjść;  za  czem  widząc  taką  rebellyę  waszą, 
nie  zdało  się  nam  więcej  na  pogardę  zwierzchności 
urzędu  swego  podawać.  Ale  doszedłszy  tego  z  inąuisi- 
cyej,  z  którego  domu  i  z  jakiej  przyczyny  ten  ogień  tak 
gwałtowny  i  żałosny  wszczął  się  i  obawiając  się  dalszej 
podniety,  posłaliśmy  urząd  pp.  wiernych,  aby  rewido- 
wali te  tam  sklepy,  jeżeli  tam  nie  masz  jakich  prochów, 
siarek,  gorzałek,  tłustości  i  inszych  rzeczy  do  zapału 

'  AML.  consol.  26,  str.  848—68. 
'  Należała  do  Marka  Izakowicza. 


152 

prędkich,  której  rewizyi  wasi,  ii  zbronili  niesłusznie,  to 
od  was  urząd  potyka,  gdyśmy  z  powinności  urzędu  na- 
szego przestrzegamy  tego,  aby  do  czego  gorszego  jeszcze 
Miastu  nie  przyszło,  zwłaszcza,  że  ognie  te  jeszcze  nie 
ugasły  i  wiatr  panuje*"  ^  Starszyzna  żydowska  prosiła 
o  przerwanie  konferencyi  „do  ćwierci  godziny **,  by  się 
mogła  porozumieć  ze  swoimi,  lecz  gdy  po  dłuższym 
czasie  nie  wróciła,  wysłała  Rada  tę  samą  komisyę  dla 
zrewidowania  piwnic.  Lecz  tu  zastali  „szlachetnego  pana 
Jana  Hreczynę  pisarza  żydowskiego**  który  wzbronił  „re- 
wizye  jakieś  czynić  na  gruntach  żydowskich**  bez  oso- 
bnego odniesienia  się  do  wojewody.  Znów  sprawa  prze- 
szła na  ratusz  i  tu  znów  Żydzi  stawili  się  opornie:  „nie- 
powinniśmy  nikomu  ni  sklepów  ni  piwnic  otwierać, 
ni  towarów  swych  ukazować,  i  nie  było  to  nigdy  i  te- 
raz nie  chcemy  dopuścić,  mamy  swój  urząd  i  bierzemy 
to  na  się,  że  nic  więcej  z  tego  pogorzeliska  żadnego  nie- 
bezpieczeństwa nie  trzeba  się  miastu  obawiać**. 

Sprawa  skończyła  się  protestacyą  miasta  w  gro- 
dzie, że  Żydzi  nie  pozwolili  rozrywać  sklepów,  czem 
uniemożliwili  ratunek,  oraz,  że  handlują  mimo  i  ponad 
kontrakty  i  t.  p.  *. 

Pamięć  tego  pożaru  pozostała  na  długo  u  potomnych. 
Pisarze  miejscy  przy  wystawianiu  pozwoleń  lub  kon- 
sensów  budowlanych— wspominają  o  pożarze  ze  zgrozą 
i  boleścią.  I  tak  czytamy  ustęp  w  r.  1618^:  „post  cala- 
mitiosum  ignis  incendium  per  totam  quateram  civitatis 
deseviens,  ubi  perfidorum  in  platea  domibus  lapideis 
constiterent  (!)  et  omnes  funditus  conflagratae  funestam 
arearum  desolutionem  oculis  hominum  subicerent**. 

»  fasc.  267,  Nr.  29.  AML. 

*  ibidem.  Dlaczego  to  całe  dochodzenie  oblatowano  w  grodzie 
bnseckim,  jest  mi  nlewiadomem. 

»  AML.  Consul.  27,  pg.  68—60. 


153 

Rada  postanowiła  skorzystać  z  dawniejszego  zakazu 
królewskiego,  dotyczącego  stawiania  drewnianych  bu- 
dynków pod  murami  miejskimi.  Osobna  komisya  zba- 
dała zręby  i  zdała  relacyę  Radzie  co  do  udzielania  kon- 
sensów  budowlanych.  Lecz  wstawili  się  za  Żydami  oko- 
liczni -znani  ludzie  i  panowie*"  oraz  «Utość  wzięła  górę 
nad  sprawiedliwością *".  Rada,  ława  i  40  mężowie  «oł>ej- 
rzawszy  tak  wielkie  spustoszenie  i  wypalenie  haniebne*", 
pozwolili  na  odrestaurowanie  domów,  jużto  murem,  juito 
drzewem,  oraz  na  budowanie  nowych  domów  drewnia- 
nych, póki  Żydów  na  mury  nie  stanie.  Zastrzeżono,  że 
domy  nowe  nie  mają  być  wyższe  niż  na  jedno  piątro  \ 
by  w  drewnianych  domach  kuchnie  były  murowane, 
a  piece  warowne,  zakazano  Żydom  trudnić  się  « spuszcza- 
niem gorzałek,  łojów,  wosków  i  innych  towarów  łatwo 
zapalnych,  prócz  palenia  sreber  —  gdyż  nie  było 
wówczas  we  Lwowie  chrześcijan  tem  się  trudniących. 
Usunięto  również  kata  z  owej  wieży  i  wynajęto  ją 
szkolnikowi  na  pomieszkanie  na  lat  20.  Za  100  złp., 
które  złożył  ryczałtem  tytułem  najmu  za  cały  czas,  miano 
ową  wieżę  odrestaurować.  Zawarowano  Żydom,  że 
nigdy  kat  w  ich  dzielnicy  mieszkać  nie  będzie  \  Dla 
wspomożenia  zaś  Żydów  po  takiem  nieszczęściu,  pro- 
longowało Miasto  dobrowolnie  pakta  handlowe'  na  lat 
10  t.  j.  do  r.  1626.  Całe  to  pozwolenie  wydano  dnia  13 
października  r.  1616^. 

Niedługo  później  bo  już  28  grudnia  t.  r.  uwalnia 
Zygmunt  111  —  dekretem    datowanym  z  Warszawy  — 


>  w  ówczesnem  pojmowania  rzeczy  znaczyło  to  2  piętra. 

*  Odtąd  mieszkał  kat  w  jednej  z  bram  miejskich.   Vide,   Czo- 
łowski:  Pogląd,  str.  45. 

»  Vide  rozdział  o  liandlu  XVIII. 

*  AML.  Oddział  HI  A,  ks.  190,  pg.  184-7  (odpis),  Nr.  mat.  66. 


154 

,tych  co  się  popalili''  od  wszystkich  podatków  królew- 
skich i  państwowych,  miejskich  (prywatnych),  od  po- 
borów, danin,  czynszów  rocznych,  czopowego,  podwód, 
już  uchwalonych  i  później  uchwalanych  na  4  lata^ 

0  ile  gmina  przedmiejska  oraz  inne  gminy  wsparły 
swoją  spaloną  siostrzycę,  nie  da  się  z  aktów  lwowskich 
wydobyć;  tyle  da  się  skonstatować,  że  gmina  odbudo- 
wała się  tym  razem  tak  prędko  jak  w  r.  1571  również 
bez  ładu  i  porządku.  Wydane  pozwolenie  stawiania  do- 
mów z  drzewa  i  to  pod  murami  nie  pozostało  bez 
skutku.  Cały  pas  ciasny  ciągnący  się  pod  murem  zabu- 
dował się  szybko,  miasto  wielkie  z  tego  ciągnęło  ko- 
rzyści. Również  reszta  nieżydowskich  domów  przeszła 
w  tym  czasie  na  własność  Żydów. 

1  tak,  kupuje  Marek  Izakowicz  opuszczoną  (spaloną) 
parcelę  u  Stefana  i  Heleny  Chomiców  za  1400  fl.  Plac 
leżał  u  wylotu  ul.  Żydowskiej  ku  Ruskiej,  naprzeciw 
domu  Nachmanowej  *  (1617).  (Od  tego  czasu  oba  naro- 
żne domy  są  w  rękach  żydowskich). 

W  r.  1618  sprzedaje  Rada  Izakowi  Markowiczowi 
(synowi  powyższego)  plac  przy  samym  murze  i  pozwala 
mu  tam  wymurować  dom  szerokości  9  łokci,  za  czyn- 
szem rocznym  2  złp.  10  gr.  Ścianę  wschodnią  domu  sta- 
nowił mur  miejski;  zakazano  mu  atoli  robienia  dziur 
w  murze  na  okna,  lub  framug  (wklęsłości)  dla  rozsze- 
rzenia pokojów.  Musiał  też  podpisać  rewers  demola- 
cyjny ». 


^  AML.  Consal.  26,  pg.  1576.  „ab  omnibus  tam  priyatis  quam  pu- 
bliois  nofitris  et  Eeipublicae  nostrae  exactionibu8,  dationibus,  censibus 
anuis,  dicillaram,  podwodarum  (!)  pecnniis  et  contributionibns  laadatis 
et  landandis^. 

»  Consul.  26,  pg.  1413-18. 

•  Consul.  27,  pg.  68—60. 


155 

Takie  same  pozwolenie  otrzymał  Juda  syn  Lazara 
ze  synem  swym  Lazarem  ^ 

Brak  nam  niestety  szczegółów  danycli  co  do  dal- 
szego zakupywania  parcel  i  domów  przez  Żydów;  to  da 
się  skonstatować,  że  Żydzi  nie  zważali  na  zakazy  i  bu- 
dując domy  pod  murami,  wyrębywali  okna  w  murze 
miejskim.  Z  czasem  już  i  tam  miejsca  nie  było.  Zaczęto 
tedy  zajmować  wszystkie  baszty  i  wieże. 

Już  w  r.  1576  zajął  (jak  wiadomo)  Izak  Nachma- 
nowicz  jedną  basztę.  W  r.  1616  wynajęto  mieszkanie 
kata  szkolnikowi;  w  r.  1630*  wynajęła  Rada  seniorowi 
Jakół)owi  Gombrychtowi  basztę  szewską,  która  atoli 
wskutek  pożaru  zniszczała.  Drzwi  żelazne  z  baszty  użył 
Crombrycht  do  swego  sklepu.  W  r.  1633  nakazuje  Rada 
na  rekwizycyę  cechu  szewskiego,  Gombrychtowi,  by  ba- 
sztę odrestaurował. 

Basztę  „gdzie  zbrodnych  ludzi  exanimowano"  wy- 
najmuje Rada  dnia  26  grudnia  1630  r.  ^  małżonkom  Sa- 
muelowi Abrahamo wieżowi  i  Sprincie  Zelikównej.  Kon- 
trakt opiewa  na  lat  15  (1631—1646)  za  czynszem  rocznym 
8  fl.  Samuelowi  wolno  okna  przebić  ku  wałom,  lecz 
powinien  je  opatrzyć  kratą.  W  baszcie  ma  zbudować 
piętro  na  tramach,  lecz  istniejące  wyjście  na  mur  ma 
zamurować.  Wobec  tego,  że  w  baszcie  mu  wody  trzy- 
mać nie  wolno,  by  nie  wprowadzać  wilgoci  do  muru, 
pozwala  mu  się  brać  wodę  ze  starej  kapnicy. 

Wkrótce  (1632)  trafia  się  odbiorca  na  dwa  osta- 
tnie budynki  miejskie. 

Jakób  Gombrycht  kupuje  u  Rady  kapnicę  i  ma- 
sztarnię,  oraz  wszelkie  podwórka  do  nich  przyległe  i  wy- 


»  AML.  consul.  27,  pg.  68—60. 

»  Consul.  41,  pg.  1118. 

•  AML.  Oddział  HI  A,  ks.  190,  pg.  118-16.  Nr.  mat  83. 


156 

płaca  za  nie  ryczałtem  1200  fl.  ^  oraz  zol>owiązcge  się 
do  płacenia  rocznego  czynszu  w  kwocie  600  złp.  ro- 
cznie w  dwócli  równycli  ratacli.  Kontrakt  z  miastem 
ma  datę  22  lutego  1632  \  potwierdzenie  królewskie 
zaś— konieczne  do  sprzedania  własności  miejskiej— 
jest  z  11/3  1633  r. 

Gombryclit  zburzył  oba  stare  budynki,  a  uzy- 
skawszy ogromny  plac  wymurował  kamienicę  tuż  przy 
murze,  a  okna  jej  wybił  w  murze  ku  wałom  obronnym. 
Kamienica  miała  10  okien  w  parterze,  3  okna  pod  da- 
chem a  5  na  dachu  —  wszystkie  ku  zewnętrznej  stro- 
nie miasta  zwrócone  ^.  Jedną  trzecią  (V8)  gruntu  sprze- 
daje za  1000  fl.  Żydowi  lwowskiemu  Salomonowi  Fryd- 
manowi, a  ten  również  muruje  kamienicę  i  wybija 
w  murze  miejskim  3  wysokie  okna^ 

Długo  atoli  trwa  zanim  można  było  kamienicę  pod 
dach  poprowadzić,  gdyż  —  jak  widzimy  —  rok  trwało, 
zanim  nadeszło  potwierdzenie  królewskie,  następnie  za- 
brakło materyału  budulcowego,  a  i  „wayta^^  urzędu  nie 
tak  szybko  wydaną  została. 

Gombrycht  nie  mając  domu  nie  mógł^  wypłacić 
pierwszej  raty  przypadającej  na  r.  1633  i  drugiej  na  r.  1634. 
Rada  „uważając,  że  tylko  od  używania  mieszkania  i  po- 
żytków czynsze  płacone  być  mogą'*  godzi  się  na  to,  by 
pierwsza  rata  przypadła  dopiero  na  św.  Michał  r.  1634; 
za  ubiegłe  lata  ma  Gombrycht  płacić  po  25  złp.  za- 
miast po  300  ^ 

'  AML.  Consul.  40,  pg.  204  (Luty  1633). 

•  Wedłag  ksi^  190,  str.  220—2.  (AML.  Ul)  ma  kontrakt  datę 
10/2,  a  wciągnięty  jest  do  powyżazej  księgi  dnia  1/3  1632  r. 

•  Consnl.  42,  pg.  1419. 
«  Consnl.  42,  pg.  43. 

»  Vide:  list  moratoryjny  z  r.  1634,  C.  L.  386,  pg.  106-7. 

•  Nr.  mat.  87. 


157 

Przeciw  tej  uldze  remonstruje  regent  40  mężów  — 
złotnik  Jan  Grynwalt  (Grunwald)  \  protestuje  też  prze- 
ciw Gombrychtowi  o  to,  że  zajął,  zamurował  i  wy- 
sprzedał  więcej  miejsca  niż  stare  budynki  zajmowały, 
oraz,  że  osłabił  mur  forteczny. 

I  zaiste,  mogło  mieć  miasto  pewne  obawy  co  do 
obronności  Lwowa  od  tej  strony,  gdyż  wzdłuż  muru 
fortyfikacyjnego  ciągnęły  się  domy  żydowskie ;  okna  tych 
domów  przebijały  mury  i  wychodziły  na  wały,  a  choć 
były  dobrze  okratowane,  mimo  to  stanowiły  poważną 
przeszkodę  przy  ewentualnej  obronie.  Podług  wykazu 
z  r.  1634  (8/11)  *  było  wzdłuż  muru  6  kamienic,  w  któ- 
rych w  murze  w  jednym  szeregu  było  okien  36,  nie 
licząc  okienek  na  piąterkach  lub  na  daszkach  ponad 
murami.  (Było  to  za  domami  Gombrychta,  Wiśniowie- 
ckiego,  Frydmana  i  innych,  a  więc  za  ulicą  Zerwańską 
w  linii  północnej  pierzei  domów  przy  ulicy  Sobieskiego, 
od  ul.  Serbskiej  na  wschód). 

Dom  Gk>mbrychta  po  kilku  przebudówkach  stoi  do  dziś  przy 
ul.  Boimów  1.  %0  wraz  z  dragim  frontem  do  nL  Sobieskiego.  TataJ  po- 
aostał  też  w%zki  kawał  muru  miejskiego,  w  którym  są  wybite  okna. 
Od  ulicy  nie  odróżnia  się  muru  od  reszty  domu.  Na  murze  przybita 
kamienna  pieczęć  miejska  z  napisem:  „Aedes  emphiteutica  civitatiB 
Iflopoliensis  ab  anno  1688^.  W  wykazie  domów  z  r.  1767  ma  on  liczbę 
175  i  wymiar  podany:  ,,Kamienica  Gk>mbryclitowska  narożna  w  ul. 
Żydowskiej  długość  jej  od  ul.  na  północ  197t  łokci  geometrycznych, 
kn  murom  miasta  t.  j.  na  południe  19 Vs  ł*  g.  Do  dnia  dzisiejszego 
iwie  się  ten  dom  „dem  Parnas  Haus**  t.  j.  dom  prezesa  Kidiału^*. 
W  r.  1767  byli  właścicielami:  „Żydzi  Markowicze"  (Ryc.  29—81). 

Dom  Frydmana  stoi  po  dzień  dzisiejszy  (Boimów  84);  pomylił 
się  Łoziński  w  swym  „Patrycyacie**,  s%dz%c,  że  to  był  dom  Ambro- 
żego Przychylnego.  I  ten  dom  nosi  na  sobie  pieczęć  emfiteutyczną 
miejską  (vide  ryciny  84—87);  w  ostatnich  latach  podniesiono  ten  dom 
o  jedno  piętro,  oraz  zrekonstruowano  inne,  zachowując  przytem  o  ile 

i  AML.  Consul.  41,  pg.  1824  (październik  1688). 
>  Consul.  42,  pg.  1419. 


158 

moinośoi  dawną  fasadę  parteru  oraz  salę  parterową.  W  wykazie  z  roka 
1767  jest  podany  wymiar  tej  kamienicy  pod  1.  177  t.  j.  14  i  */«  łokci 
geometr.  od  ni.  Boimów  i  14  i '/«  od  Sobieskiego  czyli  mnrów.  NaleAy 
ona  wówczas  do  Żyda  Borucha  Mendlowicza. 

Środkowy  pas  o  dwu  oknach  między  kamienicą  Gk>mbrychtow- 
ską  a  Frydmanowską  zajął  Szmujło  Wiśniowiecki  syn  Nachmaaa, 
a  wnuk  Lejby,  stałych  faktorów  domu  Wiśniowieckich  (yide:  consul.  28, 
pg.  998,  r.  1611  oraz  C.  L.  387,  pg.  1481,  r.  1627). 

Dom  ten  stanął  później,  niż  oba  inne  i  przy  jednym  z  pota- 
rów  zgorzał.  Wykaz  z  r.  1767  oznacza  na  7  łokci  geometr.  pod  Nr.  176 
JEHistki  Szmujła  Wiśniowieckiego*^  należące  do  Fiskusa.  Dzisiaj  ma 
kamienica  (1.  82  uL  Boimów)  trzy  piętra  i  dwa  okna  w  szerz.  —  Yide 
na  planie  ryc.  1,  domy  1.  12,  18  i  14,  oraz  ryciny  32  i  88. 

Tam,  gdzie  przy  samym  murze  nie  można  było 
murować  (bo  musiano  wolny  zostawić  po  murem  prze- 
chód),  tworzono  t.  zw.  framugi  czyli  w  naszem  poję- 
ciu arkady. 

I  tak,  23  stycznia  1634  pozwala  Rada  Markowi  Mo- 
szkowiczowi  i  Izakowi  Markowiczowi  na  rzucenie  łuku 
murowanego  od  swej  kamienicy  do  muru  miejskiego, 
tak,  by  w  parterze  między  domem  a  murem  został 
wolny  przechód,  na  łuku  zaś  czyli  sklepieniu  mieli  Ży- 
dzi wymurować  mieszkanie;  jedną  ścianę  tego  mieszka- 
nia tworzył  mur  miejski,  a  drugą  dawny  dom.  Dla  opar- 
cia łuku,  mieli  wymurować  obok  muru  wąski  szkarp. 
Również  i  z  drugiej  strony  muru  dla  równowagi  po- 
winni wymurować  szkarp,  a  mur  przykryć  dachem. 
Każdemu  wolno  po  jednem  oknie  wybić  w  murze  lecz 
nie  większem  nad  15  X  1*25  łokcia.  Za  to  pozwolenie 
należy  się  „kontentacya"  dla  Lonheryi,  oraz  czynsz  ro- 
czny 4  fi.  od  Marka,  a  2  fi.  od  Izaka  \ 

Gmina  miejska,  tak  rozrosła,  potrzebowała  domu 
dla  celów  administracyjnych  i  sądowniczych  *.  Dotych- 


1  AML.  Ul,  k8.  190,  pg.  249  88.  Nr.  mat  88. 

*  O  zakresie  działania  gminy  żydowskiej  patrz  rozdział  XI— XIV. 


159 


czas  wszystko  mieściło  się  w  bóżnicy  i  ubocznym  ja- 
kimś pokoiku  obok  niej.  Dziś  już  to  nie  wystarczało. 
Otóż  w  r.  1634  uzyskuje  seniorat  żydowski  pozwolenie 
na  wybudowanie  domu  na  użytek  publiczny.  Był  to 
pierwszy  dom  „kahału^^  lwowskiego  w  Mieście. 

Jak  wiadomo,  na- 
przeciw starej  bóżnicy  był 
plac  targowy  a  na  nim 
budy  towarowe,  jatki  i  t.  d. 
Otóż  część  tego  placu  za- 
jęto i  tu  wystawiono  dom 
„tak  wysoki  jak  stara  bó- 
żnica''. Między  bóżnicą 
a  tym  domem  „kahału" 
zostawiono  wolny  prze- 
jazd. Cały  dom  adapto- 
wano na  cele  gminne,  bo — 
wedle  konsensu— nie  urzą- 
dzono tu  ani  kramów  ani 
składów  ^  W  tym  domu 
mieściły  się  sądy  podwo- 
jewodzińskie  aż  do  r.  1732,  kiedy  ks.  August  Czartory- 
ski, wojewoda  ziem  ruskich,  przeniósł  je  gdzieś  do 
miasta  ^ 

Mniej  więcej  w  tym  czasie  wydaje  Rada  rozporzą- 
dzenie, by  każdy  właściciel  miejsce  przed  swym  do- 
mem wybrukował  i  oczyścił  ze  śmiecia.  Czy  to  doty- 
czyło gościńca  czy  tylko  chodnika,  tego  nie  wiemy.  Tyle 
da  się  skonstatować,  że  nie  wszyscy  zastosowali  się  do 

^  Dom  Btan%ł  tedy  w  miejsca  gdzie  dziś  Btoi  miejskie  „Betha- 
midrasz^S  a  w  ulicy  Szklarskiej  zostały  „jatki^S  Przejazdem  miedzy 
domem,  a  starą  bóżnicą  jest  najwyższa  część  ulicy  Bolmów.  Konsens 
na  budowę  yide:  Consul.  42,  pg.  141. 

"*  Pazdro:  Organizacya,  str.  78. 


Ryc.  35. 

Herb  miejski  na  domu  Salomona 

Frydmana. 


160 

tego  rozporządzenia,  wskutek  czego  dochodziło  do  spo- 
rów z  sąsiadami  i  nakładania  grzywn.  I  tak,  pozywa 
Jakób  Gombrycht  swego  sąsiada  Jakóba  Niewczasa  o  to, 
że  śmiecia  z  przed  kamienicy  nie  wywiózł  i  bruku  nie 
naprawia.  Domy  obydwóch  (dziś  Boimów  30  i  28)  le- 
żały po  obu  stronach  uliczki  t.  zw.  Różanej,  „Rosen- 
g&sseP^  (dziś  Serl>ska)  wiecznie  śmieciem  założonej,  pro- 
wadzącej do  murów.  (Vide  Fr.  Jaworski:  „Lapidea 
Kłopotowska^^,  Kurjer  lwowski,  1903).  Gombrycht  nie  mo- 
gąc dostać  się  do  swej  kamienicy,  własnym  kosztem 
kazał  to  wszystko  uczynić.  Rada  poleca  Niewczasowi, 
by  do  dwóch  tygodni  Gombrychtowi  wypłacił  wyłożone 
pieniądze  ^  (r.  1641). 

Również  dbano  o  to,  by  woda  zaskórna  nie  psuła 
fundamentów,  oraz  by  nieczystości  kanałami  uchodziły, 
Ik)  czytamy '  w  r.  1617,  że  Rada  pozwala  Jakót>owi  Zy- 
skintowiczowi  „z  domu  swego  piwnic,  wodę  za  wały 
kanałem  sprowadzić^^ 


Na  tem  kończymy  opis  zabudowywania  się  Ghetta. 
Teraz  można  było  faktycznie  powiedzieć,  że  „nie  było 
gdzie  szpilką  rzucić**  tak  gęsto  i  tak  ciasno  było  w  tej 
dzielnicy.  Pożary  coraz  częściej  się  powtarzające,  lokali- 
zowano na  szczęście  wczas,  tak,  że  większych  szkód 
nie  wyrządzały.  Dnia  17  lutego  1645  r.  był  znów  wielki 
pożar,  który  znów  w  perzynę  obrócił  cały  szereg  do- 
mów żydowskich,  lecz  znaczniejszych  zmian  w  konste- 
lacyi  Ghetta  nie  poczynił.  Dyslokacya  jak  się 
u  przełomu  obu  wieków  ułożyła,  taką  została 

»  AML.  Consul.  48,  pg.  162B. 
»  Consul.  26,  pg.  1411. 


161 

przez  czas  długi,  a  częściowo  nawet  po  dzień 
dzisiejszy  (vide  ryciny  51  i  52). 

Jeśli  chodzi  o  liczebny  wykaz  domów  żydowskich 
i  ich  właścicieli,  to  mamy  tego  rodzaju  spis  jeden  i  to 
z  r.  1628.    Jest   on   sporządzony   w   celach   fiskalnych, 


Ryc.  86. 
Komnata  parterowa  w  domti  Salomona  Frydmana. 

a  walor  jego  stwierdzony  przysięgą  rajcy  Alembeka  i  se- 
niora Giembrychta  ^  Podług  tego  spisu  Jest  w  mieście 
samem  kamienic  żydowskich  29,  domów  drewnianych  5^ 
domków  pod  murem  5,  a  więcej  nie  masz  ich**. 

Szczegółowe  daty  zawiera   inny  wykaz  z  tego  sa- 
mego roku  *.  Tam   liczy  się  na  parcele,  czyli  grunty  K 

'  C.  L.  380,  pg.  1889  (11/1  1629),  Nr.  mat.  79. 

*  AML.  fasc.  257,  Nr.  38,  Nr.  mat.  78. 

*  Grunt  =  parcela  na  której    może   się   pomieiicić   dom,    umiej 
więcej  na  3  okna  szeroki. 

^^ydil  IwowHoy.  11 


162 

Otóż  całą  parcelę  miał  tylko  jeden  Żyd,  8-iu  po  Vt  parceli, 
19  po  Yi  parceli,  8-iu  po  V8  parceli;  czyli  razem  było  je- 
denaście żydowskich  parceli,  a  na  nich  było  39  domów. 
Oprócz  tego  były  lepione  domki:  szkolnika,  ra- 
bina i  kantora,  oraz  dwa  prywatne  i  5  domków  pod 
murem.  Do  tego  doliczmy  dwie  bożnice,  łaźnia,  szpi- 
tal (?)  a  po  roku  1633,  sześć  domów  na  miejscu  starej 
kapnicy  i  masztami  oraz  dom  kahału,  kilka  domów  na 
sklepieniach,  pomieszkania  we  wieżach  i  basztach  miej- 
skich, a  otrzymamy  około  60  domów  żydowskich,  prócz 
baszt  i  wież. 

Wobec  tego,  że  prawie  wszystkie  domy  i  place  bu- 
dowlane Żydzi  nabyli  dopiero  po  r.  1571  —jak poszcze- 
gólnie wyjaśniono  —  nasuwa  się  pytanie,  gdzie  Żydzi 
mieszkali  przed  tym  rokiem?  Otóż  według  wszelkiego 
prawdopodobieństwa  jużło  mieszkali  w  domach  chrze- 
ścijańskich —  co  się  i  teraz  praktykowało,  jużto  na  przed- 
mieściu. Ci  ostatni  mieli  zapewne  swe  handle  w  mieście. 

Co  się  tyczy  najmowania  Żydom  mieszkań  w  chrze- 
ścijańskich domach,  to  istniały  wyraźne  zakazy  do  tego 
się  odnoszące.  Poza  kwestyą  religijną  były  tu  motywa 
natury  fiskalnej ;  chrześcijanin-komornik  płacił  różne  po- 
bory i  ponosił  wszelkie  ciężary  miejskie,  Żyd  zasłaniał 
się  pogłównem  i  nic  nie  płacił.  Wprawdzie  zachodzi 
tu  błąd  ekonomiczny,  gdyż  chrześcijanin  przecież  musiał 
gdzieś  mieszkać,  i  temsamem  zawsze  musiał  swój  po- 
datek opłacać,  lecz  tego  nie  brano  wówczas  w  rachubę, 
a  zresztą  mógł  się  także  wyprowadzić  na  przedmie- 
ście. —  Dlatego  ponawia  Rada  ten  zakaz  coraz  częściej, 
co  świadczy  o  jego  bezskuteczności.  I  tak,  19  września 
1633  r.  uchwala  się  po  raz  któryś:  „Aczkolwiek  zaszły 
anteriora  eiusdem  oflficii  decreta,  aby  katolicy  tak  w  mie- 
ście jako  i  przedmieściach  w  domach  swoich  nie  cho- 
wali Żydów,  onym  u  siebie  mieszkania  nie  najmowali. 


163 

Jednak  iż  paupertatem  et  indigentiam  suam  causando, 
contraveniunt  decretis,  tedy  connuendo,  non  tamen  de- 
cretis  eo  nomine  latis  derogando,  per  senatus  consultum 
decrevit:  Aby  ci  wszyscy,  którzy  Żydów  w  domach 
swych  chowają  pobór  i  insze  wszystkie  regales  et  civi- 
les  contributiones  oddawali  od  Żydów,  gdyż  kiedyby 
u  nich  katolicy  mieszkali  tedyby  jako  komornicy  po- 
bory płacili  i  wszystkie  onera  miejskie  ponosili *"  ^ 


Autorami  i  inicyatorami  wszystkich  Żydom  nie- 
przyjaznych dekretów  i  uchwał  byli  40  mężowie.  Wiemy, 
że  oni  to  z  końcem  wieku  XVI-go  (vide  str.  27)  sprze- 
ciwiali się  stale  temu,  by  miasto  Żydom  sprzedawało 
place  i  nie  mało  się  przyczynili  do  procesu  z  Jezuitami, 
a  w  sprawach  handlowych  bardzo  Żydom  zaszkodzili; 
nie  zawsze  atoli  wpływ  kwadragintawiratu  był  wielkim, 
a  zależało  od  składu  kollegium  i  koUigacyi  regenta.  Żle 
się  też  działo  Żydom  gdy  godność  tą  otrzymał  Schar- 
fenberg-Ostrogórski,  blizki  krewny  Kampianów '.  Było 
to  w  roku  1634. 

Zrewidowawszy  mury  skonstatował,  że  były  zu- 
pełnie niedostępne,  gdyż  zastawione  domami  żydow- 
skimi, że  okna  powyrębywane  w  murach  są  niebez- 
pieczne w  czasie  szturmu,  mnóstwo  domów  poprzy- 
wieszanych  na  sklepieniach,  baszta  szewska  jest  zni- 
szczona i  inne  tym  podobne  mankamenta^. 

Odniósł  się  tedy  imieniem  swego  kollegium  do 
króla  i  ten  osobnym  dekretem  nakazał  nowe  okna  w  mu- 


»  Consul.  41,  pg.  1048,  a.  p.  526,  Nr.  mat.  86. 
*  Łoziński:  Patrycyat,  str.  169. 
»  Consul.  42,  pg.  1419  (11/18  1684). 


164 

rze  bezzwłocznie  zamurować.  Regent  otrzymał  od  cech- 
mistrza  dwóch  murarzy  i  ci  mieli  wykonać  tą  roł)otę. 
Żydzi,  gdy  się  o  tem  dowiedzieli,  narobili  hałasu  — 
wszak  byliby  w  swych  domach  zostali  bez  światła  — 
1  odpędzili  murarzy. 

Ponadto  założyli  natychmiast  protest  do  sądu  za- 
dwomego,  ii  „oni  wcale  nie  wiedzieli  o  całej  sprawie, 
gdyż  inaczej  byliby  się  bronili,  zresztą  okna  nie  są  nowe 
lecz  od  niepamiętnych  czasów,  a  Żydzi  je  tylko  lepiej 
opatrzyli  kratą.  Dlaczego  się  czepia  regent  Gombrychła 
i  baszty  szewskiej,  kiedy  wszystkie  baszty  są  zniszczone 
a  bramę  ruską  trzeba  było  ankrować?*"  ^ 

Król  wstrzymuje  całą  sprawę  i  dekretem  z  14  marca 
1635  r. '  deleguje  komisyę  dla  naocznego  zbadania  sprawy 
przed  wyrokiem.  W  jej  skład  weszli:  Bonifacy  Mni- 
szek starosta  lwowski,  Aleksander  Trzebiński  podko- 
morzy i  Piotr  Ozga  z  Osy  pisarz  ziemski;  mieli  oni 
przesłuchać  strony,  zbadać  na  miejscu  przywileje  i  kon- 
sensy  Żydów  i  zdać  tajną  relacyę  (in  occluso  rotulo). 

O  wydelegowaniu  tej  komisyi  zawiadamia  król 
Radę,  Ławę  i  plebs  osobnem  pismem  z  15/3  ł.  r.  ^ 

Niestety  brak  nam  relacyi  komisyi  (bo  była  tajna), 
t>a  nawet  końca  całej  sprawy,  gdyż  —  jak  często  się 
dzieje  —  tok  jej  w  aktach  nagle  się  urywa.  Wynik  mu- 
siał atoli  być  dla  Żydów  dodatni,  bo  domy  stoją  i  na- 
dal, i  niema  wcale  śladu  przebudowy  ich,  zmiany  frontu, 
lub  tym  podobnych  czynności,  będących  następstwem 
zamurowania  okien. 


'  AML.  Ck>n8ul.  42,  pg.  1427. 

•  C.  L.  386,  pg.  764,  Nr.  mat.  94. 

»  C.  L.  386,  pg.  867—9,  Nr.  mat.  96. 


VIII. 

Jakób  Gombrycht.  —  Róża  Nachmanowa.  —  HIstorya 
I  legenda  o  niej. 

€K)mbrycht  i  jego  rodzina.  Dzierżawa  sztukowego  i  mestowego.  Nie- 
porozumienie z  Bada.  Budowy.  Moratoryum  królewskie.  Konkurencja 
chrześcijańska  i  jej  skuteczność.  Boża  i  jej  opiekunowie.  Ściąganie 
wierzytelności  męża.  Jej  poprzednie  życie  i  znaczenie  w  gminie.  Dzier- 
żawa starostwa  lwowskiego  i  kłopoty  st%d  wynikłe.  Proces  z  Bada  i  de- 
kret Zygmunta  III.  Ściąganie  myta.  Lichwa.  Bojkotowanie  poborcy 
przez  Żydów.  Proces  Boży  z  Bada.  Jej  śmierć.  Epitafium  Bdfcy.  Le- 
gendarna jej  postać.  Trzy  wersye  mitu.  Bozbiór  wszystkich  wersjri. 
Jądro  historyczne  każdej  wersyi.  Zestawienie.  Adela  z  Drohobycsa. 
Bajania  Letterisa.  Konkluzya. 

W  trzecim  dziesiątku  XVII  wieku  wysuwa  się  na 
czoło  Gminy  —  obok  potomków  Nachmana  i  Marka 
Izakowiczów  —  figura  inna,  niewiadomo  czy  lwowska, 
znany  nam  już  Jakób  Gombrycht. 

Ojca  jego,  Wolfa,  kilkakrotnie  spotykamy  w  aktach 
XVI  wieku,  lecz  czem  się  trudni  i  dlaczego  się  zwie 
Gombrycht,  nie  mogliśmy  zbadać.  Wogóle  w  różnych 
aktach  imię  to  najrozmaiciej  jest  podane:  Gumbrycht, 
Kumprycht,  Kumpert,  Kompert,  Giembrycht  i  t.  p. 

Sam  Jakób  jest  seniorem  Gminy  miejskiej,  szwa- 
grem Izraela   Józefowicza,   bo   ożeniony   z   Hendlą  Jó- 


166 

zefowiczówną,  ma  syna  Efraima^  i  wskutek  swego  po- 
winowactwa należy  do  pierwszych  osobistości  w  mieście. 

Pierwszy  raz  występuje  Gombrycht  na  widownię 
dziejową  w  r.  1624. 

Wydzierżawia  wówczas  wraz  z  Samuelem  Chaimo- 
wiczem  Jaworskim,  czyli  Jaworowskim,  u  Rady  sztu- 
kowe i  mostowe  lwowskie,  na  czas  od  29/9 1624  do  29/9 
1627  r.  Ma  on  własną  służbą  wybierać  owe  należności 
w  przepisanej  wysokości ',  lecz  w  razie  oporu  stron  ma 
otrzymać  asystencyę  policyi  miejskiej.  Kontrakt  zawiera 
36  punktów.  Prócz  mostowego  i  sztukowego  dzierżawi 
powyższa  spółka  dochody  od  „sycenia  i  warzenia  miodu 
i  piwa**  i  za  to  wszystko  płaci  co  roku  3560  złp.  w  na- 
stępujący spibsób:  co  piątku  5  złp.  (rocznie  260)  do  lon- 
heryi,  potem  « powinni  będą  arendarze  do  rąk  własnych 
pp.  deputatów,  na  wypłacenie  długów  i  odbierania  sztu- 
kowego wysadzonych...  oddawać  i  odliczyć,  którym  te- 
raz wprzód  dali  złp.  1000,  na  św.  Agnieszkę  r.  1625 
mają  dać  1300  złp.,  tego  roku  na  jarmark  jarosławski 
złp.  1000,  drugiego  i  trzeciego  roku  powinni  dać  na  ka- 
żde nowe  lato  złp.  2000,  a  na  jarmark  jarosławski  co 
rok  złp.  1300"  8. 

Rada  nie  przyjmuje  żadnych  „defalkacyj",  czyli  strat, 
chyba  „strony  powietrza**. 

Rada  nie  dotrzymuje  warunków,  bo  oto  protestuje 
spółka  23/9  1625,  a  więc  w  rok  po  kontrakcie  *,  przeci- 

>  AML.  m,  ks.  190,  pg.  220—222. 

«  Vide  caiy  kontrakt  Nr.  71  (C.  L.  379,  pg.  828). 

•  A  więc  co  roku: 

na  raty  tygodniowe   .      260  sdp. 

na  Agnieszkę     .    .    .    2000    „ 

na  Jarosław  .    .    .    .    1300    „ 
razem      .    .    .    3660  złp. 
«  C.  L.  377,  pg.  469-71. 


167 


Ryc.  87. 
Fragment  ze  sklepienia  komnaty  parterowej  domu  Salom.  Frydmana. 

wko  miastu,  że:  1)  „podług  kontraktu  mają  arendarze 
brać  od  beczki  soli  po  3  gr.,  a  tymczasem  Rada  zabrania 
pobierać, 

2)  Rada  nie  chce  dać  do  pomocy  hajduków  miej- 
skich „na  zabór *"  i  sprzeciwiające  się  ludzie, 

3)  w  tym  roku  grasuje  „powietrze*",  a  mimo  to 
Rada  nie  bierze  —  jak  przepisane  —  poboru  na  własny 
rachunek*". 

Czy  ten  protest  co  pomógł,  tego  nie  wiemy,  dość  na 
tem,  że  spółka  ta  trzyma  dalej  arendę  i  to  do  r.  1634. 

Musiał  to  być  intratny  interes,  skoro  Gombrycht 
tak  długo  go  trzyma  i  dorabia  się  na  nim  trochę 
grosza.  I  tak  —  jak  wiemy  —  wynajmuje  basztę  szew- 
ską i  wkłada  w  jej  reparaturę  1000  złp.,  a  w  r.  1632 
kupuje  masztarnię  i  kapnicę,  lecz  choć  na  wypłaconych 
1200  złp.  otrzymuje  od  Frydmana  1000,  mimoto  zadłuża 
się  po  uszy  i  mimo  ulg  ze  strony  Rady  i  odpisania 
pierwszych  2  rat,  popada  w  niewypłacalność.  Wierzy- 
ciele-mieszczanie  coraz  to  uporczywiej  żądają  zwrotu 
rozmaitych  sum,  a  i  Rada  żąda  kategorycznie  wypłace- 
nia pierwszej  raty  (300  złp.)  na  św.  Michał  ^ 

»  Vide  rozdział  VII,  str.  156. 


168 

Bankructwo  nieuniknione.  Lecz  Gombrycht  nie 
traci  rezonu.  Korzysta  z  przybycia  króla  Władysława 
do  Lwowa  (26  września)  i  uzyskuje  za  protekcyą  ma- 
gnatów „list  moratoryjny*"  na  jeden  rok. 

List  ten,  zaopatrzony  podpisem  królewskim  (ma 
datę  7/10  1634,  Leopoli),  pozwala  mu  na  wolny  handel 
w  całem  państwie,  zakazuje  wszelkim  wierzycielom  do- 
pominania się  o  swe  wierzytelności,  a  egzekucye  sądo- 
wnie zezwolone,  wstrzymuje  na  cały  rok.  Klasycznem 
jest  ograniczenie  obrony  tego  listu  tylko  na  sądy  stanu 
mieszczańskiego.  „Yolumus  tum,  ut  praesens  nostra  con- 
cessio  eidem  Judaeo,  nonnisi  adversus  iudices  condicio- 
nis  et  iurisdictionis  civilis,  non  autem  contra  nobilis, 
serylat*".  Chodziło  tu  snąć  o  obronę  przed  Radą  i  ławą.^ 

Moratorium  pomo^o,  bo  oto  widzimy,  że  w  r.  1635 
Gombrycht  się  na  nowo  uwija  i  dalej  się  stara  o  pro- 
longatę dzierżawy  rogatek.  A  staranie  to  było  utru- 
dnione. Bo  w  międzyczasie  agitacya  „pospolitego  czło- 
wieka** zwróciła  się  nie  tylko  przeciw  konsensom  bu- 
dowlanym żydowskim,  ale  dążyła  do  usunięcia  Żydów 
z  handlu  i  przemysłu.  Dotyczyło  to  i  rogatek.  Spółka 
Scharfenberg  -  Gross wajer  -  Boczkowicz,  ofiaruje  Radzie 
za  sztukowe  i  mostowe  9000  złp.  za  triennium,  oraz  pra- 
gnie usunąć  Żydów  przed  upływem  terminu  od  dzier- 
żawy gorzałczanego,  ofiarując  1500  złp.  rocznie,  zamiast 
dotychczas  przez  Żydów  płaconych  900.  Do  rozprawy 
ofiertowej  staje  Gombrycht  —  formalnie  jak  interloku- 
tor innego  Żyda  —  ofiarując  Radzie  10.000  złp.,  bez  de- 
falkacyi,  z  wyjątkiem  na  wypadek  zarazy  morowej. 

Rada,  ustępując  ^pospolitemu  człowiekowi**,  oświad- 
cza spółce,  że  jeżeli  da  tyle,  ile  Żydzi,  otrzyma  dzier- 
żawę.   Co    się   tyczy  zerwania  z  Żydami  kontraktu  go- 

»  C.  L.  386,  pg.  106-7. 


169 


rzałczanego  przed  terminem  „różnemi  sztukami*',  na  to 
się  Rada  nie  zgodzi,  «bo  to  nieludzki e*",  również 
nie  uznaje  przy  gorzałczanem  defalkacyi,  z  powodu  po- 
wietrza, nbo  w  czasie  zarazy  ludzie  ubodzy  najwięcej 
piją  gorzałki"*  ^  Gombrycht  ustąpił,  a  spółka  utrzymała 
się  przy  interesie;  firmantem 
jej  był  Grosswajer,  a  duszą 
Scharf enberg-Ostrogórski ;  do- 
brze odczuwali  odtąd  Żydzi 
ucisk  dzierżawców  —  ciągle 
bowiem  mnożą  się  skargi  Ży- 
dów i  procesy  o  zdzierstwo*. 
Gombrycht  jest  jeszcze  przez 
pewien  czas  seniorem  gminy, 
potem  wszelki  ślad  w  aktach 
po  nim  ginie.  Epitafium  jego 
nie  znaleźliśmy.  —  Syn  jego, 
Efraim,  nie  jest  nam  bliżej 
znany;  wnuk  jego,  Samuel 
Efraimowicz  Gombrycht,  han- 
dluje wołami.  Na  układzie  han- 
dlowym Kahatu  z  Radą  w  r.  1654  jest  podpisany  wśród 
innych  seniorów:    Gombrycht,   Osserów  syn. 


Ryc.  38. 
Klamka  z  domu  ul.  fioimów  54. 


Dzierżawczynią  dochodów  i  rogatek  starościńskich 
we  Lwowie  była  Róża  Nachmanowa.  O  kobiecie 
tej  napomknęliśmy  w  rozdziale  IV-tym,  podając  jej  epi- 
tafium, jakoteż  w  procesie  z  Jezuitami;  była  to  kobieta 


»  Consul.  43,  pg.  66—8  (r.  1636). 
•  C.  L.  387,  pg.  1720-22. 


170 

nadzwyczajnej  energii,  dzięki  której  potrafiła  prowadzić 
dalej  interesa  męża,  wychować  syna  i  dorobić  się  wiel- 
kiego majątku. 

Po  śmierci  męża  likwiduje  ona  niektóre  interesa 
i  pozywa  dłużników  męża.  Opiekunowie  jej  i  syna 
są  —  jak  wiemy  —  Marek  Izakowicz,  szwagier,  i  Abra- 
liam  Broda.^  I  tak  już  14  września  1616  r.  pozywa  by- 
łego burgrabię  lwowskiego,  Aleksandra  Zalewskiego, 
o  zwrot  sumy  2000  złp.^  i  otrzymuje  na  terminie  dnia 
3  października  b.  r.  prawo  zafantowania  jego  wierzytel- 
ności oraz  intromissyę  na  jego  dobra  ^. 

Dnia  13  marca  1618  r.^  pozywa  małżonków  Iwana 
Rohatyńca  i  Maruchnę  oraz  Wasyla  Stefanowicza  i  Ana- 
stazyę  o  zwrot  800  fi.  oraz  o  sprzedaż  kamienicy  «in 
fraudem  creditoris'',  na  której  ciężył  zapis  200  złp. 

Tegoż  roku  (12/4  1618)^  żąda  od  szlachcica  Miko- 
łaja Małyńskiego  zwrotu  depozytu  u  niego  przez  Nach- 
mana  złożonego  w  kwocie  400  złp.,  o  taką  samą  sumę 
prowadzi  egzekucyę  na  Świerz,  własność  Alberta  Świr- 
skiego  ®. 

Nie  należy  się  atoli  dziwić  energii  tej  kobiety  te- 
raz. Jeszcze  za  życia  męża  była  wtajemniczoną  we 
wszystkie  jego  interesa,  ona  to  na  swe  imię  prowadzi 
znany  nam  już  młyn  zimnowodzki  "^^  a  kiedy  w  r.  1607 
w  domu  jej  ukradziono  wino,  Róża  już  wtedy  energi- 
cznie umie  dochodzić  swego  prawa.   Ma  ona  podejrze- 


»  Vide  cap.  V,  Btr.  82. 

^  C.   L.  370.  pg.  2406—8. 

>  C.  L.  806,  pg.  726—30  (Inekrypcye  i  dekreta). 

*  C.  L.  371,  pg.  1623-4. 
»  C.  L.  371,  pg.  1590. 

•  C.  L.  371,  pg.  1691. 

'  Vide  rozdział  V,  str.  78. 


171 

nie  na  kuśnierza  przedmiejskiego  Matysa  Fedorkowicza 
i  oskarża  go  przed  burgrabią. 

Ten,  człowieka  nigdy  nie  karanego  —  bona  fama  — 
mimo  protestów,  bez  przesłuchania,  wtrąca  do  więzie- 
nia ^  —  Wśród  swoich  współwyznawców  cieszy  się  Róża 
ogromnym  mirem,  gdyż  bierze  udział  we  wszystkich 
sprawach,  dotyczących  gminy  żydowskiej,  jest  nadzwy- 
czaj dobroczynną,  ma  —  dzięki  swemu  majątkowi,  a  może 
i  dzięki  swej  piękności  —  wielkie  wpływy  u  oko- 
licznych magnatów  świeckich  i  duchownych,  a  szcze- 
gólnie u  starosty  Mniszka,  wojewody  sandomierskiego; 
pomaga  też  bardzo  swym  braciom  w  sądach  i  urzę- 
dach, a  to  szczególnie  podczas  procesu  z  Jezuitami. 
Wskutek  tego  otoczyła  Różę  po  śmierci  aureola  legend, 
a  za  życia  przezwano  ją  ^Złotą  Różą"  —  «die  guldene 
Rojse".  Ta  suma  legend  przechowała  się  po  dzień  dzi- 
siejszy i  do  niej  wrócimy  później  ^  teraz  zajmiemy  się 
dalszymi  losami  historycznej  Róży. 

Uporawszy  się  z  długami  i  wierzytelnościami,  Róża 
z  początkiem  lat  dwudziestych  bierze  napowrót  dzier- 
żawę myta  starościńskiego  we  Lwowie  i  egzekwuje  je 
zapomocą  hajduków  grodzkich  i  swej  prywatnej  służby, 
którą  specyalnie  na  ten  cel  utrzymuje  ^  Tytuł  jej 
brzmi:  „Infidelis  Rosa  Nachmanowa,  proventuum  capi- 
teneatus  leop.  arendatrix".  Jak  z  tytułu  widoczne,  roga- 
tki starościńskie  były  tylko  częścią  dzierżawy,  gdyż 
miała  inne  dochody,  podobnie,  jak  niegdyś  Nachman. 
Tytuł  ten  „Infidelis'*  nie  powinien  nas  dziwić,  był  on 
bowiem  —  jak  wiemy  —  wspólny  wszystkim  niechr2e- 


'  C.  L.  362,  pg.  2169 
*  Vide  8tr.  178—181. 

'  per  heydones  castrenses  subordinatas,  tum  et  etiam  familiam 
8iiani,  (|uam  pro  extorqaendo  teloneo  retinet. 


172 

ścijanom,  ale  w  życiu  potocznem  zwie  się  ona  » Panią 
Różą''  i  tak  ją  jedyną  zatytułował  Alembek  w  spisie 
żydowskicli  kamieniczników  z  r.  1628  ^. 

A  są  wypadki  —  gdy  pożycza  pieniądze  na  wy- 
płatę żołdu  —  komisarze  królewscy  kadzą  jej  —  jak 
niegdyś  Nachmanowi  —  tytułem:  ^ szlachetna  pani!*"* 
Działalności  tej  kobiety  poza  Lwowem  nie  znamy,  nato- 
miast jako  celniczka  lwowska  miała  wiele  kłopotu. 

Jak  wiadomo,  rogatki  miejskie  współcześnie  dzier- 
żawił Gombrycłit  wraz  z  Samuelem  Jaworowskim,  prócz 
nich  pobierał  Marcin  Kampian  pewne  opłaty  tytułem 
procentu  za  pożyczone  miastu  kapitały,  a  Rada  na  swój 
użytek  t.  zw.  węzłowe.  Te  poczwórne  rogatki  zupełnie 
wystarczały,  aby  zniechęcić  okolicznych  mieszkańców 
do  załatwiania  swych  interesów  we  Lwowie,  gdyż  po- 
wodowały szaloną  drożyznę. 

Kiedy  ponadto  w  r.  1625  na  jarmarku  jarosław- 
skim wybuchł  pożar  i  zwęglił  wszystkie  budy  z  towa- 
rami, a  we  Lwowie  wybuchła  zaraza,  nastają  w  mie- 
ście pustki;  dzierżawca  miejski  Gombrycht  żąda  od 
Rady,  by  odpisała  mu  na  ten  czas  czynsz,  albo  wzięła 
rogatki  na  swój  rachunek.  Konsulat  stoi  bezradny, 
a  miastu  zagraża  głód. 

Tymczasem  o  każdego  wjeżdżającego  do  miasta 
tłuką  się  cepaki  miejskie  z  hajdukami  grodzkimi,  chcąc 
jaknajprędzej  wyegzekwować  myto;  kiedy  raz  z  po- 
wodu takiej  konkurencyi  służba  Róży  chciała  zabrać 
konie  i  wóz  dwom  kupcom  wołoskim  —  bo  ci  nie  mieli, 
czy  nie  chcieli  zapłacić  myta  —  ujęli  się  za  nimi  cepaki 
miejskie  i  powstała  krwawa  bójka  I  Było  to  w  r.  1625. 


»  Nr.  mat.  78,  AML.  fasc.  257,  Nr.  33. 
*  Łoziński:  Prawem  i  lewem  I,  str.  191. 
»  AML.  fasc.  217. 


173 

To  dało  Radzie  impuls  do  wniesienia  do  sądu  za- 
dwornego  skargi  o  zdzierstwo  przeciw  staroście  Boni- 
facemu Mniszkowi,  oraz  przeciw  Róży  o  przekroczenie 
zakazu  dzierżawienia  przez  Żydów  docho- 
dów  publicznych  ^ 

Pozew  królewski  aktywuje  się  8/1  IG26  r.  i  tego 
samego  dnia  doręcza  się  go  Róży;  skarży  się  tam  Rada, 
że  Róża  rozstawia  po  szlakach  i  mostach  hajduków, 
którzy  pobierają  niezwyczajne  myta  i  opłaty  nawet  od 
wiktuałów,  nai-zędzi  domowych  i  gospodarskich,  czem 
drożyznę  i  brak  w  mieście  powiększa,  oraz,  że  jako 
dzierżawczyni  dopuszcza  się  zdzierstwa. 

Sprawa  ciągnie  się  długo  po  rozmaitych  sądach, 
aż  w  końcu  Rada  pozywa  Różę  wprost  przed  sąd  kró- 
lewski, o  to,  iż  ona  wywołała  drożyznę  w  mieście.  Na 
to  otrzymuje  Rada  pismo  królewskiej  w  którem  król 
uznaje  słuszność  wywodów  Rady,  oddala  atoli  tę  sprawę 
ze  względów  formalnych,  gdyż  Róża,  jako  osoba  pry- 
watna, nie  może  mieć  sądu  przed  królem;  powodom 
przysługuje  prawo  pozwania  starosty  lwowskiego  przed 
sąd  wojewody. 

Rada  widziała,  że  sprawę  przegrała  i  dała  spokój. 
Róża  do  końca  życia  dzierżawi  dochody  starościńskie, 
a  mniej  więcej  od  r.  1629  ze  swoim  synem  Izakiem. 

A  egzekwowała  te  myta  bezwzględnie,  jak  liczne 
o  tem  świadczą  skargi. 

I  tak  protestuje  w  r.  1631  służba  hospodara  Mojże- 
sza Mohiły  przeciw  Róży  z  synem  o  zabranie  za 
niezapłacone  myta:  4  kobierców  po  1000  fi.,  150  kobier- 
ców adriańskich  po  50  fi.,   złotogłowiu   różnych   maści 


'  AML.  fasc.  217.  Prawną  stronę  tej  kwestyi  vide  JElozdzia2  XVII. 
Dzierżawy  dochodów  publicznych. 

»  Nr.  mat.  80  (AML.  fasc.  190,  Nr.  161). 


174 


sztuk  10  po  500  fl.,  złota  ciągnionego  200  papierów  (ar- 
kuszy) po  10  fl.,  200  libr  jedwabiu  po  złp.  15,  2  pier- 
ścieni z  dyamentami  po  1000  fl.,  4  lampartów  po  złp. 
200*.  —  Dzierżawcy  postępują  w  ten  sposób.  Kto  płaci 
na  rogatce,  temu  wydaje  się  kwit,  innych  wpuszcza  się 
do  miasta,  a  tu  chodzi  faktor  z  dwoma  hajdukami  i  re- 
Mdduje  wozy,  a  nawet  pańskie  kolasy  ^  Syn  Róży  Izak 
Nachmanowicz  objął  samodzielnie  pewne  interesa  już 
około  r.  1625.  Pierwszy  swój  występ  zaznacza  pobiciem 
i  zranieniem  na  drodze  obok  Jazłowca, 
szlachcica  Bartłomieja  Nagórskiego  ^.  Izak 
jest  gwałtownej  natury,  nie  przebiera 
w  środkach,  by  swego  dopiąć  celu;  czę- 
sto musi  go  mitygować  matka,  gdyż  ina- 
czej dochodziłoby  do  excesów.  I  tak,  za- 
jeżdża do  Lwowa  30/1 1637  r.*.  Stanisław 
Masarski,  dworzanin  kasztelana  krakow- 
skiego, Koniecpolskiego  i  staje  ^w  ka- 
mienicy Michałowskiej  na  Ruskiej  ulicy". 
Natychmiast  jawi  się  u  niego  Izak  — 
było  to  w  jarmark  —  mimo  to,  że  wi- 
dział listy  Koniecpolskiego,  na  dowód, 
że  towar  ten  szlachecki,  więc  wolny  od 
opłaty  „mniej  na  nie  dbając  i  owszem  one 
w  contempty  i  wzgardę  podawszy,  ważył  się  listy  rzu- 
cać i  wszystek  towar  popieczętować  kazał  i  popieczęto- 
wał.""  Masarski  czekał  przez  dwa  dni,  chodził  na  ratusz 
i  do  grodu,  aż  dopiero  „niewierna  Róża  Nachmanowa, 


Ryc.  39. 

Klamka  z  domu 

ul.  Boimów  28. 


»  C.  L.  382,  pg.  177. 

*  C.  L   388,  pg.  630-4. 

3  C.  L.  377,  pg.  247.  24/7  1625. 

*  C.  L.  388,  pg.  76-8. 


175 

matka  Izaka,  sługę  swego  —  namyśliwszy  się  —  przy- 
dała i  kazała  te  pieczęcie  poodbierać  i  odciąć  *". 

Zajmowała  się  też  Róża  lichwą,  pożyczając  pienią- 
dze jużto  na  skrypty,  jak  n.  p.  Franciszkowi  Mniszkowi, 
staroście  sanockiemu,  sumę  4907  złp.^  jużto  na  zastawy. 
I  tak  pożycza  braciom  Włostowskim  na  5  łańcuchów  zło- 
tych wielkich  i  krzyżyk  z  5  dyamentami  wartości  300 
czerw.  zł.  300  złp.*. 

Również  dzierżawi  ona  ze  synem  dobra  Droho- 
wyż^ 

Dzięki  swemu  majątkowi  i  swym  konneksyom  wy- 
wiera ona  wielki  wpływ  w  świecie  handlowym,  a  ten 
objawia  się  w  następującym  wypadku: 

Przedwojowski,  podsędek  ziemi  przemyskiej, 
obrany  na  sejmiku  (w  r.  1636)  w  Wiszni  poborcą  lwow- 
skim, chce  przy  poddzierżawieniu  czopowego,  osiągnąć 
wyższą,  niż  zwyczajnie,  sumę.  Róża  chce  wziąść  czo- 
powe, lecz  po  dawnej  cenie,  a  gdy  Przedwojowski  nie 
chce  ustąpić,  łączy  się  z  innymi  kompetentami  i  ra- 
zem bojkotują  poborcę.  (Akt  Chazaki  Kahału,  vide 
cap.  XV). 

Ten  jest  bezradny,  mimo  tego,  że  6  tygodni  siedzi 
we  Lwowie,  nie  może  znaleźć  arendarza,  prosi  tedy 
tych,  którzy  mają  płacić,  by  sami  się  do  niego  zgłosili; 
a  przeciw  Róży  wystosowuje  w  Grodzie  manifestacyę 
na  wieczną  pamiątkę  niedołężnej  egzekut3rwy  w  dawnej 
Rpltej  *. 

Pod  koniec  swego  życia  otrzymuje  Róża  od  staro- 
sty Mniszka  „w  darze*"  grunty  na  przedmieściu  krakow- 


»  C.  L.  383,  pg.  2519  (r.  1632). 

*  30/7  1622  -  C.  L.  376,  pg.  1776. 
»  C.  L.  381,  pg.  1986-7  (r.  1630). 

*  11/5  1636  —  C.  L.  386,  pg.  1014  i  1021. 


176 

skiem  jurysdykcyi  zamkowej.  Było  to  mniej  więcej  w  roku 
1635.  Róża  zamierza  na  tych  gruntach  murować,  lecz 
Rada  podnosi  do  nich  jakieś  pretensye  i  zabrania  tam 
murowania.  Róża  odnosi  się  do  króla  Władysława  IV, 
a  ten  dekretem  z  dnia  7/6 1635  r.,  powołując  się  na  po- 
twierdzenie darowizny,  dane  już  przedtem,  poleca  Ra- 
dzie, by  nie  przeszkadzała  Róży  w  budowie.  .Rozkazu- 
jemy przeto  Wierności  Waszej  i  koniecznie  mieć  chcemy, 
abyście  przeszkody  żadnej  w  budowaniu  na  tym  grun- 
cie pomienionej  Rozie  (I)  Nachmanowej  nie  czynili, 
i  komu  innemu  czynić  nie  dopuścili  i  owszem  ją  spo- 
kojnie przy  przywileju  naszym  zachowali  i  potom- 
ków jej"^ 

Ton  stanowczy  oraz  intytulacya  Róży  .obywatelka 
miasta  naszego,  Lwowa*",  wskazuje  na  wielki  jej  wpływ 
u  dworu.  Lecz  miasto  nie  dało  za  wygraną  i  przedsta- 
wiło po  raz  wtóry  sprawę  królowi,  a  tymczasem  zasy- 
stowało  budowę.  I  zdaje  się,  że  tym  razem  wpływ  Rady 
był  silniejszym  —  a  może  Róża  była  już  chorą  —  skoro 
król  odręcznem  pismem  z  14/4  1637  r.  poleca  Radzie 
dalsze  wstrzymanie  budowy,  aż  do  decyzyi  królewskiej. 

Lecz  Róża  nie  doczekała  końca  sporu;  w  nocy 
z  2-go  na  3-go  października  ł.  r.  (1637)  umarła  ^  zosta- 
wiając cały  swój  majątek  i  wszystkie  interesa  swemu 
jedynakowi  Izakowi. 

On  to  wraz  z  wdzięczną  Gminą  dał  jej  wyryć  epi- 
tafium, wyżej  przez  nas  podane  na  odwrotnej  stronie 
nagrobka  Nachmana. 

Nagrobek  obu  małżonków,  czcią  otaczany  przez  lu- 
dność żydowską,   przetrwał    po   dzień  dzisiejszy,  a  od- 


»  C.  L.  386,  pg.  1416-17.  Oryginał  w  AML.  fasc.  188. 
>  Nagrobek  vide  rycina  60,  na  str.  205. 


177 


l{yr.  40. 
Kumienica  dru  Siincłiy  Menachem,  nudw.  lekar/a  króla  Jana  III 

(Blacharska  19). 
Żjdii  Iwowtey  12 


178 

nowiony  w  roku  1899,  stanowi  do  dzisiaj  miejsce  piel- 
grzymki i  płaczu  dla  nieszczęśliwych  żon  i  matek. 

Róża  w  pamięci  ludu  żydowskiego  nie  umarła, 
rysy  historyczne  z  jej  życia  prawie  zupełnie  się  zatarły, 
wpleciono  ją  w  opowiadanie  o  procesie  z  Jezuitami, 
w  którym  snąć  niepoślednią  odegrała  rolę,  otoczono  ją 
aureolą  świętej,  kazano  jej  umrzeć  jako  męczennicy 
i  w  tej  kompilacyi  przekazano  ją  potomności.  Nie  po- 
dalibyśmy zupełnego  obrazu  tej  kobiety,  gdybyśmy  nie 
opracowali  mitycznej  Róży  i  z  nią  nie  zapoznali  chęt- 
nych poznania  dziejów  żydowskich  na  tej  ziemi.  Dlatego 
opowiemy  pokrótce  mit  i  postaramy  się  historycznie  go 
zbadać. 

LEGENDA  O  ZŁOTEJ  RÓŻY. 

Znamy  kilka  wersyj  tej  legendy,  jużto  z  opowia- 
dania, jużto  z  pism.  Jedną  podaliśmy  sami  przed  kilku 
laty  w  tygodniku  lwowskim  „Wschód""  \  inną  podał 
Natan  Samuely  w  „ósterreichische  Wochenschrift**  \ 
a  jeszcze  inną  podaje  Suchystaw,  rzekomo  zaczerpniętą 
z  zaginionego  pinaksu  lwowskiego.  Oto  wszystkie  trzy 
odmianki : 

I. 

WERSYA   SUCHYSTAWA. 

Jako  jest  napisanem  w  pinaksie  Towarzystwa  pogrzebowego: 
ksi^  zajęli  świątynię  i  była  w  ich  ręku  4  lata  i  6  miesięcy,  a  cudem 
było,  że  jej  nie  zbezcześcili.  I  stc^o  się,  że  ta  kobieta  wielka  (Róża) 
była  wpływową  u  króla  i  panów  i  wydała  ucztę  dla  króla  i  panów 
(frazeologia  z  ks.  Ester  —  nie  braó  dosłownie.  Uu).  aat,)y  by  pozyskać 
króla  i  powrócić  koronę  do  dawnej  świetności,  t.  j.  świąt3mię  w  nasze 

»  1902,  Nr.  77. 
»  1902,  Nr.  7. 


179 

ręce.  A  gdy  księża  widzieli,  źe  eię  ich  przedsięwzięcie  nie  ndaje  i  władza 
(ręka)  Żydów  jest  wyższą  1  to  dlatego,  źe  ta  kobieta  ma  wielkie  znacze- 
nie u  króla  i  panów,  uradzili  świątynię  zająć  i  zamienić  ją  w  koćcióL 

(My  się  ta  kobieta  o  wszystkiem  dowiedziała,  wołała  z  go- 
ryczą w  daszy  przed  królem  i  panami  i  uzyskała  rozkaz  królewski, 
by  powstrzymano  wszelkie  kroki  i  przedłożono  ją  przed  sąd  króla 
i  panów. 

A  gdy  poszła  z  tem  przed  naczelnika  księży  (arcybiskupa?)  i  po- 
kazała mu  pismo  królewskie,  a  gdy  zobaczył  to  pismo,  zabił  ją  i  po- 
ciął w  kawałki  (frazes  biblijny.  Uiv.  autora). 

I  oddała  swą  duszę  za  świętość  boską.  Świątynia  nasza  l>ędzie 
pamiątką  po  niej.  Bóg  niecłiaj  pomści  jej  krew,  a  zasługa  jej  niechaj 
się  policzy  całemu  Izraelowi.     Amen. 


n. 

WERSYA   SAMUELY^EGO. 

Obok  synagogi  „Turę  Sahaw^*  znajdowały  się  wówczas  dwa 
kościoły,  jak  i  dzisiaj  jest  widoczne.  Kler  katolicki  chciał  Żydów 
usunąć,  a  że  z  Żydami  nigdy  długich  nie  robiono  zachodów,  tak:  też 
i  wówczas  szukano  tylko  pozoru,  by  świątynię  zamknąć.  „Synagoga 
a  z  nią  domy  okoliczne,  znajdują  się  w  bliskości  kościoła,  może  więc 
są  na  kościelnym  gruncie^^  Z  możliwości  i  przypuszczenia  zro- 
biono pewnik,  a  oparto  na  tym  pewniku  nakaz,  usuwający  Ży- 
dów z  bóżnicy.  Bóżnicę  zamknięto,  a  ówczesna  jurysdykcya  zatwier- 
dziła wyrok. 

W  gminie  rozpacz.  Świątynia  zamknięta.  Gdzież  modły  zasyłać 
do  Pana,  gdzie  szukać  pocieszenia  w  niedoli? 

Lecz  Bóg  łaskaw,  za  jego  to  pomocą  rozpoczęła  się  w  kraju 
ruchawka.  Lud  wiejski  podniósł  rokosz  przeciw  królowi  i  zaprotesto- 
wał przeciw  wpływowi  duchowieństwa,  czas  był  więc  dogodny  do  ssa- 
kania  pomocy  u  wielkich  i  możnych. 

I  mieszkała  wówczas  we  Lwowie  kobieta  piękna  i  bogata,  do- 
broczynna a  łaskawa,  a  zwała  się  Różą  — mąż  jej  był  lekarzem.  Mie- 
szkała przy  ulicy  Wekslarskiej.  Ona  to,  korzystając  z  zamieszki,  za 
własne  pieniądze  opłacała  tęgich  adwokatów  i  tyle  zdziałała,  że-  sąd 
nakazał  oddać  Żydom  świątynię. 

Lecz  kler  nie  dał  za  wygraną.  Zamienić  świątynię  na  kościół, 
wtedy  Żydzi  nigdy  jej  napo  wrót  nie  otrzymają. 


180 

BóżA  dowiedasiała  się  o  tern,  znała  niebezpieczeństwo  i  wiedziała, 
to  Jeśli  nie  pokieruje  nalejcie  sprawą,  świątynia  przepadnie. 

Szybko  się  udała  do  nowoobranego  króla,  prośbą  i  łzami  uzyskała 
tyle,  to  król,  odr^cznem  pismem,  polecił  biskupowi  oddanie  Żydom 
świątyni. 

Badość  zapanowała  w  gminie  a  było  to  około  święta  purlm.  — 
Ówczesny  wielki  poeta  lwowski,  Izak,  brat  Dawida,  ułożył  piękny 
wiersz  na  cześć  tej  dzielnej  kobiety. 

Niestety,  drogo  okupiła  Bóto  swą  interwencyę.  Jezuici  nie  mo- 
gli jej  przebaczyć  tego,  to  wydarła  im  świątynię  i  czyhali  na  jej  iy- 
oie.  Szukali  tylko  sposobności,  by  się  na  niej  zemśdć.  I  znaleźli  pozór. 
Oskarżyli  ją  o  jakąś  zbrodnię  i  skazali  na  śmierć. 

Zgin^a  ta  święta  niewiasta  4  Tiscbri  r.  6895,  tj.  26/9  r.  1685, 
podług  rachuby  nowoczesnej. 

m. 

WERSYA   MOJA  PODANA   WE   „WSCHODZIE". 

Było  to  za  królów  polskich.  Dawna  świątynia  uległa  zniszcze- 
niu. Pożar  ją  zniszczył.  Zbierano  składki,  aby  nową,  murowaną  wy- 
stawić. Złoto  płynęło  strugą  ze  wszystkich  krajów,  bo  Lwów  prowa- 
dził naokół  handel  —  a  sam  był  bogatym,  pobożnym.  Dach  miał  być 
wysoki,  piękny,  by  był  widny  dokoła  i  zwiastował  hen  daleko  poza 
mury,  to  wielkim  jest  Pan  Izraela. 

Właśnie  naonczas  spaliła  się  cerkiew,^  przyb3rtek  ,,ich"  Boga. 
I  również  bogate  płynęły  dary  aż  z  Mołdawii,  a  nawet  z  Orecyi,  by 
ich  przybytek  był  wspaniały  i  wysoko  sterczał  ponad  mury 
miasta...  Oni  się  nie  spieszyli  a  nasza  świątynia  rosła;  kamień  ua  ka- 
mień, łuk  na  górę  i  już  prawie  wszystko  skończone.  Radość  brała, 
gdy  się  patrzało  na  przyb3rtek  Pana,  wznoszący  się  dumnie  ponad 
dach  zwyczajnych  domostw. 

Lecz  w  tem  był  sęk.  Oni  nie  mogli  ścierpieć,  by  w  ich  pobliżu 
stała  świąt3mia  Izraela;  postanowili  jej  użyć  dla  siebie...  Jesteśmy 
w  ich  mocy,  ich  prawa  są  naszemi.  Do  nich  grunt  należy.  Wyszukali 
skądś  stary  papier,  wytoczyli  proces  sporny  i  zamknęli  świątynię. 
Płacz  powstał  w  Izraelu.  Świątynia  pańska  ma  przejść  w  ich  ręce  — 
to  grzech  —  a  tu  niema  innej.  Rozpacz  brała  gminę. 

Proces  się  ciągnął  długo,  przedługo,  a  Izrael  płakał  gorzko,  za 
gorzko. 

1  Wołoska. 


181 


I  byta  w  stolicy  niewiasta  pobotna  i  dobrotliwa,  a  zwala  sią 
Bdią;  Jako  Bóia  rozsyłająca  swą  woń  dokoła,  rozdawała  jałmużny 
między  biedaków;  dom  jej  był  przytuliskiem  dla  biednych,  nieszczę- 
ńliwych,  nędznych.  Jeszcze  w  domu  jej  ojca  znano  ją  z  dobroci  i  zwano 
ją  zazwyczaj  złotą  różyczką,  „die  gtildene  Kojze*. 

Ta  niewiasta  widząc  ból  ludu  i  słysząc  jego  jęki,  ofiarowała 
cały  swój  majątek  na  wykupienie  świątyni  Lecz  panowie  kościoła 
o  niczem  słyszeć  nie  chcieli. 

Używi^a  wpływów  swoich  wszędzie,  nic  nie  pomogło. 

-Niech  sama  przyjdzie  z  pieniądzmi  w  ręku".  To  było  ostatnie 
słowo  biskupa.  Eóża  wzdrygnęła  się.  Była  piękna,  czarowała  piękno- 
ścią. Bała  się  ich  mężów,  zwłaszcza  bezżennych. 

Walka  wielka.  Lud  płacze.  Poszła...  „Zostań  u  mnie,  a  oddam 
twoim  braciom  świątynię". 

Znów  walka.  „Oddaj  braciom  moim  świątynię,  a  zostanę  u  cie- 
bie; nie  mogę  ci  zaufać,  jeśli  ty  mi  nie  ufasz;  ty  nic  nie  tracisz,  a  ja 
tracę  cześć,  wiarę,  naród".  Biskup  się  zgodził.  Podpisał  i  oddał  jej  pa- 
tent na  otwarcie  świątyni.  Przesłi^a  go  starszyźnie. 

W  gminie  radość  i  wesele.  Z  okien  świątyni  bije  jasność  nao- 
kół. Światło  sięga  aż  do  pałacu  biskupiego.  Kóża  je  widzi. 

...Zadanie  jej  spełnione.  Życie  stracone.  Nazajutrz  zastał  ją  bi- 
skup bez  życia. 

Niewiasty  żydowskie  po  dziś  dzień  opłakują  męczennicę. 

Są  jeszcze  inne  wersye,  które  atoli  tracą  pod- 
stawę t.  j.  czas  życia  Róży,  oraz  procesu  z  Jezuitami. 
Przenoszą  bowiem  całe  zdarzenie  na  czas  oblężenia 
Lwowa,  a  zamiast  bóżnicy,  kwestyonują  całą  gminę  ży- 
dowską. 

Wiadomo,  że  Chmielnicki  zażądał  wydania  Żydów 
lwowskich  i  tem  zawarunkował  zniesienie  oblężenia. 
Żydów  nie  wydano.  Na  tem  tle  powstały  mity,  mające 
na  celu  podanie  przyczyn  ocalenia  Żydów.  Utworzono 
postać  biblijnej  Judyty-Róży  i  kazano  jej  pójść  do  obozu 
Holofernesa-Chmielnickiego. 

Inne  wersye  mieszają  mity  pierwsze  z  drugimi 
i  tworzą  nową  seryę  legend  o  Złotej  Róży. 


182 

Rozbierzmy  krytycznie  mity  przez  nas  podane. 

I.  Mitu  nie  mógł  znaleźć  Suchystaw  w  pinaksie 
T-wa  pogrzebowego,  gdyż  od  początku  do  końca  jest 
historycznie  fałszywy.  Przedewszystkiem  wiemy,  że  sy- 
nagogę oddano  w  r.  1609,  a  Róża  umarła  w  r.  1637,  nie 
ma  też  mowy,  ani  śladu  o  śmierci  męczeńskiej,  wszak 
znamy  całkiem  dokładnie  nawet  dzień  śmierci  i  wszel- 
kie okoliczności  jej  towarzyszące.  Ponadto,  gdyby  Róża 
była  zginęła  śmiercią  męczeńską,  kończyłoby  się  jej  epi- 
tafium zwyczajną  klauzulą  męczenników:  „Niechaj  Pan 
pomści  jej  krew  non  iik  oipr  "n".  Styl  tej  zapiski  jest  ska- 
żonym stylem  biblijnym,  a  frazeologia  o  uczcie,  królu 
i  panach,  znalezieniu  łaski  i  t.  p.  jest  żywcem  wzięta 
z  księgi  Ester.  Całą  tedy  zapiskę  osnuł  Suchystaw  z  wła- 
snej fantazyi,  lub  bardzo  późno  wpisał  do  apokryfi- 
cznego pinaksu  niefortunny  jakiś  bajarz. 

II.  Samuely  miał  Suchystawa  w  rękach  i  klecił 
opowiadanie  przy  jego  pomocy.  Wiedział  p.  S.  o  jakimś 
rokoszu,  lecz  sądził,  że  był  w  rodzaju  wojny  chłopskiej 
w  Niemczech,  wiedział  z  Bubera  i  Cary,  że  był  jakiś 
proces  z  Jezuitami,  miał  też  przed  sobą  pieśń  Izaka  Ha- 
levy'ego.  Na  tym  materyale  oparł  swój  mit.  Lecz  jest 
to  coś  w  rodzaju  epopei  sztucznej  w  stosunku  do  epo- 
pei ludowej.  Jak  ślepo  poszedł  Samuely  za  Buberem, 
i  Cara,  ci  zaś  za  Suchystawem,  świadczy  następująca 
okoliczność:  Suchystaw  odpisując  epitafium  Róży,  prze- 
czytał n  jako  n  (8  jako  5),  wskutek  czego  podał,  że 
Róża  umarła  w  r.  1635,  zamiast  w  r.  1637  ^ ;  ten  błąd  po- 
dali wszyscy  trzej,  choć  na  pomniku  wyraźnie  jest  wy- 
ryte ,n". 


^  Lata  żydowskie  liczą  się  mniej  więcej  od  września  np.  r.  5898 
przypadł  na  rok  1637  na  1638. 


Ryc.  41. 
Portal  z  domu  dra  Simchy  Menachem,  nadw.  lekarza  króla  Jana  III  (Blacharska  19\« 


184 

III.  Myśmy  podali  naszą  wersyę  ze  słuchu,  opo- 
wiedziano ją  nam  mniej  więcej  w  ten  sposób  na  cmen- 
tarzu. Znana  powieść  hebrajska  «W  falach  morskich  "* 
zawiera  motyw  zupełnie  podobny. 


Przy  dokładnej  analizie  tego  mitu  ujawniają  się 
we  wszystkich  wersyach  następujące  pierwiastki: 

I.  Potężna  postać  niewieścia  —  Róża  Nachmanowa  — 
nadzwyczaj  energiczna,  wpływowa,  a  przytem  dobro- 
czynna i  skłonna  do  ofiar. 

II.  Konfiskata  bóżnicy,  fakt  sam  w  sobie  może 
w  Polsce  jedyny,  zamiana  bóżnicy  na  kościół,  długo- 
trwały proces  i  cudowne  ocalenie. 

III.  Pokrewieństwo  Róży  z  założycielem  i  kolato- 
rami synagogi,  ewentualnie  wpływy  zakulisowe,  o  któ- 
rych współcześni  nie  wiedzieli. 

IV.  Pojęcie  ludu  żydowskiego  w  szczególności,  a  lu- 
dów o  pierwotnej  kulturze  w  ogólności  o  istocie  boha- 
terstwa ^ 


*  Uczy  nas  doświadczenie,  że  baśń  i  legenda  przy  badowie  wiel- 
kich kościołów,  mostów,  bóżnic,  zamków  i  t.  p.  zazwyczaj  kogoś 
uśmierca;  tą  ofiarą  jest  jnżto  fundator,  jużto  budowniczy,  jużto  osoba, 
stojąca  w  ścisłym  związku  z  budową  lub  budującym.  Wprawdzie  ten- 
dencyę  wyrobiła  kazuistyka,  ale  baśń  generalizuje  wszystko  i  mierzy 
wszystko  jedną  miarą.  Cały  szereg  opowiadań  podanycli  w  „Wiśle**, 
„Ludzie^  i  niemieckich  pismach  dla  ludoznawstwa,  stwierdza  jednolitość 
tego  faktu. 

Psychologiczny  moment  tego  objawu  jest  zawarty  w  zdania 
Scliillera:  „Und  der  Menscb  yersuche  die  Gk)tter  nicht,  und  yersnche 
nimmer  und  nimmer  zu  schauen,  was  die  G^tter  l>edeckt  mit  Nacht 
und  mit  Grauen^.  Ma  to  być  kara  za  zbyt  odważny  a  nawet  zuchwały 


185 

V.  Odwieczna  obawa  Żydów  przed  klerem,  prawie 
zawsze  im  wrogim. 

VI.  Pamięć  o  pomocy,  użyczonej  Żydom  przez  ar- 
cybiskupa. 

VII.  Ewentualna  pamięć  o  okrucieństwach  Chmiel- 
nickiego. 

Suma  tych  premis  daje  nam  wszelkie  możliwe  wer- 
sje naszej  legendy. 


Możnaby  atoli  powiedzieć,  że  śmierć  okrutna  i  bo- 
haterska jest  faktem,  lecz  zapożyczonym  od  innej  ko- 
biety; wówczas  należałoby  tą  kobietę  znaleźć  i  z  nią  się 
bliżej  zapoznać. 

Nie  trudno  o  znalezienie  w  historyi  polskiej  Ży- 
dówki, która  została  straconą  za  rzekome  „morderstwo 
rytualne".  W  „Maceweth  Kodesz"  Suchystawa  znajdujemy 
epitafium  niejakiej  Adeli  z  Drohobycza,  która  w  ten  spo- 
sób zginęła  w  r.  1710.  O  tej  Adeli  nic  innego  nie  wiemy, 
jak  tylko  tyle,  że  była  bogatą,  że  sługa  chrześcijańska 
podrzuciła  jej  zamordowane  dziecko  chrześcijańskie  i  że 
sama  dobrowolnie  poszła  na  śmierć,  nie  chcąc  chrztem 
okupić  życia.  To  opowiada  nam  Suchystaw  „ze  słuchu**, 
a  za  nim  podaje  to  samo  Caro,  n.  b.  bez  podania  źró- 
dła; lecz  to  są  ogólne  cechy,  towarzyszące  każdemu  pro- 
cesowi o  t.  zw.  zabójstwo  rytualne. 

Jeden  z  historyków  żydowskich  Letteris^  po- 
daje nam,  że  była  kochanką  Jana  III,   żoną  lekarza  etc. 

czyn,  jest  to  iskra  pogańskiej  zazdrości  bogów.  Ukaranie  budujących 
wieżę  Babel,  jest  klasycznym  przykładem  tego  uśmiercania. 

^  Johann  III  Sobieski,  und  die  Juden,  in  Wertheimers  Jahrbuch 
ffir  Israeliten  1859/60,  polemika  w  Wiener  Kirchenzeitung  z  r.  1869, 
Nr.  41  i  w  broszurze :  Cholewy-Pawlikowskiego :  Eine  Christenantwort 
mai  die  Judenfrage.  Wien,  1860. 


186 

Zkąd  to  Letteris  zaczerpnął,  tego  nam  nie  powiada, 
przyjmujemy  tedy  to  wszystko  jako  bajeczkę,  wysnutą 
drogą  dedukcyi  (Kazimierz  i  Estera,  Sobieski  pozwala 
budować  synagogę  w  Żółkwi  etc.)  z  fantazyi  Letterisa. 
Dlatego  trudno  przypuścić,  a  jeszcze  trudniej  udo- 
wodnić, jakoby  mit  o  Róży  zapożyczył  męczeńską  śmierć 
od  innej  kobiety,  a  w  szczególności  od  tej  Adeli.  O  Adeli 
nic  nie  wiemy,  a  Róża  tworzy  aż  nader  wypukłą  postać 
historyczną.  Dlatego  zostajemy  przy  naszem  pierwotnem 
twierdzeniu,  że  następujące  przesłanki: 

a)  Róża  była  współczesną  konfiskacie  bóżnicy 

b)  przyczyniła  się  do  ocalenia 

c)  była  synową  założyciela,  a  żoną  kolatora 

d)  pamięć  strasznych  dni,  przeżytych  podczas  kon- 
fiskaty 

e)  wzmożona  pamięcią  strasznych   dni  za  Chmiel- 
nickiego 

f)  pomoc  biskupa  Zamojskiego 

g)  obawa  Żydów  przed  Jezuitami 

h)  wraz  z  tendencyą  uśmiercania  bohaterów 
złożyły  się  na  wytworzenie  mitu  o  „Złotej  Róży". 


IX. 
Izak  Nachmanowicz.  Izak  Markowicz.  Izak  ben  Samuel 

Halevy. 

Izak  Nachmanowicz  (junior).  Ogólna  jego  charakterystyka. 
Ushigi  dla  króla  i  Epltej.  Izak  zostaje  sługą  skarbu.  Handel  wołami. 
Dzierżawa  dóbr  ziemskich  i  ucisk  chłopa.  Wielkie  interesa  i  brak  ka- 
pitału. Dzierżawa  cła  podolskiego.  Kłopoty  Izaka.  Długi  i  skargi. 
Wyroki  trybuni^u  koronnego.  Prywatni  wierzyciele.  Zabór  majątku 
przez  fiskus.  Ucieczka  Izaka.  Schwytanie  Izaka  w  Podhajcach. 
Osadzenie  w  więzieniu  Iwowskiem.  Ucieczka.  Zgon.  Izak  Marko- 
wicz. Dzierżawa  ceł.  Tytuł  kupca  nadwornego.  Rodowód  rodziny 
Izaka  (seniora).  Izak  Halevy.  Jego  rodzina.  Brat  jego  Dawid. 
Pieśń  wybawienia.  Jej  historyczna  wartość.    Myśl  Izaka  (dzieło).  Be- 

sponsa  Izaka. 

W  poprzednim  rozdziale  poznaliśmy  historyę  i  le- 
gendę o  Róży  Nachmanowej,  znamy  jej  męża  Nachmana, 
szwagra  Marka  i  teścia  Izaka,  teraz  poznamy  trzecie  po- 
kolenie tego  rodu  Izaka  Nachmanowicza  i  Izaka  Marko- 
wicza ich  stosunki  i  kolligacye,  wielkość  i  upadek. 

Izak  Nachmanowicz,  to  rzutki  kupiec  —  jak 
ojciec  —  lecz,  jak  już  powiedzieliśmy,  zbyt  energiczny 
i  zbyt  gwałtowny.  Wychowany  w  bogatym  domu  ży- 
dowskim, otoczony  zewsząd  pochlebstwem  Żydów,  mie- 
szczan i  szlachty,  korzącej  się  przed  swym  wierzycie- 
lem, przyzwyczaił  się  patrzyć  z  góry  na  wszystko  i  na 
wszystkich.  WSzak  nawet  skarb  królewski  i  komisarze 
skarbowi  dbają  o  jego  łaskę,  gdyż  jest  kapitalistą. 


188 

W  r.  1626  wybucha  nowa  wojna  Rpltej  z  Gusta- 
wem Adolfem;  wojska  polskie  ponosiły  klęskę  po  klę- 
sce, a  kiedy  później  Szwedzi  wylądowali  w  Prusiech, 
stan  wojny  był  dla  Rpltej  więcej  jak  groźny,  brak  pie- 
niędzy bardzo  dokuczał.  Wówczas  przychodzi  w  pomoc 
Izak  Nachmanowicz  z  nieznanym  nam  spólnikiem  Iza- 
kiem  Abrahamowiczem  i  kilkakrotnie  dostarcza  skar- 
bowi i  dworowi  większej  sumy  pieniężnej  ^  oraz  oddaje 
różne  —  bliżej  nam  nieznane  —  usługi  wojsku  pol- 
skiemu w  Prusiech. 

Dlatego,  gdy  po  śmierci  Zygmunta  III,  Władysław 
w  r.  1634  przyjeżdża  do  Lwowa  i  tu  dłuższy  czas  bawi, 
przedstawia  mu  się  Izak  ze  swym  spólnikiem  osobiście 
i  obaj  na  dniu  20  października  t.  r.  w  nagrodę  za  (^in 
Prussia  exercitui  divi  regis  parentis  in  desideratissimis 
facultatibus  sese  accomodassent  et  in  aliis  tesauri  Regni 
et  Reipublicae  servitia  sua  cum  suma  diligentia  et  dexte- 
ritate  praestitissent  et  adhuc  praestare  non  desinunt") 
wyświadczone  usługi  w  Prusiech  oraz  wszędzie  indziej 
i  to  z  najwyższą  gotowością  i  uczciwością,  jakoteż  za 
to,  że  i  teraz  ciągle  usługi  wyświadczają...  uzyskują  przy- 
wilej, mocą  którego,  król  zalicza  ich  w  poczet 
sług  skarbu,  poddaje  ich  tylko  sądownictwu 
swemu,  pozwala  im  na  ustawianie  bud  z  to- 
warami we  Lwowie  i  na  wolny  handel 
we  wszystkich  bez  wyjątku  miastach  Ko- 
rony i  Litwy,  oraz  uwalnia  ich  od  wszel- 
kich podatków,  ceł  i  myt,  królewskich  i  pry- 
watnych^. 

Słusznie  zauważa  Berszadzki  ^,  że  słudzy  królewscy 

»  C.  L.  386,  pg.  1179-81. 

»  W  całości  Nr.  mat.  91. 

'  (My  mówi  o  Sani  a  Wahlu. 


189 

musieli  nosić  jakieś  oznaki  swej  godności,  by  ich  mo- 
żna odróżnić,  nie  zatrzymywać  na  rogatkach  i  nie  szy- 
kanować w  handlu.  Jeśli  tak  było,  to  i  obaj  Izakowie  mu- 
sieli je  nosić  na  przekór  dekretom  synodalnym  zabra- 
niającym Żydom  „nosić  drogie  szaty,  upiększać  srebrem 
czy  złotem  szable  i  stroić  się  złotymi  łańcuchami*"  ^ 


Ryc.  42-46. 

Konsole  podbalkonowe  z  domu  dra  Simchy  Menachem,  nadw.  lekarza 

króla  Jana  III  (Blacharska  19). 

Jak  widzimy  z  powyższego  przywileju  zajmował 
się  Izak  i  handlem  sukna  —  skoro  ustawia  budy  pod- 
czas jarmarku  —  lecz  to  chyba  dorywczo;  handluje  też 
na  wielką  skalę  wołami  i  pędzi  je  z  Wołoszy  na  Śnia- 
tyn,  Lwów,  Jarosław  do  Brzegu  *,  a  stąd  do  Prus  lub 
Niemiec  dla  wojska.  Wielkie  stada  po  300,  a  nawet 
836  sztuk  pędzą  jego  stali  „wołowcy"  Kuczkowski  i  Fra- 
nek w  r.  1032 «. 


*  Nussbaum,  Y,  str.  191. 
-  Brieg  koło  Wrocławia. 
>  C.  L.  383,  pg.  2144—5  (było  to  podczas  wojny  80  łetaiiej). 


190 

I  kiedy  w  spółce  z  matką  dzierżawi  dochody  sta- 
rostwa lwowskiego,  sam  dzierżawi  czopowe  lwowskie, 
a  ponadto  dochody  starostwa  drohobyckiego  ^  i  kilka 
dóbr  prywatnych. 

Przyzwyczajony  patrzyć  na  chłopa  z  punktu  wi- 
dzenia ówczesnego  szlachcica,  a  potrzebując  ciągłych 
furmanek  dla  swoich  dostaw  i  pieniędzy  do  spłat  ter- 
minowych, uciska  on  chłopa  niemiłosiernie.  I  tak,  skarżą 
się  w  Grodzie  poddani  Litynii  i  Hruszowej,  przynale- 
żnej do  starostwa  drohobyckiego,  o  to,  że  muszą  Iza- 
kowi  płacić  po  30  złp.  od  łanu  (obowiązani  byli  od 
2V«  grz.  =  4  złp.)  dawać  furmanki  po  40—50  mil,  dzie- 
sięcinę pszczelną  po  3  półbeczki,  a  nawet  z  łanów  wy- 
branieckich  każe  sobie  płacić  po  30  złp.  Gdy  król  był 
we  Lwowie,  wybrali  się  do  niego  chłopi  na  skargę,  lecz 
z  polecenia  Izaka  przyłapał  ich  podstarości  Jastrzębski, 
zajął  im  część  bydła,  a  prowodyrów  wysmagał  i  wrzu- 
cił na  4  dni  do  więzienia^. 

Jeszcze  gorzej  poszło  we  wsi  Kowczycach  (czy 
Łowczycach?)  koło  Komama,  własności  Mikołaja  hr. 
Ostrogskiego.  Wieś  tą  poddzierżawiał  Izak  u  Wydżgi 
i  uciskał  również  chłopów.  Razu  pewnego  chłopi  otwar- 
cie się  zbuntowali;  hajducy  Izaka  uderzyli  na  rebelian- 
tów „samopałami''  i  zastrzelili  herszta  ich  Jana  (r.  1635). 

Sprawa  oparła  się  o  sąd  i  na  skargę  braci  zabitego 
pozywa  przed  swój  sąd  wojewoda  ruski  Lubomirski  hr. 
na  Wiśniczu,  Izaka  oskarżonego  „o  zabicie...  tego  nie- 
boszczyka Jana" »  (r.  1637). 

Lecz  te  wszystkie  sprawy  były  dla  Izaka  tylko  ubo- 
cznemi,  głównem  jego  zajęciem  były  dzierżawy  docho- 


»  C.  L.  38B,  pg.  917. 
«  C.  L.  38B,  pg.  917. 
»  C.  L.  888,  pg.  318-20  (7/4  1687). 


191 

dów  publicznych.  Tutaj  angażował  swe  kapitały,  biorąc 
jedną  dzierżawę  po  drugiej;  wobec  tego,  że  nie  miał 
tyle  pieniędzy,  dobierał  do  dawniejszych  dzierżaw  spól- 
ników,  a  kaucye  asekurował  na  swych  domach  i  do- 
brach. I  tak,  już  w  r.  1633  są  spólnikami  do  starostwa 
lwowskiego  (nb.  obok  matki)  Żydzi:  Józef  Wolfowicz 
i  Abraham;  również  zaciąga  ogromne  pożyczki  u  szlachty 
i  Ormian,  a  nawet  zużywa  kaucye  u  siebie  deponowane. 
I  tak,  winien  Cieklińskiemu  na  dwa  skrypty  z  Przemy- 
śla sumy  3000  złp.  ^  oraz  11000  złp.  (jedenaście  tysięcy 
żtp.)*;  oba  skrjrpty  są  płatne  na  Agnieszkę  r.  1635. 

Tymczasem  Izak  już  tak  na  wszystkie  strony  zaan- 
gażowany i  interesami  z  dworem  królewskim  i  czopo- 
wcm,  za  które  płacił  rocznie  8000  złp.  ^,  bierze  w  rękę 
interes  ogromny,  który  się  stał  jego  ruiną. 

Z  końcem  roku  1634  urzędowała  we  Lwowie  komi- 
sya  dla  wypłaty  żołdu  wojsku  wracającemu  z  wyprawy 
moskiewskiej.  Kiedy  zabrakło  pieniędzy,  Jan  Daniłowicz, 
podskarbi  koronny,  postanowił  wydzierżawić  „czwarty 
grosz  podolski  *"  t.  j.  cło  na  komorach  w  Kamieńcu,  Barze 
i  Śniatynie  na  lat  3.  Zgłosił  się  wówczas  do  niego  Izak 
i  do  spółki  z  Ormianinem  Jakóbem  (Kamioneckim)  Pi- 
ramowiczem wynajął  cło  na  3  lata  za  sumę  60000  złp. 
(t.j.  20000  rocznie,  w  oznaczonych  terminach  po  7000+ 
7000+6000  płatnych).  A  conto  wypłaciła  spółka  12000  złp. 
druga  rata  miała  przypaść  na  Wielkanoc  1636,  a  trzecia 
na  24/10  t.  r.  obie  po  4000  złp.  ^.  Lecz  już  w  chwili  kon- 
traktu (26/12  1634)  jest  Izak  niewypłacalny.  Ma  on  bo- 
wiem już  spólnika  niejakiego  Mendla,  a  na  r.  1635  zbli- 


>  AML.  Consul.  48,  pg.  183. 
«  C.  L.  386,  pg.  20B4. 

•  C.  L.  394,  pg.  478-6. 

*  C.  L.  886,  pg.  2247—60,  Nr.  mat.  98. 


192 

żają  się  terminy  długów  Cieklińskiego  14000  złp.  Mimo 
protestu  Róży  daje  Rada  Cieklińskiemu  zapis  na  jej  domu 
na  ^assekuracyę*"  «K)00  ^  o  dalsze  11000  dochodzi  swego 
prawa  przed  sądem  żydowskim  \ 

Gdy  należało  zapłacić  ostatnią  ratę  roku  1637,  Izak 
zostaje  winien  500  złp.,  a  trybunał  koronny  na  terminie 
w  Radomiu  15/10  1637  skazuje  go  zaocznie  na  karę 
śmierci  i  konflskatę  majątku  za  działanie  na  szkodę 
skarbu  ^.  Wprawdzie  wyroku  nie  wykonano,  ale  już 
w  r.  1638  nie  płaci  Izak  8000  złp.  należnych  za  czopowe 
i  zostaje  wyrokiem  trybunału  w  Radomiu  (6/12  1642) 
skazany  na  banicyę  i  zapłacenie  potrójnej  kary^. 

Aby  się  ratować  zaciąga  Izak  u  szlachcica  Jana 
Gardlińskiego  pożyczkę  w  wysokości  17000  złp.  ^.  Kiedy 
Gardliński  widział,  że  koło  Izaka  jest  krucho,  skarży 
go  do  sądu  podwojewodzińskiego,  wojewodzińskiego 
i  uzyskuje  egzekucyę  na  jego  majątku.  Lecz  Izak  umie 
uniknąć  egzekucyi,  jadąc  z  jarmarku  na  jarmark  i  z  mia- 
sta do  miasta. 

Tymczasem  nie  płaci  dalszych  rat  skarbowi,  a  Da- 
niłowicz  widząc,  że  sprawa  stracona  „ponieważ  skarb 
Rpltej  i  króla  Jegomości  żadnej  nadziei  niema  aby  nie- 
wierny Izak  Nachmanowicz,  Żyd  lwowski,  tak  niemałą 
sumę  za  różnymi  zdawna  ze  skarbem  kontraktami,  na 
się  i  na  dobra  swoje  zaciągniony  dług  uiścić  miał,  któ- 
rego suma  tak  się  podniosła,  że  dobra  jego  wszystkie 
przenosi"",  posyła  do  Lwowa  pisarza  skarbowego  Cho- 
teckiego  dla  zabrania  wszelkich  dóbr  ruchomych  i  nie- 
ruchomych  Izaka    za    inwentarzem,   przed    wszystkimi 

»  AML.  Consol.  43,  pg.  183. 

*  C.  L.  386,  pg.  2064. 

»  C.  L.  394,  pg.  471—2,  Nr.  mat.  100. 

*  C.  L.  394,  pg.  473-6. 
»  C.  L.  395,  pg.  830. 


193 

prywatnymi  wierzycielami;  poleca  też  urzędom:  grodz- 
kiemu, podwojewodzińskiemu,  miejskiemu  i  żydow- 
skiemu, by  przy  tej  egzekucyi  były  pomocnymi  ^ 

W  wykonaniu  tego  dekretu  schodzi  dnia  17  kwie- 
tnia 1643  r.  starosta  Mniszek  do  Ghetta,  zabiera  i  oddaje 
dwie  kamienice  Izaka  Choteckiemu  na  rzecz  skarbu. 
Równocześnie  wydaje  rozkaz  schwytania  Izaka  ^.  Na  je- 
dnym z  tych  domów  miał  zapis  wyrokiem  Grodu  z  26/2 
t.  r.  szlachcic  Pieńkowski  za  dług  w  wysokości  1300  złp.^. 
Miał  też  Pieńkowski  u  siebie  kaucye  Izaka  950  złp.  ale 
przy  ponownej  egzekucyi  22/4  ł.  r.  zabrano  ją  na  rzecz 
skarbu  ^. 

Wkrótce  przychodzą  inni  wierzyciele.  Gardliński 
widząc,  że  suma  jego  17000  przepada,  uzyskuje  man- 
dat królewski  z  dnia  25/4  1644  ^  z  rozkazem  do  wszel- 
kich urzędów,  by  gdziekolwiek  Izaka  przychwycą,  tak 
długo  go  więziono  aż  zwróci  dług.  Tymczasem  Izak  — 
dzięki  niezaradności  władzy  —  ciągle  się  gdzieś  uwija. 
Stracił  wszystko,  ale  żyć  musi ;  jak  na  ironię  jest  jeszcze 
seniorem  gminy  lwowskiej  i  skargi  o  powolność  gminy 
w  przyłapaniu  dłużników  mają  napis:  Vobis  perfldis 
senioribus  leop.  Marko  Złotnik  et  Icko  Łachmańczyk  (!)  •. 

Było  to  w  r.  1645.  Z  końcem  tego  roku  (13/11)  przy- 
łapuje go  z  towarami  na  jarmarku  w  Podhajcach,  Or- 
mianin Zacharyasz  Miłkowski,  któremu  winien  jest  360011. 
zabiera  mu  sądownie  towar,  oddaje  seniorom  żydow- 
skim do  depozytu,  a  Izaka  wiezie  do  Lwowa  i  osadza 
w  więzieniu  żydowskiem;  lecz  seniorowie  podhajeccy 

»  6/8  1648.  C.  L.  894,  pg.  469-71. 
«  C.  L.  394,  pg.  626—7. 
»  C.  L.  394,  pg.  261. 

•  ibid.  pg.  603. 

•  C.  L.  896,  pg.  880. 

•  C.  L.  396,  pg.  606  (21/10  1646). 

ŻjisI  IWOWMT.  IS 


194 

zabagniają  gdzieś  depozyt,  a  kahał  lwowski  —  gdy  Mił- 
kowski  wyjechał  do  Jazłowca  —  9/2  1646  roku  wypu- 
szcza swego  długoletniego  seniora  z  więzienia  i  ułatwia 
mu  ucieczkę  ^. 

Izak  ocalał,  lecz  dokąd  się  udał,  co  się  z  nim  stało, 
o  tem  akta  milczą.  Na  cmentarzu  niema  jego  nagrobka. 
Wszelki  ślad  o  nim  zaginął.  Na  nim  wygasła  jedna  ga- 
łąź słynnej  w  Polsce  rodziny  Izaka  Nacłimanowicza 
seniora. 


Marek  Izakowicz  zostawił  również  syna :  I  z  a- 
ka  Markowicza.   I  on  trudni   się  dzierżawą  docłio- 
dów   publicznych.   I  tak,   dzierżawi  cło 
na  komorach:  w  Śniatynie,  Haliczu  i  Ko- 
łomyji  do  spółki  z  Notą  Halickim  i  La- 
zarem  Kołomyjskim.   W  r.  1627  wikłają 
się  w  proces  o  zdzierstwo  dokonane  rze- 
komo na  kupcach  lwowskich :  Awedyku, 
B.yc.  47.        Langłszu,    Scholzu    i  Konstantynowiczu. 
Rozeta  ze  skle-  Sprawa  Opiera   się  o  trybunał  koronny 

pienia  domu  dra      *^  ^  "^  (  ,   .  -^ 

SiinchyMenachem.a  spółka  płaci  karę:  a)  za  zdzierstwo, 
b)  że  jako  Żydzi  dzierżawili  cło  *. 

W  r.  1634  dzierżawi  Izak  Markowicz  wraz  z  jakimś 
Markiem,  Moszkowicza  zięciem,  prasołki  i  furmanki 
w  ziemi  lwowskiej  i  powiecie  żydaczowskim  ^ 

Kiedy  Władysław  IV  bawi  we  Lwowie,  Izak  stara 
się  o  polecenie  magnatów  i  otrz3rmuje  od  króla  na  dniu 
16/10  1634  r.  dekret  na  kupca  nadwornego  (Hoflieferant) 
^umyśliliśmy  go   w  liczbie   kupców   naszych    przyjąć... 


'  C  L.  395,  pg.  860-1  i  1164. 
»  C.  L.  379,  pg.  268-71. 
'  C.  L.  384  pg.  1875. 


195 

tik,  iż  będzie  mu  wolno,  za  listownem  naszem  rożka- 
zowaniem  różne  potrzeby  sprawować  i  towary  wszela- 
kie kupować  i  je  sprzedawać  bez  wszelakiej  przeszkody* 
oto  słowa  dekretu  nominacyjnego,  wydanego  mu  przez 
króla '. 

Izak  był,  jak  wszyscy  członkowie  rodziny  *,  senio- 
rem gminy  miejskiej,  lecz  bliższych  szczegółów  o  jego 
publicznej  działalności  nie  znamy.  Nie  wiele  też  wiemy 
o  bracie  jego  Lewku  i  żonie  tegoż  Feigli. 


Jeszcze  o  innym  Izaku  należy  tu  wspomnieć,  za- 
nim zamkniemy  rozdział  o  rodzinach  żydowskich.  Jest 
to  Izak  ben  Samuel  Halevy  t.  j.  z  pokolenia  lewitów  ^; 
nie  jest  on,  jak  większa  część  jego  braci  kupcem,  nie 
dzierżawi  ceł,  myt  i  starostw,  lecz  jest  poetą  i  uczonym, 
trawiącym  całe  swe  życie  nad  foliałami  talmudu  i  wy- 
snuwającym stamtąd  szereg  reguł  i  wniosków,  mających 
zastosowanie  w  codziennem  życiu. 

«  C.  L.  388,  pg.  23-4,  Nr.  mat.  90. 
*  Rodowód  rodziny  Nachmana  Izakowicza: 
Nachman  Izakowicz 


Izak  (um.  1595)  (żona  Chwała)     Józef 


Marek  (żona  Jitta)  Nachman  (żona  Róża)     córka  (zi^  Salomon) 

um.  1616  I  um.  1637 


bak  Markowicz    Lewek  m*-^^*"^^-'  SOsskind  Salomonowics 

żona  Feigla      (Jun.)  Izak  Nachmanowicz 

"Literatura   o    nim: 
Suchystaw:  Macewet  Kodesz  II  i  IV. 
B  u  b  e  r:  Ansche  Schem,  str.  114 — 16. 
C  aro:  Geschichte,  str.  149—151. 
Jego  dzieła: 

Keeponsa  ed.  Nenwitt,  1698  i  1737. 
Siach  Jicchak,  Bazyleja  1627,  Praga,  1628. 
Schir  Ginla:  Machsor  w  synagodze. 


196 

Dwóch  synów  miał  Samuel  z  Włodzimierza:  star- 
szego Izaka  i  miodszego  Dawida.  Młodszy  jest  autorem  ko- 
mentarza do  dzieła  „Schuichan  Aruch''  p.  n.  „Turę  sahaw** 
(złote  podwoje),  był  rabinem  w  Potyliczu  obok  Niemi- 
rowa,  a  w  końcu  rabinem  Gminy  przedmiejskiej  we  Lwo- 
wie. Wskutek  swego  stanowiska  pozostał  on  na  długo 
w  pamięci  ludu  żydowskiego  i  to  pod  nazwą  swego 
dzieła   w  skorumpowanej    formie:    Der   Tojre   Zuhow. 

Synagoga  Nachmanowiczów  nosi 
dotychczas  nazwę  po  nim,  a  na 
drzwiach  wchodowych  widnieje 
napis:  „Tu  modlił  się  nasz  rabin 
i  pan  autor  „złotych  podwoi"  K 

Mniej    jest    znanym   starszy 

brat  Izak,  choć  wiedzą  talmudy- 

Konsola  pSklepieniowa    ^^^^^  polotem  myśli  i  znajomością 

z  domu  dra  Simchy  Me-    języka   hebrajskiego    przewyższał 

nachem.  Dawida.  Ogromna  różnica  wieku 

dzieli  obu  })raci.  Izak  jest  uczniem 

Jozuego  Falka  i  już  w  r.  1G09  pisze  swą  „Pieśń**,  w  kilka 

lat  później  jest  rabinem    w  Chełmnie,   a  w  r.  1627  jest 

dyrektorem  szkoły   talmudycznej    w    Poznaniu;   Dawid 

rabinat   lwowski    otrzymał    dopiero    w    r.  1G53,    bierze 

jeszcze  udział  w  sejmie  żydowskim  w  r.  16(i4,  a  umiera 

w  r.  1667. 

Był  tedy  Dawid  uczniem  Izaka  i  często,  już  nawet 
w  późniejszym  wieku,  zwraca  się  Dawid  do  Izaka  po 
radę  i  wówczas  tytułuje  go  „mój  nauczycielu",  Izak  zaś 
odpisuje  mu  w  poufałym  tonie  „ty"  i  załącza  przy  je- 
dnem  responsum  ukłon  dla  bratowej. 

Choć  Izak  we  Lwowie  żadnego  nie  piastuje  urzędu, 
mimo  to  dla  swej  erudycyi  wielkiego  zażywa  szacunku, 

»  Vide  rycinę  10. 


197 

rozstrzyga  spory  między  poszczególnymi  obywatelami 
i  wydaje  responsa  w  trudnych  kwestyach  rabinicznych. 
Jest  on  na  punkcie  lichwy  purytaninem  i  ostrzega  przed 
wszelkimi  kruczkami  w  tym  względzie.  Pieśń  jego  p.  t. : 
„Szir  Giula"  —  „Pieśń  wybawienia"  jest  rodzajem  psalmu 
lub  hymnu  pochwalnego  na  cześć  Boga,  który  wybawiał 
i  wybawia  Izraela  ze  wszystkich  nieszczęść. 

Językowo  stoi  ten  wiersz  bardzo  wysoko,  klasy- 
czną hebrajszczyzną  tego  kroju  nie  wielu  ludzi  pis£^o 
w  Polsce;  nie  dziw  tedy,  że  wcielono  ten  wiersz  do 
liturgii  na  sobotę  pohamanową  i  tacy  uczeni  jak  Jo- 
zue  Falk  i  Majer  z  Lublina  i  dla  swoich  synagog  tę 
pieśń  przeznaczyli.  Uo  tej  pieśni  napisał  sam  Izak  ko- 
mentarz, a  pieśń  wraz  z  komentarzem  znajduje  się  w  sta- 
rym modlitewniku  (machsor)  ofiarowanym  synagodze 
przez  „T-wo  odmawiających  psalmy"  \  inna  kopia  znaj- 
duje się  na  kilku  pergaminowych  kartach,  przechowy- 
wanych w  świątyni. 

Jedyne  dzieło,  które  za  życia  wydrukował  jesi 
„pnx' n*::^"  —  „Myśl  Izaka".  Jest  to  rozprawa  o  hebraj- 
skiej gramatyce  świadcząca  o  wielkiem  znawstwie  ję- 
zyka, tak  zaniedbaneni  wówczas  w  Polsce.  Ówczesnym 
zwyczajem  umieszczano  na  wstępie  każdego  dzieła  kró- 
tsze i  dłuższe  jego  recenzye  pisane  przez  współczesnych 
uczonych,  coś  w  rodzaju  polecenia  (Haskama).  Otóż  po- 
lecenie do  tego  dzieła  napisał  jeden  z  najświatlejszych 
mężów  owego  czasu  Lipman  Heller  autor  dzieła  „To- 
safot  Jonitob"  po  kolei  rabin  Pragski  i  Krakowski.  Wy- 
szło dzieło  Izaka  w  Bazylei  w  r.  1627  i  w  drugiem  wy- 
daniu w  Pradze  w  r.  1628. 

Responsa   Izaka,    które    zawierają    szereg   kwestyi 

»  Machsor  nosi  napis  „Towarzystwo  odmawiaj%oych  psalmy" 
ofiarowało  go  w  darze  domowi  boAemn. 


198 

spornych,  rzucających  wiele  światła  na  ówczesne  sto- 
sunki wyszły  dopiero  w  r.  1696  a  następnie  w  1737  w  Neu- 
witt  (Neuwidd?).  Wśród  tych  responsów  znajduje  się 
jedno,  zawierające  wyrok  w  sporze  Nachmana  i  Marka 
Izakowiczów  o  przechód  do  bóżnicy  (Resp.  Nr.  20)  ^ 

Napisał  też  Izak  cały  szereg  innych  prac,  które 
atoli  bezpowrotnie  zaginęły.  Kiedy  i  gdzie  Izak  życie 
zakończył,  jest  nam  niewiadomem '. 


>  Obacz  str.  71. 

*  Rycinę  nagrobka  Dawida  Halevy^ego   obacz   niżej.    Ani  na- 
grobka Izaka,  ani  epitafiam  jego  nie  znalazł  Suchystaw. 


X. 
Krakowskie  przedmieście. 

Topog^rafia  jego.  Pełtew.  2  młyny.  Podział  na  przedmieście  zamkowe 
i  miejskie.  Cmentarz  i  jego  łiistorya.  Opis.  Spór  rabinów  o  prawa 
kapłanów.  Droga  pogrzebów  żydowskich.  Zaburzenia  przy  pogrzebach. 
Ekshumowanie  i  okradanie  tmpów.  Hołota  przedmiejska.  Targ.  Po- 
znański dwór.  Bóżnica.  Bndynek  kahałn  przedmiejskiego.  Wolność 
nabywania  przez  Żydów  grantów  i  domów  na  przedmieścia  zamko- 
wem.  Charakterystyka  miejskich  i  przedmiejskich  Żydów.  Pożar 
w  r.  1623.  Kontrakt  z  miastem  o  odbadowanie  Ghetta  i  bóżnicy.  Za- 
twierdzenie króla  i  arcybiskupa.  Nowa  synagoga.  Pożar  w  r.  1640. 
Spór  z  bractwem  św.  Mikołaja. 

Na  północ  od  miasta,  w  miejscu,  gdzie  dziś  ul.  Kamiń- 
skiego  i  Strzelecka,  lub  cokolwiek  dalej,  a  więc  na  północ 
od  placu  krakowskiego  i  ulicy  Kościelnej,  rozciągało  się 
wielkie  przedmieście  „Krakowskie*",  rdzenna  siedziba 
gminy  żydowskiej.  Na  innych  przedmieściach,  jak  n.  p. 
halickiem,  lub  gliniańskiem,  mieszkali  Żydzi  luzem,  jako 
karczmarze  lub  kramarze  —  jak  gdzieniegdzie  się  napo- 
tyka w  aktach  —  lecz  wielka  ich  liczba  mieszkała  i  mie- 
szka po  dzień  dzisiejszy  na  „Krakowskiem*".  Pojęcie: 
„Judaeus  suburbanus*"  pokrywało  zupełnie  pojęcie:  Ju- 
daeus  de  suburbio  a  Cracoyia  dieto  vel  nuncupato. 

Brama  krakowska  znajdowała  się  w  tem  miejscu, 
gdzie  dziś  apteka  Ruckera,  t.  j.  u  przeloroju  Krakowskiej 
ze  Skarbkowską,  czyli  Ormiańską  niższą.  Domy  po  po- 
łudniowej stronie  tej  ulicy  wskazują,   że  stoją  tam  od 


200 

wieków,  podczas  gdy  cała  pierzeja  północna  składa  się 
z  domów  nowycłi,  powstałycłi  po  zniesieniu  baszt,  mu- 
rów i  fortyfikacyjnycti  wałów. 

Od  samej  bramy  krakowskiej  i  fosy  fortecznej  cią- 
gnął się  szereg  domów  żydowskich  i  chrześcijańskich, 
zamieszkałych  przez  Żydów.  Droga  szła  ku  ulicy  Żół- 
kiewskiej. Tę  drogę  przecinała  droga  inna,  mniej  wię- 
cej dzisiejsza  ul.  Bóżnicza  na  Stary  Rynek,  ku  zamkowi. 

W  miejscu,  gdzie  dzisiaj  zachodnia  pierzeja  domów 
w  ulicy  Żółkiewskiej,  ciągnęła  się,  czy  rzeczka,  czy  fosa 
zamkowa  (zewnętrzna),  a  nad  nią  most,  łączący  dzisiej- 
szą „przed  szkołą"  ze  Starym  Rynkiem.  Dlatego  część  ulicy 
Żółkiewskiej  (obok  dzisiejszego  Templum)  zwała  się  „na 
moście  "*  =auf  der  Bruck=  nazwa  po  dziś  dzień  wśród 
Żydów  zachowana. 

Plac  i  uliczki  przy  dzisiejszym  placu  krakowskim 
zwały  się  przed  bramą  =  far'yn  Tojr  (vor  dem  Thor), 
również  i  dziś  używane. 

Przedmieście  Krakowskie  było  bardzo  rozległe,  bo 
sięgało  z  jednej  strony  aż  do  dzisiejszej  ulicy  Kleparow- 
skiej  i  kościoła  św.  Anny,  od  którego  cała  Kazimierzow- 
ska miała  swą  nazwę,  z  drugiej  zaś  aż  po  „Murowany 
most"*,  na  sztucznem  ramieniu  Pełtwi,  na  przekroju 
ulicy  Zamarstynowskiej  i  Młynarskiej  oraz  króla  Jana  III 
(gdzie  stał  dawniej  młyn  Natana  Majera). 

Cały  ten  kompleks  dzieliła  na  dwie  części  Pełtew 
(=  Poltew),  płynąca  pod  murami  przy  dzisiejszej  ulicy 
Karola  Ludwika,  przez  ulicę  św.  Anny  ^  opodal  bóżnicy. 
W  okolicy  dzisiejszej  targowicy  zbożowej  —  „na  placu, 
gdzie  psy  bito"  (der  Hindsplatz)^  stała  fabryka  prochu, 
a  niżej  młyn  starościński,  zwany  „Zimnowodzki". 

*  Ul.  Św.  Anny  =  Kazimierzowska,  +  P^*  Oołuchowskich. 
"  Der  Handeplatz. 


201 


kfł  ^^  M.,  ^ą   ^,  1.^  i|_'  I  ^^\  *    ;  Lii    ;k  ^^y  i^t%j^  M'*"  \  '^ 


ITT     ł    jii.  '*J* 


Ryc.  49 

ftagment  z  nad  okna  domu  dra  Simchy  Menachem,  nadw.  lekarza 

króla  Jana  HI  (Blacharska  19). 

Dowiadujemy  się  bowiem  z  protestacyi  Abrahama 
Dawidowicza,  Żyda  i  obywatela  lwowskiego,  że  dr.  Kam- 
pian,  właściciel  fabryki  prochu,  wody  Pełtwi,  zazwyczaj 
do  młyna  płynące,  powstrzymał  i  skierował  w  inne  ko- 
lyto,  wskutek  czego  młyn  stanął  ^ 

Był  to  tedy  —jak  widzimy —  młyn  wodny;  dzier- 
ławili  go  stale  Żydzi,  nieraz  do  spółki  z  Chrześcijanami, 
jak  n.  p.  około  r.  1604,  Nachman  Izakowicz  z  Łukaszem 
P^ką.  Młyn  bowiem  miał  na  sobie  serwitut  miejski  do 
wysokości  Ys-  Stosunek  starosty  do  miasta  oraz  sposób 
podziału,  podają  w  r.  1600  świadkowie,  cytowani  przez 
Abraliama  Mendlowicza,  następcę  w  dzierżawie  Abra- 
hama Dawidowicza: 

„Że  my,  doglądając  gospodarstwa  i  pożytków  miej- 
skich, wiemy  to  zapewne,  iż  z  dawnego  zwyczaju,  jako 
jest  wniesiony  sposób  skrzyniami  brania  w  młynie  zim- 
nowodzkim;  są  karby  na  ratuszu,  wedle  których 
karl>ów  brali  dwie  miary  na  zamek,  a  trzecią  na  miasto 
a  potem  dziesiątą  na  Mansionarze  *.  Czasem  był  jeden 
diieriawca,  a  czasem  dwaj*"  ^. 


«  C.  L.  862,  pg.  1339  (30/10  1598;). 

*  2iakon  iehnczy. 

»  AML.  Consul.  18,  pg.  879. 


202 


W  r.  1604 — jak  wyżej  —  spalił  się  młyn  do  szczętu; 
wówczas  odbudował  go  Nachman  Izakowicz  i  odtąd 
dzierżawił  go  na  imię  swej  żony. 

Róża,  a  potem  syn  jej  Izak,  dzierżawili  ten  młyn 
do  zupełnej  jego  ruiny  w  roku  1646.  Czy  Nachma- 
nowie  sami  nim  zarządzali,  czy  wydzierżawiali  go 
2  drugiej  ręki,  tego  z  aktów  nie  dowiedzieliśmy  się. 

Otóż  Pełtew  dzieliła  przedmieście  na 
2  części,  administracyjnie  i  sądowo  zupeł- 
nie odrębne.  1)  Połać  po  prawym  brzegu 
Pełtwi  należała  do  jurysdykcyi  zamkowej, 
2)  połać  po  lewym  do  jurysdykcyi  miejskiej. 
Pełtew  stanowiła  bowiem  ongi  granicę  terytoryum  zam- 
kowego, naturalną  obronę  przed  napadem  wroga.  Na 
zamku  rezydował  niegdyś  książę,  tuż  dokoła  mieszkali 
dworzanie,  służba,  narocznicy  wojsko,  a  dalej  za  rzeką 
rozciągała  się  osada  —  zarodek  przyszłego  miasta. 
Z  czasem  miejsce  księcia  zajął  starosta  królewski  — 
zazwyczaj  podstarości  —  gdy  starosta  dla  skumu- 
lowania w  swem  ręku  kilku  urzędów,  mieszkał  gdzieś- 
indziej. 

Żydzi  należeli  do  księcia ;  będąc  sługami  skarbu  = 
Kammerknechte,  servi  camerae  —  przedmiotem  docho- 
dów skarbowych  —  mieli  prawo  opieki  i  zamieszkania 
w  sąsiedztwie  zamku.  Tu  więc  między  Pełtwią, 
a  starym  Rynkiem,  na  miejscu  dziś  zam- 
kniętem  ulicami:  Żółkiewską,  Bóżniczą 
oraz  placami  zbożowym  i  krakowskim  na- 
leży szukać  zarodka  gminy  żydowskiej  we 
Lwowie. 

Tem  się  też  tłómaczy  okoliczność,  że  kiedy  po  le- 
wym brzegu  Pełtwi  Żydów  względnie  było  mało,  po 
prawym  jej  brzegu  ciasnota  była  jak  w  mieście;  tutaj 
też  stała  od  wieków  synagoga. 


203 

A  ciasno  musiało  być  jut  od  samego  początku, 
kiedy  tu  mimo  kościołów  i  bóżnicy  nie  było  cmentarza 
ni  chrześcijańskiego,  ni  żydowskiego.  Pierwszy  leżał  na 
dzisiejszem  Podzamczu,  drugi  zaj^  grunta  miejskie,  po- 
łożone na  skrzyżowaniu  ulic  Szpitalnej  i  Rappaporta^ 
Był  to  nierównomierny  czworobok,  przecięty  dwiema 
ścieżkami  (jak  to  dziś  jeszcze  widoczne).  Jedną  część 
tego  czworoboku  zajmował  cmentarz  karaicki  —  być 
może,  żę  tą,  którą  —  dziś  pustą,  zasypaną  okruchami 
kamieni  nagrobnych  —  wskazuje  opowieść  gminna  *. 
W  centrum  tego  prostokąta,  na  skrzyżowaniu  się  ście- 
żek, był  panteon  żydowski.  Tutaj  chowano  rabinów, 
uczonych,  seniorów  obu  gmin  i  ich  rodziny  oraz  senio- 
rów i  rabinów  obcych,  którzy  we  Lwowie  pomarli. 
Zwyczaj  ten  trwał  przez  wieki,  bo  tu  obok  pomników 
.  Nachmana,  Marka  Izakowiczów,  jakoteż  i  Róży,  stoją 
pomniki  seniorów  gminy  lwowskiej  z  pierwszej  połowy 
XIX  w.,  a  ol)ok  rabina  Jozuego  Falka  (um.  w  r.  1614)' 
rabin  Chaim  Kohen  Rappoport  z  XVIII  wieku  ^  Ornstein 
Jakób  z  XIX  w.^  a  tuż  obok  niego  pierwszy  t.  zw.  po- 
stępowy rabin  lwowski  —  ofiara  fanatyzmu  —  Abraham 
Kohn  (um.  1848)  •.  W  tej  samej  grupie  spoczywają  mę- 
czennicy za  wiarę,  bracia  Reices  (1728),^  wyżej  wspom- 
niana Adela  z  Drohobycza  (1710?)  i  wielu  innych. 


*  Vide  rycina  66. 

*  Jest  to  wąski  szlak  pod  murem  przy  ni.  Szpitalnej. 
»  Vide  rycinę  28. 

*  Sławny  z  dyspaty  frankistów. 

'  Ojciec  rabina  Hirscha  Omsteina  z  końca  XIX  w. 

>  Gotthilf  Kohn:  Abraham  Kohn  im  Liclite  der  Geschichts 
forschnng,  Lwów,  1898,  obacz  rycinę  66. 

^  Caro:  (łeschichte,  str.  108,  oraz  odnośna  biografia  a  Bubera, 
str.  64-7.  Epitafia,  Suchystaw.  M.  K.  II  i  lY. 


204 

Jak  umiano  tu  szczędzić  miejsca,  by  je  zachować 
dla  jakiegoś  ^wielkiego  w  Izraelu"*,  niech  poświadczy 
ten  fakt,  te  tuż  obok  siebie  w  jednej  linii  stoją  pomniki 
Dawida  Halevy'ego  (brata  Izaka  um.  w  r.  1667),  Jakóba 
Ornsteina  i  Abr.  Kohna.^  Ponadto  jest  tam  tak  ciasno, 
te  płytowe  pomniki  tworzą  nieprzebyte  mury,  a  odstęp 
od  jednej  linii  do  drugiej  nie  jest  szerszy  nad  ^ « metra. 
O  przystąpieniu  do  pewnych  pomników  dla  tej  ciasnoty 
nie  ma  mowy,  inne  znów,  pochylone  wiekiem,  grotą 
zawaleniem,  inne  znów  tak  ugrzęzły  w  wilgotnej  ziemi, 
te  ledwie  nagłówki  sterczą  nad  powierzchnią. 

Chodniki  zawalone  są  gruzem,  oraz  całymi  pomni- 
kami, ułamanymi  od  swych  podstaw.  Cały  cmentarz 
wywiera  wratenie  przygnębiające  i  bolesne. 

Pomijając  jut  stronę  pietyzmu,  nie  powinniśmy 
zapomnieć,  te  tutaj  giną  bezpowrotnie  najcenniejsze  pa- 
miątki historyczne,  tródła  do  dziejów  Lwowa  nieoce- 
nionej wartości.  Bo  cmentarz  ten  to  pierwszy  i  do  r.  1855 
jedyny  dla  obu  gmin  lwowskich. 

Księgi  miejskie  wspominają  o  nim  jut  w  r.  1414^ 
pewnem  jest  atoli,  choć  zapisek  historycznych  na  to  nie 
mamy,  te  cmentarz  istniał  tam  o  jakie  półtora  wieku 
przedtem,  wszak  Żydzi  Lwowa  ruskiego  —  pierwszego 
zarodka  miasta  —  musieli  gdzieś  chować  swoich  umar- 
łych, a  w  okręgu  wielu  mil  nie  było  ni  gminy,  ni  cmen- 
tarza tydowskiego. 

Zresztą  —  jak  wytej  podaliśmy  —  cmentarz  ten 
jest  połotony  w  poblitu  gminy  przedmiejskiej,  a  więc 
pochodzi  z  tego  samego  czasu,  co  gmina. 

Od  początku  był  ten  cmentarz  mały  i  z  rozrostem 
gmin   tydowskich   we   Lwowie,  jakotet  przykahałków, 

'  Yide  iUastracya  1.  56. 

*  Zubrzycki:  Kronika,  str.  80,  oraz:  Pomniki  dziejowe  Lwowa, 
tom  m,  (Al.  Czołowskiego),  karta  52,  na  str.  11—12  (^  maja  1414). 


205 


Kyc.  50. 

Epitafiom  Róży  Nachmanowej. 

rNapis  ryty  na  odwrotne]  stronie  pomnika  Nachmana). 


206 

w  których  cmentarzy  nie  było,  musiano  go  coraz  bar- 
dziej rozszerzać.  O  ile  to  się  działo  w  wieku  XIV— XVI 
nie  możemy  powiedzieć,  nie  przestudyowawszy  odno- 
śnych materyałów. 

Lecz  w  ciągu  pierwszych  30  lat  XVII  wieku  kilka- 
krotnie go  rozszerzano. 

I  tak:  kupują  Kabały  25  stycznia  1601  r.^  u  dziedzi- 
ców niejakiej  Herpedry  ogród  wraz  z  domem  tuż 
w  sąsiedztwie  cmentarza  położonym.  Zapłacono  za  nie 
200  złp. ;  wzięto  na  się  zobowiązania  Herpedry  wobec 
miasta  i  z  tego  tytułu  płacono  odtąd  miastu  6  złp.  ro- 
cznie emfiteutu.  Ogród  wcielono  do  cmentarza,  a  domek 
zamieniono  na  trupiarnię. 

W  r.  1624 '  znów  rozszerza  się  cmentarz  przez  za- 
kupno  kawałka  pola  u  aptekarza  Marcina  Spytka  i  żony 
jego  Agaty  Brodnickiej.  Od  tego  kawałka  mają  Żydzi 
płacić  9  złp.  rocznie  emfiteutu. 

Lecz  już  w  4  lata  *  (1628)  kupują  Kabały  znowu 
kawał  ogrodu  u  Kaspra  Kostiowicza  i  żony  jego  Biłeńki 
Marko wnej,  oraz  uboczny  kawałek  pola  u  niejakiego 
Mikołajewicza  za  łączną  sumę  300  złp.  Od  tych  kawał- 
ków płacono  4  złp.  emfiteutu.  Kiedy  „pospolity  czło- 
wiek" podniósł  swe  żale  na  Żydów,  że  nie  płacą  miej- 
skich podatków,  Żydzi  zgodzili  się  na  dopłacanie  1  złp. 
do  sumy  dotychczas  płaconej  (6+9-|-4-fl)  i  odtąd  pła- 
ciły Kahały  czynszu  emfiteutycznego  od  nowej  części 
cmentarza  20  złp.  rocznie,  stara  rdzenna  część  została 
wolną,  jak  dawniej  *. 


»  AML.  Consul.  19,  pg.  20-21. 
»  Consul.  36,  pg.  473-5. 

•  Ut  supra. 

*  Consul.  43;  pg.  889  r.  163B. 


ao7 

Cmentarz  był  otoczony  częścią  parkanem,  a  częścią 
murem,  do  pewnych  jego  części  przylegały  ogrody  okoli- 
cznycli  mieszczan.  Na  cmentarzu  stały  domy  grabarzy, 
trupiarnia,  komory  na  motyki,  rydle,  łopaty,  siekiery, 
mary  i  „inne  obrzędy  do  pogrzebu  należące  ^. 

U  wejścia  stał  prymitywny  portyk  (Shk).  był  to 
daszek  na  słupach;  tutaj  opłakiwano  zmarłych,  wygła- 
szano mowy  żałobne,  tutaj  też  obwoływał  woźny  głowę 
labójcy  i  pokazywał  rany  na  trupie,  przed  ostatecznym 
pogrzebem  zamordowanego.  Do  dzisiaj  wskazuje  tablica 
z  napisem  rytym  w  drzewie  (na  ścianie  wozowni  T-wa 
pogrzebowego),  gdzie  się  znajdował  portyk.  Choć  budy- 
nek ten  pochodzi  z  XVIII  w.,  mimo  to  świadczy  dokła- 
dnie o  miejscu,  a  i  ogólnie  o  wyglądzie  pierwszego 
portyku. 

Cały  cmentarz  zakrywały  korony  drzew,  rosnących 
gęsto  obok  siebie.  Zasadzono  je  snąć  z  końcem  XVI  w., 
ł>o  z  początkiem  XVII  wieku  są  jeszcze  zbyt  młode,  nie 
ocieniają  cmentarza  i  nie  łączą  się  w  górze  koronami. 
Wynika  to  jasno  z  wyjaśnienia  rabina  Jakóba  Koppla 
ben  Ascher  Kohen  (1620—1630). 

Według  pisma  świętego  i  rytuału  żydowskiego  ka- 
płanom nie  wolno  przybywać  tam,  gdzie  trup  się  znaj- 
duje. Kiedy  rabin  Jakób  Koppel  —  sam  kapłan  —  wy- 
szedł na  cmentarz,  zobaczył,  że  u  wejścia  siedzieli  za 
stołami  seniorowie  gminy  dla  odbierania  datków.  Wśród 
nich  był  jeden  z  pokolenia  kapłanów.  Rabin  zauważył, 
że  tu  siedzieć  nie  wolno,  gdyż  drzewa  łącząc  się  koro- 
nami w  górze,  tworzą  żywy  dach.  Na  to  odpowiedzieli 
mu  starsi,  że  Josue  Falk,  również  kapłan,  nie  zważał 
na  tę  okoliczność.  Kiedy  Jakób  Koppel  zarządził,  że  ka- 
płanom wolno  chodzić  po  cmentarzu  tylko  do  pewnego 

1  AML.  Consul.  89,  pg.  1286. 


208 

oznaczonego  kamienia  i  to  tylko  przez  furtkę  specyal- 
nie  dla  nich  w  murze  utworzoną,  napisał  Abraham 
Schrenzels  odpowiedź.  Spór  oparł  się  o  rabina  Lip- 
mana  ^  Hellera,  który  również  sporu  nie  rozstrzygnął. 

W  końcu  unormowało  się  w  ten  sposób,  że  kapłani 
przedmiejscy  trzymali  się  rozporządzeń  Jakóba  Koppla, 
kapłani  z  miasta  na  to  nie  zważali '. 

Czy  na  cmentarzu  była  synagoga  —  jak  to  zazwy- 
czaj bywało  i  po  dziś  dzień  bywa  —  na  to  nie  dają 
nam  akta  odpowiedzi.  Dzisiejsza  bóżnica  starego  cmen- 
tarza (Bet-Olam-Schiil)  jest  budową  z  XIX  i;vieku. 

Około  cmentarza  ciągnęły  się  dworki  i  domy  chrze- 
ścijańskie, a  było  ich  w  r.  1588  razem  63. 

Którędy  szły  pogrzeby  żydowskie'?  Wszel- 
kie akta  i  protokoły  bójek  wykazują  następującą  drogę : 
Z  ulicy  Żydowskiej  na  Il-gą  część  Blacharskiej  —  plac 
Dominikański,  ulicę  Ormiańską,  ku  bramie  krakowskiej ; 
ztąd  obok  przedmiejskiej  synagogi  na  przełaj  ku  cmen- 
tarzowi. 2  niebezpieczne  punkty  były  na  całej  drodze: 
plac  Dominikański  i  brama  krakowska. 

Na  placu  Dominikańskim  pogrzeby  żydowskie  spo- 
tykały się  często  z  procesyami,  w  bramie  krakowskiej 
zaś  mieściło  się  wszelkie  tałałajstwo. 

I  tak  —  że  tylko  dwa  zacytuję  wypadki.  —  Dnia  26 
maja  1636  r.*  zetknął  się  pogrzeb  żydowskiej  dziewczyny 
koło  kościoła  z  procesyą  i  sakramentem.  Żydzi  szli 
hurmą  płacząc  i  gieslykulując,  procesyą  szła  powoli 
i  w  poprzek  całej  ulicy.  Zetknięcie  się  było  nie  do  wy- 


»  Rabin  w  Pradze  (1627—1630;. 

^  Buber:    Ansze  Szem  ])g.  100—101,    biografia   Jakóba   Koppla 
(140)  oraz  Caro  str.  117. 
»  AML.  ks.  128. 
*  C.  L.  387,  pg.  933,  977,  1091.  1094. 


209 

minięcia.  Zaczęto  się  przeciskać,  a  wśród  tego  mieli  Ży- 
dzi potrącić  księdza.  Powstał  tumult.  Chrześcijanie  chwy- 
cili za  kord.  Zaczęto  Żydów  siec,  ranić  w  głowy,  obci- 
nano uszy  i  t.  d.  Żydzi  rozpierzchli  się  i  ledwo  niosący 
mary  mogli  dobiedz  do  bramy  krakowskiej.  Dominika- 
kanie,  uważając  to  zajście  za  prowokacyę  i  profanacyę 
religii,  zaskarżyli  Żydów  do  trybunału  koronnego. 

W  bramie  krakowskiej  —  gdzie  wazko  było 
zawsze  i  ciasno— zastąpili  w  niedzielę  dnia  10  sierpnia 
1631  r.  ^  drogę  pogrzebowi  żydowskiemu,  uczniowie 
szkoły  metropolitalnej,  Jan  Czech  i  Stan.  Wysimirski  — 
już  karani  i  wyszupasowani  ze  Lwowa  za  rozruchy  — 
krzykiem  i  biciem  chcieli  Żydów  odpędzić  od  trupa. 
Do  nich  przyłączyli  się  czeladnicy  różnych  rzemiosł. 
Kiedy  Żydzi  mimo  to  dotarli  do  bram  cmentarza,  „tu- 
multanci  napadli  ich  tu  i  jęli  bić,  despektować,  odzie- 
rać, brody  i  włosy  rzezać,  u  sukien  białogłowskich  rę- 
kawy obrzynać,  pieniądze  wydzierać,  do  komór  i  do  izb 
na  okopisku  leżących  drzwi  wybijać,  okna  wysiekać, 
skrzynię  z  pieniądzmi  łupać  i  z  niej  pieniądze  wybierać, 
naczynia  rąbać  i  siekać,  kamienie  wywalać**  i  t.  d. 

Na  szczęście  przybiegła  straż  zamkowa  i  miejska 
i  obu  przywódców  aresztowała.  Inni  uczniowie  i  rze- 
mieślnicy uciekli. 

Instygator  miejski,  ze  względu  na  to,  iż:  „tak  wiel- 
kie, a  częste  zbrodnie  szkoły  lwowskiej  się  dzieją,  gdzie 
już  nieraz  scholares  o  podobne  swy woleństwa  do  urzędu 
bywają  odniesieni",  polecił  szkole  metropolitalnej,  by 
winnych  dostawiła  do  więzienia  by  Je  ukarać  na  gar- 
dle". Nakaz  ten,  jak  wiele  innych,  był  tylko  teorety- 
cznym,  gdyż   uczniowie   dawno  już  zbiegli  z  internatu. 


»  AML.  Consul.  39,  pg.  1231. 

tjśui  Iwwtcj.  14 


210 

a  obu  hersztów  excypował  rektor,  zabrał  ich  do  wię- 
zienia szkolnego  i  stąd  dał  im  uciec. 

Napotykamy  też  jeden  raz  w  aktach  tego  czasu 
zbrodnię  profanacyi  zwłok.  Oto  w  marcu  r.  1635  wno- 
szą Żydzi  obu  gmin  lwowskich  zażalenie  do  króla... 
,na  niektóre  swawolne  ludzie  przy  mieście  tamecznem 
mieszkające,  którzy  trupy  zmarłych  Żydów  nocnym 
obyczajem,  z  grobów  wyjmując,  onych  obnażają,  z  szat 
obdzierają  i  obnażonych  znowu  nieznacznie  do  grobu 
kładą,  u  których  wiele  rzeczy  poznanych  znajduje  się..." 
i  t.  d.  ^  Żydzi  musieli  szukać  ratunku  u  króla,  gdyż 
jak  pisze  król  w  dekrecie  do  Rady  i  Ławy  z  dnia  3  maja 
1635  r.  ^pomienieni  Żydzi  od  Wierności  Waszej  spra- 
wiedliwości słusznej,  a  przystojnej  wedle  excessu  otrzy- 
mać nie  mogą*".  Tam  też  poleca  król  ladzie,  żeby  po 
dokładnem  zbadaniu  sprawy  złoczyńców  surowo  uka- 
rała ^aby  się  takie  enormilates  na  potem  nie  działy**. 
Wolno  stronpm  apelować  do  króla  od  wyroku  Rady, 
ta  powinna  atoli  do  ostatecznej  decyzyi  królewskiej  za- 
trzymać złoczyńców  w  więzieniu  albo  w  „sekwestrze**. 

Jeśli  tu  zwrócę  uwagę,  że  Żydów  chowają  tylko 
w  bieliżnie  bez  żadnych  ozdób,  trudno  sobie  wytłóma- 
czyć  pobudki  tak  wstrętnej  zbrodni. 

Paweł  Boim,  wójt  lwowski,  sprawy  nie  odesłał  do 
króla,  a  złoczyńcom  pojedynczo  pozwolił  uciec  z  wię- 
zienia. Na  przedstawienie  Żydów  król  przesyła  z  Toru- 
nia dnia  30  lipca  1635  r.,  Boimowi  kategor}*czny  rozkaz 
przych  wy  tania  napo  wrót  złoczyńców,  a  zarazem  odesła- 
nia wszystkich  aktów  tej  sprawy  do  sądu  nadwornego '. 
Końca  sprawy  nie  znamy,  po  roku  1635  urywa  się 
w  aktach. 


>  C.  L.  886,  pg   1176    78. 
«  C.  L.  386.  pg.  1980. 


211 


Kyc.  51. 

Ulica  Blacharska,  dawniej  Żydowska  (dzisiejszy  wygląd). 
(Zdjęcie  fotograficzne  od  ulicy  Koskiej) 


212 

Cała  gmina  przedmiejska  była  —  jak  się  już  po- 
wiedziało —  skonsolidowaną  na  prawym  brzegu  Peł- 
twi,  od  bramy  krakowskiej  po  cerkiew  św.  Mikołaja. 
Po  lewym  brzegu  mieszkali  Żydzi  luzem  między  Clirze- 
ścijanami,  tu  też  mieszkały  szumowiny  społeczeństwa 
żydowskiego,  jak  koniokrady,  zbóje  i  różnego  rodzaju 
zawalidrogi,  tego  rodzaju,  jak  chrześcijański  mob  na 
gliniańskim  szlaku  (Łyczaków). 

I  tak— że  tylko  poszczególne  przytoczę  wypadki  — 
przyjeżdżają  mieszczanie  kołomyjscy  Paweł  i  Steczko 
do  Lwowa  i  nocują  na  przedmieściu  Halickiem.  Tu  zgi- 
nęły im  woły.  Nazajutrz  po  długich  poszukiwaniach 
znaleźli  je  na  przedmieściu  Krakowskiem  (miejskiej 
jurysd.)  u  Moszka,  który  jednego  wołu  już  łupał  w  stajni. 
Moszko  ze  spólnikami  pobił  poszkodowanych  i  straż, 
a  następnie  nie  jawił  się  na  terminie  przed  pisarzem 
żydowskim,  pobił  woźnego  i  szlachtę,  któTzy  przybyli 
do  niego  z  wyrokiem  i  t.  d.  ^ 

Tutaj  mieszkał  ów  sławny  zbój  Dawid,  zwany 
Konfederat;  zebrał  on  całą  bandę  zbójów  sobie  podo- 
bnych w  rodzaj  konfederacyi  i  rozbijał  przejezdnych 
na  drodze  ku  Glinianom,  w  lesie  pod  Biłką'. 

Tułaj  też  mieszkali  owi  słynni  rozbijacze  Abraham 
Dankowicz,  Heszel  Juśko,  zięć  jakiejś  Róży,  którzy  byli 
postrachem  przedmieścia  i  2  maja  1591  r.  do  spółki 
z  Ickiem  z  Lublina  zamordowali  w  biały  dzień  Żyda 
Szymona  Salomonowicza  zwanego  Lana '. 

Tutaj  na  przedmieściu  rozgrywały  się  krwawe  bójki 


«  C.  L.  354,  pg.  3335  (25/8  1600). 

•  C.  L.  389,  pg.  1638  (początek  XVn  wieku)  (vide  rozdział  XXI). 
'  C.  L.  347,  pg.  « 95.  Lana  to  moie  genetiYTi8  =  matroiiimikiim: 
Łanes  =  Lane  —  imię  kobiece  =  (Ulana). 


213 


na  tle  nienawiści  religijnej,  rasowej;  mogłyby  one  za- 
p^nić  cały  tom,  lecz  tu  nie  miejsce  dla  nicli  K 

Centrmn  przedmieścia  krakowskiego  tworzyła  sy- 
nagoga przedmiejska  =  die  ferstejtische  Schfll  =  (vor- 
stadtische  Schule)  =  synagoga  Judaeorum  in  anteurbio 
a  Gracoyia  dieto :  -i^pS  pno  ro:sn  n>^.  Stała  ona— nie  na  tem 
miejscu,  gdzie  dzisiejsza  synagoga  t.  j.  między  ulicami 
Bótniczą,  Cebulną,  Owocową  i  Machabeuszów,  lecz  bli- 
żej murów  miejskich  t.  j.  od  Owocowej  na  południe, 
w  miejscu  dziś  zajętem  pierzeją  domów  '. 

Od  tej  synagogi  szła  ulica  pod  murem  (przy  placu 
krakowskim,  gdzie  dziś  bazar  targowy),  przecins^a  ulicę 
Żółkiewską  i  kończyła  się  u  furtki  kościoła  Wszystkich 
Świętych  (Benedyktynek  łacińskich).  Tutaj  skręcała  się 
ulica  na  wschód  i  przechodziła  w  dzisiejszą  ul.  Pieszą; 
tędy  szło  się  na  zamek '. 

Wzdłuż  obu  stron  ulicy  ciągnęły  się  domki  dre- 
wniane wysoko  pod  górę  zamkową;  były  one  naprze- 
mian  zamieszkałe  przez  Żydów  i  Chrześcijan.  Plac  kra- 
kowski zapełniały  również  domy. 

Przed  synagogą  był  —  jak  i  w  mieście  —  pusty 
plac,  na  którym  odbywał  się  targ  żydowski;  tutaj  sti^ 
cały  szereg  jatek,  w  których  prócz  mięsa,  różne  sprze- 
dawano towary;  również  sprzedawało  czterech  rzeżni- 
ków  mięso  na  stołach  tu  ustawionych^. 

Wogóle  mieszkało  na  tem  przedmieściu  mnóstwo 
rzeżników  żydowskich.  Wykaz  z  roku  1595  wylicza  13 
rzeżników,  mieszkających  we  własnych  domach  i  cały 
szereg  innych,  mieszkających  komornem  u  Żydów  i  Chrze- 
ścijan. 

>  Vide  rozdział  XXI. 

«  C.  L.  366   pg.  266-8. 

s  ibidem. 

♦  Rewizya  z  22/10  1«08  r.  C.  L.  363.  pg.  1211. 


214 

Cała  kotlina  za  bóżnicą  (gdzie  dzisiejsza  bółnica 
i  dalej  aż  do  placu  św.  Teodora)  stanowiła  t.  z  w.  „  Po- 
znański dwór*".  Był  to  rzeczywiście  dwór  wraz  z  ogro- 
dami i  polami,  mieszczący  się  gdzieś  na  dzisiejszej  „przed 
szkołą^^  Była  to  własność  jednej  i  tej  samej  rodziny 
żydowskiej  od  r.  1462.  Na  początku  XVII  wieku  dzierży 
go  Abraham  Moszkowicz  dziedzic  i  possesor.  Na  wscho- 
dniej części  „dworu^^  stał  cały  szereg  domów  odsprze- 
danych, czy  też  wydzierżawianych  Żydom.  Dwór  sam 
był  wolnym  wedle  zapisów  dawnych  i  z  r.  1593  od  da- 
nin dla  zamku  K 

W  latach  1605—1607  rozgrywa  się  proces  o  to,  czy 
Żydzi,  mieszkający  na  gruntach  dworu  są  również  wolni 
od  wszelkich  danin,  czy  przywilej  ten  im  nie  przysługuje. 
Trybunał  koronny  (Lublin  7  6  1607) '  uwalnia  ich  od 
płacenia  danin  i  podatków  płaconych  od  dworów,  gdyż 
niema  w  konstytucyach,  czy  i  od  dworów  żydowskich 
się  płaci,  „a  zresztą  Żydzi  i  tak  pogłówne  żydowskie 
sUadają^S 

O  bóżnicy  samej  nic  nie  wiemy,  ani  jednego  szcze- 
gółu z  jej  konstrukcyi  ani  wielkości,  ba,  nawet  miejsce  nie 
da  się  zupełnie  dokładnie  skonstatować.  Tyle  tylko 
wiemy,  że  była  murowana,  że  miała  wyniosły  dach 
i  że  galerya  dla  kobiet  mieściła  się  w  osobno  przy- 
stawionym budynku  drewnianym.  Kobiety  mogły  tylko 
przez  szerokie  okna  zaglądać  do  bóżnicy.  Drewniane 
schody  prowadziły  na  galeryę.  Bóżnicy  strzegł  w  nocy 
chrześcijański  stróż,  który  w  zimie  zazwyczaj  drze- 
mał na  tych  schodach.  Światła  tam  snąć  nie  było, 
a  może  stróż  ten  nie  zawsze  był  trzeźwy,  kiedy  dnia 
25-go  marca   1608  roku,  kiedy  Zelman  szkolnik  w  asy- 


>  C.  L.  370,  pg.  2607,  dekret  z  20/B  1605  r. 
«  C.  L.  364,  pg.  677. 


215 

stencyi  szlachty,  danej  mu  przez  urząd  grodzki,  otwo- 
rzył przemocą  drzwi  synagogi  z  wewnątrz  zamknięte, 
ujrzał  „stróża— który  dawno  służył  na  straży  nocnej  przy 
szkole  —  już  zmarłego,  zmarzłego...  kolana  potłuczone 
i  krew  z  gęby  zastygła'^  Zrozumieli  natychmiast  wszyscy, 
iż  ze  wszystkich  spadł  schodów  i  w  ten  sposób  się 
zabiło 


Przy  tej  synagodze  mieściła  się  izba  kahalna,  w  któ- 
rej się  odbywały  sądy,  jużto  podwojewodzińskie  jużto 
dajanów,  również  tutaj  było  więzienie  żydowskie  (car- 
cer  iudaicus).  Lecz  wszystkie  te  ubikacye  były  za  ciasne, 
niewygodne  i  nieodpowiadały  celowi  teraz,  kiedy  gmina 
przedmiejska  tak  się  rozrosła.  Temu  brakowi  zapobie- 
gło nabycie  domu  przez  kahał  lwowski  przedmiejski  na 
cele  publiczne.  Historya  nabycia  tego  domu  jest  nastę- 
pująca : 

Książę  Ostrogski  kasztelan  krakowski,  winien 
jest  Żydowi  Kiwie*  z  Białocerkiewnicy  1500  złp. 
w  zamian  za  to  oddaje  mu  dom  swój  we  Lwowie 
na  ICrakowskiem  przedmieściu.  Krótki  skrypt  cessyjny 
opiewa: 

„Wszem  wobec  i  ka^emu  z  osobna,  komu  to  wiedzieć  będzie 
należało,  iż:  Ja,  książę  Ostrogski  kasztelan  krakowski,  włodziminki, 
białocerkiewnicki  i  t.  d.  starosta,  wiadomo  czynimy,  iż  Kiwie  Żydowi 
białocerkiewnickiemu  pozwoliłem  dom  Dobrowski  we  Lwowie  na 
przedmieścia  Krakowskiem,  który  będąc  mnie  zapisany  i  prawem  ob- 
warowany urzędu,  zaczem  ktoby  go  kolwiek  chciał,  . . .  (w3rraz  nieczy- 
telny), warujemy  to  i  oznajmujemy,  tym  listem  naszym,  że  żadnego 
odemnie  impedymentu  mieć  nie  będzie^. 

Dałem  w  Dubnie  dnia  15/3  1616  r.  Ręką  swą  ut  supra  K 


»  C.  L.  363,  pg.  436,  vide  cap.  XXI. 
«  Kiwa  =  Akiba. 


*  xviw^a  =  ^juoa. 
»  T.  L.  60.  pg.  683. 


216 


Równocześnie  znajdujemy  cessyą  Kiwy,  (n 
i  żony  swej  Estery  Jakóbównej  imienia),  z  doi 
wraz  z  gruntem  i  przyległościami  na  rzecz 
miejskiego.  (Judaeis  senioribus  leop.  in  sul 


Nabywanie  gruntów  i  domów  przez  Ży 
przedmieściu  Krakowskiem  (iurysdykcyi  zamkof 
bardzo  ułatwionem.  Wolność  kupna  i  sprzedały^ 
warował  Żydom  przywilej  królewski  często  w 
cytowany,  a  powtórzony  przez  Z.  Augusta  1/10! 
Również  przywileje  starostów  lwowskich  zap 
Żydom  tą  wolność;  dla  czasów  naszych  jest 
dekret  starosty  Bonifacego  Mniszka 
1618  r.  ^.  Orzeka  tam  Mniszek,  iż  Żydzi  na  tern 
mieściu  „są  possesorami  i  dziedzicami  swych  don 
do  tego  wolno  im  będzie  domy  na  przedmieścia 
kowskiem  i  grunty  (pod  jur.  zanik.)  od  Chrześcijan  I 
pować,  także  Chrześcijanom  wolno  jest  i  będzie  u  i 
dów  viceversa  takowych  domów  i  gruntów  dostał 
i  Żydom  przedawać''.  Mieli  tylko  Żydzi  oddawać  „] 
winności^*  do  zamku  „równie  z  drugimi".  Urząd  gród 
miał  zaś  obowiązek  przyjmowania  wszelkich  zapis 
kupna  i  sprzedaży  i  wydawania  extraktów  ^.  Nie  b 
tedy  tu  tak  strasznych  utrudnień,  jak  w  mieście  i  t 
się  tłómaczy  wielki  rozrost  tego  przedmieścia,  oraz 
pełnienie  ludnością  żydowską  bardzo  biedną,  lub  ś 
dniej  fortuny. 

>  T.  L.  60,  pg.  688 

>  Rassko-Jewr.  Archiv.  III,  Nr.  178. 
»  C.  L.  373,  1579-81,  Nr.  mat  67. 

*  Dekret  Mniszka   jest  tylko  powtórzeniem  dekretu  Zygmi 
Augusta  j.  w.  uwaga  2. 


217 

ki  chodzi  o  określenie  różnicy  między  Żydem 
ii  a  przedmiejskim,  to  niema  tu  granicznej  linii, 
można  nakreślić,  istnieje  tylko  pewna  duma, 
odzaju  lokalnego  patryotyzmu.  Jeśli  zastosujemy 
^todę  redukcyjną,  biorąc  asumpt  ze  stosunków 
:ych  do  ówczesnych,  dojdziemy  do  konkluzyi, 
iał  to  być  separatyzm  jak  najostrzejszy, 
isiaj  kiedy  już  od  stu  lat  niema  murów,  ni  baszt, 
Lc  prawnych,  dzisiaj  jeszcze  Żyd  z  kra- 
[iego  nie  sprowadza  się  nigdy  do  mia- 
naodwrót.  Żyd  jednej  części  patrzy  na  Żyda 
Irugiej  z  rodzajem  pogardy,  przyczem  u  Żydów 
iejskich,  miejscy  uchodzą  za  głupców,  naodwrót 
dmiejscy  uchodzą  u  miejskich  za  niechluje.  Żyd 
iejski  mający  swe  synagogi,  łaźnie,  targi  i  t.  d., 
rzebuje  wcale  chodzić  do  miasta  i  naodwrót. 
też  wśród  najniższych  mas  ortodoksyjnych  ludu 
luego  bardzo  mały  kontakt  między  miastem 
mieściem,  a  pojęcia  a  sztejtischer  i  a  fer- 
scher  (stadtischer  i  vorstadtischer)  po  dziś  dzień 
lowały. 

tych  danych  możemy   sobie    urobić  obraz  anta- 
1  przed  trzema  wiekami. 


o  obraz  przedmieścia  jaki  się  nam  przedstawił  po 
lyowaniu  aktów  owego  czasu ;  dużo  jest  tam  nie- 
lości,  ale  tu  winę  ponoszą  wielkie  luki  w  aktach 
szczupła   liczba   zapisek,   odnoszących  się  do  tej 

mczasem  w  roku  1623  wybuchł  wielki  pożar  na 

ieściu;    rozpoczął  się  od  świątyni  i  objął  przed- 

Krakowskie    i    Halickie.    Straszny   musiał  być, 


218 

skoro  Zimorowicz  liczbę  domów  spalonych  podaje  na 
1200  ^  (Trudno  uwierzyć,  by  tak  wielka  liczba  domów 
tam  wogóle  się  znajdowała).  Zgorzały  wówczas  koście^ 
łacińskie,  cerkwie,  oraz  przedmiejska  bóżnica  z  całym 
skarbcem,  apparatami  i  biblioteką';  zgorzały  również 
wszystkie  domy  żydowskie  od  bóżnicy  do  bramy 
krakowskiej  i  kościoła  Benedyktynek,  wraz  z  tym  ko- 
ściołem i  klasztorem.  Całe  przedmieście  zamieniło  się 
w  kupę  gruzów,  z  bogatej  ludności  została  przez  noc 
kupa  żebraków. 

Najgorszem  było  to,  że  drewniane  domy  i  parkany 
wypaliły  się  do  gruntu,  tak,  że  pozacierały  się  granice  są- 
siedzkie i  mnóstwo  sporów  musiały  rozstrzygać  sądy 
dajanów  oraz  zamkowe  i  grodzkie'. 

Jak  po  pożarach  miejskich,  tak  teraz  i  tu  posta- 
nowiła Rada  miasta  uregulować  przedmieście,  wysuwa- 
jąc na  czoło  interes  obrony  miasta.  Ponieważ  przedmie^ 
ście  to  było  zamkowe,  mogło  tedy  miasto  wpłynąć  na 
uregulowanie  li  tylko  placu  krakowskiego,  jako  tuż  obok 
murów  położonego.  Rada  odnosi  się  do  króla,  a  ten 
dekretem  z  dnia  28/3  ^  1624  r.  wyznacza  rewizorów  dla 
usunięcia  zgorzałych  domów  od  wałów  i  murów.  Zrazu 
chciała  komisya  Żydom  wogóle  zakazać  odbudowania 
się  w  tej  stronie,  oraz  wzbronić  stanowczo  budowania 
bóżnicy,  lecz  Żydzi  umieli  zakrzątnąć  się  około  sprawy 
i  na  dniu  30  kwietnia  stanął  obopólny  kontrakt  ^  mocą 
którego  pozwolono:   I.  Żydom  nową  wybudować 

^  Zimorowicz  ed.  Haeck.,  str.  191,  ^prope  mille  dacentae  (domus) 
iDcendio  fortaito  consnmptae  sant  L  c. 

*  C.  L.  376,  pg.  795. 
^  ibidem  at  snpra. 

*  AML.  ks.  227,  Nr.  90. 

»  C.  L.  356,  pg.  256—8  (10/7  1624  r.  potwierdzony  przez  króla 
w  c&łości,  Nr.  mat  72). 


219 

ulicę  od  Pełtwi  na  wschód  do  klasztoru  Be- 
nedyktynek, U.  odbudować  synagogę  na  in- 
nem miejscu,  a  mianowicie  w  nizinie  «Dworu 
Poznańskiego''  w  wymiarze  40X38X20  łokci 
z  przymurowaną  synagogą  dla  kobiet,  III.  place 
obok  murów  pozostawić  wolne,  a  na  ich 
miejsce  kupić  sobie,  gdzie  zechcą  plac  nowy 
dla  wybudowania  nowych  domów. 

O  kosztach  jakie  poniosła  gmina  żyd.  przedm.  za- 
nim uzyskała  to  pozwolenie,  poucza  nas  skrypt  dłużny 
złożony  w  arch.  m.  Lwowa  ^  zaopatrzony  podpisem  he- 
brajskim seniorów  przedmiejskich,  a  noszący  tą  samą 
datę  co  kontrakt  (t.  j.  24  4  1624).  W  tym  to  skrypcie 
zeznają  Starsi  przedm.,  że  wedle  kontraktu  winni  zo- 
stali rajcom  lwowskim  2500  fl.,  którą  to  sumę  obowią- 
zują się  oddać  w  2-ch  ratach  na  pierwsze  wezwanie, 
skoro  kontrakt  otrzyma  królewską  aprobatę. 

Ue  Żydzi  wówczas  złożyli  gotówką,  nie  mogliśmy 
znaleźć  w  aktach.  Cały  ten  kontrakt  otrzymał  za  obo- 
pólnem  staraniem  magistratu  i  Żydów  aprobatę  królew- 
ską już  dnia  10  lipca  1624  r. '. 

Kontrakt  i  aprobata  królewska  były  dla  odbudo- 
wywania mieszkalnych  domów  zupełnie  wystarczające. 
Co  do  bóżnicy  —  tu  pouczyło  Żydów  doświadczenie  ich 
braci  w  Mieście  z  synagogą  Izaka  Nachmanowicza  i  jego 
synów  ';  należało  tedy  bezwarunkowo  postarać  się  o  po- 
zwolenie arcybiskupa. 

Dnia  10/8  t.  r.  (1624^  uzyskali  Żydzi  wymagany 
przywilej  arcybiskupa.  Jan  Andrzej  Proch nicki 
imieniem  swojem  i  całej  kapituły  metropolitalnej  godzi 


>  faac.  256. 

•  Jak  wyżej  C.  L.  366,  pg.  256—8. 

»  Cap.  VI. 


220 

się  na  wymurawanie  nowej  bóżnicy  o  wymiarach  przez 
magistrat  wyznaczonych  i  przez  króla  aprobowanych; 
zastrzega  tylko  arcybiskup,  „by  synagoga  na  zewnątrz 
nie  była  okazała,  ani  odznaczała  się  przed  domami  mie* 
szkalnymi'^  Na  tem  pozwoleniu  są  podpisy  Próchni- 
ckiego,  Pirawskiego,  archidjakona  Buranowskiego,  ku- 
stosza Kalińskiego  oraz  6  kanoników  lwowskiej  ka- 
pituły ^ 

Kontrakt  Żydów  m  magistratem^  aatunerdaenie  kró- 
lewskie i  poniekąd  konsens  arcybiskupi  stanowią  dla  Żydów 
przedmiejskich  sumaryuMf  przywilejów,  które  przedkła- 
dają do  potwierdzenia  wszystkim  naMępnym  królom  ad 
Władysława  IV  do  Stanisława  Augusta. 

Domy  mieszkalne  szybko  się  podniosły,  okalając 
plac  wolny  pozostały  po  zgliszc2;^ch  (dzisiejszy  plac  kra- 
kowski). Lecz  synagoga  nie  tak  prędko  się  odbudowała^ 
brakło  gminie  pieniędzy  na  tak  kosztowną  budowę. 
A  choć  gmina  miejska  przyszła  w  pomoc,  to  przecież  nie 
wiele  pomogło;  obracano  tedy  kary  sądowe  żydowskie 
na  ten  cel  i  to  nie  tylko  grzywny  kahału  lwowskiego, 
lecz  nawet  przykahałków  jak  np.  Żółkwi '. 

Wreszcie  po  wielu  zabiegach  stanęła  w  roku  1632 
nowa  synagoga  przedmiejska  na  północ  od  dawniejszej, 
jak  przykazano  w  kotlinie  Dworu  Poznańskiego.  Była 
tam  —  jak  dotychczas  —  synagoga  dla  kobiet  oraz  po- 
kój sądowy  t.  zw.  izba  starszych.  Tuż  obok  —  ogrze- 
wane wspólnym  piecem  —  było  więzieiiie  żydowskie 
lżejsze;  oprócz  tego  było  inne  więzienie  „ladajakie^', 
t.  j.  „komórka  albo  klatka  wierchna*';  to  było 
ciężkie  więzienie  ^. 

»  W  odpisie  C.  L.  389,  pg.  99-101,  w  całości  Nr.  mat.  78. 
*  B  u  b  e  r :    Kirja   Nisgaba,   str.   8^    (z   pinaksu  Żółkiewskiego 
5386  r=  1626). 

>  C.  L.  386,  pg.  1330-32. 


221 


222 

Bóżnica  ta  mimo  burz,  oblężeń  i  nieszczęść,  jakie 
przechodziło  przedmieście  Krakowskie  —  zachowała  się 
po  dzień  dzisiejszy,  kilkakrotnie  rekonstruowana  ^ 


Nie  długo  cieszyło  się  przedmieście  spokojem. 
W  r.  1640  wybucha  nowy  pożar  i  pożera  znów  prawie 
całe  „Krakowskic^^  Ks.  Józefowicz  rozszerzenie  się  po- 
żaru zarzuca  Żydom  i  w  ten  sposób  opisuje  całe  zda- 
rzenie: 

„Oto  niestety  w  czwartek  po  Zielonych  Świątkach 
o  godzinie  12  pokazał  się  straszny  pożar  na  przedmie- 
ściu Krakowskiem  w  domu  Żyda  Marka  śpiewaka  szkol- 
nego. Już  krzyk  i  strach  wszystko  zapełniał,  już  wiele 
ludzi  dla  gaszenia  niewielkiego  jeszcze  wtedy  ognia 
z  wiadrami  wodą  napełnionymi,  siekierami,  konewkami, 
hakami,  drabinami  i  innymi  potrzebnymi  narzędziami 
zbiegało  się,  gdy  niegodziwi  Żydzi  zapewnie  złem  sumie- 
niem i  strachem  rabunku  tknięci,  okna  i  drzwi  i  sprzęty 
swe,  jak  gdyby  się  przenosić  chcieli,  pakowali ;  naszych 
zaś  Chrześcijan  do  gaszenia  ognia  spieszących  i  dom  już 
w  płomieniach  będący  wszelkiemi  siłami  w  potrzebie 
otworzyć  usiłujących,  łotrami,  rabusiami  okrzyczanymi 
i  innymi  lżącymi  słowy  przezywali  i  otworzyć  im  nie 
chcieli. 

Tento  głupi  upór  dał  pożarowi  czas  i  siłę  do  zni- 
weczenia wszelkiej  pomocy  ludzkiej,  ogień  bowiem 
wzmagający  się  bez  wszelkiej  przeszkody,  opanował 
najpierw  kilka  domów,  potem  jakby  za  danym  znakiem, 
przyległe  zajął  domy,  potem  odleglejsze  zagarnął,  przez 
inne  gorejącemi   i   dymiącemi  się  głowniami  przeleciał 

>  Vide  rycinę  58  i  54  na  str.  226  i  239. 


223 

i  większą  część  przedmieścia  dla  ważkich  ulic  i  mnó- 
stwa budynków  skupionych,  jak  gdyby  w  jedno  ogni- 
sko zebranych,  opanował.  Nie  dosyć  było  niewiernemu 
narodowi,  że  do  klęski  dał  przyczynę,  ale  Żydzi  nawet 
do  rozniecenia  pożaru  się  przyczynili.  Bo  podczas  gdy 
ich  domy  i  karczmy  bez  ratunku  się  dopalały,  rozrzu- 
cała ich  bóżnica,  już  dawno  ognia  godna,  na  całe  przed- 
mieście i  pobliższe  kościoły  przeciwko  prawom  kościel- 
nym jarzące  głownie  i  kłęby  ognia  dokoła.  Żydzi  zaś 
sami,  obładowani  tłumokami  i  małpie  Żydowice  ze  swymi 
obrzydłymi  bachorami  i  krewnymi,  jak  gdyby  na  dany 
znak,  tłumem  po  wszystkich  kątach,  osobliwie  pomiędzy 
mury  miasta  uciekali,  domy  swoje  ze  wszystkiego  ogo- 
łocone, bez  ratunku,  igrzyskom  wiatrów  i  płomieni  zo- 
stawiając. Dlatego  mszczące  się  za  występki  płomienie, 
nie  prędzej  przez  owe  mnóstwo  bud  tędy  i  owędy  prze- 
chodzić przestały^  aż  dopóki  wszystkich  pomieszkań  zło- 
śliwych Żydów  w  proch  nie  obróciły. 

A  ponieważ  się  zawsze  złe  do  złego  przyczynia, 
więc  i  pomieszkania  prawowiernych  Chrześcijan,  dokoła 
mieszkających,  jako  też  świątynie,  monastery,  i  klasztory 
panien  zniszczył  tenże  sam  ogień,  tak  dalece,  iż  w  8-ia 
godzinach  więcej  niż  400  domów,  a  między  tymi  naj- 
więcej żydowskich  poszło  w  perzynę...  Srogość  tej  klę- 
ski uczuło  także  ze  swą  szkodą  miasto;  aby  t)owiem  od 
swego  siedliska  oddalić  ogień  przybliżający  się,  musiało 
przedmiejską  łaźnię,  młyn,  folwarki,  potem  wieże,  przed- 
murza i  mury,  blizko  ognia  będące,  z  dachów  i  wierzchów 
sosnowych  ogołocić  i  ledwo  tym  szkodliwym  sposobem 
miasto  nagłego  pożaru  uszło^'  ^ 

Tyle  ks.  Józefowicz.  Jeżeli  zestawimy  jego  opis  ten- 
dencyjny z  tem,  co  nam  dają  akta  miejskie,  dowiemy 

^  Kronika  m.  Lwowa:  Józefowicza  (tłóm.  Fiwockięgo),  Btr.  89—40. 


224 

się,  że  Żydzi  nie  pozamykali  się  w  swych  domach,  lecz 
pozamykali  domy,  a  sami  pospieszyli  na  ratunek  pło- 
nącej bóżnicy.  Bóżnicy  atoli  nie  można  było  uratować, 
gdyż  w  krótkim  czasie  zgorzał  dach  i  wypaliły  się  nowe 
ławki,  stoły  i  biblioteka  K  Widząc,  że  bóżnica  przepa- 
dła, wrócili  do  domów,  lecz  tutaj  zobaczyli,  że  tłum, 
pod  pozorem  ratunku  rabuje  i  kradnie,  musieli  tedy 
stanąć  w  obronie  swego  mienia  i  wskutek  tego  utru- 
dniali ratunek.  Czy  rzeczywiście  tyle  domów  zgorzało 
i  czy  liczba  400  nie  jest  przesadzoną,  o  tem  dałoby  się 
coś  powiedzieć,  w  każdym  razie  zamieniła  się  wielka 
część  przedmieścia  w  kupę  gruzów  i  to  po  raz  drugi 
w  ciągu  17  lat. 

Na  domiar  nieszczęścia  przyszła  jeszcze  grabież 
gruntów  żydowskich:  Bractwo  św.  Mikołaja,  jeszcze 
przed  pożarem,  zabrało  gwałtem  Żydom  grunta  sąsiadu- 
jące z  monasterem.  Grunta  te  posiadali  Żydzi  zwyż 
100  lat. 

Ani  polecenie  Władysława  IV-go  ani  rozkaz  jego 
z  dnia  17/4  1640  r.  \  by  parafijanie  nie  swoje  grunta 
natychmiast  opuścili  i  to  pod  karą  1000  grzywien,  nic 
nie  pomogły.  Wkroczył  tedy  instygator  królewski  i  po- 
zwał na  dniu  13  maja  1640  r. '  bractwo  o  nieposłuszeń- 
stwo dekretom  królewskim.  Po  kontumacyi,  ma  drugi 
pozew  datę  21/4  1640  r.,  a  8/7  t.  r.  pozywa  starosta 
Mniszek  jeszcze  raz  obie  slrony  przed  swój  sąd  *. 

Tymczasem  przybrała  sprawa  ostrzejszy  charakter. 

Dnia  24  lipca  odbywało  się  wesele  u  Żyda  Eliasza ; 
kiedy  wszyscy  żydowscy  mieszkańcy  przedmieścia  byli 


»  C.  L.  392   pg.  43. 

»  C.  L.  392.  pg.  B16,  Nr.  mat.  106. 

»  C.  L.  392,  pg.  646-7. 

♦  C.  L.  392,  pg.  720    25. 


225 

tam  zebrani,  parafijanie  bractwa  św.  Mikc^ja  zebrawszy 
się,  wezwali  na  pomoc  kilkuset  studentów  i  napadli  na 
puste  domy  żydowskie.  W  ten  sposób  chcieli  odrazu  za- 
kończyć proces;  obrabowali  wiele  domów,  porozbijali 
szafy,  wytłukli  kilka  tysięcy  szyb  i  poczynili  wielkie 
szkody  w  nowo  odrestaurowanej  bóżnicy  ^. 

Żydzi  ocknęli  się  i  poczęli  &cigać  tumultantów, 
a  gdy  się  dowiedzieli,  że  większą  czę&ć  łupu  ukrył  u  sie- 
bie przedmieszczanin  Jan  Podwysocki,  wpadli  w  dom 
j^o  i  poczęli  go  przetrząsać.  Na  czele  szukających  stał  Ze- 
lig  Sobolowicz  szkolnik,  który  podczas  tumultu  cały  stra- 
cił majątek.  Podczas  szukania  wyrzucił  Zelig  ze  skrzyni 
kilka  obrazów  świętych,  oraz  miał  połamać  krucyfiks 
wiszący  na  ścianie  i  pobić  kobietę,  która  go  broniła. 
Gdy  się  o  tem  dowiedział  arcybiskup  ormiański  Toro- 
siewicz,  przybył  do  domu  Podwysockiego,  poskładał 
p<rfamany  krucyfiks,  położył  go  na  stole  i  zapalił  dwie 
świece.  Wkrótce  zaczął  się  lud  gromadzić  w  tym  domu, 
rozpoczęła  się  formalna  pielgrzymka  do  tego  miejsca 
i  lud  rozgniewany  i  rozżalony  widokiem  krucyfiksu, 
przybrał  burzliwą  postawę  i  odgrażał  się  Żydom.  Star- 
szyzna żydowska  udała  się  na  zamek  z  prośbą  do  bur- 
grabii  o  pomoc.  Burgrabia  Gawłowski,  chcąc  zapobiedz 
ponownym  rozruchom,  przybył  do  tego  domu,  zgasił 
świece,  schował  krucyfiks  pod  płaszcz  i  zabrał  go  na 
zamek  ^  W  ten  sposób  uciszono  tłum.  Konsystorz  po 
dwakroć  pozywał  Gawłowskiego  o  zwrot  .krzyża,  a  Ży- 
dom wytoczono  proces  o  obrazę  religii  i  zt>ezczeszcze- 
nie  świętych  obrazów '.  Na  dzień  8  sierpnia  wezwał 
Jakób  Sobieski,  wojewoda  ruski,  obie  strony,  by  stanęły 


»  C.  L.  892,  pg.  759-63. 

'  Józefowicz:  Kronika,  str.  40—47  (ttóm.  polak.). 

*  C.  Ł.  892,  pg.  752  oraz  pg.  755. 

iy4il  lv*wM7.  1§ 


i 


227 

przed  sądem  złożonym  (iudicium  compositum),  w  któ- 
rego skład  weszli  oprócz  Sobieskiego,  starosta  Mniszek, 
starosta  rohatyński  Ostrogsłd,  podcliorąży  Łaliodyński 
i  dwóch  rajców  miejskicli.  Lecz  bractwo  nie  stanęło  na 
termin  i  odesłało  pozew  z  pokornym  listem,  ^że  nie 
chcą,  jako  ludzie  ubodzy,  z  bogatymi  Źydy  się  prawo- 
wać*.  Narazie  sprawa  upadła  ^ 

Lecz  już  9/11  ponawiają  Żydzi  skargę  o  rabunek, 
a  bractwo  o  zranienie  owej  kobiety  (Jędrzejowej)  i  za- 
tracenie jej  synka  *),  przedtem  zaś  (15/9)  pozywają  Ży- 
dzi bractwo  przed  sąd  assesorski  o  grabież  gruntów  \ 

Dopiero  w  grudniu  t.  r.  otrzymują  Żydzi  intromi- 
syę  na  swoje  grunta  ^  lecz  muszą  dla  świętego  spokoju 
wypłacić  bractwu  jakąś  sumę  ^. 


Na  tem  kończymy  pierwszą  część  niniejszej  pracy, 
następne  części  poświęcimy  instytucyom  w  tym  czasie 
powstałym,  oraz  poznaniu  handlu,  przemysłu  i  wszel- 
kich innych  stron  życia  żydowskiego. 


«  C.  L.  392,  pg.  828. 

■  C.  L.  892,  pg.  911—13.  Było  to  posądzenie  o  tak  zwane  mor- 
derstwo rytualne. 

•  C.  Ii.  892,  pg.  984-5. 

•  C.  Ii.  636  (protokół),  pg.  1966. 

•  C.  Ii.  894,  pg.  2,  12,  41. 

li* 


CZĘŚĆ  DRUGA 


GMINA 


XI. 
OrKanlzacya  lwowskich  gmin  żydowskich. 

Trzy  stopnie  władzy.  Szkolnik,  jego  władza.  Kilka  nchwał  kahałn. 
Komisye  gminne.  „Gabbaim*^.  „Wiemicy**.  Nadzór  moralny.  Burmistrz 
kaikalny  i  jego  władza.  Babi  Majer  ben  Gedalia  i  AbnJiam  Eohen 
Rappoport.  Opozycya.  Trybon  lada.  Kahał  centralny.  Topografia 
oikr^ga  lwowskiego.  Historyczny  rozwój  pnsykahałków.  Organizacya 
kaihała  centralnego.  Żółkiew  i  jej  stoeanek  do  Lwowa.  Stosanek  Ba- 
ska do  Lwowa.  Dekret  dla  Przemyśla.  Wyzyskiwanie  swego  wpływa 
przez  kahały  lwowskie. 

Gmina  żydowska,  we  właściwem  tego 
słowa  znaczeniu,  miała  trojakie  zadanie: 

a)  duchowne  a  zarazem  i  wychowawcze, 

b)  sądownicze, 

c)  administracyjno-skarbowe. 

Odnośnie  do  tych  trzech  zadań,  jest  Gmina  ży- 
dowska pośredniczką  między  rządem  państwowym  a  lu- 
dem żydowskim,  pierwszą,  a  w  niektórych  sprawach 
najwyższą  magistraturą  sądową,  oraz  najwyższą  instan- 
cyą  w  sprawach  wyznaniowych  i  wychowawczych. 

Przypatrzmy  się  czy,  o  ile  i  w  jaki  sposób  gminy 
lwowskie  spełniały  swe  zadanie. 

1.  Zarząd  gminy  żydowskiej. 

Obie  gminy  żydowskie  miały  w  tym  czasie— o  któ- 
rym jest  mowa— dwa  zupełnie  odrębne  zarządy  czyli— 


232 

jak  je  pospolicie  zwano  —  kahały;  na  czełe  każdej 
gminy  stoi  kollegium  wybieralne  co  roku,  a  złożone 
z  około  40  ludzi  ^  Na  czele  zwierzcliności  stało  prze- 
łożeństwo,  złożone  z  kilku  naczelników  „parnassim* 
albo  „raszim**  i  kilku  ^towim*"  czyli  dobrych.  Reszta 
tworzyła  radę  kahalną. 

Jeśli  się  przypatrzymy  dokładnie  tej  organizacyi, 
poznamy  natychmiast  pewne  podobieństwo  do  admini- 
stracyi  magdeburskiej  gminy.  Trzy  stopnie  —  to  jej 
główna  cecha. 

I.  Najwyżsi  ,,Parnassim^^  *  Seniores  to  ciało 
analogiczne  do  Rady,  bo  tu  i  tam  mamy  do  czynienia 
z  autokratami  oligarcłiicznej  natury,  którzy  z  ojca  oa 
syna  przelewali  władzę.  Oni  to  byli  seniorami  gminy 
i  co  miesiąc  zmieniali  się  w  prezydyum  (podobnie  jak 
prokonsul),  ztąd  nazwa  ti^ego  seniora:  „Parnas  ha'cho- 

'desz^'  ==  senior  mensis  (burmistrz  kahalny).  Z  pośród 
nich  wybierało  się,  tak  jak  z  pośród  Konsulów  naczel- 
ników i  przewodniczących  rozmaitych  sekcyj,  wydzia- 
łów i  komisyj,  a  władza  takiego  „seniora*^  była  ogromną. 
Do  dnia  dzisiejszego  w  literaturze  hebrajskiej  i  żargono- 
wej Parnass  jest  uosobieniem  władzy.  Było  ich  we  Lwo- 
wie 4-ch.  (W  I^akowie  tyluż). 

II.  Towim  =  boni  viri'  (dobrzy)  to  niższa 
kategorya  od  seniorów,  to  assesorzy  sądów  żydowskich, 
to  Ława;  niestety  nie  znamy  dokładnie  atrybucyi  ka- 

^  Niestety,  nie  mamy  statutu  organizacyjnego  gminy  lwowskiej; 
cyfry  tu  podane  polegają  na  statucie  krakowskim,  oraz  tółkiewskim. 
Żółkiew  stanowiła  przykahałek  lwowski,  miała  tedy  statut  zupełnie  na 
lwowskim  wzorowany.  Statut  żółkiewski  jest  zachowany  w  Pinaksie 
gminy  żółkiewskiej,  a  przedrukowany  w  wyimkacli  u  Bubera:  Kirja 
Nisgaba,  1903. 

«  W  XVni  w.  zwali  się:  burmistrze. 

»  W  XVin  w.:  ławnicy. 


233 

żdej  z  tych  władz  z  osobna  i  dlatego  nie  możemy  dalej 
paralelizować.  Było  ich  we  Lwowie  3.  (W  Krakowie  5). 

III.  Gros  członków  kahału  to  kwadragintavirat 
(czterdziestumężowie).  Gminę  reprezentuje  na  zewnątrz 
„Parnass^^  dotyczącego  miesiąca  =  Burmistrz  ka- 
halny,  a  w  ważnych  sprawach  dwaj  seniorowie.  Który 
z  seniorów  stanowił  asystencyę,  czy  którykolwiek,  czy 
może  pewien  oznaczony,  o  tem  nie  wiemy. 

Wobec  władzy  nosi  senior  tytuł:  senior  conmiu- 
nitatis  Judaeorum  =  starszy  Żydów  lwowskich  miej- 
skich lub  przedmiejskich,  lub  starszy  kalialny,  a  senior 
miesięczny  zwie  się:  burmistrz  kahalny. 

Wobec  tego,  że  bardzo  często  obie  gminy  lwow- 
skie wspólnie  występują,  stoją  na  czele  reprezentacyi 
2  seniorowie:  jeden  z  miasta,  a  drugi  z  przedmieścia. 

Trzecia  figura  reprezentująca  gminy  żydowskie 
w  XVI  a  szczególnie  w  XVII  wieku  to  szkolni k. 

On  to  występuje  zawsze  z  seniorem  swej  gminy, 
jedzie  z  nim  na  dwór  króla,  jest  przy  wypłacie  obli- 
gacyj  kahalnych,  a  w  sprawach  sądowych  mniejszej 
wagi  sam  funguje  jako  reprezentant  kahału.  Od  lat  30 
XVII  w.  przemienia  się  ten  szkolnik  w  syndyka  i  nosi 
tytuł  plenipotens  lub  syndicus.  Pierwszym  ta- 
kim syndykiem  w  Mieście  jest  Szymon  Schawłowicz, 
Żyd  lwowski,  na  przedmieściu  spotykamy  równocześnie 
(r.  1641)  obok  szkolnika  Zeliga  Sobla,  syndyka  Pawła 
Michałowicza,  a  więc  Chrześcijanina  K 

Seniorowie  odbywali  swe  posiedzenia  od  czasu  do 
czasu  na  wezwanie  Seniora  miesięcznego;  pora  posie- 
dzeń musiała  być  wedle  statutu  wieczorna,   po  nabo- 


1  Już  w  r.  1638  jest  na  przedmieścia  obok  Batkolniks  Marka  Da- 
widowicza  syndyk  Tobiasz  Mojteezowicz.  C.  L.  889,  pg.  694.  Obszer- 
niej o  szkolnika  patrz  niżej  na  str.  834. 


234 


ieństwie;  tylko  w  naf^ch  wypadkach  wolno  było 
niorowi  zwcrfać  posiedzenie  w  innej  porze  \ 

Senior  miesięczny  miał  prawo  wezwania  przez 
szkolnika,  każdego  członka  gminy,  a  ten  miał  obowią- 
zek natychmiastow^o  jawienia  się  pod  karą  grzywny. 
Przysługiwała  mu  tet  kontrola  nad  sądem  dajanów. 

Wszystkie  wydatki  musiał  aprobować  i  kontrasy- 
gnować  senior  miesięczny,  a  bez  j^o  woli  i  wiedzy 
żadnemu  z  seniorów  nie  wolno  było  nikomu  nic  wy- 
płacić, ani  nawet  obiecać  w  imieniu  gminy. 

Kasa  kahalna,  a  w  niej  akta  senioratu,  znajdują  się 
w  skrzyni,  a  ta  znajdowała  się  u  jednego  z  seniorów 
w  domu,  klucz  do  niej  ma  inny  senior.  Z  wymurowa- 
niem domu  kahalnego,  przeniesiono  —  o  ile  się  zdaje  — 
kasę  tamże. 

Seniorowie  byli  burmistrzami  gminy  żydowskiej 
i  oni  to  mieli  nadzór  nad  wszystkimi  wydziałami  miej- 
skimi, a  było  ich  stosownie  do  zadania  gminy  kilka. 
I  tak:  a)  skarbowy,  b)  dobroczynności,  c)  szkolny,  d)  po- 
rządku publicznego,  e)  dla  zarządu  przykahałkami,  f )  są- 
dowy i  inne  nam  bliżej  nie  znane. 

Egzekutorami  uchwał  i  postanowień  gminy  są 
wyżej  wymienieni  szkolnie y. 

Szkolnik:  synagogus  =  szames  =  scho- 
lae  minister,  zrazu  sługa  synagogalny.  On  to 
zrazu  kiedy  gmina  jest  małą,  załatwia  funkcye  stróża 
synagogi,  a  więc  zamiata  ją,  czyści  lichtarze  i  t.  d.,  ró- 
wnocześnie zwołuje  gminę  na  modlitwę,  chodząc  od 
domu  do  domu  i  pukając  po  trzykroć  młotkiem  w  bra- 


^  Żółkiewski  Pinax  z  ach  wałami  wzorowanemi  na  Lwo- 
wie, bo  uchwalanemi  przez  kahał  lwowski:  str.  140.  (Bnber:  Kirja 
Nisgaba,  .  str.  82),  szczegóły  obacz  nitoj  pod  napisem :  „Kahał 
ziemski^. 


235 

mę  ^  Najlepiej  określa  pierwotne  czynności  szkolnika 
układ  między  szkolnikami  krakowskimi  z  r.  1623*: 
«szkolnik  ma  wykonywać  służbę  wiernie  i  tak  zwoły- 
wać na  uczty  rytualne,  pukaniem  (w  dzień  powszedni, 
a  wołaniem  w  sobotę)  zwoływać  do  synagogi  na  mo- 
dlitwę, w  piątek  w^ać:  „gotujcie  ryby"  na  weselne 
gody  spraszać,  dla  błogosławienia  nowiowi,  wzywać  do 
rabina,  obwoływać  liczbę  « miarki  *"  (Sephirat  haomer) ', 
jeśli  —  co  nie  daj  Boże  —  ktoś  umrze,  zwołać  ludzi 
dla  zdjęcia  nieboszczyka  z  łóżka  i  złożenia  na  podłodze, 
sami  zaś  mają  obmyć  i  ubrać  trupa,  zrobić  trumnę 
(skrzynię),  wziąć  kartkę  (od  Gabbaj),  zwołać  na  pogrzeb 
i  t.  d.". 

„W  synagodze  mają  szkolnicy  baczyć  na  to,  by  ka- 
żdy mężczyzna  i  każda  kobieta  siedzieli  na  swem  miej- 
scu, synagogę  dobrze  czyścić,  aparaty  synagogalne  sre- 
brne, złote,  firanki  (paroches)  i  mantylki  na  rodały 
przechowywać  i  po  Wielkanocy  zdawać  rachunek  za- 
rządcom synagogi  do  zainwentowania  w  pinaksie  syna- 
gogi, co  przybyło  w  ciągu  roku".  Oprócz  tego  widzimy 
tam  niższych  szkolników,  którzy  oprócz  powyższych 
czynności  mają  palić  w  piecach,  nosić  deskę  dla  mycia 
trupów  i  t.  d.  Była  tedy  różnica  między  szkolnikami  i  ta 
objawiała  się  w  rodzaju  czynności.  Przechowujący  bo- 
wiem srebro  synagogalne  pod  swoim  kluczem,  to  był 
sl^arbnik  a  zarazem  buchalter  synagogi,  on  to  wska- 
zywał miejsca  w  synagodze  członkom  gminy  i  był  jej 
administratorem   i   przełożonym  podszkolników  i  stró- 

>  Gdy  ktoś  w  gminie  umiera,  pnka  szkolnik  tylko  2  razy;  zwy- 
czaj utrzymany  po  dziś  dzień  po  mniejszych  miastach,  vide  rycina  64. 
*  Wettstein:  Debarim  attikim,  tamto:  Nr.  mat.  4,  str.  5 
s  Od  Wielkanocy  żydowskiej  do  Zielonych  Świąt  liczy  się  49  dni 
„miarki"   od   miary   zboia   składanej    na   drugim   dniu  Wielkiejnocy 
w  świątyni  Pańskiej  w  Jerozolimie. 


236 

żów,  którzy  czyścili  lichtarze,  baczyli,  by  po  skończonej 
modlitwie  nie  została  paląca  się  świeca  w  bóżnicy  i  t.  d. 

Poza  temi  czynnościami  mają  szkolnicy  czynności 
inne.  Czytamy  w  pinaksie  żółkiewskim,  że  szkolnik  ctio- 
dzi  z  księgą  podatkową  i  inkasuje  podatki  i  daniny; 
znamy  również  z  porządków  podwojewodzińskich  i  z  pra- 
ktyki czynności  szkolnika  w  sądownictwie  (o  tem  niżej)  \ 
prócz  tego  wszelkie  zapiski  pinaksów  (żółkiewski,  str.  140. 
Buber,  str.  82)  określają,  że  szkolnik  ma  wszędzie  cho* 
dzić,  już  to  w  interesie  gminy,  już  to  w  interesie  po- 
szczególnych osób,  a  jeśli  będzie  potrzeba,  ma  z  nim 
pójść  jeden  z  seniorów.  Często  szkolnik  sam  reprezen- 
tuje Gminę  i  jest  jej  syndykiem. 

Widzimy  tedy,  że  pod  pojęciem  ^szkolnik*"  kryje 
się  urzędnik,  sługa  i  funkcyonaryusz  gminy  żydowskiej ; 
nsdeży  tedy  odróżnić  rozmaitych  szkolników,  prawni- 
ków-syndyków  gminy  od  woźnych  sądowych,  egzeku- 
torów podatkowych,  policyantów  kahalnych,  sług  szpi- 
talnych, a  tych  znów  od  sług  synagogi. 

Że  to  wszystko  się  mieści  pod  mianem  ^szkolnik*" 
łatwo  się  da  wytłómaczyć  historycznie.  Jak  wiemy,  cen- 
trum gminy  była  synagoga  =  szkoła,  tu  odbywały  się 
nabożeństwa,  zgromadzenia,  sesye  kahału,  roki  sądowe 
etc. ;  w  konsekwencyi  więc  tego,  zawsze  i  wszędzie  fun- 
gował  szkolnik;  z  czasem,  gdy  gmina  się  rozrosła,  a  in- 
stytucye  się  unormowały,  używano  do  niektórych  funk- 
cyi  nadal  służbę  synagogi  —  i  tak  zajętą  tylko  podczas 
modlitwy  —  do  innych  zaś,  osobnych  przyjmowano 
ludzi,  lecz  została  nadal  dla  wszystkich  owa  sakramen- 
talna nazwa  ^szkolnik**,   którą  przyjęło  prawo  polskie. 

Tą  egzekutywą  posługiwała  się  zwierzchność  ka- 
halna  dla  wykonywania  swych  uchwał. 

*  Cap.  XIV. 


237 

Niestety  nie  mamy  ksiąg  uchwał  kahalnych;  znamy 
tylko  kilka  zapisek  z  owego  czasu  przepisanych  z  pi- 
naksu  lwowskiego  do  żółkiewskiego  i  tu  zachowanych ; 
podamy  z  nich  kilka  dla  przykładu: 

1)  Jeśli  się  wesele  odbywa  w  sobotę,  wówczas 
wszelkie  honory  synagogalne  (przy  czytaniu  tory)  na- 
leżą się  narzeczonemu  i  jego  rodzinie  i  za  to  ma  dać 
na  kabał  od  pierwszej  setki  posagu  pół  złp.  od  każdej 
dalszej  ^U  złp. 

2)  Kto  obrazi  seniorów  w  czasie  urzędowania  i  to 
jużto  w  kabale,  jużto  w  domu,  ma  bezzwłocznie  zapła- 
cić karę  wedle  uznania  tychże.  To  samo  tyczy  się  obrazy 
sędziów  (dajanów). 

3)  Za  ucieczkę  z  więzienia  płaci  się  karę  3  czerw.  zł. 

4)  W  czasie  obrad  nie  wolno  się  seniorom  wza- 
jem obrażać  pod  karą  1  talara. 

5)  Kobietom  żydowskim  nie  wolno  chodzić  samym 
do  domów  chrześcijańskich  pod  karą  litra  ^  wosku. 

6)  Przekupkom  żydowskim  nie  wolno  się  zadzie- 
rać i  kłócić  z  chrześcijańskimi  odbiorcami  pod  rygorem 
wzbronienia  sprzedaży  ulicznej  przez  dni  30  i  grzywny 
litra  wosku. 

7)  Za  kłótnię  w  bóżnicy,  zapłaci  kobieta,  której 
wykażą,  że  wszczęła  spór  Vt  talara  na  biednych. 

8)  Sługi  lub  służącego,  który  odejdzie  od  kogoś  l>ez 
wypowiedzenia  nie  wolno  nikomu  przyjąć  przed  upły- 
wem 12  tygodni  pod  karą  całego  talara. 

Normowały  również  uchwały  seniorów  porządek 
w  synagodze  i  tak  jest  uchwała: 

9)  Seniorowie  mają  ustanowić  mężów  zaufania,  by 
czuwali  nad  spokojem  w  bóżnicy,  by  nikt  nie  rozma- 
wiał podczas  nabożeństwa. 

1  W  pinaksie  przychodzi  często  nazwa  ^^i^'****  pojcmnośd  tej 
miary  w  owym  czaaie  nie  znamy. 


238 

10)  Inna  uchwała  normowała  porządek  .wołania 
do  tory**  i  modlenia  się  przed  ołtarzem  (vorbeten)  i  Ł  p. 

11)  Również  były  uchwałą  gminną  uregulowane 
taksy  ślubne:  W  pinaksie  żółkiewskim  znajdujemy  co 
do  tego  następującą  klauzulę:  Taksa  ślubna  dla  rabina 
będzie  taka  jak  we  Lwowie,  kantor  bierze  Ya  taksy  ra- 
bina, a  szkolnik  Ya  taksy  kantora. 

Uchwały  seniorów  wciągano  do  ksiąg  czyli  pina- 
ksów  gminnych  i  publikowano  w  synagodze  ustnie  — 
jak  to  do  dziś  bywa  w  małych  miasteczkach. 

Seniorowie  stanowili  też  ogniwo  między  zjazdem 
ziem  a  swą  gminą.  Oni  to  jeździli  na  zjazdy  i  przywo- 
zili ze  sobą  uchwały;  często  przysyłano  je  na  ich  ręce, 
do  wciągnięcia  do  pinaksu  gminnego  i  stosownego  opu- 
blikowania. 

Wnioskując  z  urządzeń  krakowskich  \  poznańskich  \ 
leszneńskich '  i  żółkiewskich  \  które  były  analogiczne 
do  swego  superkahału  t.  j.  do  Lwowa  \  możemy  skon- 
statować, że  urządzenia  te  były  wszędzie  jednakowe, 
różnice,  jeśli  jakie  zachodziły,  to  chyba  w  liczbie  człon- 
ków poszczególnych  kollegiów.  Dlatego  trzymamy  się 
w  dalszym  zarysie  statutu  gminy  krakowskiej,  uzupeł- 
niając go  tylko  korrekturami  z  pinaksu  żółkiewskiego 
i  lwowskiego,  oraz  zapiskami  aktów  grodzkich  i  miejskich. 

Komisy e  gminne: 

a)  Administratorzy  dobroczynności  ^  zwani  wielkimi 
zarządcami  =  Gabbaim  =  Szafarze  ^. 

>  Wettstein:  Qaellen8chrifton. 

*  Feilchenfeld  i  Perles  (Geschichie  der  Juden  in  Posen). 

*  Levin:  G^cliichte  der  Juden  in  Lissa,  str.  75  passim. 

*  Bnber:  Eirja  Nisgaba. 

*  Bnber:  Ansche  Schem. 

*  Wettstein:  QneUen8chriften,  str.  12.  (Pinaks  krakowski). 
»  W  XVm  w.:  rachmistrze. 


239 


Ryc.  54. 
Kuna  (pr^erz)  z  przedmiejskiej  synagogi. 

Są  to  przełożeni  synagog  publicznych,  osobni  w  mie- 
ście a  osobni  na  przedmieściu.  Wynajmują  oni  krzesła 
w  synagodze,  lub  odsprzedawają  je  poszczególnym  ro- 
dzinom. (Krzesło,  czyli  miejsce  w  synagodze  ma  ł>o- 
wiem  każda  rodzina  żydowska;  lx>gatsza  w  pierwszycli 


240 

rzędach,  uboższa  w  dalszych.  Miejsce  to  przechodzi  z  ojca 
na  syna,  może  być  również  sprzedanem  trzeciej  osobie ; 
synagoga  ma  atoli  zazwyczaj  prawo  ewikcyi). 

Miejsca  w  synagogach  były  przedmiotem  kupna 
i  sprzedaży  (res  in  conmiercio)  i  tak  czytamy,  że  w  r.  1633 
dnia  23  maja  (14  Siwan  5393  r.)  odbyła  się  publiczna 
licytacya  na  miejsca  w  przedmiejskiej  synagodze  na  rzecz 
pięciu  wierzycieli  niejakiego  Daniela  Szmarjowicza.  Otrzy- 
mali to  miejsce  sami  wierzyciele  i  odsprzedali  je  na- 
tychmiast Mojżeszowi  Samsonowiczowi,  a  jemu  ^  wolno 
według  swego  upodobania  tem  miejscem  dysponować 
bez  przeszkody  ze  strony  dawniejszego  właściciela  lub 
osób  trzecich  •*  ^ 

Charakterystycznem  było,  że  gdy  Żyd  się  chrzcił 
sprzedawał  starszym  żydowskim  swe  miejsce  w  bóżnicy; 
tak  też  uczynił  neofita  Michał  Michałowicz  dnia  2/9  1605  r. 
ze  swem  miejscem  w  synagodze  przedmiejskiej  \ 

Otóż  cała  manipulacya  i  ewidencya  miejsc  w  syna- 
godze była  atrybucyą  szafarzy,  do  nich  też  należało:  sza- 
fowanie honorami  w  synagodze  (alijot),  kontrola  towa- 
rzystwa pogrzebowego  (chewra  kadisza),  rozdawanie  jał- 
mużny, bezpłatnych  grobów,  nadzór  nad  modlitewniami 
prywatnemi  i  szpitalami,  dostarczanie  świec  do  szkoły 
talmudu,  nadzór  nad  czystością  w  kąpielach  rytualnych 
i  łaźniach,  opieka  nad  biednemi  położnicami,  wspoma- 
ganie i  wydawanie  za  mąż  biednych  dziewcząt  i  t.  d. 

Wypłacali  też  szafarze  szkolnikom  zajętym  przy 
myciu  i  grzebaniu  nieboszczyków  stałą  płacę  tygodniową', 
gdyż  było  zakazanem  służbie  pobieranie  jakichkolwiek 
datków  za  te  obrzędy.  Taksa  od  pogrzebu  i  grobu  wpły- 
wała do  kasy  tej  komisyi  na  pokrycie  wydatków. 

>  Pinaks  lwowski:  Karta  18,  str.  2. 

>  ConsiiL  20,  pg.  1047. 
s  w  Krakowie  1  talar. 


241 

Pod  ich  nadzorem  byli  rzeinicy  i  wyżylarze.  Cho- 
dziło tu  o  to,  by  mięso  było  ^koszerne*'  t.  j.  z  bydła 
zarżniętego  i  wyiylonego  wedle  rytuału. 

I  tak  czytamy  w  pinaksie  żółkiewskim  ^ :  .Gdy  rzną 
bydlę,  muszą  być  Żydzi  obecni  przy  tem  od  chwili  za- 
rżnięcia, aż  do  wyżylenia,  w  przeciwnym  razie  mięsa 
żaden  Żyd  nie  kupi"". 

Również  stosunki  sąsiedzkie  między  rzeżnikami, 
kredyt  wzajemny,  kontrola  świeżości  mięsa,  były  atry- 
bucyą  szafarzy. 

Jak  seniorowie,  tak  też  i  szafarze,  mieniali  się  co 
miesiąca  w  prezydowaniu  i  wykonywaniu  uchwał;  urzę- 
dujący zwał  się  „Gabbai  hachodesz'^  =  szafarz  mie- 
sięczny*. W  drugiej  połowie  XVII  w.  przechodzi  w  ręce 
szafarzy  inkasso  podatków,  oni  wydają  kwity  na  zapła- 
cone kahałowi  sumy  i  stanowią  komisyę  finansową: 
w  XVIII  w.  zwą  się  rachmistrzami. 

b)  Wiemicy  =  Neemunim:  (W  Krakowie  jest  ich  4). 

Baczą  oni  na  czystość  przy  sporządzaniu  nabiału 
oraz  na  „koszemość'^  wina,  jako  też  na  to,  by  nie  wy- 
sprzedawano  z  miasta  beczkami  lub  półbeczkami  wina 
żydowskiego.  Było  bowiem  dozwolone  Żydom  lwow- 
skim sprowadzanie  na  swój  użytek  tylko  20  —  od  roku 
1591,  30  kuf  wina  rocznie.  Wysprzedawanie  tego  wina, 
mogło  tedy  spowodować  brak  wina  w  mieście'.  Kiedy 
w  r.  1629  pakta  miejskie  zniosły  to  ograniczenie,  odpadł 
ten  punkt  czynności  tej  komisyi.  Dor.  1629  ona  —  zdaje 
się  —  wysyłała  swego  „szkolnika^*  na  rogatkę,  który  sy- 
gnował wino,  opłacał  od  każdej  kufy  taksę  półtora  złp. 
i  wciągał  w  regestr  specyalnie  na  ten  cel  prowadzony. 

'  Str.  140  (Baber:  Eirja  Nisgaba,  siar.  81). 
•  Wettstein:  Qaelleii8chriftien,  str.  15. 
>  Yide  pakta  handlowe,  cap.  XVIIL 


242 

Baczyli  oni  na  rzetelność  miar  i  wag,  kontrolowali 
długość  łokcia  i  ogłaszali  w  synagogach  kary  za  prze- 
kroczenia tego  rodzaju.  Do  nich  należało  też  utrzymy- 
wanie stróża  nocnego. 

W  Krakowie  dozorowali  oni  czystości  ulic  i  dawali 
je  czyścić  dwa  razy  do  roku,  raz  w  lecie  i  raz  w  zimie, 
we  Lwowie  te  funkcye  (w  gminie  miejskiej)  spełniał 
magistrat,  nakładający  kary  na  opornych.  Mimo  to  ciągle 
czytemy  o  brudzie  na  Ulicach  żydowskich,  oraz  ciągłych 
nakazach  czyszczenia  ich.  Kiedy  w  r.  1601  ulica  dostała 
bruk,  zmieniły  się  —  przypuszczalnie  —  stosunki  na 
lepsze. 

Do  kompetencyi  wierników  należały  t.  zw.  sprawy 
meldunkowe;  gmina  żydowska  stanowiła  ciało  w  sobie 
zamknięte,  zwłaszcza  gmina  miejska  baczyła  na  to,  by 
żaden  obcy  Żyd  nie  osiadł  we  Lwowie;  baczyło  też  na 
to  miasto,  które  tylko  Żydom,  stale  we  Lwowie  zamie- 
szkałym, udzielało  praw  handlowych.  Rokrocznie  musieli 
tedy  „wiernicy^^  przedkładać  spis  Żydów  miejskich  Ra- 
dzie miejskiej  i  zaprzysiądz  jego  autentyczność  K  Z  cza- 
sem kiedy  niektórzy  rzemieślnicy  żydowscy  otrzymali 
ograniczone  prawo  cechowe,  musieli  —  zdaje  się  — 
również  wiernicy  sporządzać  spisy  uprzywilejowanych. 

Kto  dłużej  gościł  u  siebie  obcego  Żyda,  musiał  dać 
o  tem  znać  wiernikom,  a  ci  donosili  o  tem  „Parnasowi 
miesięcznemu",  bo  tylko  za  jego  pozwoleniem  wolno 
było  obcemu  Żydowi  wynająć  mieszkanie. 

Wiernicy  baczyli  w  Krakowie  na  spokój  w  nocy, 
we  Lwowie  zaś  czuwał  nad  tem  „burmistrz  nocny" 
z  ramienia  Rady  miejskiej;  lecz  to  było  tylko  w  mie- 
ście, na  przedmieściu  zaś  chodzili  po  ulicy  „cepaki"  pła- 
tni przez  kabał. 

'  Yide  kontrakty  handl.,  cap.  XyiII. 


243 

Wiernicy  stanowili  również  rodzaj  policyi,  dla 
służby  męskiej  i  żeńskiej. 

Kilkakrotnie  tu  napomknięta  różnica  między  wła- 
dzą wierników  we  Lwowie  a  Krakowie  polega  na  tern, 
że  kiedy  Żydzi  krakowscy  zamieszkiwali  oddzielne  mia- 
sto „Kazimierz",  Żydzi  lwowscy  mieszkali  tylko  w  pe- 
wnych ulicach,  na  które  rozciągała  się  jurysdykcya 
Itedy. 

c)  Cemoroune  (Szamaim). 

Tworzyli  osobne  kollegium  dla  otaksowania  wy- 
sokości opłat  i  podatków  każdego  Żyda.  Wiadomo  bo- 
wiem, że  kabał  miał  zakres  poruczony  t.  j.  ściąganie 
podatków  u  pojedynczych  członków  gminy,  ryczałtowo 
na  pewien  kahał  lub  pewną  ziemię  nałożonych. 

Otóż  ten  rozkład  sumy  należał  do  cenzorów,  (w  Kra- 
kowie było  ich  3  ^,  tyleż  w  Żółkwi  *  a  więc  i  we  Lwo- 
wie tyle),  egzekucya  poborów,  względnie  nadzór  nad 
nią  należał  do  szafarzy.  W  Krakowie  było  2  stałych  po- 
borców, we  Lwowie  i  w  Żółkwi  spełnia  te  funkcye  je- 
den ze  starszych  szkolników,  idący  z  księgą  repartycyjną 
od  domu  do  domu. 

Zwłoka  w  płaceniu  była  karana  obwołaniem  imie- 
nia w  synagodze,  a  gdy  to  nie  pomagało,  wykluczano 
opornego  od  udziału  w  życiu  synagogalnem  ^  ostatecznie 
karano  więzieniem^. 

d)  Komisya  dla  nadzoru  moralnego^  zwalczania 
zbytku,  inspekcyi  nad  nauką  i  i.  p. 

Kabały  w  swoim  własnym  zakresie,  a  sejmy  ży- 
dowskie dla  całej  Polski  uchwalały  przepisy  w  sprawie 

'  Wettstein:  Qaellen8chriften,  13  str. 

*  Kirja  Nisgaba,  str.  94. 

*  ibidem,  str.  131,  §  5. 

*  Quellenschrifte]i  13.  Schorr:  Organizacja,  str.  23,  w  18  w. 
zwą  ich  taksatorami,  yide  cap.  Xy,  sir.  851. 

16« 


244 

moralności,  zwalczania  zbytku,  podniesienia  pobożnego 
ducha  i  t.  d. 

Te  przepisy  rozsyłano  między  gminy,  a  te  poru- 
czały  czuwanie  nad  ich  wykonaniem  stałym  komisyom. 

I  tak  sejm  żydowski  obradujący  w  r.  1607  pod 
przewodnictwem  uczonego  lwowskiego  Jozuego  Falka 
(zięcia  Izraela  Józefowicza)  \  wydaje  cały  szereg  norm 
dotyczących  życia  prywatnego.  Po  rozjechaniu  się  dele- 
gatów, został  sam  prezes,  sformułował  te  przepisy  i  ro- 
zesłał je  do  wszystkich  gmin.  Wol>ec  tego,  że  wiele 
z  nich  pewnie  zostało  wywołanych  wypadkami  lwow- 
skimi lub  przy  stylizacyi  tych  przepisów  miano  wzgląd 
na  te  wypadki,  podam  kilka  z  nich  dla  illustracyi  ' : 

1)  Kobiety  żydowskie  mają  same  solić  mięso,  a  nie 
wjrręczać  się  sługą  chrześcijańską. 

2)  Ryb  nie  wolno  kupować  u  każdego,  bo  są  miej- 
sca w  Wołoszech,  w  których  solą  razem:  ryby  „koszerne 
i  trefne". 

3)  Żydzi  pijący  trunki  w  szynkach  chrześcijańskich 
są  wykluczeni  od  udziału  w  życiu  synagogalnem. 

4)  Kobietom  żydowskim  nie  wolno  chodzić  w  nocy 
bez  opieki. 

5)  Jednej  rodzinie  żydowskiej  nie  wolno  samej 
mieszkać  na  wsi. 

6)  Nie  wolno  używać  książek  do^  modlitwy  druko- 
wanych w  Bazylei  lub  na  Morawach,  bo  są  błędne. 

7)  Należy  skrupulatnie  przestrzegać  spoczynku  so- 
botniego. 

8)  Cały  szereg  przepisów  o  lichwie  (który  wyło- 
żymy w  rozdziale  XVI,  str.  366 — 7). 


'  Yide  rozdział  Y,  str.  85—88. 

*  Josae  Falk  (Sma):  Kontras  ha  Sma.  Kraków,  1894,  począjtok. 


245 

Te  wszystkie  przepisy  dają  nam  pojęcie  o  różno- 
Todno&ci  prac  odnośnych  komisyi. 


Nad  wykonaniem  wszystkich  postanowień  sejmu, 
uchwał  seniorów,  bonorum  virorum  i  wszelkich  władz, 
nad  wykonaniem  wyroków  sądowych,  egzekucyi  poda- 
tkowych i  t.  d.,  czuwa  każdorazowy  „senior  mensis** 
„Parnas  hachodesz*^  Burmistrz  kahalny.  On  to 
skupia  w  swem  ręku  taką  sumę  władzy,  jakiej  może  dziś 
nie  ma  żaden   urzędnik  autonomiczny  lub  polityczny  ^ 

On  jest  najwyższym  sędzią  w  sprawach  między 
Żydem  a  Żydem,  gdyż  ma  ingerencyę  i  kontrolę  nad  są- 
dami dajanów,  przez  wpływ  w  komisyach  cenzorskich 
może  zniszczyć  każdego  obywatela,  nakładając  nań  do- 
wolne podattd,  jako  kontrolor  rabinatu  i  szef  gminy  ma 
w  ręku  klątwę,  a  rabin  musi  na  jego  rozkaz  ją  rzucić 
na  każdego,  on  jest  odpowiedzialny  przed  Radą  miejską 
za  prawdziwość  spisu  ludności  żydowskiej  i  dlatego  on 
musi  dać  swe  pozwolenie  obcemu  Żydowi  na  zamie- 
szkanie we  Lwowie,  a  więc  może  każdej  chwili  każdego 
z  gminy  wydalić. 

Fakt  takiego  wydalenia  ze  Lwowa  i  to  nie  byle 
kogo,  lecz  jednego  z  największych  uczonych  w  Polsce ', 
podaje  nam  pinaks  lwowski. 

Majer  ben  Gdalia  (t.  zw.  Mharam  Lublin)  mąż  wiel- 
kiej uczoności,  uczeń  Schachny  i  Luryi,  zostaje  w  23  roku 

'  Vide  rycinę  65. 

'  Snchystaw:  Macewet  Kodesz,  a  za  nim  Bnber  przy  bio- 
grafii Majera  z  Lublina  i  Abrahama  Schrencla,  za  nim  te*  Caro. 
Antentycznońć  faktn  przez  S.  podanego,  bodaj  o  tyle  o  ile  przytaedl 
przed  forom  sejmn  żydowskiego,  kwestyonnje  Harkawy  w  swej  pracy: 
Chadaschim  w  gam  Jszanim  pod  r.  1618.  (Dodatek  do  hebrajskiego 
tlóm«  Graetza  hist.  Żydów,  tom.  VII). 


246 

rabinem  w  Krakowie  (1587)  w  miejsce  swego  teścia 
Izaka  Szpiry  zmarłego  przed  5  laty.  W  r.  1599  opuszcza 
Kraków,  by  otrzymać,  czy  to  rabinat,  czy  miejce  prezesa 
sądu  w  gminie  miejskiej  we  Lwowie.  Tutaj  gromadzi 
około  siebie  Majer  wielki  zastęp  uczniów  i  kształci  ich 
w  talmudzie,  tutaj  też  wydaje  za  mąż  swe  trzy  córki. 
Tymczasem  —  o  ile  się  zdaje  —  żyje  w  niezgodzie  z  Jo- 
zuem  Falkiem,  a  ten,  jak  wiemy,  dzierży  w  swem  ręku, 
jako  prezes  sejmów  żydowskich,  ster  żydowstwa  pol- 
skiego. Co  było  powodem  nienawiści,  nie  wiemy,  tyle 
da  się  skonstatować,  że  wrogie  usposobienie  mistrza 
przeszło  na  jego  uczniów,  a  jednym  z  nich  był  Abra- 
ham Schrenzel  Kohen  Rappoport. 

Był  on  uczonym  talmudystą  i  autorem  dzieła  „Etan 
haezrachi^^,  utrzymywał  własnym  kosztem  szkołę  talmu- 
dyczną,  był  „gabbai  cdaka^^  i  skarbnikiem  datków  dla 
ziemi  świętej;  spokrewniony  z  Markiem  Izakowiczem 
(o  ile  się  zdaje  jego  zięć),  ma  Abraham  ogromny  wpływ 
w  gminie,  zwłaszcza  jak  długo  Marek  jest  jej  seniorem. 

I  zdarzyło  się,  że  razu  pewnego  (1613  r.)  żenił  syna 
i  sprosił  na  gody  weselne  wszystkich  znaczniejszych 
obywateli,  a  wśród  nich  rabina  Majera  ben  Gdalia.  Na 
odchodnem  odprowadził  Abraham  rabina  do  drzwi,  a  mi- 
mo, że  się  ten  tutaj  pożegnał,  odprowadził  go  gospodarz 
do  samego  domu.  Rabin  nie  zauważył  wcale,  ze  ktoś  mu 
towarzyszy,  a  gdy  mu  przy  wejściu  do  domu  żona  na  to 
zwróciła  uwagę  słowami:  Widzisz  rabi,  jaki  dostojny  oby- 
watel cię  odprowadza?  odrzekł  z  dumą:  Czyż  nie  jestem 
godzien,  by  nie  tylko  on,  lecz  nawet  jego  nauczyciel  mnie 
odprowadzał?  Abraham  zawrzał  gniewem,  obrazy  prze- 
baczyć nie  chciał  i  poruszył  sprawę  w  senioracie.  Po 
dłuższej  rozprawie  przeważyło  zdanie  Abrahama  i  jego 
krewnego  seniora;  rabin  Majer  został  odsądzony  od 
urzędu  rabinackiego  i  musiał  natychmiast  miasto  opu- 


247 


scić.  Na  rekwizycyę  „seniora  mensis^*  udziela  Rada  swej 
pomocy  przy  eskortowaniu  rabina.  Majer  został  rabinem 
w  Lublinie,  gdzie  po  trzech  latach  (1616)  umarł. 

Taką  moc  miał  kahał,  a  szczególnie  osoba  stojąca 
na  czele  t.  j.  parnass.  Żydzi,  zwłaszcza  biedniejsi,  spo- 
glądali z  podziwem  ku  swemu  seniorowi  i  bezkrytycznie 


Ryc.  55. 
Kawał  starego  cmentarza. 


wykonywali  wszystkie  jego  zarządzenia,  płacili  wyma- 
gane podatki,  a  o  żądaniu  rachunków  z  kasy  kahalnej, 
„pospolity  człowiek**  nawet  myśleć  się  nie  ważył. 

Lec^  powoli,  ale  statecznie  wzrastała  w  siłę  opo- 
zycya ;  krewkie  i  młode  żywioły  biorą  tutaj  górę,  i  mamy 
przed  sobą  walkę  pospolitego  człowieka  z  rozwielmo- 
żnioną  oligarchią,  taką  samą,  jaka  rozegrała  się  wśród 
miejskiej  społeczności  chrześcijańskiej.  Owocem  tej  walki 
w  mieście,  było  przydanie  Radzie  i  Ławie  kontroli  w  po- 
staci rady  czterdziestu  z  trybunem-regentem   na   czele. 


ai8 

,posp<^ty  człowiek"  żydowski  nie  dożył  zdemokratyzc 
wmnia  rządów  i  oparcia  ich  na  szerszych  podsławael 
lecz  otrzymał  trybuna  l>ez  rady  czterdziestu. 

Jasno  charakteryzuje  atrybucye  tego  trybuna  § 
ustawy  transferowanej  z  kahału  lwowskiego  dla  Żó&i 
i  wpisany  do  tamtejszego  pinaksu  w  latach  40-ch  XVn  w. 
^Seniorowie  mają  wybrać  męża  mądrego  i  poważneg 
ktwy  l^ędzie  miał  nadzoro^-ać  ws^rstkie  dochody  fa 
halne;  jego  mają  ^cłiać  cenzorowie  i  inkasenci  jn 
datków  i  jemu  składać  rachunek:  on  ma  pod  swą  r^ 
zastawy  (gminneX  a  tych  nie  wolno  tknąć  nawet  senu 
rowi  mensis,  również  nie  w^olno  uchwalać  nowych  jm 
borów\  dopóki  się  nie  zainkasowalo  dawnych  i  d 
zdato  jemu  rachunku:  nie  wolno  tedy  inkasować  u  o 
kogo  aż  się  nie  odełwało  podatków  naicłnjrch  od  senia 
mensis  i  od  innych  seniorów*". 

^Pinaks  ma  być  otwarty  i  w^ąd  każdemu  d 
zwolony*. 

•Senior  mensis  ma  swój  podaiek  oddać  temu  wie 
nikowi^  oprócz  tego.  ma  z  każdego  wydatku  poczynił 
nego  w  ciągu  miesiąca  przed  nim  się  wyrachować  i  I 
\Ua  kogo.  iK  i  na  co  ten  ^^datek  obrócono.  O  ile  d< 
tyczy  Nv\\latku  iK>nad  3  złp.  « scilicet  w  Żółkwi)  pow 
uien  senior  mensis  i  ^ry  ziasiig^nąć  pozwolenia  wspó 
seuion^w  i  wieruika,  Wiemik  wpbze  do  pinaksu  szc» 
lj^^w\>  wszystkie  po<\cye  wydatków  i  dodiodów,  a  z  kd 
oru^  i\>ku  iK\tY  rachunek  przed  iwierzcłmością*. 

^rn;)d  wieraika  będrie  płamy  i  kasy  kaliału*. 

r\le  ustawa.  lntenc\;t  jej  lupełnie  jasna :  ogran 
CMtiie  sauH>>^\^i   s^^nionii.   b\   ras  i   ul»oższy   oby  wat 


249 

mógł  cały  czas  swój  poświęcić  pracy  gminnej,  kreowano 
urząd  płatny. 

Byłoby  nader  ciekawem  poznanie  stosunku  obu 
tych  potentatów  kalialnycli:  seniora  i  wiernika,  czy  też 
wiernik  długo  wytrwał  w  swym  urzędzie  trybuna  ludu, 
czy  też  zeszedł  na  zwykłego  kasyera  kalialnego,  powol- 
nego sługę  każdorazowego  seniora?  Akta  żydowskie  po- 
ginęły,  grodzkie  i  miejskie  milczą  o  tem  uporczywie. 

2.  Kahał  centralny  albo  ziemski. 

W  XVI  i  XVII  w.  jest  Lwów  jedyną  większą  gminą 
żydowską  na  wielkim  obszarze  ziem.  Miasteczka,  dziś 
zupełnie  żydowskie,  posiadały  bardzo  nieliczną  ludność 
żydowską.  Wielu  Żydów  osiadało  na  gruntach  prywa- 
tnych, przyjmując  patronat  szlachecki.  Niestety  nie  mamy 
ani  statystyki,  ani  wykazów  liczebnych  Żydów  owego 
czasu,  jedyny  wykaz  szosu  z  domów  żydowskich  z  roku 
1628  daje  nam  w  przybliżeniu  pewne  daty,  które  ana- 
logicznie rozszerzone  dadzą  się  użyć  dla  innych  miast: 

1)  Olesko:  domów  żydowskich  jest  7  (szos  po 
gr.  20),  na  wałach  domków  5  (szos  po  gr.  8)= 12  domów. 

2)  Pomorzany^:  niema  ani  jednego  domu  ży- 
dowskiego, krom  dwóch  (2)  Żydów,  którzy  komomem 
mieszkają. 

3)  Mikołajów^:  niema  ani  jednego  Żyda,  ani 
domu  żydowskiego. 

4)  Sassów^:  domów  własnych  żydowskich  5. 

5)  Żółkiew:  domów  własnych  żydowskich  21 
(nie  w  rynku  lecz  w  uliczkach;   od   13  domów   w   ul. 


»  C.  L.  380,  pg.  2790. 
«  C.  L.  380.  pg.  1866. 
8  C.  L.  879,  pg.  1706. 


250 

Bełzkiej  po  gr.  20,  od  4  domów  na  Skałce  po  gr.  15, 
a  z  4  po  gr.  12  =  12  złp.  18  gr.  ^\ 

Inne  miasteczka  jak:  Słonigródek,  Dunajów,  Ko- 
mamo,  Bobrka,  Kulików,  Gołogóry,  Nawarya,  Bruch- 
nai,  Kukizów,  Podkamień,  Młynówce,  Brzeżany,  Buszcze 
(Busk?),  Tadanie,  Knihinicze,  Sieniawa,  Narajów,  Roha- 
tyn, Pohorilcze,  Jaworów,  Kamionka,  Świerz  i  Gli- 
niany*, leżące  w  obwodzie  lwowskim,  miały  pewną 
ilość  —  bardzo  drobną  —  Żydów,  którzy  należeli  do 
jurysdykcyi  kahału  lwowskiego. 

Mieszkańcy  tych  miasteczek  podlegali  jużto  wprost 
kahałowi  lwowskiemu,  jużto  za  pośrednictwem  swych 
miejscowych  kahałów.  Pierwszy  wypadek  miał  miejsce 
gdy  Żydów  w  miasteczku  było  tak  mało,  że  nie  mogli 
stworzyć  oddzielnej  gminy,  drugi  zaś  przy  większej  ilo- 
ści Żydów. 

Pierwszy  wypadek  jest  bardzo  rzadki,  bo  Żydzi 
przy  bardzo  szczupłej  nawet  ilości  tworzyli  gminę,  jak 
to  widzimy  w  Olesku,  gdzie  figuruje  już  senior  Lewko, 
nawet  w  Sassowie  (senior  Tobiasz  Jakóbowicz)  mimo 
iż  jest  tylko  5  kamieniczników  żydowskich.  Tymi  t.  zw. 
przykahałkami  zarządza  wydział  złożony 
z  delegatów  obu  kahałów  lwowskich  czyli 
t.  zw.  Kabał  ziemski. 


Jako  źródło   do  zbadania  składu  i  kom- 
petencyi   kahału  ziemskiego   (centralnego) 


»  C.  L.  379,  pg.  1706. 

'Jabłonowski:   Polska  Xyi  w.  (Źródła  dziejowe,  tom  18. 
cz.  I).  (Tom  7,  cz.  I:  Ziemie  raskie:  Ruś  Czerwona:  Terra  Leopoliensis). 


251 

posłużyły  nam  zapiski  pinaksu  żółkiewskie- 
go^  luźne  akta  i  przywileje  królewskie,  dane 
dla  Przemyśla',  oraz  liczne  akta  buseckie 
zXVl  wieku,  zaczerpnięte  z  tamtejszego  grodu 
(tom  1 — 7)  oraz  wypisy  z  metryki  koronnej  •. 

Historyczny  rozw6j  tego  stosunku. 

Jeśli  cłiodzi  o  genezę  kahałów  ziemskich, 
to  możemy  ją  sobie  w  następujący  sposób  wytłómaczyć : 

Od  samego  początku  osiadali  Żydzi  w  wielkich 
miastach,  tworząc,  lub  rozwijając  centra  handlowe.  Kra- 
ków, Lwów,  Poznań,  Chełmno,  Lublin,  oto  prastare 
siedziby  gmin  żydowskich.  Później,  korzystając  z  nowo- 
zakładających  się  miast,  lub  będąc  sami  przy  zakładaniu 
pomocni  ^,  przenoszą  się  poszczególni  Żydzi  wraz  z  ro- 
dzinami tamże  i  stanowią  pożądany  upust  dla  przelu- 
dnionych miast  handlowych. 

Kiedy  z  końcem  XVI  i  początkiem  XVII  wieku 
magnaci  polscy  założyli  cały  szereg  miasteczek  na  Rusi, 
potworzyły  się  w  nich  liczne  osady  żydowskie,  złożone 
z  emigrantów  lwowskich  lub  przemyskich.  Jasnem  jest 
tedy,  że  ci  koloniści,  osiadający  po  jednej  lub  kilka  ro- 
dzin razem,  uznawali  i  nadal  władzę  rabina  lwowskiego, 
kompetencyę  kahału  i  t.  p.,  zjeżdżali  na  uroczyste  święta 
do  Lwowa,  tutaj  chowali  swoich  zmarłych  i  tutaj  zała- 
twiali potrzeby  swego  sumienia.  Słusznem  tedy  było, 
by  korzystając  z  dobrodziejstw  gminy  macierzystej,  ko- 

'  Buber:  Kirja  Nisgaba,  str.  81—120. 

*  Schorr:  Organizacya,  str.  44,  Żydzi  w  Przemyśla,  str.  141, 
Nr.  70. 

'  Rassko  Jewrejski  Archiw,  str.  96,  Nr.  70  i  dalsze. 

«  np.  Jakób  Żółw  werbnje  chłopów  do  Firlejówki,  C.  L.  884, 
pg.  2098—9,  17/2  1684. 


2S2 

loniści  opłacali  podatki  na  pokrycie  potrzeb  gminnych.  Te 
datki  opłacało  się  jużto  w  natundiach,  jużto  w  pieniądzach. 

Wspólny  rabin,  sąd,  a  szczególnie  cmentarz,  były 
najsilniejszą  spójnią  między  gminą  macierzystą  a  filiami  ^ 
a  popierało  ją  usilnie  państwo  ze  względów  fiskal- 
nych, nie  mogąc  z  każdym  Żydem,  lub  z  poszczególnemi 
grupkami,  porozrzucanemi  po  wsiach  i  miasteczkach, 
osobno  pertraktować. 

Z  tych  powodów  stawał  się  stosunek  wzajemny 
miasteczek  do  miasta  centralnego  co  raz  to  regulamiej- 
szym,  a  że  zazwyczaj  miasteczka  nigdy  się  tak  nie  rozwi- 
jały, by  mogły  konkurować  ze  Lwowem,  dlatego  też 
gminy  żydowskie  nie  mogły  się  tak  wzmódz  by  się  od- 
ważyć na  zerwanie  więzów  łączących  je  z  kahałem 
lwowskim.  Z  końcem  XVI  i  początkiem  XVII  w.  wy- 
tworzyła się  stała  norma  obowiązująca  prawie  do  końca 
Rpltej.  Przypatrzmy  się  jej  bliżej  i  to  na  przykładzie; 
stosunek  Żółkwi  do  Lwowa  znany  nam  w  najdro- 
bniejszych szczegółach  może  posłużyć  jako  typ.  Gdy 
Żółkiew  założono,  nie  było  w  niej  udzielnego  kahału 
ani  rabina;  Żydzi  żółkiewscy  podlegali  wprost  rabinowi 
i  kahałowi  lwowskiemu.  W  r.  1620  konstytuuje  się  ka- 
bał w  Żółkwi  i  wówczas  normuje  się  stosunek  kahału 
żółkiewskiego  do  lwowskiego. 

Stosunek  przykahałków  do  kahału  ziemskiego. 

Kabał  centralny  lub  ziemski  ma  nazwę:  ^Haali- 
fim  raszej  umanhigej  mdina,  umanhagej  khila 
kdosza  Lwów  =  Wielmożni  naczelnicy  i  kie- 

*  Jeszcze  za  bardzo  dawnych  czasów,  Żydzi  do  gmin  głównych 
wozili  swych  zmarłych,  gdyż  tylko  tam  były  cmentarze;  świadczy 
o  tem  bodaj  po  części  §  ze  statutu  Bolesławo wskiego:  „Żydzi  od 
przewozu  umarłych  nic  nie  płacą*^  (Gumplowioz,  str.  8; 
Maciejowski,  Żydzi  w  Polsce,  str.  28. 


2S3 


Ryc.  56. 

Trzy  pomniki  cmentarne. 

(Pomnik  Halevy'e^  z  XVII  w.,  Ornsteina  i  Abr.  Kohna  z  XIX  w.)- 

rownicy  ziemi  i  kierownicy  świętej  gminy 
lwowskiej",  w  aktach  polskich  zwą  się  starsi 
ziemscy  \ 

Jak  widzimy  z  podwójnej  nazwy  wchodzili  w  skład 


>  maS  p'p  'rn:o:  n:non  ^rn^oi  'wn.  B  u  b  e  r:  Klrja  Nisgaba, 
r.  84,  85  i  inne. 


254 

tego  wydziału:  członkowie  kahałów  lwowskich  oraz  re- 
prezentanci kahałów  prowincyonalnych;  lecz  tymi 
zastępcami  byli  również  lwowianie,  a  prowin- 
cya,  w  sprawach  jej  dobra  dotyczących,  żadnego  nie 
miała  głosu.  Wynika  to  jasno  z  ustawicznych  skarg  przy- 
kahałków  na  ucisk  i  nieuwzględnianie  ich  interesów, 
oraz  z  wyraźnego  brzmienia  §  2  porządku  Matczyńskiego 
z  r.  1692^  który  orzeka: 

„Jako  to  tedy  obwarowawszy,  ciż  obydwóch 
Zborów  starsi  elekcyą  swoją  na  starszeństwo,  podług 
czasu,  zwyczaju  i  punktów  swoich  bez  wszelkiej  prze- 
szkody tak  mojej,  jako  i  IM.  pana  podwojewodzego,  obie- 
rać zgodnie  sine  quacunque  propedictione  mają,  podług 
ich  prawi  zwyczajów.  Którzy  obrani  starsi.  Żydów 
tak  tutejszych  miejskich  lwowskich  i  przed- 
miejskich, jako  całego  województwa  ruskiego 
obywatelów,  według  starych  i  dawnych  zwy- 
czajów, praw  i  porządków  swoich,  sądzić  wier- 
nie i  sprawiedliwie  będą  powinni  *". 

Również  urywek  z  §  21  porządku  wojewody  Czar- 
toryskiego z  końca  XVIII  w.  (1771)  *  zawiera  historyczną 
reminiscencyę  z  naszych  czasów:  „A  że  przed  laty,  podczas 
gdy  lwowscy  bywali  corocznie  starszymi  ziemskimi  wy- 
brani i  t.  p".  To  wszystko  wskazuje,  że  „Ziemstwo" 
stanowiły  oba  Kabały  lwowskie  in  corpore, 
lub  wydział  z  obu  Kahałów  wybrany  —  pro- 
wincya  udziału  nie  miałaś 

Uchwały  Kahału  ziemskiego  wpisywało  się  do  oso- 
bnego  pinaksu   we   Lwowie,   a  ztąd   przepisywano  je 

*  C.  L.  478,  pg.  648,  drukowany  uSchorra  w  Organizacji, 
gtr.  87,  oraz  u  Pazdry  w  Organizacyi,  str.  176  i  dalsze. 

*  Pazdro:  Organizaoya  Nr.  15. 

*  Skład  Kahału  centralnego  i  sposób  wyboru  obacz  w  roE- 
dziale  XII  pod  osobnym  tytułem. 


255 

{lub  rozsyłano  w  odpisach)  do  pinaksów  prowincyonal- 
nych.  W  pinaksie  żółkiewskim  są  wszystkie  tego  rodzaju 
zapiski  opatrzone  klauzulą:  „Odpisane  litera  w  literę 
z  oryginału  kierowników  świętej  Gminy  Lwowa  w  po- 
łączeniu z  przełożonym  sądu^'^  (rabinem). 

Statut  organizacyjny  kahału  żółkiewskie- 
go orzeka: 

§  4.  Żadnemu  człowiekowi  (scilicet  Żydowi)  nie 
wolno  osiąść  tutaj  (w  Żółkwi)  bez  wiedzy  seniorów 
i  boni  viri  miasta  i  to  za  wiedzą  5  znanych  obywateli 
miejskich.  Seniorowie  i  boni  viri  żółkiewscy  mają 
o  tem  uwiadomić  Kabał  lwowski,  podług  brzmie- 
nia pisma  kierowników  lwowskich.  Odpowiedzialnym 
za  to  będzie  senior  miesięczny  pod  karą  5  złp.  na  bu- 
dowę synagogi. 

W  kilka  lat  mamy  nową  uchwałę  (Pinaks,  str.  140, 
Nr.  2),  „W  sprawie  wydatków  kahalnych  uchwaliliśmy, 
że  nie  wolno  seniorom  (Żółkwi)  uchwalać  nowych  po- 
datków, póki  nie  złożyli  sprawiedliwego  rachunku  z  da- 
wnego poboru",  oto  słowa  kierowników  ziemi  i  kiero- 
wników Św.  gminy  Lwowa  (r.  1624). 

Uchwała  z  r.  1630  nakazuje  Żydom  żółkiewskim, 
gdzie  i  jak  mają  kupować  i  sprzedawać  wódkę. 

Uchwała  z  r.  1626  (Pinaks  Żółkwi,  str.  143,  Nr.  3, 
Buber)  ustanawia  w  Żółkwi  rabina,  wraz  z  koUegium 
sędziowskiem  i  porucza  mu  rozsądzanie  wszelkich  spo- 
rów do  100  złp.,  zakazując  zarazem  mieszkańcom  Żółkwi 
udawać  się  do  sądów  lwowskich.  Grzywna  za  to  prze- 
kroczenie wynosiła  50  czerw.  zł.  w  połowie  na  od- 
budowanie synagogi  przedmiejskiej  we  Lwo- 
wie *,  a  w  połowie  na  wybudowanie  synagogi  w  Żółkwi. 

1  Baber:  Eirja  Nisgaba,  str.  84  i  inne. 
*  Vide  rozdidał  X,  etr,  220. 


256 

W  sprawach  nad  100  zł.  konkurowały  ze  sobą:  sąd 
żółkiewski  z  sądem  lwowskim,  który  był  dla  pierwszego 
wyższą  instancyą. 

W  r.  1624  układa  się  kabał  żółkiewski  z  Aronem 
Moszkowiczem,  tamtejszym  mieszkańcem,  o  wieczystą 
dzierżawę  domu  jego  na  modlitewnie.  Dzieje  się  to  przed 
kahałem  centralnym  i  wpisuje  się  to  do  pinaksu  lwow- 
skiego. 

Ucbwała  z  lat  czterdziestych  orzeka,  że  trzej  dele- 
gaci kahału  lwowskiego  mają  rozstrzygnąć  spór  między 
mieszkańcami  Żółkwi  o  miejsca  w  nowowybudowanej 
synagodze  żółkiewskiej  (Buber,  str.  88,  Nr.  7).  Uchwała 
z  tych  samych  lat  orzeka,  że  należy  w  Żółkwi  założyć 
Jeszibę,  jeśli  będzie  40  osiadłych  obywateli. 

Regulamin  wyborów  kahalnych  pochodzi  również 
z  tych  lat  (Pinaks,  str.  38—44  =  Buber,  str.  92,  Nr.  10) 
i  ma  napis:  Postanowienie,  jakie  uchwalili  wielcy  lu- 
minarze rabini  Lwowa  i  okręgu  łącznie  z  rabinem 
HiUelem  M  t.  d. 

Dla  władzy  państwowej  ważną  była— jak  się  już  po- 
wiedziało—ta okoliczność,  że  przykahałki  płaciły  wszelkie 
daniny  państwowe  za  pośrednictwem  kahału  centralnego. 

I  tak  —  że  tylko  jeden  przytoczę  dokument  — 
w  r.  1510  poleca  Zygmunt  I  Żydom  buseckim,  by  rok- 
rocznie wypłacali  na  ręce  seniorów  lwowskich  20  zł., 
aby  ci  wraz  ze  swymi  pieniądzmi  je  należycie  odda- 
wali ^  Dnia  17/2  1518,  zniża  król  tę  sumę  z  20  zł. 
(w  złocie)  na  20  złp.  ^. 

^  Hillel  Izakowicz,  naozelnik  sąda  i  wielki  sędzia  om.  13  Nisan 
5402  =  1642  (Baber:  Ansze  Szem,  str.  60,  Nr.  148). 

•  Rnssko-Jewr.-Arcli.  Tom  lU,  Nr.  70.  ...  at  singolis  annis 
Jadaeis  leop.  senioribns  in  maniis  20  flr.  aareos  deponent,  nt  iidem 
Jadaei  seniores  cnm  Buis  pecnnlia  de  eifidem  respondeant. 

»  ibid.  Nr.  102. 


257 

Mniej  więcej  określa  stosunek  kahału  do  przyka- 
hałków  w  ogólności  dekret  Władysława  IV  dany  Żydom 
przemyskim  ^ : 

„Parafie  do  nich  należące  do  pogrzebu  i  nabożeń- 
stwa tak  publicznego  jak  i  prywatnego  vulgo  w  szkółce 
podatków  pewnych  tak  od  umarłych  jako  też  i  inne 
z  dawien  dawna  służące...  teraz  potwierdzamy  i  rozka- 
zujemy aby  te  parafie  do  miasta...  należały...  umarłych 
tam  chowali  i  obrządki  tam  w  bóżnicy  przemyskiej  od- 
prawiali, podatki  tam  dawali,  jabłka  rajskie 
wedle  zwyczaju  od  nich  brali,  doktorów  czyli 
rabinów...  płacili,  od  sądów  appelacye  do  tegoż  rabina 
zakładali...'' 

0  ile  możemy  wnioskować  ze  wszystkich  tu  da- 
nych, to  gmina  centralna,  a  taką  tworzył  Lwów,  ma- 
jący pod  sobą  zupełnie  zorganizowane  kabały,  nie  miała 
takiej  ścisłej  ingerencyi  w  sprawy  przykahałków  jak 
Przemyśl;  w  obwodzie  przemyskim  bowiem  nie  było 
wówczas  ani  jednego  zorganizowanego  kahału,  gdyż  — 
jak  widzimy  —  wszystkich  zmarłych  z  całej  okolicy 
chowano  w  Przemyślu;  widocznem  jest  tedy,  że  nigdzie 
nie  było  żydowskiego  cmentarza. 

Polegała  tedy  ta  zwierzchność  Lwowa  li  tylko  na 
kontroli  rachunków  gminnych,  na  .pewnych  daninach, 
reprezentacyi  na  zjeździe  4  ziem,  a  szczególnie  na  pe- 
wnych prerogatywach  handlowych  na  korzyść  gminy 
centralnej. 

1  tak  np.  widzimy,  że  przykahałkom  nie  wolno  ja- 
błek rajskich  dowolnie  kupować,  lecz  muszą  je  nabywać 
w  gminie  głównej,  Żydom  żółkiewskim  nie  wolno  było 


»  Schorr:  Żydzi  w  Przemyślu,  Nr.  70,  (str.  141^2),  (16/4  1638). 

Żydsi  Iwowtoy.  17 


258 

sprzedawać  we  Lwowie  wódki  Chrześcijanom,  lecz  tylko 
Żydom  i  to  pod  klątwą^. 

Z  protestacyi  szewców  Felgiera  i  Kreczmera '  (23/5 
1620)  dowiadujemy  się,  że  kahał  lwowski  uchwalił: 
„tajemną  między  sobą  radę  i  winę  srogą  na  wszystkie 
Żydy  swoje  tuteczne  i  przychodnie  ukrainne  i  w  okoli- 
czności, aby,  gdyby  który  Żyd  towar  jaki,  a  mianowicie 
surowe  skóry  kozłowe,  cielęce,  wołowe  i  insze  rzeczy 
do  miasta  na  skład  abo  na  sprzedaż  przyniósł,  tedy  żeby 
ich  żadnemu  rzemieślnikowi  ani  katolikowi  ani  Ormia- 
ninowi nie  przedawał,  ażby  ich  któremukolwiek  Żydowi 
obywatelowi  lwowskiemu  on  Żyd  gość  i  kupiec  zaprze- 
dał". Kara  wynosiła  20  złp.  Żydzi  okoliczni  chcąc  osią- 
gnąć lepszą  cenę  i  nie  wpaść  w  ręce  lwowskich  Żydów, 
sprzedawali  w  karczmach  za  rogatkami  ^ 

Wprawdzie  czytamy  w  pinaksie  żółkiewskim^,  że 
Żydom  lwowskim  nie  wolno  tworzyć  zmów  handlowych, 
ale  było  to  —  o  ile  się  zdaje  —  tylko  na  papierze. 


Funkcye  duchowne  spełniał  kahał  przez  swoich 
rabinów,  sądowe  zaś  przez  osobne  kollegia  sędziowskie, 
jednej  i  drugiej  kwestyi  poświęcimy  osobne  rozdziały, 
a  teraz  przejdziemy  do  sposobu  wyboru  zwierzchności 
gminnej. 


>  Buber:  Kirja  NiBgaba,  Nr.  2,  (str.  85). 
»  C.  L.  373,  pg.  1947-9,  Nr.  mat  69. 

*  ut  sapra;  w  tym  W3rpadka  targ^  dobito  w  Sokolnikach. 

*  8tr.  84. 


XII. 
Porządek  wyboru  zwierzchności. 

Statut  kahalny.    Zmiany  w  nim   poczynione.    Wybór  Kahału  ziem- 
skiego. Oligarchia  i  reakcya  przeciw  niej. 

Porządek  wyboru  gminy  lwowskiej,  oraz  wszelkich 
przykahałków,  zachowany  jest  w  ekscerpcie  w  pinaksie 
żółkiewskim  ^ 

Pochodzi  on  z  lat  30-tych  —  do  40-tych  XVII  wieku, 
gdyż  został  ułożony  wspólnie  z  rabinem  Hillelem  (który 
umarł  w  r.  1642)  i  zawiera  przeszło  trzydzieści  rozdzia- 
łów; nie  wszystkie  atoli  odnoszą  się  do  wyborów. 

Podamy  tutaj  treść  statutu  lwowskiego  i  porównamy 
go  z  krakowskim. 

Wybór  Kahału  miejskiego  lub  przedmiejskiego. 

1.  Wybory  odbywają  się  ściśle  i  zawsze  w  pierwszy 
dzień  wolnych  świąt  Pasach  (Wielkiejnocy),  t.  j.  17  ni- 
san  każdego  roku  (§  d). 

Nawet  za  zgodą  wszystkich  nie  wolno  opóźnić  ter- 
minu wyborów,  chyba,  że  —  co  nie  daj  Boże  —  jakieś 
nieszczęście  (zaraza,  wojna)  będzie  na  przeszkodzie;  wów- 
czas o  terminie  ma  rozstrzygnąć  rabin  (§  10). 

>  Str.  88  — 44:  Bnber:  Kirja  NiBgaba,  str.  92,  Nr.  10. 


260 

Do  udziału  w  wyborach,  tak  z  prawem  czynnem, 
jak  i  biernem,  są  dopuszczeni  wszyscy,  którzy  opła- 
cili w  całości  podatek  kahalny  za  ostatni  rok  urzędo- 
wania; wolno  atoli  w  niemożności  płacenia  dać  za- 
staw wiernikowi  (§  5).  Podatek  płacili  tylko  pose- 
syonaci. 

2.  Na  dniu  wyborów,  bezpośrednio  przed  nimi, 
zgromadzą  się  wszyscy  kahalnicy  (senior,  boni  viri  i  rada) 
w  domu  rabina  (w  Krakowie  nie  ma  oznaczonego  miej- 
sca) i  ten  zobowiąże  ich  pod  grozą  klątw  zakonu  do  su- 
miennego przeprowadzenia  wyborów,  bez  względu  na 
prywatną  korzyść  (§  9). 

Następnie  wkładano  do  3  urn  imiona  wszystkich 
osób  uprawnionych  do  wyboru.  §  4:  określa  inty tulący ę 
wyborców  na  kartkach  wyborczych;  tytuł  „morejnu"  = 
„nasz  nauczycier  dopisywano  i  dodawano  w  życiu  po- 
tocznem  tylko  tym  osobom,  które  starym  zwyczajem  na 
dniu  swego  ślubu  wyłożyły  traktat  z  dzieła  „Arba  Tu- 
rim*  i  nadal  w  synagodze  „się  uczą"  lub  utrzymują  dom 
nauki  K 

Z  tych  trzech  urn  wyciągali  „szkolnicy"  5  kartek, 
czyli  losowali  5  wyborców;  nie  wolno  wybranym  było 
być  w  kolligacyi,  chyba  w  piątym  stopniu  pokrewień- 
stwa; lecz  jeśli  się  okazało,  że  z  pewnej  rodziny  było 
już  dwóch  członków  (n.  b.  w  5-tym  stopniu  spokre- 
wnionych), musiał  być  trzeci  wyborca  koniecznie  z  obcej 
rodziny  (Ś  11).  Z  dwóch  wybranych  krewnych  drugi 
ustępuje  (statut  krakowski). 


^  Odnosi  8iQ  to  do  zwyczaja  Jeszcze  dziś  wśród  Żydów  utrzy- 
mywanego, ie  ka^y  wykształcony  co  dzień  godzin-  lab  dwie  spędza 
w  synagodze  na  studyowaniu  talmudn;  zajęci  w  dzień  pracą  zawo- 
dową, czynią  to  w  domu  u  siebie  w  nocy. 


261 

Tych  5  wyborców  przysięgało  i  wybie- 
rało całą  zwierzchność   kahalną^ 

(W  Krakowie  losowano  9  prawyl)orc6w,  ci  dopiero 
wybierali  5  wyborców,  a  ci  wybierali  zwierzchność.  — 
Wettstein  Quellenschr.,  str.  10,  Schorr  Organ.,   str.  25). 

Tych  5  wyborców  zamykano  w  osobnym  pokoju, 
a  seniorat  poprzedni  miał  obowiązek  postawienia  na 
straży  człowieka  wiarygodnego,  któryby  nikogo  nie  wpu- 
szczał, ani  nie  wypuszczał;  nawet  członkom  rodzin  wy- 
ł>orców  wstęp  do  nich  był  wzbroniony;  straż  czuweia 
nawet   całą  noc,  aż  do  ogłoszenia  ostatecznego  wyniku 

a  14). 

Osoby,  któreby  groźbą  lub  w  inny  sposób  chciały 
wpłynąć  na  wyborców,  zostaną  wyklęte,  (imiona  ich  wpi- 
sze się  do  pinaksu)  i  na  zawsze  stracą  prawo  ubiegania 
się  o  wszelkie  godności  kahalne  (§  15). 

Wyborca,  dający  się  przekupić  przez  wybranego, 
ma  być  ukarany  należycie  i  na  6  lat  pozbawiony  czyn- 
nego i  biernego  prawa  wyborczego;  imię  jego  wpisze 
się  do  pinaksu  (§  16). 

Wyborcy  mają  wybrać  na  urzędy  kahalne  ludzi 
światłych,  mogących  zastępować  interesy  gminy  (§  17). 

Wyborcom  nie  wolno  dla  siebie  zagarnąć  5  man- 
datów kahalnych;  najwyżej  2  godności  mogą  dla  siebie 
zarezerwować  i  to  pod  dwoma  warunkami:  1)  by  dwaj 
z  pośród  wyborców  na  godność  kahalną  wybrani  nie  byli 
homines  no  vi,  lecz  tacy,  którzy  już  raz  zasiadali  czyto 
w  senioracie,  czy  w  innem  ciele  kahalnem,  2)  przynaj- 
mniej 4  głosy  (ze  swoim)  musiał  mieć  wyborca  za  sobą. 
piąty  mógł  być  przeciwny  lub  obojętny  (§  13). 


*  O  ile  wynika  z  dekretu  sąda  podwojewodzińskiego  z  1  lipca 
1767  (Pazdro:  Organizacja,  Nr.  65),  mógł  wyborcą  zostać  tylko  ten, 
który  był  od  10  lat  posessyonatem  i  punktualnie  płactt  podatki. 


262 

Spokrewnieni  w  pierwszym  stopniu  (ascendens  cum 
descendente),  nie  mogli  być  wybrani  do  jednego  kolie- 
gium;  jeden  mógł  atoli  zostać  seniorem,  a  drugi  bonus 
yir.  Jeśli  atoli  z  jednej   rodziny  wybrano  w  ten  sposób 

2  spokrewnionych  w  pierwszym  stopniu  (wzgl.  w  2), 
to  z  drugiej  wolno  było  wybrać  krewnych  tylko  w  2 
wzgl.  w  3  stopniu  (§  18). 

Oto  ilość  wybranych; 

10  kierowników:   4  seniorów  (jak   w  Krakowie^), 

3  boni  viri  (w  Kr.  5)  i  3  kahalników  (zdaje  się,  że  tak 
mało  było   tylko  w  Żółkwi,   bo  w  Krakowie   było  14), 

(§  19). 

12  sędziów,  po  4  dla  każdego  kollegium*  (jak 
w  Krakowie,  §  23). 

4  gabbaim  (w  Krakowie  5).  W  Krakowie  wybierano 
natomiast  3  kontrolorów,  we  Lwowie  (i  przykahał- 
kach?)  kontrolorów  obierał  (lub  zatwierdzał?)  wybrany 
kabał  pośrednio,  wyznaczając  3  mężów,  którzy  mieli 
wybrać  wiernika  i  kontrolorów  (§§  3  i  4). 

W  zakresie  władzy  są  równi  boni  viri  seniorom, 
tylko,  że  ostatni  altemują  się  na  krześle  prezydenckiem 
(=  senior  mensis,  §  19). 

Z  chwilą  wrzucenia  wszystkich  kartek  do  3  urn 
muszą  dawni  przełożeni  natychmiast  się  oddalić,  od- 
dawszy tylko  5  kartek  z  imionami  wyborców  rabinowi; 
kartek  innych  wyborców  seniorom  oglądać  nie  wolno; 
przeczytanie  imion  i  wezwanie  wyborców  wylosowanych 
należy  do  rabina  i  kontrolującego  wiernika  (§§  29  i  30). 

Z  oficyalnem  ogłoszeniem  rezultatu  czekano  do 
pierwszego  dnia  po  Wielkanocy;  tego  dnia  dawny  ka- 
bał zbierał  się  u  rabina  i  wybierał  męża,  znającego  do- 


*  Schorr  podał  mylnie  5.  Organizacja,  str.  25. 
>  Eonsfytacye  duchowne  w  dekrecie  z  r.  1726. 


263 

brze  stosunki  rodzinne  w  mieście,  by  zbadał  stopień 
pokrewieństwa  między  nowoobranymi  (§  28). 

W  Krakowie  musiano  jeszcze  czekać  14  dni  lub 
nawet  więcej  z  instalacyą  nowego  kahału,  zanim  otrzy- 
mano potwierdzenie  wyborów  ze  strony  władzy  ^  i  przez 
ten  czas  urzędował  stary  kabał;  we  Lwowie  musiano 
zrazu  także  tak  postępować,  gdyż  §  5  dekretu  Zygmunta 
Augusta,  danego  Żydom  lwowskim  w  r.  1569'  opiewa: 

« Starszych  Żydów  nie  ma  nikt  inszy  wybierać,  je- 
dno pospólstwo  żydowskie,  które  wybrawszy  między 
sobą,  stawić  je  mają  przed  wojewodę  swego, 
który  ich  wybranie  potwierdzić  ma**. 

Wojewoda  Golski  zrzekł  się  atoli  na  stałe  tego 
prawa:  §  3  porządku  przez  niego  danego  wyraźnie  orzeka, 
że:  „Starszych  żydowskich  tak  z  miasta,  jako  i  z  przed- 
mieścia, pospólstwo  obierać  mają,  do  czego  urząd 
wojewody  nie  ma  należeć,  ani  przeszkadzać^ 

Od  tego  czasu  sam  wybór  był  wystarczający;  dla- 
tego natychmiast  po  Wielkiej  nocy  gromadzili  się  daw- 
niejsi i  nowoobrani  kahalnicy  u  rabina,  lub  w  bóżnicy 
i  tutaj  nowoobrani  składali  przysięgę  na  ścisłe  prze- 
strzeganie prawa  mojżeszowego  i  strzeżenie  przywilejów 
gminy. 

Natychmiast  oddawali  im  dawniejsi  cdonkowie 
księgi  gminne  (pinaksy),  klucze  od  kasy  i  t.  p.,  a  no- 
woobrani konstytuowali  się  natychmiast,  wybierali  z  po- 
śród siebie  wydziały  i  komisye  i  obejmowali  urzędowa- 
nie (§  22). 


'  Wettst.:  Qaelleiischr.,  str.  9,  u  Schorra:  Org.,  tir.  25. 

»  Scłlorr:  Org.,  Nr.  1. 

*  Statut  Golflkiego,  Nr.  mat.  50. 


264 

Wybór  Kahału  ziemskiego. 

Podaliśmy  sposób  wybierania  poszczególnych  ka- 
batów, powinniśmy  się  zastanowić  nad  tern,  w  jaki 
sposób  wybierano  Kabał  ziemski. 

Otóż  do  tego  brak  nam  zupełnie  danych,  byśmy 
coś  stanowczego  powiedzieć  mogli.  Gdyby  było  wolno 
użyć  redukcyi  historycznej,  wówczas  jeden  dekret  sądu 
podwojewodziAskiego  ^  rozświetliłby  nam  choć  w  części 
tę  sprawę. 

Oto  według  „ustaw  i  konstytucyi  synagogi  żydow- 
skiej, dekretami  urzędu  swego  (podwojewodziAskiego), 
in  antę  po  kilkakrotnie  utwierdzonych  i  umo- 
cnionych" wybierały  obie  społeczności  po  równej  ilości 
elektorów  —  w  tym  wypadku  po  czterech  —  „z  ludzi 
tak  w  mieście,  jako  i  na  przedmieściu,  dziesięcioletnią 
posessyą  i  punktualnem  podatku  wypłacaniem  szcz}'cą- 
cych  się**.  Ci  elektorowie  wskazywali  członków  Kahału 
ziemskiego. 

W  składzie  Kahału  ziemskiego  odróżnia  pomieniony 
dekret :  Burmistrza,  ławników,  rachmistrzów  i  seniorów. 
Ilu  było  członków  w  Kabale  ziemskim  trudno  katego- 
rjTznie  orzec.  Jeśli  burmistrze  i  seniorowie  są  tem  sa- 
mem, to  bvło: 

4  burmistrzów  (raszini), 

4  ławników  (towim  =:  boni  viri), 

?  rachmistrzów  (gabbaim  =  szafarze). 

W  każdym  razie  tylko  Lwowianie  zasiadali  w  lej 
korporapyi,  stanowiącej  o  losie  Żydów  całej  ziemi. 


Jeśli  się  zastanowimy  nad  tendencyą  statutu,   zro- 
zumiemy natychmiast,  że  chodziło  o  to,  by  nie  tworzyć 

»  D.  1/7  1767,  vłde  Pazdro:  Organizaoya,  Nr.  67. 


265 

rządów  oligarchicznych  w  gminie,  lecz,  by  jak  najwię- 
ksza ilość  członków  gminy  mogła  na  przemian  brać 
udział  w  życiu  publicznem.  Do  tego  odnoszą  się  owe 
kombinacye  o  wyborach  i  prawyborach,  przepisy  o  nie- 
przekraczalnym terminie  wyborów,  o  stopniach  pokre- 
wieństwa, obowiązek  strzeżenia  lokalu  wyborczego,  zo- 
bowiązanie się  dawnej  zwierzchności  do  sumiennego 
przeprowadzenia  wyborów,  umożliwienie  jak  najwię- 
kszej ilości  obywateli  wzięcia  udziału  w  wyborach, 
przez  przyjmowanie  zastawów  za  nieopłacone  podatki 
i  t.  d.  i  t.  d.  Lecz  to  wszystko  nie  pomagało.  Dziwny 
system  wskazywania  przez  5  wybranych,  kto  ma  po- 
siąść urząd  kahalny,  nie  prowadził  do  celu,  gdyż  za- 
zwyczaj byli  członkami  senioratu  i  boniviratu  najbogatsi 
i  najbardziej  wpływowi  obywatele,  mający  kolligacye 
wszędzie  i  dzierżący  w  ręku  ekonomiczny  ster  mia- 
sta i  okolicy  (Izak  Nachmanowicz,  Nachman  Izakowicz 
i  inni).  Ktokolwiek  tedy  losem  został  obrany  wyborcą, 
nie  mógł  się  oprzeć  powadze  i  wpływowi  dotychczaso- 
wych kahalników  i  wskazywał  zazwyczaj  na  tych  sa- 
mych, którzy  dotychczas  stali  u  steru  rządów. 

Równolegle  z  opozycyą  « pospolitego  człowieka** 
wśród  mieszczan  lwowskich,  wyłania  się  opozycyą 
wśród  Żydów ;  owocem  jej  i  skutkiem  jest  ustanowienie 
wiernika-trybuna  dla  kontroli  seniorów. 

1  emu  to  wiernikowi  użyczono  prawo  kontroli  wy- 
borów, czuwania  nad  wyborcami,  ustanowienia  straży  itp. 

Lecz  i  to  nie  wiele  pomogło,  bo  jeśli  nawet  pra- 
wybory przeprowadzono  uczciwie,  wyborcy  nie  mięli 
nigdy  odwagi  do  usunięcia  dotychczasowych  seniorów 
i  nominowali  każdego  roku  tych  samych^. 

*  w  XVin  w.  znachodzimy  nonn^,  ie  kto  był  przez  trzy  lata 
•tenzym,  musi  co  najmniej  przez  rok  wakować.  ManifeA  z  18/4  1767. 
Pazdro:  Organizacya,  Nr.  68. 


Rządy  pewnych  rodzin  trwały  zazwyczaj  tak  długo, 
dopóki  się  l>ogactwo  w  tych  rodzinach  utrzymywało  ^, 
z  zuł)Ożeniem  dotyczącej  rodziny  usuwa  się  ona  sama 
od  rządów  kahalnych,  zajęta  własnemi  sprawami  i  ustę- 
puje miejsca  ludziom  i  rodom  nowym,  w  międzyczasie 
wzbogaconym. 

Zawsze  atoli  przez  cały  ciąg  wieku  XVI  i  XVII 
dbano  o  to,  by  kandydat  był  obznajomiony  z  prawem 
talmudycznem,  t.  j.  by  w  młodości  wiele  lat  strawił  na 
tej  nauce.  On  musiał  być  „Ein  Lerner*",  musiał  pocho- 
dzić z  rodziny  w  owych  czasach  „za  lepszą**  uważanej, 
oraz  być  bogatym  i  wpływowym  (persona  grata)  u  urzę- 
dników rządowych  i  konsulów.  Pochodzenie  z  ro- 
dziny rabinackiej,  skoligacenie  z  nią,  lub  utrzymywanie 
w  swym  domu  zięcia  rabina,  sędziego  lub  nauczyciela 
talmudu,  wraz  z  szeregiem  uczniów  (Jesziba)  stanowiło 
wielką  prerogatywę  w  staraniu  się  o  mandat  kahalny  *. 


^  Według  Nr.  64,  w  „Organizacyi"  Pazdr  j:  „podlog  dawnego 
zwyczaju,  arendarze  pensy!  i  podpensyi  podwojewodzińskie]  bywali 
zawsze  obierani  starszymi  kabalnymi**. 

>  W  Nr.  2  „Dodatków"'  zestawiliśmy  listy  kahalników  z  róinych 
lat,  o  iletoy  Je  znaleźli  w  aktach  owego  czasn. 


XIII. 
Rabinat 

Wst^p.  Babin  a  Eahal.  Bozwój  historyczny.  Gminy  i  parafie.  Dekret 

Zygmunta   Augusta.    Konneksye   rabinów.    Eonstytucye  duchowne. 

Pobory  rabinów  gminnych  i  ziemskich.  Babin  wobec  chazaki  kahahi. 

„Bosz  jesziba".  Klątwa.  Wybór  rabina. 

Kilkakrotnie  poruszyliśmy  sprawy  rabinów  Iwow- 
wskich,  jużto  gdyśmy  omawiali  wpływ  i  znaczenie  par- 
nasa,  jużto  na  innem  miejscu,  lecz  nie  mogliśmy  okre- 
ślić praw  i  obowiązków  rabina,  nie  poznawszy  wprzód 
organizacyi  kahału  lwowskiego. 

Otóż  jest  zupełnie  jasnem,  że  dwie  gminy  lwowskie 
miały  dwóch  rabinów,  z  których  każdy  był  przełożonym 
swego  sądu  rabinackiego  (o  tem  w  rozdziale  XrV)  i  nosił 
tytuł:  „Morę  cedek*",  lub  „Magid  meszarim*",  t.  j.  nau- 
czyciel prawa,  lub  rzecznik  uczciwych,  czyli  pokrótce 
^Magid**,  rzecznik.  Każdy  „Magid*"  urzęduje  przy  swej 
„szkole**,  rządzi  w  swej  gminie  niepodzielnie,  dozoruje 
czystości  religijnej,  kontroluje  szkoły,  baczy  na  poboż- 
ność powierzonych  sobie  owieczek,  przeprowadza  z  wier- 
nikiem  każdorazowe  wybory,  a  przy  tem  wszystkiem 
jest  urzędnikiem  swojej  gminy.  Rabini  żydowscy  nie 
wyłamali  się  w  ciągu  dziejów  z  pod  władzy  świeckiej, 
nawet   w   Polsce,   gdzie    w    wieku   XVI   i    XVII    kwi- 


268 

tnie  wiedza  talmudyczna,  a  na  krzesłach  rabinackich 
siedzą  mężowie  o  światowej  sławie. 

Dziwnem  było  zaiste  stanowisko  rabina  wobec  se- 
niorów swej  gminy  i  zostało  takie  samo  po  dzień  dzi- 
siejszy. Z  jednej  strony  jest  rabin  nauczycielem  gminy, 
jej  sędzią,  kaznodzieją,  karcącym  publicznie  w  synago- 
dze wady  i  przekroczenia  swych  owieczek,  a  więc  i  se- 
niorów, rabin  ma  w  ręku  straszną  broń  średnich  wie- 
ków, t.  j.  klątwę,  lecz  ten  sam  rabin  jest  urzędnikiem 
swych  seniorów,  płaca  jego  od  nich  zależy,  los  jego 
w  ich  ręku,  a  klątwy,  nie  wolno  mu  rzucać  na  nikogo, 
jak  tylko  z  polecenia  seniorów. 

W  statucie  lwowskim  (żółkiewskim)  w  tytule: 
„W  sprawie  rabina *"  (§  31  ustawy  konkursowej,  uchwa- 
lonej na  sejmie  żydowskim  w  r.  1624  ^),  jest  wyraźny 
zakaz  rzucania  klątwy  przez  rabina  ł>ez  pozwolenia  ka- 
hału;  krakowski  pinaks  jeszcze  wyraźniej  to  orzeka 
w  następujący  sposób;  „Nie  wolno  rabinowi,  ani  rabi- 
nom, bez  wiedzy  i  woli  seniorów  i  boni  viri  rzucać 
U^twy,  ani  na  mężczyznę,  ani  na  kobietę,  ani  jawnie, 
ani  skrycie,  ani  pisemnie,  ani  ustnie,  ani  na  poszczególne 
osoby,  ani  na  ogół  i  to  pod  karą  3  złp.** 

Jeśli  magidzi,  czyli  rabini  gminni,  podlegali  swym 
kabałom,  to  rabin  ziemski,  szef  obu  rabinów  gminnych, 
był  w  tym  samym  stosunku  do  kahału  ziemskiego. 
Tento  rabin  ziemski  ma  pod  względem  duchownym  ju- 
rysdykcyę  nad  wszystkimi  rabinami  przykahałków  lwow- 
skich i  obu  gmin  lwowskich,  jego  sąd  stanowi  wyższą 
(apellacyjną)  instancyę  dla  w}Toków  rabinów  gminnych, 
on  jest  najwyższym  rzecznikiem  w  sprawach  ducho- 
wnych (rycina  65). 


^  Bnber:  Ausze  Szem,  str.  225. 


270 

Z  końcem  XVI  wieku  (wedle  Bubera  ^  1580,  wedle 
Cary*  1599)  wobec  wielkiej  liczby  spraw,  dzieli  kabał 
ziemski  godność  rabina  ziemskiego  między  dwie  osoby ; 
wraz  z  godnością  podzielono  i  okręg  lwowski.  Jeden 
rabin  mieszka  w  mieście  i  rządzi  mniejszą  częścią  okręgu, 
drugi  zaś  mieszka  na  przedmieściu  i  rządzi  większą  czę- 
ścią okręgu.  Pierwszy  pieczętuje  się  S^am  aisS  ppa  n^vnn 
=  władający  (spoczywający)  w  świętej  gminie  lwowskiej 
i  okręgu,  drugi  zaś  pisze  na  dokumentach  a^sS  h^:z  niuin 
władający  okręgiem  lwowskim. 

Wskutek  tego  podziału  rabini  ziemscy  stracili  wiele 
ze  swej  dotychczasowej  władzy  i  zeszli  faktycznie  na 
stanowisko  magidów  z  tą  różnicą,  że  mieli  sprawy  przy- 
kahałków ;  magidzi  zaś  stracili  prawie  zupełnie  funkcye 
rabinackie  i  zeszli  na  przewodniczących  swoich  koUe- 
giów  sędziowskich,  oraz  często  na  przełożonych  szkół 
talmudycznych. 

Ten  stan  przetrwał  prawie  do  końca  XVII  wieku, 
w  którymto  czasie  widzimy  jednego  rabina  ziemskiego 
i  1  gminnego  ^  a  więc  nową  organizacyę. 

W  naszych  czasach  (XVI/XVII  w.)  jest  tedy  władza 
rabinów  ziemskich  terytoryalnie  podzieloną,  lecz  nie 
możemy  dla  braku  danych  podać,  na  jakie  przykahałki 


*  Buber:  Ansze  Szem,  wstęp,  str.  XIII. 
^  Geschichte,  str.  116. 

*  Dzid  są  również  2  rabini,  z  których  jeden  zwie  się  ,,przed- 
miejski^,  drugi  zaś  „miejski^.  Z  porządku  hierarchicznego  miejski 
rabin,  posiadający  swe  osobne  kollegium  duchowne,  jest  niższym. 
Z  zacieraniem  się  różnic  topograficznych,  nikną  różnice  terytoryalne, 
lecz  u  ludności  ortodoks3rjnej  trądy cy a  miasta  i  przedmieścia  została 
do  dzisiaj.  Już  z  końcem  XVII  wieku  zanikli  dawni  2  rabini  gminni, 
a  został  1  ziemski  i  1  gminny  (prefekt),  którzy  alternatywnie  przez 
8  lata  mieszkali  w  mieście  i  na  przedmieściu  (Pazdro:  Organizacya, 
Nr.  18—14). 


271 

się  rozciągała  władza  jednego,  a  na  jakie,  drugiego; 
tyle  tylko  muszę  na  tern  miejscu  zaznaczyć,  że  ilekroć 
mowa  o  rabinie  lwowskim,  ma  się  na  myśli  rabina 
ziemskiego,  a  nie  gminnego;  to  samo  dotyczy  czasu, 
w  którym  urząd  ten  był  zjednoczony,  jakoteż  kiedy  było 
dwóch  ziemskich  rabinów. 

Lecz  nie  tylko  w  obrębie  jednego  ziemstwa  istniał 
podział,  lecz  granice  były  przeprowadzone  między  po- 
szczególnemi  ziemstwami.  Często  atoli  mieszają  się  ra- 
bini (ziemscy)  do  spraw  nie  swej  dyecezyi  (lub  jak 
w  aktach  polskich  się  określa,  do  spraw  nie  swojej 
parafii).  Wskutek  tego  powstają  sprzeczki  i  spor}' 
kompetencyjne,  wzajemne  wyklinania  i  t.  p.  By  temu 
zapobiedz,  wydaje  Zygmunt  August  na  dniu  14  sierpnia 
1551  r.  dekret  do  kahałów:  krakowskiego,  poznańskiego, 
lubelskiego,  lwowskiego  i  chełmskiego,  w  którym 
zakazuje  pod  karą  1000  czerwonych  złp.  na  skarb  kró- 
lewski, 100  złp.  na  właściwego  wojewodę  i  100  złp.  na 
właściwego  starostę,  mieszania  się  w  sprawy  obcej 
parafii,  oraz  rzucania  klątwy  przez  rabina  na  kogoś 
z  obcej  parafii.  Ekskomunikowany  ma  prawo  żądania 
ukarania  winnego  rabina  i  winnych  seniorów  od  rabina 
i  seniorów  owej  parafii,  do  której  rabin  rzucający  klą- 
twę i  senior,  który  ją  rzucić  polecił,  należą  \  czyli  in- 
nemi  słowy:  kahał  ekskomunikującego  jest  odpowie- 
dzialny za  czyn  swego  członka  i  urzędnika. 

Nie  wiele  pomógł  ten  zakaz  i  dlatego  sejm  żydow- 
ski w  Tyszwicy  znów  to  samo  powtarza,  a  statut 
krakowski  z  końca  XVI  w.  znów  powtarza  ten  zakaz 
w  najkategoryczniejszej  formie^. 


•  Russko-Jewrejski-Archiw.,  Tom  HI,  Nr.  154,  str.  206—7. 

*  Wettstein*  Qaelleii8chriften  str.  19. 


272 

Stanowisko  rabina  w  gminie  i  jego  wpływ  zależaty 
od  jego  osobistego  taktu,  jego  uczoności,  a  szczególnie 
jego  konneksyi  z  rodzinami  potentatów  kahalnych.  Córki 
rabina  robiły  najlepsze  partye,  a  synowie  jego  —  o  ile 
pracowali  nad  talmudem  —  żenili  się  z  najbogatszemi 
pannami  w  gminie. 

Majer  ben  Gedalia  z  Lublina  ma  dwóch  synów, 
z  których  starszy:  Gedalia  jest  rabinem  w  Lublinie, 
młodszy  zaś  wydaje  pośnuertne  dzieła  ojca;  z  trzech 
jego  zięciów  jest  jeden  (Józef)  rabinem  gminnym  na 
przedmieściu  Iwowskiem,  drugi  (Mardochaj)  rabinem 
brzeżańskim.  Lecz  ten  sam  Majer  (Maharam  Lublin)  gdy 
się  pokłócił  z  Abrahamem  Szrenclem,  członkiem  kahału, 
musi  —  jak  już  wiemy  —  opuścić  Lwów.  Jeśli  nawet 
nagłe  jego  usunięcie  z  krzesła  rabinackiego  i  wyrzucę* 
nie  ze  Lwowa  policzymy  w  poczet  legend,  jasno  da  się 
skonstatować,  że  wobec  seniora  i  to  wpływowego  rabin 
ustąpić  musiał. 

Przypatrzmy  się  dalej  kolligacyom  rabinów.  Abra- 
ham Szrencel  wróg  Majera  jest  uczniem  i  bezgranicznym 
czcicielem  Jozuego  Falka.  Falk  jest  zięciem  Izraela  Jó- 
zefowicza magnata,  i  seniora  bardzo  wpływowego  u  Żół- 
kiewskich i  Pstrokońskich.  Tenże  Izrael  jest  szwagrem 
Jakóba  Gombrychta  i  t.  d. 

Podaliśmy  trochę  genealogii  dla  ilustracyi,  lecz  za 
daleko  by  nas  to  zaprowadziło,  gdybyśmy  chcieli  w  ten 
sposób  wyczerpać  bodaj  jedno  dziesięciolecie. 

Tyle  możemy  dodać,  że  te  koligacye  były  powo- 
dem częstych  zatargów  i  niesnasek  między  rabinem 
a  gminą.  Nieuregulowane  i  żadną  normą  nie  ujęte  sto- 
sunki hierarchiczne  rabinów,  wcale  nieokreślona  ich 
pragmatyka  służbowa  prowadziły  do  częstych  nieporo- 
zumień, wyłamywania  się  rabina  z  pod  władzy  kahału, 


273 

arrogowania  sobie  przez  rabinów  praw  należnych  od 
wieków  kahałowi  i  t.  p. 

Wskutek  tego  były  kabały  zmuszone  do  spisania 
pragmatyki  służbowej  dla  rabinów  gminnych  i  ziem- 
skich i  do  przedkładania  jej  każdemu  rabinowi  przy 
jego  instalacyi.  Księga  ta  miała  nazwę:  Księga  kon- 
stytucyi  duchownych  i  była  przez  długi  czas 
w  przechowaniu  w  aktach  kahalnych.  Niestety  —  tak 
jak  i  inne  akta  —  i  ta  księga  zginęła  bezpowrotnie,  za- 
chowały się  atoli  po  nasze  czasy  dziwnym  trafem  wy- 
imki  z  tych  konstytucyi  w  dekrecie  wojewody  ruskiego 
Jał)łonowskiego  (20/7  1726)  ^  i  potwierdzeniu  tegoż  de- 
kretu przez  wojewodę  Czartoryskiego  (l/l  1752) '. 

Tamże  pisze  Jabłonowski,  że  ^  Żydzi  kahału  i  po- 
spólstwa lwowskiego"  wnieśli  skargę  na  rabinów,  iż 
„przekraczają  konstytucye  w  ich  księgach  duchownych 
zapisane  od  antenatów*"  te  księgi  wojewodzie  pokazano 
i  przetłumaczono  z  hebrajskiego  na  polskie,  a  on  po- 
twierdza prawa  kahału  i  poleca  by  rabini  na  przyszłość 
„rządzili  się  wedle  tejże  księgi  i  punktów*". 

Mamy  tedy  przed  sobą  mutatis  mutandis  treść  księgi 
konstytucyi  duchownych  zamkniętą  w  redakcjri  Jabło- 
nowskiego w  15  §  §,  w  redakcjri  Czartoryskiego  zaś 
w  16  §  §  wraz  z  kodycylem  o  7  §  §  t.  j.  w  23  §  §. 

Jeśli  odliczymy  cały  szereg  §  §  na  rzecz  końca  XVII 
i  początku  XVIII  wieku  •,   otrzymamy  z  tych  konstytu- 


>  C.  L.  561,  pg.  1141,  u  Schorra:  Organłzacya,  str.  99, 
u  Pazdry:  Nr.  13. 

«  Acta  Yicepalatinalia,  I,  418  -  416,  u  Pazdry  Nr.  14  1  Acta 
YicepalatiDalia,  HI,  47-49,  ibid.  Nr.  16. 

3  Kry  tery  um  stanowi  tutaj  okoliczność,  że  w  XVII  w.  było 
dwóch  rabinów  ziemskich,  od  końca  tego  wieku  do  końca  RplteJ  tylko 
Jeden. 

lyi»l  IwowMj.  16 


274 

cyi  następujący  obraz  pragmatyki  służbowej 
rabinów  lwowskich: 

Rabini  ziemscy  i  rabini  gminni  otrzymują  pomie- 
szkanie w  naturze,  oraz  płacę  tygodniową:  ziemski  10  złp., 
gminny  8  złp.  W  tem  pomieszkaniu  wolno  rabinowi 
trzymać  jednego  żonatego  syna,  lub  córkę  z  zięciem. 
Sam  rabin  jest  wolny  od  wszystkich  podatków  kahal- 
nych  i  rządowych,  datków  stałych  i  dorywczych  kon- 
t^bucyi.  Jeśli  rabin  (względnie  rabinowa)  prowadzi  ja- 
kieś interesy,  ma  opłacać  tylko  podatek  „berdonnowy^^ 
jeśli  ma  spólnika,  musi  tenże  od  swej  części  opłacać 
wszystkie  podatki.  Syn  rabina  żonaty  i  u  niego  „na  wikcie" 
mieszkający,  lub  zięć  wraz  z  córką  rabina  u  teścia  „na 
wikcie",  nie  opłacają  przez  pierwsze  3  lata  od  wesela 
żadnego  podatku,  prócz  „berdonu"  od  prowizyi  posa- 
gowej. 

Wobec  dawniejszych  wpływów  rabina,  wskutek 
koUigacyi,  oraz  dlatego,  że  rabin  przeprowadza  z  wier- 
nikiem  wybory  do  kahału  i  koUegium  rabinackiego,  nie 
wolno  krewnym  rabina  do  czwartego  stopnia,  a  szcze- 
gólnie jego  powinowatym  starać  się  o  żadną  godność, 
czy  to  w  Kabale,  czy  to  w  koUegium  rabinackiem. 
(O  ile  nas  poucza  praktyka,  nigdy  tej  normy  nie  prze- 
strzegano). 

Rabini  ziemscy  i  gminni  mają  obowiązek  wygła- 
szania 2  kazań  rocznie  (w  sobotę  wielką  t.  j.  przed 
Wielkanocą  i  w  sobotę  między  nowym  rokiem  a  dniem 
pojednania,  t.  j.  w  sobotę  pokutną),  za  które  mają  otrzy- 
mać rabini  ziemscy  od  ziemstwa  po  5  talarów,  rabini 
gminni  od  swych  kahałów  po  2Vt  talara. 

Taksę  ślubną  pobieraną  przez  rabinów  ograniczają 
„konstytucye"  na  1  złp.  i  18  gr.  od  każdych  100  złp. 
posagu  (a  więc  1  grzywnę),  od  rozwodu  należy  się  rałn- 
nowi  złp.  4. 


275 

Rabin  otrzymuje  równą  część  z  taksy  sądowej  wraz 
z  assesorami,  za  potwierdzenie  zaś  wiarygodności  pod- 
pisu (legalizacyę)  pobiera  4  złp. 

Ponadto  niema  rabin  żadnych  dochodów  i  nie 
wolno  mu  przyjmować  żadnych  podarunków  od  człon- 
ków gminy,  ^dyż  uważanoby  to  za  przekupstwo;  koszta 
uczty,  na  którą  zazwyczaj  rabini  spraszają  po  kazaniu, 
powinni  opłacić  z  własnych  funduszów. 

Rabin  powinien  mieć  zawsze  „ręce  czyste",  prze- 
prowadzać wybory  kahalne  sumiennie,  a  skrutynium 
jawnie,  a  nie  potajemnie,  to  postępowanie  zaleca  się  ra- 
binowi szczególnie  przy  wyborze  cenzorów  (taksarzy); 
przysięgę  ma  rabin  odebrać  od  każdego  cenzora  osobno. 

Prócz  tych  przepisów,  podają  konstytucye  cały  sze- 
reg innych,  mających  na  celu  zabezpieczenie  przewagi 
kahału  nad  rabinem  i  warowanie  dochodów  gminnych. 
I  tak,  za  rozsądzanie  spraw  kahału  z  poszczególnymi 
członkami  gmin  lwowskich  lub  obcych,  rabin  nie  po- 
biera żadnych  taks,  ma  on  żyć  z  „gospodarzami  w  zgo- 
dzie, urzędowi  być  posłusznym";  nie  wolno  mu  pozwo- 
lić na  jedzenie  mięsa  z  poza  Lwowa  przywożonego 
(Szchita  chuć  =  rzeź  obca),  by  nie  uszczuplać  dochodu 
Kahałów  z  rytualnej  rzeźni;  rabinowi  nie  wolno  wydać 
sądowej  intromissyi  na  dom  lub  plac,  mimo,  iż  prze- 
wodniczy sądowi,  dopóki  interesowany  nie  przedłoży 
kwitu,   iż  zapłacił  do  kasy  kahalnej  należytość  chazaki. 

im  biedniejsze  były  kabały,  tem  bardziej  starały 
się  ze  wszystkiego  wyciągać  pieniądze,  widzimy  to  na 
ograniczeniach  nakładanych  na  rabina. 

W  gminie  żydowskiej  były  od  wieków  godności— 
tytuły,  które  nadawał  we  własnym  zakresie  rabin  lu- 
dziom uczonym;  stosownie  do  uczoności,  były  tu  dwa 
stopnie:  Chaber  (Chuwer)  i  Morejnu.  By  godności  tych 
nie  spospolitować,  ograniczały  konstytucye  rabina  w  ten 


276 

sposób,  te  wolno  mu  było  rozdawać  co  roku  4  tytuły 
Chaber  i  2  Morejnu,  pierwsze  —  ludziom  od  trzech  lat 
żonatym,  drugie  —  od  sześciu.  Lecz  z  czasem  przybyło 
drugie  ograniczenie;  nominowany  mógł  tylko  wtedy 
otrzymać  pełne  prawa  od  rabina,  jeśli  się  wykazał  kwi- 
tem zapłaconej  taksy  kahalnej.  Nawet  na  ślub  nałożyły 
kahały  taksę  i  pod  rygorem  utraty  urzędu  zakazały  ra- 
binowi dawać  ślub  temu,  który  nie  opłaci  taksy. 

Cały  szereg  §  §  w  konstytucyach  odnosi  się  do 
funkcyi  rabina,  jako  sędziego,  tam  podanem  jest,  ile 
wynosi  taksa,  ilu  ma  być  sędziów,  kiedy  i  gdzie  urzę- 
dują sądy,  jakie  są  połiory  assesorów,  jak  się  prowadzi 
akta  sądowe  i  t.  p.  (Wszystkie  te  kwestye  wyłuszczymy 
w  rozdziale  o  sądownictwie). 

O  ile  kahały  (miejskie)  gminne  ograniczały  swoich 
rabinów,  o  tyle  kabał  ziemski  ograniczał  swoich.  W  cza- 
sie gdy  było  dwóch  ziemskich  rabinów,  a  w  kahale  ziem- 
skim zasiadali  tylko  członkowie  obu  kahałów  lwowskich, 
nie  wiele  różniły  się  atrybucye  rabinów  ziemskich  od 
atrybucyi  rabinów  gminnych ;  i  jednych  i  drugich  ogra- 
niczały prawa  kahałów,  a  ziemskim  nie  wolno  było  nic 
samodzielnie  stanowić,  nawet  dla  gmin  pozalwowskich. 
Nasuwa  się  pytanie,  czy  kahał  ziemski,  który  de  facto 
był  lwowskim,  nie  nadużywał  wpływu  rabina  ziemskiego 
na  korzyść  Lwowa,  a  szkodę  prowincjri?  Ileż  to  docho- 
dów mógł  kabałom  przynieść  zakaz  jedzenia  mięsa  poza 
Lwowem  rzniętego  —  zakaz  po  dzień  dzisiejszy  utrzy- 
many? 

Co  się  tyczy  wychowania  młodzieży  i  szkolnictwa, 
to  rabin  w  tej  gałęzi  nie  wiele  ma  do  rozkazu.  Rywa- 
lizuje z  nim  bowiem  „rosz  hajesziba'\  rektor  szkoły  tal- 
mudycznej,  wyjęty  z  pod  władzy  każdoczesnego  rabina 
(Np.  Rektor  szkofy  lutielskiej,  lub  Józef  Salomon,  rektor 
szkoły  lwowskiej  —  tenże  jest  atoli  zarazem  i  rabinem 


277 

ziemskim).  Rosz  jesziba  kontroluje  szkoły  niższe,  ma 
obok  rabina  pierwsze  miejsce  w  synagodze  etc.  etc. 

W  sprawach  duchownych  i  t.  zw.  rytuału  religij- 
nego (koszerne-trefne,  mięsne-mleczne,  kwestye  natury 
małżeńskiej  (nie  sporne),  uregulowanie  czasu  modlitwy) 
jest  rabin  samodzielnym,  o  ile  nie  konkuruje  z  komisyą 
kahalną,  mającą  nadzór  nad  pobożnością  i  ścisłem  prze- 
strzeganiem ustaw. 

Jedna  rzecz  była  zastrzeżona  dla  rabina  t.  j.  k  1  ą  t  w  a. 
Choć  szafował  nią  kabał,  mógł  ją  rzucić  rabin  i  li  tylko 
jego  podpisem  zaopatrzony  wyrok  klątwy  mógł  ogłosić 
szkolnik  w  synagodze.  Musiał  atoli  ostrzedz  skazanego 
na  2  dni  przed  ogłoszeniem  wyroku,  a  dopiero  gdy  ten 
do  tego  czasu  nie  ustąpił  lub  nie  poprawił  złego  czynu, 
mógł  ogłosić  publicznie  klątwę  ^ 

Wskutek  szafowania  klątwą  miał  kahał  nieograni- 
czoną władzę,  a  rabin  musiał  często  być  posłusznem 
narzędziem  w  rękach  seniorów,  nawet  wbrew  swemu 
przekonaniu.  Za  wszystkie  przekroczenia  przeciw  kaha- 
łowi  i  jego  interesom  spotykała  przekraczającego  klą- 
twa; częstokroć  ogłaszano  ją  z  góry  in  abstracto  za  ja- 
kiś czyn,  jak  np.  zerwanie  spółki  handlowej,  działanie 
na  szkodę  Gminy,  szczególnie  zaś  za  ubieganie  i  prze- 
licytowywanie  się  w  interesach,  oraz  za  delatorstwo. 

Podług  statutu  żółkiewskiego  *  (a  więc  i  lwow- 
skiego) ogłaszał  kantor  z  rodałem  w  ręku  co  kwartał 
klątwę  na  każdego,  który  ubiegnie  Żyda  w  handlu 
z  Chrześcijaninem  i  wyrządzi  mu  tem  szkodę. 

Klątwa  stanowiła  tedy  środek  represyjny  ze  strony 
kahału,  tem  bezprawniejszy,  ileże  rzucano  ją  dosyć 
lekkomyślnie  za  byle  co. 

>  WettBtein:  Dibre  Chefec.  Rocznik  Hameaaef.  Kraków,  1902. 
Nr.  7,  §  14  (rok  1682). 

*  Buber!  Kirja  NiSRaba,  str.  88. 


278 


Hyc.  68. 
Stroje  Żydów  polskich  (z  rysanków  Kossaka). 


Lecz  i  Rząd  używał  często  klątwy,  ilekroć  chciał 
zmusić  Żydów  do  sumiennej  opłaty  poborów,  kontry- 
bucyi  i  t.  p.  Wówczas  polecał  wojewoda  wszystkim  ra- 
binom swego  województwa,  by  na  opornych  rzucili 
klątwę. 

Czy  w  tym  wypadku  rabin  również  potrzebował 
pozwolenia  swego  kahału,  czy  wystarczał  rozkaz  woje- 


279 


Ryc.  59. 
Stroje  Żydówek  polskich  (z  rysunków  Kossaka). 


wody  lub  podskarbiego,   na  to   nie   umiemy  odpowie- 
dzieć. 

Nasuwa  się  cały  szereg  wątpliwości  i  niejasności 
dotyczących  stosunku  rabinów  gminnych  (lwowskich) 
do  siebie,  rabinów  lwowskich  do  ziemskich,  stosunek 
sędziów  kahalnych  do  swego  szefa  i  t.  d.,  niestety  i  na 
to  dla  braku  danych  również  nie  umiemy  odpowiedzieć. 


280 

Wybór  rabinów. 
a)  Wybór  rabina  gminnego. 

Wybór  rabinów  gminnych  (jakoteż  kantorów,  szkol- 
ników,  rzezaków,  lekarzy  kahalnych)  miał  raczej  chara- 
kter nominacyi,  niż  faktycznego  wyboru.  Zbiera  się  kol- 
legium  seniorów  (w  Żółkwi  wraz  z  boni  viri  5)  i  wy- 
biera z  koła  najwyżej  opodatkowanych  na  rzecz  kahału 
kilku  (w  Żółkwi  4)  ludzi,  biegłych  w  piśmie  świętem 
i  naukach  talmudu,  ci  zaś  bezwzględną  większością  gło- 
sów wybierają  rabina.  Obywatelom  z  poza  tego  koła 
nie  przysługuje  prawo  unieważnienia  tego  wyboru, 
również  władza  państwowa  niema  tu  żadnej  ingerencyi '. 

{i  10  porządku  Zygmunta  Augusta  z  r.  1569  orzeka : 
że  „Wojewoda  niemą  im  dawać  doktora  nad  ich  wolę, 
jedno  którego  oni  (Żydzi)  sami  między  sobą  wybiorą"  * 

W  porządkach  wojewodzińskich  kwestya  wyboru 
rabina  jest  zupełnie  pominiętą  i  dopiero  w  XVIII  wieku 
została  unormowaną. 

bj   Wybór  rabina  (rabinów)  ziemskiego. 

Nie  wiele  mamy  szczegółów  do  wyboru  rabinów 
ziemskich,  kto  go  wybierał  i  w  jaki  sposób.  Najważniej- 
sze pytanie,  czy  tego  rabina  wybierały  tylko  kahał} 
lwowskie,  czy  również  i  prowincya  w  tem  miała  udział 

W  potwierdzeniu  ekscepcyi  dla  doktora  (rabina^ 
Salomona  we  Lwowie  (dekret  Zygmunta  Augusta  z  r 
1571)  znachodzimy  klauzulę:  „którego  sobie  za  star- 
szego doktora  wszystko  pospólstwo  żydów  lwowskich 
i  wszystkiej  ziemi  ruskiej  obrali".  Tu  więc  wi- 
dzimy współudział  „wszystkiej  ziemi  ruskiej". 

1  Bober:  Kirja  Nisgaba,   Nr.  mat.  2,  z  Pinaksn,  str.  140,  §  2 
•  C.  L.  41,  pg.  527—8.  drukowany  u  Schorra  w  Organizacyi 
str.  81,  u  Pazdry,  str.  163—4. 


281 

W  jaki  sposób  obierano  rabina  w  wieku  XVI 
i  XVII  powiedzieć  nie  możemy,  zdaje  się  atoli,  że  do- 
konywano wyboru  na  zjazdach  ziemskich,  lub  jak  w  XVIII 
wieku  na  umyślnym  zjeździe  delegatów  ziemi   ruskiej. 

[Znany  nam  jeden  wybór  z  r.  1771 ;  delegaci  mają 
zjechać  do  Przemyślan,  nie  jawią  się  atoli  delegaci  Bro- 
dów, Tyśmienicy  i  Żółkwi  i  na  ich  żądanie  zwohije  ka- 
hał  ziemski  nowy  zjazd  do  Wyżlan  (koło  Glinian)]. 

Kiedy  w  wieku  XVII  kabały  lwowskie  mają  wielki 
wpływ  w  kabale  ziemskim  i  nie  chcą  żadnego  krzesła 
ustąpić  prowincyi,  wybór  rabina  ziemskiego  od  gmin 
lwowskich  zależy;  tem  możemy  sobie  wytłómaczyć  na- 
dużywanie wpływu  rabina  przez  ziemstwo  na  korzyść 
Lwowa  a  szkodę  przykahałków. 


Do  rabinatu  należy  zaliczyć  sędziów  duchownych 
(dajanów)  t.  j.  assesorów  sądu  żydowskiego.  Jest  ich 
w  mieście  12  i  tyluż  na  przedmieściu.  Konstytucye  du- 
chowne wymagają,  by  assesorami  mianowano  ludzi  co 
najmniej  od  10  lat  żonatych,  a  więc  starszych  i  powa- 
żniejszych ^  (Szczegóły  o  sędziach  w  następnym  rozdziale). 


Pazdro:  Organizacya.  Nr.  materyałów  13  i  14. 


XIV. 
stosunki  prawne  Żydów.  Sądownictwo  żydowskie. 

Dualizm  gminy  lwowskiej  wywołał  z  natury  rze- 
rzy  dwojakie  ustawy  dla  każdej  gminy. 

Jedno  zdanie  z  kontrowersyi  Nachmana  Izakowicza 
z  dnia  15/10  1603  ^  najlepiej  określa  stanowisko  prawne 
Żydów  miejskich :  Judaei  duplicia  sua  iudicia  habent  in 
certis  causis. 

1)  ratione  personarum  coram  dominos  Pallatinos^ 
qui  Pallatini  sunt  iudices  illorum  absoluti,  ordinarii. 

2)  ąuantum  attinet  fundum,  iuxta  ius  Magdeburgense^ 
ratione  (dictorum)  fundorum  iurisdictionem  civilem  forte 
patiuntur,  iurisdictionibus  allis  ab  eo  tempore,  prout 
cum  civitate  unanimiter  locati  sunt.  non  subsunt,  nec 
eam  ferre  tenentur. 

Jasnem  jest  tedy,  że  analogiczny  stosunek  był  i  na 
przedmieściu. 

Wszyscy  Żydzi  podlegali  tedy  —  o  ile  dotyczyło 
spraw  kryminalnych,  pieniężnych  wojewodzie  —  o  ile 
zaś  dotyczyło  gruntów  domów,  konsensów  budowlanych 
podlegali  w  mieście  jurysdykcyi  Rady,  na  przedmieściu 
zaś  jurysdykcyi  starosty  względnie  podstarościego.  O  ile 
Rada  (względnie  starosta)  korzystała  z  przysługujących 

»  C.  L.  366  pg.  1869—67,  w  odpisie  str.  4.  Nr.  mat.  49. 


283 

sobie  praw,  w  poprzednich  rozdziałach  dostatecznie  wyja- 
śniliśmy. Tutaj,  zwrócimy  tylko  uwagę  na  to,  że  podział  ten 
nie  pokrywał  się  z  podziałem  administracyjno-kahalnym 
Żydów.  Pod  względem  gruntów  podlegali  magistratowi 
nietylko  Żydzi  miejscy  ale  i  przedmiejscy  osiadli  na  grun- 
tach miejskich  (po  lewym  brzegu  Pełtwi). 

Staroście  pod  tym  samym  względem  podlegali  Ży- 
dzi osiadli  tylko  na  prawym  brzegu  Pełtwi. 

Wszyscy  zaś  Żydzi  nie  tylko  Lwowa,  lecz  także 
wszystkich  przykahałków  podlegali  jurysdykcyi  woje- 
wody, a  nie  byli  wyłączeni  z  niej  nawet  Żydzi  osiadli  na 
gruntach  prywatnych^  (rozdział  XXI). 

Kiedy  Kazimierz  Wielki  nadawał  miastu  prawo  ma- 
gdeburskie orzekł,  że  nadaje  je  wszystkim  mieszkańcom 
Lwowa,  a  więc:  „  Polakom,  Rusinom,  Niemcom,  Ormia- 
nom, Żydom  i  Saracenom**. 

Nie  skorzystali  snadż  Żydzi  z  tego  dobrodziejstwa 
i  li  tylko  w  tei  mierze  do  tego  prawa  się  stosowali, 
o  ile  nabywanie  nieruchomości  w  mieście  wprost  ich 
do  tego  zmuszało. 

Już  dekret  Kazimierza  Wielkiego  dany  Żydom  całej 
Polski  w  r.  1364 ',  zastrzega  władzę  nad  Żydami  tylko 
wojewodzie  lub  tegoż  sędziemu.  §  8  tego  de- 
kretu brzmi:  Item  si  Judaei  inter  se  de  facto  discordiam 
moverint  aut  gvarram  (?),  Judex  civitatis  nostrae  nullam 
iurisdictionem  sibi  vindicet  in  eosdem.  Sed  nos  tan- 
tumodo,  aut  noster  Pallatinus,  vel  eius  iudex 
iudicium  in  eis  exercebit. 

Dziwnem  dosyć  jest,  że  w  odpisie  tego  dokumentu 
specyalnie  dla  Żydów  lwowskich  zachowanym,  w  przy- 
wilejach danych  Żydom  łuckim  przez  Witolda  w  r.  1388 

'  Kutrzeba:  Sądownictwo  nad  Żyd.  w  woj.  krakowsk.  Przegl. 
pr.  admłnistr.  Tom  XXVI,  str.  927. 

»  Ru88-Jewr.-Arch.  Tom  m,  Nr  1. 


284 

(prout  in  Lamburga  habentur  a  Judaeis)^  §  8  brzmi:... 
sed  nos  tamtumodo  aut  capitaneus  exerce- 
bit*"...  Czy  tu  zachodzi  omytka,  czy  umyślnie  zmieniono 
ze  względu  na  stosunki  litewskie ',  nie  da  się  kategorycznie 
wyjaśnić.  To  pewne,  że  we  Lwowie,  w  mieście  nigdy 
starosta  nad  Żydami  nie  miał  władzy.  Były  wprawdzie 
poszczególne  wypadki  jak  np.  w  r.  1628,  sesya  z  dnia 
28/8  odbywa  się  pod  przewodnictwem  starosty  Mniszka, 
lecz  wyraźnie  jest  powiedziane  w  akcie:  „...sede  palatini 
yacante,  pro  tunc  ob  mortem  introvenientem,  officio  pal- 
latinali  obeunte^./  również  wyraźnie  jest  powiedziane 
w  arendze  wyroku:  „Sąd  tuteczny  grodzki  wielmożny 
Stan.  Bonifacy  Mniszek  starosta  lwowski  na  ten  czas  — 
pod  yacans  miejsca  wojewodziego,  urząd  wojewodzych 
sądów  mający*...** 

W  potwierdzeniu  dekretu  przez  Kazimierza  Ja- 
giellończyka dla  Żydów  całej  Polski  z  roku  1453  ^  kwe- 
stya  jest  niejako  pogodzoną,  cz3rtamy  bowiem  w  §  8 
tego  odpisu  przy  dosłownem  brzmieniu  innych  zdań 
klauzulę...  sed  nos  tantumunodo  aut  noster  capita- 
neus, paUatinus  et  adyocatus  iudicium  exerce- 
bit...  Tutaj  występuje  na  pierwszem  miejscu  starosta,  na 
drugiem  wojewoda,  a  na  trzeciem  jakiś  adyocatus  lecz 
nie  prezes  Ławy  miejskiej,  gdyż  jak  i  w  po- 
przednich statutach  judex  ciyitatis  jest  zupełnie  wyklu- 
czony. 

Dla  braku  materyału  historycznego  nie  możemy  tej 
kwestyi  na  razie  rozstrzygnąć. 

»  Rii88.-Jewr.-Arch.  Tom.  III,  Nr.  2. 

*  Tataj  był  podział  na  starostwa,  a  województwa  powstały  do- 
piero po  Unii. 

»  C.  L.  379.  pg.  1197-8. 

*  Ut  sapra. 

»  Ru88.-Jewr.-Arcli.  Tom  III,  Nr.  6. 


285 

Za  Zygmunta  Augusta  kwestya  ta  jest  zupełnie  ja* 
sna.  Już  dekret  z  r.  1551  \  w  którym  król  wytyka  wo- 
jewodzie ruskiemu  niektóre  nadużycia  w  sądownictwie 
nad  Żydami,  świadczy  jasno  o  tern,  że  Żydzi  stoją  pod 
władzą  wojewody;  to  samo  wynika  z  dekretu  tego  sa- 
mego króla  z  roku  1569 ',  a  szczególnie  z  r.  1571  *.  §  1 
tego  dekretu  jasno  określa,  że  nawet  w  sprawach  kry- 
minalnych, gdzie  Żyda  przyłapano  in  flagranti,  nie  wolno 
go  nikomu  sądzić,  lecz  należy  go  odesłać  przed  sąd  wła- 
ściwy; tym  zaś  jest  (§  2)  sąd  wojewody  (forum  et  iudi- 
cium  competens). 

Oba  te  dekrety  były  dane  specyalnie  dla  Żydów 
lwowskich. 

Dekret  Batorego  z  r.  1585  dla  całej  Polski^  wyra- 
źnie orzeka:  Judaeos  ...non  ad  alteriuscumque,  quam 
nostram  et  pallatinorum  nostrorum  iurisdictionem  per- 
tinere" ;  to  samo  zawiera  dekret  Zygmunta  III-go  z  roku 
1592  ». 

Jest  tedy,  jak  widzimy,  władza  wojewody  nad  Ży- 
dami .ordynaryjną",  właściwą  i  ona  reguluje  w  swoim 
zakresie  sądownictwo  i  administracyę  żydowską. 

I.  Stosunek  wojewody  do  Żydów  lwow- 
skich uregulował  ostatecznie  Zygmunt  Au* 
gust  czterema  dekretami: 

a)  z  r.  1551,  9  kwietnia-  reguluje  3 sprawy :  1)  po- 


«  Pazdro:  Org.  i  Prakt  Nr.  2. 
»  Ibid.  Nr.  4. 

*  Ibid.  Nr.  6. 

*  C.  L.  346,  pg.  1334. 

*  Pazdro:  Nr.  8.  —  Dekret  Batorego  (uw.  4)  zawarty  jett 
w  aktach  krak.  Rei.  Crac.  t.  116,  str.  628  (Kutrzeba:  Sąd  m  Ż.  Krak. 
str.  927,  Przegl.  pr.  i  adm.,  Tom  27);  Dekret  zaś  Zygmunta  III-go 
ferowany  dla  Krakowa  dopiero  w  r.  1602  (ibid.  1.  c). 

*  Pazdro:  Organizacya,  Nr.  2. 


286 

zywanie  Żydów  na  dwór  wojewody,  2)  zakaz  więzienia 
Żydów  na  zamku,  3)  apellacyę. 

b)  dekret  z  r.  1553,  10  kwietnia-  odnosi  się:  1)  do 
przysięgi,  2)  do  brania  w  zastaw  rzeczy  kradzionych. 

c)  dekret  z  r.  1569 '  reguluje  w  12  artykułach  skład 
sądu,  jego  kompetencyę  i  niektóre  sprawy  administra- 
cyjne. 

d)  dekret  z  r.  1571  •  w  4  §§  również  reguluje  sądo- 
wnictwo. 

Również  i  Batory  wydał  w  tej  sprawie  3  dekrety, 
lecz  już  dla  Żydów  w  całej  Polsce.  Wszystkie  mają  datę 
Niepołomice,  31/7  1585  i  odnoszą  się  (jak  wyżej  wyło- 
żono) a)  do  przysięgi,  b)  dekret  określa  kompetencyę  wo- 
jewody, c)  anulluje  wszelkie  dekrety  dawniej  wydane, 
a  dekretom  pod  a)  i  b)  przeciwne. 

Również  i  wyżej  podany  dekret  Zygmunta  III-go 
z  r.  1592  reguluje  w  4  artykułach:  1)  przysięgę,  2)  po- 
rządek pozywania  i  apellacyi,  3)  kwestyę  soboty  w  są- 
dach, 4)  zapisu  wiana  żony  na  majątku  spadkowym. 

Wszystkie  te  dekrety  stanowią  podstawę  sądowni- 
ctwa i  administracyi  Żydów,  a  są  niejako  wyjaśnieniem, 
rodzajem  interpretacyi  dla  statutów:  Bolesławowskiego 
i  obu  Kazimierzów.  Schorr  nazywa  je  porządkami  wo- 
jewódzkimi (...porządkiem  dla  wojewody).  Nazwa  ta 
jest  mylnie  użytą;  należy  je  raczej  nazwać:  statutem 
żydowskim,  gdyż  taki  tytuł  noszą  pierwsze  tego  rodzaju 
dekrety  w  oryginalnych  księgach  metryki  koronnej  = 
Statuta  Judaeorum**  ^.  Niemieckiej  nazwie:  Judenordnung, 
odpowiadałaby  znów  polska:  Porządek  żydowski. 


'  Pazdro:  Org.  i  prakt.  Nr.  3. 

«  Ibid.  Nr.  4. 

»  Ibid.  Nr.  B. 

*  Russko-Jewr.-Arch.  Tom  III,  Nr.  5. 


287 

Na  tle  tych  porządków  żydowskich  już  to 
danych  wyłącznie  dla  Lwowa,  juito  dla  całej  Polski, 
opierają  się  regulaminy  dla  pewnych  gmin  wydawane, 
przez  właściwego  wojewodę.  To  są  porządki  woje- 
wódzkie: 

I.  Najstarszy  taki  porządek  w  Polsce,  stanowi  ordy- 
nacya  krakowska  z  r.  1527,  ważna  tylko  dla  Krakowa, 
względnie  przykahałków  ^. 

II.  Drugi  taki  porządek  ^^ydaje  wojewoda  Górka 
dla  Żydów  poznańskich  w  r.l590*. 

III.  Dla  Żydów  lwowskich  wydaje  porzą- 
dek po  raz  pierwszy  wojewoda  ruski  Stani- 
sław Golski,  dnia  27  stycznia  1604  r. 

Zawiera  on  25  §§,  określających  jasno  skład,  kom- 
petencyę  i  taksy  sądu  żydowskiego,  oraz  prawie  całe 
prawo  zastawnicze;  pierwsza  część  jest  prawie  zgodna 
z  porządkiem  krakowskim  i  poznańskim,  druga  opartą 
jest  na  statucie  generalnym  Bolesława  i  obu  Kazi- 
mierzów. 

IV.  Na  tym  porządku  oparty  jest  drugi  porządek 
dla  województwa  ruskiego,  ferowany  przez  wojewodę 
Stefana  Czarnieckiego  w  r.  1660  (17/3),  specyalnie  odno- 
szący się  do  Żydów  przemyskich^.  Ten  porządek  jest 
tylko  rozszerzeniem  poprzedniego;  zawiera  §§31,  z  któ- 
rych niektóre  służą  tylko  do  jaśniejszego  zrozumienia  §§ 
poprzedniego  porządku. 

Dalsze  porządki  wojewódzkie,  jak  Jabłonowskiego 
(III)  z  r.  1691,  Matczyńskiego  (IV)  z  r.  1692,  Jabłonow- 


>  Katrzeba:  S%d  n.  Ź.  Krak.,  star.  93a 
'Nassbaam:  Historya  Żydów,  Tom  V,  str.  124^6. 

*  C.  L.  360,  pg.  688-91,  Nr.  mat.  BO. 

*  Schorr:    Żydzi   w   Trzemjilu,   Nr.    9   (przedrukowany  u  Pa- 
zdry  Nr.  9). 


288 

skiego  (V)  z  r.  1726,  Czartoryskiego  (VI)  z  r.  1752  i  VII 
tego  samego  wojewody  z  r.  1771,  nie  należą  więcej  do 
naszych  czasów,  stanowią  atoli  znakomity  środek  do 
zrozumienia  wielu  instytucyj  z  naszych  wieków ;  dlatego 
często  będziemy  się  na  nie  powoływali  ^ 

Na  podstawie  tych  porządków  żydowskich  i  po- 
rządków wojewodzińskich,  oraz  luźnych  zapisek  w  aktach 
grodzkich  miejskich,  oraz  w  Pinaksie  lwowskim  i  żół- 
kiewskim, da  się  odtworzyć  następujący  obraz  sądowni- 
ctwa nad  Żydami  lwowskimi. 


„Actor  sequitur  forum  rei*"  oto  jest  ogólna  zasada 
prawa : 

Dlatego  należy  dokładnie  odróżnić  a)  sprawy 
między  Żydem  a  Żydem,  b)  sprawy,  w  któ- 
rych Chrześcijanin  był  powodem,  a  Żyd  po- 
zwanym, c)  sprawy,  w  których  Żyd  był  powo- 
dem, a  Chrześcijanin  pozwanym. 

Sprawy  pod  a)  należały  do  kompetencyi 
sądu  rabinackiego. 

Sprawy  pod  b)  należały  do  kompetencyi 
sądu   podwojewodzińskiego. 

Sprawy  pod  c)  należały  do  kompetencyi 
sądu  właściwego  dla  pozwanego,  a  więc  «)  je- 
śli pozwany  był  szl  achcicem,  należały  do 
sądu  grodzkiego,  P)  jeśli  był  mieszczaninem 
do  Ławy  i  Rady,  r)  jeśli  był  chłopem  do  pana 
włości,  ^)  przeciw  duchownym  wytaczano 
skargi  do   władzy   duchownej. 


Pazdro  Nr.  10,  11,  12,  13,  14  i  16. 


289 


A.  Sprawy  między  Żydem  a  Żydem. 

Wszystkie  te  sprawy  należą  do  sądu  dajanów.  Jak 
wiemy,  wszystkich  dajanów  wybierano  (12)  na  dniu  wy- 
boru zwierzchności,  a  dzielili  się  na  3  kollegia.  Do  ka- 
żdego koUegium  należało  4  członków,  co  najmniej  od 
10  lat  żonatych,  „statecznych  i  rozumnych,  a  nie  mło- 
dych '^  (§  12  porządku  Jabłonowskiego),  oraz  pisarz  wspólny 
dla  wszystkich  trzech  kollegiów.  Księgi  prowadzono 
w  języku  hebrajskim.  Urząd  sędziego  był  honorowym, 
li  tylko  pewne  taksy  pobierano  od  stron.  Sądom  w  cha- 
rakterze woźnego  asystuje  stale  szkolni k. 

Każdy  sędzia  nosi  tytuł:  „Dajan  Mciwan*",  prze- 
wodniczący zaś  najwyższego  koUegium  nosi  tytuł:  «Da- 
jan  gadoT,  a  jest  nim  zazwyczaj  rabin  poszczególnej 
gminy,  czyli  „magid*".  Ma  on  prawo  brania  udziału 
w  zjazdach  rabinów,  bez  względu  na  to,  czy  jest  rabi- 
nem gminnym,  czy  nie. 

Prawne  określenie  kompetencyi  tych  są- 
dów zawierają  w  sobie  następujące  §,§  porządków  Gol- 
skiego : 

§  14 :  Żyda  z  Żydem  sprawę  mającego,  nie  ma  pan 
sędzia  ani  pisarz  sądzić,  kiedy  te  sądy  arendowali 
Żydzi  u  pana  wojewody,  jeno  starsi  Żydzi,  których 
na  to  żydowskie  pospólstwo  zgodnie  zezwoliwszy,  się 
obiera  i  wysadza,  od  których  apeli acya  nie 
idzie. 

§  15:  Żyd,  gdy  dom  albo  majętność  leżącą  od  in- 
nego Żyda  kupi,  nie  ma  być  zapis,  jeno  przed  urzędem 
żydowskim.  Ten,  kto  kupuje,  powinien  dać  panu  sę- 
dziemu od  zapisu  funt  pieprzu,  panu  pisarzowi  gr.  12,. 
starszym  Żydom  gr.  12  i  szkolnikowi  gr.  12. 

Żydsi  Iwowtey.  19- 


290 


§  16: 
w  redakcyi  z   roku   1604 
(Golski). 

Gdy  Żyd  Żyda  obije, 
z  ran  szkolnikowi  powi- 
nien się  oświadczyć,  rany 
zapisać,  od  zapisu  grosz, 
a  panu  sędziemu  od  tego 
funt  pieprzu  winy,  (ten) 
który  ranił. 


w  redakcjri  z   roku    1660 
(Czarniecki  §  17). 

Gdy  Żyd  Żyda  zbije  al- 
bo zrani,  szkolnikowi  się 
powinien  oświadczyć,  ra- 
ny zapisać,  od  zapisania 
ran  grosz,  a  panu  podwo- 
jewodziemu  winy  funt 
pieprzu,  od  tego  przyjdzie, 
który  zrani.  I  do  tych 
jednak  sądów  pan 
podwoje  wodzi,  ani 
pisarz  jego  należeć 
nie  ma,  jeno  sami 
starsi  Żydowie. 

§  17:  Gdyby  którykolwiek  Żyd,  bądź  starszy  był 
o  co  odniesiony  do  Jmości  p.  wojewody  bez  wiadomo- 
ści onego  (starszego),  tedy  Jmość  p.  wojewoda  ma  tego 
delatora  opowiedzieć  starszym  Żydom,  a  żadnego  nie 
sądzić,  jeno,  aż  przekonany  będzie  świadectwy. 

Te  4  §§  stanowią  ramę  dla  zakresu  sądów  czysto 
żydowskich.  Należały  tedy  do  jego  kompeten- 
cyi  wszelkie  sprawy  pieniężne,  wszelkie 
sprawy  niesporne,  oraz  lżejsze  kryminalne. 
Sprawy  o  zabójstwo  należały  snąć  do  instancyi  wyższej. 

W  swoim  zakresie  sądził  ten  sąd  bez 
apelacyi  i  za  to  prawo  płaciły  kahały  wo- 
jewodzie jakąś  taksę,  do  czego  się  odnosi  klau- 
zula §  14  stat.  Golskiego:  „kiedy  te  sądy  arendowali 
u  p.  wojewody  Żydzi",  lub  co  jaśniej  określa  §  15  stat. 
Czarnieckiego:  „jeżeli  te  sądy  Żydowie  na  ten  czas 
u  mnie  zaarendowane  będą  mieli**. 


291 

Bronił  też  kahał  praw  swego  sądu,  skoro  go  drogo 
opłacał.  W  pinaksie  żółkiewskim  czytamy  wyraźny  za- 
kaz ^  stawania  przed  innym  sądem,  niż  przed  rabińskim 
pod  karą  czerwonego  złotego  i  klątwy. 

Gdzie  urzędował  ten  sąd?  (ryc.  27).  Otóż  §  6 
porządku  Jal>łonowskiego '  zawiera  następującą  normę : 
,Dwa  razy  na  tydzień  powinien  rabin  zasiadać  z  kalia- 
łem  w  izbie  kahalnej,  do  siebie  zaś  nie  powinien  l>ędzie 
zgromadzać  kahału...  tylko  tam  gdzie  jest  izba  kahalna 
naznaczona..."  Dwa  inne  kollegia  przynajmniej  także  po 
dwa  razy  tygodniowo  się  zbierały  i  to  u  pierwszego  du- 
chownego t.  j.  prezesa  koUegium  *. 

Dochody  Sądu:§9  wyż.  wymienionego  porządku 
(1726)  naznacza  po  12  gr.  taksy  od  każdego  dekretu, 
a  jeśli  będą  świadkowie  po  18  gr.  i  to  bez  względu  na 
koUegium.  Kto  zaś  chce  na  wyroku  niższego  kollegium 
aprobatę  rabina  musi  opłacić  4  złp.  taksy.  §  15  Grol- 
skiego  oznacza  przy  zakupnie  lub  sprzedaży  domu  po 
12  groszy  dla  sędziów  i  szkolnika. 

Izba  kahalna  mieściła  się  zrazu  w  po- 
koiku przy  synagodze.  Było  to  tak  w  mieście,  jak  i  na 
przedmieściu.  Gdy  obie  gminy  otrzymały  swe  osobne 
budynki  na  cele  kahalne :  miejska  w  r.  1634  \  a  przed- 
miejska w  r.  1616  ^  przeniesiono  tam  wszystkie  sądy 
żydowskie.  Tymczasem  przedmiejski  budynek  kaliału 
zgorzał  w  r.  1624  i  snąć  nie  został  więcej  odrestauro- 
wany, bo  w  r.  1634  czytamy  w  aktach  •:  „izba  starszych 

^  Bu  ber:  Kirja  Nisgaba,  str.  82. 

'  Odpisany  z  konstytacjri  dachownych,  yide  rozdział  XITT. 
"  Czy  kollegia  urz^owały  w  d  o  m  a  kaidoczeenego  preaesa  kol- 
legium, czy  w  jego  kancelaryi,  tradno  okre^ć. 

♦  Vide  rozdz.  VII,  str.  169. 

*  Vide  cap.  X,  str.  215. 

•  C.  L.  386,  pg.  1330-2. 

19» 


2»2 

i  sędziów"  znajduje  się  przy  szkole;  ogrzewają  ją  gli- 
nianym piecem,  a  mieści  się  ona  w  parterze. 

W  mie&cie  przetrwał  budynek  kahalny  przez  wieki 
i  tu  odbywały  się  sądy  do  samego  końca  Rpltej. 
W  aktacli  określają  położenie  tej  kamienicy  ,penes  sy- 
nagogam...  in  hypokausto,  in  quo  iudida  Judaeorum 
solent  peragi*.  Była  tedy  izba  sądowa  sklepioną,  a  stała 
w  niej  zarazem  kasa  kahalna,  gdyż  czytamy  w  aktach, 
że  w  r.  1642  dnia  3/9  ^  woiny  zafantował  10.000  złp. 
złożonych  w  tej  kasie,  na  rzecz  klasztoru  panien  Bene- 
dyktynek, wierzycielek  kahału  miejskiego. 

Kary,  na  jakie  skazywał  sąd  żydowski,  byłyjużto 
grzjrwny,  jużto  klątwa,  o^aszana  we  wszystkich  syna- 
gogach, jużto  więzienie.  W  tym  celu  były  obok  obu  są- 
dów, tak  miejskiego  jak  przedmiejskiego,  więzienia. 
W  aktach  zwie  się  takie  więzienie  carcer  iudaicus. 
Bliższych  szczegółów  więzienia  miejskiego  nie  znamy '; 
co  się  tyczy  przedmieścia,  to  tu  mamy  pewne  dane. 
Było  tu  dwojakie  więzienie:  a)  lad  aj  akie  t.  j.  komórka 
albo  klatka  zwierchna  przy  szkole  będąca,  b)  więzienie 
parterowe  przy  izbie  starszych,  ogrzewane  wspólnym 
glinianym  piecem  od  izby  starszych.  Drzwi  słabe,  nad 
drzwiami  n  światło*"  (01>erlicht)  nie  warowne  (nieokrato- 
wane),  dziur  w  drzwiach  pełno,  kłódka  słaba,  „a  gdyby 
choć  ręką  za  wrzeciądz  pociągnął,  tedyby  się  zaraz 
oderwał*"  •. 

Na  innem  miejscu  (w  r.  1639)  czytamy:  „więzienie 
przedmiejskie  słabe,  we  drzwiach  wielka  dziura"  ^. 

Dozorcą  więżni  żydowskich  był  szkolnik  sądowy, 
a  koszta  utrzymania  ponosiła  strona  interesowana. 

>  C.  L.  393,  pg.  974-6. 

*  Wi^enie  miejskie,  vide  rycinę  24. 

»  C.  L.  386,  pg.  1880—2,  opis  z  r.  1634. 

*  C.  L.  390,  pg.  896  i  627. 


293 

Jak  ubezpieczone  było  więzienie  świadczy  ta  oko- 
liczność, że  Żyd  Nowak,  zamknięty  za  długi,  przebija 
ścianę  z  więzienia  do  izby  starszych  przez  zwalenie 
pieca  i  uchodzi  z  więzienia  K  Gdy  strona  nie  miała  za- 
ufania do  straży  kahalnej,  mo^  sama  straż  postawić 
koło  więzienia.  Znamy  nawet  wypadki,  w  których  sąd 
żydowski,  nie  chcąc  brać  odpowiedzialności  za  inkarce- 
rata,  sam  żąda  od  strony,  by  swą  straż  postawiła;  np. 
w  r.  1639  żąda  tego  kabał  od  Anny  Schwarcowej,  „nie 
ręcząc  za  bezpieczne  więzienie"  '. 

Wobec  władzy  nie  występowali  sędziowie  samo- 
istnie, ani  pojedynczo,  ani  koUegialnie ;  reprezentuje 
bowiem  wszelkie  kollegia  kabał  =»  seniorat,  względnie 
,  senior  mensis*". 

Dlatego  wszelkie  polecenia  władzy  państwowej  dla 
sądów  i  naodwrót  są  stosowane  do  seniorów  a  nie  do 
sędziów. 

Co  się  tyczy  egzekutywy  sądów,  to  najprędzej  wio- 
dąca do  celu,  klątwa  miała  swą  podstawę  religijną, 
ale  jak  wiemy,  nie  wolno  jej  było  rzucać  ani  sędziemu, 
ani  rabinowi  bez  pozwolenia  seniorów.  Nie  przestrze- 
gali rabini  snąć  tego  przepisu,  skoro  porządki  z  r.  1726 
i  1752  (§  9)  ponownie  zakazują,  że  nie  wolno  bezwa- 
runkowo rabinowi  wyklinać,  tylko  za  pozwoleniem 
obydwu  kahałów  zebranych  na  sesyę  w  izbie  kahalnej '. 

Klątwa  miała  za  zadanie  zmuszenie  raczej  wy- 
stępnego do  powrotu  na  dobrą  drogę,  aniżeli  karę. 

Gdy  sąd  wyrokował  karę  więzienia,  odprowadzano 
skazanego  natychmiast  do  karceru,  a  gdy  wyrok  wy- 
dawano zaocznie,  korzystano  z  najbliższej  sposobności 


»  C.  L,  886,  pg.  1330-32. 

•  C.  L.  390,  396  i  627. 

*  Pazdro:  Organizacya,  str.  186. 


294 


Hyc.  «>«». 

Żyd  lwowski  w  stroju  szabasowym  (XVII— XIX  wiek). 

Ze  zbiorą  rycin  biblioteki  Pawlikowskich  we  Lwowie. 

by  go  ściągnąć  do  więzienia.  Nie  obchodziło  się  nieraz 
bez  gwałtów,  a  opornym  nakładano  nieraz  kaj- 
dany ^ 

I  tak,  protestuje  przedmiejski  Żyd,  Abraham  Cz}% 


^  ŁiAzaLTz  Schmujłowicz  siedział  w  więzienia  iydowskiem  z  nog% 
łańcachn,  C.  L.  SM,  pg.  234  (20/2  1643). 


295 


Kyc.  Gl. 

Żydówka  lwowska  w  stroją  szabasowym  (XVII— -XIX  wiek). 
Ze  zbioru  rycin  biblioteki  Pawlikowskich  we  Lwowie. 


przeciw  seniorom  miejskim  Jośkowi  i  Izraelowi  Cze- 
chowi, że  gdy  się  tylko  zjawił  w  synagodze  miejskiej 
(r.  1601  19/2)  dali  go  seniorowie  gwałtownie  (vi  et  vio- 
lenter)  przychwytać  i  zawlec  do  więzienia.  Mimo  «opo- 
zycyi**  nałożono  mu  kajdany  i  nie  chciano  mu  ich  zdjąć 


296 

przez  cały  czas  aresztu.  [Przy  aresztowaniu  otrzymał 
Czyż  ranę  na  lewem  kolanie^. 

To  więzienie  żydowskie  było  wspólne  dla  skaza- 
nych we  wszystkich  sądach  Żydów.  Po  wyroku  lub  przed 
rozprawą  —  gdy  chodziło  o  to,  by  inkwizyt  nie  uciekł, 
oddawała  go  psu^twowa  władza  Żydom,  a  ci  go  osa- 
dzali w  swem  więzieniu. 

Co  się  tyczy  więzienia  miejskiego,  to  znając  jego 
wygląd  dzisiejszy  (ryc  24),  stwierdzić  możemy,  że  nie 
było  warowniejsze  od  przedmiejskiego.  I  tak,  dwaj  Ży- 
dzi tarnopolscy,  Szmujło  Izakowicz  i  Juśko  Szmujło- 
wicz,  dostawszy  się  do  tego  więzienia  za  długi,  wyła- 
mali tam  drzwi  i  uciekli.  Woźny  wysłany  tam  19/2 
1627  r.  konstatuje,  że  nie  tylko  nie  zastał  tam  owych 
tarnopolskich  Żydów,  „lecz  wogóle  nie  było  tam  żadnego 
aresztanta,  otwór  u  wejścia,  którym  się  podaje  jedzenie, 
rozszerzono  przez  wyłamanie  i  wyżłobienie  boków... 
znak,  że  tędy  wszyscy  uciekli"  '. 

Osobnym  rodzajem  kary  było  stanie  pod  pręgie- 
rzem (t.  z  w.  Kuna)  w  przedsionku  synagogi  z  szyją 
i  ręką  na  łańcuchu.  Kuna  w  synagodze  przedmiejskiej 
po  dzień  dzisiejszy  się  zachowała^. 

Dla  wszelkich  spraw  był}'  3  koUegia  z  teoretycznie 
unormowaną  kompetencyą  dla  spraw  pieniężnych.  I-sze 
do  20  złp.,  Il-gie  do  KK)  złp.,  lll-cie  najwyższe  z  rabi- 
nem (magidem)  na  czele,  dla  spraw  nad  100  złp.,  oraz 
wszelkich  spraw  rozwodowych,  jakoteż  ważnych  spad- 
kowych. 

Do  każdego  kollegium  należało  4  sędziów,  do  Ill-go 
zaś  3  sędziów  i  rabin  (może  4  sędziów  i  rabin?). 


»  C.  L.  356,  pg.  130. 
«  C.  L.  378,  pg.  1928. 
•  Vide  rycina  64. 


297 

Przeglądając  akta  tego  sądu  zachowane  w  do&ć 
szczupłej  ilo6ci  w  Ł  zw.  Pinaksie  gminnym,  możemy 
skonstatować,  że  tego  podziału  spraw  wcale  się  tak  do- 
kładnie nie  trzymano. 

Niektóre  wyroki  ferował  tylko  jeden  sędzia,  nie- 
które, kollegium  złożone  z  dwóch  członków,  często  z  3 
a  bardzo  rzadko  z  4,  a  nawet  5-ciu.  Nieraz  najwyższe 
kollegium  wydaje  wyroki  bez  rabina,  a  jeśli  rabin  jest, 
to  niema  on  mocy  absolutnej,  lecz  tylko  taką  jak  każdy 
sędzia;  podpisuje  bowiem  wyrok:  „Oto  słowa  rabina 
w  porozumieniu  z  sędziami**  ^.  Obok  rabina  funguje 
nieraz  tylko  2  assesorów,  a  czasem  i  jeden. 

Akta  tego  sądu  (w  całości)  wpisywano  do  jednego 
pinaksu,  gdyż  widzimy  w  nim  obok  siebie  na  tej  samej 
karcie  wyroki  różnych  koUegiów  i  sprawy  różnej  na- 
tury i  treści;  świadczy  to  o  tem,  że  te  koUegia  nie  urzę- 
dowały nigdy  równocześnie  lecz  naprzemian. 

Pinaks  ten  miał  nazwę  „Pinkas  hadajanim*".  „Pi- 
naks  sędziów**  tak  bowiem  tytułują  się  ekstrakty  „wyjęte 
lub  wypisane  z  pinaksu  sędziów**.  W  Przemyślu  ocalał 
tamtejszy  pinaks,  lecz  niestety  podał  zeń  Schorr  tylko  4 
zapiski  natury  ogólniejszej  ^ 

Z  Pinaksu  sądowego  lwowskiego '  ocalały  jakimś 
dziwn3rm  trafem  nieliczne  luźne  karty,  które  wraz  z  oca- 
lałem! kartami  pinaksu  gminnego  (kahalnego)  razem 
zebrał  historyk  i  wydawca  p.  Salomon  Buber  i  nie 
Imdając  treści  poszczególnych  dokumentów,  nie  prze- 
strzegając nawet  chronologicznego  porządku,  skleił  w  je- 
den kodeks;  razem  jest  kart  około  200. 


^  Pinaks  gminny  karta  16,  str.  2. 

*  Schorr  Żydzi  w  Przemyśla.  Materyały  hebrajskie,  Nr.  1—4. 

*  Yide  Dodatek  I:  „Bibliografia  i  Żródla"". 


208 

Wnikając  dębiej  w  poszczególne  zapiski  docho- 
dzimy do  wniosku,  że  te  nieliczne  karty  sądowe  pocho- 
dzą właściwie  z  dwóch  pinaksów  miejskiego  i  przed- 
miejskiego. Jasno  to  wynika  z  podpisów:  na  akcie  je- 
dnym z  r.  1636  ^  jest  podpisany  rabi  Eliasz  Kalmankes 
a  wi^  rabin  miejski,  na  drugim  zaś  z  r.  1641  ^  rabin 
przedmiejski  Meszulam  Salzbuig;  również  na  aktach 
tej  samej  natury  są  różne  koUegia  podpisane.  Co  się  ty- 
czy pisarzy  to  znany  nam  jest:  Juda  Lob  pisaiz 
lwowski';  funguje  on  w  latach  czterdziestych  XVn  w. 

Nie  wiemy  atoli,  czy  to  był  pisarz  miejsld  czy  przed- 
miejskie nadto  Józef  syn  Mojżesza  Chassan  z  lat  70-ch 
XVI  wieku\  Szymon  pisarz  z  lat  20-40  XVn  w.  i  kilku 
innych.  Najdawniejsza  zapiska  sądowa  sięga 
r.  1617. 

Zapiski  obejmują  najrółnorodniejsze  strony  pra- 
ktyki sądowej  ale  tylko  cywilnej;  nie  znachodzimy  ani 
jednej  sprawy  kryminalnej,  choć  jak  wiemy  i  te  —  z  wy- 
kluczeniem zabójstwa  —  należą  do  sądu  żydowskiego. 

Są  tedy  przedewszystkiem  i  to  najczęściej  spmwj 
natury  pieniężnej,  legalizacye  ^wekselbriefów^,  L  zw. 
assekuracye  sum  na  nieruchomościach  idzisie^^za  inta- 
buiacyaK  egzekwowanie  wierzytelności  i  intromissye 
udzielane  przez  sąd. 

1  tak  n.  p.  na  karcie  S,  str.  1^  mamy  akt  znany 
w  kancełaryi  polskiej  pod  nazwą  obiaty:  jawi  się 
w  sądzie  lianiel  syn  Jezajasza^  z  braćmi  Salomonem 
i  Dawidem  i  przedkłada  następujące  zobowiązanie: 


'■  Fuiftks  kartft  14.  str.  1. 

^  PfBAks  karta  I<>.  str    ± 

*  Bub^r  Ansn  ScJmok  Nr.  mat.  7.  c^  str.  £X, 

«  Acta.  JtuL  civ.  XTI.  p9.  oOlL 


29» 

I. 
.Zobowiązujemy  się  niniejszem  pismem  i  podaniem 
ręki  na  dniu  lwowskiego  jarmarku  1629  r.  (5389  r.)  do 
wypłacenia  wierzycielowi  500  złp.,  lecz  zgodził  się  tenże, 
byśmy  mu  zamiast  waluty  dali  54Vt  kamienia  dobrej 
saletry.  Podpisy  (ut  supra). 

,  Dłużnicy  podpisali  w  mej  obecności,  co  niniejszem 
stwierdzam 

Józef  syn  Judy  naczelnik  koUegium  sądowego. 

U. 

.Na  wekselbriefie  jest  uwaga,  że  dłużnicy  oddali  już 
10  kamieni  saletry  wartości  90  złp.  i  że  jeden  z  dłużni- 
ków oddał  przypadające  nań  60  fi.,  wobec  tego,  że  skrypt 
musi  zostać  u  wierzyciela  by  ten  mógł  pozwać  tamtych 
dwóch  dłużników,  odpisaliśmy  oryginał  litera  w  literę, 
by  tem  samem  skwitować  Salomona  syna  Jezai. 
We  Czwartek  13  Ador  5396  (1636). 
Mardochaj  syn  Hirsza,  Mojżesz  syn  Mardochaja 

Aszkenassy. 

Porównując  tę  obiatę  (I)  z  obiatą  w  aktach  gro- 
dzkich spostrzeżemy,  że  tam  nie  było  koniecznem,  by 
strona  podpisywała  wot>ec  sądu,  już  samo  wpisanie  do 
aktów  nadawało  dokumentowi  charakter  urzędowy. 
Ponadto,  jak  widzimy  kollegium  składa  się  z  dwóch 
członków. 

Również  niema  więcej  członków,  gdy  chodzi  o  pre- 
notowanie  zgubionych  weksli  lub  zapadłych 
wyroków.  Lecz  i  tu  są  wyjątki;  raz  jest  3,  a  raz  1  sędzia. 

Wypadków  takich  jest  mnóstwo;  aby  uchronić  wie- 
rzyciela od  straty  ogłaszano  najpierw  zgubę  w  syna- 
gogach, a  następnie  wciągano  w  akta,  co  równało  się 
amortyzacyi  weksla  lub  wyroku:  N.  p.  (Pinaks  k.  7  str.  I.) 

^Poświadczamy...  że  dano  obwołać  w  przed  miej- 


900 

s  kie j  synagodze,  że  zgubiono  weksel  na  200  fl.-f  10  &.%» 
na  którym  były  skwitowane  conti  100  i  46  fl.  reszta  phi- 
tna  na  8.  Tiszri  5395  (1635  r.).  (Następują  imiona  stron 
oraz  wezwanie,  by,  kto  znalazł,  a  ma  jakieś  pretensye 
niech  się  zgłosi  natychmiast,  bo  weksla  się  potem  nie 
wypłaci). 

We  czwartek  27,  Szebat  5395  (1635). 

Zebh  (Wilk)  syn  Jana,  Mardochaj  syn  Hirscha  (Je- 
lenia), Samson  (3  sędziów).  Takie  ogłoszenia  zgubionych 
weksli  i  wyroków  mamy  z  naszych  czasów: 

2)  z  r.  1633:  300  złp.  na  Jarosław  (jarmark)  ^ 

3)  z  r.  1635:  skrypt  na  50  fl.  i  2  wyroki  zaopatrzone 
klauzulą,  że  je  może  egzekwować  okaziciel.  Wierzy- 
ciel, który  odebrał  pieniądze  w  sądzie  u  dłużnika  za- 
pewnia mu  obronę  przeciw  wszystkim  innym*. 

4)  z  r.  1641:  400  fl.  +  12»/o  płacone...  co  zeznaje 
wierzyciel  przed  sądem  (podpis  jednego  sędziego)'. 

5)  z  r.  1641:  60  fl.  zapłacone...  ukradziony  skrypt 
(podpisy  trzech  sędziów)^. 

6)  z  r.  1641:  większa  ilość  skryptów  i  weksli  za- 
podziana podczas  rozruchów  (podpisy  2  sędziów)^. 

7)  z  r.  1642 :  50  fl.  ogłoszono  zgubę  w  przedm.-sy- 
nagodze  i  sąd  fakt  ogłoszenia  stwierdza  (2  podpisy)*. 

8)  z  r.  1646:  Plik  weksli:  1)  112  fl.  płatny  na  Agnie- 
szkę 1646  r.  2)  111  fl.  dtto.  3)  39  fl.  dtto.  4)  105  fl.  na 
Podhajce.  5)  20  fl.  na  Lwów  itd.  itd.  (1  podpis)  7. 

Nieraz  na  nierzetelnego  znalazcę  ogłaszano  klątwę, 

^  PinakB  lwowski,  karta  5,  str.  1. 

•  Ibid  k.  7,  rtr.  2. 

»  Ibid  k.  21,  8tr.  2. 

«  Ibid  k.  14,  8tr.  2. 

•  Ibid  k.  16,  str.  1. 

•  Ibid  k.  16.  8tr.  1. 
'  Ibid  k.  21,  8tr.  2. 


301 

jak  to  czytamy  w  Pinaksie^  w  r.  1637  z  podpisem  na- 
czelnika sądu  i  jednego  assesora.  Klątwę  tę  rzucano  na 
każdego,  kto  znajdzie  i  zrobi  użytek  z  weksla. 

Co  się  tyczy  intromissyi  to  mamy  charaktery- 
styczny wypadek  oddania  przez  sąd  miejsca  w  bóżnicy 
przedmiejskiej  w  oddzielę  dla  mężczjrzn,  6-ciu  wierzy- 
cielom po  przepisanej  licytacyi  (r.  1633 ').  Innym  razem 
(1641)  mamy  fakt  tego  rodzaju:  Jerzy  Izakowicz  utywa 
tytułem  procentu  miejsca  w  synagodze  dla  kobiet  od 
r.  1632—1641  (nb.  nie  sam).  W  tym  roku  otrzymawszy 
swą  należytość,  oddaje  właścicielce  wdowie  Mindli  Iza- 
kównej  miejsce '.  Na  innem  miejscu  ^  legalizuje  się  akt 
własności  2  bud  jarmarcznych  (1647  r.). 

Sprawy  spadkowe  rozsądza  koUegium  najwyższe 
pod  przewodem  rabina:  W  r.  1636  umiera  Eliahu  Seligo- 
wicz  zostawiając  pół  domu,  drugą  połowę  posiada  jego 
brat  Daniel.  Eliahu  umarł  beztestamentarnie.  Wdowa 
po  nim  Estera  otrzymuje  całą  schedę  w  zupełności  dla 
siebie  i  dzieci,  a  teściowa  —jeśli  chce  u  niej  mieszkać  — 
musi  jej  płacić  Vi  złp.  tygodniowo;  ma  atoli  prawo  doży- 
wotniego używania  miejsca  w  synagodze  ^.  Na  końcu  jest 
korekta,  że  zamiast  V2  A-  (15  ff)  ma  teściowa  płacić  9  gr. 

Podpisy:  Eliasz  Kalmankes,  rabin  miasta  Lwo- 
wa, Aron  Graupen,  Aron  Luria. 

W  sprawach  spadkowych  stosuje  się  sąd  do  roz- 
porządzenia zjazdu  4  ziem  z  r.  1644,  które  orzeka:  że 
wdowa^  ma  zawsze  pierwszeństwo  przed  wszystkimi  wie- 

>  Pinaks  lwowski,  karta  1,  str.  1. 

>  Ibid  k.  18,  str.  2. 

>  Ibid  k.  18,  str.  1. 
«  Ibid  k.  28,  str.  1. 

>  Ibid  14,  str.  1. 

*  Tą  samą  kwesty^  regulował  dekret  Zygmunta  m  z  27  maja 
1592  r.,  Nr.  mat.  88. 


302 

rzycielami  i  może  assekurować  swą  sumę  posagową  na 
ruchomości  i  na  nieruchomości.  Gdy  suma  posagowa 
nieznana,  lub  wcale  posagu  żona  nie  wniosła,  wówczas  — 
jeśli  do  ślubu  była  wdową  —  ma  pretensyę  do  150  fi. 
jeśli  zaś  panną  do  300  fl.  ^ 

Sąd  ten  przyjmował  ustne  i  ingrossował  piśmienne 
testamenty;  odpowiadają  tedy  te  akta  po  części  miejskim 
aktom  iurisfidelium.  Oto  przykład:  Pinaks,  k.  26,  str.  1: 

Najwyższe  kollegium. 

„Poświadczamy  niniejszem,  że  pani  Serel  Dawi- 
downa  następującą  deklaracyę  w  naszej  obecności  zło- 
żyła: „Bądźcie  mi  świadkami,  że  darowuję  ustnie  i  pi- 
śmiennie moim  wnukom  (dzieciom)  syna  mego  Arona 
4  łokcie  placu  . . .  będąc  przy  pełnej  przytomności.  Moc 
prawną  nabywa  ten  akt  w  godzinę  po  mojej  śmierci. 
Równocześnie  zapisuję  im  cały  swój  ruchomy  i  nieru- 
chomy majątek  na  niezaprzeczalną  własność,  żaden  sąd 
żydowski  i  nieżydowski  nie  może  mej  woli  zmienić. 
Mardochaj  ben  Zwi  liirsch  (Aszkenassy)  rabin,  Samuel 
Seinwel  Eilenburg  (Óhlenberg). 

W  poniedziałek  12  Tamuz  5407  (1647).  Tu  we  Lwowie. 

(Rabin  i  1  assesor). 

Bardzo  liczne  są  sprawy  zakupna  nieruchomości 
(n.  b.  Żyda  u  Żyda),  wjrroki  w  sprawach  sąsiedzkich, 
legalizacya  kontraktów  kupna  i  sprzedaży  itd. 

Sąd  wysyła  komisye  dla  autopsyi  i  tak  np.  kon- 
statuje komisya  złożona  z  Samsona  syna  Kalonymosa 
i  Mojżesza  Askenazego,  że  niejaki  Salomon  ściany  swego 
domu  wymurował  w  należytej  wysokości  na  swoim 
gruncie,  że  sąsiedzi  nie  mają  tedy  żadnego  prawa  do 
tych  ścian.  Wydano  w  r.  1641.  Wobec  tego,  że  oryginał 

*  Pinaks  karta  80,  przedruk  u  Babera  Nr.  dokum.  7,  Ansze 
Szem,  str.  226. 


303 

był  prawie  zupełnie  podarty,  wpisano  tekst  jego  tutaj 
w  r.  1651  \ 

Z  r.  1641  mamy  spór  o  przecliód  załatwiony  przez 
rabina  miejskiego  i  2  assesorów  na  rzecz  Żyda  miej- 
skiego Mardochaja  Dobs*. 

W  r.  1638  kupuje  Szmaje  Skampis  ze  Lwowa  dom 
po  Józefie  Kalk,  oraz  2  miejsca  w  synagodze  za  1700  fi.  ^. 

W  r.  1644  staje  ciekawy  układ:  Isachar  Ber  otrzy- 
muje prawo  emfiteutyczne  na  placu  wdowy  Krusel  za 
opłatą  45  fi.  rocznie.  Po  jej  śmierci  może  on  emfiteusis 
zrzucić,  gdy  wypłaci  potomkom  jej  300  11.  Gdyby  atoli 
jednej  raty  nie  zapłacił,  traci  prawo  do  placu  i  wolno 
Krusli  zabrać  dom,  jaki  Isachar  na  tym  placu  wymuruje  ^. 


B.  Powód:  Chrześcijanin  —  pozwany :  Żyd. 

Dla  tej  kategoryi  spraw  jest  właściwym  sąd  samego 
wojewody,  który  już  w  XV  w.  deleguje  od  wypa- 
dku do  wypadku,  lub  stale,  kogoś  dla  zastępstwa.  I  tak 
już  w  r.  1440  mamy  po  kolei  2  sędziów,  z  których  ka- 
żdy ma  tytuł :  iudex  Judaeorum  specialiter  ad  id  depu- 
tatus:  Iwan  Dzurdz  ze  Stupnicy  i  Stefan  By- 
dłowski.  W  r.  1445  jest  sędzią  Włoch  Krzysztof 
de  Sancto   Romulo\  a  potem  Bystram  de  Lo- 


»  Pinaks  k.  30,  str.  1. 
»  Ibid  k.  16,  8tr.  2. 
»  Ibid  k.  14,  8tr.  2. 

*  Ibid  k.  18,  8tr.  1. 

*  Czezn  byli  z  zawoda  inni  sędziowie  żydowscy  tej  epoki,  nie 
wiemy;  znamy  atoli  biografię  Krzysztofa,  podaną  na  podstawie 
AGZ  toma   XIV,   przez   Kutrzebę  w  swej    pracy:   „Handel   Pol- 


304 

peynyk,  obaj  również  sędziowie  grodzcy.  W  r.  1446 
występuje  Mikołaj  Stradowski,  pisarz  wojewo^, 
jako  sędzia  żydowski,  lecz  już  w  r.  1447  jest  Stani- 
sław z  Trok  znów  tylko  specialiter  deputatus^;  już 
w  tym  czasie  mamy  stałego  pisarza  sądowego. 

W  r.  1491  musiał  być  chyba  starosta  sędzią  ży- 
dowskim, skoro  czytamy  w  aktach  arengę^:  coram 
iure  iudaico  castrensi  leopoliensi...  i  t  d, 
możliwą  jest  inna  alternatywa,  że  —  sede  palatini  va- 
cante  —  starosta  zastępuje  miejsce  wojewody. 

Księgi  tego  sądu  nie  były  stale  otwarte,  lecz  tylko 
w  pewnych  terminach ;  czytamy  bowiem':  hanc  inscri- 
ptionem  debet  ...inducere  ad  primam  positionem 
librorum  judaicorum. 


8ki  ze  Wschodem**  w  Przeglądzie  Polskim  z  r.  190B,  str.  483—5 
tomu'  148. 

Krzysztof  Guardia  de  S&ncto  Romnlo  jest  Genueńczykiem;  jest 
to  jedna  z  najwybitniejszych  postaci  ówczesnego  świata  kupieckiego 
w  Polsce.  Zjawia  się  we  Lwowie  w  r.  1448,  a  umiera  w  podeszłym 
wieku  w  r.  1466  w  Lubieniu  pod  Lwowem.  Wciągu  tych  23  lat  dzier- 
żawi z  przerwami  cło  lwowskie  (1446—1452),  żupy  drohobyckie  i  cło 
gródeckie,  handluje  ałunem,  aksamitem,  jedwabiem  i  suknem.  Jest  on 
szlachcicem,  snąć  adoptowanym  przez  którąś  z  rodzin  polskich,  bo 
pieczętuje  się  „Nałęczem^^  otrzymuje  od  króla  wolność  od  ceł  i  poda- 
tków. On  to,  jako  dzierżawca  dóbr  drohobyckich,  stara  się  sól  ru- 
ską wszędzie  wprowadzić,  spławia  ją  do  Kujaw,  Dobrzyna  i  Wiel- 
kopolski. 

Jeśli  wojewoda  tego  rodzaju  człowiekowi  oddał,  choćby  nawet 
czasowo,  urząd  sędziego  żydowskiego,  musiał  to  wówczas  być 
urząd  nader  zaszczytny. 

'  Miejsca  dotyczące  z  aktów  grodzkich  u  Kutrzeby:  Stano- 
wisko prawne  żyd.  w  XV  w.,  Przewodnik  nauk.-liter.,  Tom  29,  str. 
1158—9. 

«  AGZ.  Tom  XV,  Nr.  2129-80,  str.  2^2. 

•  Uw.  2. 


305 

Nie  wdając  się  w  rozbiór  lub  uzasadnienie  ró- 
żnych sprzeczności,  jakie  nam  się  nasuwają,  przejdziemy 
od  razu  do  naszych  czasów,  dla  których  już  mamy 
wszelkie  dane  z  archiwów  grodzkich  i  miejskich. 

Czasy  nasze  nie  znają  jeszcze  zupełnie 
skrystalizowanego  sądu  we  Lwowie,  jest 
to  czas  przejściowy.  Sąd  żydowski  w  osta- 
tecznej formie  tworzy  się  dopiero  w  poło- 
wie wieku  XVII  i  w  tej  formie  trwa  do  końca 
Rpltej.  My  zajmiemy  się  tymi  sądami  w  okresie  który 
badamy. 


Nazwa  ^sąd  pod wojewodziński",  officium 
lub  ^iudicium  yicepalatinale*",  jest  dla  tych 
czasów  bezwzględnie  za  wczesną.  Sąd  ten  jest  sądem 
wojewody  samego  i  tylko  dlatego,  że  wojewoda  nie 
może  się  sam  oddawać  tej  sprawie  wyznacza  sta- 
łego zastępcę,  który  ma  tytuł  „sędzia  żydow- 
ski*" Judex  Judacorum*".  Sędzią  tym  jest  bezwa- 
runkowo szlachcic,  a  normę  prawną  w  tym  względzie 
stanowi §1  dekretu  Zygmunta  Augusta  zr.  1569U 

„Żeby  wojewoda  nie  innego,  jedno  człowieka  stanu 
szlacheckiego,  osiadłego,  na  swoje  miejsce  ku  sądzeniu 
i  odprawo waniu  spraw  żydowskich  wysadził  i  posta- 
nowił**. 

Porządek  Golskiego  tak  samo  normuje  tę 
sprawę:  §  1.  Naprzód  wojewoda  ma  podawać  sędziego 
Żydom  szlachcica  osiadłego,  dla  sądów  i  spraw,  na 
którego  Żydowie  zezwolą,  ażeby  niedaleko  mia- 
sta (mieszkał)  od  strony  żydowskiej**. 

1  Pazdro:  Organizacya,  Nr.  4. 

tjdti  IWOWMJ.  K> 


306 

Sędziego  wyznacza  tedy  wojewoda  —  musi  on 
mieszkać  niedaleko  miasta  od  strony  żydowskiej  — 
a  seniorat  kałialny  musi  dać  swe  placet.  Jak  daleko 
szła  w  tym  względzie  ingerencya  Żydów,  trudno  nam 
oznaczyć  w  braku  jakichkolwiek  danych  w  tym  względzie. 

Komu  oddawał  wojewoda  ten  urząd? 

Poszczególne  zapiski  pouczają  nas,  że  wojewo- 
dowie oddawali  ten  urząd  urzędnikom  niż- 
szym (subselia).  Z  aktów  są  nam  znani  nastę- 
pujący: 

Sędziowie  żydowscy. 

1)  1548  r.  Piotr  Ozga  z  Osy,  pisarz  ziemski  buse- 
cki,  na  starość  sędzia  ziemski  lwowski  (C.  L.  326, 
pg.  906). 

2)  1574  r.  Michał  Chomentowski,  nobilis  (C.  L.  335, 
pg.  1172). 

3)  1584  r.  Wiktoryn  Kowalski,  podsędek  ziemski 
lwowski  (A.  Staurop.  I,  pg.  103). 

4)  1594  r.  Stanisław  Pstrokoński,  podwój ewo- 
dzi  (Consul.  15,  pg.  1058). 

5)  1603—1607  r.  Krzysztof  Leśniowski,  podstarości 
(C.  L.  361,  pg.  339,  Nr.  mat.  32). 

6)  1620—1622  Stefan  Czołhański,  podwój ewo- 
dzi  (C.  L.  375,  pg.  1816). 

7)  1630  Jakób  Hreczyna,  były  pisarz  żydowski  no- 
bilis (A.  m.  Lw.  fasc.  257,  Nr.  mat.  35). 

8)  1635  Wasiczyński,  podwojewodzi  (C.  L.  386, 
pg.  2054). 

9)  1636—1641  Andrzej  Marchocki,  podwojewo- 
dzi (C.  L.  387,  pg.  528  i  C.  L.  388,  pg.  303  i  inne). 

10)  1641  ł^niowski,  podwojewodzi  (C.  L.  392, 
pg.  828). 


307 

11)  1642  Krazowski,  podwojewodzi  (C.  L.  393, 
pg.  792-3). 

Od  tego  czasu  urząd  ten  staje  się  stałą  atrybucyą 
podwojewodziego,  tak,  że  porządek  Czarnieckiego  (1660) 
w  §  1,  nie  mówi  nic  o  wyborze  sędziego  i  wpływie  ka- 
hału  na  obsadę  tego  urzędu,  lecz  /prost  poczyna:  »Pan 
i:'odwojewodzy  ma  prawo  sądzić  w  szkole  żydow- 
skiej*" i  t.  d.  Każdy  podwojewodzi  jest  zarazem  sędzią 
żydowskim,  na  co  mamy  szereg  dowodów.  Jakób  So- 
bieski, wojewoda  ruski,  nadając  podwojewództwo  ziemi 
halickiej  Szczęsnemu  Wojewódce^,  czyni  to:  «z  sądami 
Żydów,  wolnem  sądów  ich  podług  ich  duchownego 
prawa  odprawowaniem,  z  wolną  jednak  do  sądu  mego 
appellacyą,  co  wszystko  ma  trwać  do  woli  i  łaski  mo- 
jej*". Jest  tedy  podwojewodzi  zupełnie  zawisłym  od  ła- 
ski wojewody,  a  Żydzi  tracą  zupełnie  wpływ  na  obsadę 
tego  urzędu.  Podwojewodziemu  nie  wolno  atoli  podług 
konstytucyi  z  r.  1633 ',  jeszcze  innego  w  swym  ręku 
dzierżyć  urzędu.  To  samo  nakazuje  §  3  porządku  Mat- 
czyńskiego  (część  końcowa).  Lecz  to  wszystko  należy  do 
czasów  późniejszych. 

W  naszych  czasach  mamy  tylko  sędziego 
żydowskiego,  bez  względu  na  to,  jaki  jeszcze 
urząd  kumulował  w  swem  ręku. 

Drugą  osobą  sądu  żydowskiego  był  pisarz  ży- 
dowski^ notarius  Judaeorum  leopoliensium. 

Według  dekretu  Zygmunta  Augusta  z  r.  1569  §  4: 
pisarza  przyjmuje  sędzia,  lecz  nie  bez  wiadomości  star- 
szych. Podług  statutu  Golskiego  §  2 :  pisarza  sami  Żydzi 
obierają  i  polecają  do  zatwierdzenia  sędziemu.  Ma  to  być 


»  C.  L.  892,  pg.  767  21/6  1641- 
•  Vol.  leg.  in,  f.  808. 


306 

.człowiek  stateczny  i  w  prawie  umiejętny*.  (Dtto  §  2 
Czarnieckiego). 

Pisarz  jest  tedy  urzędnikiem  zupełnie  zawisłym  od 
sędziego,  tak,  jak  sędzia  od  wojewody. 

Trzecią  osoł>ą  jest  szkoinik,  iudicii  minister  sy- 
nagogus;  wybiera  go  sam  kaliał  (§  3  Golskiego),  składa 
on  przysięgę,  ie :  Jako  woźny  przy  wszystkicli  sprawacli 
zawsze  ma  być  otiecny,  dla  świadczenia,  którego  świa- 
dectwo jest  ważne*"  (§  4  ibid.). 

Stałą  asystencyę  tworzą  starsi  żydowscy  przez 
kabał  wyznaczani,  l>ez  nich  nie  wolno  żadnej  sprawy 
sędziemu  sądzić,  pod  rygorem  nieważności  wyroku  (§  5 
ibid.).  Ilu  było  tych  starszych,  nie  można  kategorycznie 
orzec;  zapiska  z  roku  1565  wymienia  ich  3\  zapiska 
z  r.  1584  *  również  tylu  wymienia ;  zapiska  z  r.  1642  (C. 
L,  393,  pg.  792—3)  wymienia  6  (Moszko  Izakowicz,  Icko 
Ifendlowicz,  Marek  Złotnik,  Moszko  Tunys,  Aba  Lejczyn 
i  Jeleń  lotnik).  Snąć  było  ich  zazwyczaj  3,  bo  liczba  3 
według  prawa  żydowskiego  (Schulchan  aruch)  jest  prze- 
pisaną dla  kollegiów  sęd^owskich. 

Instygatora  w  czasach  naszych  jeszcze  nie  ma ; 
możliwe,  że  nastał  w  latach  70-tych  XVII  w.,  gdyż  sta- 
tut Czarnieckiego  o  nim  jeszcze  nie  wspomina,  a  w  XVni 
wieku  jest  już  znany. 

Dochody  urzędników  sądu  żydowskiego  \ 

Sędzia  żydowski  pobierał  taksy  sądowe 
wedle  poszczególnych  §§  (§  9)  od  każdego  dekretu  gr.  2, 
od  pozwolenia   na   apelacyę   do   wojewody  gr.  5  (§  7  , 


»  C.  L.  382,  pg.  889. 

*  Monom.  Staorop.  I,  str.  lOB. 

'  Wedle  porządku  Gk>l8kiego. 


909 

gdy  strona  wezwana  przed  sąd  się  nie  jawi,  płaci  po 
raz  pierwszy  funt  pieprzu,  po  raz  drugi  również  taką 
samą  karę,  po  raz  trzeci  grzywna  już  przypada  wo- 
jewodzie, a  sędzia  otrzymuje  5  gr.  (§  13);  kupujący  dom 
płaci  sędziemu  funt  pieprzu,  tyleż  płaci  ten,  kt<^  Żyda 
obije.  Prócz  tego  otrzymywał  sędzia  rozmaite  podarunki 
od  kaliałów,  jako  to :  korzenie,  ryby,  świąteczne  M  t  d. 
Z  końcem  tego  wieku  zmieniono  te  taksy  na  stałą  pen* 
syę  1000  złp.  rocznie  ^ 

Pisarz:  gdy  zastępuje  sędziego,  pobiera  taksę  jego, 
zwyczajnie  ma  od  pisania  dekretu  1  gr.,  od  pisania  ape- 
lacyi  6  gr.,  gdy  wydaje  pieczęć  na  pozew  Vt  gr.,  od 
pieczętowania  extraktu  all>o  minuty  5  gr.,  od  kupują- 
cego dom  12  gr.,  od  praenotacyi  zastawu  1  gr.,  od  przy- 
sądzenia zastawu  przepadłego  5  gr.^ 

Zresztą  pisarz  był  obrońcą  Żydów  we  wszystkich 
sprawach,  zwłaszcza  gdy  sędzia  dla  kumulacyi  urzędów 
nie  miał  czasu,  lub  nie  chciał  się  tem  zająć. 

O  pisarzu  Zajdliczu  (1565)  nic  nie  wiemy;  za  to 
już  Mikołaj  Smarzawski,  podpisujący  się :  notarius  Judae* 
orum^,  a  przezwany  w  protestacyi  Czyglicza  (1596)  po- 
gardliwie: scriba  judaicus^  odgrywa  w  gminie  wielką 
rolę  i  reprezentuje  sąd  samodzielnie  —  możliwe,  że  nie 
było  wówczas  sędziego. 

Jakób  Hreczyna,  pisarz  w  latach  1616  ^  1618  ^ 
i  o  ile  się  zdaje  kilka  lat  później,  jest  obrońcą  Żydów 
podczas  dochodzenia  po  pożarze  w  roku  1616,  i  zastępiąje 

^  Statut  Matczyńskiego  §  1.  Pazdro,  8tr.  177. 

*  Ut  snpra,  uw.  1. 

'  Różne  §§  Gk>l8kiego,   powtórzone  dosłownie  u  Czarnieckiego. 
^  Monumenta  Staoropigiana  I,  106. 
»  C.  L.  850,  pg.  839. 

•  AML.  faac.  267.  Nr.  29. 
->  C.  L.  871,  pg.  1680 


310 

wówczas  sąd  żydowski  oraz  samego  wojewodę  (o  sędzi 
żydowskim  podczas  całej  sprawy  niema  mowy). 

W  latach  1636—1637  fiinguje  jako  pisarz  Jan  Krupka  \ 
w  r.  1639  widzimy  na  tym  urzędzie  niejakiego  Komi- 
dora ',  a  w  r.  1642  fungige  t.notarius*'  Krajowski  \ 

Tak  sędzia  jak  i  pisarz  to  zrazu  (w  XV  wieku)  lu- 
dzie różnej  konduity,  nawet  jak  wiemy  obcokrajowcy. 
Zygmunt  August  w  swym  dekrecie  (1569  §  1)  zastrzegł 
urząd  sędziego  dla  szlachty  osiadłej,  a  Golski  w  swym 
porządku  to  samo  powtarza  (§  1),  o  stanie  pisarza 
niema  mowy  w  dekretach;  wyrobiło  się  atoli 
w  praktyce,  że  pisarstwo  poruczano  tylko  osobom  stanu 
szlacheckiego,  ł>o  czytamy,  że  Marchocki,  Smarzawski, 
Hreczyna,  Komidor,  Kjrupka  i  Krajowski  to  wszystko 
szlachta:  „nobiles*",  ngenerosi"*.  Była  to  atoli  szlachta 
nieosiadła,  część  owej  « utytułowanej  gołoty  **,  która 
z  braku  chleba  zaciągała  się  do  Żydów  na  pisarzy. 
Jakób  Hreczyna,  który  w  r.  1630  jest  już  sędzią  żydow- 
skim, mieszka  komornem  u  mieszczanina  Iwaśka  Aksen- 
towicza  ^  a  u  sługi  jego  znachodzą  się  rzeczy  kradzione 
u  Żydów '^;  zresztą  sam  fakt,  że  sędzia  musiał 
schodzić  do  bóżnicy  względnie  do  izby  starszych  dla 
odbywania  sądów,  świadczy  o  stanie  majątkowym  tych 
urzędników. 

Szkolnik  miał  również  swoje  dochody  regulami- 
nem oznaczone :  Od  przyzwania  strony  Vf  gr.,  od  przy- 
sądzenia zastawu  1  gr.,  od  kupna  domu  12  gr. 

Starsi  żydowscy  od  kupna  domu  12  gr.,  od 
wszelkiego  dekretu  2  gr. 

*  O.  L.  887,  pg.  628,  C.  L.  888,  pg.  808. 
«  C.  L.  890,  pg.  896  i  627. 

»  C.  L.  893,  pg.  792—3. 

*  C.  L.  871,  pg.  1860. 

'  AML.  Cominl  27,  pg.  1681,  r.  1618. 


311 

Urząd  sam  pobiera  od  pieczęci  przy  apelacyi  5  gr.^ 
od  przysądzenia  zastawu  5  gr. 

Sąd  urzęduje  w  bóżnicy  względnie  w  domu  kahal- 
nym,  w  poniedziałki  i  czwartki,  jeśli  tylko  te  dni  nie 
przypadają  na  święta  żydowskie  lub  chrześcijańskie; 
w  te  bowiem,  jakoteż  w  sobotę  nie  urzęduje  ten  sąd  ^ 

W  poniedziałek  odbywają  się  sądy  dla  Żydów 
miejskich,  a  we  czwartek  dla  Żydów  przedmiejskich; 
tylko  ilekroć  chodziło  o  sprawy  kupców  przejezdnych 
(exci^ptis  causis  hospitum)  wolno  było  sądzić  codziennie '. 

Sądom  przewodniczy  Sędzia,  a  w  braku  tego  pi- 
sarz (którego  wówczas  tytułują  poddelegatem).  Pisarz 
pobiera  wtedy  prócz  swoich  taks  i  taksę  sędziego  (§  5 
Grolskiego).  Wyrok  wydany  pod  przewodnictwem  pisa- 
rza jest  prawomocny,  a  od  niego  wolno  było  apelować 
tylko  do  wojewody  (jak  od  dekretu  sędziego),  a  nie  do 
sędziego  (§  6  Golskiego). 

Apelacye  w  sprawach  niżej  1000  złp.  lub  w  spra- 
wach kryminalnych  mniejszej  wagi  idą  do  wojewody, 
lecz  powód  musi  czekać  tak  długo,  dopóki  wojewoda  nie 
zjedzie  do  Lwowa ;  nie  wolno  zaś  przeciwnika  pozywać 
na  dwór  wojewody  (§  6  ut  supra).  W  sprawach  zaś 
większej  wagi,  a  więc  cywilnych  nad  1000  złp.  i  kry- 
minalnych wolno  było  apelacye  ^odprawować  tam,  gdzie 
na  ten  czas  pan  wojewoda  przemieszkiwać  będzie*" 
(§  6  i  7). 

Ta  druga  klauzula  sprzeciwia  się  wyraźnemu  orze- 
czeniu Zygmunta  Augusta  z  r.  1571  (§  2,  koniec): 
,A  tak  wojewoda  ruski...  niema  ich  już  wyzywać  przed 
swą  osobę,  kędy  indziej,  jeśliby  nie  był  we  Lwowie; 
co  jeśliby  przedsię  czynić  chciał  i  onych  nad  tę  praero- 

>  C.  L.  351,  pg.  288  (dekret  Zygmunta  III). 

'  Porządek  Matczyńskiego  §  6.  Pazdro:  Organizacja,  Nr.  11. 


312 

gatywę  ich  przed  osobę  swą  kędy  indziej  z  miasta  lwow- 
skiego wyciągał,  albo  wyzywał,  tedy  Żydom  lwowskim 
wolno  będzie  nie  słuchać  w  tem  rozkazania  jego,  o  oo 
żadną  winą  nie  mają  być  karani  *". 

W  jałd  sposób  mógł  wojewoda  Golski  w  swym 
„  porządku ""  przekroczyć  ramy  swej  władzy  statutem  lorfr- 
lewskim  nakreślone,  trudno  tu  rozstrzygnąć. 

W  praktyce  widzimy,  że  wojewoda  pozywa  na 
swój  dwór;  np.  wyimek  z  pozwu  z  r.  1638^: 

„Konstanty  Korybut  X.  Wiśnio wiecki  wojewoda 
ziem  ruskich,  niewiernemu  Boruchowi...  ażebyś  przed 
sądem  naszym  wojewodzińskim  i^  przed  nami  samymi 
w  dzień...  gdzie  natenczas  z  dworem  naszym 
mieszkać  będziemy  —  stanął*";  lub  inny  pozew 
z  r.  1637 «: 

„Stanisław  Lubomiski  hr.  na  Wiśniczu  wojewoda 
ziem  ruskich...  tobie  niewiernemu  Izakowi  Nachmano- 
wiczowi...  abyś  ty  w  Łańcucie  lub  gdzie  z  dwo- 
rem naszym  natenczas  będziemy...  osobą  swą 
oblicznie  stanął  i  t.  d.*". 

Kto  chce  Żyda  pozwać  musi  od  pisarza  wziąć  pie- 
częć, oddać  ją  szkolnikowi,  a  ten  wezwie  stronę  poka- 
zując jej  dla  wiarygodności  pieczęć  urzędową  ^, 

Jak  w  innych  sądach  polskich  tak  też  i  tu,  po- 
zwany dopiero,  gdy  się  za  trzecim  razem  nie  jawił,  tra- 
cił sprawę,  za  pierwszymi  dwoma  płacił  —  jak  już  po- 
wiedziano wyżej  —  sędziemu  po  funcie  pieprzu ;  za  trze- 
cim razem  płacił  wojewodzie  3  grzywny  i  wszelkie  ta- 
ksy od  wyroku  (§  13  Golskiego). 

Na  sesyę   spraszał   starszy  szkolnik  i  to   szkol nik 


1  C.  L.  389,  pg.  633. 

«  C.  L.  388,  pg.  318-20. 

»  §  12  porządku  Golskiego,  vide  Nr.  mat.  50. 


313 

pizedmiejski  swoich  starszych,  a  szkolnik  miejski  swoich 
i  to  do  swej  bóżnicy  względnie  do  swej  izby  kahalnej. 

Posiedzenia  były  publiczne  i  mnóstwo  ludzi  się 
rozprawom  przysłuchiwało,  świadczy  o  tern  zapiska 
z  r.  1548  S  jest  to  relacya  szkolnika  przedmiejskiego 
lledila  (Micliała)  o  sproszeniu  seniorów  na  sesyę  są- 
dową, pod  przewodnictwem  sędziego  Ozgi,  do  synagogi 
przedmiejskiej  „in  praesentia  quam  plurimorum  Judae- 
omm  tunc  temporis  in  scola  eKistentium". 

,Akta  sądowe  i  księgi  nie  mają  ze  szkoły  być  wy- 
noszone i  mają  być  chowane  w  skrzynce  z  pieczęcią 
JMoid  p.  Wojewody,  do  której  skrzynki  2  zaniki:  klu- 
cze do  jednego  zamku  pan  pisarz,  do  drugiego  szkolnik 
ma  trzymać  przy  sobie*"  (§  10  Golskiego). 

Czy  sąd  był  jednostkowy  czy  kollegialny? 

Otóż  sąd  był  kollegialny!  (w  XVffl  wieku  był 
jednostkowy)  *. 

Wynika  to  wyraźnie  ze  wszystkich  nakazów  i  de- 
kretów królewskich  i  wojewodzińskich.  §  5  Golskiego 
męka:  ^Pan  sędzia  niema  żadnych  sam  spraw  sądzić 
i  odprawo wać  bez  starszych  żydowskich",  a  §  3  statutu 
^gmunta  Augusta  orzeka:  „Jeżeliby  sędzia  akty  żydow- 
skie przy  sobie  mając  niejakie  zapisy  w  aktach  chciał 
wnieść,  bez  wiadomości  Żydów  starszych,  tedy  za  ni- 
kcasemne  być  mają". 

§  3  u  Czarnieckiego  brzmi:  „Niema  pan  podwojewo- 
dzy  nic  odprawo  wać  sam,  ani  sądzić  bez  starszych". 

§  4  u  Matczyńskiego  po  powtórzeniu  wszystkich  po- 
wyższych miejsc  dodaje:  „z  którym  (sędzią)  starsi  Żydzi 
zasiadać  powinni  na  sądach  i  według  swego  rozumu 
w  sprawach  i  sądach  wota  wydawać,  a  to  stosując  się 
do  starożytnego  zwyczaju  i  prawa  tejże  synagogi". 

"         »  C.  L.  326,  pg.  906. 

«  Pazdro,  Organizacya,  str.  8—9. 


314 

Jak  widzimy  starsi  mieli  swój  głos,  ale  czy  do- 
radczy czy  kategoryczny? 

Na  jedynym  wyroku,  który  się  przypadkowo 
w  odpisie  w  aktach  stauropigiańskich  zachował^  jest 
klauzula  końcowa  taka:  Quae...'  Officium  judaicum  et 
seniores  Judaei  cum  synagogo  eodem  praemissa  omnia 
eidem  perpetuo  adiudicavit.  Wyrok  wydano  tedy  w  po- 
rozumieniu między  sędzią  a  starszymi. 

Gdy  tedy  sąd  był  koUegialnym,  zachodzi  pytanie, 
podług  jakiego  prawa  sądzono,  czy  podług  żydowskiego 
czy  podług  polskiego.? 
,  O  ile  się  zdaje  sądzono  podług  prawa  żydów- 

I  s  k  i  e  g  o,  gdyż  na  to  wskazuje  zapiska  (C.  L.  392,  pg.  757); 

i  tam  to  nadaje  Jakób  Sobieski  Szczęsnemu  Wojewódce 

I  podwojewództwo  halickie  „z  sądami  Żydów,  w  o  lnem 

I  sądów  ich  podług  ich   prawa  duchownego 

!  odprawowaniem**itp. 

I  Mowa  tutaj  jak  widzimy  o  żydowskiem  prawie  du- 

I  chownem ;  Jeśliby  rzeczywiście  tak  było,  by  wyrokowano 

'  podług  prawa  żydowskiego,    wówczas   assesorowie  ży- 

I  dowscy  stanowiliby  ważniejszą  część  trybunału,  niż  sę- 

I  dzia  i  pisarz. 

'  Kategorycznie  trudno  tu  orzec. 

Kompetencya  tego  sądu  da  się  określić 
tylko  na  podstawie  porządków,  oraz  przez 
analogię  z  sądem  krakowskim,  którego  akta 
po  dziś  dzień  się  zachowały;  akta  lwowskie 
zupełnie  bowiem  zaginęły  prócz  aktów  z  lat 
1740 — 1772  opracowanych  przez  Pazdrę. 

1)  Dla  całego  zakresu  spraw  niespornych  kom- 
petentny jest  sąd  żydowski  wtedy,  gdy  jedna  strona 
jest  Żydem  a  druga  Chrześcijaninem;  w  sprawach  spor- 

>  Tom  I,  8tT.  103. 
*  Kzeczy  zastawione. 


315 

nych  cywilnych  istnieje  ten  sam  przepis,  gdy  powód 
jest  Chrześcijaninem,  a  pozwany  Żydem.  Co  się  tyczy 
spraw  kryminalnych,  to  one  również  należą  do 
kompetencyi  tego  sądu;  czytamy  bowiem  w  dekrecie 
Augusta  II  z  r.  1718  passus:  aby  się  nikt  nie  ważył 
Żydów  i  ich  kahałów  do  żadnych  iurysdykcyii  sądów, 
omisso  officio  palatinali,  tam  in  criminalibus, 
quam  civilibus  causis  pozywać"  ^  Mimoto  — 
o  ile  skąpe  świadczą  w  aktach  grodzkich  zapiski  — 
sprawy  o  zabójstwo,  sądzi  sam  wojewoda  w  pierwszej 
instancyi  i  oba  pozwy  w  excerpcie  wyżej  (str.  312)  za- 
cytowane do  takich  spraw  się  odnoszą  (C.  L.  388 
pg.  318—20  oraz  C.  L.  399  pg.  633). 

Co  się  tyczy  spraw  niespornych,  to  szczególnie  wcią- 
gano w  te  akta  rzeczy  zastawiane  u  Żydów,  a  §§  17—24 
(Golskiego)  dotyczą  kwestyi  praenotacyi  i  adiudykacyi 
zastawów  *. 

Dowód  prowadzono  w  XVIII  w.  z  przysięgi, 
z  dokumentów,  z  oględzin,  ze  znawców,  ze  świadków,  na 
podstawie  zeznania  stron.  Kary  zaś  były  pieniężne,  wol- 
nościowe, cielesne,  wypędzenie  z  miasta,  pozbawienie 
godności,  urzędu,  zatrudnienia,  przeproszenie  itd.  i  prę- 
gierz czyli  kuna^ 

W  naszym  czasie  może  było  tak  samo,  a  może 
inaczej;  nie  mając  dokumentów,  ni  aktów  sądowych  nic 
pozytywnego  powiedzieć  nie  możemy. 

Co  się  tyczy  świadczenia  to  §25  (Golskiego), 
opiewa:  „O  wszelaką  rze  cz  świadczy  się  chrze- 
ścianin  na  Żydajedno  drugim  Żydem,  a  Chrze* 
ścijaninem,    a    inaksze    świadczenie    niema 

»  Drukowany  u  Schorra:  Żydzi  w  Przemyśla  Nr.  133,  a  odno- 
szący si^  do  ca2ej  Polski. 

»  Patrz  rozdział  XVI. 

•  Pazdro:  Organizacya.  Knnę  vide  rycina  Nr.  54. 


316 

być  ważne*'.  Norma  ta  jest  zupełnie  zgodną  z  przy- 
wilejami generalnymi. 

Co  się  tyczy  przysięgi  to  w  aktach  naszych  jest 
cały  szereg  dekretów  królewskich  normujących  ją  i  jej 
składanie. 

Już  przywileje  generalne  odróżniają  przysięgę 
w  sprawach  większej   wagi,  od  spraw  mniejszej  wagi. 

Dekret  Zygmunta  Augusta  z  r.  1553  jako  średnią 
granicę  między  ważniejszą,  a  mniej  ważną  sprawą  kła- 
dzie 50  marek.  Na  mniejszą  sumę  przysięga  się  u  drzwi 
synagogi  (ad  ostia  synagogae  ^)  trzymając  rękę  na  klamce, 
na  większą  na  torę.  (Dekalog). 

Batory  osobnym  dekretem  w  sprawie  przysięgi  ^ 
orzeka  wyraźnie,  że  wszelkie  formalności  używane  i  wy- 
magane przy  przysiędze  są  niepotrzebne  i  że  niespeł- 
nienie ich  wcale  nie  wpływa  na  ważność  lub  nieważność 
przysięgi. 

Zygmunt  III  (1592)  znów  wraca  do  przysięgi  i  wy- 
jaśnia, że  pod  słowem  „Rodale*"  nie  należy  —  jak  nie- 
którzy umyślnie  sądzą  —rozumieć  skóry  świńskiej 
lecz  tylko  dziesięć  przykazań  Mojżesza. 

Tenże  sam  król  drugim  dekretem  specyalnie  dla 
tej  sprawy  ferowanym  (Gdańsk  31,  8,  1593^),  jeszcze  raz 
orzeka;  że  nie  powinno  się  żądać  od  Żydów  podczas  przy- 
sięgi osobnej  « ceremonii  i  supersticyi''  Jakieś  zbytnie 
i  niepotrzebnie  złym  zwyczajem  dawnym  wywiedzione". 
Podług  dawnego  zwyczaju  i  prawa  stawał  Żyd  boso  na 

^  Kilkakrotnie  poruszano  kwesty^  co  oznacza  słowo  rotala  za 
którą  chwytał  przysięgający  n  wrót  synagogi;  recenzując  pracę  dra 
Pazdry,  orzekłem,  te  oznacza  ,,mezuzę^*  t.  j.  mały  rulon  pergaminowy 
z  jednjrm  rozdziałem  z  Pisma  Aw.  przybity  u  drzwi.  Z  roty  przysięgi 
polskiej  z  r.  1554,  5/10.  akta  grodzkie,  buseckie.  Tom  5,  str.  623—4, 
wynika  atoli,  ie  rotula,  to  zaszczepki  (klamka)  u  drzwi. 

«  1585  r.  81.  Vn.  Nr.  mat.  19.  C. 

»  C.  L.  370  pg.  1566-a  obi.  29/1  1616.  Nr.  mat.  35. 


317 


stołku,  ubrany  w  śmiertelną  koszulę  i  czapkę,  a  strona 
przeciwna  lub  członek  sądu  odmawiał  zaklęcie:  Helya 
Judaeel  ego  te  moneo  per  bas  tres^  litteras  et  per  hanc 
legem,  quam  Deus  dedit...  itd.  ^ 

W  naszycb  czasach  przysięgę  składano!  odbierano 
w  synagodze  względnie  w  jej  przedsionku,  a  następnie 
w  domu  sądowym. 

Strona  interesowana  musiała  być  obecną 
przy  składaniu  przysięgi,  a  gdy  ta  się  nie  jawiła, 
przysięgi  nie  składano,  a  znaczyło  to  tyle,  jakby  strona 
już  była  przysięgła.  Przestrzegano  również  tak  zwanych 
współprzesięgań,  a  wedle  słów  statutów  i  po- 
rządku Golskiego  musieli  współprzysięgać  tak  Żydzi  jak 
i  Chrześcijanie. 

I  tak  w  sprawie  Jana  na  Bełżcu  Bełzeckiego  przeciw 
Izakowi  Markowiczowi  z  żoną  i  ojcem,  otrzymują  Żydzi 
w  drugiej  instancyi  (od  wojewody)  nakaz  złożenia  przy- 
sięgi na  okoliczność,  że  pewne  rzeczy  u  nich  zastawiono. 
Woźny  ze  szlachtą  zeznają:  „Byliśmy...  w  ulicy  żydow- 
skiej w  mieście  Lwowie  w  domu  sądowym  Żydów 
lwowskich  przy  szkole  żydowskiej  będą- 
cym... na  ten  dzień  Żydowie  pozwani  gotowi  byli  przy- 
sięgę cielesną  tam  in  personis  suis  quam  cum  testi- 
bus  christianis  etjudaeis  super  decem  praecepta 
iudaica  uczynić  i  oną  wykonać.  Ale  tej  przysięgi  ani 
p.  Bełzecki  tam,  ani  p.  Wierczyński  plenipotent  jego, 
który  był  personali  wsadowej  izbie  żydowskiej 
słuchać  nie  chciał  i  precz  odszedł*"  (9/4  1620)'. 

*  Prawdopodobnie  powinno  być  ^per  ąualtaer  litteras^,  co  ozna- 
cza tetragrammę  J  H  W  H  (Jahweh)  czyli  imię  Boga,  którego  Ży- 
dowi nie  wolno  było  wymawiać. 

'  Yol amina  legam.  Tom  I,  337.  a  Czackiego  cap.  YI.  O  przy- 
sięgach a  w.  2.' 

»  C.  L.  378,  pg.  1766-7. 


318 

Sam  sędzia  nie  był  obowiązany  do  wysłuchania 
przysięgi,  lecz  czynił  to  woźny  z  dwoma  szla- 
chcicami. Wszystkie  zachowane  relacye  świadczą 
o  tem;  woźny  zeznawał  następnie,  czy  strona  złożyła 
przysięgę  i  czy  przeciwnik  był  obecny  itd.  ^ 

Co  się  tyczy  samej  roty,  to  jak  w  XVIII  wieku  *  — 
składała  się  z  dwóch  części :  a)  I  zawierającej  w  sobie 
meritum  sprawy  b)  II  zawierającej  w  sobie  przekleń- 
stwa lub  zarzekania  biblijne. 

Il-ga  część,  w  XVIII  w.  stała,  w  naszych  cza- 
sach była  najrozmaitszą,  krótszą,  lub  dłuższą. 

Obie  części  roty,  jakoteż  rotę  dla  współprzysięga- 
jących  przepisywał  sąd;  nawet  sąd  nadworny  (król) 
przepisuje  nieraz  rotę,  jak  to  się  dzieje  w  sprawie  mię- 
dzy Żydem  Piesakiem  (Pesach)  a  Konstantym  Komiaktem; 
Batory  dyktuje  wówczas  (7/8,  1578) »  tylko  część  I,  t.  j. 
merytoryczną:  „quod  integra  mercimonia  et  res,  quae 
ratione  transgressi  telonei  i  t.  d.**  z  tą  uwagą,  że  Pie- 
sak  ma  przysiądz  bez  ceremonii  na  rodał  t.  j.  na 
dziesięcioro  przykazań  Bożych. 

Rota  dla  współprzysięgających  nigdy  nie  zawierała 
meritum  sprawy,  lecz  była  tylko  atestem  dla  przysięga- 
jącego, oto  przykład: 

Sędzia  przepisuje  (Consularia  15,  str.  138,  r.  1593, 
jako  oblata  z  sądu  żydowskiego)  rotę: 


Oskarżony:  „Ja 
Moszko  przysięgam  Panu 
Bogu  Wszechmogącemu, 
żem  ja  ze  wsi  pana  Wo- 
jakowskiego  Hesterki  Ży- 


C  o  m  pug  atores 
Judei  et  Christiani 
iurabunt:  „że  Moszko 
Żyd  z  Podhajec  tego,  o  co 
przysiągł,   jest   niewinien 


»  Vide  C.  L.  351,  pg.  130  i  inne. 

*  Vide  Pazdro:  Organizacya.  str.  89—106. 

»  C.  L,  346  pg.  1333. 


319 


i  sprawiedliwie  przysiąf^ 
tak  mi  Panie  Boże  dopo- 
mór\ 


dówki  nie  wykradł  i  nie 
wyniosłem  jej,  ani  wy- 
wiódł, do  tego,  że  ja  to 
pisanie  żydowskie,  co  go 
słu^  p.  Wojakowskiego 
pdiazuje,  nie  jest  moje, 
anim  na  nic  nie  zezwalał, 
ani  wiem  o  tem  tak  mi  Pa- 
nie Boże  dopomóż''. 

Innym  razem  (consul  16  pg.  731,  r.  1595  obi.)  mamy 
II.  Ja  Xy  przysięgam  Panu  Bogu  wszechmogącemu,  który 
stworzył  niebo  i  ziemię  I,  że  i  t.  d.  II.  Tak  mi  Panie 
Boże  pomóż,  który  stworzył  niebo  i  ziemię,  (wary ani: 
tak  mi  Panie  Boże  dopomóż  i  Zakon  święty,  u  compur^ 
gatorów  chrześcijan  ita  ut  me  Jesus  Christus  adiuvet). 

W  sprawach  fiskalnych  (przy  braku  podziału  dy 
kasteryi  w  państwie  dawniejszem)  przysięga  była  taka 
sama  i  również  przez  sąd  odbierana.  Zachował  się  cały 
szereg  rot  ustanawianych  przy  najrozmaitszych  próbach 
ściągania  od  Żydów  pogłównego  i  szosu  wprost  i  bez- 
pośrednio, a  nie  ryczałtem  przez  centralny  sejm  Żydów ; 
roty  te  mają  część  II  jużto  dłuższą,  jużto  krótszą.  Nie 
chcąc  rozszerzać  ram  niniejszej  pracy,  podamy  tu  jedną 
z  najdokładniejszych  rot,  jakie  znaleźliśmy.  Znachodzi 
się  ona  już  w  r.  1628  i  1629  przy  poborze  szosu,  a  część 
jej  IL  powtarza  się  często  przy  sprawach  sądowych,  na- 
wet mniejszej  wagi.  Cytujemy  tu  I.  z  odpisu  z  końca 
XVIII  wieku,  bo  tam  tekst  jest  najpoprawniejszy  \  oraz 
IL  podług  roty  z  aktów  buseckich  z  5/10  1554*. 

II.  My ,  obywatele przysięgamy  P.  Bogu 

'  Castr.  Halic.  fasciculos  copiamm  286  osobna  księga  —  rok 
1764/6. 

•  Castr,  buscensia,  tom  V,  str.  623—4.  Podobne  roty  były  w  pra- 
wie niemieckiem  oraz  w  prawach  innych  państw  eoropeJskiGh. 


320 

wszechmogącemu,  I.  iż  czyniąc  tę  rewizyę  we  wszyst* 
kich  miejscach  i  mieszkaniach,  wszystkie  wyraźnie  osoby 
żydowskie  od  najstarszej  do  najmniejszej  g^owy  w  mie- 
szkaniach, parafiach  i  podróżach  będące,  żadnego  nie 
opuściwszy...  rzetelnie  spisaliśmy,  żadnym  względem  ani 
nienawiścią  nie  wodząc  się,  żadnych  datków  niebraliimy 
i  obietnic  wszelkich  nie  akceptowaliśmy,  ani  onych 
akceptować  będziemy  i  sprawiedliwie  ten  włożony  na 
nas  obowiązek  rewizorski  wypełnialiśmy;  II  tak  nas  Pa* 
nie  Boże  dopomagaj  ^ 

II.  A  jeżeli  niesprawiedliwie  z  opuszczeniem  głów 
spisaliśmy^  oby  nas  Bóg  zatłumił,  który  niebo,  ziemię, 
powietrze  i  zioła  stworzył  i  aby  nas  Pan  Bóg  zatracił, 
który  w  korabiu  w  czasie  potopu  ośmioro  ludzi  wy- 
zwolił, aby  nas  ten  Bóg  zatracił,  który  pięć  miast  So- 
domę, Gomorę,  ogniem  piekielnym  spalił,  aby  nas  Bóg 
stłumił,  który  z  Mojżeszem  w  krzaku  gorejącym  mówił, 
który  Mojżeszowi  zakon  podany  swym  własnym  palcem 
na  tablicach  kamiennych  opisał.  A  jeżeli  niesłusznie 
przysięgamy  i  niesprawiedliwy  regestr  spisaliśmy,  aby 
nas  Bóg  zatracił,  który  Faraona,  w  czerwonem  morzu 
starł,  a  Źydy  wolno  do  ziemi  opływającej  miodem  i  mle- 
kiem przewiódł.  A  jeżeli  nierzetelnie  zrewidowaliśmy, 
aby  nas  Bóg  stłumił,  który  Żydy  na  puszczy  manną  kar- 
mił, aby  nas  zatracił  i  do  piekła  z  duszą  i  ciałem  stra- 
cił. A  jeżeli  niesprawiedliwie  przysięgamy,  bodaj  nas 
ziemia  pożarła,  która  Datana  i  Abirona  pożarła  i  bodaj 
na  nas  przyszedł  trąd,  który  Namana  opuściwszy,  na 
Jessego   przeszedł.    A  jeśli  krzywoprzysięgamy,  abyśmy 

1  Następuje  zaklęcie  wspólne  wszystkim  ważniejszym  przysię- 
gom 16—18  w.  Vol.  leg.  I.  pg.  367). 

^Eota  z  aktów  buseckich:  aby  cię  P.  Bóg  zatracił, 
który  niebo  i  ziemię  —  stworzył  i  inne  wszystkie  rzeczy...  z&tracil, 
który  w  arce  ośm  człowieka  czasu  potopu  zniszczył  itd. 


321 

byli  z  Zakonu  wysadzeni,  który  Pan  Bóg  Mojżeszowi 
przez  X  przykazań  na  górze  Synaj  podał.  Aby  na  nas 
przyszło  karanie,  które  jest  na  krzywoprzysięzców  W  5 
księgach  Mojżesza  opisane  *". 

„Abyśmy  się  w  kamień  obrócili  jak  się  żona  Lota 
w  solny  słup  obróciła;  oby  nas  krwawa  choroba  nigdy 
nie  opuszczała  i  abyśmy  się  w  oczach  wszystkich  ludzi 
rozpukli.  Oby  nas  wielka  choroba  porwała,  abyśmy 
nigdy  nie  przyszli  na  łono  Abrahamowe  i  aby  nas  Bóg 
wiecznie  pohańbił  i  potępił  i  aby  nas  dyabli  z  duszą 
i  ciałem  do  piekła  porwali**. 

Rota  tej  przysięgi  jest  tylko  polskieni  tłóniaczeniem 
wyżej  już  raz  wspomnianej  roty  zaprzysięgania  Żyda,  tylko 
że  tu  jest  wszystko  w  I-szej  osobie,  a  tam  w  Il-giej  ^ 


W  jakim  języku  składano  przysięgę? 
Przysięgę  składano   bezwarunkowo  w  języku  pol- 
skim; wszelkie  dane  są  za  tem: 

a)  obecność  woźnego  i  szlachty, 

b)  obecność  powoda  Chrześcijanina, 

c)  tekst  roty  wszędzie  podany  po  polsku  (a  nie  po 
łacinie,  lub  po  żydowsku). 


Do  kompetencyi  podwojewodziego  należała  w  XVIII 
wieku  kontrola  czynności  Kahału;  lecz  czy  ją  wykonywał 
podwojewodzi  w  moc  swego  właściwego  urzędu  (jako 
zastępca  wojewody)  czy  jako  sędzia  żydowski,  trudno 
tu  rozstrzygnąć.  Czy  sędzia  żydowski  miał  na 
przełomie  XVI  i  XVII  wieku  taką  władzę  kon- 

•  Vide,  Czarki  o  Żydach   i  Karaitach,  str.  86-6  ed.  Turowski. 
tjAti  Iwowtey.  SI 


322 

trolną  jak  później  podwojewodzi?  Na  tonie 
możemy  dla  braku  aktów  dać  odpowiedzi. 

Sędzia  żydowski  i  pisarz  występowali  wszędzie 
w  obronie  Żydów,  podczas  rozruchów,  po  pożarze,  przy 
walce  o  kupiectwo  i  kupczenie  (1637)  i  t.  d.,  czy  więc 
z  tego  tytułu  mieli  prawo  kontroli?  Może. 

Sąd  żydowski  był  władzą  egzekutywną  (o  ile  nią 
nie  był  sam  ICahał)  dla  swoich  wyroków,  dla  wyroków 
wojewody  w  I-ej  i  II-ej  instancyi,  dla  dekretów  kró- 
lewskich —  o  ile  nie  były  adresowane  do  senioratu  — 
oraz  dla  wyroków  wszelkich  sądów  (Ławy,  Rady  i  t.  p.). 
Zwrot  taki  jak:  quae  causa  in  iudicium  Pallatini  Rus- 
siae  ex  appelatione  est  devoluta  et  tandem  pro  exe- 
cutione  in  officium  domini  judicis  judaici  est 
remissa^  się  powtarza  na  wielu  aktach. 

Kary  sądu  tego  były  grzywny  i  kara  więzienia,  czy 
i  inne  kary,  stosowane  w  X\T[II  w.,  były  w  XVI  i  XVn 
wieku  w  użyciu  —  na  to  akta  nasze  grodzkie  lub  miej- 
skie odpowiedzi  nie  dają. 

Władza  sądowa  wojewody. 

Judicium  iudaicum  polega  na  tern,  że: 

1)  wojewoda  wykonuje  nadzór  nad  sądem,  wyda- 
jąc porządki  wojewódzkie,  mianując  sędziego. 

2)  wojewoda  rozsądza  sprawy  w  drodze  appela- 
cyi  od  sądu  żydowskiego  jemu  przekazane. 

3)  wojewoda  wykonuje  sądownictwo  nad  Żydami 
w  ważniejszych  sprawach  kryminalnych,  choć  jak  wiemy 
w  zasadzie  i  one  do  sądu  żydowskiego  (officium)  należą. 

Pobory  wojewody  w  charakterze  sędziego  są: 
a)  3  grzywny  w  razie  nie  jawienia  pozwanego  u  sę- 
dziego po  raz  3-ci. 

>  G.  Ł.  865,  pg.  860  (8/8  1606). 


323 

b)  suma  płacona  przez  kabały  tytułem  arendy  są- 
dów ściśle  żydowskicb. 

Gdzie  sądził  wojewoda? 

Jak  wiemy,  statuty  królów  kazały  mu  sądzić  we  Lwo- 
wie, porządek  Golskiego  wyłamuje  się  z  tego  dla  spraw 
ważniejszych,  a  w  praktyce  wojewodowie  pozywają  Ży- 
dów dokąd  chcą. 

Król  jako  sędzia. 

1.  W  1-ej  instancyi:  a)  gdy  z  dworem  zjedzie  do 
Lwowa  (np.  Władysław  IV  w  r.  1634  —  Officium 
Marchalciale:  sprawa  kuśnierzy  cechowych  przeciw 
Żydom)  ^ ;  b)  dla  tych  którzy  mają  ekscepcyę  (np.  Dr. 
Salomon ',  Izak  Nachmanowicz,  Izak  Abrahamowicz, 
Izak  Markowicz*). 

2.  W  lll-ej  instancyi  w  razie  apelacyi  od  wyroku 
wojewody.  Wprawdzie  wojewodowie  bronili  tej  apela- 
cyi i  wyrobiła  się  praktyka:  „Żyd  powinien  aquie- 
scere  decreto  pallatinali",  jak  cytuje  w  swym 
proteście  Bełżecki  \  lecz  powód  nie  zadowolony  z  wy- 
roku, odwoływał  się  często  do  sądu  assesorskiego 
lub  do  trybunału  koronnego. 

Bełżecki  tak  w  swej  kontrowersyi  i  mocyi  moty- 
wuje wolność  apelacyi  do  sądu  assesorskiego  (króla): 

1)  Iż  ten  supremus  est  iudex  omnium. 

2)  Iż  ci  Żydzi  sunt  cives  civitatis  S.  R.  Majestatis 
jako  i  insi  mieszczanie,  mają  więc  forum  za  dworem 
króla  Jmości. 

3)  Iż  J.  Król.  Mość  nie  wyzuł  się  penitus  z  jurys- 

'  C.  L.  886,  pg.  Ud  in  aatmnno  1684. 

«  w  r.  1571.  C.  L.  884,  pg.  720—1. 

»  W  r.  1684,  cap.  VIII,  str.  188  i  IW. 

*  C.  L.  878  z  28/8  1620.  Meritom  sprawy,  patrz  na  ttr.  824  aw.  1. 


324 

dykcyi  nad  Żydy,  co  się  stąd  dowodzi,  iż  prawem  po- 
spolitem  określone  jest:  a)  aby  na  miejscach  zwyczaj- 
nych zawsze  sądzeni  byli  oprócz  J.  król.  Mości,  który 
zachował  sobie  ewokacyę  Żydom  wszędy,  kędy  chce, 
b)  sprawa  gdzie  Jkmość  nie  chce  deferri  ad  se  de  quae- 
relis  Judaeorum  nisi  ex  civitatibus  suae  Majestatis. 
Na  trybunał  jest  admissibilis  apellatio: 

1)  Iż  tu  Żydzi  są  tamquam  pars  adhaerens  Urbań- 
skiego, który  jest  ex  officio  famulatus  na  trybunał  po- 
zwany, a  zawsze  unum  idemque  forum  alterius  partis 
adhaerentis  cum  altera  bywa  i  słusznie  być  musi  ^ 

2)  A  ta  ad  utramąuam  appelationem  służy,  iż  jak- 
kolwiek Żyd  powinien  aąuiescere  decreto  palatinali, 
ale  Chrześcijanin,  zwłaszcza  szlachcic,  człowiek  znamie- 
nity, a  do  tego  actor,  któremu  apelacya  de  iure  zawsze 
wolną,  może  adigi  ad  aguiescendum  sententiae  palati- 
nali.  (Mimo  to  wojewoda  wzbrania  apelacyi,  a  Bełżecki 
wnosi  skargę  de  non  promissa  appellatione)  \ 

Co  się  tyczy  okoliczności  czy  wolno  Żyda  po- 
zwać wprost  przed  sąd  królewski  w  sprawach 
cywilnych,  to  o  ile  wynika  z  aktów  lwowskich,  była 
ona  niedopuszczalną  (w  Krakowie  pozwala  na  to  Zy- 
gmunt III  w  r.  1617  )•.  Kiedy  Rada  pozywa  Różę  Na- 
chmanową  wprost  do  króla  o  spowodowanie  drożyzny 
we  Lwowie  wskutek  zdzierstwa  na  rogatkach,  Zygmunt 
III  wyraźnie  orzeka,  że  ona,  jako  osoba  prywatna 
nie  może  mieć  sądu  przed  królem  (r.  1629  22/3)*. 


*  Urbański  sługa  Bełżeokiego  zastawił  u  Żydów  pewne  rzeczy, 
a  Bełiecki  twierdzi,  ie  Żydzi  te  rzeczy  ukradli. 

«  C.  L.  378  z  28/3  1620,  dalej  7/4  pg.  1742-4,  z  9/4  pg.  1766-7, 
pg.  1969—73  i  pg.  1816  z  tomu  876. 

*  Kutrzeba:  Ustawodawstwo  nad  Żydami  krakowskimi,  str.  940. 

*  AML.  Fasc.  190,  Nr.  101,  Nr.  mat.  80. 


325 

Sąd  dla  zbrodni  t.  zw.  rytualnych. 

Skargi  na  Żydów  o  kradzież  hostyi,  o  t.  zw.  mord 
rytualny,  o  zbeszczeszczenie  obrazów  świętych,  należą 
z  natury  rzeczy  również  do  wojewody.  Statuty  generalne : 
Kazimierzowski  ogólny  §  32  \  Kazimierzowski  (specyal- 
nie)  lwowski  (ferowany  przez  Witolda  dla  Łucka)  §  32 ', 
Kazimierza  Jagiellończyka  §  34 ',  orzekają  tylko,  że  Żyda 
oskarżonego  o  takie  zbrodnie  należy  przekonać  6  świa- 
dkami (3-ma  żydowskimi  i  3-ma  chrześcijańskimi),  ale 
kto  ma  przeprowadzać  proces,  o  tem  niema  wzmianki. 

Władysław  rV  potwierdzając  prawa  Żydów  kra- 
kowskich orzekł,  że  przy  tych  zbrodniach 
ma  magistrat  uwięzić  oskarżonego  i  wydać 
staroście,  ale  sądzić  będzie  sąd  specyalny, 
złożony  z  urzędu  starościńskiego  i  z  komi- 
sarza wysłanego  przez  króla  (1633)  ^ 

W  aktach  lwowskich  znaleźliśmy  dwa  poszczególne 
wypadki,  które  trochę  inaczej  objaśniają  sprawę,  niż 
akta  krakowskie: 

1)  Z  powodu  oskarżenia  o  jedną  z  wyż  wymienio- 
nych zbrodni,  więzi  ława  Żyda  lwowskiego  (miejskiego) 
Elkana  Beronowicza.  Podwojewodzi  i  sędzia  żydowski 
Andrzej  Marchocki  i  pisarz  Jan  Krupka  każą  go  ode- 
słać do  grodu  „gdyż  łam  (do  Ławy)  nie  należy,  ale 
urząd  wojewodzi  z  urzędem  grodzkim  go  są- 
dzić powinien  i  podwojewodzi  ze  starostą  albo pod- 
starościm  chce  sadki  nad  tym  Żydem  odprawić  (8/3 
1636)"  \ 

>  Russ.-Jewr.-Arch.,  tom  III,  Nr.  I,  str.  6. 
«  Russ.-Jewr.-Arch.,  tom  IV,  Nr.  2,  str.  11. 
3  Ut  supra,  Nr.  6,  str.  27. 
*  Kutrzeba:  Ustawodawstwo,  str.  941. 
^  C.  L.  387,  pg.  628. 


326 

2)  Dnia  8/8  1641  ^  manifestuje  Jakób  Sobieski  wo- 
jewoda ruski,  że  zapozwał  przed  swój  sąd  (in  curiam 
suam)  Żydów  lwowskich  (przedmiejskich)  za  napad  na 
bractwo  św.  Mikołaja  i  znieważenie  obrazów,  nadto,  że 
polecił  podwojewodziemu  swojemu  Łażniowskiemu,  by 
wezwał  bractwo  jako  delatora  i  zaprosił  starostę  lwow- 
skiego Mniszka,  Mikołaja  Ostrogskiego  starostę  rohatyń- 
skiego  i  podczaszego  królewskiego,  podchorążego  Łaho- 
dyńskiego  oraz  2  rajców  lwowskich  na  j  u  di  ci  u  m 
compositum. 

W  obu  wypadkach  jest  jak  w  Krakowie  sąd  zło- 
żony, lecz  skład  jest  różny,  w  obu  zaś  razach  brak 
komisarza  królewskiego. 

Kto  miał  sądzić  (w  innym  wypadku)  Żyda  Boru- 
cha za  rzekome  nakłanianie  do  kradzieży  hostyi  i  od- 
kupienie tejże,  niewiadomo,  gdyż  Boruch  uciekł 
wczas,  a  tylko  dom  jego  skonfiskowano  na  rzecz  po- 
szkodowanego kościoła  (1641)  ^. 


Istnieje  cały  szereg  spraw,  w  których  Żyda  skar- 
żono do  Grodu,  są  to  sprawy  o  extorsio  thelonei 
o  zdzierstwa  na  komorach,  rogatkach,  przy 
ściąganiu  podatków  przez  Żydów.  Sąd  gro- 
dzki rozstrzyga  te  sprawy  w  I-ej  instancyi 
i  to  nietylko  sąd  grodzki  lwowski  ^  lecz  i  kamione- 
cki  *,   poznański  ^  i  inne   dla    zdzierstw    dokonywanych 

>  C.  L.  392,  pg.  828. 

«  C.  L.  392,  pg.  628—32,  766,  835,  887  et  seąueiites,  cały  proces 
opisany  w  cap.  XXI. 

='  C.  L.  351.  pg.  312,  C.  L.  352,  pg.  71,  903  i  t.  d. 

*  C.  L.  353,  pg.  1680,  C.  L.  376,  pg.  61,  67. 

*  C.  L.  352,  pg.  113. 


327 

przez  Żydów  lwowskich  w  okręgu  dotyczącego  Grodu. 
Mamy  nawet  wypadek,  że  sąd  grodzki  poznański  roz- 
strzygał sprawę  extorsionis  Żydów  lwowskich,  (na  ru- 
skich komorach)  Abrahama  zięcia  Mendlów  i  Józefa 
Samsonowicza,  bo  pozwał  ich  kupiec  poznański  Krzy- 
sztof Aspacher  (a  więc  forum  actoris). 

Il-gą  instancyę  dla  spraw  tego  rodzaju  stanowi 
trybunał  koronny,  a  egzekutywą  dla  wszelkich  wy- 
roków jest  nie  sąd  żydowski  lecz  starosta.  Wszelkie  wy- 
roki przesyłano  właściwym  starostom  (loci  capitaneis) 
by  wykonali  wyrok  K 


Na  przedmieściu  jurysdykcyi  zamkowej,  podlegali 
Żydzi  w  zasadzie  pod  wszelkimi  względami  jurysdykcyi 
wojewody,  nawet  sprawy  gruntowe  i  domów  należały 
do  jego  kompełencyi.  Wyraźnie  to  orzeka  dekret  Zy- 
gmunta Augusta  dany  Żydom  przedmiejskim  1  paździer- 
nika 1586  r.^  „Inscriptiones  autem  venditionum  et  resigna- 
tionum  perpetuarum,  domorum,  fundorum,  possesionum 
Judaeorum  suburbii  leop.  coram  alio  jurę  sive  gualis 
alia  jurisdictione  fateri  et  inscribi  non  debent  dunta- 
xat  coram  actis  Judaeorum  Palatini  Russiae, 
cuius  jurisdictioni  Judaei  de  jurę  communi, 
Judaei  pallatinatus  Russiae  subsunt. 

Mimo  to  w  praktyce  praenotowano  sprawy  za- 
kupna  i  sprzedaży  nieruchomości  u  starosty  (w  grodzie) 
a  nieraz  i  w  sprawach  cywilnych  i  kryminal- 
nych arrogował  sobie  starosta  prawo  są- 
dzenia Żydów. 


'  C.  L.  394,  p^^  471  -  2,  473—6  i  t.  d. 

«  Russ.-Jewr.  Aich.,  tom  III,  str.  246—6,  Nr.  173. 


328 

Świadczą  o  tern  liczne  zapiski  w  aktach  grodzkie! 
oraz  dekret  Władysława  IV  z  1635  r.  27/7  \  w  któryn 
pozywa  przed  swój  sąd  Radę  za  to,  że  pozwała  Żydó^ 
przed  sąd  grodzki. 

Znamy  sprawę  z  r.  1641  ^  w  której  sąd  grodzh 
(starosta)  skazuje  na  śmierć  40  (czterdziestu)  Żydó^ 
przedmiejskicti  wraz  z  seniorami  za  napad  na  cerkiew 
Św.  Mikołaja.  Władysław  IV  daje  wszystkim  skazanym 
salvum  conductum  na  6  miesięcy,  by  mogli  tymczasen 
u  swej  władzy  właściwej  szukać  pomocy. 

Przedmiejscy  Żydzi  jurysdykcyi  zamkowej,  córa 
bardziej  podpadają  władzy  starosty,  aż  w  końcu  w  II-c 
połowie  wieku  XVIII  w  pewnych  sprawach  zupełni 
ulegli  tej  władzy;  władzę  nad  nimi  wykonuje  wówcza 
burgrabia.  —  W  naszych  czasach  stosunki  nie  są  jeszcz 
skrystalizowane. 

C.  Żyd  powód  —  Chrześcijanin  pozwany. 

1)  Jeśli  pozwany  jest  szlachcicem,  kom 
petentnymjest  sąd  grodzki.  Tutaj  niema  dla  Ży 
dów  żadnych  ograniczeń,  sprawy  niesporne  i  obiaty  przyj 
muje  się  tutaj  od  Żydów  jak  od  innych,  jakoteż  prote 
Sty,  manifestacye,  obdukcye  i  t.  p. 

Oblatowali  również  w  aktach  grodzkich  wszelkie 
przywileje  tak  publiczne  jak  i  prywatne,  uchwały  sej 
mowę  dotyczące  poborów,  kwity  i  t.  p. 

2)  Jeśli  pozwany  jest  mieszczaninem  to:  a)jeślijes 
łacinnikiem  lub  grekiem  kompetentną  jest  Ława  i  Rada 
b)  jeśli  jest  Ormianinem  kompetentnym  jest  sąd  starszyci 
ormiańskich. 


»  C.  L.  386,  pg.  1631-2. 

«  C.  L.  392,  894—6,  Nr.  mat.  107. 


329 


3)  Ława  rozsądza  wszelkie  sprawy  cywilne  i  kry- 
minalne, nawet  o  zabójstwo  i  morderstwo.  Tutaj  musiał 
Żyd  mieć  rzecznika  (tutorem),  a  oprócz  tego  zrzec  się 
pcaw  do  swego  sądu  (recedere  a  foro  fori)  na  wypa- 
dek gdyby  jego  samego  zasądzono.  Soboty  tak  bardzo 
przestrzeganej  w  innych  sądach,  tutaj  nie  przestrzegano, 


i^^p 


Ryc.  62. 

Furman  (Bałagała)  żydowski. 

Ze  zbioru  rycin  biblioteki  Pawlikowskich  we  Lwowie. 

powołując  się  na  prawo  magdeburskie,  nakazujące  obcho- 
dzić tylko  święta  katolickie.  Znamy  wypadek  w  r.  1599, 
że  Żydzi  musieli  świadczyć  w  sobotę  ^ 


1  AML.  Acta  Bannita.  tom  XIX,  C/8  1599. 


330 

Instancyą  wyższą  dla  Ławy  była  Rada,  która  do- 
syć często  rozstrzygała  ważniejsze  sprawy  w  I-ej  instao- 
cyi.  Do  jej  kompetencyi  należą  wszelkie  sprawy  admi- 
nistracyi  miejskiej,  sprzedaży  gruntów  miejskich  Żydom, 
konsensów  budowlanycli,  wodociągowych,  układów  han- 
dlowych, a  w  sprawach  spornych  szczególnie  sprawy 
handlu  i  przemysłu. 

4)  Sąd  starszych  ormiańskich  rozsądza 
wszelkie  sprawy  cywilne,  w  których  pozwanym  był 
Ormianin,  chcący  korzystać  ze  swego  forum.  Zdarzało 
się,  że  Żyd,  czyto  w  Ławie,  czy  Radzie,  czy  u  Onnian, 
tracił  sprawę  i  za  oszczerstwo  dostawał  się  do  więzienia 
miejskiego,  czy  ormiańskiego  i  tam  mimo  interwencyi 
kahału  siedzieć  musiał  \ 

Instancyą  apellacyjną  dla  tych  wszystkich  sądów 
był  sąd  assesorski  (nadworny). 


Oprócz  tych  sądów  zbiera  się  czasem  sąd  mieszany 
(iudicium  compositum)  dla  poszczególnych  spraw  nie 
dających  się  sprecyzować;  tak  znachodzimy  w  r.  1595 
w  aktach  radzieckich  *  napis :  Coram  officio  con- 
sulari  cum  senioribus  Judaeorum.  Chodzi  tam 
o  krzywdę  wyrządzoną  Stanisławowi  Szembek  przez 
Marka  Izakowicza  na  jarmarku  śniatyńskim.  (Nic  wię- 
cej o  tem  nie  wiemy).  Taki  sam  wypadek  znachodzimy 
w  1635  (Consul.  43,  pg.  48),  tu  się  rozchodzi  o  złama- 
nie paktów  handlowych  przez  Żyda  kuśnierza,  sąd  ten 
mieszany  odpowiada  tedy  wymaganiom  układów  han- 


»  C.  L.  352,  pg.  192-3,  198-200  (r.  1598). 
>  Consol.  16,  pg.  429,  10/8  1595. 


331 


(Iłowych.   Assesorem  tułaj  jest  Jakób  Gombrycht.  (Dtto 
Consul:  43,  pg.  84). 


Oto  schemat  sądownictwa  nad  Żydami  we  Lwowie ; 
podaliśmy  go  w  ogólnych  zarysach,  jużto  dla  braku 
miejsca,  jużto  dla  braku  mater}'ału.  Nie  należy  atoli  są- 
dzić, że  te  sądy  w  praktyce  tak  fungowały,  jak  w  teoryi 
ich  ramy  były  zakreślone;  w  praktyce  one  konkurują 
ze  sobą,  dając  sposobność  do  nieskończonej  ilości  pro- 
cesów kompetencyjnych  i  dekretów  de  non  promissa 
evocatione.  W  sprawach  niespornych  oblatowano  akta 
gdzie  się  stronie  podobało,  a  wobec  wielkiego  zaufania 
Żydów  do  aktów  grodzkich,  wyrobiła  się  zasada,  że 
obok  oblatowania  kontraktów  kupna  i  sprzedaży  w  „Pi- 
naksie  hadajanim*"  strony  zobowiązywały  się  je  oblato- 
wać  w  Grodzie.  Świadczą  o  tern  liczne  klauzule  na 
oblatach  hebrajskich,  jak  np.  na  kontrakcie  ^  z  dnia  30/4 
1626  r.  (5  sywan  5386  r.).  „Natan  Złotnik  zobowiązuje 
się  praenotować  ten  układ  w  Grodzie".  Woł>ec  wkorze- 
nionego  pieniactwa,  procesy  ciągnęły  się  w  nieskończo- 
ność, dając  chleb  kauzydykom,  adwokatom  i  t.  d.  Pro- 
ces Żydów  z  Jezuitami  wyżej  podany  jest  klasyczną  ilu- 
stracyą  tych  stosunków. 


Pinaka  lwowski :  karta  6. 


XV. 

1.  Wydatki  i  dochody  Gmin  żydowskich.  —  2.  PodaiU 
płacone  priez  potzczegóinych  członków  Gmin  iydowddch 

we  Lwowie* 

Gmina  żydowska  stanowiła  oddzielne  ciało  admi- 
nistracyjne, utrzymujące  swoich  urzędników,  swe  domy, 
szpitale,  szkoły,  cmentarz,  synagogi,  urzędy,  swą  stiai 
(przedmieście),  a  więc  mające  ogromną  ilość  wię- 
kszych i  mniejszych  wydatków,  przewidzianych  i  nie- 
przewidzianych preliminarzem  budżetu. 

Obie  gminy  lwowskie  miały  wydatki  i  dochody 
oddzielne  i  wspólne. 

Każda  gmina  musiała  opłacać  rabina,  kantora,  szkol- 
ników  wszelkiej  kategoryi,  koszta  inwestycyjne  bóżnic, 
szpitali,  koszta  przewodów  sądowych  po  każdym  roz- 
ruchu antiżydowskim,  koszta  żywienia  aresztanłów  (kry- 
minalnych), koszta  podróży  rabinów  i  członków  gminy 
na  zjazdy  i  sejmy,  kwaterunki  wojskowe  i  t.  p. 

Każda  gmina  musiała  baczyć,  by  członkowie  jej 
spełniali  obowiązki  obywatelskie,  odbywali  straże,  sta- 
wali do  obrony  miasta,  a  zarazem  płacili  za  wszystko, 
co  przy  takiej  sposobności  było  potrzebne. 


333 

Opłaty  wspólne  obu  gminom. 

/.  Pensye  urzędników  wcjewodnńskich. 

1)  Pensyę  wojewodzie  z  tytułu  jego  urzędu,  oraz 
za  „  arendo wanie**  u  niego  sądów  czysto  żydowskich,  za 
zrzekanie  się  wojewody  prawa,  apelacyjnego  rozstrzy- 
gania sporów  w  sądzie  rabinów  (dajanów)  w  I-szej 
instancyi  załatwionych.  Zrazu  były  to,  tak  naturalia 
(ryby,  korzenie  i  utrzymanie  podczas  pobytu  we  Lwo- 
wie), jakoteż  jakaś  stała  płaca  bliżej  nam  nie  znana.  Datki 
te  pobierał  nie  tylko  sam  wojewoda,  lecz  i  jego  słudzy, 
„tak  przy  nim,  jako  i  bez  niego**,  przyczem  dopuszczaJi 
się  różnych  nadużyć  ^ 

2)  Pensyę  podwojewodziemu,  względnie  sędziemu 
żydowskiemu,  również  w  naturaliach  i  pieniądzach 
opłacaną. 

3)  Pensyę  pisarzowi. 

Wojewoda  Matczyński  zrzeka  się  naturaliów  dla 
siebie,  podwojewodziego  i  sług  h  dekretem  (21/3  1692)  * 
zastrzega  dla  siebie  pensyę  4000  złp.  rocznie,  dla  pod- 
wojewodziego 1000  złp.  rocznie.  Płacy  pisarza  nie  unor* 
mował. 

//.  Pensyę  wikaryuszy. 

Dla  wikaryuszy  miejskich  płacili  Żydzi  od  czeladzi 
katolickiej :  kolędę,  stołowe,  oraz  sumy  płacone  niegdyft 
przez  Chrześcijan  z  domów  teraz  do  Żydów  należących. 
Wobec  wielu  scysyj  w  tym  względzie  (n.  p.,  czy  Żydzi 
mają  płacić  daniny  od  domów  za  swe  pieniądze  kupio- 
nych  dla  Jezuitów?   vide   cap.  VI),   stanął  układ  (8/10 

*  C.  L.  478,  pg.  B48,  drukowany  wOrganizacyi  Schorra,  str. 
87,  u  P  a  z  d  r  y,  str.  176-9. 

*  Ut  supra. 


334 

1622)  ^  mocą  którego  Żydzi  mieli  zapłacić  i  zapłacili 
raz  na  zawsze  300  złp.  ryczałtem  i  odtąd  mieli  obowią- 
zek płacenia  co  roku  in  natura  2  funtów  pieprzu  (1  na 
Wielkanoc,  1  na  Boże  Narodzenie). 

W  tym  układzie  pośredniczą  trzej  mieszczanie 
lwowscy:  dr.  Marcin  Kampian,  dr.  Andrzej  Abrek  i  dr. 
Jerzy  Boim,  a  ręczy  za  to,  że  Żydzi  do  terminu  oddadzą 
pieniądze:  Jan  Krzanowicz. 

Kiedy  w  4  lata  później  wikaryusze  nowe  podnieśli 
pretensye,  przegrali  sprawę  na  Radzie,  a  król  dekretem 
z  r.  1626  również  Żydom  przyznał  słuszność-. 

///.  Od  cmentarza, 

Obie  gminy  płacą  wspólnie  czynsz  od  cmentarza. 
Część  rdzenna  cmentarza  była  wolną  od  czynszu  emfi- 
teutycznego.  Gdy  następnie,  w  miarę  potrzeby,  dokupy- 
wano kawałki  gruntu  i  domki,  musiano  od  nich  płacić 
należne  czynsze.  Żydzi  nie  chcieli  atoli  płacić  i  wsku- 
tek tego  przyszło  do  długotrwałego  sporu.  W  końcu 
rozstrzyga  Rada  dekretem  z  r.  16:M,  „iż  z  okopiska  sa- 
mego, na  którem  się  Żydzi  chowają,  do  żadnych  cięża- 
rów, odprawowania  straży  i  składek  podejmowania,  Ży- 
dzi nie  są  powinni,  ale  z  domków  osad,  tak  w  okopi- 
sku,  jako  przy  okopisku,  alho  i  tendy(!)  indzie  (!)  na 
gruntach  miejskich...  do  ciężarów  wszelkich  ponoszenia 
straży  odprawowania,  składek  i  inszych  powinności  od- 
dawania, także  i  do  gromady  stancyi  (!)  wynajduje  i  na- 
kazuje'' ®. 


>  Consnl.  34.  pg.  660-61,  Nr.  mat  70. 

«  Uw.  1. 

*  AML.  fasc.  257,  Nr.  35,  Nr.  mat.  82. 


335 

Żydzi  założyli  rekurs  do  króla,  lecz  przegrali. 
W  r.  1635  płacą  do  Lonheryi  emfiteutu  rocznego  20  złp.  ^ 

IV.  Słarjjjfłc. 

Od  bardzo  dawnych  czasów  płaciły  gminy  lwow- 
skie ^stacyjne""  na  utrzymanie,  względnie  w  zamian  za 
obowiązek  utrzymywania  dworu  królewskiego,  200  złp. 
rocznie'  (na  św.  Marcina).  Jagiellonowie  w  swej  szczo- 
drości i  to  stacyjne  lwowskie  oddawali  w  nagrodę  lub  jako 
pensyę  wdowią;  i  tak:  już  Aleksander  dekretem  z  Wilna 
22  października  14iK)  r.^  oddaje  stacyjne  lwowskie  w  do- 
żywocie wdowie  po  wojewodzie  ruskim  Jakóbie  z  Bu- 
czacza  i  starszemu  jej  synowi  Janowi.  Stacyjne  odtąd 
wypłacała  obdarowanym  wprost  kasa  kahalna.  (Snąć 
ziemska,  jeśli  już  wówczas  istniały  ziemstwa). 

Tenże  król  Aleksander  zniżył  dekretem  z  Lublina 
14  lutego  1506  r.  stacyjne  na  100  złp.  na  4  lata  i  to  na 
prośby  Żydów  lwowskich  ♦.  Stacyjne  lwowskie  nigdy  już 
od  tego  czasu  nie  wpłynęło  do  kasy  królewskiej,  przy- 
najmniej o  ile  my  wiemy  do  r.  1648.  Wskutek  najroz- 
maitszych przyczyn,  zaliczek  i  t.  p.  powstawały  długo- 
trwałe spor}'  między  kahałem  ziemskim,  a  pensyoni- 
stami;  często  narzekają  kabały,  że  się  pieniędzy  u  nich 
nie  pobiera,  często  skarżą  się  emeryci  na  zwłokę  w  wy- 
płacaniu. Dzieje  się  to,  gdy  pobiera  stacyjne  Katarzyna 
z  Sieniawskich   Myszkowska  (1616  —  1619)  ^   lub  dwo- 

»  Consul.  43,  pg.  889. 

*  Żydzi  krakowscy  i  poznańscy  płacili  również  po  200  złp.  ro- 
cznie, lubelscy  tylko  100.  (Pa  wińsk  i:  Skarbowość  —  Źródła  dzie- 
jowe Tom  VIII,  n,  str.  118). 

*  Ross.  Jewr.  Arcłi.  III,  Nr.  15  (z  metryki  koronnej). 

*  Ut  supra  Nr.  46. 

*  C.  L.  370,  pg.  2688  i  371  pg.  758,  oraz  899-900. 


336 

rzanin    królewski,    Krzysztof    Świętosławski    (od    9/8 
1619  r.)^ 

Optaty  gminy  iniejsldej. 

/.  Klerowi, 

Na  szkołę  katedralną  płacił  kahał  miejski  do  r.  1611 
3  razy  do  roku  funt  pieprzu  i  łut  szafranu,  młodzik- 
com  15  gr.  na  gody,  oraz  pożyczał  suknie  na  komedye. 
Kiedy  docliody  szkoły  katedralnej  się  uszczupliły,  a  to 
wskutek  otwarcia  we  Lwowie  kollegium  Jezuitów,  mu- 
sieli Żydzi  od  r.  1611  płacić  rektorowi  ekwiwalentu  20  złp. 
rocznie.  Za  to  miał  on  obowiązek  wstrzymywania  żaków 
od  wyrządzania  psot  Żydom  ^. 

//.  Za  prawa  handlowe  Radzie  i  cechom. 

Radzie  płacił  kahał  miejski  za  prawo  łiandlu  (oraz 
cechom  za  ulgi): 

Od  r.  1581 :  50  złp.  rocznie  na  św.  Agnieszkę 
(Układ  1)3. 

Od  r.  1592  (Układ  II):  50  złp.  ^ 

Od  r.  1629  (Układ  III):  200  złp.  (100  złp.  31/8  a  100 
na  Wielkanoc)  ^ 

Od  r.  1637  (dekret  król.):  1000  fl.  (500  złp.  na  Wiel- 
kanoc, a  500  na  św.  Michał)®. 

Od  r.  1654  (Układ  IV):  1450  l\,\ 


»  C.  L.  372,  pg.  1282-3. 

«  Consul.  28,  pg.  1289.  Nr.  mat.  62. 

=»  AML.  Od.  III,  293,  pg.  1106,  Nr.  mat.  16. 

*  C.  L.  349,  pg.  1385-90,  Nr.  mat.  84 

^  C.  L.  388,  pg.  799—803,  Nr.  mat.  81. 

«  C.  L.  388,  pg.  793,  Nr.  mat.  102. 

'  AML.  ks.  227,  pg.  71. 


337 


Od  r.  1642  w  imieniu  kuśnierzy  i  handlarzy  futer 
300  złp.  do  kasy  cechu  K 


Ryc.  63. 

Żyd  roznoszący  dary  świąteczne  (XVIII  wiek). 

Ze  zbioru  rycin  biblioteki  Pawlikowskich  we  Lwowie. 

Od  r.  1629  w  imieniu  muzykantów  10  złp.  do  bra- 
ctwa muzyków,  a  20  złp.  dla  Rady  *. 

<  Consol.  49,  pg.  840—42,  Nr.  mat  109. 
«  Consul.  37,  pg.  1222—27. 

Żjdii  Iwewtej.  tt 


338 


///.   Od  wina  Jcoszemego. 


Od  każdego  półkufka  koszernego  wina  płaciła 
Gmina  miejska  Radzie  na  rogatce  lVt  złp.  (45  gr.)  od 
wina  węgierskiego,  a  kopę  groszy  (2  złp.)  od  wło- 
skiego. 

IV.  Na  policyę  miefską  i  straż  wałową. 

Na  utrzymanie  50  żołnierzy  miejskich  płacili  Żydzi 
miejscy  swą  część  stosunkową  (n.  p.  w  roku  1573  na 
sumę   1587  złp.  14  gr.  zapłacili  Żydzi  297  złp.  15  gr.)  ^ 

B.  Opłaty  gminy  przedmiejskiej 

/.   W  średnich  wiekach  płacą  Żydzi  przedmiejscy  *. 

1)  5  grzywien  wojewodzie,  czy  staroście. 

2)  Mają  strzedz  złodziei  i  odprowadzać  ich  na 
zamek. 

3)  Obowiązani  są  do  jakichś  robót  koło  skór  (labor 
cuttium). 

4)  W  razie  przybycia  króla  mają  obowiązki  dostar- 
czania podwód  i  artykułów  do  kuchni  władcy. 

5)  Płacą  czynsz  na  przekop  (obrona  Zamku'?)- 

Te  wszystkie  obowiązki  w  naturze  i  pracy  zamie- 
niają się  z  czasem  na  daniny  pieniężne. 

Zygmunt  August  w  swym  przywileju,  danym  Ży- 
dom przedmiejskim  dnia  1/10  1568  r.,  pisze:  „Census 
vero  et  alios  proventus  ac  onera  tam   castrensia  quam 


»  Zubrzycki:  Kronika,  str.  198. 

»  A.  gr.  Iw.  XV,  Nr.  1418 ,  według  Kutrzeby:  Stanowisko 
prawne  Żydów  w  KY  w.  Przewodnik  naukowo  literacki,  tom  29,  str. 
1018—14. 


339 

civilia  łeopoliensia,  Judaei  suburbii  eiusdem  secundum 
yeterem  et  usitatam  consuetudinem  pendere  et  solvere 
astricti  erunt*"  ^  Całkiem  ogólnie  określa  daniny  staro- 
sta Mniszek  w  kilkakrotnie  cytowanym  dekrecie  z  r.  1618: 
„to  tylko  warując,  iż  powinności  z  gruntów  takowych, 
do  zamku  lwowskiego  przychodzące,  aby  Żydzi  równie 
z  innymi  oddali***. 

//.   Za  prawo  handlu. 

Za  prawo  ograniczonego  handlu  płacili  Żydzi  przed- 
miejscy Radzie  pewien  ryczałt,  bliżej  nam  nie  znany*. 

C.  Nadzwyczajne  wydatki  obu  gmin. 

Oprócz  łych  stałych  opłat  miały  gminy  oddzielne 
i  wspólne  nadzwyczajne  wydatki  i  to  prawie  każdego 
roku.  I  tak,  koszta  procesów  z  miastem  i  cechami,  pro- 
ces o  prawa  handlowe,  który  się  ciągnął  od  XV  w., 
a  skończył  się,  (a  właściwie  nie  skończył  się)  z  upadkiem 
Rplłej,  proces  z  Jezuitami,  który  kosztował  gminę  miej- 
ską gotówki  21.000  złp.,  oprócz  kosztów  przewodu  są- 
dowego, jazd  na  terminy,  łapówek  etc.  etc. 

Po  licznych  pożarach  kosztowały  wielkie  sumy 
rekonstrukcye  synagog,  szkół,  szpitali,  łaźni,  a  przy  ka- 
żdem  odbudowaniu  musiano  opłacać  Radzie  i  królowi, 
wojewodzie  i  staroście  wielkie  sumy  za  konsensy  bu- 
dowlane i  inne  formalności. 

Wiemy  np.,  że  przy  odbudowywaniu  synagogi  przed- 
miejskiej (1632  r.)  kabał  tamtejszy  wiele  musiał  zapłacić 


»  Russko-Jewr.  Arch.  HI,  Nr.  1  3. 

'  C.  L.  373,  pg.  1  79-81,  Nr.  mat.  67. 

»  Obacz  rozdział  XVIII. 


340 

pieniędzy  i  Radzie  i  staroście  za  pozwolenie,   a  mołe 
i  klerowi  za  konsens  biskupa  Próchnickiego. 

Całe  spisy  konłrybucyi  wojennych  (od  r.  1648)  za- 
wierają akta  miejskie,  a  udział  kahałów  jest  w  nich  nie- 
pośledni. 

Czaić  11. 
Opłaty  poszczególnych  Żydów* 

Żydzi  poszczególni  płacili  niezależnie  od  opłat  ry- 
czałtowych kahałów,  cały  szereg  podatków  i  to  bezpo- 
średnio lub  pośrednio  przez  swój  właściwy  kahał. 

Bezpośrednio  płacą  Żydzi  miejscy: 

l)emfiteusis  Radzie  od  każdego  domu  nie- 
raz w  bardzo  wielkiej  sumie  (Gombrycht  płaci  600  złp. 
rocznie). 

2)  podatek,  zwany  straż  wielka,  po  3  złp.  i  6 
gr.  od  domu^ 

3)  bezpośrednio  płacą  też  wszelkie  podatki 
pośrednie,  a  więc  mostowe,  drogowe,  czopowe,  wa- 
żne, sztukowe  i  t.  p. 

Bezpośrednio  płacą  Żydzi  przedmiejscy: 

l)emfiteusis   staroście. 

2)  pośrednie  podatki,  jak  Żydzi  miejscy. 

Żydzi  obu  gmin  płacą  też  podatki  i  da- 
niny kahalne  (simplę),  o  których  będzie  mowa  przy 
dochodach  kahału. 

Pośrednio  przez  Kahał  płacą  Żydzi  po- 
datki państwowe,  a  więc  jedyny  stały  poda- 
tek: pogłówne  żydowskie,  szos  miejski  i  szos 
żydowski.  Repartycya  i  pobór  należały  do 
Kahałów,  jako  najniższych  jednostek  admi- 
nistracyjnych. 

>  Zubrzycki:  Kronika,  str.  29. 


341 


Pogłówne  żydowskie. 

Organizacya  ziem  (zjazd  4  ziem  wzgl.  3-ech)  była 
tą  władzą,  która  ręczyła  rządowi  za  całe  pogłówne. 
Zrazu  pertraktował  podskarbi  z  pojedynczemi  gminami, 
następnie  z  kabałami  centralnymi,  a  czasem  wprost  z  re- 
prezentantami i  plenipotentami  zjazdów  specyalnie  na 
ten  cel  wybieranymi  \  Dlaczego  raz  było  tak,  a  drugi 
raz  inaczej,  dla  braku  materyałów  odpowiedzieć  nie  mo- 
żemy. 

I  tak  podskarbi  Dulski  Jan  oznajmia  (r.  1588  7/3)' 
poborcy  w  województwie  ruskiem,  ziemi  lwowskiej  i  ha- 
lickiej, że...  „uczynił  pewne  ustanowienie  z  Żydy  star- 
szymi krakowskimi,  poznańskimi,  lubelskimi  i  inszych 
miast  strony  pogłównego  u  Żydów*"  i  zgodził  się  na  pe- 
wien ryczałt. 

Już  w  r.  1589  Jan  Dulski,  a  więc  ten  sam  pertra- 
ktuje już  tylko  z  jednym  człowiekiem,  a  jest  nim  senior 
Żydów  lwowskich  Izak  Nachmanowicz  (vide  cap.  IV). 
On  to  składa  pogłówne  w  2  ratach  imieniem  wszyst- 
kich Żydów  w  Koronie  i  Litwie*. 

Kwit  z  r.  1593*)  dla  wszystkich  Żydów  podpisuje 
sam  król  Zygmunt  III.  Dowiadujemy  się  tam,  że  Żydzi 
przed  poborem  złożyli  ryczałt  w  wysokości  20000  złp. 

Jan  Firlej  podskarbi  (1603)  ^  pertraktował  z  samymi 
„starszymi  Żydy*",    to  samo  czynił  Stanisław  Warszycki 


^  Plenipotenci  repartują  pogłówne   na  ziematwa,  te  na  kahaly; 
kabały  zaś  na  swych  obywateli. 

«  C.  L.  346  (obi.  4/4)  Nr.  mat.  20. 

•  C.  L.  346,  pg.  663—4,  686  i  788. 

•  C.  L.  348,  pg.  1392-8,  Nr.  mat.  86. 

•  C.  L.  866,  28/4. 


342 

z  Warszawy  w  r.  1611  ^  oraz  Jan  Daniłowicz  w  r.  1638* 
kiedy  pogłówne  wynosiło  60.000  złp. 

Jakiego  obliczenia  tu  się  trzymano? 

Od  samego  początku  pobierano  po  złotemu  od 
^owy,  a  clioć— jak  słusznie  zauważa  Pawiński* — 
nie  wiedziano  dokładpie,  czy  to  się  tyczy  głowy  rodziny 
czy  wszystkicli  głów,  trzymano  się  tej  drugiej  wersyi 
i  pogłówne  płacili  —  względnie  płacić  mieli  —  „wszyscy 
Żydzi  płci  obojga,  żadnego  nie  wyjmując  małego  i  wiel- 
kiego*". 

Uniwersał  z  r.  1607  ucliwalony  na  sejmie  walnym 
nieszawskim  ^  orzeka :  że  „Żydowie  wszyscy  i  każdy  z  oso- 
bna w  Koronie  i  Wielkiem  Ks.  Litewskiem,  w  mieściech 
i  miasteczkach,  i  na  wsiach  tak  naszych  jako  i  podda- 
nych naszych  duchownych  i  świeckich...  od  każdej  głowy 
po  złotemu  płacić  mają*".  Wrócono  tedy  do  dawnej  normy 
1  złp.  podczas  gdy  w  r.  1580,  postanowiono  brać  po  1  Vs  złp.^. 

Już  w  r.  1581  określa  się  z  góry  ryczałt  15.000  złp. 
który  jak  widzieliśmy  wzrastał  progressywnie,  tak  że 
już  w  r.  1634^  pogłówn  e  a  zarazem  podymne 
„na  zniesienie  teraźniejszych  Rpltej  cięża- 
rów" wynosiło  80.000  (w  r.  1638  =  60.000  złp.). 

Sposób  poboru  był  następujący:  „Poborcy  to 
pogłówne  zupełnie  od  starszych  pobierać, 
a  starsi  zaś  mają  tę  sumę  sobie  od  drugich 
Żydów  wyciągać".  (Uniwersał  z  r.  1607). 

Przy  każdym  poborze  ponawiano  nakazy  zaprzy- 

«  C.  L.  366,  pg.  2665. 

»  C.  L.  889,  pg.  1369-70. 

»  Żródla  dziejowe:  Tom  8.  str.  176. 

*  Vol.  leg.  I,  str.  1639. 

»  C.  L.  362,  pg.  2346  i  dalsze. 

•  Ut  supra  UW.  3. 

T  C.  L.  386,  pg.  918-14. 


343 

sięgania  starszych,  chociaż  to  pozostawało  martwą  literą 
wobec  ryczałtowego  załatwienia  sprawy: 

Z  czasów  Batorego,  kiedy  jeszcze  trzymano  się  tej 
normy  że:  „Urząd  wojewodzy  z  poborcą...  mają 
je(głowy)  policzyć  ze  starszymi  Żydy,  którzy 
mają  pod  przysięgą  zeznać,  że  je  sprawie- 
dliwie policzyli**^  zawierają  księgi  podskarbińskie 
szczegółowe  cyfry  pogłównego. 

Pawiński*  podaje  cyfiry  z  r.  1578  nader  ciekawe. 
Widzimy,  że  Żydzi  ziemi  lwowskiej,  halickiej  i  żyda- 
czowskiej  zapłacili  1296  złp.  sam  Lwów  =  600  złp. 

(Kraków  1500  fl.  od  2060  dusz,  Poznań  1058,  Lu- 
blin 500,  Międzybórz  podolski  240,  Inowrocław  200). 

Tak  mała  cyfra  we  Lwowie  nasuwa  nam  przy- 
puszczenie, czy  przypadkiem  nie  wpisano  pogłównego 
gminy  przedmiejskiej  w  inną  rubrykę? 

Szos  żydowski. 

Pogłówne  raz  opłacone  zwalniało  Żydów  „od  wszel- 
kich podatków  poborowych,  a  mianowicie  od  rzemiosł, 
kramów,  szosów,  sługi  swego  i  narodu  chrześcijańskiego, 
solą  przekupywania  i  towarów  swojej  roboty"". 

Tymczasem  czytamy  w  odpisie  z  uniwersału  zrokn 
1628  zachowanym  w  AML.  fasc.  257,  Nr.  33: 

„Konstytucya  sejmowa  tak  stanęła:  Titulo:  Po- 
główne żydowskie  tak  w  Koronie,  jako  i  w  Wiel- 
kiem  Ks.  Litewskiem*". 

„Na  Żydy  w  Koronie  60.000  złp.  a  WK.  Lit.  "/s  tej 


»  Uniwersał  z  r.  1678. 

•  Źródła  dziej.  Tom  VIU,  str.  176—7. 

»  Uniwersał  z  r.  1693.  C.  L.  848  pg.  1892—8. 


344 

sumy  t.  j.  20.000  złr.  aatoritate  praesentis  conventas  dc 
przyszłego sejma odkładamy.  A  ci,  którzy  w  naszych^ 
duclłownyclł  i  szlacheckich  miastach  i  miaste- 
cdcach  mieszkała,  tylko  z  samych  d<)m^w  i  po- 
siadłości iaxta  proportionem  domów  przyle^ch 
tak  jako  inszy  mieszczanie  płaczywają,  (płacą)  szos 
płacić  i  do  poborców  oddawać  mają*". 

«A  wybierać  ten  szos  będzie  jeden  ex  Magistrati 
in  majoribus  civitatibus  na  to  przysięgły,  z  starszym  ży- 
dowskim także  też  przysięgłym,  a  po  drugich  miastacł 
i  miasteczkach  sam  burmistrz  także  ze  starszym  żydow- 
skim, też  na  to  przysiągłszy*". 

I  rzeczywiście  deleguje  Rada  Jana  Alembeka,  a  Kahai 
Jakóba  Gombrychta  i  ci  na  dniu  3  października  sporządzają 
szczegółowy  wykaz  opatrzony  następującym  napisem 

.Wybieranie  szosu  ośmiorakim  (!)  dupli  od  domói^i 
żydowskich  dnia  3/10  1628  we  Lwowie: 

od  całego  grunta  (!)  .  .  pretio:  38  fl.  12 
od  pół  grunta  ....  pretio:  19  fi.  06 
od  ćwierć  grunta    .    .    .     pretio:    9  fl.  78*. 

Następuje  imienny  wykaz  kilka  razy  przez  nai 
cytowany  *  i  suma  426  fl.  4  gr. 

Dnia  11  stycznia  1629  przysięgają  Aiemłiek  i  Gom- 
brycht  na  wezwanie  podstarościego  lwowskiego  i  po- 
borcy Zalewskiego  ^iż  spisali  kamienice  t.  j.  w  mieście 
samem  kamienic  29,  domów  drewnianych  5,  domków 
pod  murem  5,  a  więcej  nie  masz  ich,  z  których  kamienic 
domów  i  domków  nie  wybraliśmy  szosu  nic  więcej  nac 
złp.  154  gr.  28** '.  Czy  to  był  pobór  przeszłoroczny  czj 
nowy  tego  nie  wiemy,  różnicy  sum  (426  a  154)  nic 
umiemy  wytłómaczyć. 

»  Królewskich. 

•  Nr.  materyałów  78. 

»  C.  L.  380,  pg.  1889. 


345 

Równocześnie  zjeżdżają  do  Lwowa  burmistrze  i  se- 
niorzy kahalni  z  Oleska  (Slizki  consul,  Lew  ko  se- 
nior). Pomorzan,  Mikołajowa,  Żółkwi  (Wedecki  consul 
i  Abr.  Scłimuj łowicz  senior)  Sassowa  i innycłi miast, 
tu  przysięgają  i  składają  szos. 

Ten  proceder  raz  tylko  jeden  się  zdarzył  w  na- 
szycłi  czasach 

Szos  miejski. 

Niezależnie  od  tego  szosu  płaconego  specyalnie 
przez  Żydów  w  myśl  ucłiwały  sejmowej,  zaczyna  się  już 
w  2-gim  dziesiątku  lat  wieku  XVII  dążenie  Rady,  do 
zmuszania  Żydów,  by  płacili  stałe  szosy  wespół  ze  wszyst- 
kimi mieszczanami. 

Rada  ze  swej  strony  miała  dosyć  słuszności.  Mia- 
sto płaciło  szos  ryczałtem;  im  więcej  szlachty, 
duchownych  i  Żydów  w  mieście  posiadało  parcele,  tem 
wobec  wolności  tych  trzech  stanów  od  podatków  miej- 
skich —  więcej  musieli  płacić  sami  mieszczanie. 

Szlachty  i  Kleru  snąć  nie  ruszała  Rada,  ale  Żydów 
postanowiono  zmusić  do  tego.  „Pospolity  człowiek"  wy- 
wierał na  Radę  wielki  wpływ  w  tym  kierunku. 

Na  początku  XVII  w.  ilekroć  którychś  z  Żydów 
kupował  u  Chrześcijanina  dom  lub  grunt  —  płacił  szos 
i  na  miasto  i  na  króla  do  kasy  miejskiej. 

Stwierdza  to  akt  terminatury  między  stronami 
z  7/XI  1635  r.  w  którym  mowa  nawet  o  specyalnych 
regestrach  żydowskich  dla  szosuj 

Dopiero   gdy  w  r.  1628   Żydzi   swój    własny   szos 


1  AML.  fasc.  257  Nr.  38  1.  c.  „Żydzi  płacili  już  retroactis  annis 
•zose,  jako  ich  regestr  świadczy**.  Nr.  mat.  96. 


346 

opłacić  musieli,  a  bardzo  wysokie  pogłówne  ręczyło  im 
za  wolność  od  wszelkicli  innych  podatków,  prócz  je- 
dnego podymnego,  wstrzymali  wypłatę  szosu. 

Zaczęło  się  od  przedmiejskich  Żydów,  mieszkają- 
cych obok  cmentarza  żydowskiego,  a  więc  na  jurysdy- 
kcyi  miejskiej.  Żydzi  tamtejsi  nie  chcieli  wypłacić  «land- 
wójtowi"  szosu,  nie  chcieli  wykonywać  straży,  dać 
składek  na  żołnierzy,  a  kahał  nie  chciał  dać  emfiteuta 
za  cmentarz.  Rada,  przed  którą  landwójt  zaskarżył  opor- 
nych, wydała  wyrok  uwalniający  kahał  od  płacenia  taks 
za  cmentarz,  ale .  skazujący  przedmiejskich  Żydów  na 
płacenie  wszelkich  danin  miejskich  ^ 

Kahał  przedmiejski  założył  rekurs  do  sądu  assesor- 
skiego.  Równocześnie  wnoszą  chrześcijańscy  mieszcza- 
nie skargę  przed  to  same  forum  na  Żydów,  że  niechcą 
płacić  z  domów  szosu,  ani  odprawiać  straży  podczas 
napadu  Tatarów,  lub  podczas  „powietrza*",  jakoteż  nie 
chcą  się  przyczynić  do  utrzymania  nSatellitów  miej- 
skich Yulgo  hajduki  et  cepaki".  Pozwem  z  2/5  1631  r. 
wzywa  sąd  assesorski  Żydów  na  termin  *. 

Żydzi  na  żadnym  z  terminów  nie  stanęli  i  zostali 
skazani  zaocznie  na  zapłacenie  wszelkich  restancyi  i  ko- 
sztów. Lecz  sprawa  dla  nieformalnego  pozwania  cią- 
gnęła się  przez  parę  lat,  a  tymczasem  Rada  wydaje  13/9 
1633  r.  „consultum  de  Judaeis*",  w  którem  nakazuje  mie- 
szczanom, odnajmującym  Żydom  mieszkania  i  sklepy, 
„by  pobór  i  insze  wszystkie  regales  et  civiles  contribu- 
tiones  oddawali  od  Żydów,  gdyż  kiedyby  u  nich  katolicy 
mieszkali,  tedyby  jako  komornicy  pobory  płacili  i  wszyst- 
kie onera  miejskie  ponosili**  ^. 


»  AML,  fasc.  257,  Nr.  36. 

«  C.  L.  383.  pg.  2937.  Nr.  mat.  84. 

*  Consularia,  tom.  41,  pg.  1048  (ant  pg.  525)  Nr.  mat.  86. 


347 

Kiedy  Żydzi  mimo  wszystko  nie  chcieli  zapłacić, 
ani  restancyi,  ani  nowych  szosów,  gospodarze  ich  mając 
za  sobą  poparcie  Rady  wtargnęli  w  domy  swych  .komor- 
ników*",  do  innych  wtargnęli  pachołcy  miejscy  i  wśród 
gwałtów  —  jak  twierdzono  w  pozwie  —  zabrali  na  po- 
krycie swych  pretensyi  szafy  i  zastawy. 

Żydzi  wnoszą  pozew  do  króla  o  gwałt  i  rabunek; 
król  osobnym  dekretem  karci  postępek  Rady  i  gminy  ^ 
(27/5  1635). 

Równocześnie  wnoszą:  instygator  miejski  i  prokon- 
sul  skargę  na  Żydów*  (3/7  1635).  Oba  terminy  scho- 
dzą się  na  jeden  czas,  a  tymczasem  Rada  stara  się  we 
Lwowie  ugodowo  sprawę  załatwić. 

Wezwano  Żydów  (starszych)  na  ratusz  i  tutaj  Radcy 
pytają  ich:  „czy  chcą  dać  podymne  i  pobory,  albo  szosy 
z  gruntów  miejskich,  na  których  kamienice  ich  zasiadły 
w  mieście,  a  to  podług  ostatniej  konstytucyi  sejmu?*" 

Gombrycht  senior:  „Żydzi  tylko  jedno  po- 
dymne zapłacą,  od  reszty  uwalnia  ich  pogłówne!*" 

Radcy:  „że  powinni  płacić  od  tych  gruntów,  a  po- 
główne  tylko  od  osób  i  handlów  i  domów,  ale  nie  od 
gruntów!" 

Gombrycht  senior:  „nie  damy  nic**. 

Pertraktacye  zerwano;  sprawa  przeszła  do  trylm- 
nału  radomskiego  jako  sprawa  kompetencyjna  ^. 

Miasto  wygotowało  akt  terminatury,  w  którym  w  U> 
punktach  dowodzi  swych  praw.  (6/9  1635)*. 

Znów  upłynęło  lat  kilka,  aż  dopiero  dekretem 
z  31  marca  1642  r.  Władysław  IV  kończy  sprawę  w  ten 
sposób,  że  darowuje  Żydom  wszelkie  zaległo- 

»  AML.  fasc.  267,  Nr.  40. 

«  C.  L.  886,  pg.  1276, 

*  Consolańa  48,  pg.  66. 

«  AML.  faso.  267,  Nr.  8a  Nr.  mat  96. 


348 

ści,  lecz  nadal  mają  płacić  miasta  szos 
w  kwocie  200 złp.  (w2  ratach)  rocznie,  również 
mają  płacić  czynsze  z  gruntów  i  cmentarza 
jak  Clirześcijanie;  od  wodociągów  ikontry- 
bucyi  wojennych,  powinni  dawać  część  piątą  ^ 

Tak  stała  sprawa  podatków  w  połowie  XVn  wieku. 

Nadzwyczajne  podatki. 

W  czasach  które  opracowujemy,  uchwala  się  wo- 
bec częstych  napadów  Tatarów  osobne  «Munus  tartari^ 
cum*",  które  i  Żydzi  opłacić  muszą.  I  tak,  że  tylko  je- 
den wspomnę  wypadek  z  roku  1589.  Żydzi  lwowscy 
uchwalonego  « podarku*  dać  nie  chcą,  czy  nie  mogą. 
Herburt,  szafarz  ówczesny,  potrzebuje  pieniędzy  i  po- 
życza u  innych  Żydów,  przyrzekając  im  200  fl.  procentu. 

Po  3  latach  Żydzi  lwowscy  kapitał  oddają,  ale  o  pro- 
cencie wiedzieć  nie  chcą.  Ztąd  swary  i  procesy*. 


Ponieważ  na  razie  nie  mam  cyfr,  nic  powiedzieć 
nie  mogę  o  tem,  ile  czopowego  i  innych  podatków  gminy 
lwowskie  oddawały. 


'  AML.  Z  regestów  fascykułów.  Tom  DE,  podług  odd.  I,  Nr.  761, 
i.  257,  ks.  264  i  228  str.  741    7. 

»  C.  L.  847,  pg.  796,  1/6  1601. 


349 


Na  Ziemif  Świętą. 

Do  zakresu  poruczonego  gmin  lwowskich  — 
poruczonego  nie  przez  rząd  —  lecz  przez  zjazd  3  (4)  ziem 
powinniśmy  zaliczyć  obowiązek  przyjmowaniaofiar 
płynących  z  całej 
Polski,  a  może  i  z  za- 
granicy na   utrzy- 
mywanie szkół  i  bie- 
dnych w  Palestynie 
i    odsyła  nia     ich 
t  a  m  ż  e  ^ 

Zazwyczaj  zajmo- 
wał się  tym  urzędem, 
bardzo  zaszczytnym,  je- 
den z  poważniejszych 
i  bogatszych  seniorów 
lub  boni  viri  i  miał 
tytuł  „Mara  d'ar'a  ka- 
discha""  =  Pan  ziemi 
świętej  lub  „Nsi  szel 
erec  Israel  =  książę 
kraju  izraelskiego*".  Na 
wielu  epitafiach  zna- 
chodzimy  te  tytuły  od 
najdawniejszych  do  do- 
syć późnych  czasów.— 
(n.  p.  Nachman  Izako- 
wicz).    Okoliczność,  że 

ta  godność  od  najdawniejszych  czasów   przypadła  na- 
szej Gminie,    ma    swe  uzasadnienie    w  tem,   że  Lwów 


Ryc.  64. 
Szkolnik  wzywający  do  bóżnicy  (Szule- 
rajn).   Ze  zbioru   rycin  biblioteki  Pa- 
wlikowskich we  Lwowie. 


>  Baben  Wstęp  do  Ansze  Szem,  str.  XII.  7. 


350 

wysunięty  na  wschód  miał  stałe  połączenie  karawanowe 
z  Konstantynopolem  i  dalej  z  Syryą  i  Persyą. 

Z  dorocznych  przesyłek  kahałów  lwowskich  ko- 
rzystają osoby  prywatne  i  poruczają  kahałowi  pieniądze, 
przeznaczone  dla  swych  krewnych  w  Ziemi  Świętej. 

I  tak:  mamy  akład  z  r.  1659,  zawarty  w  Barakowie 
przed  tamtejszym  rabinatem,  między  obywatelami  kra- 
kowskimi, braćmi  Baruchem  i  Hercką,  synami  Samuela  le- 
karza, z  jednej,  a  Pinkasem  Eleazarowiczem  z  Glucksburga 
z  drugiej  strony ;  mocą  tego  układu  pożycza  Pinkas  obu 
braciom  600  złp.,  a  sam  wyjeżdża  do  Palestyny;  bracia 
mają  odsetki  co  roku  na  Matkę  Boską  Gromniczną  od- 
syłać do  nGąbbaim*"  kahału  lwowskiego,  „na  których 
ręce  przesyłają  ze  wszystkich  gmin  dla  wy- 
syłania do  Ziemi  Świętej*^ 

„Gabbaim*"  stali  —  zdaje  się  —  pod  tym  względem 
pod  władzą  ^księcia  Ziemi  Świętej**,  który  był  za  te 
pieniądze  odpowiedzialny. 

Dochody  Kahałów  lwowskich. 

Jakie  dochody  miały  kahały  lwowskie 
i  co  się  na  nie  składało?  Wszak  regularnie  wy- 
dawano rocznie  tysiące,  a  wskutek  nieprzewidzianych 
wypadków  budżet  wzrastał  bez  końca. 

Dochody  są:  a)  podatek  kahalny,  opłacany  przez 
wszystkich  członków  społeczności  żydowskiej  (później- 
sza simpla)  według  oceny  kollegium  censorów. 

Censorowie  (taksarze)  musieli  przed  każdą 
kontrybucyą  się  zbierać  i  nie  wolno  im  było  opuszczać 


>  Wettstein:  Mipinaksi  Hakahal  h\  Kraków,  atr.  X,  Nr.  10. 


351 


miejsca  zebrań,  ani  z  nikim  się  komunikować  ^  zanim 
nie  dokonali  zupełnego  otaksowania. 

Cenzorów  zaprzysięga  rabin  i  to  wedle  przepisu, 
każdego  z  osobna;  oni  nie  tylko  obliczali  podatki  ka- 
halne,  lecz  także  repartowali  wszelkie  podatki,  jakie  ry- 
czałtem spłacała  gmina  żydowska  ^. 

Od  opłacania  podatku  kahalnego  zależało  bierne 
i  czynne  prawo  członka  gminy.  Wobec  tego,  że  przy 
wyborach  imiona  wyborców  wkładano   do   trzech  urn. 


>  Bu  ber:  Ansze  Schem.  str.  82. 

•  W  r.  1766  wydaje  podwojewodzi  Orlewski  przepisy  dla  „ta- 
ksarzy",  —  według  dawnych  przywilejów.  —  Dlatego 
sądzimy,  że  w  niżej  podanych  10  §§  znajdzie  się  jądro  z  naszych 
czasów.  Podajemy  je  w  skrócenia: 

§  1.  Przed  szacowaniem  przysięgają  taksarze  z  rodałem  w  ręku, 
że  nie  będą  nikomu  folgowali. 

§  2.  Przed  zakończeniem  otaksowania  nie  wolno  im  się  wydalić 
z  izby  pod  ciężkiemi  karami. 

§  3.  Nie  powinni  żadnego  umniejszyć  w  podatku,  chyba  jeśli 
zubożał. 

§  4.  Taksować  mają  według  majątku  i  dobrze  uważać  na  tych, 
którzy  nie  prowadzą  publicznego  liandlu  dają  lecz  pieniądze  na  procent. 

§  5.  Nie  wolno  taksarzom  z  nikim  się  godzić,  lecz  każdy  musi 
zapłacić,  ile  nań  nałożono. 

§  6.  Taksarze  mają  taksować  przez  2  do  8  tygodni,  „żeby  dla 
powtórnych  taksarzów  czas  wystarczał". 

§  7.  Taksarze  mają  podwyższyć  simplę,   jeśli   kto  płacić  może. 

§  8.  Młodzi  małżonkowie  „na  wikcie*^  płacą  od  100  złp.  posagu 
2  tynfy,  od  klejnotów  1  tynf,  lecz  dopiero  we  3  lata  od  wesela. 

§  9.  Rodziców,  zięciów  i  synów  należy  osobno  układać  w  re- 
gestr. Kupcy,  mający  otwarte  sklepy,  płacą  „według  dawnej 
konstytucyi"  po  300  złp.,  kupcy  jadący  do  Wrocławia,  Frank- 
furtu lub  Gdańska  po  500. 

§  10.  Dla  otaksowania  majątku  samych  taksarzy,  wylosowuje  się 
innych  taksarzy. 

Dnia  29/6  1765  r.  w  całości  yide  Pazdro:  Organizacya,  Nr. 
mat  58. 


352 

przypaszczamy,  ie  były  trzy  kategorye  opodatkowanych. 
Na  dniu  wyborów  przyjmowano  zastawy  od  tych,  któ- 
rzy nie  byli  w  stanie  wczas  opłacić  podatku.  Nie  pła- 
cący podatków,  nie  wchodzili  wcale  w  rachubę  i  stano- 
wili proletaryat  miejski. 

b)  dochód  od  mięsa  koszernego:  krubka 
(krupka?).  We  Lwowie  było  od  wieków  zakazanem 
spożywanie  mięsa  rzniętego  poza  murami  miasta  (Szcliita 
chuć) ;  miało  to  na  celu  przysporzenie  kahałowi  docho- 
dów z  rzeźni.  W  Żółkwi  płacono  od  sztuki  bydła  2Vt  gr. 
krupki,  we  Lwowie  była  opłatą  nierównie  wyższą;  do- 
kładnie jej  wysokości  podać  nie  możemy.  Był  atoli  ten 
dochód  nader  wielkim,  skoro  kahałowi  tak  zależało  na 
jego  warowaniu;  tym,  którzyby  się  ważyli  ten  zakaz 
przekroczyć,  grożono  klątwą,  a  osobny  ustęp  był  tej  spra- 
wie peświęcony  w  konstytucyach  duchownych:  .Mięsa 
przywożonego  zakazać  (ma  rabin)  pod  klątwą  i  samemu 
dla  siebie  nie  pozwolić,  tak  wołowego,  jak  i  cielęcego  ***. 

C.  Chazaka. 

Chazaka  (moc=prawo),  prawo  bezsprzecznego  posia- 
dania, lub  wykonywania  czegoś,  stanowiła  bardzo  obfite 
źródło  dochodów  kahalnych.  Nikomu  w  gminie  nie 
wolno  się  było  niczem  zajmować,  nikomu  przedsięwziąć 
żadnego  interesu,  bez  otrzymania  na  to  pozwolenia 
gminy,  czyli,  jak  się  potocznie  wyrażano:  chazaki.  Czy 
chciał  kto  handlować,  czy  prowadzić  rzemiosło,  czy  być 
nauczycielem,  czy  kupić  dom,  czy  wziąć  ślub,  na  wszystko 
musiał  otrzymać  pozwolenie,  a  za  to  pozwolenie  trzeba 


»  Porządek  Jabłonowskiego  §  13  =  Pazdro:  Organizacya,  str. 
186.  Po  dzień  dzisiejszy  stanowi  dochód  z  rzeźni  ^/^  wszystkich  do- 
chodów kahałn  lwowskiego. 


358 

było  płacić.    Z  tych  dochodów  pokrywał  Kahał  swe 
ogromne  wydatki. 

I  tak:  1)  Każdy  Żyd,  z  przedmieścia  lob  z  innego 
miasta,  chcący  osi^ć  we  Lwowie,  lub  z  prowincyi 
przenieść  się  na  przedmieście,  musiał  otrzymać  pozwo- 
lenie Kahału  i  za  nie  opłacić  wpisowe.  Wiemy  dobrze, 
że  nie  wolno  było  w  Żółkwi  osiąść  żadnemu  Żydowi, 
jeśli  nie  miał  na  to  pozwolenia  seniorów  żółkiewskicli, 
ci  zaś  musieli  dla  każdej  sprawy  zasięgnąć  pozwolenia 
ze  Lwowa. 

2)  Każdego  roku  przedkładali  seniorowie  magistra- 
towi miejskiemu  dokładny  imienny  wykaz  wszystkich 
osiadłych  Żydów,  oraz  zaprzysięgali  autentyczność  tego 
wykazu.  Kto  na  nim  nie  był  umieszczony,  nie  miał  ża- 
dnych praw  handlowych,  ani  wogóle  żadnych  praw 
miejskich. 

Analogicznie  do  tych  prerogatyw  Kahału,  zawierał 
statut  krakowski  normę,  która  dokładnie  określa  rygor 
za  nieposłuszeństwo:  „A  jeśli  kto  przyjdzie  tu  na  mie- 
szkanie, czy  to  żonaty,  czy  wdowiec,  czy  wdowa,  l>ez 
pozwolenia  kahału,  wówczas  „raszim  i  towim*"  (senio- 
res  et  boni  viri)  wyklną  go  od  świętości  Izraela,  on 
będzie  usunięty  (od  udziału)  w  obu  światach,  synów 
jego  się  nie  obrzeza,  nie  pochowa  się  go  w  grobach 
Izraela  etc,  etc."  *. 

3)  Żadnego  rzemiosła,  żadnego  handlu,  nawet  ża- 
dnej dzierżawy  nie  wolno  było  Żydowi  wziąć  w  ręce 
bez  pozwolenia  Kahału  i  opłacenia  stosownej  taksy.  Do 
tego  odnosi  się  §  8  porządków  Matczyńskiego  (1692),  który 
potwierdza  dawne  przywileje  i  normuje  to,  co  już 
dawno  zwyczaj  utrwalił: 

„A  że  znajdują  się   luźni   Żydzi,   którzy  nie  mając 

^  Pinaks  krakowski,  Wettstein:  QaeUen0chriften,  gtar.16— 17. 

tydti  lwów ••7.  tS 


354 

się  do  niczego,  udają  się  na  szarpaninę,  Ł  j.  na  usługi 
szelążnego,  czopowego  i  arendy  wybieranie,  ale  nad  to, 
co  im  należy,  wybierają,  więc  zabiegając  temu,  aby 
krzywdy  ludziom  nie  czynili,  żeby  się  żaden  z  ta- 
kowych Żydów  nie  ważył  służyć  bez  wiado- 
mości starszych,  a  to  dlatego,  żeby  starsi  żydow- 
scy obojej  synagogi,  tak  miejskiej,  jako  przedmiejskiej, 
uważali,  czy  ten,  który  się  do  tych,  jak  się  rzekło,  usług 
bierze,  jest  cnotliwy  i  nie  podejrzany,  żeby  go  mogli 
rekomendować  ludziom,  żeby  cnych  nie  zawiedzić,  szar- 
pać nie  będzie  i  przystojnie  usługi  swoje  odprawować 
ma,  a  to  pod  surowem  karaniem,  które  się  starszym 
Żydom  obojej  synagogi  w  moc  daje,  aby  takowych,  któ- 
rzy się  niecnotami  i  z  temi  rzeczami  parali,  surowo  ka- 
rali, a  to  bez  żadnego  respektu*". 

Otóż  wszelka  służba  pisarzy  na  komorach,  pod- 
dzierżawców, mytników,  była  zależną  od  udzielenia  cha- 
zaki  przez  Kabał;  motywy  oddania  tej  władzy  Kahałowi  są 
l>ezsprzecznie  inne,  aniżeli  je  podaje  wojewoda,  chodziło 
tu  bowiem  o  przysporzenie  Kahałowi  dochodów,  a  nie 
o  wystawianie  świadectw  moralności  poszczególnym  kom- 
petentom  o  posady  i  zajęcia. 

Lecz  nietylko  poddzierżawy  i  pisarka  musiały  mieć 
chazakę,  owszem,  wszelkie  główne  dzierżawy  (poddzier- 
żawami  były  de  forma  prawie  wszystkie,  ze  względu 
na  zakaz  prawny  dzierżawienia  przez  Żydów  dochodów 
państwowych  i  miejskich),  musiały  być  praenotowane 
w  Kabale  i  żadnemu  Żydowi  nie  wolno  było  brać  dzier- 
żawy bez  opłacenia  taksy  za  Chazakę. 

Wskutek  tego  faktyczna  rozprawa  konkurencyjna 
między  Żydami  odbywała  się  w  Kabale,  a  ten,  który 
chazakę  na  tę  lub  ową  arendę  otrzymał,  udawał  się  do 
właściwej  władzy  i  podpisy v^ał  kontrakt.  Tem  możemy 
sobie  wytłumaczyć  fakt  przez  nas  wyżej  (cap.  VIII,  str. 


355 

175)  podany,  ie  Róża  Nachmanowa  nie  bierze  w  dzier- 
żawę czopowego  lwowskiego  u  zbyt  się  drożącego  Przed- 
wojowskiego  i  wcale  nie  boi  się  konkurencyi  innych 
Żydów.  Pized  wojowskijest  bowiem  wobec  aktu  Chazaki 
bezsilny. 

4)  Od  ślubu  należy  się  taRsa  Kabatowi. 

5)  Na  kupno  domu  musi  się  mieć  Chazakę. 

6)  Na  otrzymanie  tytułów  honorowych  Chaber  i  Mo- 
rejnu  jest  również  taksa. 

7)  Za  otrzymanie  grobu  obok  grobów  krewnych 
płacą  pozostali  wysokie  sumy  i  t.  d.,  i  t.  d. 

Im  gorzej  było  Kahałowi,  im  większe  były  wydatki, 
a  dochody  płynące  z  ofiarno&ci  prywatnej,  z  rzeźni, 
z  opłat  konsumpcyjnych  (wino),  simpli,  czyli  podatku 
kahalnego,  taks  sądowych  i  t.  p.  się  zmniejszały,  a  w  ka- 
żdym razie  nie  wystarczały  na  pokrycie  potrzeb,  tem 
silniej  skręcała  się  śruba  Chazaki;  straszny  system  wy- 
ciągania ze  wszystkiego  pieniędzy,  przetrwał  Rpltą  i  do- 
piero promienie  oświaty  XIX  wieku  położyły  mu  kres. 


Lecz  mimo  największego  zdzierstwa,  dochody  Ka- 
hałów  nie  wystarczają  na  pokrycie  wydatków ;  nieprze- 
widziane wydatki,  jak  n.  p.  na  proces  z  Jezuitami 
(21000  złp.),  na  odbudowanie  spalonych  bóżnic,  wymu- 
rowanie domów  kahalnych,  a  od  drugiej  połowy  XVn  w. 
liczne  kontrybucye  wojenne,  pożary,  oblężenia,  a  za  tem 
idące  bankructwa  wielkich  firm  żydowskich,  pociągają 
za  sobą  niemożność  płacenia  ze  strony  wielkiego  odłamu 
Żydów,  a  co  za  tem  idzie,  popadanie  Kahałów 
w  długi.  Początek  zadłużania  się  widzimy  już  w  pier- 
wszych dziesiątkach  lat  XVII  w.  I  tak:  4/5  1617  r.  pod- 
pisują Dawid  i  Abraham  Aszkenazy,  seniorowie  przęd- 
li* 


356 

miejscy,  Aron  i  Jakób  Giec,  seniorowie  miejscy,  wraz 
z  arcyszkolnikami:  Zelikiem,  przedmiejskim  i  Dawidem, 
miejskim,  skrypt  dłużny  na  3000  złp.,  płatny  po  3  latacłi 
AU>ertowi  Surzykowi.  Kahały  płacić  nie  mogą  i  oto  8/7 
1620  r.^  wnosi  zięć  Surzyka,  Jan  Karn  skargę  na  oba  Kahały. 

Wierzycielami  Kahałów  były  po  większej  części 
klasztory,  które  nie  prowadzity  żadnego  przemysłu, 
ni  handlu,  a  dla  swych  pieniędzy  starały  się  o  pewną 
lokacyę,  a  za  taką  uchodziły  były  Kahały. 

Już  3/9  1642  r,  fantuje  woźny  kasę  Kahału  miej- 
skiego na  rzecz  klasztoru  panien  Benedyktynek  na 
10000  fl.%  a  z  nieszczęściem  Rpltej,  z  napadem  Chmiel- 
nickiego, z  oblężeniami  Lwowa  przez  Tatarów,  Kozaków 
i  Szwedów,  z  rozruchami  antiżydowskimi  w  r.  1663, 
Kahały  lwowskie  w  coraz  to  gorsze  wpadają  długi  kla- 
sztorne, tak  dalece,  że  w  r.  1770  oba  Kahały  są  niewy- 
I^calne.  Wówczas  arcybiskup  Sierakowski,  dekre- 
tem z  22/8  1770  r.  zniża  odsetki  od  sum  .duchownych*, 
a  nuncyusz  papieski  Angelo-Maria  Durini.  za- 
twierdza to  zniżenie  dekretem  z  14/11  t.  r.  Z  tych  de- 
kretów dowiadujemy  się,  że  wierzycielami  Kahałów  lwow- 
skich byli:  Kapituła  lwowska  metropolitalna,  Magistrat 
miasta.  Jezuici  lwowscy,  kamioneccy  i  krakowscy,  parafia 
Bożego  Ciała  i  M.  Magdaleny,  Tercyarze  de  Observancia 
we  Lwowie,  Żółkwi,  Rohatynie  i  Mościskach,  Domini- 
kanie lwowscy,  Karmelici  bosi  i  obuci,  parafia  św.  Mar- 
cina, Św.  Krzyża,  zakony  Franciszkanów,  Braci  Mniej- 
szych (Bernardynów),  Trynitarzy,  Seminarya  duchowne 
lwowskie,  Missyonarze,  Bazylianie,  superior  św.  Jura 
i  kilkadziesiąt  innych  klasztorów  ^ 


»  C.  L.  378,  pg.  2176. 

«  C.  L.  893,  pg.  974-6. 

•  Acta  Vcpl  III,   D.  p.  40-41.  U  Pazdry  Nr.  70.  str.  263-67. 


357 

Początków  tego  strasznego  zadłużenia  powinni- 
śmy szukać  i  znajdujemy  w  naszych  czasach,  kiedy  to 
już  —  jak  widzieliśmy  —  za  10000  złp.  fantują  kasę 
Kahahi. 


Pobory  państwowe,  płacone  —  jak  wiemy  —  ry- 
czałtem, rozkładają  również  cenzorowie;  tak  samo  po- 
stępuje się  i  z  kontrybucyami,  stacyjnem  i  t.  d. 


CZĘŚĆ  TRZECIA 


ŻYCIE 


XVI. 
Zatrudnienie  Żydów  IwowsUch. 

Zarys  historyczny.  —  PoAyczanie  pieniędzy.  —  Żydzi  potyczają  Ży- 
dom. —  Fogl%dy  dwóch  rabinów  na  lichwę.  ~  Żydzi  pożyczają  Chrze- 
ścijanom i  naodwrót.  —  Procent.  —  Zastawy  ręczne.  —  Statut  Gol- 
skiego.  —  Zastawianie  rzeczy  kościelnych.  —  Nieszczęścia  zt%d  wyni- 
kłe. —  Odbieranie  zastawów. 

Poznaliśmy  w  poprzednich  i  .działach  topografię 
Ghetta,  jego  rozwój  po  rok  1648,  poznaliśmy  poszcze- 
gólne osobistości  sterczące  ponad  przeciętnem  społe- 
czeństwem, ich  znaczenie  i  wpływ  na  rozwój  gmin,  po- 
znaliśmy ustrój  gmin  lwowskich,  ich  administracyę 
i  sądownictwo  we  wszystkich  instancyach  dla  spraw 
najrozmaitszych,  znamy  już  podatki  i  ciężary  gniotące 
poszczególne  jednostki,  znamy  dochody  kahalne,  lecz 
nie  znamy  jeszcze  dochodów  jednostki  i  spo- 
sobu jej  zarobkowania. 

Otóż  poznanie  gałęzi  i  sposobów  zarobkowania 
poszczególnych  Żydów  lwowskich,  będzie  treścią  na- 
stępnych rozdziałów. 

Żydzi  tworzą  w  Polsce  stan  średni,  mieszczański, 
a  choć  de  jurę  do  mieszczan  się  ich  nie  zalicza,  mimo 
to  w  rzeczywistości  odpowiednio  do  swego  zajęcia  i  swego 
sposobu  życia  są  najbardziej  zbliżeni  do  tego  stanu. 


362 

Od  przybycia  swego  do  Polski  zamieszkują  Żydzi 
wielkie  miasta  i  tutaj  trudnią  się  handlem  i  przemysłem. 
Ztąd  przenoszą  się  często  na  wieś,  jużto  dla  wydzierża- 
wiania komór,  wsi,  stawów,  a  najczęściej  karczem 
i  rogatek.  W  mieście  spotykają  się  interesy  Żydów  z  in- 
teresami mieszczan,  wskutek  czego  przychodzi  do  pro- 
cesów, napadów,  rozruchów  i  zabójstw.  Mieszczanie 
lwowscy  bronią  swych  praw  handlowych,  cechy  rze- 
mieślnicze nie  chcą  pozwolić  Żydom  na  wykonywanie 
swych  rzemiosł,  a  wszystko  ma  swe  prawa,  przywileje, 
wobec  których  Żyd  jest  często  bezradny.  Bogatsze  je- 
dnostki umieją  pieniądzmi  i  protekcyą  obchodzić  i  pa- 
raliżować zabiegi  kupców  i  rzemieślników,  biedniejsi 
ulegają  często  w  walce  konkurencyjnej. 

Mimoto  wszystko  we  Lwowie  handliąje,  ba,  nawet 
żona  rabina,  żona  śpiewaka  synagogalnego  i  sam  szkol- 
nik  w  wolnych  od  zajęć  chwilach.  Każdy  handluje 
wszystkiem,  nic  nie  stanowi  jego  specyalnośd,  na  wszyst- 
kiem  się  zna,  wszystko  umie  i  rozumie.  Wśród  tych 
handlarzy  i  rzemieślników-partaczy,  obraca  się  praw- 
dziwie polska  typowa  figura  znana  dotąd  w  miaste- 
czkach i  dworach,  to  faktor.  Wszędzie  go  pełno,  za- 
wsze w  podróży^  zawsze  czynny,  gotów  wskoczyć  w  ogień, 
często  przebieg,  nic  dlań  nie  trudne,  umie  w  najtru- 
dniejszej zapośredniczyć  sprawie,  dyskretnie,  pójdzie, 
pojedzie  i  powie,  załatwi,  jednem  słowem  jest  to  totum- 
facki, bez  którego  się  żaden  bogatszy  dom  mieszczański 
a  już  pewnie  żaden  dom  szlachcic  nie  obejdzie. 

Obok  niego  (a  często  i  w  jednej  osobie)  stoi  ku-* 
piec  większy  lub  kramarz  z  budki  jarmarcznej,  bogaty 
„pachciarz''  dzierżawca  rogatek,  myt,  ceł  królewskich, 
miejskich,  prywatnych,  dzierżawca  a  nawet  właściciel 
dóbr  i  wielki  bankier  robiący  tylko  interesy  pieniężne; 
a  wszyscy  —  ówczesnym  zwyczajem  —  trudnią  się  po- 


363 

iyczaniem  na  zastawy  (n.  b.  uboeznie)  lub  braniem 
ich  w  podzastaw.  Biedna  klasa  posługiwała  bogatszym, 
służąc  już  to  na  komorach  jako  pisarze,  celnicy,  rewi- 
zorzy,  dróżnicy,  jużto  jak   subjekci,    służba  domowa. 


Ryc.  66. 

Zyd  potoki  (Ebreo  Polako)  tztycli  włoski 

Ze  zbiorą  rycin  biblioteki  Pawlikowskich  we  Lwowie. 

Niezależnie  od  tych  posług  pracuje  tandedarz  uliczny 
sprzedający  suknie  przepadłe  u  bogaczy  w  zastawie, 
oraz  żona  jego,  sprzedająca  w  koszyku  różne  specyały, 
jakoteż  handlarz  wiejski,  obnoszący  swój  towar  różnoraki 
na  plecach.  Do  tego  dodajmy  rzemieślnika  żydowskiego 
pracującego  po  kątach,  by  się  ukryć  przed  oczyma  ce- 


364 

chu,  a  otrzymamy  obraz  zróżniczkowanego  społeczeństwa 
żydowskiego  we  Lwowie;  przyjrzyjmy  mu  się  bliżej  : 

Zacznijmy  od  handlu  pieniężnego  we 
właściwem  tego  słowa  znaczeniu: 

I.  Pożyczanie  pieniędzy. 

Pożyczanie  pieniędzy  nie  jest  specyalnym 
atrybutem  Żyda;  pożyczają  pieniądze  wszyscy,  którzy  je 
mają  a  więc: 

I.  Żydzi  Żydom.  II.  Żydzi  Chrześcijanom.  III.  Chrze- 
ścijanie Żydom.  IV.  Chrześcijanie  Chrześcijanom.  Wobec 
tego,  że  punkt  czwarty  do  nas  nie  należy,  przejdziemy  trzy 
pierwsze. 

I.  Żydzi  pożyczają  Żydom  jużto  na  skrypty, 
(wekselbriefy)  jużto  na  zastawy  hipoteczne  lub  ręczne. 
W  te  sprawy  nie  miesza  się  prawo  państwowe,  należą 
one  z  natury  rzeczy  do  sądu  „dajanów^^  Jak  widzimy 
z  ułamków  „Pinaksu  sędziów^'  i  responsów,  ta  gałęż  za- 
robkowania była  bardzo  ożywiona,  zwłaszcza  między 
kupcami;  pożyczki  na  wexelbriefy  były  najpo- 
spolitsze. Terminy  płatności  oznaczano  zwyczajem  ów- 
czesnym na  jarmarki  (lwowski  św.  Agnieszkę,  Jarosław: 
Matkę  B.  Gromniczną,  Bar,  Podhajce).  Znano  wówczas 
już  w  naszej  formie  eskont  i  dyskont  weksli.  I  tak  w  re- 
sponsach  Rabina  Izaka  Halevy  (Nr.  2,  responsów)  ^  mamy 
sprzedaż  długu  chrześcijańskiego  na  3.U00  fi.  za  2.000 
z  prawem  ewikcyi  za  2400 ;  znany  jest  sposób  (z  Nie- 
miec) przekazywania  kupcom  jadącym  do  Jarosławia  lub 
na  inny  jarmark  asygnatą,  wypłatę  pewnej  sumy  tamże 
przez  jakąś  firmę.  Dzieje  się  to  dla  bezpieczeństwa  *. 

»  Ed.  Neuwitt  1736. 
•  ibid.  Nr.  4. 


365 

Często  obejmuje  bogaty  Żyd  rolę  komisyonera 
i  w  imieniu  kupca  z  innego  miasta  prezentuje  weksle 
do  zapłaty.  I  tak,  te  tylko  jeden  dam  przykład:  EScha- 
nan  Dawidowicz  Żyd  lwowski,  człowiek  bogaty,  sam 
lichwiarz,  otrzymuje  do  ściągnięcia  pretensyi  na  rzecz 
Zeinwla  Samuela  Dawidowicza  3  skrypty  dłużne,  płatne 
na  różne  jarmarki  ^ 

Mniejsze  sumy  pożyczali  Żydzi  od  ręki,  na  większe 
starano  się  o  legalizowanie  skryptu  w  sądzie  żydów* 
skim,  nieraz  nawet  u  najwyższego  koUegium.  (W  pew- 
nym wypadku  600  złp.  legalizuje  rabin  przedmiejski). 

Na  bruku  lwowskim  uwijali  się  —  zwłaszcza  pod- 
czas jarmarku  —  agenci  żydowscy  dla  pośredni- 
czenia w  sprawach  pieniężnych.  Takim  jest  dla  spraw 
na  wielką  skalę  miejski  szkolnik  Marek  Izraelowicz ; 
on  to  zastępuje  wobec  Hady  jako  forum  sądowo-handlo- 
wego  trzech  kupców  krakowskich  Izraela  Moszkowicza, 
Arona  Chaimowicza  i  Izraela  Jakubowicza  i  odbiera  w  ich 
imieniu  od  Żyda  buseckiego  Barucha  Moszkowicza  skrypt 
na  7.000  złp.  i  daje  mu  inny  na  2.350  fi.  (r.  1638)*. 

Stosunki  pieniężne  są  międzymiastowe,  a  nawet  się- 
gają poza  granice  Rpltej.  Żyd  lwowski  .Złotnik  Marek 
Purys**  ręczy  za  kupca  krakowskiego.  Żyda  Jakóba  No- 
waka za  sumy  500  złp.  oraz  2020  złp.  (24  10  1636  r.). 
Gdy  Nowak  nie  płaci  i  w  czasie  swego  pobytu  we  Lwo- 
wie dostaje  się  do  więzienia  i  ztąd  ucieka,  musi  Marek 
wypłacić  całą  sumę  eskonterowi  skryptu,  kupcowi  kra- 
kowskiemu: Dziurdzi  Attawanty ;  jego  zastępuje  we  Lwo- 
wie .negotiorum  gestor**  Jan  Sommer*. 

Co  się  tyczy  pożyczania  pieniędzy  na  nieruchomo- 
ści, to  niektóre    szczegóły  podaliśmy,    gdy  była  mowa 

'  PinakB  gminny  karta  21,  sbr.  2    r.  1646). 

»  Consnl  46   pg.    81—3 

•  Ck>n8nl  47,  pg.  203  i  C.  L.  886,  pg.  1880—2. 


366 

o  sądzie  .dajanów;  Żydzi  pożyczali  drugim  Żydom  na 
domy,  sklepy,  miejsca  do  siedzenia  w  synagodze,  skarżyli, 
pędziU  na  licytacyę  i  otrzymywaU  intromisyę. 

Procent  (%):  W  stosunku  do  Żydów  stoją  zrazu 
Żydzi  na  punkcie  zasady  kanonistycznej.  U  sur  a  to 
grzech  i  zakaz  pisma  świętego  (Mos.  V.  XXin.  20),  lecz 
stosunki  faktyczne  zmieniają  powoli  teoryę  kanonisty- 
czną  na  merkantylistyczną;  w  naszych  czasach  iderają 
się  te  dwie  idee,  a  ich  reprezentantami  są  dwaj  ów- 
cześni uczeni  i  rabini:  Izak  Halevy  i  Jozue 
Falk  Kohen. 

Pierwszy,  którego  responsa  tylekroć  cytowałem,  jest 
zwolennikiem  zasady  kanonistycznej;  zastanawia  się 
szczegółowo  nad  tem,  czy  w  razie  asygnaty  pieniężnej  na 
inne  miasta,  ma  się  brać  pieniądze  w  kursie  dnia  asy- 
gnaty, czy  dnia  pobrania,  ostrzega  przed  lichwą  przy 
wymianie  pieniędzy,  z  złotych  na  czerwone,  talary  i  Ł  d. 

Jozue  Falk  Kohen,  jakkolwiek  w  teoryi  stoi  rów- 
nież na  stanowisku  kanonistycznem,  szuka  jednak  drogi 
in  fraudem  legis. 

W  rozprawie  swej*  (części:  prawa  lichwy) 
poleca  on  że:  gdy  ktoś  sprzedaje  zboże  przy  żniwach, 
by  je  sobie  odebrać  na  przednówku,  nie  wolno  mu 
oznaczyć  ceny,  tylko  ilość  zboża. 

„Gdy  ktoś  pożycza  pieniądze,  pożycza  je  na  jakiś 
interes;  od  prosperowania  tego  interesu  zależy  zdolność 
płatnicza  dłużnika;  zależy  tedy  wierzycielowi  na  tem, 
by  interes  szedł  dobrze,  jest  bowiem  niejako  wspólni- 
kiem*' swego  dłużnika,  powinien  mu  nawet  dać  część 
kapitału  do  spółki,  by  samemu  mieć  większe  zaintere- 
sowanie się  sprawą;  w  takim  razie,  jeśli  to  spółka  — 
to  może  na  niej  stracić,  a  więc  wolno  mu  i  zy- 
skać. Oto  treść  essencyonalna  wywodów  Jozuego  Falka. 

>  Kuntres  Ha  Sm*  ed  Kraków  1894. 


367 

Ta  firaus  legis,  objawiająca  się  w  tern,  te  wierzyciel,  da- 
jąc dłużnikowi  pieniądze,  dodaje  mu  1  grosz  na  spółkę 
i  mówi:  «Daj  nam  Boże  dobrych  interesów",  stała  się 
podkładem  najstraszniejszej  lichwy  międy  samymi  Ży- 
dami, tem  straszniejszej,  że  zupełnie  bezkarnej  wobec 
kar  kahału  na  denuncyantów  ^  (do  dziś  zwana  ta  firaus: 
^Heter  Iska*). 


II.  Żydzi  pożyczają  Chrześcijanom  na 
skrypta  dłużne,  na  zastawy  ręczne  lub  na 
hypotekę. 

III.  Chrześcijanie  pożyczają  Żydom. 

Co  się  tyczy  strony  prawnej  pożyczek  na  skrypt 
dłużny  lub  hypotekę,  to  §  25  statutu  Bolesławow- 
s kiego  wyraźnie  zakazywał  Żydom  pożyczania  na  hy- 
poteki  \ 

Statut  wiślicki  zakazał  Żydom  pożyczania  pie- 
niędzy na  listy  obligatoryjne  pod  rygorem  utraty  ca- 
łej sumy. 

Jagiełło  łączy  oba  te  zakazy  i  na  zjeździe  Wart- 
skim  (1473)  zakazuje  Żydom  pożyczać  inaczej,  aniżeli 
na  „zastaw  ręczny  ^'*.  Tego  też  przestrzegało  prawo  i  na 
to  się  powołuje  w  XV  w.  adwokat  krakowsU,  Kromer, 
kiedy  cytuje  ustawę:  «neullas  pecunias  super  ąuascum- 
que  litteras  abligatorias,  alias ve  inscriptiones  darent**, 
tylko  „sufficientibus  pignoribus  a  Christianis  acceptis^**. 

W  praktyce  nie  trzymano  się  atoli  tych  przepisów. 


>  KuntreB  Ha  Sma,  ed.  Kraków,  1894. 

*  Wedle  Chimplowicza. 

*  NusBbaum:  Historya  Żydów,  Y ,  str.  74. 

«  Ptaśnik:  Obrazki  z  pnMzłośd  Krakowa,  ttr.  42. 


368 

a  choć  nieraz  w  sądzie  obrońcy  stron  przeciwnych  po* 
w<^ją  się  na  nie,  mimo  to  Żydzi  tak  postępują,  jakby 
tych  zakazów  nie  było.  Żydzi  pożyczają  innym  i  u  in- 
nych na  skrypty  dłużne,  na  domy,  a  nawet  na  dobra, 
a  wiemy,  ie  to  czjrni  Rada  miasta,  zadłużająca  się 
u  Nachmana  Izakowicza  na  domy  miejskie.  Pretensye 
swe  do  Żydów  prenotują  chrześcijanie  w  aktach 
sądu  żydowskiego S  natomiast  praenotują  Żydzi 
swe  pretensye  do  chrześcijan  w  aktach  miejskich 
lub  grodzkich.  Poszczególnych  wypadków  przyta- 
czać nie  myślimy,  nie  chcąc  rozszerzać  ram  tej  pracy, 
przypomnimy  tylko  rachunki  Izaka  Nachmanowicza 
z  Konstantym  Komiaktem';  czytamy  również,  że  Zel- 
man  Szkolnik  wraz  z  teściem  swym  Łazarzem  mają 
na  swym  domu  hypotekę  Marcina  Dziwki  i  że  5  wrze- 
śnia 1623  r.  Marcin  o  tę  sumę  wnosi  skargę*;  wiemy, 
że  Jan  Topolski  „assekuruje*  na  swych  dobrach 
Michalec  sumę  3650  fi.  na  rzecz  Żydów  lwowskich  Iza- 
jasza Chaimowicza  i  Ejzyka  Lewkowicza,  we  trzy  lata 
zwraca  Topolski  dług  i  otrzymuje  ^lewacyę  z  asseku- 
racyi"  *. 

Dnia  16/6  1597  r.  otrzymuje  Marcin  Krajowski  in- 
tromisyę  na  dom  Gedaliego  Lewkowicza,  Żyda  lwow- 
skiego, za  odsetki  z  jakiejś  sumy,  wynoszące  102  fi.; 
żona  Gedaliego  tym  razem  i  po  raz  wtóry  (30  czerwca) 
i  po  raz  trzeci  (25  lipca)  «intromisyi  wzbroniła*"  ^. 

Dnia  16/4  1597  otrzymuje  intromisyę  żydówka  Bella, 
córka   Abrahama   Danielowicza,    na    część    domu    po- 


'  C.  L.  877,  pg.  892-3. 

»  Cap.  IV. 

»  O.  L.  874,  pg.  16. 

«  Terr.  Leop.  36,  pg.  921,  ibid.  86,  pg   1488. 

»  C.  L.  851,  pg.  479,  661  i  648. 


369 

została  po  krawcu  Filipie,  z  powoda  zapisu  30  fi.  i  wy- 
roku sądu  grodzkiego  K 

Dnia  12/9  1606  r.  oddaje  szewc,  Jan  Sęk,  z  toną 
Różą,   dom  swój  za  długi  Moszkowi  Salomonowiczowi. 

Izak  Budzanowski,  Żyd  lwowski,  winien  kupcowi 
Frączkiewiczowi  z  Krakowa  na  2  skrypty  840  +  120  = 
960  +  28  łl.  7o  =  988.  Budzanowski  chował  się  i  uciekał, 
aż  w  końcu  28/3  1612  sam  Zygmunt  III  poleca  Radzie, 
by  go  uwięziła.  Przy  rozprawie  uznał  Izak  dług  i  po- 
szedł do  więzienia  miejskiego  na  ratuszu  (dla- 
czego nie  do  żydowskiego?)  *. 

Dnia  28/8  1625  stwierdza  woźny  zeznanie  świadków: 
^iżeśmy  wiadomi  kiedy  pozywał  p.  Piotr  Kalwiowski 
Żyda  Lewka  do  podwojewodziego  Czołhańskiego  o  428  fi. 
^gu,  zapisanego  in  actis  judaicis  leop.  na  imię  Lewka 
Goldy,  oraz  brata  Jelenia  Uiaszowicza,  na  który  dług  Żyd 
częścią  z  dekretu  podwojewodziego,  częścią  za  intercessyą 
ludzi  zacnych,  po  2  raty  spłacał...  ostatnią  ratę  miał  teraz 
oddać  i  takie  mieli  postanowienie,  że  po  200  kwart 
gorzałki  miał  był  posłać  podwody  swoje  Jmość  Kal- 
wiowski i  temu  Żydowi  dopomagać,  aby  te  gorzałki  w  gó- 
rach rozsprzedał  i  onemu  pieniądze  oddał,  a  czegoby  nie 
dostało  z  tej  gorzałki,  miał  Żyd  dołożyć  gotowymi  pienią- 
dzmi  i  sobola  dać  za  15  złp które  to  postano- 
wienie... iż  temu  Żydowi  w  Jarosławiu  zgorzało', 
dlatego  my  na  rzecz  tego  Żyda  attestacyę  dobrowolnie 
i  pod  sumieniem  zeznawamy"  *. 

Najwięcej  transakcyi  pieniężnych  do- 


»  C.  L.  361,  pg.  296. 

*  AML.  Consal.  24,  pg.  988. 

*  Odnosi  si^  do  pożaru  podczas  jarmarku  w  Jarosławiu  (1625  r.), 
w  którym  zgorzały  towary  wszystkich  kupców    (cap.  VjUi,  rtr.  172). 

*  C.  L.  377,  pg.  392—8. 

Żj4ti  IwowMj.  t4 


370 

konywano  na  jarmarku  lwowskim  na  św. 
Agnieszkę.  Tutaj  zjeżdżają  kupcy  z  całej  Polski, 
a  zwłaszcza  ze  wscłiodnicłi  województw;  widzimy  tu 
nawet  Anglików  i  dumnych  Gdańszczan  i  kupców  z  Li- 
twy,  a  z  początkiem  XVII  w.  uwijają  się  jeszcze  nu  bruku 
lwowskim  Żydzi  z  najdalszego  Wschodu. 

W  r.  1604  pożycza  Żyd  Łazarz  Moszkowicz  u  Grze- 
gorza Wojniłowicza  z  Nowogródka  1000  fl.^ 

Na  Agnieszkę  r.  1631  jawi  się  we  Lwowie  Dawid 
Juśkowicz,  Żyd  z  Międzyboża  i  kwituje  ze  sumy  3800  fl. 
dwóch  kupców  angielskich  mieszkających  w  Pińczowie, 
Ryszarda  Thory  i  Wilhelma  Mer';  ten  sam  Żyd,  imie- 
niem innego  Żyda  z  Międzyboża:  Jakóba  Lewkowicza, 
kwituje  Anglika,  Albrechta  Smert  ze  sumy  1800  [mem- 
bran z  daty  19/9  1630  r.  w  Barze  na  Lwów  (Agnieszkę) 
1631]  8. 

Napróżno  czeka  Pesach  Judy  z  Chmielnika  na  cyru- 
lika z  Wielunia,  by  odebrać  od  niego  na  Agnieszkę 
1632  r.  600  fl.,  golibroda  wieluński  się  nie  jawi*;  ten  sam 
los  spotyka  Abrahama  Mojżeszowicza  z  Brześcia  Kujaw- 
skiego. Czeka  on  przez  cały  jarmark  1633  r.,  by  mu  Jerzy 
Petra,  kupiec  z  Tarnowa,  oddał  dług,  w  wysokości 
2322  złp.,  według  membranu  z  31/9  1632;  nie  doczekał 
się  swego  dłużnika  i  musiał  na  pokrycie  zakupionych  to- 
warów pożyczyć  1000  fl.  i  dać  ponadto  zastaw  K  Nie  jawi 
się  też  Moszko  Markiewicz  z  Krakowa,  by  oddać  100  złp. 
Grelowskiemu  z  Cieszanowa  (r.  1624)^. 


>  C.  L.  361,  pg.  1116. 

*  GonsoL  89,  pg.  328. 

*  Consol.  39,  p^.  329. 

*  ConsuL  40,  pg.  177. 
«  ConsuL  41,  pg.  206. 
«  ConsoL  42,  pg.  78. 


371 

Do  Lwowa  na  jarmark  zjeżdżają  ladzie  o  nadszar- 
panym  kredycie,  by  pożyczyć  pieniędzy;  i  tak:  daje  Ba- 
rach Dawidowicz  z  Tarnopola  2  obligi  Grzegorzowi 
Szeremedze  na  2000  fi.,  a  ten  choć  kontraktem  słownym 
przy  świadkach  i  podaniem  ręki  się  zobowiązał,  mimo 
to  samy  nie  wypłacił  i  „obnosił  weksle  po  ladziach"  ^ 
Na  takim  jarmarka  przyłapaje  nieraz  wierzyciel  swego 
dłażnika  i  osadza  go  w  więzieniu ;  czyni  to  n.  p.  Ryfka, 
żona  Marka  z  przedmieścia,  z  kapcami  z  Leska,  Teren- 
cyaszem  i  Stefanem  Świetlikami,  dłażnymi  jej  same 
4200  fi.*  (24/12  1635).  Tataj  w  r.  1640  przyłapaje  i  skarży 
do  Ławy  i  Rady  Jąkasz,  Żyd  z  Bara,  Andrzeja  Auten- 
tyka, faktora  kapca  tarnowskiego,  Dawida  Kaszterza, 
o  same  6200  fl.,  płatną  jeszcze  w  r.  1628  ^. 

Innym  razem  znów  przyłapano  Żyda  lwowskiego 
w  ICamieńca  (Zelmana)  i  osadzono  go  za  dłagi  w  tam- 
tejszem  więzienia.  Zelman  był  chory,  a  gdy  u  wierzy- 
ciela Miłki  Jarkowicza  za  inkarcerowanym  się  wstawił 
Piramowicz,  spólnik  Izaka  Nachmanowicza,  odrzekł  Jar- 
kowicz :  „Niechajże  zdechnie,  tedy  ja  go  pod  szubienicę 
wywlec  dam,  żeby  go  psi  zjedli'^  Zelman  umarł,  trupa 
wyrzucili  z  każni  i  3  dni  leżał  na  podwórzu  niepocho- 
wany*  (1641  r.). 

Jakie  koleje  mógł  nieraz  przechodzić  skrypt  dłu- 
żny, poucza  nas  następujący  przykład:  „Marek  Arono- 
wicz  z  Komama  pożyczył  kupcom  lipskim  na  weksel 
1750  talarów  ^  płatnych  w  Lipsku  1627  r.  i  zaeskonto- 
wał  weksel   u   Santo   Castelli,   faktora  firmy  Moriconi; 


*  ConanL  42,  pg.  2. 

«  C  L.  886,  pg.  2843. 

*  Consul.  48,  pg*  187. 

«  ConBol.  48,  pg.  1422. 

*  1760  tal  =  6076  złp. 


372 

otrzymał  zaraz  3000  fl.,  a  nadto,  by  umożliwić  Morico- 
niemu  incasso,  wystawił  mu  sfingowany  weksel  na  ca- 
łycli  5075  fl.  Kupcy  w  Lipsku  zapłacili,  a  Castelli,  mimo 
fikcyi,  zaskarżył  nowy  skrypt  Aronowicza  i  otrzymał 
egzekucyę  na  całą  sumę.  Sprawa  przecłiodziła  różne 
instancye:  sąd  jarmarczny  w  Jarosławiu,  sąd  Rady  Iw. 
podczas  Agnieszki  1628  r.  i  t.  d.,  w  końcu  sąd  assesor- 
ski  anullował  całą  pretensyę^. 

Są  też  między  Żydami  specyali&ci  do  pewnych  ka- 
tegoryi  pożyczek  lub  ludzi;  i  tak  Aron  jest  specyalistą 
do  szewców. 

Przypadkowo  mamy  wykaz  jego  wierzytelności 
z  lat  1607 — 1608.  Dłużnikami  jego  są  sami  szewcy  poje- 
dynczo, lub  i  jako  cech. 

1)  Adam  Miechowczyk  winien    67  fl.  20  gr. 


2)  Mateusz  Szumilas 

13  „  10  „ 

3)  Marcin  Grzebień 

15  „  10  „ 

4)  Justyna,  wdowa  po  Kasparze 

W                     ^    łł               M 

Za  rok  1607: 

suma    104  fl.  10  gr.+7o 

5)  Jakób  Karz 

winien    27  fl.    2  gr. 

6)  Grzegorz  Śledź 

7)  Adam  Janowicz 

„         36  „  20  „ 

8)  Bartłomiej  Judas 

«         12  „    6  „ 

9)  Albert  Molenda 

22  „  15  „ 

10)  Katarzyna  Ledworuchówna 

19  „  20  „ 

Za  rok  1608: 

suma    167  fl.  23  gr.-hVo 

Aron  chce  zafantować  pieczęć  cechową  u  cech- 
mistrzów  Baltazara  Adamowicza  i  Jakóba  Obucha,  lecz 
Rada  na  to  się  nie  godzi,  pieczęci  wydawać  nie  pozwala 
„dla  samodzielnego  wybierania   opłat  cechowych**,  lecz 

»  CoMul.  86,  p.  109,  183,  147,  177. 


373 

skazuje  wszystkich  szewców  na  spłacanie  długów  ra- 
tami tygodniowemi  w  wysokości  1  złp.  pod  grozą 
karceru  \ 

W  Jakim  Języku  pisano  skrypta  dłużne? 

Skrypta  między  Żydami  były  jużto  łiebrajskie,  jużto 
żargonowe— jak  możemy  poznać  z  ułamków  pinaksu — 
skrypta  na  pożyczki  między  Żydami  a  Cłirześcijanami 
są  pisane  najczęściej  w  języku  polskim  i  stylizowane 
w  I-szej  osobie  (n.  p.  Ja,  X.  Y.,  zeznawam  i  t.  d.),  lecz 
i  tu  mamy  skrypta  żydowskie  (żargonowe);  n.  p.  Abra- 
ham pożycza  w  r.  1633  u  Gardlińskiego  3600  ii.  na  re- 
kognicyę:  „idiomate  judaico  scriptam^'^  Mamy 
też  —  o  ile  chodzi  o  interesy  z  Ormianami  —  weksel- 
briefy  w  ormiańskim  języku  napisane  (n.  p.  1631  r.  Abra- 
ham contra  Hrehorowicz)  •. 

Kupcy  konstantynopolitańscy  dają  skrypty  włoskie ; 
o  ile  znachodzą  się  w  aktach,  są  zaopatrzone  tego  ro- 
dzaju klauzulą  tłómacza:  np.  „Przetłómaczone  z  włoskiego 
na  polskie  przezemnie,  Jana  Łukaszewicza,  mieszczanina 
i  tłómacza  przysięgłego  Iw.,  manu  propria,  z  własnego 
chirografu  jego  ręki  własnej  Mojżesza  Kohen  ^. 

Jest  ponadto  rzeczą  naturalną,  że  kupcy  angielscy 
dawali  skrypty  w  języku  swoim,  a  Gdańsk  korespondo- 
wał po  niemiecku. 

Procent:  Przy  pożyczkach  dopisywano  pro- 
cent do  kapitału,  lub  go  z  góry  potrącano,  tak  że  ani 


»  Consul.  23,  pg.  1690  (12/11  1611). 

«  C.  L.  383,  pg.  682 

»  Consul.  39,  pg.  43. 

«  C.  L.  345,  pg.  954—6  i  inne. 


374 

razu  nie  znaleźliśmy  procentu,  a  tam,  gdzie  już  jest 
jaka  suma,  niema  podanego  czasu,  tak,  że  nic  nie 
wiemy. 

§.  20  (Golskiego)  orzeka:  „Lichwę  Żydowie 
biorą  taką,  jaką  sobie  zjedna  (dtto  §  23  Czar- 
nieckiego). 

Pożyczanie  na  fanty  (zastawy  ręczne)  ma  wię- 
cej charakter  lokalny. 

Tutaj  należałoby  również  obie  strony  omówić: 
I.  Chrześcijanie  pożyczają  Żydom  i  naodwrót  IL  Żydzi 
Chrześcijanom. 

Do  części  I.  mamy  liczne  zapiski  porozrzucane  po 
rozmaitych  archiwach,  a  księga  Piotra  Kunaszczaka, 
mieszczanina  lwowskiego,  z  drugiej  połowy  XVII  wieku, 
wykazuje,  że  Żydzi  zastawiali  również  u  Chrześcijan. 

Każda  druga  pozycya  w  tej  księdze,  to  Żyd:  ,4tyd 
Abraham  kładzie  w  zastaw  moździerz  i  dzwonek  okowany, 
Żyd  Izrael  żupan  lazurowy.  Żyd  Pejsach  i  żona  jego  Ha- 
ska, kanaczek  o  30  sztukach,  dyamentami  sadzony,  różę 
rubinową,  siedzenie  (na  konia)  z  łękiem,  blachą  srebrną 
okutym,  z  poduszką,  płatem,  telimkami  i  taszkami,  wszyst- 
ko haftowane.  Żydówka  Maryanka  kładzie  w  zastaw  łań- 
cuch „pancerzowy"  wagi  5  czerwonych,  manelle  rogowe 
w  srebro  i  złoto  oprawne,  kanaczek  na  czapkę  o  ośmiu 
sztuczkach  (ogniwkach).  Michałowa  Żydówka,  łyżki  sre- 
brne, 40  pierścionków  i  książkę  polską  oprawną  w  sre- 
bro; Lejzor  głuchy:  roztruchanik  złocisty ;  Lejzor  tarno- 
polski dzban  srebrny,  pstro-złocisty,  Lachman  Jehowicz 
flaszę  kręconą  srebrną,  pstro-złocistą ;  Żyd  Rabinowy  zięć : 
dwa  półmiski  srebrne,  lwowskiej  roboty,  a  trzeci  augs- 
burski** K 


^  Księga  rachunkowa  Piotra  Knnaszczaka  MBGssol.  2111:   Ło- 
ziński: Patrycyat,  str.  861—2. 


375 


Żydzi  pożyczali  na  zastawy  u  Żydów  i  tak  cytuje  Izak 
Haleyy  w  swych  responsach  (Nr.  32)  fakt:  A  zastawił 
u  B  lichtarze,  a  potem  mu  je  sprzedał  z  prawem  ewik- 
cyi,  na  wypadek  wydania  swej  córki. 


Ryc.  66. 

Żyd  polski  (Ebreo  Polacco),  sztych  włoski. 

Ze  zbioru  rycin  Biblioteki  Pawlikowskich  we  Lwowie. 


Aby  ulżyć   nędzy  żydowskiej,  założył  znany  nam 
już  Marek  Izakowicz  (cap.  V),   bank  (pii  montis)  miło- 


376 

siemy,  w  którym  biednym  Żydom  pożyczano  na  za- 
stawy ^ 

Co  się  tyczy  kwestyi  pożyczania  Chrześcijanom 
przez  Żydów  na  fonty,  to  istnieje  cały  szereg  ustaw  nor- 
mujących ten  stosunek.  Już  przywilej  Bolesława  (§§  2, 
3,  4,  5,  6,  7,  27,  28,  29,  33)  zawiera  tyle  przepisów  w  tej 
kwestyi,  że  słusznie  mówi  Gumplowicz:  „Jest  to  jakby 
akt  fundacyi  jakiegoś  towarzystwa  pożyczkowego  *. 

Jak  wiemy,  pozwala  statut  Żydom  wszystko  brać 
w  zastaw,  prócz  rzeczy  kościelnych  i  krwią  zbroczo- 
nych, normuje  kwestyę  odprzysięgania  się,  termin  prze- 
padłości,  spór  o  wysokość  sumy  i  t.  d. 

Przywileje  generalne  Kazimierza  Wielkiego  dla  ca- 
łej Polski  (1364)  i  specyalnie  dla  Żydów  lwowskich,  oraz 
potwierdzenie  Kazimierza  IV  (1453)  zawierają  te  same 
postanowienia,  jakie  przywilej  bolesławowski. 

Dla  naszych  czasów  specyalnie  dla  Lwowa  jest 
obowiązujący  porządek  Golskiego,  którego  po- 
szczególne przepisy,  oparte  na  przywilejach  general- 
nych są  zastosowane  do  instytucyi  sądu  żydowskiego 
w  naszej  epoce  '. 

§  17.  Na  zastawę,  gdy  Żyd  komu  nieznajomemu  co 
da  więcej  nad  kopę,  powinien  do  pisarza  ten  fant  przy- 
nieść tego  dnia  i  dać  zapisać,  od  kogoby  miał  ten  fant, 
w  czemby  zastawion  był  i  po  czemu  lichwy  wyjednał. 
Od  zapisu  grosz  1  pisarzowi. 

§  18.  A  gdyby  ten,  który  zastawion,  był  zjawiony 
i  przy  zastawie  swoją  recognicyę  dał,  ma  być  to  tak 
ważne,  jakoby  było  do  ksiąg  zapisane. 


»  Epitafium  Marka  Izakowicza:  Jipm  0'':vh  ^\^^h^h  . . .  STJD  IDOl 

'  Ustawodawstwo  1.  c,  str.  11. 
»  Nr.  mat  60. 


377 

§  19.  Fantu  ani  zastawu  nie  powinien  Żyd  w  lich- 
wie dłużej  przy  sobie  trzymać,  jak  rok  i  6  niedziel. 
Tamże  urząd  żydowski  ma  fant  na  własność  na  wie- 
czne czasy  przysądzić  Żydowi,  z  którym  fantem  poczy- 
nać mu  wolno,  co  będzie  chciał;  wolno  mu  zaprzedać, 
darować,  zepsować  i  ku  lepszemu  swemu  pożytkowi 
obrócić.  Od  przysądzenia  tego  fantu  Żyd  ma  dać  urzę- 
dowi 5  gr.,  aby  w  księgi  wpisano,  a  szkolnikowi  grosz 
jeden. 

§  20.  Lichwę  Żydowie  biorą,  jaką  sobie 
zjedna,  z  tern,  kto  zastawuje,  a  gdzieby  powiedział  ten, 
który  zastawił,  że  to  w  mniejszą  sum^  i  w  mniejszej 
lichwie  zastawił.  Żyd  ma  to  actum  i  recognicyę  onego 
pokazać  i  w  sumie  większej  i  za  większą  lichwą.  Albo 
przysiągłszy,  Żyd  wyjdzie  wszystkiego  i  powinno  mu  się 
wedle  przysięgi  zapłacić. 

§  21.  Gdy  rzecz  jaką  Żydowi  zastawia,  ta  rzecz 
z  inszemi  rzeczami  u  Żyda  zgore,  albo  przez  jaki  przy- 
padek zginie,  tedy  Żyd,  przysławszy.  Chrześcijanina 
zl>ędzie. 

§  22.  Gdy  kto  u  Żyda  zastawi  rzecz  swą  kradzioną, 
Żyd  ma  przysiądz,  iż  nie  wiedział,  iż  ta  rzecz  była  kra- 
dziona. 

§  23.  Kiedy  Żyd  Chrześcijaninowi  czego  pożyczy 
i  Chrześcijanin  by  się  ktemu  nieznał,  tedy  Chrześcijanin 
na  to  przysiągłszy.  Żyda  zbędzie. 

§  24.  Gdy  Chrześcijanin  Żyda  pozwie  o  jaką  za- 
stawę, Żyd  się  oprze  onej  zastawie,  przysławszy,  wolen 
t)ędzie  od  Chrześcijanina. 

§  25.  O  wszelaką  rzecz  świadczy  się  Chrześcijanin 
na  Żyda  jedno  drugim  Żydem  a  Chrześcijaninem,  a  ina- 
ksze  świadczenie  niema  być  ważne  ^  (27/1  1604). 

»  C.  L.  360,  pg.  688-91. 


378 

Co  było  przedmiotem  zastawu?  Przed- 
miotem zastawa  było  wszystko  począwszy  od  lichego 
młotka  murarskiego  do  najdroższych  zbroi,  od  kapoty 
mieszczańskiej  do  drogich  delii  i  fiedendyszów,  od  sre- 
brnego pierścionka  do  najdroższych  biżuterjri,  każdy  — 
gdy  potrzebował  grosza  —  zastawiał  co  miał  i  mógł, 
nawet  pieniądze,  gdy  chodziło  o  zachowanie  »in  specie*, 
stanowiły  przedmiot  zastawu.  I  tak  zastawia  Janusz 
Tyszkiewicz  771  węgierskich  dukatów  za  3600  złp.  u  Da- 
niela Czajkowicza  Żyda  lwowskiego  (r.  1626)  ^. 

Nie  będę  tutaj  wyliczał  poszczególnych  wypadków 
gdyż  wszystkie  są  jednostajne,  zwrócę  tylko  uwagę,  że 
jako  fanty  przyjmowano  cide  magazyny  towarów.  I  tak 
zastawia  w  r.  1587  Mosze  de  Mozzo  Kohen  u  Antoniego 
Katakallo  62  kuf  małmazyi,  1  kufę  oliwek  i  pół  kufy 
limunii  za  2640  złp. '  (r.  1587).  Najbardziej  charaktery- 
styczny zastaw  jaki  spotkaliśmy  to  cała  drukarnia 
ruska,  którą  zastawia  Iwan  Fedorowicz'  drukarz  ru- 
ski z  końca  XVI  wieku  u  Żyda  Izraela  Jakubowicza  za 
411  fl.  (1579).  Wedle  przepisu  prenotuje  Izrael  ten  za- 
pis w  aktach  sądu  żydowskiego.  Po  5  latach  (w  r.  1584 
3/12)  staje  Izrael  przed  sądem  żydowskim  i  żąda  przy- 
znania mu  prawa  własności  do  jego  zastawu.  Sąd  przy- 
znaje mu  to  prawo  do  140  książek  ruskich,  materyi  li- 
ter i  form  i  wszelkich  innych  przyborów  do  wytłaczania 
ksiąg  ^.  Biskup  Gedeon  Bałaban  chce  się  ugodzić  z  Izrae- 
lem, lecz  ten  żąda  1500  złp.  t.  j.  tyle,  ile  ciężyło  na  dru- 
kami długów  razem  wziętych.  Władyka  „wespół  z  pany 
i  mieszczany"  nie  był  wstanie  zapłacić  tej  sumy  i  wy- 

»  C.  L.  877  pg.  1180-1,  1  Dukat  =  A} U  A- 
«  C.  L.  846.  pg.  954-6. 

»  W.   Monnm.   Confr.   Staorop.:   Chodorowicz   u   Ptaszyckiego 
(vlde  star.  379  tej  rozpr.  uw.  1)  Fedorowicz. 
*  Monom.  Ck>nfr.  Staniop.  y.  I  pg.  108. 


379 

daje  Izraelowi  skrypt  na  1500  złp.;  posyła  równocześnie 
mnicha  by  zebrał  tę  sumę  ze  składek  V 

Co  się  tyczy  drogich  zastawów,  to  wiemy  (cap.  4), 
że  Izak  Nachmanowicz  (senior)  pożycza  Mniszkowi  na 
zastawiony  namiot  ze  srebmemi  gałkami '  wielką  sumę 
i  znamy  ryzykowne  jego  interesa  z  precyozami  ze  skarbu 
królewskiego  ^  wiemy,  że  tu  sumy  liczyły  się  na  tysiące. 
W  r.  1637  pozywa  Alex.  Tański  Żydów:  Abrahama  Szmu- 
klerza  zwanego  Krakowczyk  i  Jakóba  o  zwrot  kosztowno- 
ści zastawionych  za  5000  złp.  (C.  L.  388,  pg.  25);  1  e  c  z  n  a  j- 
niebezpieczniejszymi  były  dla  Żydów  za- 
stawy rzeczy  kościelnych. 

Choć  wiele  nieszczęść  z  powodu  tego  wynikło  dla 
jednostek  i  gmin  całych,  mimoto  ciągle  przyjmowano 
takie  zastawy. 

Oto  przykład:  Rzecz  dzieje  się  w  r.  1641:  Wychrzta 
Ruben-Mateusz  2  razy  zakradł  się  do  kościoła  ła- 
cińskiego Św.  Stanisława  we  Lwowie  na  przedmieściu, 
ukradł  kielichy  wraz  z  hostyą  i  zastawił  kielichy 
u  Żyda  Barucha  Abrahamowicza  i  żony 
jego  Anny  Moszkowiczówny.  Schwytany  Ma- 
teusz przyznał  się  na  torturach  do  czynu  i  miał  dodać, 
że  uczynił  to  z  rozkazu  Barucha. 

Mateusza  spalono  na  rynku  lwowskim  za  święto- 
kradztwo, a  Baruch  z  żoną  widząc,  na  co  się  zanosi, 
uciekł,  zostawiając  dom  z  całym  dobytkiem.  Kabał  za- 
brał zastawione  rzeczy  do  siebie,  a  Kapituła  i  Rada 
skarżą    Kabał    i    szkolnika    Zelika    o    niedostawienie 


>  Monnm.  Confr.  Staorop.,  str.  111  oraz:  Stanisław  Ptatzycki: 
Iwan  Fedorowicz,  drukarz  maki  we  Lwowie,  itr.  18—20. 

•  C.  L.  366.  pg.  2180. 

>  C.  Ł.  849,  pg.  1188    9. 


380 

zbrodniarzy  i  zabór  apparatów.  W  skardze  są  podane 
szczegóły  kradzieży  i  poniżenia  św.  hostyi^ 

Król  odręcznem  pismem  z  czerwca  t.  r.  *  poleca 
staro&cie  Mniszkowi,  by  zabrał  w  sekwestr  pozostałe  ,do- 
bra*"  po  Baruchu  aż  do  ukończenia  procesu.  Sprawa 
narobiła  wiele  hałasu  w  całej  okolicy. 

Szlachta  zebrana  wówczas  na  sejmiku  w  W i- 
s  z  n  i  uchwala  między  innymi  §  48  instrukcyi  dla  posłów 
na  sejm,  dotyczący  tej  sprawy.  (7/12,  1641)  •. 

« Ponieważ  we  Lwowie  się  stało  srogie  sacrilegium 
od  łotrów,  którzy  po  2  razy  kościół  św.  Stanisława  wy- 
łupiwszy  za  każdym  razem  i  apparaty  i  srebra  kościelne 
wybrawszy,  do  Żyda  Barucha  wydawali,  a  ten  Żyd  so- 
bie conscius  sceleris  z  gardłem  uciekł,  majętności  swej 
na  Krakowskiem  przedmieściu  odbieżawszy,  mają  to 
efiBcere  pp.  posłowie  aby  dobra  tego  Barucha  t.  j.  grunt 
z  kamienicą,  jakoteż  mobilia  temu  kościołowi  perpetuis 
temporibus  nadane  były.  A  gdzieby  na  potem  na  Żydy 
manifest  ex  inquisitione  dowiodło  się,  że  albo  dzieci 
chrześcijańskie  odio  religionis  zabiją,  albo  sacrilegium 
jakieś  popełnią,  czegoby  starsi  Żydowie  byli  conscii, 
aby  pro  poena,  wszyscy  onego  miasta  Żydzi 
wygnani  extra  regnumbyii,  a  bona  ich  con- 
fiscata**. 

Dnia  8/8  „aresztuje''  woźny  na  rzecz  wojewody 
rzeczy  Borucha,  a  Ormianin  Jerzy  Piotrowski  z  żoną 
położyli  „superarestum  ^. 

Jakób  Sobieski  wojewoda  ruski  wzywa  dnia  23/8, 
1641  przed  swój  sąd  a)  Barucha,  b)  Kahał  o  ułatwienie 


»  C.  L.  892.  pg.  628-82. 
«  C.  L.  892,  pg.  766. 

*  nt  tupnk 

*  C.  L.  892,  pg.  886. 


381 

ucieczki  Boruchowi  i  zabór  apparatów.  Termin  ma  być 
25/10  „w  Żółkwi  lub  gdzie  z  dworem  będziemy  feliciter 
costituti"  *.  Końca  sprawy  nie  znamy. 

Odbieranie  zastawów,  odbywało  się  zazwy- 
czaj po  wypłacie  należytości  i  odsetek;  lecz  zdarzało  się, 
że  dłużnik  mimo,  że  nie  miał  pieniędzy  chciał  wejść  na- 
powrót  w  posiadanie  swych  rzeczy;  i  tu  niema  różnicy 
między  lichym  przedmieszczaninem,  a  możnym  panem. 

Stefan  Moskowiczyn  z  podgrodzia  lwowskiego  za- 
stawił bekieszę  z  morawskiego  sukna  i  czapkę  królikami 
podbitą  u  Abrahama,  Moszka  zięcia  za  20  złp.;  chcąc 
otrzymać  z  powrotem  swe  rzeczy,  wpada  w  dom  Abra- 
hama i  gwałtem  porywa  swe  suknie'  (1604). 

W  ten  sam  sposób  lecz  na  większą  skalę  postę- 
puje Stanisław  Herburt  z  Dobromila,  a  chcąc  odebrać 
zastawione  kosztowności  (za  730  talarów),  upatruje  czas 
pod  nieobecność  Doktora  Halprimena  Izaka,  wpada 
w  dom  jego  z  hajdukami,  zabiera  swoje  rzeczy  i  rze- 
czy wierzyciela,  pobiją  służbę  i  ucieka^. 

Zastawy  i  listy  dłużne  były  zazwyczaj  przedmio- 
tem chciwości  tłumów  i  rabunku  przy  masowych  roz- 
ruchach. 

Wszystkie  wykazy  rabunków  zawierają  całą  masę 
różnych  zastawów  oraz  długą  listę  „wexelbriefów''  zra- 
bowanych u  poszczególnych  Żydów.  Te  wykazy  dają 
nam  dokładny  obraz  przedmiotów  jakie  dawano  i  brano 
w  zastaw,  lecz  ich  wyliczenie  objęłoby  całe  arkusze  naj- 
gęstszego druku.  Dlatego  je  pomijamy,  a  ciekawych  od- 
syłamy do  aktów  ziemskich  przemyskich,  tom  243,  pg.  791 
et  sequentes. 


>  G.  L.  892,  pg.  887  et  seąnentes. 
•  C.  L.  869,  pg.  1129. 
»  C.  L.  846,  28/4  1687. 


xvn. 

Dzierżawy  dochodów  publicznych. 

Dawni  dzierżawcy.  Jossko.  Wołczko.  Zakazy  i  konitytucye  sejmowe. 
Zakaz  sejmu  żydowskiego.   Brak  posłuszeństwa.   Jakób  Doktorowicz 
i  koleje  jego  życia.  Czopowe.  Pisarze  na  komorach.   Poborca  i  dzier- 
żawca. Dekret  Batorego. 

Od  najdawniejszych  czasów  znachodzimy  Żydów 
lwowskich  (nb.  i  innych)  na  posterunku  dzierżawców 
lub  poddzierżawców  ceł,  myt,  podatków  stałych  i  jedno- 
razowo uchwalonych. 

Już  w  r.  1441  funguje  we  Lwowie  „Teloneator* 
Wołczko,  faktor  króla  Jagiełły,  w  r.  1452  mamy  w  Gródku 
lwowskiego  Żyda  Natkę  ^  a  od  r.  1504  przez  szereg  lat 
dzierżawi  wszelkie  podatki  województw:  lwowskiego 
i  bełzkiego,  Żyd  lwowski  Jossko '. 

Miechowita  w  swej  kronice  (11  Ed.  1521)  pisząc 
o  Żydach  znachodzi  trzeci  rodzaj  Żydów,  nie  lichwiarzy 
lecz  rolników  i  kupców  na  Rusi,  którzy  są  często  prze- 
łożonymi ceł  i  komór  (praesidentque  ut  saepe  teloneis 
et  exactionibus  publicis). 

O  ile  widzimy  z  poszczególnych  kontraktów  dzier- 
żawnych (np.  z  19/12  1504,  Nr.  30)  dzierżawca  taki  nie 
odsyła  ani  jednego  grosza  do  urzędu  podskarbińskiego, 

>  Ilii88.-J.-A.  Tom.  m,  Nr.  4. 

«  Ibid.  Nr.  80,  81,  82,  83,  84,  86  (1604-1606  r.). 


383 


lecz  sam  wypłaca  różne  pensye  i  pobory  arcybiskupowi, 
wojewodzie,  różnym  klasztorom,  kapitule  i  t.  d.  Nie  będę 
rozbierał  tej  kwestyi  szczegółowo,  wspomnę  tylko,  że 
obok  Ormian,  Żydzi  biorą  w  swe  ręce  dzierżawy  ceł, 
myt,  rogatek,  żup,  salin,   np.  Salomon  Calaora  doktor 


Ryc.  67.  Ryc.  68. 

Strój  Żydówek  polskich. 

Ze  zbioru  ryoin  biblioteki  Pawlikowskich  we  Lwowie. 


i  sługa  królewski,  Salomon  Hadida  oraz  Abraham  Ca* 
laora  (r.  1570  i  dalsze)  ^ 

Od  samego  początku  patrzyła  szlachta  niechętnem 
okiem  na  Żydów  dzierżawcóW  ceł  a)  bo  stanowili  kon- 
kurencyę  i  to  niebezpieczną  b)  bo  dobijali  się  wskutek 
tego  wyższych  stanowisk  c)  bo  wchodzili  w  bezpo- 
średni kontakt  z  władzą. 

Konstytucye  sejmowe  ciągle  powtarzały  zakaz  dzier- 
żawienia ceł,  myt  i  salin  przez  Żydów;  tak  konstytucya 
z  r.  1538*,   z  r.  1562 »,   z  r.  1565*,  a  statut  uchwalony 

^  Pawiński:   Skarbowośó  w  Polsce  za  Batorego  str.  84—6, 
Źródeł  dziej,  tom  YIII,  2. 
«  Vol.  leg.  I,  269. 

•  Vol.  leg.  n,  20. 

*  Vol.  leg.  n,  62. 


384 

na  sejmie  Piotrkowskim  r.  1567  nakłada  na  przekra- 
czających grzywnę  200  marek.  Kiedy  to  wszystko  nie 
pomogło,  pod  wpływem  szlachty  sejm  żydowski 
w  r.  1581  pod  klątwą  zabrania  powyższych  dzierżaw  ^ 

Lecz  to  wszystko  nie  pomogło  i  bardzo  zł*y 
przykład  obrał  Schorr  na  dowód  wpływu 
zjazdów  4  ziem,  okoliczność,  że  zakaz  ten 
poskutkował*. 

Tak  jak  przedtem,  tak  i  potem  Żydzi  stale  dzierża- 
wią dochody  państwowe  i  miejskie,  siedzą  na  rogatkach, 
komorach  celnych  itp.  Nieraz  kryje  się  wprawdzie  Żyd, 
dając  firmę  czyli  naddzierżawę  Chrześcijaninowi,  a  sam 
kontentując  się  tytułem  poddzierżawcy,  ale  zazwyczaj 
on  sam  funguje  jako  firmant  i  są  pewne  stałe  dochody, 
które  przez  całe  wieki  są  wyłącznie  w  rękach  ży- 
dowskich. Sam  rząd  z  pierwszej  ręki  oddaje  Żydom 
dzierżawę,  jak  to  miało  miejsce  z  czwartym  groszem 
podolskim  arendowanym  Izakowi  Nachmanowiczowi 
(juniorowi)  za  sumę  60.000  złp.  na  3  lata  (vide  rozdział 
IX,  str.  191). 

Jeśli  chodzi  o  poszczególne  pozycye  i  jednostki  to 
wiemy  z  poprzednich  rozdziałów,  że  Izak  Nachmanowicz 
(senior)  dzierżawi  dochody  starostwa  lwowskiego,  cło 
wybierane  w  Śniatynie  od  pierwszej  chwili  ustanowie- 
nia tego  posterunku  w  r.  1578^.  Po  nim  tę  pozycyę 
obejmuje  syn  jego  Marek,  a  starostwo  lwowskie  dzier- 
żawi Nachman  Izakowicz,  po  nim  Róża  i  syn  Izak  aż  do 
chwili  bankructwa.  Przez  długi  szereg  lat  dochody  miej- 
skie dzierżawi  spółka  Gombrycht  i  Chaim  z  Jaworowa. 

*  Schorr:  Organizacja  str.  66,  tłóm.  z  Wettsteina:  Qaellen- 
Bchriften,  str.  8,  Nr.  2,  opatrzone  żargonową  klauzulą  kahałn  krakow- 
skiego. 

•  Ibid.  str.  69. 

>  Pa  wińsk  i:  Skarbowość  w  Polsce,  str.  106—7. 


385 

Na  komorze  gliniańskiej  ^siedzi''  Izrael  Złoczowski 
i  wobec  mnogości  swych  interesów  płaci  pisarza  Kal- 
mana,  który  « siedzi**  na  zameczku  gliniańskim  ^ 

Z  końcem  XVI  wieku  obok  już  znanych  dzierżaw- 
ców występuje  Jakób  Doktorowicz,  który  dziw- 
nemi  kolejami  życia  zwraca  na  się  naszą  uwagę.  Onto 
z  Samuelem,  Markiem  Izakowiczem,  Abrahamem  Cze- 
chem i  Mojżeszem  poddzierżawia  u  Wacława  Uhro- 
wieckiego  i  Pawła  Orzechowskiego,  dzierżawców  ceł 
ruskich  (od  30/11  1582  ^  cło  ruskie. 

Siedzieli  spólnicy  na  komorach  w  Chełmie,  Kra- 
snymstawie  i  Potyliczu  i  byli  raczej  pisarzami 
(tak  ich  tytułuje  Orzechowski  C.  L.  349,  pg.  739),  niż 
poddzierżawcami.  Uhrowiecki  i  Orzechowski  płacą  ro- 
cznie 12000  złp.  Tymczasem  Jakób  Doktorowicz  dopu- 
szcza się  zdzierstwa  na  Sebastyanie  Fogt,  kupcu  gdań- 
skim i  ten  skarży  go  do  Orzechowskiego  i  wojewody. 

OrzechowsU  w  liście  do  spółki  (20/1  1595)  oznaj- 
mia, że  Jakób  Doktorowicz  za  wykroczenie  „urząd  i  pi- 
sarstwo stracił^'  i  nakazuje,  by  pieniądze  z  komór 
wraz  z  regestrami  za  pewien  czas,  jemu  przesłano. 

Wyrzucony  z  tej  spółki  Jakób,  szuka  innego  spól- 
nika  i  znachodzi  go  w  osobie  Abrahama  Mendlowicza 
i  z  nim  razem  dzierżawi  kontraktem  z  13/10  1595  u  Je- 
rzego Mniszka  3  młyny :  Zimnowodzki  (znany  nam,  spalił 
się  w  r.  1604),  Kanoniczy  i  Piekarski,  oraz  myto,  spra- 
wne, targowe  wielkie  i  małe,  od  ryb  świeżych,  słonych 
i  suchych,  od  zwierzyny,  drzew,  soli,  baranów,  czopowe 
od  lwowskiego   i   przemyskiego  piwa^  i  t.  d.    Równo- 

»  C.  L.  347,  pg.  282  (r.  1681). 
•  Pawiński:  Skarbowość  w  Polsce,  str.  106. 
W  aktach  gr.  Iw.  C.  L.  849,  pg.  789,  jest  Paweł  Orzechowski 
podkomorzym  chehnskim,  podczas  gdy  u  Pawińskiego  jest  cześnikiem. 
»  C.  L.  849,  pg.  1682. 

tyUi  IwowMy.  Hi 


386 

cześnie  wydzierżawia  u  Piotra  Korytki,  poborcy  Iwow- 
skiegO)  za  rok  1595/6  ^czopowe  w  mieście  Lwowie  — 
od  piwa,  miodu,  gorzałki,  małmazyi  i  win  wszelakich  *" 
i  płaci  tenuŁę  bardzo  regularnie  ^ 

Lecz  jak  żył  niespokojnie,  tak  też  zginą).  W  dro- 
dze napadli  go:  własny  jego  furman  Jan,  ze  sługą 
„Abrhamcze^'  (Abraham)  i  zamordowawszy  go,  obralx>- 
wali  i  uciekli.  Było  to  1/4  1607  r.  Jakób  zostawił  dwóch 
synów,  Wolfa  i  Lewka*. 


W  r.  1599  « siedzi  *"  na  komorze  w  Kołomyi  Marek 
Judy  ze  Lwowa  ^.  Tegoż  roku  w  Kamieńcu  siedzi  rów- 
nież Żyd  Iw.,  Fajbusiowicz  ^ ;  w  r.  1623  siedzą  tamże 
Abraham  i  Dawid  ze  Lwowa  ^  a  w  r.  1633  Żyd  Iw., 
Wiktor^  —  był  to  czwarty  grosz  podolski. 

Czopowe  jest  prawie  zawsze  w  rękach  żydow- 
skich i  to  dzierżawią  je  Żydzi  w  pewnem  mieście,  lub 
w  całej  ziemi.  Samuel  Berowicz,  Żyd  złoczowski,  dzier- 
żawi z  pierwszej  ręki  (wprost  u  poborców)  czopowe 
całej  ziemi  lwowskiej  (kontrakt  z  r.  1633  14/12),  a  więc 
Złoczów,  Zborów,  Jeziernię,  Markopole,  Gołogóry,  Biały- 
kamień,  Pomorzany,  Dunajów,  Założce,  Firlejów,  Olesko 
i  Sassów^. 

1  czopowe  w  mieście   Lwowie   dzierżawili   Żydzi. 


»  C.  L.  350,  pg.  216  i  2d4. 
«  C.  L.  362,  pg.  1870. 
»  C.  L.  363,  pg.  2661. 

*  C.  L.  363,  pg.  2662. 

»  C.  L.  376,  pg.  61  i  67. 

•  C.  L.  384,  pg.  1002-3. 

'  C.  L.  384,  pg.  1828-30. 


387 

Izak  Nachmanowicz,  junior,  dzierżawił  je  w  latach  30 
i  40-tych  XVn  wieku. 

W  r.  1637  —  1639  występuje  inna  spółka:  Moszko 
Pesachowicz  (Piesakowicz)  i  Moszko  Izraelowicz,  jako 
yyteloneorum  seu  vectigalium  in  Palatinatu  Russiae  suo 
collectores^^  ^  czyli  inaczej  jako  faktorzy  ceł  ruskich  na 
komorze  lwowskiej  \  Kancelaryę  utrzymywali  oni  w  ka- 
mienicy Alembekowskiej  ^. 

W  latach  1639—1640  dzierżawi  Żyd  Zyskiel  (Suss- 
kind)  z  Buska  ,,F  u  r  m  a  n  k  ę'^  Rada  lwowska  płaci  mu 
rocznie  600  złp.  ^. 


Przypatrując  się  bliżej  tym  stosunkom  dzierżawnym, 
dochodzimy  do  wniosku,  że  tam,  gdzie  Żydzi  nie  dzier- 
żawili, lub  nie  poddzierża wiali  na  własną  rękę  docho- 
dów, tam  służyli  jako  pisarze  na  rogatkach  za  pewnym 
procentem  od  incassa.  Tacy  pisarze  Żydzi  byli  tak  zwy- 
czajnymi, że  wydawano  nawet  nieraz  kwity 
na  cło  opłacane  w  języku  hebrajskim,  jak 
się  skarży  Ormianin  Awedyk  Krzysztofowicz  na  Da- 
wida pisarza  na  komorze  lwowskiej  w  r.  1614^. 

Tutaj  też  musimy  powtórzyć  to,  cośmy  powiedzieli 
przy  biografii  Izaka  Nachmanowicza  starszego  (R.  IV): 
Nieznajomość  taks  i  rogatek  powodowała  ogromną  ilość 
procesów  o  zdzierstwo;  szlachta  i  niektóre  miasta  były 


»  C.  L.  387,  pg.  1882-6. 
«  C.  L.  390,  pg.  313. 
•  Ut  sapra  uw.  2. 

Consol.  47,  pg.  907—8. 

Ck)n8al.  48,  pg.  1122—3. 
»  C.  L.  368,  pg.  806. 


•\ 


»• 


388 

wolne  od  opłacania  pewnych  myt  i  to  wywcrfywało  za- 
mieszanie. Często  wozili  rzeczy  szlacheckie  chłopi,  nie 
zaopatrzeni  w  kwity,  często  i  kwitom  nie  wierzono, 
dochodziło  do  bójek,  a  nawet  do  rozlewu  krwi.  Często 
strona,  przejeżdżając  przez  jedną  komorę  opłacała  cło, 
a  gdy  musiała  jechać  przez  inną,  musiała  jeszcze  raz 
płacić.  Tak  znamy  długotrwały  proces  w  roku  1639  K 
Hirsz  Mendlowicz,  Żyd  poznański,  a  spólnik  Izaka 
Nachmanowicza  i  Piramowicza  do  arendy  4-go  grosza 
podolskiego,  zatrzymuje  na  jednej  z  komór  mieszczan 
z  Nowiny,  obok  Śniatyna,  drze  kwit,  stwierdzający,  łe 
płacili  cło  i  w  asystencyi  burmistrza  „aresztuje^'  wozy 
z  towarem,  pieczętuje  sklepy  jarmarczne  pod  zarzutem, 
te  ci  mieszczanie  często  szkodzą  skarbowi  Rpltej. 

W  latach  1598—99  dopuszczają  się  Żydzi  wielkich 
zdzierstw  na  zameczku  gliniańskim ',  a  spór  Róży  Nach- 
manowej  z  Gminą  (Rozdział  VIII)  jest  nam  już  dobrze 
znany. 

W  procesie  o  z dzierstwo  skarżono  zazwyczaj 
o  2  przekroczenia: 

a)  o  to,  że  dotyczący  Żyd,  mimo  zakazu  konstytu* 
cyi  sejmowych,  dzierżawił  dochody  publiczne; 

b)  o  meritum  extersionis. 

Przykładów  takich  jest  mnóstwo,  a  mimo  to,  jak 
widzimy,  sami  podskarbiowie  zawierają  układy  dzierża- 
wne z  Żydami. 

Ta  sama  Rada  miejska  we  Lwowie,  która  pozywa 
Różę  Nachmanową  o  przekroczenie  pod  a)  podane,  za- 
wiera i  odnawia  kontrakty  dzierżawne  z  Gombrychtem 
i  Chaimem  Jaworowskim. 


»  Consnl.  47,  pg.  47,  109,  109,  764. 
C.  L.  362,  pg.  903. 
863,  pg.  1680. 


M  C.  L. 
(  C.  L. 


389 

Egzekucya  podatkowa  kończy  się  w  Polsce 
na  poborcy  (wybieranym  dla  ziemi  lwowskiej  na  sej- 
miku w  Wiszni);  taki  poborca  musi  sobie  wyszukać 
dzierżawcę,  a  jeśli  go  nie  znachodzi  —  co  się  n.  b.  bar- 
dzo rzadko  zdarza  —  stoi  bezradny  i  nie  może  wywią- 
zać się  ze  swego  zadania.  By  poszczególni  Żydzi  nie 
ubiegali  się  wzajem  i  nie  przelicytowywali  się  w  sumie 
dzierżawnej,  przestrzegał  kabał  znanej  nam  już  insty- 
tucyi  „Chazaki'^  za  którą,  chcący  wziąć  jakąś  dzierżawę, 
musiał  taką  a  taką  sumę  do  kasy  kahału  zapłacić;  za 
to  otrzymywał  niezaprzeczone  prawo  starania  się  o  pe- 
wną dzierżawę  ł>ez  konkurencyi  ze  strony  swych  współ- 
wyznawców. 

Często  ogłaszane  kary  i  klątwy  na  t.  zw.  „Hasa- 
gath  Gbur'  =  ausmiethen,  podnajęcie  w  podstępny  spo- 
sób \  świadczą  wprawdzie  o  braku  dostatecznej  władzy 
kahału  lwowskiego,  lecz  mimo  to  w  naszych  czasach 
władza  kahału  i  siła  Chazaki  musiała  być  jeszcze 
wielką,  jeśli  się  mógł  zdarzyć  bojkot  przeciw  Przedwo- 
jowskiemu  w  r.  1636.  Żydzi  nie  zgłaszają  się  po  dzier- 
żawę, a  poborca  stoi  bezradny  i  tylko  manifestem,  wnie- 
sionym w  grodzie,  poświadcza  swą  bezradność*. 

Jeszcze  jedną  sprawę  chcę  tu  poruszyć:  czy  Ży- 
dzi, zamieszkujący  miasta,  uwolnione  od 
pewnych  ceł  i  rogatek,  są  również  wolni  od 
tych  danin? 

Sprawę  tę  rozstrzyga  król  Stefan  Batory  dekretem 
z  dnia  12/10  1583  r.*  na  skargę  Uhrowieckiego  i  Orze- 
chowskiego, znanych  nam  dzierżawców  ceł  ruskich  (od 
r.  1582,  vide  Pawiński:  Skart>owość) :  ,4tydzi  —  słowa 

1  Wettstein  oraz  Baber,  Kirja  Nisgaba,  stor.  88. 

>  C.  L.  887,  pg.  1014  i  1021,  yide  Rozdział  Yin,  ttr.  175. 

•  AMŁ.  fasc.  281,  Nr.  85. 


390 

dekretu  —  są  mieszkańcami  miast,  a  nie  mie- 
szczanami (incolae  et  non  cives)  i  wtedy 
tylko  wolni  są  od  opłaty  ceł,  jeżeli  o  nich 
w  przywileju  miejskim  wyraźnie  jest  po- 
wiedziane^S 

W  przywilejach,  danych  mieszczanom  lwowskim, 
jest  osobna  wzmianka  o  Żydach.  Aleksander,  dekretem 
z  r.  1506  (15  lutego)  uwalnia  Żydów  lwowskich  od 
wszelkich  ceł  i  myt,  od  których  są  wolni  inni  obywa- 
tele Lwowa  (teloneague,  navigia,  aggeralia  et  pontalia 
a  curribus,  bobus  mercibus  et  rebus  eorum,  cuiuscumąue 
generis,  speciei,  vel  materiei  non  recipiatis...  sic  ut  istud 
dyibus  et  aliis  ciyitatem  incolentibus  facere  consuevi- 
stis")  K 


>  RaB8ko-Jewr..Arcliiv.  Tom  m,  Nr.  48,  str.  71—2.  (Z  metryki 
koronnej  Nr.  21,  f.  344). 


XVIII. 
Handel. 

Dwie  wielkie  epoki  świetności  handlowej  miał 
Lwów  w  swej  przeszłości. 

Pierwsza  to  epoka,  której  zenit  w  połowie  XV  w., 
a  upadek  ze  zdobyciem  Kaffy,  Kilii  i  Białogrodu  przez 
Turków.  Druga,  to  mniej  świetna  epoka  u  przełomu 
XVI  i  XVII  w. ;  zenit  jej,  to  rok  1648,  a  upadek,  to  bunt 
kozacki  i  wielkie  nieszczęście  Rpltej,  Chmielnicki,  Tu- 
hajbej  i  oderwanie  się  Ukrainy. 

Pierwsza  epoka  nie  do  tej  należy  rozprawy,  wypada 
tylko  zaznaczyć,  że  Lwów  odegrał  wówczas  bardzo  wielką 
rolę,  stanowiąc  punkt  środkowy  na  wielkiej  drodze 
handlu  średniowiecznego,  jako  rynek  pośredniczący  mię- 
dzy daleką  Flandryą,  a  odległym  Wschodem.  Tutaj  sta- 
wali właściciele  okrętów,  tutaj  zawierano  kontrakty 
kupna  i  sprzedaży  towarów,  leżących  gdzieś  na  odległych 
morzach  ^ 

Jaką  rolę  odegrali  Żydzi  lwowscy  w  handlu  owego 
czasu?  Na  to  pytanie  w  niniejszej  rozprawie  odpowie- 
dzieć nie  możemy,  nie  zbadawszy  wpierw  aktów  z  owego 


1  Łoziński:   Patrycyat,   str.  87—40,   oraz  Kutrzeba:  Handel 
Polski  ze  Wschodem. 


392 

czasu  i  innych  dotąd  utrzymanych  łródeł  historycznych. 
Byli,  jak  wiemy,  wówczas  Żydzi  we  Lwowie  od  bardzo 
dawna.  Utrzymane  z  tych  lat  księgi  miejskie  znają  już 
z  końcem  XIV  w.  ulicę  Żydowską,  a  na  Przedmieściu 
jeszcze  dawniej  kronikarze  wskazują  sadyby  żydowskich 
osadników,  lecz  o  ich  znaczeniu  w  handlu  nikt  dotąd 
ani  jednem  nie  wspomniał  słówkiem  ^ 

Okres  drugi  jest,  jak  już  powiedzieliśmy  mniej 
świetny  od  poprzedniego;  zrazu,  gdy  półksiężyc  wszystko 
zagarnął,  zdawało  się,  że  handel  ci^  (nietylko  lwowski) 
już  nigdy  się  nie  podniesie;  lecz  powoli  stosunki  ze 
Wschodem  się  normowały,  świat  chrześcijański  poznał, 
że  panowanie  półksiężyca  to  nie  epoka  przejściowa;  i  za- 
częto napowrót  nawiązywać  stosunki  z  Konstantynopo- 
lem i  innemi  centrami  handlu.  ICrólowie  polscy,  chcąc 
pomódz  zubożałemu  miastu,  nadawali  mu  różne  przy- 
wileje, jak  n.  p.  Jan  Olbracht  przyznał  Radzie  dochody 
z  wagi  królewskiej  na  tak  długo,  dopóki  Kaffa,  Kilia 
i  Białogród  nie  powrócą  w  posiadanie  Chrześcijan.  Pier- 
wej jeszcze,  bo  w  r.  1472,  otrzymuje  Lwów  przywilej 
na  2  jarmarki  doroczne,  które  później  stały  się  ważnym 
czynnikiem  w  handlu  lwowskim. 

W  wieku  XVI-tym  Lwów  stanowi  już  na  nowo 
ważny  punkt  dla  handlu  wschodnio- europejskiego.  We 
wszystkich  kierunkach  rozchodzą  się  drogi  handlowe, 
łączące  Wschód  z  Zachodem. 

Z  najdalszych  krańców  Rpltej,  oraz  z  poza  jej  gra- 
nic zachodnich,  dążą  do  Lwowa  kupcy,  by  tutaj  sprze- 
dać swój  towar  i  zakupić  w  zamian  towary  wschodnie. 


*  Po  ukończeniu  niniejszej  pracy  zabierzemy  się  do  opracowa- 
nia wieku  Xy-go  i  wówczas  będziemy  moie  mogli  odpowiedzieć  na 
te  pytania. 

*  Łoziński:  Patrycy at,  str.  89. 


393 

Także   i   kupcy  lwowscy  wyjeżdżali  na  Wschód  i  Za- 
chód, oraz  objeżdżali  jarmarki  bliższe  i  dalsze  ^ 

Lwów  ma  prawo  składowe;    tego  miasta  ża- 
dnemu kupcowi  ominąć  nie  wolno,   tutaj   musi   on  na 


*  Drogi,  prowadz%ce  ze  Lwowa,  nie  zostały  dot%d  przez  hi- 
storyków ustalone;  różne  itineraria,  różne  podają  szlaki;  zeznania 
kapców  przy  skargach  o  zdzierstwo  na  komorach  celnych  i  rogatkach, 
nłwnież  rozmaite  określają  drogi;  inaczej  znów  są  wytyczone  drogi 
na  atlasie  ziem  ruskich  Jabłonowskiego  (karta  1,  2,  8,  6,  7).  Zesta- 
wiamy je  tu  dla  przeglądu: 

Na  wschód  i  pohldniOwy*W8Chód.  Łwów-Winniki-Herma- 
nów-U nterwald.  Tutaj  się  dzieli  na  2  cz^i,  jedna  idzie  na  Pod- 
hajczyki  -  koczów  -  Zborów- Jeziemię  -  Tarnopol  -  Mikulińce  -  Trembowlę- 
Kc^yczyńce-Czortków-Zaleszczyki-Czemiowce  na  Jassy,  Łopuszno  na 
południe  dawniej  do  Białogrodu. 

Z  Unterwaldu  idzie  druga  droga  do  Przemyśla n,  Fir- 
l^owa,  Hohatyna  -  Kuropatnik,  Bursztyna  (?),  Wojniłowa,  Kałusza, 
Stanisławowa,  Bohorodczan,  Delatyna,  Kołomyi,  Śniatyna  do  Mul- 
tan,  jużto  z  Kołomyi  na  Kossów,  Kuty  do  Węgier. 

Z  Przemyślan  szła  inna  odnoga  na  Brzeżany,  Podhajce, 
Monasterzyska,  Tyśmienicę  i  t.  d. 

Inna  droga  szła  na  Gliniany,  Gołogóry,  Dobrczę,  Trembowlę, 
Snchostaw,  Skałę,  Orynin  do  Kamieńca  (Łoziński:  Patrycyi^,  str. 
57).  Szczegółowe  drogi  do  Bracławia,  Konstantynowa  i  dalej  na  wschód 
nie  są  nam  znane. 

Ku  zachodowi  i  południowemu  zachodowi  szła  droga  na 
Janów,  Jaworów,  Krakowiec,  Radymno,  Jarosław,  Tarnów, 
Podgórze  do  Wrocławia,  Brzegu  i  t.  p. 

Z  Radymna  szła  droga  na  południe  na  Przemyśl,  Dobromil, 
Staremiasto,  Turkę  na  Węgry. 

Inne  drogi  na  Węgry  podaje  prof.  Rehman  (Karpaty,  str. 
471).  Jedna  szła  z  Przemyśla  na  Sanok,  dolinę  rzeki  Osławy,  Ko- 
mańczę, Przełęcz  Dukielską,  a  więc  Duklę,  Świdnik,  Stopków,  Un- 
gwar  do  Munkacza,  druga  zaś  z  Tamowa  na  Pilzno,  Brzostek,  Jasło, 
Żmigród,  Polańską  przełęcz,  Zborów,  Bardyów  do  Preszowa,  jużto  ze 
Żmigrodu  na  Jaśliska,  Przełęcz  Dukielską  i  t.  d. 

Dla  wina  węgierskiego  przepisuje  drogę  uniwersał  poborowy 
z  r.  1607   (C.  L.  362,  pg.  2346  i  dalsze).    Prowadzi   ona   na   Jaśliska, 


3d4 

pewien  czas  rozłożyć  swe  towary,  a  to,  czego  we  Lwo- 
wie nie  sprzeda,  wolno  mu  dalej  zawieźć.  Tak  więc 
prawo  składu,  nadane  miastu  przez  królów  polskich, 
uczyniło  zeń  targowlę  dla  wszelkiego  importu  i  eksportu. 
Ze  Wschodu  przychodzą  do  Lwowa  tkaniny,  dywany, 
korzenie,  a  szczególnie  małmazya,  limunia  i  towary 
aptekarskie,  z  Zachodu  sukno  morawskie,  towary  żelazne 
rakuskie,  oraz  galanterya,  produkty  krajowe,  jako  to: 
zboże,  drzewo,  potaż,  miód,  wosk,  ryby,  woły,  futra, 
skóra,  łój,  ryby  solone  stanowią  bardzo  ważny  artykuł 
exportowy. 

Cały  handel  lwowski  spoczywał  w  ręku  mieszczan 
tak  katolików,  jak  ormian;  oni  cieszyli  się  wszelkiemi 
prerogatywami  i  wszelkimi  przywilejami,  a  baczyli 
pilnie  a  zawistnie,  by  nikt  listka  z  nich   nie  uszczkną). 


Duklę,  Rymanów,  S%cz,  Biecz,  Żmigród,  Nowy  Targ,  Jordanów, 
Kroeno,  Sambor,  Lesko,  Stryj.  Kto  inną  drogą  prowadzi,  traci  połowa 
wina  na  rzecz  skarbu,  a  połowę  na  delatora.  Droga  tak  ułożona,  Jest 
niemożliwą,  dlatego  sądzimy,  że  to  są  tylko  luźne  miasta,  przez  które 
wolno  było  wozić  wino. 

Ze  Lwowa  szła  droga  na  Gródek,  Wiśnię  do  Przemyśla, 
z  Gródka  zaś  do  Sambora,  ztąd  zaś  do  Drohobyckich  żup  i  Ste- 
bnika. Ze  Sambora  s^a  droga  do  Starego  Miasta,  gdzie  się  łączyła 
z  drogą  wyżej  podaną. 

Ku  północnemu  zachodowi  s^a  droga  na  Kulików,  Żółkiew, 
Rawę  Ruską,  Lubyczę  do  Zamościa,  a  ztąd  na  Izbicę,  Tamogórę, 
Krasnystaw,  Piaski  do  Lublina. 

Z  Piasków  na  Cliełm  szła  droga  na  wschód  i  tu  gdzieś  się 
urywała.  W  średnich  wiekach  snąć  prowadziła  do  Włodzimierza. 

Kutrzeba  (Handel  Polski  ze  Wschodem  w  wiekach  śred- 
nich) podaje  następujące  połączenie  Torunia  ze  Lwowem  w  średnich 
wiekach.  Toruń,  Brześć,  Kowal,  Gostyń,  Łomża,  Rawa  (przez  Pilicę), 
Radom,  Opatów,  Sandomierz  (przez  Wisłę),  Gorzyce,  Krzeszów,  Bar 
cławice.  Kopki,  a  stąd  jużto  na  Krzeszów,  Lubaczów,  Gródek  do 
Lwowa,  jużto  na  Jarosław,  Przemyśl  lub  Radymno. 


395 

Co  się  tyczy  Żydów,  to  gdybyśmy  chcieli  handel 
żydowski  zbadać,  musielibyśmy  inne  mieć  źródła,  a  zre- 
sztą nie  było  osobnego  handlu  żydowskiego.  Wynika  to 
jasno  z  tej  okoliczności,  że  Żydzi  ciągle  walczą  o  te 
same  prawa,  jakie  mają  mieszczanie,  musieli  tedy  han- 
dlować tymi  samymi  artykułami. 

Przedmiotem  naszej  rozprawy  będzie  tedy  historya 
i  przebieg  tej  walki  i  dla  jej  zrozumienia  musimy  się 
cofnąć,  o  cały  wiek,  bo  po  koniec  wieku  XV. 

Żydzi  od  samego  początku  snąć  handlowali  tylko 
czterema  artykułami:  woskiem,  soknem,  wołami 
i  skórą  i  to  tylko  hurtownie  i  w  ograniczonej  liczbie, 
gdyż  mieszczanie  lwowscy  ciągle  na  to  się  odwołują 
i  ustawicznie  w  te  ramy  chcą  wprawić  handel  ży- 
dowski. 

Walka  o  prawa  handlowe. 

1.  Epoka  (do  r.  1521,  względnie  1527). 

Już  w  r.  1493  znachodzimy  obie  strony  w  zaciętej 
walce. 

Jan  Olbracht,  dekretem  z  15/2  1493  r.,  ustanawia 
status  interim  aż  do  zupełnego  załatwienia  procesu. 

Mocą  tego  interim  wolno  Żydom  co  roku  1000  wo- 
łów za  sukno  zamienić;  dla  załatwienia  tych  interesów 
wolno  im  jeździć  na  wszystkie  jarmarki  i  wozić  z  sobą 
sukno,  lecz  sprzedawać  im  wolno  tylko  całymi  po- 
stawami po  500  na  jarmarku  w  Przemyślu,  a  500 
w  Jarosławiu  *. 


Metryka  koronna,  1492—97,  Nr.  16.  pg.  14,  w  Rasa.  J.  Arch. 
tom  ni,  Nr.  10,  etr.  81-2. 


396 

Żydzi  mimo  zakazu  prowadzili  dalej  handel,  a  mie- 
szczanie konfiskatą  i  przeszkadzaniem  odpłacali  im  pię- 
knem za  nadobne. 

Po  latach  dziesięciu  nadeszła  decyzya  królewska. 
W  dekrecie  z  niedzieli  po  św.  Marcinie  1503  r.,  Aleksan- 
der pozwala  Żydom  lwowskim  na  wolny  handel  podczas 
dorocznych  jarmarków  i  targów  stałych,  a  w  r.  1506  — 
mimo,  te  mieszczanie  nie  chcą  ważności  tego  dekretu 
uznać  —  na  dniu  14  lutego  —  zatwierdza  go*. 

Zygmunt  I,  już  w  roku  wstąpienia  na  tron  (25,'2 
1507),  zatwierdzając  przywileje  Żydów  lwowskich,  po- 
twierdza takie  wolności  handlowe,  aż  do  dalszej  infor- 
macyi  *. 

Mieszczanie  dalej  nie  dają  za  wygraną  i  wszczynają 
nowy  proces,  który  po  wielu  apelacyach  rozsądza  sąd 
nadworny.  Zygmunt  I  dekretem  z  r.  1515  (5/10)  roz- 
strzyga sprawę  na  korzyść  Żydów,  pozwalając  im  na 
wolne  wykonywanie  handlu  —  ut...  omne  genus  nego- 
tiationis  et  mercaturae  ubique  in  regno  nostro  liberę 
exercere  possint  morę  aliorum  mercatorum  —  z  2  za- 
strzeżeniami : 

1)  że  sukno  sprzedawać  im  wolno  en  detail  tylko 
podczas  jarmarków; 

2)  wołów  wolno  im  na  rok  kupić,  wzgl.  sprzedać 
tylko  2000  sztuk. 

Cały  ten  przywilej  ma  walor  atoli  tak  długo,    do- 
póki król  zechce  (ad  beneplacitum  voluntatis  nostrae)^. 
Lecz  mieszczanie  dalej  walczą  i  wszelkimi  środkami 


»  Ibid.  Nr.  21,  f.  341  w  R.-J.-A.,  tom.  Ul,  Nr.  47,   pg.  70-71. 

*  Ibid.  Nr.  22,  pg.  96  v.'  w  R.-J.-A.,  tom  HI,  Nr.  68,  etr.  79—80. 

•  Metr.  koron.  1615  -  17,   Nr.  29,    pg.  121,    R.-J.-A.,   tom  III. 
Nr.  87,  8ti-.  110-111.  Nr.  mat.  8. 


397 

starają  się  o  unicestwienie  dekretu  z  r.  1515;  naodwrót 
Żydzi  —  beati  possidentes  —  używają  wszelkich  środ- 
ków, by  się  przy  uzyskanych  wolnościach  utrzymać; 
napróżno !  mieszczanie  tym  razem  mają  więcej  szczęścia 
i  Żydzi  tracą  sprawę.  Musiała  ona  być  przegraną  z  po- 
czątkiem r.  1519  (a  Żydzi  byli  skazani  na  wielkie  grzywny), 
kiedy  już  7/3  1819  Zygmunt  I  wydaje  „salyum  con- 
ductum^^  Żydom  miejskim  i  przedmiejskim  na  czas 
od  daty  dekretu  do  św.  Michała  (29  września),  pozwa- 
lając im  przez  ten  czas  na  wolny  handel,  a  szczególnie 
dając  im  nadal  zdolność  prawną  \ 
t.  j.  prawo  zaskarżania  swych  pre- 
tensyi  i  egzekwowania  ich. 

Wreszcie  28/12  1521  r.  na  sej- 
mie piotrkowskim  wydaje  Zygmunt  I 
dekret,  oznaczający  formalnie  zagła- 
dę dla  handlu  żydowskiego.  W  tym  Ayc.  69. 
dekrecie    ogranicza   on   handel    do     Piecz^  Jekasiela  Zel- 
znanych  4  artykułów   z    następują-     mana,  syna  Eliazara, 
cemi  zastrzeżeniami:  ^-  ^^^• 

1)  Nie   wolno    Żydom    utrzy- 
mywać  w   domach   swoich   sklepów  podług   dawnego 
zwyczaju. 

2)  Sukno  wolno  im  postawami  sprzedawać 
podczas  jarmarku  lwowskiego,  lecz  tylko  hurtownie; 
na  jarmarkach  zaś  prowincyonalnych  en  detail  i  to 
jużto  za  gotówkę,  j u ż t o  w  zamian  za  woły  lub 
skóry:  krowie,  wołowe,  cielęce  i  innego  by- 
dła rogatego,  lecz  tylko  surowe. 

3)  Innych  towarów  nie  wolno  im  nigdzie  sprzeda- 


>  Ibid.  1618  —  20,  Nr.  88  pg.  286,  Ross.  Jewr.  Arch.,  tom  HI, 
Nr.  119,  pg.  147-8. 


398 

wać,  t.  j.  ani  we  Lwowie,  ani  na  przedmieściach,  ani  tet 
po  wsiach  lub  miasteczkach. 

4)  Tylko  podczas  jarmarków  dorocznych  wolno 
im  sprzedawać,  lecz  nie  skupywać,  skóry,  wosk 
i  woły. 

5)  Nie  wolno  też  łonom  Żydów  (Żydówkom)  w  ko- 
szykach obnosić  na  sprzedaż  — ani  jawnie,  ani  skrycie  — 
płótna,  pieprzu,  jedwabiu  i  innych  rzeczy,  pod  karą 
utraty  towaru. 

6)  Ten  zakaz  rozciąga  się  też  na  Żydów  przedmiej- 
skich i  wszelkich  innych  we  Lwowie  przebywających  ^ 


Handel  w  mieście  został  podcięty,  lecz  mimo  za- 
kazu Żydzi  przedmiejscy  handlować  nie  przestali  i  po- 
trafili wkrótce  uzyskać  jakiś  nowy  przywilej  na  wolny 
handel,  wymurowali  cały  szereg  domów,  posprowadzali 
towary  i  rozpoczęli  handel  na  wielką  skalę.  Zdaje  się, 
że  handel  Żydów  miejskich  przeniósł  się  na  przedmie- 
ście. Lecz  mieszczanie  dalej  urgowali  i  uzyskali  3/4  1527 
nowy  dekret,  mocą  którego  król  wogóle  zakazał  han- 
dlu Żydom  przedmiejskim,  anullując  swój  poprzedni 
dekret.  Uwzględniając  atoli  sytuacyę  ich,  ich  zobowią- 
zania i  składy  towarów,  przesuwa  walor  dekretu  swego 
na  dwa  lata.  W  pierwszym  roku  wolno  przedmiejskim 
Żydom  handlować  nieograniczenie,  w  drugim  mają  han- 
del ograniczony  podług  normy  dla  Żydów  miejskich 
z  r.  1521;  po    skończeniu  2  lat   nie  wolno  im 


AML.    Oddział   III   A.   293.   oblatowane   w   aktach   grodzkich 
z  końcem  stulecia.  C.  L.  347,  Nr.  mat.  4. 


399 

niczem  han dlować,  ta  gałąź  zarobkowania 
jest  dla  nich  zamknięta ^ 

Wnioskując  z  tych  wszystkich  zakazów  i  procesów 
widzimy,  że  handel  żydowski  obejmował  wszelkie  towary: 
sukno,  jedwab,  skóry,  łój,  bydło,  tkaniny,  korzenie  i  t.  p. 
Liczne  składy  żydowskie  napełniały  miasto  i  przedmie- 
ścia. Jak  wiemy  (yide  Rozdział  XVI),  jarmark  lwowski 
ściągał  tysiące  kupców  obcych,  którzy  jużto  przywozili 
towary,  jużto  zaopatrywali  się  w  nie.  Prócz  jarmarków 
lwowskich  były  słynne  jarmarki  w  Śniatynie  i  Koło- 
myi na  towar  wołoski,  w  Kamieńcu  dla  handlu  podol- 
skiego i  ukraińskiego,  w  Jarosławiu,  Przemyślu,  Tarno- 
polu, Bełzie,  Rohatynie,  Buczaczu,  Trembowli,  Jazłowcu, 
Złoczowie,  Ostrogu,  Chodorowie,  Bóbrce,  Pomorzanach, 
Kuropatnikach,  Busku,  Barze,  Gołogórach,  Podhajcach, 
Założcach,  Satanowie  i  t.  d.  i  t.  d. '. 

Ta  wielka  ilość  jarmarków  umożliwiała  stałą  sprze- 
daż towarów ;  czego  na  jednym  nie  sprzedano,  zbyto  na 
drugim,  a  stały  kontakt  z  różnymi  kupcami  umożliwiał 
hurtowne  zaopatrywanie  się  we  wszystko,  kupcom  wszel- 
kich kategoryi. 

Z  zachodnich  miast :  Jarosław  i  Lublin  miały  słynne 
jarmarki,  na  które  czekano  przez  cały  rok.  Mnóstwo 
lwowskich  kupców  tam  wyjeżdżało,  a  kiedy  raz  (1624  r.) 
w  Jarosławiu  podczas  jarmarku  wybuchł  pożar  i  zni- 
szczył towary,  bankructwa  licznych  kupców  i  upadek 
kredytu  na  targu  lwowskim  były  tego  następstwem. 

Drogi  z  zachodu  do  Lwowa  były  bezpieczniejsze. 
Stosunki  bardziej  unormowane  pozwalały  na  regularne 
sprowadzanie  towarów  rakuskich  (gwoździ,  miedzi  etc), 

»  Metryka  koronna  Nr.  40,  fol.  682  (R.-J.-Arch.,  tom  III,  Nr.  186, 
pg.  174-6). 

>  Łoziński:  Patrycy at,  str.  55. 


400 

sukien  morawskich,  towarów  norymberskich  i  t.  p.  Nie- 
bezpiecznemi  za  to  były  drogi  od  Lwowa  na  wschód 
i  pohidniowy  wschód.  Towar,  idąc  na  Multany,  stawał 
się  często  łupem  band  zł>ójeckich,  to  samo  było  w  drodze 
przez  Ukrainę  lub  przez  ICarpaty  na  Węgry.  Zorganizo- 
wane bandy  zł>ójeckie  (opryszki)  tatarskie  oddziały,  czy- 
hały na  nie.  Często  i  ludzie  przy  tem  ginęli,  a  bankru- 
ctwo kupca  było  nieuchronnem  następstwem. 

W  r.  1628  wynajmują  Żydzi  Iw. :  Salomon  Chromy 
i  Marek,  Ormianina  Wasyla  Szymkowicza  by  z  towarem 
jechał  do  „ Wołoch  i  Mułtan*.  Wasyl  był  generalnym 
przedsiębiorcą  i  kierował  karawaną  z  wielu  chłopa 
i  Żydów.  I  „calamitas  i  drugich  inszych  wielu  sąsiady 
i  pokrewnych,  którzy  w  kupie  z  nimi  jechali  dotknęła. 
Bo  też  wtenczas  gdy  nieprzyjaciel  na  nich 
napadł,  pieniędzy,  towary  tam  poginęły 
i  wiele  Żydów  poginęło**.  I  Wasyl  stracił  w  po- 
tyczce życie- 

W  r.  1616  przeprowadza  się  młoda  para  Żydów 
przedmiejskich  Abraham  i  Sprinca  Calelówna  do  Ja- 
złowca  i  przewożą  swe  urządzenie  domowe,  wyprawę, 
pretiosa  ślubne  oraz  towar  na  urządzenie  sklepu  na 
trzech  saniach.  Na  2  powoziło  2  Żydów:  Sussman 
i  Mordy,  a  trzecią,  „Forman  seu  Auriga  honestus*"  a  więc 
chłop  ^cuius  nomen  ignoratur*".  Pod  samym  Jazłowcem 
na  drodze  handlowej  wiodącej  od  Buczacza  napadli  ich 
zbójcy,  a  zamordowawszy  wszystkich  podróżnych,  za- 
brali sanie  ze  wszystkiem  co  na  nich  było'. 

W  r.  1617  zamordowano  na  drodze  do  Stryja,  Żyda 
Teodora  Izakowicza  handlarza  wołów.  Morderstwa  do- 


»  C.  L.  379,  pg.  1197-8. 
«  C.  L.  370.  pg.  1713-16. 


401 

konał  Jan  Wiśniewski  szlachcic  z  Dubrowlan^.  W  la- 
tach 20-tych  XVII  w.  grasują  w  okolicy  Lwowa  słynni 
bracia  Policcy,  rabują  karczmę  żydowską,*  a  rodzinę 
szynkarza  mordują;  Żyda  jadącego  z  Magierowa,  w  lesie 
mordują  w  okrutny  sposób,  przywiązawszy  go  do  drzewa 
i  strzelając  doń  z  samopałów.  Schwytano  ich  hajduków 
i  skazano  na  śmierć  we  Lwowie.  Sami  Policcy  uszli 
bezkarnie '. 

Tuż  na  wschód  od  Lwowa  na  polu  pod  Glinia- 
nami (4  mile  od  Lwowa)  grasowały  już  bandy  zbójów, 
i  tak  że  tylko  wspomnę  d.  5/10  1627  r.  zamordowano  tam 
Żyda  Szmula  z  żoną  Bella  ze  Lwowa  oraz  ich  krewnych 
z  Krasnego  ^ 

To  niebezpieczeństwo  dróg  wschodnich,  a  bezwa- 
runkowo większe  bezpieczeństwo  zachodnich,  wpłynęło 
na  zamknięcie  dla  handlu  żydowskiego  wszelkich  arty- 
kułów rakuskich,  norymberskich,  flandryjskich  i  flaman- 
dzkich (towary  żelazne,  galanteryjne,  jedwabne);  to  co 
im  zostawiono  to  był  handel  w  najpierwotniejszem  po- 
jęciu: woły  w  ograniczonej  liczbie,  wosk,  skóry  su- 
rowe grubsze  (wyprawne  szły  z  zachodu,  surowe 
ze  wschodu)  i  sukno  —  wyjątkowo  jedyny  produkt  za- 
chodni —  lecz  tylko  en  gros.  Chodziło  o  to,  by  mie- 
szczanin lwowski  miał  w  Żydzie  swego  dostawcę,  bo  do 
drobnego  odbiorcy  dopuścić  go  nie  chciał.  Żyd  mogący 
sprzedawać  tylko  postawami  nie  mógł  się  zetknąć,  ani 
ze  szlachcicem,  ani  z  chłopem  i  oto  chodziło  mieszcza- 
ninowi. 

Skóry  zaś,  wosk  i  woły  zakupywane  przez  Żydów 


»  C.  L.  871,  pg.  8B8. 

s  O.  L.  877,  pg.  606—17,   inne  szczegóły  o   nich  yide:  Łoziń- 
ski: Prawem  i  Lewem,  tom  I,  str.  281—284. 
•  C.  L.  878,  pg.  8041. 

zydli  lir^wtey.  M 


402 

na  dalekim  wschodzie  (wosk  wozi  się  z  Bessarabii.  Żyd 
Judko  kupił  70  beczek  miodu  w  Chocimiu  za  gotówkę 
i  noże  i  woził  je  do  Lwowa  przez  Bar  i  Podhajce^), 
mieli  prawo  Żydzi  tylko  sprzedawać  we  Lwowie, 
a  nie  kupować,  temsamem  mieli  mieszczanie  łatwe  źró- 
dło zakupna ;  skórę  kupowali  garł>arze  (to  samo  kurdy- 
iMinnicy)  bydło  zaś  nie  było  dla  właściwych  mieszczan 
artykułem  zbyt  konkurencyjnym. 

Myślą  przewodnią  wszelkich  ograniczeń  handlu  ży- 
dowskiego było: 

1)  by  Żydzi  nie  przeszkadzali  mieszczanom  t.  j.  nie 
konkurowali. 

2)  by  drogi  bezpieczne  sobie  zachować, 

3)  by  handel  żydowski  uczynić  pomocnym  dla  han- 
dlu mieszczańskiego, 

4)  by  Żyda  kupca  odsunąć  od  drobnego  konsumenta 
(en  gros  podczas  jarmarku  nawet). 

Do  zrealizowania  tych  4  punktów  dążą  wszystkie 
dekrety  królewskie,  uzyskane  przez  mieszczan,  do  prze- 
łamania tych  granic  dążą  Żydzi.  W  tych  ramach  roz- 
grywa się  walka  w  dalszej  epoce. 


II.  Epoka  (1527-1581). 

Ogólny  zarys  tej  epoki  podaliśmy  w  ostatniem  zda- 
niu poprzedniego  rozdziału. 

Żydzi  wyłamują  się  z  pod  tych  ograniczeń,  mimo 
dekretów  królewskich  handlują  nadal  wszystkiem, 
jedni  skrycie,  drudzy  jawnie. 

Tymczasem  Żydzi  przedmiejscy  widząc,  że  kończy 
się  rok  pierwszy  udają  się  do  króla  z  l)łagalną  prośbą 

»  C.  L.  347,  pg.  100  (23/11  1690). 


403 

o  unieważnienie  dekretu  z  r.  1527,  gdyż  w  przeciwnym 
razie  muszą  zginąć  z  głodu.  Następstwem  tej  prośby  był 
list  królewski  (6/1  1628),  w  któirm  król  poleca  Radzie, 
by  w  jakiś  sposób  ugodzUa  się  z  Żydami  przedmiejskimi, 
gdyż  inaczej  król  będzie  musiał  wskazać  drogę  do  zgody 
(alioquin  nos  curabimus  demonstrare  illis  viam  et  modum, 
per  quem  victus  et  rei  suae  sustinendae  consulere  et 
subvenire  possint  ^). 

Na  skutek  tego  listu  zaczęły  się  układy  Żydów 
przedmiejskich  z  Radą.  Żydzi  dawali  pewną  sumę  ro- 
cznie za  prawo  ograniczone,  jakie  mieli  Żydzi  miejscy. 
Rada  jednak  na  propozycyę  się  nie  godziła ;  Żydzi  znów 
do  króla,  a  ten  w  liście  datowanym  z  Wilna  26/4  1529  r. 
nakazuje  kategorycznie  Radzie,  by  przyjęła  warunki  ofia- 
rowane przez  kahał  podmiejski:  «są  one  korzystne,  a  mia- 
sto nie  powinno  zaniechać  tej  sposobności,  skarb  kró- 
lewski wiele  traci  na  zubożeniu  Żydów  i  jest  jego  olio- 
wiązkiem  starać  się  o  to,  by  Żydzi  mieli  z  czego  żyć; 
król  ostrzega  Radę,  że  w  razie  niezawarcia  ugody,  on 
sam  warunki  podyktuje,  a  wówczas  t>ędzie  za  późno* 
(nam  alioquin,  nos  cogemur  ludaeis  providere,  ne  e  re- 
gno  nostro  privilegiis  vestris  pellantur)*. 

Miasto  zawarło  z  Żydami  przedmiejskimi  ugodę, 
dając  im  —  pod  grozą  dekretu  królewskiego  —  pozwo- 
lenie na  handel  tak  ograniczony,  jaki  mieli  Żydzi  miejscy, 
za  stałą  opłatą,  bliżej  nam  nie  znaną*. 


1  AML.  fMC.  257  Nr.  4.  Nr.  materyalów  5. 

«  ibid.  Nr.  9,  Nr.  materyalów  6. 

>  AML.  ks.  998  A.  pg.  1016:  „Przy  których  4  rseoiach.^ 
zostawieni  b%  i  Żydzi  przedmiejscy  wedle  pakt...  z  czynasn  rocznego, 
który  zwykli  dawać**  1.  c. 


4M 

Wśród  tych  ram  nie  mógł  się  rozwinąć  handel  ży- 
dowski i  dlatego  —  jak  się  już  powiedziało  —  wyła- 
mywał się  z  nich  ustawicznie.  Kontrola  ilości  sprzeda- 
nych wołów  była  niemożliwą,  jakoteż  niemożliwem  było 
zlmdanie,  czy  na  targu,  dajmy  na  to  w  Jazłowcu,  czy 
GMogórach,  ten  lub  ów  Żyd  nie  handlował  towarem 
zakazanym;  ba,  nawet  w  samym  Lwowie  można  było 
przemycić  w  handlu  ten  lub  ów  towar,  przyczem  Żyd 
kontentujący  się  mniejszym  zyskiem,  dający  go  taniej 
i  na  kredyt,  łatwo  chętnego  znachodził  odbiorcę. 

Zresztą  każdy  kupiec  żydowski  miał  swą  klientelę 
wśród  szlachty  i  jak  się  przekonywujemy  z  instrukcyi 
sejmików  w  Wiszni,  szlachta  wprost  dąży  do  tego,  by 
złamać  monopol  kupców  chrześcijańskich,  aby  sobie  uła- 
twić zakupno  ^ 

Tem  się  tłumaczy  rozwój  handlu  żydowskiego,  mimo 
zakazów  i  ograniczeń,  konfiskat  i  grzywien  na  przekra- 
czających nakładanych.  Mieszczanie  wnoszą  do  króla 
jedno  zażalenie  za  drugiem. 

W  r.  1537  wydaje  Zygmunt  I.  dekret  do  wszystkich 
starostów  i  burmistrzów  miast  i  miasteczek,  panów  wsi 
i  t.  p.  aby  gdziekolwiek  znajdą  Żyda  lwowskiego,  pro- 
wadzącego handel  towarem  niedozwolonym  lub  dozwo- 
lonym, ale  ponad  liczbę,  natychmiast  go  aresztowali 
lub  pomogli  obywatelom  lwowskim  w  aresztowaniu  go, 
oraz  w  konfiskowaniu  jego  towaru*. 

Lecz  i  ten  zakaz,  jak  poprzednie  i  następne  został 
tylko  na  papierze,  a  Żydzi  dalej  handlowali.  Ponadto  w  i- 
dzimy  '  nczasie  przypływ  Żydówobcych, 

wygnanych  z  dalekich  stron;  są  to  Żydzi  czescy  wygnani 
ztamtąd  wskutek  posądzenia  o  zdradę  kraju  (1541)®. 

>  InstanKoye  z  lat  1640  i  1641.  (C.  L.  892). 

>  AMŁ.  fasc.  267,  Nr.  6,  Nr.  materyalów  7. 

'  Stein:   (Jesch.  der  Jaden  in  Boehmen,  ttr.  68.  W  r.  1644. 


405 

Mieszczanie  bojąc  się  nowej  konkurencyi  o  wiele 
niebezpieczniejszej  od  rodzimej,  znów  udają  się  do  króla, 
a  ten  dekretem  z  1543  r.,  poleca  wojewodzie  ruskiemu 
Stanisławowi  Odrowążowi  i  staroście  Odnowskiemu,  by 
pomogli  Radzie  w  wyszukaniu  i  wygnaniu  nowych  przy- 
byszów ^  I  to  nie  wiele  pomo^o,  bo  obaczymy,  że  no- 
wych przybyszów  i  to  o  wiele  niebezpieczniejszych  było 
coraz  więcej,  a  handel  ich  rósł  w  siłę  i  zataczał  coraz 
to  szersze  kręgi;  byli  to  Marrani  hiszpańscy,  przybywa- 
jący tu  z  Turcyi. 

Lecz  i  handel  miejscowych  Żydów  płynie  tak  jakby 
ograniczeń  wcale  nie  było.  Żydzi  otwarcie  sprowadzają 
i  sprzedają  różne  towary,  płacą  myto,  cło,  ingrosują 
opłaty  do  ksiąg  i  mają  stałe  conto  w  księgach  celników. 

Zachowała  się  w  aktach  grodzkich  *  część  regestrów 
prowadzonych  przez  dzierżawcę  rogatek  królewskich 
(starościńskich)  i  ceł  ruskich,  Konstantego  Komiakta.  Jest 
to  excerpt  umyślnie  sporządzony  dla  użytku  sądowego 
i  zaopatrzony  podpisem  „Korniakt*  pismem  starocer- 
kiewnem.  Obejmuje  on  lata  1577—1582  a  napis  jego  brzmi: 

^Krótkie  spisanie  to  warów,  które  Żydo- 
wie lwowscy  miejscy  jako  i  przedmiejscy 
przewozili  tak  do  Lwowa  z  Niemiec,  jako 
też  ze  Lwowa  na  granicę  t.  j.  do  Śniatyna, 
także  do  Kamieńca  i  t.  d/ ^ 

Z  tego  regestru  przekony wujemy  się,  że  Żydzi  Iwow- 
wscy  sprowadzali  i  wywozili:  skóry  surowe,  safiany, 
aksamit,  kitajki,  jedwab  surowy  i  wyrobiony,  sukno,  ko- 
żuchy tureckie,  koce,  worki,  kobierce,  lamparty  po  kilka 

anollują  stany  czeskie  swą  poprzednią  nchwal^,   lecz  w  mi^dsycsatie 
wiele  rodzin  żydowskich  wyemigrowało  do  Polaki. 
>  AML.  fasc.  257,  Nr.  8,  Nr.  materyałów  8. 

*  C.  L.  847.  pg.  898,  Nr.  mat.  81. 

*  Ut  supra.  L  c.  uw.  2. 


406 

a  nawet  kilkaset  sztuk.  (Safian  liczyło  się  na  bele,  ba- 
wełnę na  kantary,  czapki  na  półfaski).  Z  towarów  że- 
laznych sprowadzają  Żydzi  noże  (na  lagidie  Lagę)  jako 
najznamienitszy  towar  zamienny  na  wschodzie,  towary 
norymberskie  (bagaże)  żelazne,  kosy  na  setki,  ołów  na 
kamienie  i  t.  p.  Dnia  30/1  1580  r.  sprzedaje  jakiś  Żyd 
z  przedmieścia  10  wozów  żelaza,  inny  znów  saletrę, 
wełnę  (na  kamienie),  łój  (na  kamienie)  maż,  dzbany  tu- 
reckie, baby  (Hat>e?)  (na  fasy).  Z  produktów  jadalnych 
sprowadzają  Żydzi  miód,  ryby,  rodzynki,  pieprz,  imbir, 
chmiel,  śledzie,  i  to  często  w  wielkich  ilościach.  Dnia 
10/10  1579  wprowadza  Dawid  z  przedmieścia  na  3  wo- 
zach 30  koszów  rodzynek  drobnych  i  4  kosze  wielkich. 
Widzimy  też  owoce,  jak  śliwy  (beczkami),  jabłka  i  t.  d. 

Z  napojów  widzimy  wino  węgierskie,  włoskie,  mał- 
mazyę,  limunię  (na  kufy,  półkufki  i  t.  d.). 

Z  powyższego  wykazu  widzimy,  że  Żydzi  miejscy 
i  przedmiejscy  handlowali  wszystkiem, 
sprowadzali  towary  z  Niemiec  i  wozili  do  Mułtan  i  na- 
odwrót  towary  wschodnie  wozili  na  zachód. 

Jeśli  zważymy,  że  Lwów  miał  prawo  składowe, 
że  tu  towary  sprowadzane  musiały  przez  pewien  czas 
być  wyłożone  dla  sprzedaży  w  mieście,  dojdziemy  do 
wniosku,  że  handel  żydowski  prowadził  się  całkiem 
otwarcie,  nie  oglądając  się  wcale  na  dekret  z  r.  1521-go 
wzgl.  1527-go. 

Mieszczanie  od  samego  początku  —jak  widzieliśmy, 
używają  wszelkich  repressaliów  przeciw  Żydom,  lecz 
zdaje  się,  że  bezskutecznie,  gdyż  od  czasu  do  czasu 
udają  się  o  pomoc  do  króla.  Król  posyła  Żydom  upom- 
nienia, a  staroście  i  wojewodzie  nakazy  dawania  pomocy 
mieszczanom.  O  każdy  skonfiskowany  kawał  towaru 
wnoszono  protestacye  i  pozwy  do  aktów  grodzkich. 
Tam  też  na  terminach   stają  kabały  i  poszczególne  ce- 


407 

chy  miejskie.  Od  wyroków  grodu  zakłada  się  appeiacye 
aż  do  sądów  sejmowych,  a  potem  (od  r.  1578)  do  by- 
bunału  koronnego. 

W  r.  1578  sprawa  doszła  do  zenitu. 
Obie  strony  wyczerpały  wszelkie  środki 
prawne  i  miasto  pojechać  na  termin,  li- 
mitują całą  sprawę  do  przyszłego  sejmu, 
który  ma  rozstrzygnąć  sprawę  kategory-  Ryc.  70. 

cznie  ^  Przy  tym  akcie  zastępuje  Żydów  Płeoz^  Izaka 
miejskich  Izak  Nachmanowicz,  Żydów  Kohena,  syna 
przedmiejskich   Dawid   Aleksander,  asy-  r^^iBM* 

stuje  im  Mojżesz  Szkolnik. 

Długo  nie  przychodzi  sprawa  na  porządek  sądu 
sejmowego,  a  gdy  wreszcie  przyszła  pod  obrady,  prze- 
ważało się  zwycięztwo  na  stronę  Żydów  *. 

Tego  bała  się  Rada,  a  wiedząc,  że  Żydzi  nawet 
w  razie  przegranej  nie  porzucą  handlu,  wolała  przez 
dobrowolne  ustępstwo  jednej  części  swych  praw,  ura- 
tować część  drugą. 

Król  Stefan  zawiesza  sprawę  w  sądzie  (dekretem 
z  28/1  1580  r.)^,  a  miasto  rozpoczyna  z  Żydami  pertra- 
ktacye,  których  wynikiem  była  ugoda  między  stronami, 
zawarta  dnia  20  stycznia  1581  r. 

Od  tej  chwili  zaczyna  się  trzecia  epoka  w  walce 
Żydów  o  prawa  handlowe,  doprowadzona  w  niniejszej 
pracy  do  r.  1654. 


»  AML.  fasc.  267.  Nr.  12.  Nr.  mat.  10. 

'  Wynika  z  następującej  końcowej  klaazuli  kontraktu:  „my 
(Żydzi)  postępek  prawny,  Jaki  miał  być  z  pozwu  króla  Jmości  i  po- 
zew przerzeczony  wszystek  w  niwecz  obracamy  i  umarzamy**.  AML. 
ks.  A,  298  a.  p.  1106. 

3  AML.  fasc.  257,  Nr.  13.  Nr.  materyalów  12. 


408 


111.  Bpokft  (1581—1654). 

Charakterystyczną  cechą  tej  epoki  jest  cią^e  dą- 
żenie Żydów  do  odnowienia  i  rozszerzenia  paktów,  za- 
wieranych zazwyczaj  na  kilka  lat,  oraz  dążenie  mie- 
szczan do  ich  zerwania. 

Następujące  daty  dadzą  się  ustanowić  jako  słupy 
graniczne  w  ciągu  tych  73  lat. 

1)  1581:  I  układ, 

2)  1592:  II  układ, 

3)  1602:  prolongata, 

4)  1616:  prolongata, 

5)  1629:  m  układ, 

6)  1637:  prolongata  na  podstawie  rozporządzenia 
królewskiego, 

7)  1654:  IV  układ. 


I.  Układ  (1581—1592). 

Wstęp. 

1)  Pakta  zawarła  Rada  tylko  z  Żydami  miejskimi. 

2)  Zawarte  są  one  na  8  lat  t.  j.  do  20/1  1589  r. 

3)  Nie  kasuje  się,  lecz  zawiesza  się  czasowo  moc 
wszelkich  dekretów  i  przywilejów. 

4)  Kahał  miejski  ma  sporządzić  co  roku  i  zaprzy- 
siądz  regestr  Żydów,  stale  w  mieście  zamieszkałych. 

5)  W  żadne  spółki  z  innymi  Żydami  dla  dania  in- 
teresowi firmy.  Żydom  miejskim  wchodzić  nie  wolno. 

Treść  właściwa: 

6)  Żydom  miejskim  (n.  b.  i  przedmiejskim)  zostawia 
się  handel  4-ma  artykułami  z  dawnem  ograniczeniem  co 
do  liczby  wołów  (2000). 


409 

7)  Wolno  Żydom  miejskim  te  artykuły  na  jar- 
marku lwowskim  sprzedawać  i  kupować. 

8)  Na  jarmarkach  lwowskich  pozostaje  Żydom 
miejskim  handel  wolny  tylko  w  sztukach,  sumą  i  wagą, 
po  miastach  i  miasteczkach  zaś  łokciem 
i  funtem. 

9)  Wolno  Żydom  miejskim  samym  sprowadzać  lub 
kupować  we  Lwowie  podczas  jarmarków  wszelki  to- 
war turecki  (koce,  dywany,  lamparty,  i  t.  p.  kindżały, 
zbroje)  z  następującemi  zastrzeżeniami: 

a)  wykluczone  są  z  ich  handlu  wszelkie  napoje, 
(małmazya,  limunia  i  t.  d.),  jakoteż  —  lekarstwa 
i  artykuły  spożywcze. 

b)  dozwolone  są:  pieprz,  imbier  i  szafran. 

c)  maksymalna  suma  zakupna  na  jednym  jarmarku 
(4  razy  do  roku)  jest  1500  złp.  dla  jednego  kupca. 

d)  dla  kontroli  muszą  Żydzi  kupować  w  obecności 
tłumacza  miejskiego  (jak  obcy  kupcy). 

10)  Wolno  Żydówkom  swą  własną  robotę  i  rzeczy 
przepadłe  w  zastawie  sprzedawać  na  ulicy  ^ 

11)  Wina,  koszernego*  wolno  sprowadzać  całej 
gminie  tylko  20  kuf  rocznie,  płacąc  od  kufy  172  złp. 
stawnego.   Kontrolę  tu  stanowi  ^cecha*"  burmistrza. 

Rygor. 

12)  Za  każdego  przekraczającego  jest  odpowiedzialny 
kahał. 

13)  Każdy,  którego  się  przychwyta  na  tem 

a)  iż  kupował  nie  przy  tłumaczu, 

b)  iż  handlował  we  większej  sumie, 

c)  n  ..  en  detail, 

^  Klauzula:  ,,nio  nie  szkodząc  prawom  kramarzy  i  rzemieśl- 
ników cechowych  stanowi  ograniczenie,  którego  znaczenia  ob- 
Ja^ó  nie  umiemy. 

>  Żydowskiej  roboty;  innego  Żydom  pić  nie  wolno. 


410 

d)  iż  handlował  towarem  zakazanym,  płaci  100  czer. 
zł.  grzywny  na  ratusz. 

14)  Kahał  płaci  za  ten  przywilej  50  złp.  rocznie. 

15)  Kontrakt  uważa  się  za  rozwiązany: 

a)  po  skończeniu  8  lat, 

b)  gdy  kałiał  sam  raty  nie  zapłaci, 

c)  gdy  kahał  sam  nie  wyda  przekraczających  te 
prawa  ^ 

Oto  jest  esencyonalna  treść  tego  układu;  Żydzi 
otrzymali  w  nim: 

1)  wolny  handel  towarami  tureckimi. 

2)  handel  en  detail  poza  Lwowem. 

3)  handel  korzeniami. 

4)  handel  wolny  dla  swych  żon. 

Jeśli  porównamy  ten  układ  z  zakazem  z  r.  1521, 
to  zobaczymy,  że  system  tu  i  tam  pozostał  ten  sam  tj. 
że  wszelkie  towary  sprowadzane  z  zachodu  zostały  Ży- 
dom zakazane,  podczas  gdy  ograniczenia  zniesiono  co 
do  towarów  wschodnich.  Pozwolono  też  na  handel  dro- 
biazgowy po  za  Lwowem  —  rzecz,  która  i  tak  nie  była 
do  skontrolowania  —  oraz  na  drobny  handel  kobiet  ży- 
dowskich,  nie    stanowiący   wcale   żadnej   konkurencyi. 

Czy  w  te  ramy  mógł  się  wcisnąć  handel  żydow- 
ski przed  układem  tak  bardzo  rozwinięty?  Czy  mogli 
Żydzi,  utrzymujący  się  z  handlu,  mimo  zakazów  i  ogra- 
niczeń, zrzec  się  korzyści  zeń  otrzymywanych? 

Ważny  (od  wagi)  i  tłumacz  stali  się  ich  kon- 
trolorami;  o  ważnych  nic  prawie  nie  wiemy,  o  tłuma- 
czach mamy  kilka  szczegółów  z  aktów,  a  trochę  podaje 
Łoziński  w  swym  Patrycyacie. 

1  AML.  ks.  A.  293  ant.  pg.  1106  (kopiowany  w  fasc.  257),  Nr. 
mat.  16. 


411 

Na  czele  tłumaczy  stał  starszy  tłumacz  —  byli  to 
zwyczajnie  Ormianie,  dla  znajomości  języków  wscłio- 
dnicłi  —  zaprzysiężony;  miał  on  mieć  ewidencyę  wszyst- 
kich kupców  obcycłi,  przyjeżdząjącycłi  do  miasta  i  ba- 
czyć, by  przestrzegali  prawa  składowego  miasta,  oraz 
by  pod  płaszczykiem  handlu  nie  ukrywali  się  szpiegowie. 

Pod  władzą  tłumacza,  stało  4—6  niższych  funkcyo- 
naryuszy  „baryszników"  =  ajentów,  faktorów,  któ- 
rzy o  wszystkiem  się  wy  wiady  wali  ^ 

Tak  naczelnik  jak  i  podwładni  pośredniczyli  we 
wszystkich  transakcyach  między  kupcami  obcymi  a  mie- 
szczanami jużto  jako  tłumacze,  jużto  jako  zwykli  fakto- 
rzy i  tu  mają  konkurencyę  żydowskich  ba- 
ryszników,  którą  starają  się  usunąć'. 

Tłumacz  pobierał  swój  b  a  r  y  sz  po  15  gr.  od  100  złp. 
towaru,  a  ustalił  się  zwyczaj,  że  połowę  otrzymywał 
żydowski  faktor  „podług  zwyczaju  kupieckiego**.  Tłu- 
macz starał  się  stale  u  Rady  o  uzyskanie  prawa  pobiera- 
nia całej  taksy,  a  ztąd  spory  i  swary  między  „urzędem" 
a  „ubogimi  żydkami,  którzy  pożywienie  swe  od  kupców 
cudzoziemskich...  zwykli  mieć*"  ^ 

Wśród  tych  warunków  pożycie  Żydów  z  tłuma- 
czem nie  mogło  być  jak  najlepsze,  zwłaszcza,  że  we  Lwo- 
wie Żydzi  często,  gęsto,  a  na  prowincyi  regularnie  nie 
trzymali  się  paktów. 

Jedyne  trzy  pozycye  z  r.  1582  zachowane  w  wspo- 
mnianym regestrze  rogatek  (str.  405)  *  zawierają  towary 
Żydom  niedozwolone.  I  tak  przewozi  15/1  Abraham 
z  przedm.  miodu  półbeczków  10,  Kalman:  łoju,  ka- 
mieni 10,  24/1  Jośko  z  przedm.:  wełny  kamieni  4. 

»  Łoziński:  Patarycyat,  «tr.  299  i  801—808. 

«  C.  L.  892,  pg.  29-81. 

«  C.  L.  892,  pg.  29-81,  Nr.  mat.  106. 

«  Nr.  mat.  81. 


412 

Niestety  na  tein  się  urywa  ten  ciekawy  regestr 
i  tracimy  ewidencyę  towarów  wprowadzanych  lub  wy- 
wożonych przez  Żydów  w  tem  8-leciu. 

A  byłoby  bardzo  ważnem  poznanie  tego  towaru.  Bo 
w  r.  1586  umiera  król  Stefan  i  nastają  czasy  bezkróle- 
wia straszne,  zwłaszcza  w  ziemiach  ruskich,  o  których 
kupiec  turecki  Żyd  Mosze  de  Mozzo  Kohen  opowiada 
w  Grodzie^:  ^bom  ja  pojechał  ztąd  (ze  Lwowa)  pota- 
jemnie, chcąc  ujść  i  być  wolnym  tych  trudności  i  kło- 
potów, które  tu  miałem,  bo  natenczas  było  interregnum 
i  confusiones  iustitiarum,  quas  consequi  non  potuit^^ 

Żydzi  lwowscy  (oraz  śniatyńscy)  mieli  korzystać 
z  tych  zawieruszonych  stosunków  i  wyjeżdżać  do  po- 
granicznych miast  wołoskich;  tutaj  mieli  zakupywać  to- 
wary wschodnie  i  przemycać  je  do  Polski  na  szkodę 
Skarbu. 

Po  swej  elekcyi  wydaje  23/4  r.  1588  Zygmunt  III, 
rozkaz  wojewodzie  ruskiemu,  by  zbadał  sprawę  i  uka- 
rał winnych*. 

Niewiemy  czy  i  o  ile  wojewoda  spełnił  ten  nakaz, 
nie  mamy  też  wykazów  towarów,  byśmy  mogli  zba- 
dać prawdziwość  zarzutu. 


Szybko  minęło  8  lat.  Na  ten  czas  przypada  epoka 
świetności  handlu  Żydów  tureckich  (Franków)  którym 
osobny  poświęcimy  rozdział.  W  tym  też  czasie  —  jakto 
już  było  od  pierwszych  dziesiątek  XVI  w.  mnoży  się 
bardzo  ilość  Żydów  we  Lwowie.  Dzieje  się  to  wskutek 
wygnania  Żydów  z  większej  części  krajów  austryackich 
oraz  z  Wiednia^.  Po  pożarze  wielka  liczba  domów  no- 

»  C.  L.  360,  pg.  243-60. 

»  C.  L.  346,  pg.  1461.  Nr.  mater.  2i. 

*  Gra  et  z:  Geschichte  der  Jaden.  Tom  IX  str.  61  i  dalsze. 


413 

wych  zapełniła  ulicę  żydowską  (vide  rozdział  II),  tam 
gdzie  dawniej  były  puste  place,  mieszkało  teraz  kilka- 
dziesiąt rodzin  żydowskich,  a  wszystko  to  potrzebuje 
i  szuka  chleba. 

Stosunek  wzajemny  między  Żydami,  a  mieszcza- 
nami staje  się  coraz  to  nieznośniejszy. 

Był  to  czas,  w  którym  na  nowo  po  latach  kilku- 
dziesięciu odżył  spór    „pospolitego 
człowieka^'  z  oligarchiczną  Radą;  na 
czele   ruchu    staje   w    r.    1576  Jan 
Zajdlicz.  Statutem  malborskim  usta- 
nowione koUegium  40  mężów  roz- 
poczyna   swą    akcyę    przeciw    Ra- 
dzie, a  jednem   z  grawaminów  są  j^j^^  ^l^ 
„pak ta"  zawarte  z  Żydami.   Kiedy     pieczęó  Arona  syna 
więc  nadszedł  dzień  20  stycznia  1589     Lewi  Meszkisz  z  po- 
roku,  obie  strony  uważają  kontrakt     kolenia  Lewi  r.  16B4 
za  rozwiązany. 

Obie  strony  są  zadowolone.  Żydzi,  bo  sądzą,  że 
będą  mieli  zupełnie  wolny  handel,  mieszczanie,  bo  pra- 
gną ograniczyć  Żydów  do  dawnych  4  artykułów. 

I  Żydzi  się  przeliczyli.  Rada  i  koUegium  40,  za 
wszelką  cenę  dążą  do  swego  celu  i  zaczyna  się  walka 
na  całym  terenie. 


Walka  mieszczan  z  Żydami  o  handel  (1589—1592). 

Od  samego  początku  trzymają  się  mieszczanie  po- 
lityki praktycznej.  Żydów  odcina  się  zupełnie  od  han- 
dlu i  to  tak  miejskich  jak  i  przedmiejskich;  nie  wpu- 
szcza się  do  miasta  tych,  którzy  wyjechali  na  jarmarki 
i  nie  wypuszcza  się  z  miasta  nikogo,  by  nie  mogli  na 
żadnym  stanąć  targu. 


414 

Rada  ustanawia  strażników  przy  bramach,  by  pil- 
nie nad  Żydami  czuwali,  a  równocześnie  nie  pozwala 
Żydom  w  samem  mieście  używać  wagi  miejskiej. 
Również  nie  wolno  tłumaczowi  i  jego  barysznikom  po- 
średniczyć; w  ten  sposób  cały  handel  żydowski  jest  te- 
raz nie  formalnie,  lecz  faktycznie  podcięty. 

Żydzi  nie  mogąc  się  pozbyć  złożonego  we  Lwowie 
towaru,  nie  mogą  się  wywiązać  ze  swoich  zot>owiązań 
zaciągniętych  u  kupców  zagranicznych,  a  bankructwo 
i  ruina  są  nieuniknione. 

Tymczasem  odbywa  się  doroczny  jarmark  w  Śnia- 
tynie.  Żydzi  gotują  się  do  wyjazdu,  używają  protekcyi 
wojewody  Mikołaja  Herburta  z  Fulsztyna,  lecz  nic  nie 
pomaga,  wówczas  wchodzą  Żydzi  na  drogę  prawną  i  po 
kilku  protestach  wnoszą  skargę  wprost  do  króla  (sądu 
nadwornego)  o  gwałt  i  przeszkody  w  handlu  wbrew 
generalnym  przywilejom,  licząc  sobie  zarazem 
szkodę  za  stracony  jarmark  śniatyński  30.000  fi. 

D.  6/3  wychodzi  pozew  z  kancelaryi  królewskiej  \ 
a  18/3  aktywuje  go  woźny  w  Grodzie*. 

W  mieście  przychodzi  często  do  utarczek,  z  powodu 
konfiskaty  towarów  żydowskich,  tłum  przybiera  wów- 
czas groźną  postawę,  a  groza  rozruchów  wisi  nad  głową 
Żydów. 

Żydzi  udają  się  do  króla.  Lecz  mimo  ostrzegaw- 
czego dekretu  królewskiego,  z  15  kwietnia  1589,  (War- 
szawa podczas  sejmu) '  czyniącego  Radę  odpowiedzialną 
za  ewentualne  następstwa,  mimo  drugiego  dekretu  kró- 
lewskiego z  13/4  1589,  w  którym  król  nakazuje  Radzie, 
by  Żydom  pozwoliła  na  wolny  handel  według  przywi- 

»  AML   fasc.  267,  Nr.  19.  Nr.  mat.  22. 

«  C.  L  346   pod  18/8. 

*  C.  L   346,  pg.  638.  Nr.  mater.  25. 


415 

lejów  królewskich  aż  do  rozstrzygnięcia  sporu  ^,  mie- 
szczanie nie  ustępują  w  swej  taktyce  i  konsekwentnie 
kroczą  dalej. 

Tymczasem  sprawa  przybiera  w  sądzie  assesorskim 
konkretne  formy.  Dnia  17/4  (1589)  wyznacza  Zygmunt  III 
komisyę  dla  zbadania  na  miejscu  wszelkich  praw  i  przy- 
wilejów tak  mieszczan  jak  i  Żydów  i  odesłania  swej 
opinii  do  sądu.  W  skład  komisyi  wchodzą:  1)  Mikołaj 
Herburt  z  Fulsztyna  wojewoda  ruski,  2)  Mikołaj  Her- 
burt  z  Fulsztyna  (imiennik)  kasztelan  przemyski  i  staro- 
sta lwowski,  3)  Stanisław  Podolecki  chorąży,  4)  Wi- 
ktoryn  KowalsU  podsędek  ziemi  lwowskiej,  5)  Stanisław 
Włodek  z  Hermanowa,  starosta  halicki  i  kołomyjski '. 

2^nim  komisya  zjechała,  trwało  bardzo  długo,  cho- 
ciaż zawiadomienie  dla  miasta  jest  z  tej  samej  daty 
(17/4),  z  jakiej  akt  nominujący  komisarzy. 

Akt  komisyjny  na  pełnych  38  stronicach  in  folio 
jest  niedokończony  i  dlatego  nie  możemy  oznaczyć  daty 
ostatecznej  decyzyi. 

Co  się  tyczy  przebiegu,  to  zrazu  Rada  nie  chciała 
stawać  przed  komisyą,  zasłaniając  się  przywilejami  prawa 
magdeburskiego,  zwalniającymi  mieszczan  od  tego  obo- 
wiązku z  wyjątkiem  kilku  poszczególnych  wypadków. 
Następnie  kiedy  się  przecież  zgodzono  na  przedstawie- 
nie merytoryczne,  przedłożyła  Rada  swe  przywileje, 
a  Żydzi  przedłożyli  dekrety  Kazimierza  Jagiellończyka 
z  r.  1453  i  Zygmunta  I  z  r.  1515,  pozwalające  im  na 
handel  w  całem  państwie  według  dawnych  zwyczajów, 
a  opierając  się  na  kilko  wieko  wy  eh  zwyczajach  i  uży- 
waniu, twierdzą,  że  ograniczenie  ich  w  handlu  nie  tylko 


»  AML.  fasc.  267,  Nr.  17,  Nr.  mat  24. 
»  Ibid.  Nr.  22,  Nr.  mat  26. 


416 

z  ich  połączone  jest  szkodą,  lecz  ze  stratą  całej  Rusi, 
a  szczególnie  szlachty. 

Komisarze  uznają  słuszność  wywodów  żydowskich 
i  przedkładają  królowi  4  wnioski,  pozostawiając  tym- 
czasem Żydów  w  używaniu  dotychczasowych  praw  ^  Akt 
komisyjny  odszedł  dopiero  w  listopadzie  1590  r.  a  rów- 
nocześnie wniosła  Rada  protest  do  sądu  sejmowego 
w  sprawie  kompetencyi:  ,,czy  miasto  podlega  komisa- 
rzom, czy  nie^^  oraz  przeciw  Żydom,  że  przed  niekom- 
petentne forum  śmieli  ją  pozywać.  Pozew  wyszedł  z  kan- 
celaryi  5/12  a  termin  miał  się  odbyć  dnia  6-go  po  po- 
cztu się  sesyi  sejmowej*. 

Przedtem  jeszcze  mamy  dwa  inne  dekrety  królew- 
skie: 1)  z  1/4  1589  polecający  Radzie,  by  Żydom  po- 
zwoliła na  wolny  handel,  aż  do  rozstrzygnięcia  sprawy  ' 
2)  wyrok  w  sprawie  odszkodowania  30.000  (z  23/4)  jakie 
ma  wypłacić  miasto  Żydom,  gdyż  nie  jawiło  się  na  ter- 
minie i  przegrało  sprawę  ^  Naturalnie,  że  i  ten  wyrok 
jak  i  poprzedni  dekret  mają  wartość  tylko  teoretyczną; 
miasto  nie  myślało  o  Wypłacie  tej  sumy,  a  przeszkody 
w  handlu  stawiało  dalej  jak  dotychczas. 

Obie  strony  starają  się  o  rozstrzygnięcie  wyroku 
na  swoją  korzyść.  Rada  miała  lepsze  szanse  i  król  de- 
kretem z  27/1  1591  unieważnia  całą  komisyę  i  jej  orze- 
czenie i  poddaje  miasto  tylko  sądowi  swej  Ławy,  tę  zaś 
sądowi  króla-. 

Tymczasem  Żydzi  wnoszą  do  Grodu  protest  za  pro- 
testem, a  o  każdy  gwałt  z  osobna  skargę  za  skargą. 


>  AML.  fasc.  267,  Nr.  22. 
'  ibid  Nr.  18.  Nr.  mat.  29. 
»  C.  L.  846,  pg.  862  Nr.  mat.  27. 
*  AML.  fasc.  257,  Nr.  mat.  2a 
»  ibid.  AML.  fasc.  267,  Nr.  20. 


417 

Z  protestu  z  dnia  1/12  1590  r.  dowiadujemy  się, 
że  przeszkody  w  handlu  nie  ustały,  przywóz  i  wywóz 
zamknięty,  jakoteż  waga  miejska...  aktora  Turkom  i  Ta- 
tarom jest  dostępna  (quae  Turcis  et  Tataris  et  aliis 
extraneis  permittitur)  jest  dla  Żydów  zakazana""  ^ 

Dnia  22/4  1591  r.  wnoszą  znów  Żydzi  pozew  o  nie- 
wypuszczenie  ich  z  miasta  na  jarmark  śniatyński  i  liczą 
szkody  30.000  Marek  *. 

Cepaki  miejskie  śledzą  nietyiko  w  mieście,  lecz 
także  i  na  przedmieściu,  i  tak  dnia  12/7  1591  r.  zabie- 
rają Żydom  dwa  wozy  wosku  na  przedmieściu  kra- 
kowskiem jurysdykcyi  starościńskiej  ®. 

Zdawało  się,  że  handel  żydowski  zupełnie  zni- 
szczony, bo  wreszcie  wydaje  król  ostateczny 
wyrok  w  tej  sprawie  (6  lipca  1591  r.)*,  w  któ- 
rym ogranicza  handel  Żydów  miejskich 
w  myśl  dekretu  z  r.  1521,  Żydom  przedmiej- 
skim zaś  zupełnie  handlu  zakazuje. 

Mieszczanie  odetchnęli;  teraz  mieli  prawną  broń 
w  ręku  i  mogli  handel  żydowski  zupełnie  zgnieść.  Lecz 
Żydzi  nadal  handlują.  Wówczas  Rada  zarządza, 
aby  miasto  i  przedmieścia  pilnie  były  strzeżone,  przy- 
czem  nie  obchodzi  się  bez  bójek  i  aresztowań. 

Dnia  8  września  1591  r.  wracają  ze  Śniatyna  Ma- 
rek Izakowicz^,  Moszko Nasano wicz  i  Nassan  i  wjeż- 
dżają do  miasta  bramą  halicką;  tutaj  napada  ich  znany 
zawalidroga,  Wojciech  Bednarz  ze  swą  « kompanią** 
i  „...mocą  i  gwałtem  zahamowawszy,  do  miasta  jechać 


»  C.  L.  847,  pg.  186. 

»  C.  L.  347,  pg.  671. 

»  C.  L.  347,  pg.  904. 

«  AML.  oddział  IH,  ks.  298,  Nr.  mat.  82. 

»  Vide  cap.  V,  str.  68. 

tjlMi  IwowMy.  t7 


418 

nie  dopuścili,  pobili,  porąbali...  (Żydzi  pokazują 
rany).  Potem  onych  pobiwszy,  rzeczy  z  wozów  jedne 
wymiatali,  a  drugie  pobrali,  t.  j.  Markowi  z  workiem 
500  złp.,  a  Nassanowi  300"  \ 

Innym  razem  (27/4  1592  r.)*  dwóch  Żydów  ture- 
ckich (stale  we  Lwowie  mieszkających).  Mano  Bator- 
mani  i  Dasaro  Mości,  jadących  dwoma  wozami  na  jar- 
mark, zatrzymali  pachołcy  miejscy  w  Krzjrwczycach, 
konie  odprowadzili  na  ratusz  i  tu  trzymali  je  od  po- 
niedziałku do  piątku,  a  w  końcu  zmusili  Żydów  do 
powrotu  do  Lwowa  i  nie  pozwolili  wyjechać  na  jar- 
mark. 

Na  jarmarku  lwowskim  nie  pozwolili  mieszczanie 
sprzedawać  sukna '  wogóle,  a  kontrola  na  bramach 
była  tak  ścisła,  że  kontrolowano  nawet  wózki  mle- 
czarzy, wyjeżdżające  próżno  ze  Lwowa  i  stwierdzano 
identyczność  osoby  mleczarza,  czy  to  nie  przypadkiem 
jaki  kupiec,  wykradający  się  ze  Lwowa  ^. 

Lecz  cierpliwość  i  siły  obu  stron  się  wyczerpały. 
I  Rada,  i  Żydzi  widzieli,  że  tak  w  ciągłej  walce  żyć  nie 
można  i  zaczęto  dążyć  do  ugodowego  załatwienia  rze- 
czy. Wprawdzie  „pospolity  człowiek"  ze  względów  kon- 
kurencyjnych się  temu  sprzeciwiał  i  przyszło  do  gwał- 
townej sceny  na  ratuszu,  Rada  jednak  na  to  nie  zwa- 
żała i  za  pośrednictwem  Włktoryna  Kowalskiego,  pod- 
sędka  ziemskiego  i  podstarościego  Pstrokońskiego,  za- 
warła dnia  28  września  1592  roku  tak  bardzo  pożądany 
układ. 


«  C.  L.  347,  pg.  1121. 
«  C.  L.  348,  pg.  386. 
'  Ut  supra. 
*  C.  L.  348,  pg.  390. 


419 

Układ  II  (28/9  1592  r.). 

Układ  ten  nie  zawiera  już  teoretycznego  ogranicze- 
nia praw  handlowych  do  niemożliwych  granic,  lecz  jest 
wynikiem  praktyki,  jaka  się  wyrobiła  w  ciągu  czasu. 

Lecz  system,  jakim  się  kierowano  przy  dekrecie 
z  r.  1521,  oraz  układzie  z  r.  1581,  pozostał  tu  nadal. 
Towary  podzielono,  jak  tam,  na  wschodnie  i  po- 
łudniowe z  jednej  i  na  zachodnie  z  drugiej 
strony,  oraz  zatrzymano  zakaz  drobiazgowego  sprze- 
dawania. Wprowadzono  tu  nowy  punkt,  że: 

a)  wolno  Żydom  pewne  towary  zawsze,  nawet  nie 
podczas  jarmarku  odsprzedawać,  lecz  tylko 
mieszczanom  lwowskim. 

b)  Towary,  którymi  Żydom  handlować  nie  wolno 
(np.  rakuskie),  o  ile  je  zakupią  u  mieszczan  lwow- 
skich —  mogą  dalej  we  Lwowie  i  na  innych  jarmar- 
kach sprzedawać. 

I.  Co  się  tyczy  towarów  południowych  i  wscho- 
dnich, to  rozszerzono  pozwolenie  na: 

.)  włoskie  jedwabne  towary  ',  .  ^^^^  ^^,^^  ^.^ 

B  towar  kosmaty  suro^'  szczanom    zawsze, 

y)  towar  turecki  (do  1000  Ł       ^^  ,^^  ^_ 

nakwartał)»  i^^    jarmarku 

8)  towar  wołoski  (do  1500  fl.      „j^p Jedawać. 

na  kwartał)*.  ' 

II.  Podczas  jarmarku  wolno  Żydom  han- 
dlować   wszystkimi    towarami,   jak    gościom, 


»  Układ  §  1.  (C.  L.  349,  pg.  1385-90),  Nr.  mat.  34. 

•  n      §2. 

•  .      §  3. 

•  «      §4. 


n* 


420 

oprócz  towarów  rakuskich  i  oprócz  ołowiu, 
miedzi,  żelaza,  stali  i  gwoździk 

Jedna  była  klauzula :  że  towar,  kupiony  przez  Żydów 
na  jarmarku,  lecz  nie  wysprzedany  na  tymże  jarmarku 
powinni  Żydzi  natychmiast  z  końcem  jarmarku  wywieźć 
ze  Lwowa  na  inny  jarmark,  lub  sprzedać  natychmiast 
mieszczaninowi  lwowskiemu  hurtem.  Nie  wolno  im 
urządzać  składów  po  miasteczkach,  ani  w  zwykły  dzień 
we  Lwowie  sprzedawać. 

Rozszerzono  handel  żydowski  na  łój,  lecz  pod  wa- 
runkami jak  I.  «),  P),  t)«  ^h  a  co  się  tyczy  wina  koszernego, 
rozszerzono  pozwolenie  do  30  kuf. 

ni.  Zastrzeżono: 

a)  by  Żydzi  nie  przeszkadzali,  gdy  mieszczanin 
u  kogo  co  targuje, 

b)  by  Żydzi  —  gdy  kto  na  Mskład**  co  przywiezie, 
dopiero  w  tydzień  po  jego  przyjeździe  u  niego 
kupowali. 

c)  by  spółek  nie  zakładali  z  Żydami  przedmiejskimi 
ani  obcymi. 

IV.  Rygor  ten  sam,  jaki  w  układzie  I-szym. 

a)  za  przestępstwo  lekkie  —  konfiskata  towaru. 

b)  ciężkie  —  grzywna  do  30  M.  pod  odpowiedzial- 
nością Kahału. 

V.  Wy  nagrodzenie  Radzie  płaci  Kahał  co  roku 
po  50  złp.  (jak  w  I-szym  układzie). 

Pakta  zawarto  znów  na  8  lat,  t.  j.  do  28/9 
r.  1600 «. 


1  Układ  §  8. 

>  Cały  okład  C.  L.  894,  pg.  1885-90.  Nr.  mat.  84. 


421 

Zastanówmy  się  nad  tern,  jak  się  rozwinął  i  mógł 
rozwinąć  łiandel  na  podstawie  tego  układu: 

Żyd  staje  się  kupcem  jarmarcznym.  Tylko  podczas 
jarmarków  wolno  mu  sprzedawać  towary  prawie  wszyst- 
kie wschodnie,  południowe,  a  z  zacłiodnich  sukno;  że-* 
lazo  jest  zupełnie  wykluczone. 

We  Lwowie,  gdzie  zakupuje  ten  towar,  musi  trzy-* 
mać  się  pewnego  maximum,  tak,  że  wśród  tycłi  granic 
może  zostać  tylko  wędrownym  kramarzem,  a  nie 
osiadłym,  poważnym  kupcem. 

Dla  mieszczanina  lwowskiego  jest  on  faktycznym 
dostawcą,  gdyż  tylko  jemu  wolno  mu  pewne  towary 
odsprzedawać  przez  rok  cały,  a  w  odbiorze  u  obcych 
kupców  nie  może  z  nim  konkurować,  gdyż  otrzymuje 
towar  dopiero  po  tygodniu,  wysortowany  i  przebrako- 
wany. 

Szykując  się  na  jarmark  lwowski,  Żyd  zaopatruje 
się  w  towar,  mający  na  tym  jarmarku  odbiorców, 
po  skończonym  jarmarku  musi  natychmiast  ze  Lwowa 
towar  wywieść,  jakby  był  obcym ;  nie  wolno  mu  w  ma- 
tem miasteczku  utrzymywać  stałego  składu.  Biada  mu 
jeśli  się  z  towarem  przeliczył,  jeśli  zamówił  za  dużo, 
sądząc,  że  sprzeda,  a  targ  był  zły  i  wiele  towaru  zostało ! 
A  przecież  mógł  to  być  towar,  mający  odbyt  tylko  we 
Lwowie!  Towar  sezonowy,  a  jarmark  w  tym  sezonie 
ostatni!  Bankructwo  było  nieuniknione  a  ru- 
ina majątkowa  całej  rodziny  nieodzownem  tego  następ- 
stwem. 

Jasnem  bowiem  jest,  że  gdyby  sprzedał  po  jar- 
marku ryczałtem  towar  mieszczaninowi  lwowskiemu, 
nie  uzyskałby  również  odpowiedniej  ceny. 

Wskutek  tych  warunków,  złych  i  niebezpiecznych 
dróg,  wiecznego  wałęsania  się  po  jarmarkach,  zupełnego 
zamknięcia  pewnych  gałęzi,  przybiera  handel  żydowski 


422 

cechy  wielkiej  ryzyko wności,  wskutek  czego 
kredyt  słabnie,  a  procent  od  kapitałów  idzie  w  górę. 
Tern  się  tłómaczy  wytworzenie  się  pojęcia  merkantyli- 
stycznego  o  kapitale  wśród  Żydów  u  przełomu  XVI-go 
i  XVII-go  wieku,  kiedy  dotycłiczas  wszecłiwładnie  pa- 
nowało pojęcie  kanonistyczne  (vide  rozdział  XVI-ty 
$tr.  366).  Żydzi,  cłicąc  bodaj  własną  ubić  konkurencyę, 
starają  się  o  to,  by  dzierżawcy  ceł,  myt  i  rogatek  nie 
handlowali  towarami.  Na  liczne  skargi,  uchwala  sejm 
żydowski  ustawę  tego  rodzaju  ^  w  r.  1626  i  powtarza  ją 
w  latach:  1632,  1634,  1638  i  1642.  Ponawianie  uchwał 
świadczy  o  tem,  że  się  ich  nie  trzyma;  liczne  ban- 
kructwa zaczynają  się  mnożyć,  a  wobec  wiecznej  wę- 
drówki kupców;  zazwyczaj  bankrut  uciekał  poza  gra- 
nicę i  ginął  bezpowrotnie.  Dlatego  wytworzyło  się 
w  ówczesnej  hebrajszczyżnie  dla  pojęcia  „bankrut*', 
słowo  „Boreach*"  (zbieg). 

Snąć  i  w  innych  miastach  Polski  nie  było  lepiej, 
skoro  sejm  żydowski  —  zjazd  4  ziem  —  wydaje  surową 
ustawę  konkursową. 

Jakkolwiek  ta  ustawa  została  wydana  i  usankcyo- 
nowana  dopiero  w  r.  1624,  to  jednak  jej  formalistyka 
i  stylizacya  są  oparte  na  kazuistyce  z  początku  XVII  w. 
Dlatego  sądzimy,  że  zamiast  podawać  szereg  konkretnych 
wypadków,  wolimy  zacytować  całą  ustawę  w  dosłow- 
nem  brzmieniu: 

Ustawa  konkursowa  ^ 

§  1.  „Na  wieść  o  czyjemś  bankructwie  powinien  ra- 
binat okręgu   natychmiast  publicznie  ogłosić,   aby  nikt 

>  Lewin:  Neae  Materialien,  zapiska  11,  18,  15,  20,  28. 
*  Ustawa  podaną  Jest  n  Nnssbanma  (HistoryaY,  str.  204—209) 
w  skróconem  i  niedokładnem  bramieniii,  podług  tłumaczenia  Rosen- 


423 

nie  brał  od  niego  grosza,  z  tą  uwagą,  że  gdyby  ktoś 
odebrał,  będzie  musiał  zwrócić  i  zdeponować  w  Rabi- 
nacie aż  do  przyszłego  jarmarku,  żeby  wszystkich  wie- 
rzycieli, ze  wszystkich  miast  równo  obdzielić. 

§  2.  a)  Gdy  się  rozgłosi  czyjąś  upadłość,  powinni 
seniorowie  odebrać  wszystko  bankrutowi  i  zaprzysiądz 
jego,  żonę  i  dzieci  jego  na  okoliczność,  czy  czego  jeszcze 
nie  zataili;  to  wszystko  odda  się  do  rąk  wiernika;  ban- 
krut ustąpi  ze  swego  domu  i  miejsca  w  synagodze 
w  ciągu  30  dni,  a  w  pinaksie  przepisze  się  dom  na  imię 
wiernika;  ten  sprzeda  wszystko  w  przeciągu  pół  roku, 
a  pieniądze  podzieli  między  wierzycieli. 

b)  Jeśli  zaś  bankrut  nie  zechce  się  poddać,  powinno 
go  się  wykląć  na  wszystkich  jarmarkach;  osadzi  go  się 
we  więzieniu  na  wszelki  wypadek  na  30  dni  i  wykluczy 
go  się  od  udziału  w  życiu  żydowskiem  (synagogi).  A  jeśli 
wyda  córki  i  synów,  a  one  mają  posag  rzekomo  od 
krewnych,  powinno  się  przysięgę  odebrać  od  krewnych, 
że  oni  dali  posag  i  wyprawę;  od  wiernika  zależy,  czy 
bankruta  chce  najpierw  uwięzić,  a  potem  (jeśli  nie 
pomoże)  wykląć,  czy  go  wykląć  natychmiast. 

blatta,  obejmuje  ona  tn  19  §§.  Schorr  w  „Organizacyi**  skrócił 
i  streścił  tekst  Nussbauma  (str.  71—2).  Daty  żaden  nie  podał,  clioć 
już  Graetz  (G^cłiichte  IX,  str.  578,  Nota  10)  ją  ustalił  na  podstawie 
nagłówka,  umieszczonego  nad  odpisem  ustawy  w  pinaksie  poznańskim; 
,,Oto  masz  uchwały  władców  4-cłi  ziem  —  oby  zostały  odbudowane 
Syon  i  Jerozolima  —  w  sprawie  bankrutów,  wszystko  odpisane  litera 
w  literę  z  oryginału,  zawartego  w  pinaksie  4  ziem,  w  myśl  ucliwały 
sejmu  „Adar  5384  (marzec  1624)^^  Najobszerniejszy  tekst  jest  zawarty 
w  pinaksie  lwowskim,  bo  obejmuje  aż  88  §§ ;  podał  go  B u- 
ber  w  Ansche  Schem,  str.  222-4,  w  języku  oryginału,  t.  j.  liebraj- 
skim,  podług  niego  podajemy  poniżej  całą  ustawę  w  dosłownem  tłó- 
maczeniu  polskiem.  W  jednej  z  ksiąg  poznańskich  jest  podane  zao- 
strzenie tej  ustawy  w  r.  1688  lub  1640.  (Obacz:  Lewin:  Neue  Ma- 
terialien  zur  Geschichte  der  Yierl&ndersynode.  Frankfurt,  1905.  Zapi- 
ska 4,  5,  17). 


424 

c)  Kto  bowiem  psuje  interes  i  trwoni 
grosz  obcy,  by  zań  wydawać  córki  lub  sy- 
nów, jest  rabusiem  i  ma  odsiedzieć  we  wię- 
zieniu cały  rok,  przysięga  jego  i  świade- 
ctwo mają  być  unicestwione,  nie  powinno 
go  się  powoływać  do  tory^  i  traci  chazakę 
kahalną*. 

§  3.  Jeśli  bankrut  chce  wydać  córkę  lub  ołenić 
syna,  nie  wolno  z  nim  wchodzić  w  te  związki,  jeśli  da 
każdemu  dziecku  więcej  posagu  nad  200  złp.;  te  pienią- 
dze muszą  być  dane  przez  krewnych.  Gdyby  zaś  dał 
więcej— choćby  krewni  się  na  to  złożyli,  musi  narzeczony 
nadwyżkę  zwrócić  dla  rozdania  między  wierzycieli, 
choćby  związek  był  dawno  przed  upadłością  ustanowiony. 
Jeśli  zaś  nowożeniec  ten  zakaz  przekroczy  i  ożeni  się, 
obowiązany  l>ędzie  nadwyżkę  oddać  do  masy  dla  podziału 
między  wierzycieli  miejscowych  i  zagranicznych. 

§  4.  Jeśli  córkę  wydał  nie  dawniej,  jak  na  kwartał 
przed  upadłością,  powinni  nowożeńcy  zwrócić  posag 
wierzycielom;  jeśli  zaś  przed  90  dniami  ^  wierzyciele 
do  posagu  pretensyi  nie  mają. 

§  5.  Suknie,  sprawione  żonie  wśród  roku  przed 
upadłością,  należą  się  masie. 

§  6.  Gdy  który  wierzyciel  zwolni  od  jakiejś  sumy 
upadłego  dłużnika,  ma  potem  prawo  na  nim  jej  poszu- 
kiwać, a  skutek  uroczystego  podania  ręki  (akt  zwolnie- 
nia) z  gónr  uchylamy*. 

§  7.  Żona  i  dzieci  winny  być  obecne  w  synagodze 

^  Ceremonia  synagogalna. 

'  SciL  na  knpiectwo.  Ustępów  b)  c)  niema  u  Nassbauma. 

*  U  Nnssbauma  Jest  rok  cały. 

*  Ten  ostęp  (§  6)  Jest  osobno  zapisany  w  pinaksie  poznańskim 
prawie  w  tem  samem  brzmieniu.  Obacz :  Lewin:  Nene  Materialien, 
zapiska  5. 


425 

przy  ogłaszaniu  klątwy  na  upadłego  (warunkowo:  jeśli 
coś  ukrył). 

§  8.  Kto  otrzymał  jaką  sumę  od  upadłego,  nie  w  cza- 
sie jarmarku,  w  ciągu  kwartału  przed  upadłością,  musi 
to  oddać  masie;  jeśli  zaś  otrzymał  na  jarmarku,  a  nie 
w  mieście,  gdzie  upadły  mieszka,  choćby  za  kwartał 
wynikła  upadłość,  nie  powinien  tej  sumy  zwrócić  K 

§  9.  Za  dokumentem  ważnym  można  poszukiwać 
należności  nawet  na  małoletnicłi  sierotacti,  za  przysięgą 
jeśli  termin  zapłaty  upłynął  i  bez  przysięgi  jeśli  nie  upłynął, 
i  tu  małoletnie  dzieci  uważane  być  mają  za  pełnoletnie. 

§  10.  Zapis  przedślubny  wdowy  ma  pierwszeństwo 
przed  wierzycielami  tak  do  ruchomego  jak  i  nierucho- 
mego majątku,  nawet  jeśli  nie  wzięła  w  posiadanie;  jeśli 
jako  panna  wyszła  za  mąż  ma  pre- 
tensye  do  320  złp.,  jeśli  jako  wdo- 
wa to  160  złp.   Jeśli   mąż   zostawił 
nieruchomości,  służy  jej  pierwszeń- 
stwo do  wszystkiego,  co  udowodni, 
że  wniosła  w  dom  męża;  z  rucho- 
mości bierze  równą  część  z  wierzy-       pi^^\  ^^^y 
cielami  masy,  lecz  samo  objęcie  w  po-       o  handel  z  roku 
siadanie  czegoś  przez  nią  lub  przez  1629. 

wierzyciela,  nie  daje  żadnej  prero- 
gatywy. W  każdym  razie  żona  niema  prawa  do  rucho- 
mości, jeśli  są  nieruchomości,  na  nich  należy  też  jej 
pretensyę  zaspokoić '. 

§  11.  Co  się  tyczy  dokumentów  z  terminem  zapłaty 

^  Dla  uniknięcia  tajnych  konwentyklów;  jarmark  był  zborem 
różnych  kapców,  więc  ta  tajemnych  okładów  nie  było. 

*  Vide  §  3  dekretu  Zygmunta  II  z  r.  1692:  „quod  yero  do- 
tem  attinet...  ut  uxor  derelicta  dotem  sibi  a  marito  injBcriptanL.. 
priuB  quam  creditores  adeat**  1.  c  Pazdro  Organizacya, 
8tr.  170,  obacz  Nr.  mat.  88. 


426 

na  jarmark,  nigdzie  nie  aktywowanych,  jeśli  dłużnik 
uznaje  tylko  swój  podpis,  choć  się  zasłania  tern,  że  już 
zapłacił,  lub  inną  obroną,  mimo  to  powinien  zapłacić; 
przysługuje  jednak  dłużnikowi  przysięga  dla  udowo- 
dnienia prawdziwości  obrony. 

§  12.  Jeśli  dłużnik  nie  płaci  weksla,  wystawionego 
na  pewien  jarmark,  natychmiast  na  tym  jarmarku  rzuca 
się  nań  klątwę  bez  zwłoki  ^ 

§  13.  Żonaty  mniej  niż  2  lata  nie  może  wystawiać 
dokumentów  prawnych,  a  jeśli  je  wystawił,  są  bezprawne  '. 
Jeili  zaś  ktoś  sią  zna  na  handlu  od  młodości,  a  bańkru^ 
tuje  we  3  lała  po  weselu^  czy  postąpić  z  nim  według 
prawa?  Kwesty  a  otwarła! 

§  14.  Co  do  wszelkich  ruchomości,  wszyscy  wierzy- 
ciele są  równymi,  bez  żadnego  dla  kogokolwiek  pierw- 
szeństwa, chociażby  w  akcie,  zapewniającym  wierzycie- 
lowi bezpieczeństwo  rzeczoy^e  na  nieruchomościach  dłu- 
żnika, dla  większego  bezpieczeństwa  jego,  ruchomości 
immobilizowane  zostały. 

§  15.  Gdy  kto  da  pożyczkę  kupcowi,  mającemu 
mniej  niż  25  lat,  lub  komuś,  który  jest  żonaty  mniej 
niż  2  lata,  to  dokument,  chociaż  ojciec  lub  teść  na  nim 
ręczy,  jest  nieważny  i  z  góry  go  uznajemy  za  bezskuteczny. 

§  16.  Kto  kupi  towar  podczasj  ar  marku 
na  kredyt  i  są  dowody,  że  z  góry  nie  ma  za- 
miaru płacenia,  ma  być  sądzony  jak  zbój 
i  karany  dotkliwie  nawet  więzieniem  pu- 
blicznem. 

§  17.  Od  dnia,  w  którym  na  kogoś  wydano  wyrok 
in  contumaciam,  tenże  jest  bankrutem. 

1  Ogłasza  go  się  bankmtem. 

'  Od  tego  miejsca  do  końca  §  brak  u  Nnssbauma.  U  Babera 
zaś  znajduje  się  jeszcze  następujący  dodatek,  pochodzący  o  ile  się 
zdaje  od  pisarza  kahalnego. 


427 

§  18.  Kogo  zasądzi  sąd  żydowski,  a  on  twierdzi,  że 
nic  nie  posiada  i  gdy  się  dokładnie  zbada  i  przekona,  że 
rzeczywiście  stracił  z  powodu  elementarnego  wypadku, 
t.  j.  pożaru,  ral)unku,  kradzieży  i  t.  p.  (i  wskutek  tego  stracił 
cały  swój  dobytek)  \  nie  należy  go  wyklinać,  ani  go  upo- 
minać, aż  mu  Bóg  pomoże.  Jeżeli  zaś  twierdzi,  że  nie 
ma  dlatego,  bo  stracił  na  towarze,  lub  że  mu  inni  nie 
płacili,  lub  podaje  t.  p.  wymówki,  n.  p.  że  dał  posag 
synowi,  albo  córce,  wówczas  należy  go  wykląć  po 
wszystkich  jarmarkach;  jeżeli  zaś  po  upływie  30  dni 
od  wyklęcia  odda  cały  swój  majątek  sądowi  i  zostawi 
sobie  tylko  na  życie,  a  przekonają  się,  że  nie  ma  tu 
podstępu,  zwolnią  go  od  klątwy  po  30  dniach;  jeśli 
się  jednak  nie  poprawi,  wtedy  nie  należy  nań  więcej 
rzucać  klątwy,  tylko  unicestwi  się  jego  przysięgę  i  świa- 
dectwo, nikt  się  z  nim  nie  skoUiguje,  wykluczy  się  go 
z  życia  synagogalnego,  nikomu  prócz  blizkich  krewnych 
nie  wolno  go  pochować,  żaden  rabin  nie  da  ślubu  jego 
dzieciom,  aż  się  pojedna  ze  swoim  wierzycielem,  a  wów- 
czas każdy  sąd  żydowski  go  poprze. 

§  19.  Jeśli  zaś  bankrut  jest  potężnym  (odważnym), 
i  sąd  i  seniorat  nie  mogą  go  dlatego  pokonać,  wówczas 
jeśli  kto  potrafi  coś  ocalić  (wyrwać)  z  rąk  łmnkruta, 
może  dla  siebie  zachować  i  nie  mają  inni  do  tego  pre- 
tensyi. 

Gdy  zaś  seniorowie  nie  chcą  zachować  rygoru  klą- 
twy, od  nich  mają  żądać  wierzyciele  swych  wierzytel- 
ności. Jeśli  zaś  seniorowie  ze  szkodą  innych  wierzycieli 
coś  odbiorą  i  dadzą  jednemu,  wówczas  nie  na  nim  mają 
pokrzywdzeni  wierzyciele  poszukiwać  kapitału  i  kosztów, 
tylko  na  seniorach;  lecz  bankrut  nie  jest  wolny  od  długu; 
wolno  wierzycielom  i  na  nim  dalej  poszukiwać.    Jeśli 

*  Bierzemy  w  nawias,  chcąc  uprościć  tektt. 


428 

zaś  ktoś  jest  winien  chrześcijanom,  powinien  cały  Izrael 
go  wykupić  ^ 

§  20.  Kto  oświadczy  (lekkomyślnie)  przed  sądem 
żydowskim,  że  jest  bankrutem,  natychmiast  należy  doń 
zastosować  wszelkie  kary  i  rygory  prawne. 

§  21.  Nie  wolno  nikomu  wchodzić  w  kontakt*  z  ban- 
krutem, gdyż  sam  podpadnie  karom,  stosowanym  do 
bankrutów. 

§  22.  Bankrut  traci  ^chazakę*"  miasta  swego. 

§  23.  Lecz  jeśliby  żądał  tylko  moratorium  dla 
spłacenia,  mają  się  do  niego  stosować  tylko  inne  kary^ 

§  24.  Jeśli  jaki  wierzyciel  chce  ułożyć  (ugodzić)  się 
z  dłużnikiem,  ale  tymczasem  rzucono  nań  klątwę,  wów- 
czas już  musi  bankrut  pozostać  w  klątwie  rok  i  rok  sie- 
dzieć we  więzieniu. 

§  25.  Gdy  ktoś  zmusił  bankruta  do  złożenia  przy- 
sięgi manifestacyjnej,  nie  może  żądać  od  niego  powtó- 
rzenia tej  przysięgi  przed  upływem  roku,  jeśli  obaj  po- 
chodzą z  2  obwodów,  wolno  mu  zaś  i  po  pół  roku,  jeśli 
w  jednym  mieszkają  obwodzie. 

§  26.  Kto  nie  zważa  na  klątwę,  sam  jej  podpada. 

§  27.  Jeżeli  bankrut  w  ciągu  90  dni  po  ogłoszeniu 
bankructwa  sprzedał  komuś  towary,  wzięte  na  kredyt, 
to  winien  odbiorca  zwrócić  ten  towar  wierzycielowi, 
lecz  ten  musi  wykazać  świadkami,  a  nie  przysięgą, 
że  to  jego  towar.  Jeżeli  zaś  oddał  towar  wierzycielowi, 
u  którego  go  nie  kupił,  wystarczy  dla  wierzyciela,  któ- 
rego towar  sprzedano,  przysięga,  a  odbierze  swój  towar; 
i  bankrut  musi  przysiądz,  że  towar  u  niego  kupił  (na- 
stępuje tusasadnienie  tej  normy  pravmej). 

^  Ostatni  passus  nie  zupełnie  zrozumiały.  Moie  być,  to  wszyscy 
Żydzi  mają  się  starać  o  zapłacenie  Jego  wierzytelności. 
>  Handlowy. 
*  Niezrozumiały. 


429 

§  28.  Obejmuje  unieważnienie  poprzednich  (daw-^ 
niejszych)  uchwał  w  tym  względzie. 

§  29.  Kto  wyprowadzi  się  z  miasta  wśród  11  lat 
po  swem  weselu,  jest  wolny  od  płacenia  długów  ^  (na 
innem  miejscu  2  lata). 

§  30.  Za  niepłacone  podatki  nie  wolno  nikogo  ści-- 
gać,  tylko  po  jego  śmierci  należy  poszukiwać  na  spad- 
kobiercach. 

§  31.  Rabinowi  nie  wolno  na  własną  rękę  nikogo 
wyklinać  ^. 

§  37  ^  Nie  wolno  sądowi  dawać  moratoryum  ża- 
dnemu dłużnikowi,  chyba  w  razie  pożaru  lub  kradzieży 
i  to  odpowiednio  do  straty. 

§  38.  Nie  wolno  dawać  moratoryum  dłużnikowi^ 
tylko  jeśli  to  wyjdzie  na  korzyść  wierzycieli  i  wówczas 
należy  po  nich  posłać  i  im  korzyść  przedstawić*". 


Układ  II  upływał  z  dniem  28/9  1600.  Żydzi  zamy- 
ślali go  odnowić,  a  Rada  nie  była  od  tego. 

Lecz  tymczasem  znów  wybuchła  walka  między 
^pospolitym  człowiekiem**  a  Radą,  a  jedną  z  kości  nie- 
zgody (38  zarzutów)  były  pakta  zawarte  z  Żydami. 

Już  kiedy  się  ten  nowy  ruch  organizował,  wszyst- 

^  O  ile  się  zdaje,  odnosi  sią  ten  §  do  tych,  którzy  na  zawsze 
opuszczają  miasto;  mają  oni  obowiązek  spłacenia  odpowiedniej  częńci 
długów  kahalnych.  Gdy  kahał  zawiele  żądał,  wolno  było  wnieść  apel- 
lacyę  do  zjazdn  czterech  ziem.  Znamy  podobną  sprawę  w  Poznania 
w  r.  1654.  Vide:  Lewin:  Nene  Materialien,  zap.  85,  oraz  responsnm 
rabina  Majera  z  Lublina  Nr.  140.  §  ten  nie  należy  do  tej  ustawy. 

*  Tylko  na  rozkaz  kahału. 

'  §§  82—86  nie  odnoszą  się  wcale  do  bankructwa  i  tylko  wkra- 
dły się,  o  ile  się  zdaje,  przy  przepisywaniu.  §  82  normuje  zapłatę  po- 
średnika małżeńskiego,  §§  88—85  zajmuje  się  barysznikami,  §  86  odnosi 
do  spraw  małżeńskich. 


430 

kie  cechy  sprawę  Żydów  na  przedni  wjrwiekły  plan. 
Motywem  tu  była  tylko  konkarencya,  a  tę  chcmno 
teraz  zgnieść.  Radę,  złotoną  z  samych  bogaczy,  handel 
żydowski  mało  obchodził,  ale  niższe  warstwy  musiały 
na  tern  cierpieć;  szczególnie  Ormianie,  dzierżący 
dotychczas  prawie  cały  handel  wschodni  w  swych  rę- 
kach, koso  patrzyli  na  handel  żydowski,  paktami  skie- 
rowany ku  wschodowi. 

Wytoczyli  przeto  pozwy:  przeciw  Radzie  do  sądu 
assesorskiego,  o  to,  że  zawarła  pakta  z  Żydami,  oraz  prze- 
ciw Żydom  o  handel  konkurencyjny  ^  Było  to  w  kwie- 
tniu 1597  r. 

Ci  to  Ormianie  grają  ważną  rolę  w  ruchu  •pospo- 
litego człowieka**,  skierowanym  przeciw  Żydom.  24/4 
1597  r.  wnoszą  wszystkie  cechy  miejskie,  wśród  których 
jest  wielu  z  koUegium  40  mężów,  protest  przeciw  Ra- 
dzie, że  śmiała  samowolnie  zawrzeć  pakta  z  Żydami, 
«mocą  których  wszelkie  towary,  żywność,  nie  tylko 
we  Lwowie,  lecz  także  w  całej  ziemi  ruskiej  oddała 
w  ręce  Żydów,  ku  uciemiężeniu  i  szkodzie  składu  lwow- 
skiego i  zubożeniu  mieszczan  (cum  gravi  jactura  et  de- 
tnmento  emporii  et  civium  depauperatione)  tak,  że  ka- 
tolicy nie  mogą  niczego  zakupić  wobec  konkurencyi  ży- 
dowskiej**. Następnie  udali  się  wszyscy  tłumnie  na  ratusz 
i  zapytali  urzędownie  Ławę  i  adwokata  (burmistrza), 
czy  układ  z  Żydami  zawarła  Rada  za  wolą  i  wiedzą  jej, 
czy  nie? 

Ławnicy  odrzekli,  że  na  to  się  nie  go- 
dzili*. 

Walkę  rzemieślników  przeciw  Żydom  .pobudzała 
i  ta  okoliczność,   że  —  jak   to   i   dziś   się    w   drobnym 

»  C.  L.  861,  pg.  247.  Nr.  mat.  43. 
»  C.  L.  351,  pg.  324-5.  Nr.  mat.  44. 


431 

praktykuje  przemyśle  —  rzemieślnik  sam  sprzedawał 
na  jarmarku  swe  rękodzieła  i  na  odwrót  pewne  arty- 
kuły handlu  kupcy  sami  sporządzali;  tak  np.  przyrzą- 
dzali kupcy  świece  przez  t.  zw.  spuszczanie  łojów  i  wo- 
sków, podczas  gdy  sami  kuśnierze  byli  tiandlarzami  futer. 

Tutaj  tedy  interesy  handlarzy  żydowskich  kolido- 
wały z  interesami  rzemieślników  cechowych,  jeśli  do- 
damy do  tego,  że  na  skutek  handlu  żydow- 
skiego powstaje  cały  szereg  pomocniczych 
i  samodzielnych  rzemieślników  żydowskich, 
nie  mogących  dla  swej  religii  należeć  do  cechu  i  że  Kahał 
miejski,  chcąc  choć  w  części  zapewnić  ograniczonemu 
handlowi  żydowskiemu  poparcie,  wydaje  rozporządzenia 
do  przykahałków  swoich  na  korzyść  Żydów,  a  szkodę 
miasta,  zrozumiemy  dążności    „pospolitego   człowieka**. 

I  tak,  wydaje  kahał  rozporządzenie,  że  Jeśli  który 
Żyd  towar  jaki,  a  mianowicie  skóry  kozłowe,  cielęce, 
wołowe  i  inne  rzeczy  do  miasta  na  skład,  albo  na  sprze- 
daż przyniósł,  tedy  by  ich  żadnemu  rzemieślnikowi  ani 
katolikowi,  ani  Ormianinowi  nie  sprzedawał,  ażby  ich 
któremukolwiek  Żydowi  obywatelowi  lwowskiemu  na 
przekup  on  Żyd  gość  i  kupiec  zaprzedał*"  ^  Rozporzą- 
dzenie to  było  niejako  odpowiedzią  na  ograniczenie  pa- 
ktowe, mocą  którego  Żydom  wolno  było  dopiero  w  ty- 
dzień po  przybyciu  obcego  kupca  u  niego  towar  kupować. 

Inaczej  zapatrywała  się  na  całą  sprawę  szlachta. 
Dla  niej  Żyd  faktor  był  koniecznym;  on  dostosowywał 
się  do  wszelkich  kaprysów  szlachcica  i  wszystkiego  mu 
dostarczał,  czego  od  niego  zażądał:  prędko,  tanio  i  «bez 
pretensyi  do  wdzięczności". 

Monopol  mieszczański  nie  był  tedy  szlachcie  na 
rękę.   „Bo  przyszliśmy  in  tantam  angariam,  że  ani  ko- 

»  C.  L.  373,  pg.  1947-9  (z  r.  1636).  Nr.  69. 


432 

smatego  towaru  najmniej  nie  dostanie  i  ku  temu,  te 
trojako  musi  płacić  i  to  kupić  nie  dostanie,  nuż  do  su- 
kien kilku  ich  tylko,  którzy  jako  chcą  przedawają.  Owa 
przyszliśmy  in  tantam  oppressionem,  te  tego  doznawamy 
jaśnie  wszyscy,  co  się  nam  od  waszmości  dzieje*. 

^...Bo  przedtem  był  Lwów  zacny,  te  czego  chciał 
po  cenie,  wszystkiego  tanio  dostał,  teraz  się  to  po  in- 
szych miejscach  rozniosło.  Owa!  kiedy  ten  czas  przyj- 
dzie, że  te  dekreta  wasze  skończyć  się  muszą  1  Który 
jednak  ten  dekret  proszę,  abyście  go  do  ksiąg  grodzkich 
wnieść  kazali,  żebyśmy  go  mc^li  autentice  mieć,  sna- 
dnie to  każdy  olmczyć  może,  żeście  to  uczynili  na  nas 
bracią  starszą  swą,  co  nas  wszystkiej  szlachty  z  opres- 
syą  wielką  *".  Tak  pisze  Mikołaj  Herburt  z  Felszty na  wo- 
jewoda ziem  ruskich  do  Rady  i  wyraża  nam  opinię 
szlachty  o  ówczesnych  stosunkach  ^ 

Jak  się  dowiadujemy  z  powyższego  pisma,  mie- 
szczanie nie  dozwalali  Żydom  handlować  nawet  tymi 
towarami,  które  były  układem  objęte. 

Rada  nieusłuchała  głosu  „pospolitej  człowieka"", 
i  poszła  za  radą  wojewody  i  szlachty.  Zdaje  się,  że  tu 
grała  rolę  i  duma  Rady,  która  nie  chciała  pozwolić  na 
rozrost  wpływu  „pospolitego  człowieka**. 

A  lem  bek  prowodyr  opozycyi  w  pierwszych  la- 
tach XVII  w.  w  swych  „Księgach  kłopotnych"  tak  opi- 
suje chwilę  zawarcia  nowych  paktów: 

„Krótko  przed  tym  morem  w  r.  1602,  dawny  ogień, 
który  był  od  niedosyćczynienia  dekretu  ab  anno  1577 
tlał,  rozżarzył  się  bardzo  i  z  wielką  szkodą  Rpltej  i  pp. 
mieszczan  wszystkich  lwowskich  a  najbardziej  mnie, 
jako  niżej  będzie.  Bo  iż  pp.  rajcy  nie  chcieli  egzekwo- 
wać dekretów   króla   Jego   Mości,   Czterdziestu-Mężów, 

'  AML.  fasc.  257,  Nr.  26.  Nr.  mat  45. 


433 

przez  króla  św.  pamięci  Ste&na  ad  normam  Cracovie- 
sium  postanowionych,  lekceważyli  i  ani  sami  dobrych 
rządów  czynić  nie  chcieli,  ani  nie  dopuścili,  a  gdzie  mo- 
gli pożytków  sobie  sami  przyczyniali,  a  co  miastu  winni 
byli,  płacić  nie  chcieli,  grunta  sobie  miejskie  pro  libitu 
appropriowali  —  d o  tego  przyszło,  że  często  hę- 
dąc  proszeni,  aby  Żydom  zabronili  kupiectw 
iznimi  pakt  nie  czynili  r.  1601  dnia  26  no- 
wembra  śmiał  z  fukiem  p.  Andrzej  Dąbrowski, 
natenczas  starszy  rajca  cumcontemptu  za- 
wołać: 

„O  pankowie!  dosyć  my  was  czcili,  otóż  wiedzcie 
o  tem  panowie,  że  dzisiaj  z  Żydy  pacta  za- 
wrzemy, bo  to  w  naszej  mocy,  bo  więcej  was  o  to 
pytać  nie  będziemy !  ^ 

Tak  więc  26/11  1601  r.  zawarto  lU  układ,  który 
nie  zawierał  żadnych  nowych  punktacyi,  lecz  był  tylko 
prolongatą  paktu  z  r.  1592. 

Na  jak  długo  zawarto  niniejszy  układ,  niewiadomo 
nam ;  dość  na  tem,  że  w  międzyczasie  (1604)  przychodzi 
do  porozumienia  między  „pospolitym  człowiekiem'^ 
a  Radą  i  sprawa  spada  z  porządku  dziennego. 

Następują  dla  Żydów  miejskich  ciężkfe  czasy :  Pro- 
ces z  Jezuitami,  bardzo  kosztowny,  a  na  dobitek  złego 
w  r.  1616  straszny  pożar  dobrze  nam  znany. 

Rada  pozwala  Żydom  na  budowanie  drzewem  pod 
murami,  a  nadto  „na  prośbę  znanych  ludzi  i  panów" 
pozwala  „wedle  pakt  anni  1592  kupiectwa 
i  handlów  pewnych  towarów  Żydom  w  mie- 
ście mieszkającym,  które  im  będzie  kupo- 
wać i  przedawać  wolno  wedle  paktów,  nad 
pakta  nic  się  nie  domyślając  i  to  pod  winami  w  tycliże 

1  U  Łozińskiego:  Patarycyat  sir.  125—126. 

Żydsi  IwowMjr.  tS 


434 

paktach  opisanemi  do  lat  dziesięciu...  iżby  się 
snadnie  podpomódz  mogli  Żydzi  po  takowym  upadku  *"  K 

Mamy  tedy  dalsze  pakta  od  13/10  1616  do 
13/10,  1626. 

W  tym  czasie  znów  kilka  nieszczęść  nawiedziło 
miasto  i  Żydów.  Pomór  kilkakrotny,  wypłata  żołnierza, 
pożar  Jarosławia  podczas  jarmarku,  kiedy  wszyscy 
lwowscy  kupcy  tam  się  znajdowali,  pożar  na  przedmie- 
ściu i  zgorzenie  całego  przedmieścia  Krakowskiego,  spu> 
stoszenie  przedmieść  przez  zagony  tatarskie  i  własnego 
żołnierza,  oto  powody,  które  nie  mogły  się  przyczynić  do 
rozwoju  dobrobytu  w  mieście.  Znów  zaczęto  szukać  środka 
dla  wspomożenia  sił  ekonomicznych  i  znów  objawia  się 
tendencya  zupełnego  zamknięcia  handlu  żydowskiego. 

Tym  razem  nie  ma  już  sporu  między  Radą  i  „po- 
spolitym człowiekiem^^  rządzi  dyktator  i  wierzyciel  mia- 
sta dr.  Marcin  Kampian  i  on  widzi  dobro  miasta  w  ogra- 
niczeniu handlu  żydowskiego. 

Dnia  2  czerwca  1527  r.  ogłasza  w  synagodze  i  w  ulicy 
żydowskiej  woźny  imieniem  Rady  i  Ławy  następujący 
komunikat : 

„Raczcie  wiedzieć,  iż  ichmoście  pp.  Rajce  z  po- 
zwoleniem wszystkiego  pospólstwa  miasta  Lwowa  dali 
publikować  i  obwołać,  iż  te  pakta,  które  były  z  Żydami 
uczynione  już  się  skończyły  i  expirowały ;  już  te  handle 
Żydom  przedtem  przez  pakta  pozwolone,  więcej  onym 
służyć  nie  mogą;  a  którzyby  się  ważyli  łych  handlów 
znowu  od  czasu  tej  publikacyi  odprawować,  tedy  pp. 
mieszczanie  takowych  zabierać  będą,  według  praw 
i  wolności  tego  miasta: 

Co  do  wiadomości  wszystkich  podaję"  *. 


»  AML.  Oddział  HI  ks.  190.  pg.  134-7.  1.  c.  Nr.  mat.  66. 
»  C.  L.  378,  pg.  2B14.  Nr.  mat.  76. 


435 

Ogłoszenie  to  odniosło  swój  skutek,  gdyż  w  jednej 
chwili  handel  żydowski  był  podcięty;  pospólstwo  ma- 
jąc za  sobą  urzędowe  pozwolenie,  zaczęło  powtarzać  swe 
praktyki  z  lat  1589—91. 

Zaważyła  atoli  teraz  na  szali  szlachta,  aż  nadto 
przyzwyczajona  do  handlu  żydowskiego  i  na  prośby 
Żydów  zrobiła  przedstawienie  do 
króla,  skarżąc  się  na  trudności  w  za- 
kupywaniu i  straszną  drożyznę. 

Król  dekretem  z  4  grudnia  1627, 
poleca  miastu,  by  z  Żydami  pakta  na 
dalsze  lata  zawarło  i  to  ze  względu 
na  szlachtę  i  samych  Żydów,  którzy 
teraz  do  wydatków  Rpltej  przyczy-     pieczyS^Lefa  syna 

niać  się  muszą  ^.  Jernomma  z  pokole- 

Nie  znamy  dalszego  przebiegu     (5^^4ie  powie- 
sprawy;   wiemy   tylko,  że  inlerwe-  kszenłe). 

niowali  tu  panowie  polscy  oraz  sam 
król,   który  kilka  przesłał  jeszcze  dekretów;   nareszcie 
dnia  9/8  1629,  stanął  układ  nowy. 

Układ  III.  (9/8»  1629  —  9/8,  1639) '. 

I.  Poszczególne  punkty  o  mało  co  się  różnią  od 
punktacyi  z  roku  1592  tylko,  że  sumy  za  jakie  wolno 
było  kupować  towary  powiększono  przy  towarach  tu- 
reckich z  1000  na  2000  złp.,  a  przy  wołoskich  z  1500 
na  2000. 

II.  Wszędzie  zastrzeżono  że  „Żydom  nie  wolno  szko- 
dzić prawom  kramarskim"  co  się  odnosi  do  zakazu  dro- 
biazgowej sprzedaży  we  Lwowie. 

»  C.  L.  378,  pg.  8220-1.  Nr.  mat  77. 

»  I,  układ  w  r.  1681.  U,  w  r.  1592.  1.  Prolongata  w  r.  1602. 
2.  Prolongata  w  r.  1616. 

t8« 


436 

ni.  Pakta  te  zawarto  na  10  lat  a  opłata  miała  wy- 
nosić rocznie  200  złp. 

IV.  Uofó  wina  ,^oszeniego^^  zostawiono  nieograni- 
czoną (wedle  potrzeby). 

V.  U  obcych  kupców  pozwolono  Żydom  kapować 
jut  w  szósty  dzień  po  ich  przybyciu  do  Lwowa 
(w  r.  1592  dopiero  w  ósmym). 

VI.  Jedna  tylko  klauzula  wskazuje  na  rozrost  han- 
dlu żydowskiego  w  pewnej  gałęzi  t.  j.  w  handlu  futrami; 
przy  §  2  t.  j.  przy  towarach  kosmatych  jest  zastrzeżenie,  że 
tylko  skóry  i  futra  surowe  wolno  Żydomkupo- 
wać  i  sprzedawać,  nie  zaś  wyprawne,  chyba 
gdyby  były  przez  cechowego  kuśnierza  wy- 
prawione i  cechowane  i  to  nikomu  nie 
wolno  odsprzedawać  tylko  mieszczaninowi 
lub  szlachcicowi  (n.  b.  prócz  jarmarków). 

W  początkach  XVII  w.  staje  się  łK>wiem  futro  je- 
dnym z  najważniejszych  przedmiotów  handlu  żydow- 
skiego. Klimat  Rusi  i  moda  owego  czasu  spowodowały 
wielkie  zapotrzebowanie  różnych  futer.  Żydzi  chwyciU 
tę  gałąź  w  swe  ręce.  Skóry  były  od  samego  początku 
jednym  z  czterech  artykułów  handlu  żydowskiego ;  spe- 
cyalna  ta  klauzula  wskazuje  na  rozrost  handlu  futrami 
i  co  zatem  szło,  na  utworzenie  się  całego  szeregu  ku- 
śnierzy i  garbarzy  żydowskich  dla  preparowania  skór 
i  sporządzania  kożuchów. 

Cech,  lub  jak  podówczas  mówiono  „cecha  kuśnier- 
ska'\  widzi,  że  jest  zagrożoną  i  staje  do  walki  z  Żydami ; 
niniejsza  klauzula  stanowi  pierwszy  strzał. 

Prawie  równocześnie  starają  się  Żydzi  —  widząc, 
że  sprawa  przybiera  zły  obrót— -o  przyjęcie  do  ce- 
chu kuśnierskiego,  lecz  starszyzna  cechowa  na  to 
nie  pozwala;  apelacya  do  Rady  i  do  króla  nie  pomaga, 
bo  oto  20  lipca  1629  wysyła  Zygmunt  III  dekret,  w  któ- 


437 

rym  rozstrzyga,  że  Żydzi  ze  względu  na  swe  wy- 
znanie —  nie  mogą  należeć  do  cechów^. 


Zmiana  tronu  nie  wpłynęła  wcale  na  zmianę  sto- 
sunków we  Lwowie.  Po  Zygmuncie  III  następuje  Wła- 
dysław IV;  ale  sprawy  miejskie  dalej  swoim  płyną  to- 
rem z  tą  różnicą,  że  młody  król  podczas  swego  pobytu 
we  Lwowie  w  r.  1634  stara  się  poznać  stosunki  miej- 
skie lepiej  niż  ojciec,  sam  odprawia  sądy  i  udziela  po- 
słucłiania  stronom. 

Znamy  z  poprzednich  rozdziałów  dekrety  ekscep- 
cyjne  dane  różnym  Żydom,  wiemy,  że  do  nich  odnosił 
się  życzliwie  ale  i  mieszczanie  umieją  ująć  króla  i  ten 
we  czwartek  przed  Szymonem  i  Juda  1634  r.  uznaje  pre- 
tensye  „pospolitego  człowieka''  i  orzeka,  że  sama 
Rada  niejest  i  nie  była  kompetentną  do  za- 
wierania paktów  z  Żydami  bez  zgody  sta- 
nów (Ławy,  40  mężów  Ormian  i  Rusinów)  a  tem sa- 
mem anulluje  pakta  zawarte  w  roku  1629. 
„Pacta  vero  per  Judaeos  cum  Magistratu  sine  consensu 
ordinum  et  in  praejudicium  iurium  civitatis...  constituta... 
sublata  et  abrogata  sunt '.  Na  razie  miały  to  pakta  mieć 
walor  przez  dalsze  dwa  lata  t.  j.  do  roku  1636. 

Nie  pojmował  młody  król  doniosłości  swego  de- 
kretu i  mimo  chęci  poznania  stosunków,  nie  przewidział 
skutków  swego  kroku. 

Krok  ten  był  wprawdzie  zupełnie  sprawiedliwy, 
ale  wśród  ówczesnych  warunków  —  gdy  handel  ży- 
dowski już  od  tylu  trwał  lat  —  co  najmniej  niewy- 
konalny. 


>  GouboI.  48,  pg.  441—8. 
•  GoubuI.  45,  pg.  42-8. 


438 

Opozycya  wygrała  i  odrazu  stanęła  u  steru  rządów. 
Jest  to  czas,  w  którym  regentem  40  mężów  jest  Woj- 
ciecłi  Ostrogórski-Scliarfenberg^  Na  wszyst- 
kich polach  zaczyna  się  surowa  egzekutywa:  kontrola, 
czy  domy  żydowskie  nie  zajęły  więcej  miejsca  niż  nale- 
żało, oraz  słynny  proces  o  okna  w  murze  *,  wyrugowa- 
nie Gombrychta  i  spółki  z  rogatek  miejskich '  i  najści- 
ślejsza kontrola  nad  handlem  żydowskim  były  dziełem 
Scharfenberga. 

Zrazu  nie  odważono  się  na  zupełne  zerwanie  pa- 
któw, zapewnionych  Żydom  do  r.  1636,  zwłaszcza,  że 
Żydzi,  bojąc  się  skutków  dekretu  królewskiego,  anuUu- 
jącego  ps^ta  z  r.  1629,  wystarali  się  natychmiast  o  inny 
dekret  królewski  z  26/10  1634,  w  którym  król  po- 
leca Radzie,  by  w  porozumieniu  ze  stanami  miasta 
do  dwóch  lat  zawarła  nowe  pakta  z  Ży- 
dami^. W  ten  sposób  nie  byłoby  wcale  przerwy. 

Uważano  tedy  pakta  za  istniejące  i  czekano  ter- 
minu, by  je  rozwiązać. 

Na  razie  —  jak  już  powiedzieliśmy  —  roztoczono 
najściślejszą  kontrolę  nad  przestrzeganiem  wszelkich  za- 
strzeżeń i  restrykcyi  w  paktach  zawartych.  I  tak  w  roku 
1635  staje  przed  sądem,  złożonym. z  Rady  i  przyzwanych 
Żydów  starszych.  Żyd  kuśnierz,  który  się  odważył  sprze- 
dawać na  mieście  futro.  Cech  żąda  konfiskaty  tego  fu- 
tra. Żyd  dowodzi,  że  mu  je  dał  na  sprzedaż  inny  Żyd, 
u  którego  to  futro  w  zastawie  przepadło  ^.  Żyda  ska- 
zano   na    banicyę   na   podstawie    dekretu,   uzyskanego 


*  Łoziński:  Patrycyat,  str,  159. 
»  Rozdział  Vn,  str.  163-4. 

»  Rozdział  Vin,  str.  168-9. 

*  C.  L.  886,  pg.  1188-90. 
^  Consol.  43,  pg.  48. 


439 

u  króla,  a  przeznaczającego  karę  banicyi  na  Żydów, 
łamiących  pakta^ 

Równocześnie  (1635)  występuje  na  pierwszy  plan 
znana  nam  już  sprawa  opłaty  szosów  miejskich.  Miasto 
pozywa  Żydów  do  Grodu,  samowładnie  grabi  Żydom 
suknie  i  meble,  i  zastawia  je  dla  otrzymania  żąda- 
nych sum. 

Żydzi  wnoszą  skargi:  o  gwałt  i  rabunek  (Pozew 
królewski  27/7  1635)  *  oraz  o  pozywanie  przed  forum  ot)ce 
(t.  j.  starosty)  ^.  Oprócz  tego  uzyskują  Żydzi  u  króla  od- 
dzielny dekret  (Warszawa  8/12  1635)  *,  w  którym  król 
przestrzega  miasto  przed  łamaniem  praw  żydowskich 
i  grozi  karą. 

Wśród  tego  upłjrwają  2  lata.  Żydzi  stale  upomi- 
nają Radę,  by  pakta  prolongowała,  lecz  Rada  nie  może 
i  nie  chce  tego  na  własną  uczynić  rękę  i  zwleka  z  dnia 
na  dzień.  Napróżno  wnoszą  Żydzi  jedną  protestacyę  za 
d^ugą,  jeden  pozew  po  drugim,  napróżno  wstawiają  się 
za  nimi  i  wojewoda  i  starosta;  koUegium  40  mężów 
oraz  Ormianie  i  Rusini  stoją  twardo  u  swego ;  oni  wie- 
dzą, że  jeśli  teraz  nie  zgniotą  nieł>ezpiecznego  konku- 
renta, to  chyba  już  nigdy.  „Pakta  oni  zawrą,  lecz  tylko 
w  ramach  dekretu  z  r.  1521" '.  To  reprotestują  na  pro- 
testacyę syndyka  Szymona  Szawłowicza,  wniesioną  7/7 
1636  r.  do  Grodu  \  to  samo  odpowiadają  Żydom,  gdy 
im  prezentują  pismo  królewskie,  polecające  jak  najry- 
chlejsze zawarcie  paktów,  pod  grozą  załatwienia 


*  Gonsul.  48,  pg.  84. 

»  C.  L.  386,  pg.  1361-2. 
'  Ut  supra  UW.  2. 

*  C.  L.  387,  pg.  48-9.  Nr.  mat.  98. 
»  C.  L.  886,  pg.  1188-90. 


440 

całej  sprawy  przez  króla  (Wilno  1/9  1636  r.)S 
to  samo  odpowiadają  też  w  grudniu  r.  1636'. 

Zabiegi  Żydów  były  bezskuteczne,  a  wobec  dekretu 
królewskiego  z  r.  1634  sama  Rada  była  bezsilną  i  mu- 
siała dać  sobą  kierować  przez  żywioły  młodsze,  ł>ędące 
w  opozycyi.  Szarfent>erg-Ostrogórski,  dusza  nowej  spółki 
mytniczej  i  regent,  trząsł  Radą  i  miastem. 

Z  końcem  roku  1636,  kończył  się  — wedle  brzmie- 
nia dekretu  z  r.  1634  —  walor  paktów,  a  choć  król 
w  drugim  zastrzec  dekrecie,  że  aż  do  zupełnego  roz- 
strzygnięcia sprawy  wolno  Żydom,  jak  dotąd,  handlo- 
wać', mimo  to  posłał  magistrat  9  stycznia  1637  r.  wo- 
źnego do  starszyzny  żydowskiej  i  kazał  jej  orosić: 
„żeby  Żydzi  nie  ważyli  się  handlować  i  ża- 
dnych towarów  sprzedawać,  jako  insi  ku- 
pcy, tylko  według  dawnych  sposobów  i  han- 
dlów swoich,  aby  się  sprawowali  wedle  de- 
kretów dawnych  króla  jegomości,  aż  do 
decyzyi  króla  jegomości,  teraz  szczęśliwie 
panującego*"  ^ 

Natychmiast  wnoszą  Żydzi  nową  skargę  do  króla, 
a  szkolnik,  Moszko  Abrahamowicz,  który  ma  złożyć  na 
ratuszu  pozew  z  25  stycznia  1637  r.,  otrzymuje  od  Ka- 
hału  nakaz,  by  przy  tej  sposobności  jeszcze  raz  pro- 
śbami starał  się  przebłagać  Radę. 

„Miłościwi  Panowie  Rajcy  —  woła  szkolnik  — 
przystąpcie  Waszmość  z  nami  do  pakt,  one  tak,  jako 
przedtem  trzymajcie  i  nic  nie  łamcie  i  niech  takowych 


»  C.  L.  387,  pg.  1728-  9,  powtórzenie  ibid.  pg.  1890-91,  oraz 
AML   fasc.  267,  Nr.  66,  Nr.  mat.  99. 

•  C.  L.  887,  pg.  1907-9. 
»  Vide  UW.  1. 

♦  O.  L.  888,  pg.  8-9. 


441 

szkód  nie  ponosimy,  a  starsi  nasi  i  my  wszyscy  odstą- 
pimy od  tych  pozwów". 

Rada  daje  stereotypową  odpowiedź,  że  gotową  jest 
do  wszystkiego  przystąpić  ze  swej  strony  —  « tylko,  że 
40  mężowie  nie  chcą  na  to  żadnym  sposobem  pozwolić 
i  nam  (Radzie)  przeszkadzają  *"  ^ 


Na  razie  pakta  były  zerwane,  a  40  mężo- 
wie postanowili  handel  żydowski  wtłoczyć  w  ramy  de- 
kretu z  r.  1521.  Żydzi,  nie  wiedząc,  co  robić,  wdają  się 
w  pertraktacye  z  ^nacyami*  i  ^Kwadragintawiratem*", 
otrzymują  atoli  takie  warunki,  których  przyjąć  niepo- 
dobna: 

1)  by  kontrakt  zawarto  tylko  na~10  lat. 

2)  by  dotyczył  tylko  Żydów  miejskich. 

3)  by  towary  niedozwolone  ipso  facto  przypadały 
na  miasto. 

4)  by  Żydzi  co  roku  płacili  4000  złp.  za  to  prawo, 
gdyż  cechy  i  nacye  dadzą  Radzie  2000,  jeśli  paktów  z  Ży- 
dami nie  zawrze. 

5)  by  żaden  kupiec  składu  lwowskiego  nie  mijał, 
czego  mają  przestrzegać  żydowscy  mytnicy. 

6)  by  się  Żydzi  zobowiązali,  że  po  latach  10  ni- 
gdy paktów  nie  zawrą. 

Żydzi  widzieli,  że  tu  nie  dojdą  do  końca  i  na  od- 
chodnem  taki  dali  respons: 

„My  takowych  pakt  nie  chcemy,  nie  przyjmujemy 
i  nie  słuchamy ;  kupczyć  i  handlować  jako  się  nam  zda- 
rzy i  podobać  będzie,  będziemy  i  zaraz  z  tem  do  dworu 
króla  wyjeżdżamy*  —  dixerunt  i  wyszli*. 


»  C.  L.  388,  pg.  186-^7. 
»  Conanl.  46,  pg.  916-18. 


442 

Tak  jak  pertraktacye  samych  Żydów  ze  Stanami, 
tak  też  nie  osiągnęły  skutku  pertraktacye  komisarzy  kró- 
lewskich, umyślnie  na  to  zesłanych.  Kilkakrotnie  roz- 
poczynano pisanie  komplanacyi,  lecz  natychmiast  rozbi- 
jało się  wszystko  o  opór  40  mężów. 

Komisarze  odesłali  sprawę  znów  do  króla  i  znów 
otrzymali  ją  z  powrotem,  by  użyć  wszelkich  środków 
dla  sfinalizowania  sprawy,  lecz  i  za  drugim  razem  ugoda 
nie  doszła  do  skutku  i  czekano  tylko,  by  sprawę  rozstrzy- 
gną sąd  assesorski  ^ 

Tymczasem  na  mieście  rozpoczynają  się  konfiskaty 
towarów,  połączone  z  gwałtami  niebywałymi  we  Lwo- 
wie od  r.  1589. 

Plebs  nie  oszczędza  Żydów  i  nie  przebiera  w  środ- 
kach, a  wśród  tych  bezprawi  40  mężowie  konfiskują 
prawnie  wszelkie  towary.  Najpilniej  pracowali  kuśnie- 
rze: skonfiskowali  120  skór  safianu  czerwonego,  720 
mniejszych,  21  skór  safianu  żółtego,  2  skóry  kofiskie, 
kilkadziesiąt  innych  skór  i  t.  d. 

Lecz  i  innego  towaru  dosyć  skonfiskowano  i  tak: 
6  półbeczków  miodu  włoskiego,  61  kamieni  orzechów 
tureckich  i  mnóstwo  drobnych  rzeczy.  Wielka  część  po- 
ginęła  bez  ewidencyi '. 

Zabierano  nietylko  towar  na  targu,  lecz  czekano 
na  szlakach,  daleko  za  miastem,  na  towar  nadążający 
ze  wschodu  lub  południa.  I  tak  doniesiono  Radzie, 
że  4  Żydów  Iw.  kupiło  w  Konstantynopolu  u  Greka 
Argoty  350  kantarów  (kantar  =  4  kamienie)  rodzyn- 
ków i  dało  zadatku  400  talarów.  Już  czekają  pachołki 
i  cepaki,  nadejścia  zgłoszonego  towaru;   badano  nawet 


»  C.  L.  388,  pg.  798. 
«  Consul.  45.  pg.  946—7 


443 

szczegółowo,  czy  przypadkiem  Chrześcijanin  jaki  nie 
sprowadza  dla  Żydów  jakichś  towarów  na  swe  imię. 
I  tak  kazano  Piramowiczowi,  krociowemu  panu,  spól- 
nikowi  Izaka  Nachmanowicza  młodszego  \  przysiądz, 
że  34  półbeczków  miodu  dla  siebie  sprowadził,  a  nie  dla 
spólnika  —  Żyda  *. 

Żydzi  widzą,  że  to  nie  żarty.  Jan  Krupka,  pisarz 
żydowski,  wraz  z  Gombrychtem,  Izakiem  Markowiczem 
i  szkolnikiem  idą  na  ratusz  i  proszą  o  wydanie  towa- 
rów, pytając  o  powód  prawny  konfiskaty. 

40  mężowie  odpowiadają,  że  zabrali  Żydom  towary 
dlatego,  ^iż  contra  civitatis  iura  post  expirationem  na- 
wiezione i  extra  depositorium  pokupione  są  te  towary, 
które  przywiezione  być  nie  mogą*". 

Krupka  broni:  „1)  Żydzi  przywieźli  tu  towary, 
gotując  się  na  jarmark. 

2)  podczas  jarmarku  każdemu  wszystkiem  wolno 
handlować. 

3)  Żydzi  w  tej  sprawie  odnieśli  się  do  króla*". 

40  mężowie  „mówią".  ^1)  Żydzi  nie  mogli  się 
na  jarmark  gotować,  bo  dekretem  królewskim  im  facul- 
tas  handlowania  odcięta. 

2)  Żydom  tylko  czterema  artykułami  handlować 
wolno. 

3)  Mandat  króla  nie  hamuje  niczego. 

4)  Żydzi,  gotując  się  do  Śniatyna  i  Wołoszy,  chcieli 
ominąć  skład  lwowski  *". 


>  Yide  Rozdział  IX,  str.  191. 

>  ConsoL  45,  pg.  20—32. 


444 


Zanim  mandat  królewski  nadszedł,  40-wirat  się  po- 
spieszył i  urządził  na  skonfiskowane  towary  licytacyę 
ołK>k  wagi  miejskiej.  Delegowanym  do  przeprowadzenia 
tejże  był  Stanisław  Dobieszowski,  czterdziestomąż.  Sam 
pan  delegat  kupił  6  półł>eczków  miodu  po  złp.  40  =» 
240  złp.  i  kilka  skór. 

Nie  mając  cennika  owego  czasu,  nie  możemy  ozna- 
czyć, jaki  był  stosunek  cen  na  licjrtacyi  w  porównaniu 
z  cenami  zwyczajnemi,  dość  na  tem,  że  po  dokonanym 
akcie,   przedłożył   Dobieszowski  następujący  rachunek: 


RACHUNEK  K 

DOCHÓD 

fl. 

WYDATKI 

fl.    gr. 

Za  skóry      . 

1560 

Walenty   Stancel  podróż   do 

od  Kozłowskiego 

70 

Warszawy 

1810.- 

od  szewca   z  krakow- 

Jakób dr.  Gidzielczyk    . 

800.— 

skiego    . 

9 

chłopcom  od  noszenia  towarów 

3.— 

za  8  skóry  czerwone  . 

9 

furmanom,  co  towar  przywieźli 

34- 

za  orzechy  . 

300 

na  zamku  od  protestacyi       , 

6.- 

za  miód 

240 

podpiskom  ratusznym  od  wy- 

za skóry  krowie  . 

3 

jęcia  munimeutu 

6.10 

\ 

barysznikom  ormiańskim 

13.- 

\ 

barysznikom  żydowskim 

8  — 

\ 

za  7  munimentów  w  grodzie 

\ 

wyjętych  pan  syndyk  ip. 

\ 

regent  wydali  . 

16.— 

\ 

dałem  jedną  skórę  Ważnemu 

\ 

od  wagi,   2-gą  St.  Krze- 

\ 

czanowskiemu,  3-cią  Or- 

\ 

mianinowi  barysznikowi. 

\ 

od  sklepu  dałem 

6— 

2191 

Suma 

2191.10 

»  AML.  Consul.  46,  pg.  946— 7. 


445 

Jak  widzimy,  lwią  część  zabrali:  Stancel  na  podróż 
do  Warszawy,  dla  obrony  sprawy,  oraz  dr.  Gidzielczyk, 
(razem  2110  fil.);  ze  strony  Rady  wyjechali  również  do 
Warszawy,  radny  Wilczek  i  syndyk  Wąchlowicz,  ze 
strony  Żydów  wyjechało  aż  4:  Jakób  Giembrycht,  Izak 
Markowicz,  Zelik  szkolnik  i  syndyk  Szymon  Szawłowicz  K 

Kiedy  nadszedł  wreszcie  dekret  królewski  (z  13  lu- 
tego 1637),  w  którym  nakazano  Radzie  natychmiastowe 
wydanie  skonfiskowanych  rzeczy  *,  Rada  (—  przy  od- 
biorze dekretu  20/2)  nic  pomódz  nie  mogła,  bo  już  było 
po  licytacyi;  wydano  tylko  miód  Izakowi  Nachmano- 
wiczowi,  a  Giembrychtowi  rodzynki,  pozostałe  jeszcze  na 
ratuszu. 

W  końcu  nadszedł  termin.  Wyż  wspomniani  delegaci 
stanęli  w  Warszawie.  Po  długich  pertraktacyach  ze  stro- 
nami i  po  kilku  nieudałych  próbach  nakłonienia  Stancla 
do  zgody,  król  w  moc  swej  władzy  monar- 
szej sam  prolongował  pakta  w  brzmieniu 
z  r.  1629  na  dalszych  lat  15,  t.  j.  do  r.  1652,  pod- 
nosząc tylko  czynsz  płacony  pzzez  Żydów  z  200  złp.  na 
1000  złp.  rocznie  (w  dwóch  ratach).  Po  latach  15  mają 
strony  zawrzeć  nową  ugodę,  lecz  gdyby  ta  znów,  jak 
teraz,  nie  mogła  przyjść  do  skutku,  król  sobie  zastrzegą 
dalszą  prolongatę. 

Żydzi  mają  dokładnie  przestrzegać  paktów;  w  ra- 
zie przekroczenia  w  tym  kierunku  podlegają  sądowi, 
złożonemu  z  wojewodzińskiego  i  miejskiego  sądu  z  wolną 
apelacyą  do  króla. 

Ponadto  ma  Rada  zwrócić  wszelkie  towary  po- 
brane, lub  w  niemożności  zwrotu,  ich  wartość  za  przy- 
sięgą Żydów,  złożoną  w  synagodze  (30/6  1637)  .^ 

»  C.  L.  888,  pg.  793. 

«  C.  L.  888,  pg.  164-7. 

>  C.  L.  888,  pg.  798  i  dalsze.  Nr.  mat  102. 


446 

Tym  razem  Żydzi  wygrali.  Po  raz  pierwszy 
wdziera  się  król  w  prawa  i  przywileje  miej- 
skie i  tworzy  dla  miasta  niebezpieczny  pre- 
cedens; na  razie  sprawa  została  zamkniętą; 
dekret  królewski  położył  jej  koniec.  —  Sporów  kahału 
o  zwrot  kosztów  i  towarów  nie  będziemy  tutaj  rozbie- 
rali, są  one  w  stosunku  do  całości  za  małej  wagi. 


Nowy  wyłoni  w  przywilejach  miejskich. 
Kuśnierze,  a  żydowscy  handlarze  futrami  (1637—1644). 

Jak  się  już  powiedziało,  futro  staje  się  od  początku 
XVII  wieku  głównym  artykułem  handlu  żydowskiego; 
przy  swej  wielkiej  obrotności  i  przy  zamknięciu  wielu 
innych  gałęzi,  umieją  Żydzi  w  krótkim  czasie  opanować 
wszystkie  targi;  prowadzą  oni  i  tanie  « chłopskie*  futra 
i  ^baranice*  dla  ekonoma  i  chudego  szlachcica  i  lisie 
futra,  a  z  cudzoziemskich:  rysie,  sobole,  ogonki,  pupki 
z  błamami,  sobole,  popielice  i  gronostaje.  Szlachcic  bo- 
gaty, a  zwłaszcza  magnat  musiał  mieć  cały  szereg  futer 
dla  siebie  i  żony,  a  i  mieszczanin  nie  śmiał  dla  dobrego 
tonu  pozostać  w  tyle.  Żydzi  sprowadzali  sobie  z  Mo- 
skwy towar  hurtownie  i  konkurowali  skutecznie  z  kuśnie- 
rzami cechowymi,  będącymi  i  rzemieślnikami  i  kupcami. 

Wytworzyła  się,  jak  się  również  już  powiedziało  — 
cała  serya  kuśnierzy  żydowskich,  pracujących  stale,  jużto 
dla  kupców  żydowskich,  jużto  dla  szlachty  na  polece- 
nie tychże  kupców. 

Wobec  tego,  że  szlachta  zazwyczaj  stawała  ki^a- 
terą  w  przedmiejskich  gospodach,  Żydzi  wynosili  tam 
towary  i  przenosili  tam  swe  handle.  Tym  sposobem  za- 
cierały się  różnice  między  Żydem  miejskim  i  przedmiej- 
skim,  różnice  paktami   tak   ostro   zarysowane    I  Żydzi 


447 

przedmiejscy  wzięli  ten  towar  w  swoje  ręce  i  tak  stoi 
cech  kuśnierzy  lwowskich  bezradny  wobec  konkurencyi 
i  przemódz  jej  nie  może. 

A  szlachta  i  magnaci  nie  znają  już  innego  handla- 
rza futer,  jak  tylko  żydowskiego,  ale  i  mieszczanie  ^nie 
mogąc  się  pobożnie  doprosić  futer  u  pp.  kuśnierzów, 
sami  nas  proszą  i  chodzą  do  nas  abyśmy  im  przeda- 
wali,  wiedząc,  iż  tak  taniej  daleko  u  Żyda,  aniżeli  u  ku- 
śnierza towaru  kosmatego  kupić  mogą*"  jak  wywodzi 
syndyk  żydowski  Szymon  Szawłowicz  przed  „sądem  zło- 
żonym" w  r.  1642  ^ 

Tlało  tedy  wśród  kuśnierzy  i  każda  chwila  mogła 
przynieść  pożar.  I  wybuchł  pożar  w  r.  1639. 

Zaczęło  się  od  przychwytania  Żyda  Lewka  na  tem, 
że  sprzedawał  futra  rysie,  sobole  i  lisie.  Cech  skonfi- 
skował je  i  w  tej  chwili  wniósł  protestacyę  do  Rady 
i  skargę  na  to:  ^że  Żydzi  ponad  dekret  z  r.  1629  i  1637 
poważają  się  towarem  kosmatym  wyprawn3rm  handlo- 
wać, a  handlując,  wszystkie  przedmieścia  i  domy  go- 
ścinne oblegać,  że  żadnego  kupca  szlachcica  i  pana  do 
miasta,  towarów  kosmatych  potrzebującego,  nie  dopu- 
szczają, do  gospód  nanoszą  i  tak  ubogich  kuśnierzów 
w  niwecz  obracają.  Kuśnierz  siedząc  w  kramie  swoim 
ubogim,  wyglądając  kupca,  doczekać  się  nie  może  i  to- 
war leży  jeden  od  lat  kilkunastu.  —  A  teraz,  iż  nie- 
wierny Żyd  Lewek  przestępca  pakt  jawnie,  jaśnie  poka- 
zał się  być,  iż  zabrany  jest  wedle  pakt  i  zabór  przy 
urzędzie  pana  Burmistrza  się  znajduje  *"  dlatego  proszą 
o  konfiskatę '.  Żydzi  przyznają  się  do  handlu,  t>o  sądzą, 
że  sprzedażą  obcych  futer  paktów  nie  przekraczają,  tych 
futer  bowiem  we  Lwowie  się  nie  wyprawia.  Cech  prosi 


»  Consul.  49,  pg.  268. 
«  Consnl.  47,  pg.  1297. 


448 

by  zakazać  wogóle  Żydom  handlu  skórami  wyprawnemi 
i  ograniczyć  handel  towarem  surowym  do  odsprzeda- 
wania mieszczanom  K 

Tymczasem  rozsądza  sprawę  Lewka  sąd  złożony 
z  reprezentantów  Rady  i  urzędu  wojewody,  przyznaje 
Lewkowi  prawo  handlu  sobolami,  fylko  poza  Lwowem, 
lecz  każe  mu  przysiądz,  że  je  chciał  ze  Lwowa  wywieść 
na  inny  jarmark. 

Przeciw  temu  wnosi  cech  rekurs  i  w  punkcie  VI 
rekursu  wyjaśnia: 

.Kuśnierzy  jest  we  Lwowie  5U  i  d  ponoszą  cię- 
żary... a  Żydzi  im  z  gęby  sztukę  chleba 
wydzierają;  futra  na  jeden  handel  kilku- 
nastu skupiwszy  się,  zakupują,  drożą  i  po-> 
tem  przez  Żydów  po  przedmieściach,  ka- 
mienicach, rynkach,  klasztorach,  domach, 
pałacach,  a  nawet  cmentarzach,  a  co 
większa  we  własnych  sklepach  kuśnier- 
skich sprzedawają*  K  ^7^  '^4- 

Równocześnie  wnoszą  , wszystkie  Be^ed,  krwawnik 
stany*  protestacyę  ogólną  do  aktów  Rady,  iSm  lit^gi^ySl^ 
w  której  zwalają  winę  swego  zubożenia  z  dzieła  A.  Chmielą 
na  Żydów  i  tylko  na  Żydów.  Protestacya  "^  ^^^kie**.^  ^^' 
ta  jest  niejako  żałosnym  epilogiem  walki 
„pospolitego  człowieka **  z  żydowską  konkurencyą,  walki 
prowadzonej  z  całem  wytężeniem  sił,  ale  przegranej 
w  tej  chwili,  gdy  się  najprędzej  zwycięstwa  spodzie- 
wano; Ormianie  klęski  najbardziej  odżałować  nie 
mogą.  „Niechajby  się  teraz  przypatrzono  florentissimae 
in  diviciis  et  in  politie  nationi  Armenorum,  jako 
prawie  ad  intentum  przyszła  temi  czasy,   nie  dla  czego 

»  AML.  ConBul.  47   pg.  181B— 17. 
•  AML.  ConsnL  47,  pg.  1880-4. 


449 

inszego,  tylko  dla  handlów  żydowskich  —  oto  słowa 
prołestac3ri.  —  Niechby  i  kupcy  owi  możni  i  dostatni 
z  nacyi  greckiej  lwowskiej  stanęli  a  powiedzieli,  dla- 
czego się  i  sami  i  dzieci  ich  w  niwecz  poobracali,  pe* 
wnie  nie  dla  kogo,  tylko  dla  niewiernego  narodu  ży- 
dowskiego. Już  ni  kupiec  handlu  swego,  ni  rzemieślnik 
rzemiosła  zwyczajnego,  już  ni  przekupień  przekupstwa, 
furman  furmaństwa  swego  odprawować  nie  może,  a  to 
wszystko  dla  przeszkody  złośliwego  i  niewiernego  na- 
rodu żydowskiego,  któryto  naród  tak  srodze  i  zbytecznie 
opanował  to  miasto  mizerne,  że  też  końca  i  miary  mieć 
swym  zbytkiem  nie  może...  Co  przedtem  u  chrześcija- 
nina to  teraz  u  żyda  znajdziesz.  Mieszczanin  w  prostem 
suknie  i  futrze,  co  przedtem  w  bławacie,  a  Żyd  w  je- 
dwabiu, w  kunach  i  sobolach  chodzi;  nie 
wspominają  się  wesela  i  uczty  żydów  lwowskich,  któ- 
rzy po  szlacbecku,  w  karetach,  rydwanach,  poszóstno 
do  miasta,  hajdukami  się  osadziwszy,  wjeżdżając  przy 
muzyce  pańskiej,  przy  likworze  kosztownym,  przy  pół- 
miskach dostatnich,  publice  z  wielką  pompą  nadzwy- 
czaj zwykli  je  odprawować...  Przy  żydach  wszystkie 
obejścia,  wszystkie  handle  i  kupiectwa,  przy  chrześcija- 
nach zaś  wszystkie  podatki  i  nędze  się  znajdują  i  t.  d.*"  ^. 

Dnia  30/6  1640  r.  wysyła  Władysław  IV  dekret,  w  któ- 
rym—na apellacyę  cechu  kuśnierskiego — skazuje  Lewka 
na  utratę  towaru  i  surowo  karci  przekroczenie  paktów  ^ 

Ten  dekret  daje  cechowi  kuśnierskiemu  impuls 
do  tern  ściślejszego  kontrolowania  handlu  żydowskiego; 
następuje  jedna  konfiskata  po  drugiej  (u  Hirsza  i  Lazara 
Piroga)  ^,  bracia  cechowi  chodzą  ulicami  i  gdzie  zołm- 

1  Consul.  47,  pg.  1267—75,  także  Łozińskiego:  Patrycyat, 
8tT.  192—3. 

•  Consul.  48,  pg.  178-8. 

•  Consul.  48,  pg.  1982. 

Żydil  IwowMy  t9 


450 

czą  Żyda  niosącego  futro,  natychmiast  mu  je  konfiskują. 
Powtarzają  się  starcia  z  lat  1589—92  i  z  r.  1637. 

Żyd  jakiś  nosi  sobole  pod  kapotą,  kuśnierze  wyry- 
wają mu  je,  towarzysze  jego  uciekają  ze  strachu  do 
domów,  sprawa  opiera  się  znów  o  judicium  compositum. 

Tymczasem  musi  handel  żydowski  zupełnie  ustać ; 
nie  mogą  Żydzi  ani  wywieść  swego  towaru  na  jarmarki, 
ani  go  we  Lwo^^ae  sprzedawać.  Jarmarki  są  próżne 
i  tylko  kuśnierze  cechowi  tu  ówdzie  sprzedawają  futra 
i  to  —  ufni  w  monopol  —  drogo.  —  Magnat  obcego  fu- 
tra dostać  nie  może,  a  szlachcic  szaraczkowy  targu  dla 
drożyzny  nie  dobija.  Natychmiast  na  najbliższym  sej- 
miku, szlachta  zebrana  w  Wiszni  raz  w  r.  16^ 
i  drugi  w  1641  daje  wyraz  swemu  niezadowoleniu,  dając 
instrukcye  deputatom  na  sejm,  by  te  ograniczenia  han- 
dlu żydowskiego  tam  się  starali  usunąć  ^ 

W  odpowiedzi  na  te  postulaty  szlachty,  król  chcąc 
to  uczynić  .indemnitati  stanu  szlacheckiego**  rozkazuje 
dekretem  z  28/1  1642  r.  by  Rada  postarała  się  o  jakąś 
ugodę  między  cechem  a  Żydami,  by  tym  ostatnim  do- 
zwolono na  handel  futrami*. 

Na  ten  dekret  powołuje  się  syndyk  Żydów,  Szy- 
mon Szawłowicz  w  swym  wywodzie  przed  ^  sądem  zło- 
żonym" w  sprawie  o  zabór  futra  ^. 

Sąd  królewski  zarzucono  całą  masą  pozwów  o  za- 
bór z  jednej,  a  bezprawne  wykonywanie  handlu  z  dru- 
giej strony,  a  tymczasem  Rada  wdaje  się  w  tę  sprawę 
i  kilkakrotnie  upomina  cechowych  kuśnierzy,  by  raz  już 
z  Żydami  układ  zawarli;  lecz  wszelkie  starania  Rady  są 
bezskuteczne  (10/5  1642)*. 

»  C.  L.  892,  pg.  838-42. 

•  C.  L.  398,  pg.  352—4,  Nr.  mat.  108. 

»  Consul.  49,  268-64. 

«  CouBuL  49,  pg.  808. 


451 

W  końcu  król  deleguje  komisyę  dla  ułożenia  pun- 
ktacyi  i  ta  przedkłada  sądowi  assesorskiemu  swe  wnio- 
ski. Na  tej  podstawie  wydaje  król  dnia  24/12  1642  r.  ^ 
następujący  dekret,  mający  walor  na  lat  10.  Składa  on 
się  z  6  ustępów. 

§  1.  Żydom  zakazuje  się  samym  podszywać  futra, 
lecz  to  mają  wykonywać  cecłiowi  kuśnierze. 

§  2.  Żydom  wolno  w  mieście  wszelkie  obce  futra 
sprzedawać,  tylko  nie  na  przedmieściach,  chyba  te 
szlachcic  (nie  inny)  Żyda  do  siebie  zamówi. 

§  3.  Tę  wolność  mają  atoli  tylko  Żydzi  miejscy 
i  to  w  ograniczonej  liczbie  obopólnie  ustanowionej; 
imienny  wykaz  uprzywilejowanych  ma  być  sporządzony. 

§  4.  U  obcego  kupca  wolno  Żydom  kupować  po 
dziesięciu  dniach,  a  odsprzedawać  tylko  szlachcie 
i  mieszczanom. 

§  5.  Żydzi  mają  płacić  do  cechu  corocznie  300  złp. 
w  dwóch  ratach. 

§  6.  Przekroczenia  sądzi  ^iudicium  compositum*. 

Stosując  się  do  dekretu.  Żydzi  zaraz  w  pierwszym 
roku  wnoszą  150  fi.  jako  ratę,  lecz  kuśnierze  nie  chcą 
o  niczem  słyszeć  i  dwa  punkta  w  królewskiej  ordyna- 
cyi  chcą  zmienić;  przychodzi  nawet  na  rynku  do  stra- 
sznej bójki,  w  obustronnych  protestacyach  różnie  opi- 
sanej. Kuśnierze  pieniędzy  żydowskich  używają  na  dal- 
szy proces  *. 

Znów  protestacye  Żydów  i  pozwy  przed  sąd  kró- 
lewski (16/11  1643 «  i  dalsze  z  22/12  1643*)  oraz  repro- 
testacye  kuśnierzy  jedna  za  drugą:    ^Nie  dają  nam  żyć, 


>  Consul.  49,  pg.  840-42,  Nr.  mat.  109. 

•  Consal.  49,  pg.  1368. 
»  C.  L.  394,  pg.  1738. 

*  C.  L,  396,  199—202. 


452 

ni  sprzedawać,  ni  handlować,  grabią  nasz  towar  i  nie 
chcą  wyznaczyć  ilości,  i  monopolizują  (!)  szlachtę  i  mia* 
sto"  —  wołają  w  swej  protestacyi  Żydzi: 

«Niemasz  tego  handlu,  niemasz  tego  rzemiosła 
i  sposobu  do  życia  —  żalą  się  kuśnierze  —  któregoby 
Żydzi  lwowscy  nie  traktowali,  a  traktując,  przedmieścia 
oboje,  lwowskie  domy  gościnne  same  dla  przyjęcia  przy- 
jeżdżających gości  przez  faktorów,  machlerzy  swoich, 
Żydów,  obiegli  i  tak  oblężeniem  swem  tego  dokazują, 
iż  każdy  potentat  koronny,  każdy  urzędnik,  każdy  szlach- 
cic, każdy  kupiec,  nawet  w  mieście  nie  bywszy  skle- 
pów l>ławatnych,  sukiennych,  ani  kramów  bogatycli, 
targów  kuśnierskich,  złotniczych  sklepów,  rzemieślni- 
czych domów  i  kamienic  nie  widziawszy,  progów,  na- 
wet bram  nie  przestąpiwszy,  wszystko  czego  mu  po- 
trzeba, tylko  przez  Żydów,  obsidenłes  suburbia, 
hospitia,  plateas,  sprawi,  kupi.  Żydowi  pożytków  i  pie- 
niędzy nabawiwszy,  w  zad,  w  mieście  ut  dictum  est, 
nie  bywszy,  powraca  się"  \ 

Jeszcze  jedno  upomnienie  królewskie  z  30/12  1643 
poleca  Radzie,  by  raz  w  tym  kierunku  zrobiła  porządek  \ 

Jeszcze  szereg  protestacyi  i  reprołestacyi,  w  końcu 
kuśnierze  ustępują  i  godzą  się  na  to,  by  było  razem 
żydowskich  , kuśnierzy  i  biegunów"  50'.  Lecz  tu 
nowy  kłopot;  Żydzi  zgłaszają  na  ratuszu  50  imion, 
a  cech  chce  widzieć  osoby,  bojąc  się,  by  pod  te  imiona 
nie  podszyli  się  wszyscy  dotychczasowi  handlarze  futer. 
I  znów  protestacya  cechu  kuśnierskiego:  nŻydzi  lekce- 
ważą sobie  dekrety  króla,  nie  podają  do  cechu  liczby  ku- 
śnierzy, wykonywują  rzemiosło  kuśnierskie. 


i  Consul.  49,  pg.  1490. 

•  C.  L.  pg.  192-3,  Nr.  mat.  111. 

»  Consul.  49,  pg.  1484. 


453 

jakotei  insze  (rzemiosła),  czeladź  chrześcijań- 
ską trzymają,  handlują  mimo  zakazu  lisa- 
mi, wilkami,  królikami  i  baranami.  Fakto- 
rami i  barysznikami  oblegają  przedmieścia...  tak,  ie 
rzadki  dzień  i  szczęśliwy,  'gdy  kupiec  jaki,  w  kramach 
protestantium,  się  o  co  spyta  *". 

W  końcu  przecież  się  pogodzono.  Pak  ta  miej- 
skie z  rzędu  czwarte,  zawarte  w  r.  1654  (1/3)  na 
dalszych  lat  15,  są  zupinie  zgodne  z  paktami  z  r.  1629, 
zawierają  tylko  klauzulę  przy  §  2,  dotyczącą  wolności 
handlu  kuśnierskiego,  njako  dekret  i  ordynacya  J.  król. 
mości  de  actu  między  cechą  kuśnierską  a  nami  (Żydami), 
zawartą  opisują*.  Kuśnierze  Żydzi  wywalczyli  swe 
prawa. 

Podhig  tych  paktów  płacą  Żydzi  miastu  rocznie 
1450  złp.,  oprócz  opłaty  kuśnierskiej  *. 

Praktyka  handlowa. 

Nakreśliliśmy  w  ogólnych  zarysach  walkę  kupców 
żydowskich  z  chrześcijańskimi  o  prawa  handlowe.  Epoka 
przez  nas  rozpatrywana  obejmuje  zwyż  150  lat;  pod- 
czas tego  czasu  Żydzi  powoli,  ale  konsekwentnie  dążą 
do  swego  c^lu  t.  j.  wywalczenia  zupełnie  wolnego  han- 
dlu. W  pierwszej  połowie  wieku  XVII  (do  1654)  nie  zu- 
pełnie im  się  to  udaje,  lecz  są  już  o  dobry  kawał  na- 
przód, a  różnica  taksy,  opłacanej  miastu,  50  złp.  w  r. 
1581,  a  1450  +  300  (kuśnierzy)  =  1750  złp.  w  r.  1654, 
(mimo  strasznego  zubożenia  gminy  po  r.  1648),  świadczy 
dostatecznie  o  wzroście  tego  handlu. 


>  C.  L.  894  8/11  1644. 
«  AML.  ks.  227,  Ńr.  7J. 


454 

Jak  w  tych  ramach  wyglądał  handel  żydowski? 
Odpowiedź  na  to  dają  akta  ławnicze  i  radzieckie.  Mu- 
simy tu  powtórzyć,  cośmy  już  raz  powiedzieli,  że  spe- 
cyficznie żydowskich  towarów,  ani  osobnych  źródeł 
zbytu  lub  zakupna  dla  Żydów  nie  było,  bo  być  nie  mo-> 
gło.  Żydzi  to  samo,  tak  samo  i  tam  kupowali  i  sprze- 
dawali, gdzie  ich  chrześcijańscy  konkurenci.  Musieli  się 
atoli  z  wieloma  towarami  kryć  przed  bracią  cechową, 
musieli  dawać  na  kredyt  i  taniej,  by  zachęcić  kupca 
i  tem  można  tłumaczyć  lichotę  towaru,  tak  często  un 
zarzucaną. 

Dnia  11  stycznia  1603  r.  wydaje  Rada  mieszkańcom 
i  obcym,  a  szczególnie  Żydom,  zakaz  fałszowania 
wosku  \  a  na  3  lata  przedtem  (1600)  prawie  że  śmiercią 
ukarano  Żyda,  który  chciał  wosk  zły,  sfałszowaną  marką 
miejską  opatrzony,  przemycić  do  miasta '. 

Często  wybucha  spór  (zwłaszcza  w  latach  walki) 
o  to,  czy  jakiś  Żyd  jest  lwowskim,  czy  nie,  okoliczność 
bardzo  ważna  ze  względu  na  prawo  korzystania  z  przy- 
wilejów Żydów  miejskich.  Samuel  Czelebi,  Żyd 
konstantynopolitański,  mieszka  od  lat  kilkuna- 
stu we  Lwowie,  tu  się  żeni,  lecz  posiada  drugi  interes 
w  Lublinie  i  tu  kupuje  kamienicę  za  3000  złp.,  oraz  ciągle 
tam  dojeżdża.  Kiedy  w  r.  1635  kupił  anyżu  za  4000  złp., 
40-mężowie  zakwestyonowali  prawo  jego  do  korzystania 
z  handlu  ^.  Czeladź  jego  musi  ponadto  przysiądz,  że  nie 
cały  anyż  jest  jego  własnością  (chodziło  o  to,  że  ponad 
1500  złp.),  lecz  że  było  do  niego  4  wspólników. 

Korzenie  są  ważnym  artykułem  handlu  żydow- 
skiego:   Szymon  Biner,  agent  w   Gdańsku,   kupuje  dla 

»  Consai.  19,  pg.  796. 

>  Łoziński:  Patrycyat,  sir.  49. 

*  Ck>ii8iil.  4d,  pg.  85-90.  Obacz  ni^j  str.  469. 


455 

Jakóba  z  Sandomierza,  kupca  lwowskiego,  na  jarmarku 
gdańskim  za  2000  złp.  korzeni,  za  100  złp.  pieprzu 
(5  worów,  około  90  kamieni  gdańskich),  gwoździków 
40  liber,  cynamonu  20  libero  Pieprz  i  korzenie  ku- 
puje się  w  Gdańsku,  gdzie  często  lichy  towar  za  dobry 
się  podsuwa,  jak  to  się  stało  Dawidowi  Markowiczowi 
z  14  kamieniami  pieprzu  po  30  złp. ;  pieprz  był  do  połowy 
stęchły  *. 

Ten  sam  los  spotyka  Marka  Złotnika,  Żyda  lwow- 
skiego, gdy  kupuje  u  Ormianina  tureckiego  30  worków 
anyżu  za  3500  fl.» 

Na  jarmarku  lwowskim  zaopatrują  się  obcy  kupcy 
również  Żydzi,  w  sukna  morawskie,  mohery  (mucha- 
jer),  czamlety  (w  sztuce  18  łokci)  i  t.  d.  Tutaj  odbywa 
się  handel  zbożowy:  Maciej  Szolc  kupuje  u  Żyda  Jó- 
zefa Markowicza  z  Szarafki  na  jarmarku  we  Lwowie 
(1634  r.)  150  kłód  pszenicy  miary  jarosławskiej  po  złp. 
17,  a  jagieł  50  kłód  po  fi.  20  ^.  Ważny  artykuł  stanowi 
potaż.  Żydzi  kupują  i  palą  lasy  i  sprzedają  potaż  aż 
do  Gdańska ,  eksporterem  takim  we  Lwowie  w  latach  30 
XVII  w.  jest  Abraham  Moszkowicz  ^. 

Co  się  tyczy  skór,  to  wiemy,  że  Żydzi  lwowscy 
koncentrują  ten  artykuł  w  swojem  ręku,  zmuszając  oko- 
licznych Żydów  do  odsprzedawania  skór  tylko  Żydom; 
mimoto  Żydzi  z  dalekich  stron  sprzedają  skóry  chrześci- 
janom. Żydzi  z  Ostroga  dostarczają  Bernartowiczowi 
w  r.  1635,  1000  skór  wołowych «. 

Woły  pędzą  Żydzi  ogromnymi  stadami  do  Wrocła- 

>  Consul.  39,  pg.  344  (r.  1681). 

•  ConsuL  36,  pg.  178—80  (r.  1628). 
»  Consul.  48,  pg.  16  (r.  1635). 

«  Consul.  42,  pg.  187. 
»  Consul.  46,  pg.  1866-7. 

•  C.  L.  886,  pg.  000. 


456 

wia  i  Brzegu,  do  Królewca,  Gdańska  i  Bninsberga 
Stada  po  1000  sztuk  bydła  rogatego  są  zwyczajne,  a  nie 
raz  jest  i  3  razy  tyle.  Nie  powinniśmy  zapomnieć,  ż 
handel  wotami  był  ograniczony  do  2000  sztuk  roczni 
i  dlatego  prenotacye  w  aktach  bywają  ostrożnie  umie 
szczane. 

Dla  przewożenia  towarów  najmują  Żydzi  furmanów 
Furmani  stanowią  osobny  zawód ;  furman  ma  swoje  ko 
nie,  wóz  kuty  o  szerokich  kołach  i  jest  zarazem  przed 
siębiorcą  transportowym,  dla  handlu  nieodzownym.  Ja 
zda  z  Gdańska  do  Konstantynopola  na  Lwów,  lub  d 
Kamieńca,  Bracławia  i  t.  p.,  nie  należała  do  rzadkość 
Furman  żydowski  stał  obok  chrześcijańskiego.  Żydowsk 
zwał  się  ^bałaguła"*  (baal-pan,  agula-wóz).  Trzeba  odro 
żnić  furmana,  t.  j.  właściciela  wozu  lub  wozów,  od  po 
ganiacza  (der  Schmasser  =  schmeissen),  który  był  pa 
robkiem  u  pierwszego.  Odpowiedzialnym  za  towar  bj 
bałaguła. 

W  stronach  wschodnich  często  giną  całe  karawan] 
ale  i  na  zachodzie  gdzieś  się  podziewają.  Towar  kupie 
cki,  a  zwłaszcza  żydowski,  nie  był  nigdzie  bezpiecznyn 
Każdy  szlachcic  ustawiał  u  siebie  rogatki,  a  ilekroć  w} 
buchała  swada  między  sąsiadami,  pierwsi,  którzy  poku 
towali,  byli  furmani:  zabierano  towary,  więziono  fui 
manów,  a  często  ledwie  z  życiem  się  uchodziło  *. 

Miód  sprowadzali  Żydzi  z  Bessarabii  i  Multai 
gdzie  go  kupowali  w  zamian  za  broń  lub  sukno  ^  a  só 
jest  prawie  że  wyłącznym  artykułem  handlowym  Żj 
dów.  Żydzi  dzierżawią  żupy  królewskie  w  Drohobj 
czu  i  zwykle  zwożą  sól  do  Lwowa,  lecz  tu  konkuruj 


»  Consul.  39,  pg.  277—91. 

•  Łoziński:  Prawem  i  Lewem,  na  różnych  miejscach. 

»  C.  L.  347,  pg.  100. 


457 

z  nimi  inni  Żydzi,  sprzedający  o  wiele  taniej  prywatną 
sól  bolechowską. 

Z  protestacyi  z  8/2  1621  r.  dowiadujemy  się,  te  aż 
6  Żydów  sprzedawało  sól  bolechowską  po  1  złp.  gr.  6, 
lub  8  za  beczkę  i  że  od  1/1  —  6/2  sprzedali  we  Lwo- 
wie około  4000  beczek,  podczas  gdy  drohobycka  sól  stała 
nienaruszona  ^. 

Że  solą  handlowali  we  Lwowie  prawie  wyłącznie 
Żydzi  prowincyonalni ,  wynika  z  protestacyi  Moszka, 
syna  Samuela  Chaimowicza,  dzierżawcy  sztukowego 
i  mostowego  miejskiego.  Dzierżawcy  mieli  wedle  kon- 
traktu pobierać  od  beczki  soli  po  3  grosze.  Mimo  to 
słyszymy,  że  w  r.  1625  Rada  zabrania  pobierania  tej 
opłaty,  chcąc  uzyskać  tanią  sól  dla  miasta  —  «a  tym- 
czasem chodzą  Żydzi,  arendarze  i  przekupnie  i  przedają 
sól  z  Bolechowa,  Kałusza,  Nowija  i  inszych  żup  królew- 
skich, choć  arendarze  tych  soli  jaśnie  powiadają,  że  to 
ich  własna,  a  nie  szlachecka" '. 

Jak  wysoko  szedł  handel  solą,  świadczy  układ 
między  Jakóbem  Koplem  kałuskim  a  Marcinem  Druży- 
ckim,  mocą  którego  Kopel  pożycza  do  spółki  z  lwow- 
skim Gombrychtem,  Drużyckiemu  20.000  fi.,  a  ten  ma  je 
oddać  ^na  Jarosław"  solą^ 

Wyszynk  wódki  był  w  mieście  monopolem 
Rady;  Żydom  wolno  było  szynkować  tylko  podczas  jar- 
marków, lecz  na  przedmieściu,  pod  jurysdykcyą  staro- 
sty, powstał  cały  szereg  żydowskich  szynków.  W  r.  1618 
jest  ich  6  *.  Rada  protestuje  przeciw  temu,  uzyskuje  na- 
wet wyrok  przeciw  staroście  Mniszkowi,   by  na  to  nie 


»  C.  L.  374,  pg.  104. 

•  C.  L.  377,  pg.  469-71  (23/9  1626). 
»  Consul.  42,  pg.  1229—31  (r.  1634). 

*  C.  L.  371,  pg.  2206. 


458 

pozwalał  (Warszawa  21/3  1618)^;  lecz  napróżno,  wy- 
szynk wódki  powoli  przechodzi  na  przedmieściu  w  ręce 
żydowskie. 

Tutaj  wynajmowali  Żydzi  sklepy  u  chrześcijan, 
i  tak  np.  czynsz  sklepu  Jakubowej  Doktorki,  Żydówki, 
najętego  u  Jędrzeja  Szymonowicza  wynosi  8  złp.  rocznie  *. 

Podczas  jarmarków  lwowskich  mieli  Żydzi  swoje 
stałe  miejsca  i  budy  na  rynku  i  po  placach.  Budy  na 
dobrych  miejscach  są  bardzo  drogie  i  stanowią  przed- 
miot zabiegów  licznych  kupców  żydowskich  i  innych. 
Liczne  kontrakty  kupna  i  sprzedaży,  cesyi  i  najmu  bud 
jarmarcznych  przez  Żydów  Żydom,  oraz  dokumenty  cha- 
zaki  kahału  na  używanie  takich  bud,  świadczą  o  dro- 
żyżnie  miejsca  i  pokupie  bud  ^. 

Towar  żydowski  dlatego  był  tak  niebezpiecznym, 
ł>o  był  tańszy  i  naodwrót  taniość  stanowiła  jego  siłę 
atrakcyjną. 

Kiedy  się  w  Polsce  trzymano  systemu  ograniczania 
drożyzny  przez  układanie  taryfy  dla  wszelkich  towarów, 
dla  Żydów  nie  robiono  wyjątków;  kiedy  zaś  z  tą  me- 
todą zerwano  i  sejm  walny  w  r.  1643  uchwalił  procent 
zarobkowania,  przyznano  indygenie  77oj  inkoli  przecho- 
dniemu 57o>  Żydom  zaś  tylko  37©  zysku  * ;  tak  więc  usan- 
kcyonowano  mniejszy  zarobek  Żyda  i  dano  odpowiedź 
na  ciągłe  pytania:  „dlaczego  towar  żydowski  jest  tańszy?*" 


»  AML.  fasc.  267,  Nr.  30,  Nr.  mat.  66 

•  Consul.  16,  pg.  1201. 

B  Pinaks  lwowski,  karta  23,  str.  1  ==  Akt  sprzedaży  2  bud,  na- 
przeciw arcybiskupiego  pałacu. 

•  C.  L.  3d4,  pg.  961.  Tu  należy  zauważyć,  że  wszystkie  spo- 
soby ograniczenia  zarobku  kupieckiego  okazały  się  w  praktyce  nie- 
wykonalnymi. 


XIX 
żydzi  tureccy. 

Don  Józef  Nasi  i  Zygmunt  August.  Chaim  Kohep  i  Abraham  Mosso. 
Przeszkody  stawiane  przez  lwowskie  pospólstwo  i  Radę.  Mosze  i  Mar- 
dochaj  Mosso  wie  i  Stefan  Batory.  Życzliwość  Zamojskiego.  Złe  inte- 
resa.  Proces  Mossów  przed  Ławą.  Mosze  w  więzieniu.  Tłómacz  i  jego 
rachunki.    Likwidacya    interesów.    Inni    Frenkowie    i    ich    handel. 

Konkluzya. 

Oddzielną  gałąź  handlu,  niezależnie  od  praw  i  przy- 
wilejów Żydów  lwowskich,  uprawiają  pod  koniec  w.  XVI 
Żydzi  tureccy.  Są  to  wygnańcy  hiszpańscy,  którzy  osia- 
dają we  Włoszech  i  w  Turcyi  i  wszędzie  wnoszą  ze 
sobą  język  portugalsko-hiszpański,  z  biegiem  czasów  skór- 
rumpowany  i  najeżany  wyrazami  tureckimi  i  włoskimi. 
Dzisiaj  jest  on  starohiszpańskim  żargonem,  jak  żargon 
Żydów  polskich  starą  niemczyzną.  W  handlu  posługują 
się  językiem  włoskim  lub  hebrajskim  i  w  tych  językach 
spisują  swe  kontrakty,  weksle  i  t.  p. 

Początek  napływu  tych  Żydów  do  Polski  przypada 
na  r.  1567. 

Jeden  człowiek  przyczynia  się  do  tej  transmigracyi 
zrazu  nieznacznej,  lecz  potem  dosyć  silnej  —  jest  nim 
Don  Józef  Nasi,  książę  wyspy  Naksos,  dwo- 
rzanin i  minister  sułtanów  Sulejmana  i  Se- 


460 

lima.  Dzieje  tego  szczególnego  męża,  kilkakrotnie  opra- 
cowane (Graetz,  Klausner  etc.)  przez  najrozmaitszych 
historyków,  w  całości  nas  tu  nie  obchodzą;  należą  one 
do  historyi  Żydów  w  Turcyi,  Wenecjri,  Francjri  i  t.  p. ; 
nas  obchodzi  stosunek  jego  do  królów  polskich,  a  szcze- 
gólnie do  Zygmunta  Augusta.  Don  Józef  Nasi  cieszy  się 
wielkim  wpływem  na  dworze  tureckim,  on  to  wpro- 
wadza posłów  polskich  na  dwór,  jak  n.  p.  Andrzeja 
Taranowskiego  w  r.  1570.  Tej  przyjaźni  Nasi'ego  z  Zy- 
gmuntem Augustem  przypisuje  Graetz  przychylność  króla 
dla  ówczesnych  Żydów,  oraz  stara  się  wszelkie  łago- 
dne zarządzenia  w  ten  sposób  wytłumaczyć.  Tymcza- 
sem akta  dowodzą,  że  Nasi  całego  swego  wpływu  użył 
tylko  dla  siebie  i  swoich  prywatnych  interesów;  tyle 
bowiem  wyjaśnia  archiwum  miejskie  i  grodzkie  we 
Lwowie. 

Możliwem  jest,  że  mąż  tego  serca  i  rozumu,  jak  don 
Józef,  starał  się  również  i  o  dobro  braci ;  wszak  już  sama 
okoliczność,  że  Zygmunt  August  pisze  do  Żyda :  „Excel- 
lens  domine,  amice  noster,  dilecte  '*,  lub  „Ulustris  prin- 
ceps  amice  noster  dilecte.  Gratissima  est  nobis  egregia 
ista  Yoluntas  Illustritatis  Yestrae  erga  nos""  i  t.  d.,  że 
poleca  jego  względom  swoich  posłów  i  t.  d.  musiała 
króla  i  tak  względnego  dla  Żydów,  uczynić  jeszcze  wzglę- 
dniejszym, lecz  dowodów  jasnych  na  to  na  razie  nie 
mamy  *. 

Dnia  22/1   1567  r.  wydaje   król   Zygmunt  August 


*  Graetz:  G^chichte  der  Jaden  IX,  str.  556—6. 
»  List  z  25/2  1570  ibid.  ut  supra. 

*  Zwrócił  już  na  to  uwagę  dr.  Schorr  w  swej  króciutkiej  roz- 
prawce: „Zur  Geschichte  des  Don  Joseph  Nassi**  w  Mo- 
natschrift  fiir  Geschichte  und  Wissenschaft  des  Judentums  r.  18d7 
Berlin,  str.  169-177  i  228-237. 


461 

dekret,  ,na  prośbę  najjaśniejszego  i  najpotężniejszego  suł- 
tana Selima  cesarza  Turków",  mocą  którego  pozwala 
dwom  Żydom  tureckim,  faktorom  Józefa  Nassi:  (« wobec 
którego  król  ma  obowiązki  za  przysługi  (dla  posłów^'), 
Chaimowi  Kohen  i  Abrahamowi  Mosso  na 
wolny  handel  małmazyą  i  muszkatelem  w  całej 
Polsce  na  przeciąg  5  lat;  mają  opłacać  tylko  te  podatki, 
jakie  opłacają  inni  mieszczanie,  a  podlegać  tylko  są- 
dowi króla,  lub  jego  komisarzy^ 

W  korespondencyi  między  Zygmuntem  Augustem 
z  r.  1570  słowa  „respectu  privilegiorum  suo  tempore 
confirmandorum*"  które  Graetz  odnosi  do  przywilejów 
dla  Żydów  polskich ',  odnoszą  się  tedy  do  powyższej 
ekscepcyi  handlowej  dla  Kohena  i  Mossa  ^. 

Miasto  Lwów  wpisuje  ten  dokument  w  swe  akta  ra- 
dzieckie. Wkrótce  atoli  wybuchają  niesnaski  między  Radą 
(która  niechętnie  widziała  wyłom  w  swych  przywile- 
jach), a  obu  faktorami  —  kupcami.  Rzuca  się  na  obu 
kupców  podejrzenie,  że  przemycają  towary  do  Polski, 
że  trudnią  się  szpiegostwem,  a  równocześnie  apeluje 
Rada  do  sejmu  piotrkowskiego  (1567).  Sejm  uznaje 
prawa  Miasta  i  uchwala  kasatę  przywileju.  Lecz  król 
nie  podpisuje  uchwały  sejmowej  i  dlatego  zostaje  ona 
bez  waloru.  W  r.  1571  rozkazuje  Zygmunt  August  dzier- 
żawcy ceł  ruskich  Korniaktowi,  by  przepuszczał  przez 
komory  celne  towar  tureckich  faktorów.  Stosunki  poli- 
tyczne z  Porta  były  dla  króla  ważniejsze,  niż  przywileje 
jednego  miasta.  W  latach  1567 — 69  sprzedają  obaj  fa- 
ktorzy we  Lwowie  377  kuf  małmazyi  i  212  kuf  mu- 
szkatelu  i  innych  towarów  za  5000  złp.,  od  25/5  1569— 
25/5  1570  również  za  5000  złp.  towarów  tureckich  oraz 

>  AML.  fasc.  267,  Nr.  18,  Nr.  mat.  9. 

>  Graetz:  Oeschichte.  tom  IX,  ttr.  666. 

•  Schorr:  Zor  Geschichte  dee  Don  Joseph  NaMi. 


462 

374  kuf  małmazyi  i  70  kuf  muszkatelu  K  Jasnem  jest 
tedy,  że  wobec  wolności  od  ceł  i  myt,  musieli  Żydzi 
tureccy  zgnieść  wszelką  konkurencyę  miejscową. 

Po  śmierci  Abrahama  Mosso  otrzymuje  Mosza 
de  Mosso  Kohen  od  Batorego  ten  sam  przywilej  jak 
jego  ojciec'.  Przysyła  on  młodszego  brata  Mardo- 
chaja  Kohen  do  Lwowa  i  ten  zakłada  tu  faktoryę 
małmazyi  ku  wielkiemu  zgorszeniu  konkurencyi  miej- 
scowej, tak  żydowskiej  jak  i  chrześcijańskiej.  Mosze  jest 
starszym,  zeznaje  bowiem:  «Nie  wiele  mówiąc,  powia- 
dam, iż  Mardochaj  Kohen,  brat  mój,  nie  był  mi  pa- 
nem ale  był  mniejszy  i  młodszy  z  domu  naszego  i  był 
wychowaniec  mój,  jako  dziecię  moje  i  będzieli  tego 
potrzeba,  tedy  ja  gotów  pokazać**  ^ 

Mosze  wynajmuje  we  Lwowie  trzy  piwnice:  1)  u  Kon- 
stantego Korniakta,  2)  pod  Fabianem,  3)  u  Jana  Złotnika 
i  rozpoczyna  handel  na  wielką  skaleń. 

Jest  to  typ  Żyda  „portugalskiego*" ;  mówi,  czyta  i  pi- 
sze biegle  po  włosku  i  w  tym  języku  prowadzi  swą 
korespondencyę. 

Tymczasem  Mardochaj  stale  zamieszkały  we  Lwo- 
wie, oprócz  agentury  prowadzi  na  własną  rękę  handel 
małmazyą,  do  spółki  z  Jakóbem  Sydis  i  Dawidem  Passy 
w  Konstantynopolu. 

Żydami  tureckimi  opiekuje  się  Jan  Zamojski,  a  za- 
kładając ich  kolonię  w  Zamościu,  przyjmuje  ich  wszyst- 
kich w  swe  poddaństwo  i  udziela  im  swej  opieki  ^.  Jak 

>  Schorr:  Zor  C^cli.  des  Don  Josef  Nassi.  —  1.  c 

*  Łoziński,  Patrycyat,  str.  52 — 4,  sądzi,  te  szefem  firmy  był 
M&rdochaJ,  lecz  akta  wykazują  przeciwny  stan  rzeczy. 

»  C.  L.  360,  pg.  243-960. 

*  C.  L.  346,  pg.  964—6. 

»  Łoziński  =  Patrycyat,  str.  53.  List  Zamojskiego  z  AMT. 
Gonsnl.  18,  pg.  905—8,  899  i  867. 


463 

Zygmunt  August,  tak  też  i  Batory  opiekuje  się  nimi 
i  broni  ich  przed  jurydykami  miejskiemi.  Charaktery- 
zuje to  dosadnie  w  swej  replice  Mosze :  „Powiadam,  że 
panowie  wielcy  i  monarchowie  wielcy  po  wszystkich 
ziemiach,  zwłaszcza  tu  w  Polsce,  bardzo  się  starają,  żeby 
krzywdy  i  rzeczy  niesłusznej  ich  poddani  nie  cierpieli, 
nietylko  Żyd,  ale  by  był  Cygan  albo  Tatarzyn**  *. 

Już  w  r.  1587  potrafiła  konkurencya  z  jednej,  a  nie- 
ekonomiczne prowadzenie  z  drugiej  strony  tyle  zdziałać, 
że  interes  Mossów  zaczął  się  psuć.  Mardochaj  zadłuża 
się  gdzie  może  i  zastawia  małmazyę  brata  Moszego. 
I  tak,  winien  jest  Grekowi  z  Krety,  Leonowi  Warszani 
250  węg.  duk.  a  Rada  dekretem  z  13/4  1587  nakazuje 
mu  wypłacić  należność  *. 

Kiedy  Mosze  przyjeżdża  do  Lwowa  z  Zamościa 
czy  Konstantynopola,  Ława  go  pozywa  przed  siebie  i  za 
długi  brata  „aresztuje"  piwnicę,  a  w  niej  16  kuf  mał- 
mazyi,  kufę  oliwy  i  pół  kufy  limunii. 

Mosze  zasłania  się  prawem  pospolitem,  mocą  któ- 
rego poddani  szlacheccy  nie  mają  stawać  przed  ławą 
miejską  „a  on  jest  sługą  Jw.  Kanclerza"  lecz  nic  nie  po- 
maga i  towar  zostaje  w  areszcie  ^. 

Lecz  Mardochaj  robił  długi  także  na  rachunek  inte- 
resu i  tak  został  winien  Antoniemu  Catakallo  kilka  tysięcy 
złp.  i  miał  pójść  do  więzienia.  Mosze  nie  chce  wszyst- 
kiego pokryć  i  tak  przed  ławą  i  wójtem  wszczyna  się 
sprawa  o  to,  kto  winien.  Mimo  prośby  dwóch  obecnych 
przy  rozprawie  dworzan  Zamojskiego,  by  sprawę  oddać 
do  rozstrzygnięcia  kanclerzowi.  Ława  każe  uwięzić  Mo- 
szego; ten  niechce  pójść   do   więzienia  i  czepia  się  rę- 


»  C.  L.  350,  pg.  248-260. 

•  C.  L.  346,  pg.  913-14. 

•  C.  L.  845,  pg.  789. 


464 

kawa  dworzanina  Szczerbicza,  apelując  zarazem  do  przy- 
szłego króla.  Ławnicy  porwali  się  z  ław  i  uderzyli  na 
gwałt  w  dzwonek.  Sprawę  przeniesiono  do  najbliższego 
terminu,  a  Mosze  —  choć  chciał  dać  kaucyę  —  musiał 
na  ten  czas  pójść  do  więzienia  ^ 


Ryo.  76. 

Zaproszenie  na  ślub  z  końca  XVII  lub  początku  XVin  wieku. 

(Eliasz  z  Pogwizdowa  prosi  na  ślub  swej  córki). 

Mosze  przesiedział  4  dni  w  więzieniu  ratuszowem 
(nie  żydowskiem),  a  dnia  30/4  musiał  dać  Antoniemu 
Katakailo  2  „wexelbriefy"  na  sumy  2640 fi.  i  430  fl. 
a  na  zabezpieczenie  tych  sum  oddał  w  zastaw  62  kuf 
małmazyi,  1  kufę  oliwek  i  pół  kufy  limunii>  znajdu- 
jące się  we  wszystkich  trzech  piwnicach.  Do  piwnic 
dorobiono  2  klucze,  jeden  oddano  Katakalii,  a  drugi  Mo- 
szemu,  tak,  że  jeden  bez  drugiego  niczego  ruszyć  nie 
mógł.  Pieniądze  miały  pójść  na  umorzenie  długu.  Weksle 

»  C.  L.  345,  pc.  911. 


465 

były  wystawione,  jeden  na  4  miesiące,  a  drugi  na  3, 
a  pisane  po  włosku  \ 

Mossowie  nie  znając  języka  krajowego,  posługi* 
wali  się  —  jak  wszyscy  ol)cy  kupcy  —  tłómaczem  miej- 
skim, a  był  nim  wówczas  znany  nam  już  Ormianin 
Łukaszewicz. 

Łukaszewicz  miał  u  siebie  magazyn  depozytowy 
i  tam  podczas  sporu  między  braćmi  zostały  4  kuty  mał- 
mazyi  po  80  złp.  (według  kursu).  Również  tam  słały  ko- 
nie Moszego  rozwożące  towar  po  mieście.  Tymczasem 
Mosze  pojechał  do  Konstantynopola  „chcąc  ujść  i  być 
wolnym  od  tych  trudności  i  kłopotów,  które  tu  miał, 
natenczas  było  interregnum  i  confiisiones  iustitiarum, 
quas  conseąui  non  potuit'^  Wszelkie  wierzytelności 
i  długi  oraz  konie  i  4  beczki  zostały  we  Lwowie  w  za- 
wieszeniu. 

Łukaszewicz  sprzedał  w  międzyczasie  3  ł>eczki  po 
80  fl.,  dwie  wziął  Anserinus  i  złożył  za  nie  cyrograf, 
a  trzecią  pani  Rydlowiczowa  z  Przemyśla  za  gotówkę. 
Pieniądze  t.  j.  240  fl.  +  30  od  siebie  =  270  fl.  oddał  Łu- 
kaszewicz pozostałemu  we  Lwowie  Mardochajowi,  a  50  fl. 
jako  resztę  za  czwartą  beczkę  (którą  wziął  sam  na  szynk 
swój)  policzył  sobie  za  czynności  tłumacza. 

Dziewięć  lat  bawi  poza  Lwowem  Mosze,  w  końcu 
zjawia  się  we  Lwowie  w  1596  r.  i  pozywa  Łukaszewi- 
cza o  50  fl.,  oraz  o  35  fl.  za  konie,  którymi  przez  9  lat 
pracował.  Sprawa  rozgrywa  się  przed  Ławą,  a  nastę- 
pnie przed  Radą,  czytamy  dupliki  i  trypliki,  ale  ko&ca 
sprawy  nie  znamy,  jak  nam  też  nieznane  są  dalsze 
losy  obu  braci  *.  Imię  Mosso  powtarzające  się  w  aktach 
lwowskich  od  roku  1567—1596,  ginie  bezpowrotnie. 


»  C.  L.  346   pg.  964-6. 
«  C.  L.  860,  pg.  248-60. 

Żyisi  IwowMj. 


466 

W  r.  1598  natrafiamy  na  ostatni  dokument  likwi- 
dujący te  wielkie  interesy.  Jest  to  hebrajski  cyrograf 
Dawida  Passy  z  Pery,  spólnika  Mardochaja  Mosso, 
w  któr}rm  Dawid  kwituje  Żyda  lwowskiego  Abrahama 
Czyc  z  należności  za  30  beczek  wina  ^ 

W  r.  1589  (26/3)  wydaje  Zygmunt  III  licencyę  han- 
dlową na  całą  Polskę  innemu  Żydowi  Józefowi  Ko- 
hen  z  Krety.  Ma  on  prawo  wolnego  kupna  i  sprze- 
daży wszelkich  artykułów,  gdzie  tylko  zechce  i  otrzy- 
muje obywatelstwo  polskie  (indygenat)  *. 

Bliższych  szczegółów  o  nim  nie  znamy. 

Oprócz  wspomnianych  tutaj  „Frenków"  lub  „Por- 
tugalczyków" jak  owych  Żydów  pospolicie  zwano,  mamy 
cały  szereg  innych,  którzy  handlują  na  bardzo  wielką 
skalę.  Ormianin  Krzysztof  kupuje  u  Chaskiela, 
Judy  syna,  75  kuf  małmazyi  za  cynę,  sukno  lyońskie 
gdańskie  i  karazye,  a  Chaim  Kohen  sprzedaje  6  kuf 
m*ałmazyi,  60  kamieni  ryżu  i  centnar  korzeni  za  50  fun- 
tów bursztynu  *. 

Prowadzą  tedy  —  jak  widzimy  —  ci  kupcy  han- 
del zamienny  między  wschodem,  zachodem  i  północą 
i  temsamem  usuwają  pośrednictwo  mieszczan  na  drugi 
plan;  tem  się  tłumaczy  obawa  i  rozgoryczenie  kupców 
lwowskich,  Chrześcijan  i  Żydów  i  dążenie  do  zniszczenia 
tak  niepożądanej  konkurencyi. 

Po  bruku  lwowskim  uwija  się  agent  konstantyno- 
politański, również  Żyd  turecki:  Abraham  Gamba  i. 
On  to  pożycza  dla  Izaka  Zabokaz  Konstantynopola 
2300  fi.    u   znanego    nam    Katakalli    (1589  r.)*    kwituje 


»  C.  L.  363,  pg.  1726 
«  C.  L.  347,  pg.  13-14,  Nr.  mat.  23. 
'  Łoziński:  Patrycyat,  str.  43. 
*  Consul.  13,  pg.  606. 


467 

imieniem  Mojżesza  C z e n s t o c h e n,  aptekarza  lwow- 
skiego, Jarosza  Wittemberg  Wendelskiego  ze  sumy 
1585  fi.  ^  on  wynajmuje  furmanów  z  Hołoska,  Klepa- 
rowa  i  Kuiparkowa  i  wysyła  ich  z  towarem  i  po  towar 
do  Konstantynopola.  Za  taką  jazdę  biorą  w  r.  1589 
furmani  528  fi.  \ 

Co  się  tyczy  cen  małmazyi,  to  widzieliśmy,  że  sprze- 
dawano kufę  za  80  fi.,  innym  razem  kosztuje  ona  83  fl. 
gotówką,  a  90  fl.  na  trzy  miesiące  czasu.  Kiedy  interesy 
Frenków  psuć  się  zaczęły,  zadłużali  się  u  lwowskich 
kupców  i  płacili  słone  procenta  60%  —  1507o.  Konkuren- 
cya  i  lichwa  ich  dobiły.  W  ostatnich  latach  XVI  wieku 
interesy  swe  już  likwidują.  Mosze  jawi  się  w  r.  1596, 
by  odebrać  trochę  grosza  i  zniknąć.  Mojżesz  Tubiej 
jest  winien  za  mieszkanie  i  towary  Grekowi  D  i  a  n  n  i 
Salvago  i  zastawia  u  niego  na  3  miesiące  cyrograf 
Wioteskiego  na  4000  fl.  za  sumę  2100  H. ».  W  roku 
1597  sprzedają  dwaj  Żydzi  z  Wenecyi:  Salomon  Mar- 
kus i  Abr.  Misrachi  dom  swój  w  Zamościu  Angli- 
kowi, Izakowi  Mettkafibwi  za  650  fl.  *. 

Z  rokiem  1600  jakby  wymiótł,  giną  wszystkie  imiona 
tureckie  z  aktów,  a  znikają  ci,  którzy  je  noszą,  z  bruku 
lwowskiego.  Śmierć  Zamojskiego,  ich  wielkiego  opie- 
kuna, do  reszty  dobiła  wielkie  plany  handlowe  ruchli- 
wych „Frenków". 

Trzy  razy  napotkaliśmy  Żydów  „  południowych  *" 
we  Lwowie  w  całej  pierwszej  połowie  XVII  wieku. 

W  roku  1626  osiada  na  przedmieściu  Abraham 
Szkatulnik,  Włoch  i  kupuje  tu  parcelę   za   1000  fl.  \ 


»  Coneul.  13,  pg.  666. 

«  Ibid.  pg.  981. 

«  Coneul.  16,  pg.  959  (r.  1696). 

♦  Consul.  17,  pg.  69. 

»  Coneul.  84,  pg.  1046—7. 


468 

Od  r.  1621  — 1635  mieszka  we  Lwowie  stale  jut 
raz  wspomniany  Samuel  Czelebi  Żyd  konstantyno- 
politański ^,  a  w  latach  40-ych  sprzedaje  swój  dom 
we  Lwowie  Szmaja  Skampis'  Wolfowi  Kalk. 
Handel  Żydów  południowych  stanowi  tedy  w  handlu 
lwowskim  epizod  trwający  zaledwie  50  lat. 


»  Consul.  43,  pg.  86—90.  Obacz  wyżej  str.  466. 
>  Pinaks  lwowski,  karta  22,  str.  1. 


XX. 
Rzemiosło. 

Wstęp.    Krawcy.   Kzeźnicy.   Osrb&rze.   Szewcy.   Kuśnierze.  Złotnicy. 
Srebmicy.  Woskobójnicy.  Szmnklerze.  Pasamannicy.  Konwisarze.  Fa- 
ktorzy (barysznicy).  Szadcheni. 

Od  dawien  dawna  zajmowali  się  Żydzi  lwowscy 
rzemiosłem.  Dowodzą  tego  niezliczone  zapiski  w  daw- 
nych aktach.  Wszak  już  życie  zmuszało  ich  do  oddawa- 
nia się  niektórym  rzemiosłom,  jak  n.  p.  rzeżnictwu  lub 
krawiectwu. 

Do  pierwszego  byli  zmuszeni  wskutek  przepisów 
religijnych  o  zarzynaniu  i  t.  z  w.  kosz  er  nem 
mięsie,  do  drugiego  zniewalał  ich  zakaz,  zawarty 
w  Piśmie  Świętem  \  dotyczący  szycia  wełnianych 
sukien  konopianemi  nićmi. 

Dlatego  te  dwa  rzemiosła  natrafiamy  najwcze- 
śniej, a  są  już  wówczas  zorganizowane  w  cechy.  Inne 
znajdujemy  później  i  faktem  jest,  ie  z  końcem,  a  nawet 
w  połowie  XVII  wieku  Żydzi  wykonują  wszystkie  rze- 
miosła. 

Lecz  całkiem  inną  jest  kwestya,  czy  Żydzi  pra- 

1  Denter  XXTT,  11. 


470 

w n ie  wykonywali  te  rzemiosła;  wiemy  z  walk  o  prawa 
handlowe,  ile  to  trudów  i  zabiegów,  pieniędzy  i  czasu, 
kosztowało  kupców  żydowskicti,  zanim  wywalczyli 
dla  siebie  pewne  prawa;  tysiąckrotnie  trudniej  było 
z  przemysłem.  Rzemieślnicy  chrześcijańscy  byli  zwią- 
zani w  cechy,  mające  charakter  religijny.  Cech  miał 
swoją  chorągiew,  swego  patrona,  swe  miejsce  w  ko- 
ściele, oraz  swój  własny  regulamin,  określający  jasno, 
kto,  pod  jakimi  warunkami  może  być  przyjęty,  wyu- 
czony, wyzwolony.  Dla  Żyda  w  cechu  miejsca  nie  było, 
więc  też  nie  było  dlań  możliwości  wyuczenia  się  i  wy- 
konywania prawnego,  jakiego  rzemiosła.  Był  on  tedy  — 
o  ile  wogóle  był  rzemieślnikiem  —  fuszerem,  partaczem. 
Takich  partaczy  cech  w  swoim  interesie  wyszukiwał, 
karał  i  zabraniał  im  nadal  wykonywania  rzemiosła. 

Ilekroć  zaś  jakiś  Żyd  cticiał  się  wpisać  do  cechu, 
otrzymywał  odmowną  odpowiedź.  Kwestyę  tę  za- 
sadniczo rozstrzygnął  Zygmunt  III  na  nie- 
korzyść Żydów,  gdy  szło  o  cech  kuśnierski 
w  r.  1629  K 

Osobne  cechy  żydowskie  ukonstytuowały  się  pra- 
wie wszystkie  (z  wyjątkiem  kilku)  z  początkiem  XVIII  w. 
W  końcu  XVI  i  z  początkiem  XVII  wieku  wiemy  tylko 
o  istnieniu  jednego  cechu,  był  to: 

Cech  krawiecki. 

Już  w  r.  1543  zakazuje  Zygmunt  I  na  prośbę  kraw- 
ców miejskich  i  kuśnierzy,  Żydom  lwowskim  wyrobu 
sukien,  szczególnie  włościańskich  i  jeżdżenia  z  niemi 
po  jarmarkach  i  targach  *. 


'  Consul.  43,  pg.  441—8  ut  sapra  str.  437. 
*  AML.  fasc.  257  (ex  regestris). 


471 

Nie  wiele  to  snąć  pomogło,  kiedy  w  r.  1601  cech 
krawców  przedkłada  Radzie  i  królowi  swe  przywileje 
i  prosi  o  pomoc  przeciw  Żydom  ^ 

W  r.  1627  napotykamy  już  cecli  krawiecki 
żydowski  ==  „Judaicum  sartoricum  contu- 
b  e  rn  i  u  m".  Na  czele  cechu  stoi  przedmiejski  Żyd  Szy- 
mon. Z  protestacyi  miejskiego  (katolickiego)  cechu  kra- 
wieckiego przeciw  cechowi  żydowskiemu  dowiadujemy 
się,  że  krawcy  żydowscy  posługują  się  czeladzią 
chrześcijańską,  płacąc  jej  bardzo  wysokie  wyna- 
grodzenie *. 

Jak  był  zorganizowany  ten  cech  żydowski?  Nie 
dochowała  się  do  naszych  czasów  ani  jedna  zapiska, 
któraby  nam  mogła  dać  jakieś  w  tym  kierunku  obja- 
śnienia. Per  analogiam  możnaby  przyjąć,  że  był  ten  cech 
zorganizowany  podobnie,  jak  cech  w  Przemyślu;  akta 
i  księgi  tego  ostatniego  dochowały  się  po  dziś  dzień, 
lecz  statut  cechu  krawców  przemyskich  jest  z  początku 
XVIII  w.,  dlatego  nie  możemy  żadnej  dedukcyi  przepro- 
wadzić *. 

Rzeźnicy. 

Więcej  niż  o  krawcach,  wiemy  o  rz.eżnikach  ży- 
dowskich. 

Pod  tą  ogólną  nazwę  podciąga  się  zazwyczaj  kilka 
rzemiosł : 

1)  Rzezanie  bydła,  2)  wyżylanie  mięsa 
wedle  przepisów  żydowskich,  3)  sprzedawanie 
mięsa. 

*  AML.  fasc.  443  (ex  regestis). 
«  C.  L.  378,  pg.  2412.  Nr.  mat.  76. 

»  Vide  Schorr:  Żydzi  w  Przemyśla  str.  B2.  oraz  N-ry  mat. 
hebr.  V-XXIII. 


472 

Co  się  tyczy  pierwszej  kategoryi,  to  ta  nie  wcho- 
dziła tu  w  rachubę;  rz czakiem  u  Żydów  stawał  się 
i  staje  się  po  dzień  dzisiejszy  człowiek,  znany  z  pobo- 
żności i  talmudycznej  wiedzy,  zazwyczaj  ubogi  a  uczony 
młodzieniec.  Rzezactwo  jest  połączone  z  całą  seryą  fun- 
kcyi  religijnych,  a  nawet  często  (po  mniejszych  gmi- 
nach) zkumulowane  z  urzędem  kantora  gminnego  i  nau- 
czyciela talmudu. 

Już  rzemiosło  wyżylacza  jest  lichsze,  lecz  także 
bywa  u  Żydów  uważane  za  funkcyę  napół  religijną. 
Ostatnią  kategoryę  tego  rzemiosła  stanowi  handlarz 
mięsa,  „rzeżnik^'  w  ciasnem  tego  słowa  znaczeniu. 

Rzezak  nosi  u  Żydów  pospolicie  nazwę  hebrajską 
„Szochet". 

Wyżylacz  nazwę:  „Mnaker^',  rzeżnik  (handlarz) 
„Kac o  w".  O  tych  «ICacawim*  podamy  kilka  rysów 
historycznych. 


Od  lat  wielu  Żydzi  rznęli  i  sprzedawali  mięso  na 
własną  potrzebę.  Z  czasem  wyrodziła  się  praktyka,  że 
żydzi  sprzedawali  mięso  i  chrześcijanom,  ku  wielkiej 
stracie  cechu  chrześcijańskiego. 

§  8  przywileju  Zygmunta  Augusta  z  r.  1569  orzeka : 

„Rzeżnictwo  ma  być  wolne  tak  Chrześcijanom,  jako 
też  i  inszym  ludziom  przedawać  wedle  obyczaju  inszych 
Żydów,  jako  krakowskich,  poznańskich  i  lubelskich  ^". 

Żydzi  skorzystali  z  tego  przywileju  i  oto  za  Bato- 
rego wybucha  spór  i  proces  między  rzeżnikami  żydow- 
skimi a  cechem. 


»  C.  L.  41,  pg.  627— e 


473 

Dnia  26/1  1580  r.  wydaje  Batory  dla  Żydów  Iwow- 
rskich  zakaz  rznięcia  i  sprzedawania  mięsa  ponad  swoją 
potrzebę  ^.  Dekret  ten  jest  tylko  tymczasowym,  aż  do 
xikoAczenia  procesu  sądowego.  Żydzi  nie  zastosowali  się 
do  tego  dekretu,  bo  oto  powtarza  Batory  swój  dekret 
w  r.  1581  ^  a  zarazem  nakazuje  staroście  lwowskiemu, 
Herburtowi,  by  ściśle  rozkaz  królewski  wykonał. 

Dnia  11  maja  1585  r.  wydaje  Batory  ostateczny 
wyrok,  mocą  którego  raz  na  zawsze  zakazuje  ży- 
dom sprzedaży  mięsa  chrześcijanom  i  ska- 
zuje żydowskicti  rzeżników  na  opłacenie  wszystkich  ko- 
sztów długotrwałego  procesu  ^. 

Zakaz  ten  atoli  był  tylko  teoretycznym.  Wiemy 
z  tylu  innych  procesów  (n.  p.  o  handel),  że  w  Polsce 
nikt  sobie  z  dekretów  nic  nie  robił,  jeżeli  przeciwnik 
jego  nie  miał  dosyć  siły,  by  ten  dekret  wyegzekwować. 

Rzeżnicy  lwowscy,  to  straszna  kategorya  ludzi ;  je- 
dyni wśród  Żydów  obeznani  z  nożem  i  siekierą,  tworzyli 
ferment  ludności,  oraz  kadry  bojowe  w  czasie  ulicznych 
rozruchów.  Większość  ich  mieszka  na  przedmieściu, 
gdzie  mają  swe  domy,  cały  zaś  dzień  stoją  na  placu 
przed  obu  synagogami,  za  stołem  zimą  i  latem.  Oni  je- 
dynie nie  pozwalali  na  bezkarne  wybryki  miejskiej  ga- 
wiedzi i  srogo  się  mścili  na  każdym  za  krzywdy  wy- 
rządzone. 

Klasyczny  przykład  takiej  zemsty  podają  akta 
z  r.  1607. 

Kiedy  rzeżnikom  cechowym  nie  stało  środków  pra- 
wnych dla  pozbycia  się  Żydów,  namówili  dwóch  szlach- 


>  AML.  fasc.  265.  (Ex  regestis). 
«  C.  L.  73,  pg.  732-3.  Nr.  mat.  16. 
*  AML.  ks.  227,  Nr.  32. 


474 


ciców,  Alberta  Czechowicza  i  Krzysztofa  Ra- 
kowskiego, by  się  ujęli  ich  krzywdy. 

Czechowicz  i  Rakowski,  zebrawszy  kilkunastu  to- 
warzyszy, wpadają  na  przedmieście  z  obnażonymi  mie- 
czami, wprost  do  budki  rzeżnika  M  o  n  i  s  z  a ;  wyrywają 
Moniszowi  mięso  i  chcą  je  zabrać ;  Monisz  robi  wiele 
hałasu,  na  to  nadbiega  są- 
siad jego,  rzeżnik  Natan; 
powstaje  bójka,  w  której 
obu  rzeżników  strasznie 
pokaleczono.  Obaj  szlach- 
cice zdołali  uciec. 

Monisza  i  Natana  za- 
niesiono do  domów  i  tu- 
taj oglądał  woźny  ciężkie 
rany :  Natan  miał  złamaną 
rękę  u  łokcia,  a  Monisz 
ranę  na  szyi  i  na  łokciu, 
dwie  rany  na  prawej  ręce, 
jedne  na  lewej,  wielką  ra- 
nę na  kolanie  i  wiele  po- 
mniejszych K 

Protest,  zaniesiony  do 
Grodu  i  do  aktów  Rady, 
miał  znaczenie  bardzo 
problematyczne,    należało 

schwytać  napastników  i  oddać  ich  w  ręce  sprawiedli- 
wości. Rzeżnicy  dokonują  i  tego.  Akt  przychwytania 
Czechowicza  opisuje  woźny  w  następujący  sposób:  „Że 
dnia  niedzielnego  o  godzinie  dwudziestej,  między  pierw- 
szą a  wtóra,  szedł  z  miasta  i  widział,  że  ten  Czechowicz 
uciekał   przed   Żydy  bez    broni,    którego   Żydy...    przed 


Ryc.  76. 
Dzban    złoty    do    posyłania    wina 
(Szikkajle),  własność  nadinżyniera 
Emila  Mizesa  (rys.  Helena  Mize- 

sów  na). 


1  C.  L.  362,  pg.  1793. 


475 

bramą  krakowską  pojmawszy,  bili,  tłukli,  odarli  go  ze 
wszystkiego  i  do  domu  swego  za  nogi,  już  odartego, 
wewlekli  i  tamże  go  mordowali  wedle  woli  swej  i  zwią- 
zawszy go,  jak  złoczyńcę  jakiego,  do  grodu,  pobitego, 
pokołatanego,  odartego,  w  koszuli,  a  wubraniu(!),  tylko 
boso  do  więzienia  oddali  i  do  łańcucha  —  jako  i  teraz 
siedzi  —  wsadzić  kazali  K 

Obaj  Żydzi  pozostali  kalekami,  a  żony  ich,  G  i  1 1  a 
i  Estera,  wniosły  skargę  kryminalną  do  Grodu  prze- 
ciw obu  szlachcicom.  Tymczasem  wszczyna  się  spór 
kompetencyjny,  kto  ma  ich  sądzić,  czy  miasto,  na  któ- 
rego gruncie  to  się  stało,  czy  sąd  grodzki. 

Zygmunt  III,  dekretem  z  26/6  1607  r.,  oddaje  rozsądze- 
nie sprawy  Grodowi  *.  Na  tem  sprawa  w  aktach  się  urywa. 

Zaburzenia  takie  powtarzają  się  prawie  codziennie 
i  sprawa  między  rzeżnikami  wiele  krwi  kosztuje.  Ży- 
dowscy rzeżnicy  nie  tworzą  jeszcze  cechu,  a  zastępują 
ich  we  wszystkich  sprawach  „Starsi  żydowscy**. 

Żydzi  dalej  sprzedają  mięso  Chrześcijanom,  a  de- 
krety Zygmunta  III  nie  wiele  więcej  mają  znaczenia,  niż 
dekrety  jego  poprzednika. 

W  r.  1599  mamy  cały  szereg  protestów  i  skarg  na 
Żydów '.  Rewizya  z  ramienia  Grodu,  przedsięwzięta  na 
dniu  19/2  1599  r.,  wykazała,  że  Żydzi  na  przedmieściu 
w  17  domach  i  na  31  stołach  sprzedawali  mięso  różnym 
ludziom  \  ale  już  rewizya  z  dnia  4  marca  wykazuje,  że 
tylko  trzech  rzeżników  mięso  sprzedaje  ^.  Było  to  już 
po  środzie  popielcowej,  więc  tylko  Żydzi  jadali  mięso, 
wobec  czego  zapotrzebowanie  było  mniejsze. 

»  C.  L.  362,  pg.  1784-6. 

«  C.  L.  363,  pg.  483-4.  Nr.  mat.  66. 

»  C.  L.  368,  pg.  1666. 

*  Ibid.  pg.  1719. 

»  Ibid.  pg.  1762. 


476 

Skargi  przeciw  Żydom  powtarzają  się  .w  r.  1605  ^ 
a  w  r.  1607  wybucha  znów  proces  w  całej  swej  pełni, 
popierany  z  obu  stron  ^prawem  i  lewem".  W  końcu, 
po  wielu  zabójstwach  i  pozwach '  godzą  się  obie  strony. 

Układ  staje  8/10  1608  r.'  Mocą  tego  układu  tylko 
8  rzeżników  osiadłych  ma  prawo  sprzedawania  mięsa 
i  to  funtami  tylko  Żydom,  innym  zaś  tylko  ćwier- 
ciami (en  gros).  Rzeżnicy  żydowscy  wybrali  z  pośród 
siebie  ośmiu.  Znamy  ich  imiona:  1)  Abraham  Jaś* 
kowicz,  2)  Abr.  Sayko,  3)  Juda  Abrahamowicz, 
4)  Jakób  Okoń,  5)  Marek  Chromy,  6),  7),  8)  Men- 
del, Jakób,  Wolf  Abrahamowicze.  Ci  natych- 
miast złożyli  przysięgę: 

.Iż  żadnych  części  miąs  nie  będziem  przedawać 
chrześcijanom,  jeno  te,  których  się  żydom  pożywać,  alł>o 
jeść  nie  godzi;  oprócz  miejsc  naznaczonych,  skrytym 
sposobem  żadnych  miąs  cłirześcijanom  sprzedawać  nie 
l>ędziemy,  tak  nas  Panie  Boże  wspomóż  i  zakon  święty^*". 

Lecz  Żydzi  nie  dotrzymali  przyrzeczenia.  Już  rewi- 
zya  w  następnym  tygodniu  przedsięwzięta,  wykazuje,  że 
nie  8  lecz  27  rzeżników  sprzedawało  mięso  ^. 

Przy  rewizyi  22/10  t.  r.  znaleziono  35  zabitych  jałó- 
wek, .z  tych  tylko  15  ćwierci  na  czwartek  dla  żydów  do 
miasta  wnieśli,  a  ostatek  tego  bydła,  cośmy  baczyli  na  12 
stołach,  tylko  samym  chrześcijanom  sprzedawali,  sztu- 
kami rąbiąc,  a  było  rzeżników  16,  co  sprzedawali  i  rą- 


»  C.  L.  z  r.  1606,  pg.  206. 

*  C.  L.  368,  prenotacya  z  19/6. 
»  C.  L.  863,  pg.  1165. 

*  Z  rytualnie  zarżniętego  wołu  nie  wszystkie  części  są  dla  ży- 
dów jadalne;  zawsze  godzili  się  rzeżnicy  cechowi  na  to,  by  oz^ci 
niedozwolone  sprzedawano  chrześcijanom,  byleby  tylko  osobno  dla 
chrześcijan  nie  rznięto. 

*  C.  L.  868,  pg.  1211. 


477 

bali,  okrom  tych  przed  szkołami:  miejską  znaleźliśmy 
stołów  7  i  rzeżników  7,  co  żydom  przedawali,  takie 
przed  szkołą  przedmiejską  na  czterech  stołach  4  sprze- 
dawało, a  nie  w  jatkach,  które  tam  były  zbudowane. 

Dnia  20/3  1609  r.  żydzi,  mimo  „Hamana*,  zabili 
tylko  4  woły,  Ik)  u  chrześcijan  był  post  ^ 

Z  protestacji  rzeżników  w  r.  1610,  dowiadujemy 
się,  że  zajmowało  się  rzeżnictwem  około  70  żydów,  że 
dla  siebie  bili  ledwie  2—7  wołów,  oprócz  kóz,  tmranów 
i  cieląt,  podczas  gdy  dla  chrześcijan  rznęli  tygodniowo 
56  wołów,  oprócz  Ulkuset  kóz,  baranów  i  js^ówek  \ 

Cjrfry  te  dają  nam  pojęcie  o  konsumcji  mięsa  u  ży- 
dów i  chrześcijan. 

Niektórzy  z  rzeżników  dochodzili  do  majątków 
i  prowadzili  samodzielnie  handel  wołami  na  średnią 
skalę:  Marek  Jakubowicz  kupuje  u  Semena 
Młynarza  na  jarmarku  w  Jaworowie  74  wołów  za 
950  złp.  Rzeżnicy  dawali  zaliczki  na  woły,  chcąc  zape- 
wnić sobie  terminową  dostawę.  Brano  nawet  woły 
w  zastaw.  Wielka  ilość  membranów  objaśnia  nam  tę 
sprawę. 

Oto  przykład:  „Membran  na  600  złp.  Abrahamowi 
Żydowi  •  na  20  złp.  odemnie  Hrycia  Kulczyckiego  z  Kul- 
czyc,  którą  jestem  powinien  oddać  bez  wszelkiej  odwo- 
łoki(!)  i  trudności  w  niedzielę  przyszłą;  gdybym  ich  nie 
oddał,  tedy  tę  sumę,  com  zadał  tracę,  a  woły  przy  tym 
Abramie  mają  zostać.  Dałem  w  Gródku  u  WP.  Macieja 
Korzeniowskiego,  burmistrza  gródeckiego,  r.  1601  w  dzień 
Św.  Krzyża". 

Zadatek  przepadł.    Kulczycki  prosi  znajomego,  by 


»  C.  L.  864,  pg.  218. 

«  C.  L.  865,  pg.  998-6. 

*  Ojciec  trzech  rzeżników,  wymienionych  w  r.  1606. 


478 

podj^  ten  interes,  bo  szkoda,  by  woły  u  Żyda  przepadły, 
na  co  ten  odpisuje: 

.Aleksander  KopystiaAski  dobrego  zdrowia  od  Pana 
Boga  życzę. 

.Jakom  powiedział,  że  ja  Żydowi  pieniędzy  nie  dam, 
podobno  on  mnie  mojej  szkody  nie  nagrodzi  i  w  dom 
po  pieniądze  nie  przyjdzie,  altio  chceszli,  przedaj  komu 
innemu  woły,  dawajże  mu,  jak  chcesz,  a  ja  się  dalil>óg 
kiedykolwiek  nad  Żydem  pomszczę  despektu  swego,  by 
cię  tam  chciał  i  zjeść  ten  poganin. 

.Z  tem  cię  P.  Bogu  poruczam.  Dan  w  Babinie,  10/9 
1601  r.« 

Walka  między  cechem  a  rzeżnikami  nie  ustaje; 
ciągle  i  ciągle,  ^nują  się  protestacye  po  rozmaitych  sądach, 
a  żydzi  dalej  sprzedają  mięso  chrześcijanom. 

Koniec  niniejszego  okresu  (r.  1648)  nie  zawiera 
ostatecznego  wyniku  tej  sprawy. 


O  istnieniu  garbarzy  żydowskich  dowiadujemy  się 
z  protestacyi  cechu  garbarzy  przeciw  Markowi,  Żydowi 
z  przedmieścia,  o  nieprawne  wykonywanie  rzemiosła 
garbarskiego  ^  (1638  r.). 

O  szewcach  Żydach  dość  rzadkie  są  wzmianki 
(Abram,  szewc,  raniony  w  r.  1589,  obacz:  C.  L.  346, 
pg.  117),  ale  musiało  ich  być  dosyć,  skoro  cech  szewski 
wnosi  dnia  23/3  1599  r.  skargę  na  szewców  żydowskich, 
że  wykonują  bezprawnie  swe  rzemiosło  i  szkodzą  braci 
cechowej  *. 


>  C.  L.  389,  pg.  816-17. 

*  AML.  fasc.  265  (ex  regestis). 


479 

O  istnieniu  żydowskich  kuśnierzy  wiemy  z  walki 
o  prawa  handlowe.  2^kaz  królewski  (z  r.  1642)  doty- 
czący podszywania  futer  przez  Żydów,  jasno  świadczy 

0  istnieniu  żydowskich  kuśnierzy. 

Wiemy  ponadto,  że  szlachta  a  nawet  magnaci 
posługiwali  się  chętnie  żydowskim  kuśnierzem  (jak 
i  krawcem). 

Książę  Ostrogski  daje  Żydom  kuśnierzom  w  r.  1637 
do  roboty  14  kołnierzy  z  rysiów  i  przyrzeka  zapłacić 

1  złp.  od  kołnierza.  Żydzi  mieli  zepsuć  robotę,  a  Ostrog- 
ski wtrąca  ich  do  swego  zamkowego  więzienia  i  tu 
trzyma  parę  dni,  choć  cechmistrze  chrześcijańscy  oce- 
niają, że  robota  jest  dobrą  ^  W  XVIII  w.  powstał  cech 
żydowski,  lecz  statutu  jego  nie  znamy.  Może  był  podo- 
bny do  statutu  cechu  kuśnierskiego  w  Lesznie?^. 

Złotnicy  I  srebrnlcy  (Sllberbrenner). 

I.  O  złotnictwie  Iwowskiem  napisał  dwie  bar- 
dzo cenne  rozprawy  Władysław  Łoziński".  Słu- 
sznie zauważył  Ferdynand  BosteP,  „że  po  tej  ob- 
szernej monografii,  otwierającej  nam  oczy  na  rzecz  nową 
dla  nas  i  nie  znaną,  pozostają  chyba  drobne  okruchy**. 
Lecz  Łoziński  pisał  tylko  o  złotnikach  cechowych, 
a  więc  Żydów  będących  (jako  partacze)  poza  cechem 
i  prześladowanych  przez  cech,  pracujących  ukradkiem 
gdzieś  na  poddaszu  lub  przedmieściu  zupełnie  pominął. 

»  C.  L.  388,  pg.  177. 

*  L  e  V  i  n :  Oesch.  der  Jaden  in  Lissa  dodatek  6,  str.  353—56. 

*  I.  Złotnictwo  lwowskie,  II.  Epilog  ormiański. 

*  Przyczynki  do  dziejów  złotnictwa  lwowskiego  w  XVI  — 
XVn  w.  Z  V  tomu  spraw.  kom.  dla  hist  sztuki.  Akademii  umieję- 
tności 1891. 


480 

I  to  słusznie,  jemu  chodziło  o  sztukę  złotniczą,  a  sztuka 
nie  tworzy  się  w  zakamarkacłi  ani  ukradkiem. 

Ferd.  Bostel  podaje  nam  w  swym  spisie  kilku  zło- 
tników żydowskich  i  trochę  szczegółów  z  ich  życia. 
W  aktach  znaleźliśmy  jeszcze  kilku  i  tak  możemy  po- 
dać spis  złotników  żydowskich,  choć  niedokładny. 

1)  1552—1553.  Perfidus  Izrael  Judaeus  antę- 
urbanus  leop.  dictus  zlothnyk  (złotarz).  (C.  L.  27, 
pg.  613  i  C.  L.  28,  pg.  161)  K 

2)  1583—1601.  Perfidus  Śloma'  Żyd  złotnik  (Ju- 
daeus aurifaber)  na  podzamczu  iw.  posiadał  dom  na 
Krakowskiem  Przedmieściu,  sąsiadujący  z  domem  Stan. 
Gielara  (C.  L.  46,  pg.  470  oraz  C.  L.  210,  pg.  67),  nosi 
on  raz  tytuł  famatus  (C.  L.  46,  pg.  776),  przysługujący 
tylko  chrześcijańskim  mieszczanom,  ale  oddawany  czę- 
sto bogatym  i  wpływowym  Żydom*. 

3)  Mojżesz  Niemiec  lub  Złotnik  (Mojsey 
Aurifaber)  kupuje  z  synem  i  dwoma  zięciami  dom 
w  r.  1598  za  1000  złp.  (Consul.  17,  pg.  17%— 8)  ♦. 

4)  Perfidus  Wolf  Judaeus  et  aurifaber  leop. 
(C.  L.  334,  pg.  611)  ^ 

5)  1601  .Tewel  złotnik  raniony  podczas  tumultu 
(C.  L.  355,  pg.  817-20). 

6)  1598—1601.  Notha"  Żyd  złotnik  syn  Ślomy, 
(Nr.  2)  mieszka  u  ojca.  Znajdujemy  go  w  obu  wykazach 
partaczy,  sporządzonych  w  latach  1598  i  1600  dla  użytku 
cechu  (C.  L.  352,  pg.  246  i  C.  L.  354,  pg.  3394,  C.  L. 
355,  pg.  1068,  1136). 

>  U  Bostla,  Nr.  4. 

*  Śloma  :»  Salomon. 
»  U  Bostla,  Nr.  24. 

«  Yide  rozdział  II,  str.  80. 
»  U  Bostla,  Nr.  8. 

*  Notlia  •»  Nuty,  skorumpowane  Natan. 


481 

Michał  Karyntyjczyk  pozywa  go  „o  2  zegary,  które 
mu:  jeden  wymachlował,  drugi  z  torby  wyjął *".  Ma  on 
też  sprawę  w  Grodzie  o  sfałszowanie  srebra.  Jakób  Po- 
tocki oddał  jemu  i  chrześcijańskiemu  złotnikowi  z  przed- 
mieścia 22  grzywien  i  2  łuty  srebra  dla  zrobienia  mon- 
strancyi.  Jakób  miał  oddać  całą  rotM>tę  Nocie  i  ten  miał 
ukraść  srebro  i  dodać  mosiądzu  (C.  L.  352,  pg.  1368)  ^ 

7)1612:  Nota  Moszkowicz  aurifex  mści  się 
na  studentach  za  krzywdy  \ 

8)  1636—1644  Złotnik  Marek  Purys  lub  Puryc 
(pan)  senior  Żydów  miejskich,  robi  wielkie  interesa  pie- 
niężne, jest  winien  kupcowi  krakowskiemu  Dziurdzi 
Attavanty  500  złp.  i  ręczy  za  Żyda  Jakóba  No- 
wa k  a  za  sumę  2020  fl.  ^  handluje  anyżem  na  wielką 
skalę  *.  W  sporze  żydowskich  handlarzy  futer  z  cechem 
zastępuje  kabał  przez  cały  czas^ 

9)  1637:  Żyd  Moszko  Jeleniowicz,  złotnik 
przedmiejski.  Cech  konfiskuje  u  niego  8  pierścionków, 
bo  były  ze  złego  srebra  i  miały  fałszywą  cechę  miejską  •. 

10)  1661:  Infidelis  Mendel  aurifaber  Judaeus 
civitatis  leop.  (C.  L.  357,  pg.  767)  7. 

Do  Lwowa  dojeżdżali  krakowscy  złotnicy,  a  mię- 
dzy nimi  byli  i  Żydzi.  Żydzi  krakowscy,  złotnicy,  Abra- 
ham i  Janusz  Goszlowicze  protestują  20  2  1643  przeciw 
Stanisławowi  Fredrze,  wojskiemu  sanockiemu,  że  pod- 
czas jarmarku  Iw.  utargował  u  nich  w  « Budzie*"  4  flaszki 


>  U  Bostla,  44  i  50. 

»  C.  L.  367,  pg.  646-8.  Obacz  wytej  str.  498. 

»  Consul.  47,  pg.  203. 

*  Consul.  43,  .pg.  16. 

»  C.  L.  396,  2/11  1644. 

•  Consul.  46,  pg.  1160. 
ł  U  Bostla,  Nr.  90. 

tjdni  lwowscy.  3| 


482 

srebrne  za  1200  fl.,  a  gdy  przyszli  do  gospody  po  pie- 
niądze, kazał  ich  wyrzucić;  gdy  mu  grozili  .praweDoi*" 
rzekł:  ,mam  ja  prawo  u  boku"  i  dobył  szabli,  na  co 
Żydzi  uciekli  ^. 

Choć  cech  prześladował  złotników  żydowskich, 
jak  wszystkich  innych  « partaczy  *",  mimo  to,  nie  mógł 
przeszkodzić  temu,  by  oni  —  jak  inni  obcy  kupcy  — 
sprzedawali  swe  wyroby  podczas  jarmarku.  Aby  i  tu 
zachować  monopol,  cech  postarał  się  o  przywilej  Zy- 
gmunta ni  (22/3  1600)  mocą  którego  nie  wolno 
było  Żydom  sprzedawać  na  jarmarku  ni 
złota  ni  srebra  bez  pozwolenia  cechu,  pod 
grozą  konfiskaty  towaru  '. 

Miasto  korzystało  z  tego  przywileju  wówczas,  gdy 
pakta  się  kończyły  i  nastawał  czas  walk  i  konfiskat. 

Najbardziej  pomagali  Żydom  złotnikom  sami  chrze- 
idjańscy  kupcy  złota  i  srebra,  oddawając  im  wiele  ro- 
l>ót  lub  naprawek,  ł>a  nawet  sami  złotnicy  miejscy  nie 
mogąc  nieraz  dla  wielu  zamówień  dostarczyć  na  czas 
rol>oty,  sami  oddawali  je  Żydom;  robiono  to  pokry- 
jomu,  nie  chcąc  oddać  tej  roboty  chrześcijańskiemu 
konkurentowi;  zresztą  Żyd  robił  taniej  niż  jego  chrze- 
ścijański kolega. 

Kiedy  złotnicy  się  odłączyli  od  innych  rzemiosł 
i  pod  koniec  wieku  XVI  utworzyli  odrębny  cech,  oso- 
bny paragraf  bronił  interesów  jego  wobec  Żydów. 

Każdego  roku  sporządzano  spisy  „partaczy*"  dla 
użytku  braci  cechowej,  a  do  tych  partaczy  należeli 
wszyscy  złotnicy  żydowscy.  Do  naszych  czasów  docho- 
wały się  dwa  takie  spisy  i  to  jeden  z  r.  1598  a  drugi 


»  C.  L.  394,  pg.  242. 
»  Consul.  46,  pg.  1160. 


483 

z  r.  1600^  i  tej  okoliczności  zawdzięczamy  kilka  imion 
i  faktów. 

Bogaci  złotnicy  lwowscy  byli  nie  tylko  rzemieślni- 
kami lecz  takie  kupcami;  ich  „bogate  kramy ^^  jubiler- 
skie olśniewały  gawiedż  uliczną,  lecz  cóż,  kiedy  nie- 
którzy złotnicy  nie  mogąc  sami  sprzedawać  swycli  wy- 
rol>ów,  oddawali  je  na  sprzedaż  żydowskim  kupcom. 
To  postępowanie  utrudniało  kontrolę  nad  Żydami,  gdyż 
kupcy  żydowscy  mogli  otM>k  towaru  clirześcijaAskiego 
sprzedawać  wyroby  żydowskie,  oliok  Iwowskicli,  kra- 
kowskie. Ponadto  skiuly  się  cech  stale,  że  Żydzi  zasy- 
pują targi  towarem  gorszym,  a  nawet  fałszywym.  By 
temu  zapobiedz  uchwala  cech  w  r.  1599  laudum,  w  któ- 
rem  zakazuje  wykonywania  roboty  dla  żydowskich  prze- 
kupniów, powierzania  im  sprzedaży  swych  wyrobów, 
wogóle  wszelkiej  łączności  handlowej  pod  karą  10  czerw, 
złp.  Ponadto  musi  każdy  złotnik  wybić  na  swej  robo- 
cie swój  „Gmerk^^  (Gemerk)  dla  poznania  z  czyjej  wy- 
szła pracowni.  W  r.  1618  przystępują  złotnicy  lwowscy 
wraz  z  krakowskimi  do  wspólnej  akcji  przeciw  Żydom 
i  to  wskazuje  nam  na  to,  jak  bardzo  rozwinięte  mu- 
siało być  złotnictwo  żydowskie. 

Lecz  tutaj  widzimy  dziwny  fakt;  sami  Żydzi,  ile- 
kroć im  chodzi  o  jakąś  wielką  rotM>tę,  o  zakupno  dro- 
gich kosztowności,  udają  się  do  renomowanych  złotni- 
ków chrześcijańskich. 

Niestety  mamy  do  dyspozycyi  materyał  tylko  są- 
dowy, napotykamy  tedy  tylko  sprawy  sporne  o  oszustwa 
i  t.  p.,  a  faktycznie  musiał  być  ten  zwyczaj  wkorzeniony. 

U  kogo  Żydzi  zamawiali  srebra  i  złota  synagogalne? 
Na  to  pytanie  nie  możemy  dać  odpowiedzi. 


>  C.  L.  352,  pg.  246;    C.  L.  854,  pg.  8394;   C.  L.  855,  pg.  1068 
i  1136. 

81« 


4S4 

A  teraz  dwa  wypadki  sądowe. 

1)  Dorka  Wdowa  po  Lewku  i  Lea  synowa 
rabina  protestują  9/9  1605  przeciw  złotnikowi  Ormia- 
ninowi Iwaśkowi:  ,,iż  on  dnia  dzisiejszego,  gdy  złoto 
cewkowe  u  tego  kramarza  kupowały,  potwarzył  i  po- 
mówił ich,  jakoby  mu  mieli  wziąć  dwie  cewce  złota, 
których  zaraz  natychmiast  ten  Iwaśko  przy  wiele  ludzi, 
trząsł,  rozbierał  do  koszul,  szukając  i  przy  nich  tego 
lAota  nie  znalazł.  Nie  kontentując  się  tym  gwałtem, 
z  tego  kramu  bogatego  wzi^  ich  do  izby  w  tył  kramów 
bogatych  i  tam  ich  aż  do  ciała  rozebrał,  trząsł,  łajał, 
sromocił,  lżył  jako  mu  się  podobało,  a  kiedy  nie  zna- 
lazł, posłał  na  ratusz  po  słuilię*^  i  tak  prowadził  obie 
kobiety  przez  całe  miasto  na  ratusz,  ale  tu  się  przestra- 
szył i  nie  oskarżywszy  ich,  uciekł^. 

2)  Abraham  Markowicz  i  żona  Łaja  utar- 
gowali  i  zapłacili  u  Ormianina  Grzegorza  Iwaśkie- 
wicza  i  żony  jego  kosztowności  za  1800  fl.  Mimo  to 
Iwan  złota  nie  wydał.  Proces  ciągnął  się  od  r.  1629—1634 
i  przeszedł  różne  instancye  od  „Rady  starszych  ormiań- 
skich'*  do  sądu  królewskiego.  W  końcu  wybrano  kom- 
promisarzy :  wybrani,  Lorencowicz  i  Limnicki  redukują 
sumę  z  1800  na  1200  fl.,  300  fl.  ma  dać  Iwaśkiewicz  go- 
tówką, za  300  fl.  czepiec  perłowy,  a  600  fl.  w  6  ra- 
tach rocznych.  Abraham  zdjął  hypotekę  z  domu  Iwa- 
śkiewicza,  wypuścił  go  z  więzienia,  i  asekurował  tę  sumę 
na  folwarku  jego  w  Zniesieniu  (21/4  1634)  *. 


II.  Srebrnicy  (Silberbrenner);  to  rzemiosło  było 
również  jak  i  inne  Żydom   wzbronione,   mimo   to   wy- 


>  C.  L.  360,  pg.  1266. 

«  Consul.  42,  pg.  692—701. 


485 

tworzył  się  taki  stan  rzeczy,  że  trudnili  się  tern  tylko 
Żydzi. 

Z  komplanacyi  z  r.  1616  (po  pożarze)  orzeka  wy- 
raźnie Rada,  te  « wszelkie  towary  do  podniety  mają  być 
Żydom  zakazane,  wyjąwszy  palenie  srebra,  po- 
nieważ między  naszymi  teraz  takich  nie 
masz""  ^ 

Co  potem  wpłynęło  na  zmianę  tego  pozwolenia  nie 
wiemy,  ale  znajdujemy  w  aktach  radzieckich  z  r.  1631 
sprawę,  w  której  pewien  srebrnik  żydowski  się  broni, 
że  on  srebra  nie  topił.  Rada  nakazuje  przysięgę  i  dyktuje 
rotę:  «Iż  on  tego  srebra  nie  topił,  ani  nie  robił,  ale  tak 
spuszczone  w  masie  za  pewną  robotę  w  zapłacie  wziął" '. 


Z  zakazów  Rady  dowiadujemy  się  o  istnieniu  ży- 
dowskich ^woskobójników*"  i  takich,  którzy 
wosk  i  łój  spuszczali  i  takich,  którzy  świece 
sporządzali.  Imion  nie  znamy,  ale  z  inkwizycyi  po 
pożarach  widzimy,  że  urządzano  tak  niebezpieczne  ,fa- 
bryki*"  w  piwnicach,  po  strychach,  komórkach  i  t.  p. '. 

Szmuklerze  I  pasamannlcy^ 

I.  Sm  u  klerze.  Od  dawna  Żydzi  lwowscy  zajmo- 
wali się  wyrabianiem  «pętek,  guzików,  sznurków 

»  AML.  oddział  HI,  ks.  190,  pg.  184—7.  Nr.  mat  65. 

•  Oonsul.  39,  pg.-2040. 

•  Obacz  UW.  1),  oraz  fasc.  267  r.  1616  w  AML. 
^Szmuklerz   pracuje  ręką,   pasamannik   przy  warsta- 

cie.  Pierwszy  wyrabia  sznury,  kwasty,  pętlice;  drugi  krajki  i  obla- 
mowania do  siermięg,  kontuszów  i  sukien  kobiecych,  frędzle  i  t.  p. 
Dzisiaj  obie  gałęzie  są  w  ręku  Jednego  rzemieślnika,  dawniej  były  2 
osobne  cechy. 


486 

i  tasiem*',  oraz  rozprzedażą  własnych  wyrobów  w  swo- 
ich warsztatach  i  na  rynku.  Zwłaszcza  sznury  jedwabne 
były  ich  specyalnośdą. 

Cech  szmuklerski  niechętnie  widział  tę  konkuren- 
cyę  i  Żydzi  mogli  słuszne  żywić  otmwy  na  przyszłoić. 

Kiedy  Władysław  IV  z  końcem  roku  1634  był  we 
Lwowie,  skorzystali  z  tego  szmuklerze  żydowscy  i  po- 
starali się  o  przywilej  na  wykonywanie  swego  rzemio- 
da.  Przywilej  ten  jest  z  daty:  Lwów,  25/10  1634.  Tam 
król  zatwierdza  to,  co  zwyczaj  uświęcił,  zastrzega  je- 
dnak ,by  pod  pretekstem  rol>oty  swojej,  zkąd  inąd  na 
sprzedaż:  sznurów,  pętli,  guzików,  taśm,  nie  przywozili 
ani  nie  nabywali,  ale  własną  swoją  rol>otę  domową 
przedawali*"  ^ 

n.  Pasamannictwa  (Pasamentierung)  Żydzi 
lwowscy  nie  wykonywali  wcale;  cech  ostro  tego  prze- 
strzegał. Nieraz  pozwalał  cech  prywatnie  jednemu  lub 
drugiemu  Żydowi  na  wykonywanie  tego  rzemiosła,  lecz 
było  to  tylko  na  pewien  czas.  Taki  n.  p.  przywilej,  ale 
tylko  słowny,  uzyskuje  Izak(Icko)  Abrahamowicz ;  pro- 
wadzi on  warstat  i  trzyma  czeladź  K 

Tymczasem  uczyniono  wyłom  w  tym  monopolu. 
Żyd  przemyski  Lewko  (Lewek)  ^  pasamannik,  przenosi 
się  na  stałe  do  Lwowa.  Wojewoda  ruski,  Lubomirski, 
opiekuje  się  Lewkiem,  „przyjmuje  go  do  swoich  ręko- 
dajnych  posług  i  ze  wszystkiem  bierze  go  w  swoją 
obronę,  a  iż  do  Lwowa  przenosi  się  na  mieszkanie  — 
pisze  wojewoda  do  Rady  i  stanów  —  mając  tam  swoją 
osiadłość  i  rzemiosło  swe  pilnować  będzie,  pilnie  wsze- 


*  C.  L.  367,  pg.  261,  Nr.  mat.  92. 
«  Conaul.  48,  pg.  1390—91. 

*  Lewko  =  Leib  =  Leo  =  epiteton  omans  do  „Judy*^,  analo- 
gicznie do  I.  Moji.  49.8. 


487 

lakiej  kondycyi  ludzi  proszę,  aby  żadną  rzeczą  ni  od 
kogo  nie  był  uciążany  i  w  robieniu  onego  rzemiosła 
i  sprzedaży,  żadnej  nie  ponosił  przeszkody,  ale  jako  sługa 
mój,  we  wszystkiem  aby  był  szanowany  i  do  żadnego 
prawa  pociągany  i  t.  d/  (18/7  1634)  ^ 

Cech  zerwał  się  do  walki;  wiedząc  z  doświadcze- 
nia innych  cechów,  że  to  nie  o  jednego  chodzi  Lewka, 
lecz  o  ustępstwo  na  korzyść  Żydów,  starsi  cechowi  po- 
ruszyli wszystkie  sprężyny  i  „prawem  i  lewem*  zakrzą- 
tnęli  się  około  sprawy. 

Przedewszystkiem  zamyka  się  Lewkowi  warstat. 
Lewek  apeluje  do  króla.  Dwa  dekrety  do  Rady  i  stanów 
(8/6  1634  i  15/10  1634)  są  następstwem  tej  apelacyi.  Król 
rozkazuje,  by  pozwolono  Lewkowi  na  wykonywanie  rze- 
miosła, „według  przywileju  naszego  mu  danego*"  i  grozi 
karą.  Dekrety  nie  odnoszą  skutku.  Równocześnie  infor- 
muje się  cech  pasamanników  lwowskich  u  cechu 
w  Gdańsku,  jak  postąpić  w  tej  sprawie. 

Cech  gdański  odpisuje  6/6 1635  i  ostrzega  cech  Iw., 
by  nie  ważył  się  przyjąć  Żyda  i  pozwolić  mu  na  wy- 
konywanie rzemiosła,  wyzwalanie  czeladzi,  gdyż  jest  to 
zarodek  złego ;  cech  gdański  miał  podobną  sprawę,  ale 
„wykurzył"  Żyda  i  dziś  50  familii  „uczciwie  z  tego  się 
utrzymuje"  *. 

Dnia  27/11  1635  r.  powtarza  król  swój  przywilej, 
dany  Lewkowi  i  rozkazuje  jeszcze  raz  kategorycznie  Ra- 
dzie, by  się  do  dekretu  zastosowała '. 

Dekret  ten  odniósł  częściowy  skutek.  Lewko  otwo- 
rzył warstat,  lecz  Rada  pozwoliła  mu  na  pracowanie 
przy  jednym  warstacie,  oraz  przeszkadzała  mu  podczas 


»  Conaul.  43,  pg.  904—973. 

"  Ut  supra. 

»  C.  L.  387,  pg.  224-B.  Mr.  mat  97. 


488 

jarmarku  (protest  19/2 1636  r.).  W  każdym  razie  wyłom 
był  zrobiony. 

Przy  tej  sposobności  przypomniano  sobie  o  Izaku 
Abrahamowiczu,  który  po  cichu  bez  dekretów  królew- 
skichy  potrafił  ująć  młodszą  brać  cechową  i  pracował 
spokojnie  od  wielu  lat. 

Wszczyna  się  spór  między  starszeństwem  cechu 
a  członkami  jego  o  to  pozwolenie  i  Rada  zasądza  w  1639 
roku  .młodszą  brać  na  10  grzywien  kary"  K  Równocze- 
śnie zamyka  się  Izakowi  warstat  i  zabiera  się  tam  znale- 
ziony towar  na  ratusz.  Izak  wnosi  protest  do  aktów 
radzieckich,  lecz  w  procesie  musi  przegrać,  bo  nie  po- 
siada żadnego  dokumentu  cechowego,  a  powołuje  się 
tylko  na  ustne  pozwolenie. 

Rada  przysądza  warstat  i  narzędzia  cechowi,  a  to- 
war oddaje  Izakowi.  Obie  strony  przyjęły  wyrok.  Izak 
został  tym  wyrokiem  zrujnowany  (1641) '. 


Cechy  miejskie  strzegły  podejrzliwie  swych  przy- 
wilejów nawet  wobec  kupców. 

Widzimy  w  aktach  ciągłe  spory  konwisarzy 
(Stannifusores :  Metallgiesser)  lwowskich  o  to,  czy  wolno 
Żydom  lwowskim  i  obcym  nawet  podczas  jarmarków 
sprzedawać  towary  w  zakres  tego  rzemiosła  wchodzące. 
Marek  Moszkowicz,  Żyd  lubelski,  nawiózł 
do  Lwowa  na  jarmark  i  rozłożył  w  budzie  towary 
cynowe:  garnce,  półgarncówki,  talerze,  konwie,  lichtarz 
etc.  etc.  Cech  konfiskuje  to  wszystko,  powołując  się  na 


>  Consul.  47,  pg.  983. 

«  Conflul.  48,  pg.  1390  -  91. 


489 

przywilej  królewski  z  16/3  1629,  te  tylko  własną  robotę 
wolno  we  Lwowie  sprzedawać.  Rada  nie  uznaje  pre- 
tensyi  cechu  i  oddaje  towar  Markowi:  „bo  podczas 
jarmarku  wolno  każdemu  wszystko  sprze- 
da w  a  ć*  \ 

Konwisarze  nieraz  jeszcze  szli  dalej  i  tak:  skonfi- 
skowali Jakóbowi  Materyaliście,  kupcowi  lwow- 
skiemu, cynę  za  8000  fl.,  kupioną  w  Jarosławiu,  opła- 
coną na  komorach  i  przewożoną  tylko  przez  Lwów  do 
Łucka  i  Konstantynowa  (1644) '. 

W  tym  roku  wybucha  jasnym  płomieniem,  długo 
tajona  walka  między  cechem  konwisarzy,  a  żydowskimi 
fabrykantami  naczyń  cynowych.  Rejent  Kubiński  wnosi 
protest  do  aktów  radzieckich,  w  którym  wylicza,  ile 
szkód  wyrządzili  Żydzi  wszystkim  stanom^. 

Koniec  sporu  już  poza  nasze  sięga  czasy. 


Widzimy  z  powyższych  rozdziałów,  że  w  połowie 
XVII  w.  Żydzi  uprawiają  wszelkie  gałęzie  handlu  i  prze- 
mysłu; wiele  wprawdzie  z  tego  jest  jeszcze  l)ezpra- 
wnem,  ale  wielka  ilość  ekscepcyi  i  dekretów,  kontra- 
któw i  wyroków  sądowych,  normuje  zajęcie  Żydów  na 
większej  części  pól  zarobkowych. 

Okres  przez  nas  opracowany,  nie  ma  gwałtownych 
przejść  ani  przełomów,  ale  jest  okresem  spokojnej  i  sku- 
tecznej walki  o  prawa  handlowe  i  przemysłowe  i  jako 
taki  jest  on  godzien  jeszcze  głębszego  rozpatrywania. 
Niestety  brak  źródeł  zmusza  nas  do  ścieśnienia  zakre- 
ślonych ram. 

»  Oonaul.  42,  pg.  83—6. 
«  C.  L.  395,  pg.  1293-5. 

*  Consal.  51,  pg.  1298,  przedrukowany  w  ekscerpcie  n  Łoziń- 
skiego: Patrycyat  star.  193—4. 


400 

O  jednym  odłamie  zarobkowania  musimy  tu  jeszcze 
wspomnieć  i  to  o  odłamie  t>ardzo  ważnym,  gdyż  ł>ez 
niego  żaden  kupiec,  żaden  rzemieślnik,  żaden  szlachcic 
lub  magnat  obejść  się  nie  mó^:  jest  to  faktor,  bary- 
sznik,  metler  (Makler),  mechlerz,  czy  jak  go  tam  wóiv- 
czas  zwano. 

Jest  to  figura  do  dziś  wśród  Żydów  istniejąca.  Cały 
dzień  pędzi,  .żyjąc  z  powietrza**,  jak  sam  o  sobie  po- 
wiada, a  faktycznie  jest  on  pośrednikiem  między  pro- 
ducentem a  konsumentem.  Faktorowanie  we  Lwowie 
miało  tem  racyonalniejszą  podstawę,  ile  że  tu  podczas 
jarmarków  ogromna  ilość  kupców  obcych  przybywała; 
ci  kupqr  chcieli  jak  najprędzej  się  swego  towaru  pozbyć, 
by  módz  załatwić  swe  sprawunki  i  opuścić  Lwów,  pod- 
czas jarmarku  tak  ciasny  i  drogi.  Tu  musiał  być  fiEiktor. 
Oficyalnie  tę  służbę  spełniał  tłumacz  i  jego  pod- 
władni. Oni  to  chcieli  żydowskich  faktorów  zgnieść; 
dążyła  też  do  tego  Rada,  której  tłumacz  miejski  do- 
płacał do  swego  urzędu,  arendując  niejako  ten  cały 
przywilej. 

Chcąc  tłumaczowi  przysporzyć  dochodu,  i  to  bez 
uszczerbku  obcych  kupców,  nakazuje  Rada  barysznikom 
żydowskim,  by  oddawali  połowę  swego  faktornego  tłu- 
maczowi; faktorzy-Żydzi  i  tak  już  dosyć  biedni,  bo  po- 
żerani wzajemną  konkurencyą  (przypominam,  że  gdy 
w  r.  1637  sprzedawano  na  licytacyi  skonfiskowane  to- 
wary u  Żydów,  pośredniczyli  obok  ormiańskich  faktorów 
żydowscy),  wnoszą  błagalną  prośbę  do  króla,  by 
raczył  niedozwolić  na  zamorzenie  ich  gło- 
dem. 

Władysław  IV,  dekretem  z  22/6  1640,  karci  postę- 
powanie Rady,  jako  czyn  « niesłuszny,  niechrześcijański, 
i  wszelkiej  godny  nagany**,  poleca  Radzie,  by  baryszni- 
kom «tego  pożywienia  nie  zabraniała,  krzywdy  im  nie 


491 

czyniła.  Tłumacz  powinien  swe  tionoraryum  odbierać 
od  kupców.  ^Wyście  powinni  przestrzegać  —  kończy 
król  dekret  —  aby  się  im  żadne  od  nikogo  —  jako 
obywatelom  miasta  naszego^  — nie  działy  prae- 
judicia*'.  Grozi  w  końcu  grzywnami  w  razie  nieposłu- 
szeństwa \ 

Czy  ten  dekret  odniósł  swój  skutek,  na  to  odpo- 
wiedzi dać  nie  możemy.  Wynagrodzenie  faktora  żydow- 
skiego, wedle  normy  zjazdu  4  ziem,  wynosiło  18  gr.  od 
100 złp.  przy  sobolacli  zaft,  drogicli  kamieniach,  złocie 
i  srebrze  1%  (Buber:   Ansze  Szem,  str.  225,  §§  33—35). 


Osobnym  rodzajem  barysznika  żydowskiego  był 
„pośrednik  małżeński^',  „Schadchen^^  On  obje- 
żdżał jarmarki  i  kojarzył  stadła.  Na  takim  jarmarku  da- 
wali przyszli  teściowie  egzaminować  kandydatów  stanu 
małżeńskiego.  Wynagrodzenie  szadchena  normo- 
wał zjazd  4  ziem:  od  każdej  setki  posagu  (płaci  tylko 
strona  dająca  więcej  posagu)  należy  mu  się  2  złp.  15  gr. 
tyleż  od  kosztowności  w  srebrze  i  złocie;  od  pereł  zaś 
i  wartości  książek  1  złp.  7Vt  ff* ;  gdy  zaś  szadchen  skoja- 
rzył stadło,  mieszkające  od  siebie  dalej  niż  10  mil  =  3  złp. 
od  100.  (Buber:  Ansze  Szem,  str.  225,  §  32). 


1  Oprócz  miejscowych  baryszników  tydowskich  uwijali  się 
we  Lwowie  podczas  jarmarku  szkoluicy  z  obcyck  miast,  wysy- 
łani tutaj  dla  załatwiania  interesów  członków  swej  Ominy,  pieoento- 
wania  weksli  i  t.  d.  Szkolnik  taki  pobierał  pewne  wynagrodzenie  od 
stron.  Musieli  atoli  szkoluicy  nadużywać  swej  władzy,  skoro  sejmy 
żydowskie  w  latach  1645,  1647  i  1672  nakazują  kabałom  Aciśle  ich 
kontrolować.  (Lewin:  Neue  Materialien  zur  Gesch.  der  YlerUlnder- 
synode.  Frankfurt,  1905.  Zapiska  27,  80  i  47). 

•  O.  L.  8d2,  pg.  29-81.  Nr.  mat  106. 


Bezpieczeństwo  w  dzielnicach  żydowskich. 

Nienawiść  thimów.    Konkarenoya   handlowa.    Służba  chrześcijańska. 

Stndend.   Żołnierz  zad^y.   Animnsz  szlachecki.   Hulanki  chłopskie. 

Zajazdy  i  odwety.  Jorydyki  szlacheckie.  Osadnictwo.  Kaprysy  panó^r. 

Morderstwo  r3rtaalne. 

Poznaliśmy  w  poprzednich  rozdziałach  zajęcie  Ży- 
dów, ich  sposób  zarobkowania  w  najogólniejszych  za- 
rysach, teraz  chciałbym  podać  kilka  rysów  z  życia  pry- 
watnego, trybu  codziennego,  stosunku  chrześcijan  do 
żydów  i  naodwrót. 

Wiemy,  że  bogaci  Żydzi  zawierali  spółki  z  boga- 
tymi mieszczanami,  wiemy,  że  łączyły  ich  wspólne  wę- 
zły kapitału,  znaną  nam  jest  również  przychylność  osia- 
dłej szlachty  dla  handlu  żydowskiego,  wiemy  również, 
że  inaczej  patrzył  na  Żyda  „pospolity  człowiek**  biedny 
mieszczanin:  rzemieślnik  i  handlarz,  szlachcic  nieosia- 
dły,  wydziedziczony  lub  zlicytowany.  Przyczyną  tej  ró- 
żnicy zapatrywań,  a  co  pozatem  szło,  różnicy  w  działa- 
niu, była  konkurencya. 

Żydzi  nie  byli  —  prawnie  biorąc  —  w  tej  sprawie 
zupełnie  niewinni,  choć  faktycznie  inaczej  postępować 
nie  mogli.  Musząc  żyć,  łamali  prawa  handlowe  i  ce- 
chowe, wiecznie  procesowali  się  z  Ławą,  Radą  i  ce- 
chami, siedząc  na  rogatkach  i  opłacając  nader  wysokie 
tenuty,  nie  przebierali  w  środkach,  by  módz  wywiązać 
się  ze  swych  zobowiązań. 


493 

W  odpowiedzi  na  to  postępowanie  strona  przeci- 
wna również  nie  przebierała  w  irodkach  obronnych. 
Jeżeli  w  tej  walce  dochodziło  aż  do  tumultów  przeciw 
Żydom,  to  dwie  były  stałe  tego  przyczyny: 

a)  konkurencya  handlowa  i  przemy- 
słowa (zerwane  pakta  i  t.  d.). 

b)  motyw  religijny. 

Żydzi  bronili  się  o  ile  mogli,  często  przychodziło 
do  formalnej  bitwy,  wówczas  krew  toczyła  się  strumie- 
niami, a  całych  kwart  atramentu  zapotrzebowywano  na 
protestacye,  pozwy,  repliki  i  t.  d. 

Tu  musimy  podkreślić,  że  ilustrując  nasze  wy- 
wody licznymi  przykładami,  czerpiemy  materyał  właśnie 
z  tych  nieprzeliczonych  protestacyi,  pozwów,  replik  i  t.  d. 
wogóle  z  aktów  procesowych,  mających  charakter  je- 
dnostronny i  z  reguły  zapewne  przesadzony  przez 
jedną  i  drugą  stronę.  Ile  istotnej  prawdy  mieści  się 
w  tych  pismach  spornych,  nie  da  się  już  dziś  stwier- 
dzić, bo  ostatecznie  nawet  wyrok  —  o  ile  się  dochował 
do  naszych  czasów  —  ustala  prawdę  tylko  formal- 
ni e.  O  tern  należy  pamiętać  tam,  gdzie  tylko  akta  pro- 
cesowe tworzą  podstawę  badań  naszych. 

Motyw  religijny  był  silniejszy  i  niebezpieczniejszy; 
odwieczne  posądzenia  o  kradzież  hostyi  o  t.  zw.  mor- 
derstwa rytualne,  dawały  impuls  do  krwawych  roz- 
ruchów. 

Żydzi  tak  się  tego  bali,  że  gdy  razu  pewnego  chrze- 
ścijański stróż  synagogi  się  zabił,  upadłszy  ze  schodów, 
Żydzi  nie  odważyli  się  na  otwarcie  bramy  synagogalnej 
bez  asystencyi  woźnego  K 

Innym  razem  przyjeżdża  Abraham  z  Konstanty- 
nowa z  chłopcem  „Rusinkiem**   do  Lwowa,  a  ten  za- 

>  C.  L.  863,  pg.  435. 


494 

chorował  tu  i  umarł  na  mór.  Mimo  to,  te  Abraham 
sam  płacił  cyrulików  i  aptekę,  wysłało  miasto  swego 
Imlneatora  (łaziennego)  dla  oglądnięcia  zwłok  i  zbada- 
nia, czy  przypadkiem  nie  zachodzi  tu  wypadek  mordu 
rytualnego  *  (1597  r.). 

Zazwyczaj  powstawały  podejrzenia  ztąd,  że  Żydzi, 
mimo  ciągłych  zakazów,  brali  w  zastaw  aparaty  ko- 
ścielne i  trzymali  w  swych  domach  służbę  clińeici- 
jańską. 

Kościół  ogłaszał  wprawdzie  klątwę  na  sługi  clirze- 
ścijańskie,  służące  w  domach  żydowskich;  świadectwo 
takiej  sługi  nie  miało  waloru,  mimo  to  widzimy,  że 
Żydzi  ciągle  trzymają  chrześcijańskie  sługi,  mamki  i  niańki. 
Dowodów  na  to  mnóstwo:  Majer  Moszkowicz  oskarża 
przed  Ławą  sługę  swą  chrześcijańską  Ewę,  że  podczas 
jego  nieobecności  ^wyłupała*'  szafę  i  wykradła  srebro 
i  pieniądze'  (1599  r.). 

W  responsach  rabinów  znachodzimy  często  kwe- 
stye  ^koszerności  i  trefności"  jadła  żydowskiego  z  po- 
wodu niedbalstwa  sług  chrześcijańskich '. 

Jak  dalece  trzymanie  sług  chrześcijańskich  było 
niebezpieczne  poucza  nas  tumult  z  r.  1638. 

Studenci  jezuiccy  oddawna  planowali  napad  na 
Żydów.  W  tym  celu  porozumieli  się  z  plebem  przed- 
miejskim. „W  niedzielę  2/5  —  czytamy  w  protestacyi 
Żydów  przedmiejskich  —  przy  uroczystości...  bez  przy- 
czyny wszelakiej  od  ludu  żydowskiego,  samą  tylko  chci- 
wością łupiestwa  pobudzeni,  jeszcze  za  dnia  po  ulicach 
i  domach  żydowskich  przechadzać  się,  rozmaicie  Żydó\^ 
vexować,  naostatek  w  nocy  ^porozumiawszy  się...  sza- 
blami,  strzelbami,   kijami,    tumultem   gwałtownym    na 

»  AML.  ConsuL  17,  pg.  471. 

*  AlfL.  Akta  ławnicze,  tom  21,  pg.  75. 

*  Responsa  Izaka  Halevy:  Besponsum  Nr.  22 


495 

domy  ich  uderzyli,  tak  przez  całą  noc,  aż  do  dnia  sa- 
mego od  domu  do  domu  chodząc,  drzwi  i  okna  łamiąc, 
wybijając,  Żydy  bijąc,  stukając,  strzelając,  chodzili,  zkąd 
Żydy  jako  naród  bojailiwy,  rozegnawszy,  domy  ich  splą- 
drowali, rzeczy  wiele  niezliczonych  podbijawszy  (!),  ko- 
mory, skrzynie,  szkatuły,  wezgłowia,  we  złocie,  srebrze, 
klejnotach,  kamieniach,  perłach  kosztownych,  w  szatach 
rozmaitych  obojej  płci,  tak  ich  własnych,  jako  i  chrze- 
ścijańskich u  nich  zastawionych,  także  pieniędzy,  cyny, 
miedzi,  płócien,  sprzętów  domowych  rozmaitych,  nic 
a  nic  prawie  w  domach  kilkudziesięciu  nie  zostawiwszy 
zabrali,  a  niektórzy  i  wozami  wozili,  Żydów  wielu 
potłukli  i  poranili,  niewierną  Ryfkę  z  góry  uciekającą, 
ze  schodów  zrzucili  i  o  śmierć  przyprawili  i  innych 
kilka  Żydów  żywota  i  zdrowia  niepewni  są*". 

„Nadto  dziewkę  chrześcijańską  religii  greckiej  u  Judki 
Abrahamowicza  służącą,  w  dom  ten  tumultem  wpadłszy 
razów  stłuczonych  niemało,  a  osobliwie  w  głowę  jej 
zadawszy,  zabili".  Żydzi  i  Żydówki  oprócz  straty  całego 
majątku,  otrzymali  ciężkie  rany  ^. 

Nie  należy  atoli  sądzić,  że  Żydzi  się  temu  przypa- 
trywali bezczynnie;  owszem  Abraham  Czapnik,  Osiasz 
Boruchowicz  i  inni  schwytali  na  gorącym  uczynku  stu- 
denta, nabili  go  tęgo  i  zawlekli  do  żydowskiego,  a  na- 
stępnie do  zamkowego  więzienia ;  teraz  poczęły  się  dłu- 
gie procesy  z  rektorem  i  nauczycielstwem  szkoły  *. 

Podniesiono  też  zarzut,  że  Żydzi  sami  z  zemsty  za- 
mordowali tę  dziewkę,  a  ojciec  jej  „pracowity"  01exa 
Szczurżuk  z  Malczyc,  pozywa  Żydów  przed  sąd  starosty 
o  to,  iż  ten  Judka  udusił  i  zamęczył  tę  dziewczynę  ba- 
wełnianym szalem,  że  ona  u   nich   się   prosiła  i  t.  d. 


»  C.  L.  389,  pg.  698-9. 
•  Ibid.  pg.  611. 


496 

Chłopi  i  mieszczanie  przyłapani  na  gorącym  uczynku 
i  osadzeni  tymczasowo  w  składzie  naprzeciw  domu 
Judki,  poświadczają  to  oskarżenie. 

Na  pogrzebie  dziewczyny  woźny  obwołuje  głowę 
Judki,  a  ten  widząc,  że  mu  śmierć  niecłiybna  grozi, 
uciekł  i  zostawił  cały  swój  majątek  ^ 

Kabał  odnosi  się  do  króla,  a  ten  dekretem  z  25/5 
1638  r.  nakazuje  Radzie  ukaranie  winnycb  i  zapobieżenie 
na  przyszłość  podobnym  tumultom  '.  Dekretu  tego  nigdy 
nie  wykonano. 

Najzaciętszymi  wrogami  Żydów  byli  studenci,  tak 
szkoły  katedralnej,  jak  i  jezuickiej.  Współczesny  paszkwil 
z  r.  1606  p.  t. :  „Wyprawa  żydowska  na  wojnę"  \  do- 
sadnie charakteryzuje  bojażń  Żydów  przed  studentami. 

We  Lwowie  —  jak  wiadomo  —  opłacali  Żydzi 
szkołom  pewne  roczne  daniny,  dla  opędzenia  się  od  na- 
paści studentów. 

Lecz  mimo  to  rokrocznie,  a  nawet  parę  razy  do 
roku  powtarzały  się  większe  i  mniejsze  rozruchy  w  ro- 
dzaju tego,  jaki  opisaliśmy  wyżej. 

Do  r.  1609  nie  było  kollegium  Jezuitów,  więc  tylko 
uczniowie  katedralni  napastowali  Żydów,  od  r.  1609 
otrzymali  Żydzi  drugą  seryę  napastników  w  osobie 
uczniów  jezuickich. 

Znamy  udział  uczniów  w  rozruchach  powstałych 
przy  pogrzebach  żydowskich,  znamy  ich  udział  w  r.  1640, 
1641,  1642,  1643,  1572  \  1592,  1613,  t.  j.  prawie  rok  w  rok  ^ 

'  Ibid.  pg.  617—19  oraz  Consularia  46,  pg.  748—52  i  757—8. 

*  C.  L.  389,  pg.  747. 

'  W  bibliotece  Ossolińskich:  paszkwil  (wierszem)  na  gnuśność 
szlachty. 

*  W  tym  roku  studenci  włamali  się  do  synagogi,  wybrali  sre- 
bra synagogalne  i  rabowali  przez  „4  godziny  zegarowe"  liczne  domy 
na  przedmieściu  (C.  L.  335,  pg.  190). 

*  Yide  Acta  Ck)nsularia  oraz  akta  grodzkie  rok  za  rokiem. 


497 

Nie  należy  atoli  sądzić,  że  Żydzi  przyjmowali  te 
ataki  z  biernym  spokojem,  owszem  odwety  urządzano 
dosyć  częste,  lecz  nie  zawsze  skuteczne.  Gdy  się  bo- 
wiem nawet  udało  przychwytać  jednego  lub  drugiego 
studenta  i  odstawić  go  do  więzienia,  rektor  wszczynał 
spór  kompetencyjny  i  odbierał  go. 

Żydzi :  Nota  i  Mojżesz  złotnik  zbierają  w  roku  1613 
towarzyszy  i  chcąc  pomścić  się  na  uczniach,  napadają 
.stancyę*"  wdowy  Urszuli  Filipkówny  i  tutaj  biją  i  ranią 
studenta  szlachcica.  Koledzy  ujmują  się  za  nim  i  po- 
wstaje krwawa  walka,  z  której  Żydzi  wychodzą  zwy- 
cięzko.  Rektor  wnosi  skargę,  o  zakłócenie  spokoju,  obrazę 
stanu  szlacheckiego  i  chrześcijaństwa  (!)  ^ 

Innym  razem  pobili  i  zranili  Żydzi  scholastyka 
lwowskiego,  mszcząc  się  w  ten  sposób  za  podżeganie 
studentów  (1592)  *. 

Podczas  swoich  napadów  studenci  nie  tylko  bili 
i  zabijali,  ale  czasem  nie  brzydzili  się  i  kradzieżą,  a  na- 
wet rabunkiem.  Są  tego  ślady  w  akiach. 

Po  tumulcie  z  r.  1&41  odbiera  się  u  studentów 
rzeczy  żydowskie,  zwłaszcza  suknie  ^  a  wiemy  już  zkąd- 
inąd,  że  po  tumulcie  w  r.  1618  student  obdarował  słu- 
żącą u  pisarza  Hreczyny  kilku  podarkami,  zrabowanymi 
na  Żydach,  a  sam  sobie  kupił  parę  dobrych 
koni  i  dobrze  się  bawił  (Consul.  27,  pg.  1631). 

Wybryki  studentów  rosły  z  każdym  rokiem.  Im 
dalej  w  wiek  XVII,  tem  rozruchy  są  krwawsze,  aż  wre- 
szcie w  r.  1663  przybrały  nadzwyczajne  rozmiary.  Je- 
zuiccy uczniowie  podburzyli  tłum  i  w  otwartej,  a  krwa- 
wej bitwie  pokonawszy  Żydów,  rzucili  się  na  wszystkie 

«  C.  L.  867,  pg.  646—8. 

•  C.  L.  848,  pg.  697. 

s  AML.  ConauL  48,  pg.  1747. 


498 

synagogi,  sklepy,  domy  i  Ł  p.  Około  200  Żydów  padło 
ofiarą  wzburzonego  tłumu  i  co  tylko  nie  było  «niet  und 
nagelfest**  zrabowano  i  poniszczono.  Krwawy  ten  tumult 
przetrwał  po  dziś  dzień  w  pamięci  Żydów  lwowskich, 
jako  „wielkie  Schfllergelauf*,  a  cały  szereg  na- 
grobków na  cmentarzu  świadczy  o  skutkach  rzezi  wów- 
czas urządzonej.  Lecz  r.  1663  do  późniejszych  należy 
czasów  i  dlatego  ogólnikowo  ten  fakt  zaznaczamy,  zamie- 
rzając doń  powrócić  na  innem  miejscu  ^ 

Dalszą  plagą  Żydów  (jak  i  innych  mieszkańców) 
był  żołnierz.  Wybieranie  ^stac^**  nie  było  jedynym 
ciężarem;  komisye,  urzędujące  często  w  stolicy  Rusi  dla 
wypłaty  żołdu,  ilekroć  im  nie  wystarczało  w  kasach 
pieniędzy,  nakładały  kontrybucye  na  obywateli.  Tymcza- 
sem żołnierz  oczekujący  wypłaty  musiał  żyć,  więc  plą- 
drował i  zdzierał  gdzie  mógł  i  jak  mógł;  zazwyczaj 
Kabał  sam  ściągał  z  Żydów  żądaną  daninę.  Fakt  taki 
notuje  responsum  Izaka  Halevy'ego ':  „Hetman  wojsk 
przechodzących  przez  Lwów,  zażądał  od  Kahału  kwa- 
tery i  podarków.  ICahał ^  posłał  mu  funt  pieprzu.  Był 


>  Bogate  materyały,  tak  miejskie,  grodzkie,  Jakoteż  z  kroniki 
Jezuickiej  i  tydowskiej  Już  zebrane,  posłn^  nam  następnie  do  szosę- 
gdłowągo  opisu  tego  £aktu  przy  kistoryi  drugiej  połowy  XViJ.  wieku. 

*  £d.  Neuwit:  Responsum  16. 

i  Żydzi  nie  pozwalali  nigdy  ani  komisyi  ani  innej  władzy  sa- 
modzielnie wybierać  „stacyi*^  lub  „składki**.  Decyzya  kahału  żółkiew- 
skiego z  r.  1659,  oparta  na  uchwale  „zapisanej  oddawna  w  księdze 
pamiątkowej**  orzeka,  te  „seniorowie  powinni  dołożyć  wszelkich  sta- 
rań i  usilnie  o  to  dbać,  by  —  nie  daj  Boże  —  nieżydzi  nie  ściągali, 
lub  nakładali  jakichś  danin  na  domy  żydowskie,  lecz  by  kahał  ugo- 
dził się  ryczałtem,  że  daje  szóstą  lub  piątą  część  ci^ej  sumy,  by  nie 
zbliżył  się  obcy,  który  nie  jest  z  plemienia  izraelskiego  do  domó^r 
żydowskich  w  zamiarze  szkodzenia**.  Repartycyi  dokonywał  kahał 
w  ten  sposób,  że  ćwierć  sumy  płacił  ze  swej  kasy,  ćwierć  ściągano 
z  pogłównągo,  które  musieli  płacić  wszyscy  bez  wyjątku,   a  połowa 


499 

to  —  zdaje  się  —  za  szczupły  podarek  i  hetman  go  nie 
przyjął,  a  szkolników  wyrzucił.  Służba  lietmana  pobie- 
gła za  Żydami  i  pod  pretekstem  odważenia  pieprzu,  ka- 
zała sobie  otworzyć  sklep  żydowski ;  gdy  ten  otworzono, 
splądrowała  go,  niby  dla  wojska  lub  hetmana**. 

Innym  razem  (1600  r.)  w  sobotę,  dobija  się  do  sy- 
nagogi przedmiejskiej  Albert  Osiecki,  rotmistrz  i  towa- 
rzysz starosty  dolińskiego,  słynnego  ICrasickiego.  Strze- 
laniem z  półhaków  i  uderzeniami  rozbija  wrota  przed- 
sionka; Żydzi,  modlący  się  wówczas  w  synagodze, 
zatarasowali  drzwi  wewnętrzne;  Osiecki  każe  zdobywać 
drzwi  i  dopiero  na  prośby  Żydów  (z  wewnątrz)  i  chrze- 
ścijańskich mieszczan  ustępuje  i  odprawia  swych  towa- 
rzyszy; następnie  każe  wywołać  z  synagogi  Aronamącza- 
rza,  zaręczając  mu  bezpieczeństwo  swem  «verbum  nobile*. 

Aron  wyszedł  i  o  czemś  mówił  z  Osieckim,  gdy 
ten  z  półhaka  doń  wypalił  i  na  miejscu  go  trupem  po- 
łożył. Niezadowolony  jeszcze  z  tego,  wpada  w  dom  je- 
dnego z  seniorów,  ^Juśka**,  wywala  drzwi  i  strzałem 
osmala  twarz  i  włosy  seniora;  ten  ledwie  z  życiem 
uszedł.  Aron  Mączarz  zostawił  5  sierot  K  Tak  tę  sprawę 
przedstawia  protestacya,  którą  Żydzi  wnieśli  do  grodu. 
Poszkodowani  szukali  odwetu  „  lewem  **.  Kto  z  chorągwi 
Osieckiego  pokazał  się  na  przedmieściu,  nie  był  pewny 
życia  i  mienia.  I  tak:  pobito  Porębskiego  *  oraz  zraniono, 
pobito  i  obrabowano  Rudzińskiego ',  towarzyszy  cho- 

repartowano  między  wła^icieli  realności.  Wolni  od  płacenia  byli  *e- 
bracy  i  Indzie  bardzo  nbodzy,  choó  nawet  mieli  swe  domy  w  mieście. 
Nowotońcy  będ%cy  na  wikcie  n  teścioetwa  mnsieli  ^owszczyznę  pła- 
cić w  cztery  tygodnie  po  weeeln.  Obacz:  Bnber:  Kirja  Niagabaf 
8tr.  90,  zapiska  8. 

1  C.  L.  364,  pg.  8323-^. 

•  Ibid.  pg.  3830. 

*  Ibid.  pg.  8881. 


500 

rągwi,  o  czem  znów  iwiadczy  protestacya  przez  nich 
wniesiona. 

Częste  napady  powtarzały  się  na  przedmieściu,  tup- 
taj bowiem  było  i  łatwiej  uciec  i  łacniej  się  skryć,  tu- 
taj też  można  było  w  razie  przewodu  prawnego  prowa- 
dzić długi  spór  kompeten^jny. 

Okoliczna  szlachta  zawadyacka  urządzała  nieraz 
zajazdy  na  przedmieścia,  chcąc  samodzielnie  wykonać 
sprawiedliwość  za  jakąś  rzeczywistą  lub  domniemaną 
krzywdę. 

Jan  Ot)orski,  właściciel  folwarku  pod  Lwowem, 
wpada  z  czeladzią  w  maju  1600  r.  na  przedmieście  kra- 
kowskie, baje  każdego,  kto  mu  pod  ręce  wpada,  wybąja 
okna,  wyważa  witryny  i  podpala  jakiś  dom — przyczyn 
nie  znamy.  —  Trwało  to  przeszło  godzinę,  dopóki  się 
Żydzi  nie  zoryentowali;  wówczas  napadli  Żydzi  na  cze- 
ladź Ot)orskiego,  w  szynku  Jośka  zebraną,  Jednych  po- 
siekali, pokłuli,  drugich  poobdzierali,  niektórym  oręże 
pobrali  i  pieniądze  powydzierali ;  nakoniec  chłopaka  Że- 
browskiego gdzieś  zapodzieli,  że  do  tego  czasu  —  słowa 
protestacyi  Oborskiego  —  wiadomości  żadnej  o  nim, 
ży  wli,  kędy  się  obraca  i  zgoła,  gdzie  się  z  tamtego  domu 
podział,  wiedzieć  nie  mogę*"  K 

Niekiedy  zdarzały  się  napady  na  Ghetto  —  jedynie 
z  chęci  rabunku ;  i  tak :  szlachcic  Janowski  wpada  dnia 
16  marca  1612  r.  z  towarzyszami  do  synagogi  przedmiej- 
skiej, biczami  rani  i  rozgania  Żydów,  a  następnie  plą- 
druje synagogę ^ 

Innym  razem  *  wpadają  pod  wieczór  —  gdy  już 
bramy   zamykano   —  do   Ghetta   miejskiego:   szlachcic 


»  C.  L.  364,  pg.  2967. 
»  C.  L.  866,  pg.  329. 
•  23/7  1601  r. 


501 

Oriński  z  kolegą  Róinieckim,  oraz  towarzyszami  i  po- 
czynają płazować  Żydów,  pod  wieczór  lipcowy  spokoj- 
nie się  przechadzających.  Żydzi  pochowali  się  w  domach, 
a  banda  włamała  się  w  dom  Izaka  Nachmanowicza 
(mieszkał  tam  jego  syn)  i  tędy  do  synagogi:  tam  modlili 
się  Żydzi;  widząc  niebezpieczeństwo,  zatarasowali  się 
Żydzi  w  synagodze  i  nie  chcieli  wpuścić  napastników. 

Po  bezowocnem  dobijaniu  się  do  żelaznych  .wrót, 
wypadli  łupieżcy  na  ulicę,  rozbili  żelazne  drzwi 
u  Żyda  Moskwy,  połamali  całe  urządzenie,  a  wy- 
padając z  domu,  ciężko  poranili  w  głowę  i  obie  ręce 
Tewla,  złotnika,  staruszka  zgrzybiałego,  który  nie  mógł 
się  wczas  schronić  ^. 

Czasem  się  zdarzało,  że  chłopi  zaczęli  „hulać*"  po 
Gheccie,  jak  to  się  stało  25/4  1598  r.,  kiedyto  chłopi  ze 
wsi  L.eśniowskiego,  poczęli  w  „mieście**  wybijać  szyby 
i  rozrywać  sklepy*. 

Często  jest  przyczyną  takiego  tumultu  pijacka  swa- 
wola, bo  innej  przyczyny  dopatrzeć  się  trudno. 

1  tak:  szkolnik  protestuje  17/5  1614  r.  przeciw 
szlachcie,  iż  pod  przewodem  Kamińskiego  i  Jal)łońskiego 
„dnia  wczorajszego  naszedłszy  po  godz.  22  gwałtow- 
nie z  półhakami,  szablami  gołemi  na  szkołę  żydowską, 
natenczas,  gdy  Żydowie  nalK)żeństwo  swe  odprawiali, 
podwoje  gwałtownie  posiekli,  Żydy  ze  szkoły,  bijąc  ich 
płazem  szablami,  porozganiali,  gdzie  rozruch  i  gwałt 
wielki  tak  Żydom,  jako  i  szkole  uczynili;  tem  się  nie 
kontentując,  wpadłszy  w  dom  Żyda  Rachmiela,  miodu 
garnce  3  wypili,  nie  zapłaciwszy,  z  konew  6  miodu  wy- 
lali, gospodarzowi  brodę  podpalili,   u  drugiego 


»  C.  L,  855,  pg.  817—20. 
•  O.  L.  852,  pg.  885—6. 


502 

Żyda  wlali  kilka  garncy  wódki  do  rozpalonego  pieca,  że 
mało  dom  nie  zgorzał**  ^ 

Poza  tymi  rozruchami  natury  ogólniejszej,  znaclio- 
dzimy  napady  na  jednostki,  jużto  z  zemsty,  jużto  z  clięci 
rabunku,  jużto  ze  swawoli.  Były  rodzaje  zajazdów,  ^wzo- 
rowane na  wielkich  zajazdach  szlacheckich,  mniejsze 
w  środki,  ale  w  tym  samym  celu  i  w  tych  samych  wa- 
runkach. 

Stanisław  Głowacki  z  Jasieczkiem  Moraczewskim 
i  całą  kupą  przedmieszczan,  napadają  późno  wieczór  na 
dom  Żyda  Michała  Salomonowicza  (akt  zemsty),  biją 
jego,  żonę  i  dzieci  i  zabierają  mu :  szubę  lisią,  falendysz 
czarny,  moździerz  mosiężny,  garniec  cynowy,  obrusek 
turecki  \ 

Naodwrót  widzimy,  że  Żydzi  przedmiejscy  (a  zwła- 
szcza  wywłaszczony  szkolnik  Zelik  Sobolowicz),  zniecier- 
pliwieni  długim  procesem  z  Siemionem  Ławryszowiczem, 
zbierają  się  w  kupę,  złożoną  z  40—30  ludzi,  a  stanąw- 
szy przed  domem  Ławryszowicza,  tumultują  strasznie; 
Zelik  woła:  ^Wychodź  ty,  takiej  matki  synu, 
nieprzyjacielu  nasz,  co  się  z  nami  prawu- 
jesz,  bo  cię  z  dymem  do  nieba  poślemy!** 

To  stało  się  jednego  wieczora ;  gdy  na  drugi  dzień 
Zelik  powtórzył  swe  wezwanie,  a  strwożony  Ławryszo- 
wicz  wyszedł,  obili  Żydzi  jego  wraz  z  córką '. 

Dnia  13/12  1628  r.  mamy  inny  wypadek.  Jest  to 
bezwarunkowo  akt  samowolnego  wymiaru  sprawiedli- 
wości. Na  przedmieściu  Iwowskiem  mieszka  Dawid  Mo- 
szkowicz,  ^konfederatem*"  zwany,  handlarz  koni 
i  koniokrad,  postrach  chłopów,   a   przytem   pośrednik 


»  C.  L.  368,  pg.  1813-14. 

^  C.  L.  394,  pg.  238,  20/2  1643. 

»  C.  L.  393,  pg.  1036-^7,  9/9  h 


4/^5.    s.*^,    ^,^     M.y^^. 

pg.  1036-^7,  9/9  1642. 


503 

a  szlachty  w  handlu  końmi.  Na  stare  lata  ma  oo  zor- 
ganizowaną bandę  opryszków,  którzy  w  Biłce  pod  Lwo- 
wem rozbijają  kupców  ^  W  jego  to  dom  w  nocy  wpada 
Krzysztof  Zawadzki  —  przybrawszy  sobie  ludzi  — 
^gwarno  ze  strzelbą  z  kurkami  nałożonymi  i  dobytemi 
szablami,  naprzód  krzyk  w  domu  i  tumult  uczyniwszy, 
żonę  i  dzieci  i  czeladź  wytrzasnąwszy  (?),  dwa  konie 
jemu  do  sprzedania  powierzone  (po  11.  5U),  koc  nowy 
farbowany,  podszyty  valoris  7  fl.,  drugi  val.  4  ii.  derkę 
val.  8  11.,  delię  falendyszową  ciemnozieloną  z  listwami 
adamaszkowemi  val.  50  fl.,  sznurka  karmazynowego  we 
2  sztuczkach  (30  łokci)  val.  10  fl.,  kołpaczek  półgrana- 
towy  zielony,  z  ogonkami  sobolowymi,  val.  12  fl.,  kubek 
cynowy  val.  gr.  20,  księgi  żydowskie  val.  2  fl.,  aliasve 
res  multas...  pobrał,  a  resztę  porąbał  i  w  niwecz  obrócił** '. 

Napady  zdarzały  się  na  ulicy,  w  domu,  na  jar- 
marku, słowem  —  wszędzie. 

Chaim  Medlicz  przechadza  się  po  rynku,  naprze- 
ciw niego  wychodzi  kantor  katedralny  z  kilku  żakami. 
Medlicz  nie  mógł  wczas  ustąpić,  gdy  go  kantor  zelżył 
ostatniemi  słowy,  uderzył  go  kilka  razy  kosturem  i  zra- 
nił go  do  krwi;  żaki  zdarły  z  niego  wierzchnią  bekie- 
szę, następnie  zawlokły  go  do  sieni  domu  Przeżdzie- 
ckiego  i  tu  mu  brodę  i  pejsy  wyrwały.  Zabrano  mu 
też  200  fl.  \ 

Takich  wypadków  jest  tyle,  że  wyliczenie  ich  za- 
jęłoby zbyt  wiele  miejsca.  (C.  L.  352,  pg.  169,  12/2  1598; 
C.  L.  351,  pg.  296,  16/4  1597,  C.  L.  362,  pg.  1765,  21/2 
1607  r.  i  t.  d.). 

Mamy  też  przykłady  nadużyć  organów  władzy,  tak 


»  C.  L.  379,  pg.  1707-8. 

•  C.  L.  889,  dnia  18  grudnia  1628  r. 

»  (22/10  1699)  C.  L.  8B8,  pg.  2889. 


504 

ze  strony  Chrześcijan,  jak  i  Żydów ;  Paweł  Duranowski, 
podkomendnystrażyzamkowej,  chwyta  w  bra* 
mie  krakowskiej  Izaka,  Żyda  miejskiego  (26/8  1603)  cią- 
gnie go  do  więzienia  na  zamku  niższym,  tu  w  piwnicy 
zdziera  zeń  szaty,  «pali  go  świecami**,  zabiera  mu  240  fl. 
i  pierścień  wartości  H5  fl.  i  w  jednej  koszuli  ^na  wstyd* 
go  wypuszcza  ^ 

Wśród  różnych  tumultów  nie  oszczędzano  jakoby 
i  kobiet  „poważnych**,  jak  mamy  wypadek  w  r.  1594  *, 
a  są  też  w  aktach  wzmianki,  że  chrzczono  porywane 
wśród  tumultu  dzieci*. 

Częste  są  skargi  na  Kahał,  że  pozwala  uciec  Żydom 
z  więzienia,  na  szkodę  chrześcijańskich  wierzycieli^. 

Gdyby  chodziło  o  określenie  moralności 
żydowskiej  w  owym  czasie,  to  trudno  tu  wydać  sąd  na 
podstawie  samych  aktów  sądowych,  te  bowiem  tylko 
czarne  strony  zawierają:  tutaj  napotykamy  wśród  gor- 
szej klasy  Żydów  licznych  koniokradów,  szydzących 
z  władzy  Katiału  i  Rządu. 

Mieszczanie  kołomyjscy  Paweł  i  Steczko  nocowali 
we  Lwowie  na  przedmieściu  halickiem  i  tutaj  zginęła 
im  para  wołów,  którą  potem  znaleziono  na  przedmie- 
ściu krakowskiem  u  Moszka  „łupija**.  Moszek  wezwany 
przed  pisarza  żydowskiego,  wcale  nie  staje,  woźnego  ze 
szlachtą,  jawiącego  się  u  niego  urzędownie,  bije  do 
krwi,  „bo  ma  bandę  całą,  grasującą  w  okolicy,  a  boją 
się  go  Żydzi  i  Chrześcijanie**  *. 

Gdy  giną  rzeczy  u  rotmistrza  Wapowskiego  i  jego 


»  C.  F..  z  r.  1G03,  pg.  1166. 

-  C.  L.  349,  pg.  630. 

«  C.  L.  349,  pg.  636. 

*  C.  L.  381.  pg.  1460. 

*  C.  L.  364.  pg.  3336  (r.  1600). 


505 

żydowskiego  faktora,  znachodzą  się  u  lwowskiego  Żyda 
Arona  Szmujłowicza,  który  na  14  lat  przedtem  (1589  r.) 
ma  proces  o  kradzież  dwudziestu  kilku  zegarków,  na 
szkodę  zegarmistrza  Wiktora '. 

Główny  kontyngent  szumowin  żydowskich  mie- 
szkał —  jak  wiemy  z  rozdziału  X  —  na  krakowskiem 
przedmieściu,  zkąd  się  rekrutowali  koniokrady,  złodzieje, 
a  nawet  zbóje  i  mordercy.  Ztąd  też  pochodzili  żydzi, 
przenoszący  się  na  prowincyę  do  licznych,  nowych  osad, 
powstających  w  XVII  w. 

Żydzi  byli  często  pomocni  szlachcie  w  werbowaniu 
nowych  osadników,  a  czynili  to  niekiedy  w  sposób  gwał- 
towny i  bezprawny.  Jakób  Żółw,  dzierżawca  nowej  osady 
Firlejówki,  chcąc  nowych  otrzymać  dla  swej  dzierżawy 
osadników,  a  będąc  pewny  bezkarności  (—  Firlejówkę 
założył  Stanisław  Firlej  z  Dąbrówki,  wojewoda  lubel- 
ski — )  w  sobotę  w  nocy  o  trzeciej  „z  rusznicami  i  in- 
szym orężem,  jako  do  bitwy  przygotowani,  konnych 
około  40  osób,  a  wozów  i  sani  15,  na  wieś  Piekołowice 
(własność  kapituły  metropolitalnej  lwowskiej)  gwałto- 
wnie z  tumultem  i  strzelaniem  z  rusznic  napadłszy, 
czem  wieś  strwożywszy  i  z  niej  poddanych  dziedzicznych 
z  żonami  i  dziećmi,  końmi,  bydłem,  zbożem  młóco- 
nem,  pasiekami  i  ze  wszystkimi  sprzętami  domowymi 
6  ludzi  zabrali...  i  do  miasteczka  zaprowadzili*"  (17/2 
1634)  •. 

Żydzi  lwowscy  chętnie  przenosili  się  do  małych 
miasteczek,  gdyż  tutaj  mogli  prowadzić  handel  i  rze- 
miosło zupełnie  dowolnie,  niekrępowani  prawami  i  przy- 
wilejami cechów.  Do  miast  magnackich  nie  sięgała  wła- 
dza administracyjna  króla,  tu   w   pierwszej   i  ostatniej 

i  C.  L.  346,  pg.  403-4,  oraz  C.  L.  366,  pg.  260. 
»  C.  L.  384,  pg.  2098-9. 


506 

instancyi  decyduje  wola  pańska,  a  często  gęsto  jego  ka* 
prys;  pan  potrzebuje  Żyda,  bo  ten  jest  jego  ministrem 
finansów,  jego  dostawcą  nadwornym,  jego  totumfackim; 
przy  tem  wszystkiem  nie  podlega  Żyd  sądownictwu 
pana,  lecz  nadal  sądowi  wojewodzińskiemu  we  Lwowie. 

Wynika  to  jasno  z  dekretu  króla  Zygmunta  Augusta 
(Wilno,  30  kwietnia  1557),  w  którym  ten  zakazuje  wszel* 
kiego  rodzaju  urzędnikom  i  szlachcie  województwa  bełs- 
kiego sprawować  sądownictwo  nad  Żydami  tegoż  wo- 
jewództwa, po  miasteczkach  i  wsiach  osiadłymi  gdyż 
należą  do  jurysdykcyi  wojewody  bełzkiego*"  (Castr,  bu- 
scensia,  tom  6,  pg.  157—161). 

Mimo  to  musi  Żyd  znosić  wszystkie  kaprysy  swego 
pana  i  jego  podlegać  władzy. 

Mikcrfaj  Dubranowski  w  swej  wsi  Prauchowie  uwię- 
ził swych  Żydów  (z  lwowskiego  przedmieścia),  trzymał 
ich  we  dworze  na  łańcuchach  i  żądał  od  lwowskiego 
Kahału  okupu  K  Ciekliński  okuwa  Żyda  swego  w  kaj- 
dany i  wozi  go  w  ten  sposób  do  Lwowa  na  termin 
ziemski  \  Pod  jurysdykcyą  szlachecką  traci  życie  trzech 
Żydów  za  t.  zw.  morderstwo  rytualne  —  jedyny  wypa- 
dek napotkany  w  aktach  tego  czasu.  Oto  w  roku  1623 
wnosi  do  ksiąg  grodzkich  lwowskich  skargę  Żyd  Salo- 
mon z  Dunajgrodu  przeciw  pani  Halszce  ze  Strusiów 
Kalinowskiej  i  jej  synowi  Marcinowi  o  to,  że  trzech 
jego  synów,  a  jej  arendarzy:  Nisana,  Samuela  i  Marka 
pod  oskarżeniem,  jakoby  mieli  ^dzieci  chrześcijańskie 
zarzezać*",  do  zamku  husiatyńskiego  wzięli  i  sądzić  ka- 
zali. Powinowaci  uwięzionych  Żydów  prosili,  aby  oskar- 
żonych stawiono  przed  sąd  formalny  w  grodzie  kamio- 
neckim,  ale  Kalinowska  i  jej  syn  uczynić  tego  nie  chcieli, 

»  C.  L.  390,  pg.  10. 
*  C.  L.  885,  pg.  418. 


507 

a  złożywszy  sąd  swój  własny  i  nie  czekając  przyjazdu 
starszego  syna  i  brata  Adama,  jak  o  to  Żydzi  błagali, 
nie  dając  przyjść  do  słowa  obrońcy  obwinionych,  bez 
wszelkich  form  prawnych,  oskarżonych  strasznemi  tor- 
turami męczyli,  siarką  i  prochem  palili,  ognistemi  szy- 
nami piekli  i  w  końcu,  mimo  że  obwinieni  do  żadnej 
winy  się  nie  przyznali,  tegoż  dnia  jeszcze  przed  wieczo- 
rem na  stosie  spalili  ^ 


1  C.  L.  876,  pg.  a45~-a  Łoziński:  Prawem  i  lewem  II,  str.  64. 


xxn. 

Zycie  prywatne. 

Synagoga.  Galerya  dla  kobiet.  Bet  hamidraaz  i  Jesadba.  Zarz%d  Byn^- 
gogi.  Alijot  Hierarchia  społeczna.  Godności  synagogalne  rabina.  Po- 
wody zmian  w  tyciu  rodzinnem.  Brith  i  Jego  lytaaŁ  Akuszerki  i  le- 
karze. Wychowanie  chłopców.  Szkoły.  Zaniedbanie  nauki  Pisma  św. 
Żaki  szkolne.  Chrzest  Ferye.  Swaty.  Wesele.  Szadchen.  Czystotió  mło- 
dzieńcza. Ryby.  Muzyka.  Wikt  Mieszkania.  Stroje.  Zbytek.  8łu*b«. 
Bractwo  pogrzebowe  i  Jego  statut  Prawo  spadkowe.  Pogrzeby.  Sspi- 
tal.  Inne  bractwa.  Uczty.  Koniec 

Wśród  wszystkich  burz  i  huraganów  świata  ze- 
wnętrznego miał  Żyd  dwa  punkty  oparcia,  w  których 
znajdował  swobodę  i  ukojenie  i  w  których  mó^  się 
śmiało  obracać,  niewidziany  i  nieśledzony  przez  nikogo; 
tymi  punktami  były:  3ynagoga   i  dom  rodzinny. 

Synagoga  —  a  mamy  przed  oczyma  miejską  syna- 
gogę Izaka  Nachmanowicza  —  schowana  poza  trzeciem 
podwórzem,  odcięta  od  ulicy  domem  Izaka,  murem,  że- 
lazną bramą  i  furtą  żelazną,  była  niewidzialną  dla  oka 
przechodnia,  a  tem  samem  mogła  się  ustrzedz  przed  na- 
padami tłumu.  Tamto,  obok  synagogi,  mieszczą  się  izby 
radne  i  dom  sądowy  i  mieszkanie  rabina  i  arcyszkol- 
nika  i  więzienie  żydowskie,  a  tuż  za  nią  łaźnia  żydo^ir- 
ska  i  szpital,  oraz  cały  szereg  pomniejszych  izb  modli- 


509 

tewnych,  utrzymywanych  przez  osobne  towarzystwa  i  ce- 
chy żydowskie. 

W  synagodze  są  prawie  wszystkie  miejsca  (siedzą- 
ce) prywatną  własnością,  przechodzącą  z  ojca  na  syna 
lub  zięcia,  z  matki  na  córkę  lub  synowę. 

Biedny  często  gęsto  zastawiał  lub  odnajmywał, 
a  nawet  i  sprzedawał  swe  miejsce,  bogaty  je  donajmy- 
wał  lub  kupował  dla  swych  zięciów  lub  synów.  Miejsca 
przednie  u  wschodniej  ołtarzowej  ściany  były  droższe 
i  bardziej  poszukiwane,  im  niżej,  tem  miejsca  tań- 
sze, biedni  modlą  się  w  przedsionku  ^  Rabin  ma  miejsce 
tuż  u  samego  ołtarza. 

Kobiety  modlą  się  na  galeiyi  i  mogą  przez  okna 
spoglądać  na  dół.  Miejsca  u  kraty  okiennej,  droższe,  są 
w  posiadaniu  ł)ogatych  i  arystokratycznych  rodzin  i  biada 
tej  kobiecie  z  plebu,  któraby  się  chciała  wcisnąć  między 
arystokratki,  żadna  by  się  tam  nie  modliła,  a  krzyk,  ja- 
kiby  przy  tem  powstał,  uniemożliwiłby  dalszą  modli- 
twę. Często  też  powstają  na  galeryi  dla  kobiet  krzyki 
i  kłótnie,  a  liczne  skargi  za  wszczęcie  kłótni,  są  dowo- 
dem tego,  że  nie  bardzo  były  skuteczne  '. 

Lecz  i  wśród  mężczyzn  nie  zawsze  był  spokój, 
a  świadczą  o  tem  często  się  powtarzające  zakazy  roz- 
mawiania, tablice  przybijane  na  ścianach,  a  w  końcu  po 
dzień  dzisiejszy  utrzymany  zwyczaj,   że   wśród  modli- 


>  Dnia  1  stycznia  1626  r.  odbyła  się  licytacya  miejsc  w  nowej 
Sjrnagodze  w  Żółkwi  i  tutaj  zapłacono  za  miejsca  u  ściany  wscho- 
dniej po  50  złp.,  za  dalsze  po  80  złp.,  po  20  złp.,  a  najtańsze  po  15  złp. 
Obacz:  Ba  ber:  Kirja  Ni^gaba,  str.  88.  Pi  naks  żółkiewski,  karto  145. 

'  Za  kłótnię  w  bóżnicy  zapłaci  kobieto,  której  się  wykaże,  że 
kłótnię  ws/częła,  Vt  talara  na  biednych  (Pinaks  żółkiewski,  vide  B  u- 
ber:  Kirja  Nisgaba,  dopiski)  yide  wyżej  rozdział  XI,  str.  287. 


510 

twy  wcrfa  szkolnik:  ^Sztika  jafiB  bszaat  hatAla*".  (Cisza  ^ 
jest  piękną  podczas  modlitwy). 

Nie  naleje  się  atoli  dziwić  temu,  że  Żydzi  nie  tak 
bardzo  się  w  synagodze  krępowali,  wszak  to  była  ich 
sala  radna,  sala  wyborcza;  tutaj  wybierano  zwierzchność, 
o^aszano  wyroki,  klątwy,  rozporządzenia  rządowe,  tu- 
taj też  broniono  się,  gdy  jakiś  napad  się  zdarzył,  tutaj 
przechowywano  kosztowności  i  cyrografy,  słowem,  sy- 
nagoga stanowiła  ognisko  gminy  żydowskiej ;  zrozumiałem 
tedy  będzie  dla  każdego,  dlaczego  Żydzi  przedmieścia 
podczas  pożaru  w  r.  1640  spieszą  na  ratunek  bóśnicy, 
i  opuszczają  palące  się  domy  prywatne. 

Do  bóżnicy  zwołuje  szames  w  sobotę  wcrfaniem, 
a  w  dzień  powszedni  pukaniem  w  bramę  każdego  domu 
po  3  razy.  Każdy  Żyd  spieszy  do  synagogi,  tutaj  modli 
się  rano  i  wieczór,  a  po  każdej  modlitwie  informuje  się 
o  nowościach  dnia. 

Oprócz  dwu  głównych  miejskich  (starej  i  Nachma- 
nowicza)  oraz  jednej  przedmiejskiej,  była  wielka  liczba 
mniejszych  synagog  publicznych  i  prywatnych. 

Rozróżniano  tu  „Bet  hamidrasz*"  =  dom  nauki 
(szkoła),  oraz  t.  zw.  „Szilechen*".  Drugie  służą  do  mo- 
dlitwy pewnej  kategoryi  osób,  n.  p.  synagoga  krawców 
(Schneider-Schul),  wyżylaczy  (Mnakrim-Schul),  rzeżni- 
ków  (bei  die  Schochtim)  i  t.  p. ;  pierwsza  (Bet-hami- 
drasz)  jest  i  modlitewnią  i  szkołą;  tutaj,  poza  godzinami 
dla  modlitw,  siedzi  pewna  ilość  młodzieńców  (bachur) 
i  słucha  wykładów  talmudu;  w  bocznych  ławkach  sie- 
dzą starsi  młodzieńcy  i  studyują  talmud  samodzielnie. 
W  każdem  Bet-hamidrasz  jest  biblioteka  dzieł  rabini- 
cznych,  nieraz  nawet  bardzo  wielka  i  kosztowna  i  ona  to 
przy  rabunkach  synagog  pada  ofiarą.  Tern  się  tłómaczy 

^  Dosłownie:  milczenie. 


511 

brak  starszych  dzieł  lub  manuskryptów  w  teraźniejszych 
bibliotekach  synagogalnych. 

Oprócz  Bet-hamidraszy  były  —  jak  wiadomo  — 
jesziby  =  wyższe  szkoły  talmudu,  fundowane  przez 
poszczególnych  obywateli.  Najsławniejszą  na  początku 
wieku  XVII  była  znana  nam  już  jesziba  Izraela  Józefo- 
wicza, w  której  wykładał:  Jozue  Falk  Kohen. 

Te  jesziby  nie  były  przywiązane  do  miejsca,  tylko, 
(jak  w  Grecyi),  do  osoby  wykładającego;  około  niej  gro- 
madziła się  pewna  liczba  uczniów,  a  ci  po  latach  żenili 
się,  otrzymywali  posady  rabinów,  sędziów,  rzezaków 
i  znów  nowe  tworzyJi  centra  nauki. 

Talmud  —  jedyną  wówczas  gałąź  nauki  żydow- 
skiej —  musiał  znać  każdy  Żyd,  tak  kupiec,  jakoteź 
rzemieślnik  (ten  bowiem  uchodził  za  coś  gorszego  i  do 
dnia  dzisiejszego  szczyci  się  Żyd  konserwatywny  tem,  że 
w  jego  rodzinie  nie  było  rzemieślnika),  lub  arendarz 
wiejski,  typ  nieuka  (pnoy  =  lud  ziemi  =  człek  ze 
wsi  =  von  Land).  Z  końcem  XVI  i  z  początkiem  XVII  w. 
był  Lwów  siedzibą  tylu  uczonych  niepośledniej  miary, 
że  trudno  znaleźć  miasto  i  czas,  by  można  z  ówczesnym 
Lwowem  porównać. 

Że  tylko  wspomnę  poza  oficyalnymi  rabinami  i  as- 
sesorami  sądów,  tyle  razy  cytowanego  Jozuego  Falka, 
Majera  ben  Gedalia  z  Lublina  (Maharam  Lublin)  \  oraz 
Abrahama  Schrenzla  Kohen  Rappoport,  autora  słynnego 
dzieła:  „Ethan  haezrachi**. 

Lecz  całe  życie  Gminy  skupiało  się  jeszcze  wów- 
czas w  głównej  wielkiej  synagodze.  Nie  było  jeszcze 
t.  zw.  „klauzów**  wytworzonych  przez  chasydyzm 
w  XVIII  wieku",  ^Bet-hamidrasz*"   służył  przewa- 

>  C  a  r  o :  Geschichte,  sir.  185.  Buber,  str.  182. 
'  Obacz  niiej  str.  518. 


512 

żnie  na  szkcrfę,  a  cechów  żydowskich,  a  co  zatem  po^ 
szŁo  —  i  bóżniczek  cechowych  było  jeszcze  bardzo  nie 
wiele.  Nie  słyszymy  też  o  prywatnych  modlitewniach 
(minjan)  tak  licznych  w  XVIII  wieku  ^ 

Zarząd  synagogi  stanowiło  pięciu  gabbaim  *), 
wybieranych  wraz  z  całą  zwierzchnością  gminną  w  pół- 
święto  Pesach.  Oni  to  urzędują  alternatywnie  każdego 
miesiąca,  a  tytuł  dyżurnego  był:  ^Gabbaj  hachodesz*" 
t.  j.  zarządca  miesięczny  '.  Tento  gablmj  miał  pod  s^wą 
ręką  kasę  i  jemu  podlegali  szkolnicy  (służlm  synago- 
galna)  \  Srebro  synagogalne  przechowywano  w  żelaznej 
skrzyni  pod  kluczem  zarządcy  miesięcznego  i  nie  wolno 
mu  było  nikomu  wydawać  klucza  tylko  naczelnemu 
szkolnikowi  ^.  Tenże  zarządca  ma  zamykać  swoim  klu- 
czem puszki,  któremi  pobożne  kobiety  kwestują  po  do- 
mach, zbierając  pieniądze  na  konserwacyę  synagogi  *. 


*  Wedłag  wykazu  lwowskiego  orz^u  cyrkularnego  z  1/9  1794 
1.  2219,  było  we  Lwowie  43  minjanim.  Obacz :  Majer  Balaban: 
Herc  Homberg.  Rocznik  żydowski,  1906,  str.  143,  uw.  2.  — W  r.  176B 
powziął  kahał  żółkiewski  uchwałę  normującą  ilość  zakładanych  min- 
jamin  ze  szkodą  synagogi  gminnej.  Obacz :  B  u  b  e  r :  Kir  ja  Nisgaba, 
zapiska  27,  str.  115-116. 

*  W  rozdziale  XI,  str.  238,  sub  titulo:  „Administratorzy 
dobroczynność  1*^  popełniliśmy  błąd.  Tamże  podaliśmy,  że  „G  a  b- 
baim  Gdaka"  byli  zarazem  zarządcami  synagog.  Tymczasem  sta- 
tut ziemi  ruskiej  uchwalony  dnia  22  Szewat  5450  r.  ( 1  stycznia 
1600  r.)  oraz  drugi  statut  tejże  ziemi  z  r.  1691  zawierający  118  §§  wy- 
jaśnia sprawę;  podług  tych  statutów  były  dwa  rodzaje  gabbaim.  Je- 
dni: Gabbai  Gdaka,  do  których  należały  wszystkie  czynności  wytej 
(str.  288—240)  wyliczone,  oprócz  zarządu  synagogi,  drudzy  to:  Gab* 
baim  Bet  hakneses,  zarządcy  świątyni,  o  których  tu  mowa. 

*  Statut  z  r.  1691   §  7. 

*  Stotut  z  r.  1691,  §  88. 
»  Ibidem  §  85. 

*  Ibidem  §  86. 


513 

Kobiety  te  zwano:  ^Piszke-gabetis*".  Tenże  zarządca  po- 
syła w  niedzielę  szkol nika,  by  zainkasował  sumy  ślubo- 
wane przez  wzywanych  do  tory  w  sobotę.  „Kto  z  prze- 
jezdnych nie  zechce  płacić,  tego  należy  wszelkimi  spo- 
sobami do  tego  zmusić,  miejscowych  zaś  obywateli  na- 
leży wynotować  w  pinaksie  synagogi*"^. 

Porządek  wcrfania  do  tory  był  ściśle  unormowany; 
tak  jak  przy  innych  godnościach  tak  też  i  tu  wchodzili 
w  rachubę  tylko  obywatele  płacący  podatki  kahalne 
i  państwowe,  i  posiadający  chazakę  kahału.  Część  zwy- 
czajnych godności  sobotnich  (alljot)  sprzedawano  z  góry 
na  cały  rok.  Nabywca  musiał  połowę  ceny  kupna  zło- 
żyć natychmiast,  a  drugą  połowę  według  umowy*.  Po- 
nad zwykłych  siedm  ludzi  wolno  było  wzywać  w  so- 
botę do  tory  jeszcze  czterech  ludzi  t.  j.  razem  11.  Żadnemu 
zarządcy  nie  wolno  było  zwiększać  tej  liczby;  prawo 
pomnożenia  liczby  wołanych  o  dwóch  przysługiwało 
tylko  seniorowi  ziemi  ruskiej  (senior  ziemstwa) 
lub  prezesowi  kahału  (senior  mensis)^. 

Pierwszeństwo  w  powoływaniu  do  tory  mają:  oj- 
ciec nowonarodzonego  dziecka,  odprawiający  rocznicę 
śmierci  rodziców,  narzeczony  bezpośrednio  przed  we- 
selem, lub  nowożeniec  bezpośrednio  po  niem,  oraz  b  a  r- 
micwa  t.  j.  chłopak,  który  ukończył  13  rok  życia. 

Pierwsze  prawo  z  pośród  tych  czterech  ma  ojciec 
noworodka,  drugie  —  obchodzący  rocznicę  śmierci.  Jeśli 
jest  dwóch  z  pierwszej  kategoryi  i  dwóch  z  drugiej, 
wówczas  najpierw  losują  między  sobą  ojcowie;  imię 
tego    ojca    który    przepadł   wkłada    się  do  urny  wraz 

»  Ibidem  37. 

*  Ibidem  §  24. 

*  Ibidem  §  25. 

Żydil  lw*WMy.  St 


514 

z  imionami  kandydatów  drugiej  kategoryi  i  znów  wy- 
losowuje  się  jednego^ 

Rabina  powołuje  się  do  tory  w  pierwszy  dzień  ka- 
żdego święta,  w  drugi  dzień  zaś  tylko  wtedy,  jeśli  przy- 
pada na  sobotę*. 

W  sobotę  przed  weselem  odprowadzała  cała  ro- 
dzina narzeczonego  do  bóżnicy  i  tutaj  powoływano  go 
do  tory  (Aufrufens).  Narzeczony  miał  do  tego  pra^iro, 
o  ile  było  miejsca  (alija),  nie  miała  zaś  do  tego  prai^^a 
jego  rodzina.  Wyjątkowo  jeśli  ktoś  dawał  800  złp.  po- 
sagu, wówczas  miał  prawo,  by  więcej  członków  jego 
rodziny  powołano  do  tory  i  w  tę  sobotę  zamiast  11 -tu 
powoływano  do  tory  24.  Kahalnik,  sędzia  lub  urzędnik 
gminny  miał  do  tego  prawo  jeśli  dawał  córce  tylko 
500  złp.  posagu.  To  wszystko  odnosiło  się  do  płacą- 
cych podatki.  Kto  podatków  nie  płacił  ^mó^  pójść  do 
Bet-Hamidraszu,  a  tamtejszy  zarządca  powinien  go  po- 
wcrfać  do  tory*'*. 

Około  świątyni  gromadzili  się  biedacy,  tutaj  cze- 
kali obcy  (Ojrach),  czy  ich  kto  nie  zaprosi  do  domu  na 
kolacyę  lub  obiad  i  stąd  też  poszło,  że  gabbaim  syna- 
gogalni  często  wyręczali  gabbaim  kahalnych  t.  zw.  gal>- 
baim  cdaka. 

Otóż  szkolnik  spisywał  na  kartkach  imiona  wszyst- 
kich modlących  się  w  synagodze,  a  gabbaim  rozdawał  po 
kolei  kartki  między  biedaków^.  Każdy  obywatel  musiał 
tę  kartkę  wykupić  za  sumę  jaką  przepisał  gabbaim.  Wzbra- 
niających się  karano  bardzo  surowo.  Za  pierwszym  ra- 


1  Statnt  z  r.  1691,  § 
»  Ibidem  §  71. 
•  Ibidem  §§  38—39. 
«  Ibidem  §  30. 


515 

zem  zabierano  mu  zastaw,  za  drugim  przybijano  jego 
imię  u  wrót  synagogi  ^ 

Społeczeństwo  żydowskie,  choć  dla  świata  zewnę- 
trznego tak  jednolite  jest  na  wewnątrz  zróżniczkowane 
i  podzielone  na  kasty  i  klasy.  Główne  kryteryum  sta- 
nowi, czy  ktoś  płaci  podatek  czy  nie.  Nie  płacący  po- 
datku wcale  nie  wchodzą  w  rachubę,  płacący  zaś  po- 
datek tak  kahalny  jakoteż  państwowy  (nb.  pośrednio) 
rozpadają  się  na  kilka  klas  w  różnych  czasach  rozmai- 
cie unormowanych.  Według  pinaksu  poznańskiego  ' 
mamy  trzy  klasy  podatkowców,  I-sza  do  15  groszy,  Il-ga 
od  15  gr.  do  5  złp.,  Ul-cia  od  5  złp.  do  20  złp.  To  było 
w  r.  1644.  W  Żółkwi  jest  najniższy  podatek  1  gr.  po- 
czem  stopniowo  są  2  gr.,  3  gr.  i  t.  d.  (rok  1704)^ 

W  każdym  razie  stanowili  wszyscy  podatkowcy 
jedną  klasę,  z  pośród  której  wyróżniano  utytułowanych : 
Chaber  i  Morejnu.  Tylko  ten  kto  od  trzech  lat  miał  ten 
tytuł,  mógł  się  starać  o  godność  kahalną. 

Wyższą  klasę  towarzyską  stanowili:  Zarządcy  pie- 
niędzy przeznaczonych  na  Ziemię  Świętą,  lub  na  wy- 
kupno  jeńców. 

Jeszcze  wyższą  klasę  stanowili  zarządcy  bóżnicy, 
kontrolorzy  rachunków  kahalnych  (wiernik). 

Wyżej  od  nich  stoją:  ^Gabbaim  cdaka**  (szafarze 
wielkiej  dobroczynności),  „dajani*"  (sędziowie)  gminni, 
najwyżej  zaś  seniorowie,  boni  viri,  a  wśród  nich  gó- 
rują ziemscy  nad  miejskimi. 

Ta  hierarchia  społeczna  ujawniała  się  przy  wy- 
borach do  ciał  kahalnych.  Wiemy  już,  że  wybory  były 


>  Ibidem  §  81. 

'  Lewin:  Neae  Materialien  zur  Gtochichte  der  Yierl&nderay- 
node,  zapiska  24. 

•  Bubę  r:  Kirja  Nisgaba,  str.  96. 


516 

pośrednie  i  że  najpierw  z  trzech  urn  losowano  wy- 
borców. Otóż  statut  dla  gmin  ruskich  uchwalony  na 
zjeździe  ziemskim  w  Kulikowie  w  r.  1690 \  a  zwię- 
kszający liczbę  wyborców  z  5  (obacz  str.  261*)  na  6, 
oświetla  nam  dokładnie  podział  hierarchiczny  tych  dy- 
kasteryi.  Wobec  tego,  że  rządząca  klasa  się  starała  — 
jak  wiadomo  —  za  wszelką  cenę  zatrzymać  ster  gminy, 
dlatego  umii^a  nagiąć  do  swych  celów  statut  kahalny, 
obmyślany  tak  idealnie  i  o  tendencyi  tak  demokraty- 
cznej. W  tym  celu  tak  się  dzieli  wyborców :  Do  pierw- 
szej urny  wkłada  się  imiona  wszystkich  dotychczaso- 
wych członków  kahału,  do  drugiej  imiona  sędziów  i  urzę- 
dników kahalnych,  oraz  osób  zajmujących  się  zarządem 
synagogi,  zawiadowaniem  pieniędzy  dla  Ziemi  Świętej 
i  t.  p.,  do  trzeciej,  imiona  wszystkich  podatników. 
Z  pierwszej  urny  wylosowywano  dwóch  wyl)orców, 
poczem  wrzucano  resztę  niewylosowanych  kartek  do 
drugiej  urny  i  znów  dwóch  wyborców  wylosowywano 
z  drugiej.  Wszystkie  pozostałe  kartki  wrzucano  z  dru- 
giej urny  do  trzeciej,  a  z  niej  znów  dwóch  wy- 
bierano wyborców.  Jasnem  jest,  że  ci  wyborcy  zawsze 

>  Sejmik  ziemski  w  Kulikowie,  który  się  odbył  w  r.  1690,  unor- 
mował sprawę  wyborów  do  wszystkicłi  ciał  kałialnycłi.  Już  nastę- 
pnego roku  ucliwala  sejmik  ziem  ruskicłi  obszeruy  statut,  który  się 
zacłiował  w  pinaksie  Żółkiewskim.  Te  dwa  statuty  nie  zawierają  norm 
zupełnie  no  wy  cli,  lecz  są  jak  świadczy  arenga,  potwierdzeniem  i  teo- 
retycznem  unormowaniem  tego,  co  już  dawno  praktyka  wykazała. 
Podał  je  w  skróceniu  Bu  ber  w  swej  Kirja  Nisgaba  na  str.  102 — 103 
i  106 — 115.  Oba  statuty  w  całości  zużytkujemy  tam  gdzie  należą,  t.  j. 
przy  opracowaniu  dziejów  Żydów  w  drugiej  połowie  XVII  w.  Tutaj 
mogliśmy  użyć  tylko  tycłi  nielicznycłi  ustępów,  które  bezsprzecznie 
należą  do  czasów  przez  nas  rozpatrywanych. 

*  Tamże  podaliśmy  ten  fakt  ogólnie,  tutaj  podajemy  objaśnie- 
nie, niestety  trochę  zapóźno  otrzymane;  początkowe  arkusze  pracy 
były  już  wydrukowane. 


517 

wybierali  do  zwierzchności  gminnej  ludzi  z  najwyższej 
klasy  towarzyskiej. 

Nie  wiele  teł  pomogły  narzekania  pospolitego  czło- 
wieka, gdyż  wszelkie  dalsze  statuty  kahalne  uchwalane 
przez  sejmy  żydowskie  nie  wiele  zmieniały  dawną  or- 
dynacyę  wyborczą. 

Z  takich  to  wyborów  wychodził  Zarząd  bóżnicy  i  tem 
się  tłómaczy  arystokratyczny  charakter  tej  instytucyi. 

W  bóżnicy  wygłaszał  rabin  swe  kazania  (Dra- 
sza)  przepisowo  dwa  razy  do  roku  (obacz  str.  274), 
częściej  zaś  wygłaszali  mowy  przygodni  kaznodzieje 
(Darszanim).  Musiało  się  to  często  powtarzać  i  prze- 
szkadzało modlitwie,  skoro  kahał  ziemski  i  sejmiki  ziemi 
ruskiej  często  uchwalają  w  drugiej  połowie  XVII  w., 
że  kazania  mają  być  wygłaszane  podczas  nał>ożeństwa 
popołudniowego  (mincha)  nigdy  zaś  praed  południem  ^ 

Jak  tedy  widzimy  była  synagoga  ośrodkiem  całej 
Gminy,  miejscem  w  którem  Żyd,  zwłaszcza  bogaty, 
a  może  tylko  bogaty,  rozwijał  caiy  swój  splendor  i  całą 
swoją  powagę. 


Drugą  ostoją  Żyda  w  ciężkich  chwilach  życia,  to 
był  dom  rodzinny;  czystość  pożycia  małżeńskiego,  to 
pierwsza  i  najgłówniejsza  cecha  tego  domu,  również  na 
pierwszym  planie  stoi  wychowanie  dzieci. 

Nader  ważne  różnice  dadzą  się  nakreślić  między 
życiem  domowem  Żydów  XVI  i  XVII  w.,  a  życiem  ro- 

>  Statut  z  r.  1691,  §  68.  W  r.  1689  uchwala  kahal  iółkiewski, 
by  nikomu  pod  żadnym  warunkiem  nie  pozwolono  na  wygłoisenia 
kazania  w  sobotę  podczas  nabożeństwa  porannego,  nawet  gdyby  przy- 
jechał jakikolwiek  słynny  rabin  z  najwięlcszej  gminy.  Obacz:  Bnber: 
Kirja  Nisgaba,  zapiska  81. 


518 

dzinnem   dzisiejszej  ortodoksyi  żydowskiej  i  to  mimo 
nader  wielkiego  podobieństwa. 

Dwie  przyczyny  złożyły  się  na  zmianę  w  t}nii  kie- 
runku i  to  zmianę  na  gorsze ;  pierwszą  jest  powstanie 
Cliasydyzmu,  drugą  stanowi  wmieszanie  się  państwa 
(państw  rozbiorowycłi)  w  życie  prywatne. 

Cliasydyzm,  tak  idealnie  pomyślany  przez  swego 
twórcę  Izraela  z  Między  boża  \  zrazu  reakcya  prze* 
ciw  racyonalizmowi  i  formalizmowi  talmudu,  w  rezul- 
tacie wytworzył  szereg  „cudotwórców",  t.  zw.  cadyków, 
którzy  stanowią  po  dzień  dzisiejszy  opatrzność  każdego 
Żyda.  Żyd  nie  podejmie  żadnego  interesu,  nie  zaręczy 
córki,  nie  pójdzie  do  lekarza,  jeśli  się  wpierw  nie  po-* 
radzi  .rebego*".  Tento  chasydyzm  powstał  dopiero  w  la- 
tach 60-tych  XVIII  w.  W  życiu  synagogalnem  spowodo- 
wał on  owe  szukanie  natchnienia,  staranie  się  o  wyższy 
nastrój,  a  do  tego  dążono  przez  t.  zw.  rozmodlenie  się. 
Żyd  —  chassid  —  rzuca  się  na  wszystkie  strony,  wy- 
wija rękami  i  głową,  przewraca  oczy,  krzyczy  w  nieł>o- 
głosy  i  wpada  w  ten  sposób  w  rodzaj  ekstazy.  W  XVII 
wieku  tego  nie  było.  Wprawdzie  zewnętrzne  formy  kabały 
Luriańskiej  *  wnikły  już  w  życie  rodzinne,  lecz  trzeba  było 
100  lat  z  górą,  oraz  wielu  nieszczęść  Rpltej  i  Żydowstwa, 
by  na  tle  tejto  kabały  powstał  Izrael  z  Międzyboża. 

Wmieszanie  się  państwa  do  życia  rodzinnego  było 
spowodowane  względami  fiskalnymi  i  wojskowymi.  Re- 
formy cesarza  Józefa  wprowadzają  metrykę,  przymus 
szkolny,  przymus  wojskowy,  a  za  wszystko  jest  odpowie- 

*  Schechter:  Die  Chassidim.  K  a  h  a  n  e  :  Toldot  Baal  szem 
Tobh.  Rapaport  Samuel:  Przyczynek  do  psychologii  chasy^ 
dyzmu.  Rocznik  żydoweki,  1906,  str.  77—91. 

'Bloch  Philip p:  Die  Kabała  auf  ihren  Hoheponkt  und 
ihre  Meister  (MonatBchrift  fUr  G^esch.  u.  Wiss.  des  Jadentums.  Zeszyt 
3-4,  1906). 


519 


Ryc.  77. 

Taca  srebrna,  na  której  się  podaje  chłopców  żydowskich  do  obrzezania. 

Własność  dr.  Samuela  Rapaporta  we  Lwowie. 

dzialna  synagoga,  t.  j.  Kahał  i  rabin.  Rabin  musiał  dla 
celów  wojskowych  wpisać  noworodka  do  metryki,  nie 
wolno  mu  było  dać  ślubu,  zanim  urząd  cyrkularny  nie 
wydał  uwolnienia  ze  szkoły  i  pozwolenia  na  małżeń- 
stwo i  t.  d.  i  t.  d.  ^ 

Wskutek  tego  Żyd  począł  stronić  od  synagogi  i  od 
rabina,  syna  nie  dawał  obrzezać  publicznie,  córce  na- 
dawał imię  w   domu,  wesele  odprawiał  w  mieszkaniu 


>  Stóger:   Darstellung  der  gesetzlichen  Yerfassong  der  gali- 
zischen  Judenschaft  Lwów,  Przemyśl,  Stanisławów,  Tarnów,  1888. 


520 

prywatnem,  ślub  brał  u  zwykłego  Żyda,  byle  nie  u  ra- 
bina i  w  ten  sposób  starał  się  uniknąć  kontroli  rządu  ^ 

Jefili  usuniemy  warunki  życia  i  zmiany,  spowodo- 
wane wyżej  podanymi  wpływami,  poznamy,  czem  się 
życie  rodzinne  żydowskie  w  XVI  i  XVII  wieku  różniło 
od  życia  dzisiejszych  Żydów  po  miastach  prowincyonaU 
nych,  położonych  daleko  od  kultury  i  centrów  wielko- 
miejskich. 

Przypatrzmy  mu  się  bliżej. 


Gdy  rodzi  się  dziecię  — o  ile  Luriańska  ka- 
bała już  wpływ  swój  wywarła  —  przybijano  wszędzie  na 
drzwiach,  oknach,  nad  łóżkiem  położnicy  amulety,  ma- 
jące ustrzedz  dziecię  przed  zgubnymi  wpływami  dya- 
blicy  Lilith,  oraz  całego  szeregu  ^złych**. 

Gdy  urodził  się  chłopak,  urządzano  w  •  pierwszy 
piątek  po  urodzeniu  uroczystość  famihjną,  t.  zw.  «Sza- 
lom  Kzachor**,  szkolnik  spraszał  na  nią  rodzinę  i  zna- 
jomych. 

W  wigilię  obrzezania  bardzo  się  obawiano  złych 
duchów  i  w  tym  celu  musiała  jakaś  kobieta  przez  całą 
noc  czuwać  obok  położnicy.  Tytuł  tej  dozorczyni  był 
„Warturin"  (Warterin),  podczas  gdy  położnica  zwie  się 
w  żargonie  „Kimpyturim**  (Kindelbetterin).  Również 
wkładano  pod  poduszkę  obosieczny  nóż  obrzezacza,  niby 
dla  obrony  matki  i  dziecka. 

Akt  obrzezania  odbywał  się  w  synagodze,  podczas 
nabożeństwa  porannego.  Tutaj  stawali  w  sobotnich  su- 


1  Bałaban  Majer:    Herc   Homberg  i  szkoły  józefińskie  dla 
Żydów  w  Galicyi  (1787-1806).  Rocznik  żydowski,  1906,  str.  118-58. 


521 

kniach:  ojciec  dziecka,  ojciec  przybrany  (ten  który  trzy- 
mał dziecię  przy  obrzezaniu),  oraz  obrzezacz  jeden  lub 
nieraz  dwaj. 

Tego  dnia  opuszczano  pewne  ustępy  z  liturgii  sy- 
nagogalnej,  jeśli  to  zaś  była  sobota,  poniedziałek,  lub 
czwartek,  a  więc  dni,  w  których  się  odczytuje  Pismo 
Święte,  wówczas  ojciec  i  kum  mieli  pierwszeństwo 
w  wołaniu  do  Tory.  Często  sam  obrzezacz  był  tego  dnia 
kantorem,  w  każdym  zaś  razie  śpiewał  pieśni  liturgi- 
czne ,0z  jaszir*  (II  Mojż.  XV,  1—18)  oraz  „Wecharof* 
(Nehemia  IX,  8-12). 

Potem  wynoszono  na  bimę  specyalne  krzesło  ^ 
o  dwóch  siedzeniach,  z  których  jedno  było  przeznaczone 
dla  proroka  Eliasza. 

Na  krześle  w  synagodze  Nachmanowiczów  widnieje 
po  dzień  dzisiejszy  napis:  «Oto  krzesło  proroka  Eliasza, 
oby  był  wspomniany  ku  dobremu '^ '.  Dziecko  przynoszono 
na  srebrnej  tacy,  na  której  widniały  różne  znaki  i  na- 
pisy symboliczne^. 

Na  tym  fotelu  siadał  kum,  odebrawszy  wpierw 
dziecko  od  kumy,  czekającej  u  drzwi  synagogi.  Dalsze 
ceremonie,  jako  to:  nadanie  imienia,  uczta  w  domu 
i  t.  p.,  odbywały  się  jak  dzisiaj. 

Dziewczęciu  nadawano  również  imię  w  synagodze 
podczas  odczytywania  Tory,  w  drugą  sobotę  po  uro- 
dzeniu. Wobec  tego,  że  matka  w  tę  sobotę  opuszczała 
łóżko,  zwano  uroczystość  nadania  imienia  dziewczynce 
•der  Aufstand*". 


'  Vide  rycina  28  (z  synagogi  Izaka  Nachmanowicza). 

*  2ilth  nDT  rr^  KDSH  nr   powinno    być   TiTSk  Str    lecz   o   ile   się 
adaje  r  odpadło. 

*  Vide  rycinę  77.